Who watches... - pattern recognition
Menu

pattern recognition

inżynieria memetyczna

Who watches...

mrwisniewski
Mam mieszane uczucia - jakoś to nie wygląda na 80s  Zajebioza! ale hej, jaka ładna piosenka. Oh wait, gdzież ja ją słyszałem, chociaż z innym tekstem:
Co za perwa, dać piosenkę z filmu, który zamordował Batmana do teasera filmu o, hmm, mordowaniu superherosów. Brilliant!
Bytom ubiera gwiazdy >

< KAROL ŻYJE

Zapraszam na mojego drugiego bloga Jetlag.com.pl

Komentarze (14)

Dodaj komentarz
  • praptak

    Ciekawe, kto jest wykonawcą nowej wersji. Massive Attack? Przez pierwsze 30 sekund brzmiało to identycznie jak "Man Next Door".

  • Gość: [Corum] chello084010224080.chello.pl

    To nie jest zadna 'nowa wersja' innego zespolu. Ta piosenka byla na soundtracku do Batmana i Robina: glowny theme (z teledysku Pumpkins) rozpoczynal OST, drugi (ten z trailera Watchmenow) konczyl go.

  • zamorano102

    Życie nauczyło mnie pewnej prawdy : "Nie wolno mieć nadziei i oczekiwań gdy w grę wchodzi ekranizacja lub "na motywach", któregoś z wielkich arcydzieł Alana Moora, bo potem boli". Kurczę no ;), nie dam się znowu wciągnąć w spiralę oczekiwań i zawiedzionych nadziei potem ;) Choć niektóre newsy są niby obiecujące... Pamiętam jak Spike na Wieży jarał się wrażeniami po premierze "V jak Vendetta" tonem nie znoszącym sprzeciwu, a potem przeczytał komiks... Chyba mu było głupio, ale się nigdy do tego nie przyzna ;) "Mam nadzieję, że ekranizacja Watchmen nie powstanie nigdy" byłem wtedy wypowiedziałem ;)

    Za bardzo kocham najlepsze scenariusze tego człowieka i ich efekt w postaci komiksów, no ale może tym razem będzie dobrze :)

  • mrwisniewski

    Proszę pana, ale znajdziesz pan w mojej skromnej osobie i np. osobie Wojciecha Orlińskiego ludzi, którzy V4V czytali, a film cenią.

    Ja właśnie doczytałem, że na DVD będzie jako dodatek animowany film o piratach (nie zmieścił się do filmu, który i tak ma 3h) oraz stylizowany na dokument film na podstawie książki pierwszego Nite Owla.

    Zack zrobił 300, kadr po kadrze, więc dajmy szansę człowiekowi.

    Lige Wykurwiastych Dżentelmenów w wersji kinowej to oczywiście gwałt na oczach i mózgu.

    A, ciekawe czy zeekranizują "Lost Girls", he he.

  • zamorano102

    @Proszę pana, ale znajdziesz pan w mojej skromnej osobie i np. osobie Wojciecha Orlińskiego ludzi, którzy V4V czytali, a film cenią.

    Jest tam kilka wielkich momentów. Np. sekwencja łamania postaci Evey granej przez Natalie Portman, wysadzenie parlamentu w powietrze, gra z widzem co do roli Hurta w 1984 ), ale...
    Zakończenie bardzo boli.Wykastrowali reżim, przez co V jest po prostu superherosem tylko bardziej oryginalnym niż reszta. Wątek "bennyhillowski", "wyznanie" V do Envey... Oj bolą... Mając taki materiał i - dodajmy - środki, Wachowscy z McTeiguem zrobili film IMO przeciętny. Myślowo i fabularnie w dodatku jednak banalny w porównaniu z pierwowzorem. Dziś mogę go już oglądać bez bólu. "Quasiorwellowskie action" bardzo sprawnie zrobione, fajny pomysł z rolą Hurta. No ok. Ale to jednak nie to.


    Mój kumpel był rzekł podówczas mniej więcej :
    "tak w sumie u Wachowskich mozna jednak zauwazyc jedna rzecz, ktora zawsze spieprza: kiedy tylko jest dylemat czy konsekwentnie rozwinac zaczatek jakiejs intrygujacej mysli, czy zastapic go fajnym wybuchem - nie ma juz dla Wachowskich dylematu...."

    @Zack zrobił 300, kadr po kadrze, więc dajmy szansę człowiekowi.


    Nie zrobił kadru po kadrze :D W komiksie scenariusz jest lepszy :) Brakuje mi tekstu o spartańskim ciętoripostowaniu oraz tego dwuznacznego tonu narratora z komiksu ("wojna dziecinna igraszka" czy jakoś tak to szło, to imvho dla tonu opowieści był dość ważny trop), skopał też pan aktor Kserkessa ale oczywiście rozumiem, że tak było trzeba, że produkcja miała określone wymagania. Żalu nie mam żadnego. Z wielkiego komiksu epickiego zrobili na prawdę bardzo dobry film epicki.
    "300" pomimo tego bardzo mi się podobało i Zack ma szacun, bo to jednak bardzo dobry film. I dużo lepsza adaptacja niż "V jak Vendetta".


    @Ja właśnie doczytałem, że na DVD będzie jako dodatek animowany film o piratach (nie zmieścił się do filmu, który i tak ma 3h) oraz stylizowany na dokument film na podstawie książki pierwszego Nite Owla.
    Zack zrobił 300, kadr po kadrze, więc dajmy szansę człowiekowi.

    Jak zobaczyłem ten news na Stopklatce, no i Zack... Cóż znowu zaczynam wbrew sobie nakręcać spiralę oczekiwań :] A zawsze to lepiej jest iść jak na normalny film bez wielkich oczekiwań, bez porównań. Bawić się widowiskiem.


    @Lige Wykurwiastych Dżentelmenów w wersji kinowej to oczywiście gwałt na oczach i mózgu.

    A" From Hell" jest tak odległy od pierwowzoru, że w zasadzie trudno go nazwać adaptacją komiksu.

  • benzodiazepiny

    @mrw
    Lige Wykurwiastych Dżentelmenów w wersji kinowej to oczywiście gwałt na oczach i mózgu.

    Wydrukuj sobie na kartce i stań z nią pod kościołem to zarobisz. Film nie był ani specjalnie wierny, ani specjalnie twórczy, ale był całkiem oglądalny, więc apage.

  • cashmeree

    @zamorano102: "Jest tam kilka wielkich momentów. Np. sekwencja łamania postaci Evey granej przez Natalie Portman, wysadzenie parlamentu w powietrze, gra z widzem co do roli Hurta w 1984 )"
    Prezentacja V.

    Ad. filmowego "300" - zupełnie zbędny "hamerykański", oczywiście niekomiksowy (w sensie nie pochodzący z oryginału) wątek Gorgo walczącej ze zdrajcą Theronem na forum Rady i całe jej tamtejsze wystąpienie z głodnymi gadkami w stylu "freedom, democracy" są rzygliwe. Za to seks w filmie się udał bardzo ładnie (Gorgo i Leonidas). Niestety oczywiście musiało zabraknąć takich wspaniałych tekstów jak - Zostaniemy z tobą, panie. Do śmierci. - Nie pytam czy zostaniecie. Demokrację zostaw Ateńczykom, chłopcze. No i oczywiście dramatycznie spieprzona postać Kserksesa. W komiksowym "300" to było COŚ, w filmowym - kupa śmiechu, choć scena z cieniem zbliżającej się włóczni Leonidasa (której nie ma w komiksie) - cudo. Ogólnie dobry film. Ale dla mnie "300" zawsze pozostanie komiksem.

    Co do "Watchmen" uważam, że nie da się tego komiksu dobrze zekranizować (tak, jestem nawiedzoną miłośniczką komiksów). Taka jest moja opinia i ona jest mojsza niż twojsza, czyli - wiadomo - nie podlega dyskusji (tak to jest z nawiedzonymi :/) ;)

  • inz.mruwnica

    @"ludzi, którzy V4V czytali, a film cenią."

    Jateżjateż. Powiem więcej: fabularnie film jest bardziej prawdopodobny. V z komiksu chyba z pół roku główkował, że trzeba przejąć program telewizyjny. Nie mówiąc o takich szczegółach jak przypadkowy przechodzień (który nie jest przypadkowy) zabijający faszystowskiego dyktatora z odległości trzech metrów. Wątek "benyhillowski" tylko przeszarżowali, ale sens miał. (chociaż w pewnym momencie miałem wrażenie, że Evey krzyknie: "baranie, nie widzisz, że legitymizujesz reżim przez wyśmiewanie się z niego?", ale jednak scenarzyści i reżim nie wpadli na to drugie dno). No i nie myślałem, że będą mieli jaja, żeby pokazać łamanie Evey (bardzo nieholiłudzko, bardzo).

  • rusty_angel

    Comeback zespołu mu nie wyszedł, to odgrzewa stare kotlety. SM się skończyli na Ava Adore.

  • spriggana

    Ja tam wstawkę bennyhillowską uwielbiam. Samą w sobie (co jest o tyle dziwne że za oryginałem nie przepadam) oraz w połączeniu z przebitkami na oglądającego ją głównego bohatera.

    A ostatnio jak VfV latało na HBO bodajże to ile razy zapując po kanałach trafiałam na to tak już jakoś zostawało. Nie żebym nie miała DVD...

  • inz.mruwnica

    @"Ja tam wstawkę bennyhillowską uwielbiam."

    Po piętnastu sekundach dla mnie już robi się żenująca. Lepiej by zrobili, gdyby to rozwiązali w stylu Jay'a Leno.

  • mrwisniewski

    @Po piętnastu sekundach dla mnie już robi się żenująca.

    Kurczę, jak żałuję, że jesteśmy w necie, a nie w pubie, bo bym Ci właśnie zaserwował cztery bennyhille (plask plask plask plask).

    @Lepiej by zrobili, gdyby to rozwiązali w stylu Jay'a Leno.

    Jak już, to Jonatana Rossa, ale i tak besęsu.

  • inz.mruwnica

    Znaczy ja nie pluję na Bennego, tylko nie pasowało mi to do, że tak powiem, decorum dzieła. To nie były jaja z faszystowskiego dyktatora, tylko z tego, że ktoś dostał kopa w dupę.

    "Jak już, to Jonatana Rossa, ale i tak besęsu."

    Próbowałem sobie przypomnieć jakiegoś brytolskiego talkshowhosta, ale damit, chyba w życiu żadnego nie oglądałem! Howcome?

  • inz.mruwnica

    Znaczy chodzi mi o to, że nawet Benny zrobiłby to IMO inaczej. On przecież też robił klasyczne stand-upowe monologi.

Dodaj komentarz

© pattern recognition
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci