<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Zawód: dochujawiacz - komentarze</title>
    <link>http://mrw.blox.pl/2007/07/Zawod-dochujawiacz.html</link>
    <description>Kamil Śmiałkowski to ma klawą fuchę. Przysyłają mu dialogi z filmów, a on je  dochujawia . Serio! Isn&amp;#39;t it cute? But is WRONG! Kamilu, czy nie zaświeciła Ci się lampka ostrzegawcza, kiedy Kot zachwycił się &amp;quot;chujnią z grzybnią z patatajcem&amp;quot;? Właśnie na sąsiednim blogu obrobiłem recenzję &amp;quot;Grind House&amp;quot; z &amp;quot;Wysokich Obcasów&amp;quot; , ale w jednym się z autorką zgadzam - polskie tłumaczenie obesysa.  Bohaterkami GH są zwykłe laski, nie żadne mistrzynie ciętej riposty czy inne Aniołki Wilq&amp;#39;a. Zwykłe laski nie rozmawiają używając wyszukanych konstrukcji (wyszukanych przez Myka w internecie), nie popisują się słowotwórstwem - dlaczego zatem mają takie być w polskiej wersji?  Definitely gonna suck  - zdecydowanie będzie obsysać, czyli wystarczyłoby staropolskie no to przejebane. Czy coś w tym guście. A nie bonmocik, po którym reszta lasek powinna spojrzeć ze zdziwiemiem na koleżankę i powiedzieć &amp;quot;nigga plz, wtf?&amp;quot;. To, że się Gałązce udało z &amp;quot;jesienią średniowiecza&amp;quot; nie znaczy, że każda taka woltyżerka jest ładna i potrzebna. Tłumaczenie nie musi być wierne, ale zwykła ludzka przyzwoitość wymaga oddania klimatu oryginału, a nie dochujawianiu i dośmieszaniu (w czym z kolei specjalizuje się enfant terrible polskiej translatoryki, niejaki Wierzbięta). Skoro już tak jadę po Kamilu to się jeszcze poczepiam innych rzeczy, które mnie wkurwiają w jego tłumaczeniach: anachronizmów i polonizmów. Te drugie biorą się pewnie z chęci wytłumaczenia prostaczkom jakiś zagranicznych memów przez zrobienie na nich Wierzbięty (który twierdził, że u nas nikt nie skuma, kto to jest prince Justin (as in Timberlake), więc w &amp;quot;Stuhrze 2&amp;quot; dał coś innego). Staram się nie czytać napisów, ale zawsze coś kątem oka wyłapię - na &amp;quot;Death Proof&amp;quot; był to &amp;quot;peweks&amp;quot;. W Ameryce. Peweks. I co kurwa jeszcze? PZPR? Anachronizmy natomiast biorą się z nieuwagi i znowóż chęci takiego tip-top dochujowienia. I wychodzi wtedy taka sytuacja jak w przypadku &amp;quot;Chasing Amy&amp;quot;, gdzie jedna z postaci używa - za sprawą Kamila - modnego dziś mema &amp;quot;Mój młody padawanie&amp;quot; (pochodzącego z nowej trylogii Star Wars). Tylko, że za chwilę jesteśmy świadkami rantu gniewnego Afroamerykana, narzekającego na brak Murzynów w SW. Akcja &amp;quot;Chasing Amy&amp;quot; ma bowiem miejsce na długo przed tym Samuelem Jacksonem w roli Mace Windu. I wtedy każdego analnoretentywnego geeka bierze cholera. I po co, po co, po co. (nerdrage! nerdrage!) A że można, pokazuje przykład znakomitego tłumaczenia pierwszych &amp;quot;Clerks&amp;quot;, autorstwa Michała Chacińskiego (DVD znajdziecie wszędzie tam, gdzie są tanie DVD). Polecam.</description>
    <lastBuildDate>Wed, 24 Oct 2007 01:32:25 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>dokansan: Śmiałkowski jest wujowym spadańcem, ...</title>
      <link>http://mrw.blox.pl/2007/07/Zawod-dochujawiacz.html#k4276752</link>
      <description>Śmiałkowski jest wujowym spadańcem, śmierdzi i się nie myje. Wiem, znałem go, jak w Jaszczurach pracował i dał dupy z organizacją tych atrakcji, co je naobiecywał Majkoszowi :P</description>
      <guid>http://mrw.blox.pl/2007/07/Zawod-dochujawiacz.html#k4276752</guid>
      <pubDate>Wed, 24 Oct 2007 01:32:25 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>mrwisniewski: Ojej, masz rację. Tak to jest, jak ...</title>
      <link>http://mrw.blox.pl/2007/07/Zawod-dochujawiacz.html#k3911038</link>
      <description>Ojej, masz rację. Tak to jest, jak się pisze z pamięci i we wzburzeniu. W takim razie Twoim grzechem jest jedynie, że te KolCowe (teraz chyba dobrze pamiętam?) wygibasy przepuściłeś. Wybacz nadmierne dopieprzenie, nie było w tym jednak świadomego oszustwa.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;@Cóż mogę rzec? Skoro Gałązce się udało daj chociaż innym popróbować. Niektórym się podobało.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;No wiem. Kotowi. A mnie nie. &lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt; Wydaje mi się, że Gałązka to był strzał w okienko. Ślepej kurze ziarno. Szansa jedna na milion. Wilhelm Tell i jabkło. To, że Wilhelmowi się udało, nie znaczy że inni powinni próbować. Syna trochę szkoda.</description>
      <guid>http://mrw.blox.pl/2007/07/Zawod-dochujawiacz.html#k3911038</guid>
      <pubDate>Tue, 31 Jul 2007 07:08:20 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>kiamil: Cóż mogę rzec? Skoro Gałązce się udało ...</title>
      <link>http://mrw.blox.pl/2007/07/Zawod-dochujawiacz.html#k3910642</link>
      <description>Cóż mogę rzec? Skoro Gałązce się udało daj chociaż innym popróbować. Niektórym się podobało. Według Ciebie przesadziłem - ok. Acz to nie do końca ja. Gdy zrobiłem swoje, państwo z Kino Świata stwierdzili, że jeszcze za słabo i dodali swoje. Na to już nie miałem wpływu i poprosiłem jedynie o zmianę mojego podpisu z "Redakcja" na "Konsultacja". A co do reszty Twoich wywodów oszukujesz i to (jak mniemam) w pełni świadomie. Jeżeli przypisujesz mi "Chasing Amy" to równie dobrze powinieneś mi przypisać "Clerks" którymi się zachwycasz. Moja rola przy obu tych tłumaczeniach była dokładnie taka sama - właśnie konsultująco-redakcyjna. Tak więc albo przypieprzasz się do "Amy" i równie mocno chwalisz mnie za "Clerksów", albo pomijasz moją rolę w obu tłumaczeniach. Nie da się być trochę w ciąży. Ścisk.</description>
      <guid>http://mrw.blox.pl/2007/07/Zawod-dochujawiacz.html#k3910642</guid>
      <pubDate>Mon, 30 Jul 2007 23:34:20 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


