inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Słowa, które pytują - bloger

Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem trzaśnięcia notki pt. "słowa, które pytują", ale po dyskusji pod notką i celnym ciosie Inżyniera nie pozostaje nic do dodania.

Zatem przejdę do kolejnego słowa, które pytuje: bloger. Jest i tzw. pretekst medialny, czyli powód, dla którego warto pisać o czymś w danej chwili. Takich pretekstów jest nawet kilka - blog WO obchodził niedawno 2 urodziny - spóźnione życzenia, ziom:

I made you a cookie

blogersi Psychiatryka dali wywiad w prasie, Gniewko też miał urodziny, a Radkowiecki zrobił sobie FAQ-a.

"Internauta" jest słowem głupim, bo określa "kogoś, kto korzysta z internetu", co prowadzi do głupich skojarzeń: śrubonauta - ktoś, kto korzysta ze śrubokręta, windonauta - z windy, itp. "Nauta" może stać się słowem oznaczającym człowieka, tak jak w niektórych zakątkach sieci słowami takimi stały się "fag" ("britfag" - Brytyjczyk, nintenfag - użytkownik Nintendo) i "retard" ("/b/tard" - użytkownik image boardu "random", "papertard" - człowiek dowiadujący się o internetowych memach z gazet i mainstreamowych portali).

"Bloger" jest słowem głupim z dokładnie odwrotnej przyczyny - "internauta" jest zbyt ogólne, "bloger" - zbyt szczegółowe. Oznacza bowiem kogoś, kto - uwaga - pisze w internecie ALE! na blogu. Szok. Ludzie. Piszą. W internecie! Czytając FAQ Radkowieckiego czy śledząc blogową karierę WO widzimy ludzi, którzy do, ffff, blogosfery przeszli z Usenetu. I ja tak zrobiłem, i w zasadzie nie widzę zbytniej różnicy - poza tym, że tam plonkowali Wojtka, a tu plonkuje on. Tam wrzucałem anegdotki i ciekawostki dla znajomych i flejmowałem, tu robię to samo. Ino mogę wstawić tubkę, a nie tylko linka do tubki.

Ale niektórym byt określa świadomość. Gdy Zenon Benon miał swojego "hompejdża" ze zdjęciami kotów, był nikim. Zakładając portal (na phpBB) czy bloga ze zdjęciami kotów stawał się kimś - redaktorem. A. Nawet. Hoho. Dziennikarzem. I na tym utył Psychiatryk. Z wywiadu w "Dzienniku" przebijają żaldupęsciskające kompleksy wobec prawdziwych dziennikarzy (i cóż to w ogóle za słownictwo, co za forma? jak ta internetowa hołota przedstawia się przed milionami tysiącami słuchaczy czytelników) i życie w świecie fantazji, w którym ktoś daje faka za Kataryna.

I dlatego bloger - buzzword, które daje poczucie, że ktoś daje fucka - jest takie głupie. Ludzie od zawsze pisali w internecie. So fucking what?

piątek, 22 sierpnia 2008, mrwisniewski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Dlaczego Salon24 ssie z Wolny Murarz
Wszeteczni internetowi lewacy od czasu do czasu zajmują się zaglądaniem w jądro ciemności po to, żebym ja już nie musiał. Jest zawsze przy tym trochę uciechy i dziękuję Wam za to poświęcenie. Pora już jednak, żebym i ja wypowiedział ... »
Wysłany 2008/09/19 01:32:11
Komentarze
2008/08/22 00:45:25
"poza tym, że tam plonkowali Wojtka, a tu plonkuje on"

Jejku, czemu ja dopiero teraz załapałem, że jego szał plonkowania na blogu to kompensacja bycia plonkowanym na newsach??
-
2008/08/22 01:33:30
Miałem o tym jeszcze pisać w kontekście Orbitowskiego i jego pisaniny o Frytce: mnie coś takiego wstyd byłoby wrzucać na bloga, a jemu to drukują (portalują?), no w każdym razie płacą, bo "napisał książkę". I o ile "internauta" to ktoś kto właśnie siedzi przed przeglądarką (pochwalcie się, weterani, ile programów do internetu jeszcze używacie?), tak samo jak "telewidz" to ktoś kto właśnie siedzi przed telewizorem, to jednak bloger, to ktoś kto nie wydał książki. Czy ogólniej nie publikuje w szeroko pojętym outernecie. Bloger to dziennikarz, redaktor i wydawca w jednym. Sytuacja blogera i czytelników jest asymetryczna jak w gazecie, a nie symetryczna jak w Usenecie/przy piwie. A hołmpejdże to oczywiście protoblogi (ale regularnie aktualizowane, a nie takie wiecznie under construction -- pamiętacie? ludzik z łopatą na stronie został zabity przez łeb-dwa-zera). Blog = hołmpejdż - html.

A jest jeszcze zawód blogokomentatora!

@bloody: Ale z tym plonkowaniem to się w pewnym momencie rozkręcił i ja to rozumiem. To znaczy jestem bardzo, bardzo daleki od takiej sytuacji, ale gdy mam maks kilkadziesiąt postów pod notką i kiedy to wszystko przeczytam i odpowiem (a czuję się w obowiązku czytać i odpowiadać skoro ktoś poświęca mi czas) odechciewa mi się pisać notki, to jak WO miewał setki, to ja rozumiem, że rzeza na lewo i prawo.
-
2008/08/22 07:31:52
@Orbitowski

No niestety, taka to już zasada od początku prasy - masz nazwisko=możesz być felietonistą.

@ to jednak bloger, to ktoś kto nie wydał książki

Np. WO?

@ Bloger to dziennikarz, redaktor i wydawca w jednym.

Właśnie obraziłeś wszystkich dziennikarzy, redaktorów i wydawców.

@Sytuacja blogera i czytelników jest asymetryczna jak w gazecie

Bzdura. Jest symetryczna - jak komcionauta Mruwnica poczuł chęć, to założył sobie własnego blogaska. A załóż sobie "Dziennik Mruwnicy" w odpowiedzi na kłamstwa Wyborczej.
-
2008/08/22 08:20:58
Internauta to ktoś, kto żegluje po internecie. Czyli serfuje. Jak kosmonauta po kosmosie. Śrubonauta to ktoś, kto podróżuje po śrubach. Czyli bez sensu.
-
2008/08/22 08:39:06
To ja będę bronił blogerów o tyle, że często ich pisanina zamienia się regularne felietony i odwrotnie. Znaczy może poruszam się za bardzo po zgniłym zachodzie i wśród dobrych nazwisk (w swojej dziedzinie) ale jednak. Jest Megan McArdle w The Atlantic, są blogi na stronie The Economist, jest Freakonomics jako blog autorów książki. Bloguje młodszy Friedman, blogują/kolumnują Bordeaux, Worstall, Rodrik itd. itp. W ich przypadku nie ma problemów ze słowem "bloger". Po prostu są kimśtam i blogerami.
-
2008/08/22 08:56:13
łojezu, skoro jest słowo na użytkownika roweru, to czemu ma nie być na użytkownika internetu. zresztą za 10 lat zobaczymy, czy się przyjmie i chuj.
-
2008/08/22 09:21:29
@ "Np. WO?"

Nie nazwałbym WO blogerem. Jakbyś dawał faka to byś pewnie wyguglał kim jestem IRL, ale tak jestem dla Ciebie tylko blogerem. I Ty dla mnie tak samo i jeszcze parę innych osób, ale taki WO, Węglarczyk czy Szostkiewicz to ludzie, których czytam zwłaszcza w outernecie.

@ "Właśnie obraziłeś wszystkich dziennikarzy, redaktorów i wydawców. "

Ja nie mówię, że dobry, dobry i dobry. Wręcz przeciwnie -- skupienie w jednym ręku daje nikłe możliwości kontroli jakości. gdyby blogi nie były jednoosobowymi gazetami, to by tu mnie wcale nie było (zwłaszcza jako komentatora). Dopóki to były pamiętniki to miałem to w dupie (patrz pierwsza notka na moim blogu).

@ "Jest symetryczna - jak komcionauta Mruwnica poczuł chęć, to założył sobie własnego blogaska. A załóż sobie "Dziennik Mruwnicy" w odpowiedzi na kłamstwa Wyborczej."

A co jakiś zakaz jest? Załóż sobie blogaska na którym będziesz punktował kłamstwa BoingBoinga. Zawsze jest jakaś pierwsza liga z którą newbie się nie może kopać. Asymetryczne jest to, że Ty piszesz notkę, a ja z Tobą dyskutuję. Jak napiszę kontrnotkę, to już będzie u mnie i tam Ty będziesz w symetrycznie asymetrycznej sytuacji. Ktoś zaczyna, ktoś moderuje. Jak to napisał WO: Usenet w którym ty jesteś Surmaczem.
-
2008/08/22 09:44:33
"blogersi Psychiatryka dali wywiad w prasie, Gniewko też miał urodziny, a Radkowiecki zrobił sobie FAQ-a."

Mało tego, wczoraj w TOKu Janke zaprosił na antenę Galopującego Majora i Azraela - filary psychiatryka.
-
2008/08/22 09:45:23
@W ich przypadku nie ma problemów ze słowem "bloger". Po prostu są kimśtam i blogerami.

No ale właśnie w tym cały wic - jest fachowiec, pisarz, publicysta itp., który czasem wrzuca jakiś tekst do netu i nazywa się to wtedy bloger. A potem nagle Gniewko się poczuwa, uch och, cóż to nie znaczy, bloger, to brzmi dumnie, jak ta mrówka co idzie ze słoniem po moście i mówi "ale tupiemy".

@łojezu, skoro jest słowo na użytkownika roweru, to czemu ma nie być na użytkownika internetu. zresztą za 10 lat zobaczymy, czy się przyjmie i chuj.

Zwróć uwagę na kontekst fejmika pod zlinkowaną notką. Nikt nie mówi "cykliści masowo popierają PO", nikt nie mówi tak o użytkownikach sms-ów i komórkowców. Z internautów natomiast robi się chuj wie jaką społeczność, jakby używanie netu coś znaczyło więcej niż kolor włosów.

@Nie nazwałbym WO blogerem. Jakbyś dawał faka to byś pewnie wyguglał kim jestem IRL, ale tak jestem dla Ciebie tylko blogerem. I Ty dla mnie tak samo i jeszcze parę innych osób, ale taki WO, Węglarczyk czy Szostkiewicz to ludzie, których czytam zwłaszcza w outernecie.

Oho, pan Inżynier nagle dostrzegł, że to słowo domaga się jakichś dokładniejszych definicji - "prowadzenie bloga" nie wystarcza. Ile tekstów muszę publikować rocznie, żebym przestał być w Twoich oczach blogerem?

@gdyby blogi nie były jednoosobowymi gazetami,

Ale nie są - są rozproszonym Usenetem.

@A co jakiś zakaz jest?

Tak samo jak nie ma zakazu zbudowania sobie bazy na Księżycu, tylko jakoś jest to poza zasięgiem.

@ktoś, kto podróżuje po śrubach. Czyli bez sensu

Ok, niech będzie. Chociaż całe te surfowowanie po necie to bulshit, skoro nie ruszasz się z miejsca. Surfowanie po kanałach = telenauta? To dopiero jest bez sensu.
-
2008/08/22 09:51:34
@Mało tego, wczoraj w TOKu Janke zaprosił na antenę Galopującego Majora i Azraela - filary psychiatryka.

Janke promuje swój interesik, a królowa Bona nadal nie żyje.
-
2008/08/22 10:41:17
@Internauta to ktoś, kto żegluje po internecie.

A nie po Interze? Oooleee ole ole ole.

@Śrubonauta to ktoś, kto podróżuje po śrubach.

Nie, to ktoś, kto używa śrubokręta, przecież Michał wyżej napisał.
-
2008/08/22 10:41:30
"blogersi Psychiatryka dali wywiad w prasie, Gniewko też miał urodziny, a Radkowiecki zrobił sobie FAQ-a."

Mało tego, wczoraj w TOKu Janke zaprosił na antenę Galopującego Majora i Azraela - filary psychiatryka.

Kurde, jakby ktoś nie wiedział o co chodzi, to zacząłby szukać mojego bloga pod adresem radkowiecki.salon24.pl. Nie żebym był francuskim pieskiem ale wymienianie mnie jednym tchem obok tuzów psychiatryka szarpie mój, i tak już złachany, imidż, psuje pijar i ujemnie modyfikuje moją atrakcyjność towarzyską. No to ja się pytam - w czyim to leży interesie i agentami jakiego wpływu jesteście?
-
2008/08/22 10:47:55
@Radkowiecki

Oj nie płacz, zacząłem od WO, skończyłem na Tobie, pomiędzy były rzygi, witaj w blogosferze i miej miły dzień.
-
2008/08/22 10:56:32
Chyba mylisz diagnoze zjawiska.
Patrzysz przez pryzmat frustratow, ktorzy se mysla, ze gdyby sie urodzili 2 lata wczesniej, gdyby w maju 1989 zadzwonili do Michnika i powiedzieli "ok, sprzedaje GW w przejsciu podziemnym, teraz chce cos napisac" to byliby dzisiaj opiniotworczymi dziennikarzami, ktorych zapraszaja do TVN24 i pytaja o poglad na swiat.

Zeby cie podraznic to ci powiem, ze ja jestem blogonauta, lubie zwlaszcza takie, co zaczynaja sie od "kochany blogu...".
Sa kurewsko bezpretensjonalne bo pisane dla siebie.
-
2008/08/22 11:20:58
@Chyba mylisz diagnoze zjawiska.

Piszę raczej o fantazjach ludków, którym się wydaje, że nagle coś znaczą, bo znaleźli publisie, ale nie widzą, że to tylko circle jerk.

@Zeby cie podraznic to ci powiem, ze ja jestem blogonauta, lubie zwlaszcza takie, co zaczynaja sie od "kochany blogu...".
Sa kurewsko bezpretensjonalne bo pisane dla siebie.

Podrażnić? Ja nie mówię, że nie lubię blogów i blogusiów. Ja pytującym znajduję słowo blogers i wszystkie jego konsekwencje typu "zapraszanie Azraela".
-
2008/08/22 11:35:50
@drogi blogu

Chuja tam dla siebie. Jakby pisało dla siebie to by bloguś był na hasło, albo chociaż komcie wyłączone.
-
2008/08/22 11:39:30
@Chuja tam dla siebie. Jakby pisało dla siebie to by bloguś był na hasło, albo chociaż komcie wyłączone.

A wiesz, mi się zdaje, że niektórzy nie kumają, że to idzie w broadcast.
-
2008/08/22 11:55:07
kurde denerwuję się. jak ktoś prowadzi bloga to jest blogerem, jak prowadzi samochód to jest kierowcą, jak wysiądzie to jest pieszym. nie widzę tu dramy.
-
2008/08/22 12:38:24
@A wiesz, mi się zdaje, że niektórzy nie kumają, że to idzie w broadcast.

Patrz na całą stertę zdziwień po uruchomieniu naszej klasy (ojej, to każdy to może obejrzeć sobie a nie tylko ludzie z mojej klasy w ogólniaku?), to nie jest to taki nieprawdopodobny scenariusz, jak mogłoby się z początku zdawać.
-
2008/08/22 12:42:38
@kurde denerwuję się. jak ktoś prowadzi bloga to jest blogerem, jak prowadzi samochód to jest kierowcą, jak wysiądzie to jest pieszym. nie widzę tu dramy

Jak Igor zaprosi jakiegoś pieszego do audycji to Ci przyznam rację.

@to nie jest to taki nieprawdopodobny scenariusz, jak mogłoby się z początku zdawać.

Ja tu widzę syndrom "komputer mówi nie". Mojemu teściowi chwilę zajęło skumanie, że na maile (np. do firmy z zapytaniem o) odpisuje jakiś człowiek, a nie Komputer Z Internetu. Więc jak jakiś bobik słyszy "blogi, takie pamiętniczki w internecie", to sobie robi pamiętniczek, a potem siurpryza.
-
2008/08/22 12:55:00
"Kierowca" jest słowem głupim. Oznacza bowiem kogoś, kto - uwaga - jeździ. ALE! samochodem. Szok. Ludzie. Jeżdżą. Samochodami!
-
2008/08/22 12:59:44
@"Kierowca" jest słowem głupim. Oznacza bowiem kogoś, kto - uwaga - jeździ. ALE! samochodem. Szok. Ludzie. Jeżdżą. Samochodami!

Nice try, ale do symetrii brakuje jakiegoś mniej szczegółowego określenia niż "kierowca".
-
2008/08/22 13:07:04
hmmm...
Uzytkownik drogi?
-
2008/08/22 13:08:46
pieszych to może nie, ale kiedyś w telewizorach widziałem jak była pani Zofia, mieszkanka warszawy. mówiła, że samochody parkują na chodnikach. i pan Zbych, kierowca. mówił, że drogi dziurawe. i pani Kasia, rowerzystka. mówiła, że nie ma ścieżek rowerowych.
-
2008/08/22 13:18:25
@Uzytkownik drogi?

Pieszy się łapie.

@była pani Zofia, mieszkanka warszawy. mówiła, że samochody parkują na chodnikach. i pan Zbych, kierowca. mówił, że drogi dziurawe. i pani Kasia, rowerzystka. mówiła, że nie ma ścieżek rowerowych.

A mówili o roli mieszkańców Warszawy/kierowców/cyklistów w, hmm, czymkolwiek?
-
2008/08/22 13:42:47
tamtych troje akurat nie. za to urzędnik ratusza mówił, że nie będzie ścieżek rowerowych, bo miasto to nie miejsce dla rowerzystów.
-
2008/08/22 14:30:14
@Pieszy się łapie.

Na uzytkownika internetu tez sie lapie ktos, komu Vista sciaga uaktualnienia, chociaz on nie surfuje. Jest symetria.
-
2008/08/22 15:00:07
@Uzytkownik drogi

Stratonauta
-
2008/08/22 15:18:53
penis penis
-
2008/08/22 16:28:47
@ mrw: "Oho, pan Inżynier nagle dostrzegł, że to słowo domaga się jakichś dokładniejszych definicji - "prowadzenie bloga" nie wystarcza. "

Nigdy nie twierdziłem, że wystarcza. Jeżeli od wszystkich, którzy prowadzą blogi, odliczysz tych którzy się znają profesjonalnie na tym o czym piszą na blogu, to zostają Ci właśnie blogerzy, czyli tacy ludkowie jak ja na przykład. Coś sobie tam czytam, oglądam i czasem jak mi się zbierze to napiszę. I podstawowa różnica z Usenetem jest taka, że piszę kiedy mi się zechce, a nie kiedy flejm odpowiednio zofftopikuje (chyba po to wymyślono pręgierz, więc się nie upieram, że blogosferia to jakiś novelty prodigy łeb-dwa-zera).

"Ile tekstów muszę publikować rocznie, żebym przestał być w Twoich oczach blogerem? "

Musiałbym najpierw w ogóle wiedzieć co Ty robisz, że tak powiem, zawodowo. Dopóki tego nie wiem jesteś dla mnie blogerem. Ja przecież też coś publikuję, ale nic o czym chciałbyś się dowiedzieć na moim blogu.

@ "A potem nagle Gniewko się poczuwa, uch och, cóż to nie znaczy, bloger, to brzmi dumnie, jak ta mrówka co idzie ze słoniem po moście i mówi "ale tupiemy". "

Tu pełna zgoda.

@ "Piszę raczej o fantazjach ludków, którym się wydaje, że nagle coś znaczą, bo znaleźli publisie, ale nie widzą, że to tylko circle jerk. "

I tu też. Bloger to właśnie taki ludek, który z najprzeróżniejszych powodów nie może sprzedać tego co pisze (fotografuje/filmuje łotewa), więc publikuje za darmo dla gawiedzi, bo jego to też nic nie kosztuje (finansowo) w darmowej gazecie.

Jednakowoż takie zlustrowanie Elizy miało dla mnie znaczenie. Jak tylko zakupiłem Polsat to nie mogłem się zdecydować co to jest ta Superstacja. Jakaś taka amatorszczyzna, ale Paradowska, Węglarczyk występują... Aż zobaczyłem Michalik i zrozumiałem, że to stacja, którą stać co najwyżej na prowadzących, którzy będą polewać z jakiegoś nędznego innuendo jak gimnazjaliści; prowadzących, którzy mają już pracę gdzieś indziej (i w razie czego powiedzą: sorry nie mogę przyjść na nagranie bo muszę skończyć ważny tekst do mojej prawdziwej pracy) i prowadzącą, która już dawno powinna popełnić seppuku. Jeszcze Rybińskiego powinni zatrudnić.

Ale się rozgadałem... jak kołchoźnica na polu.
-
2008/08/22 21:18:27
slowa ktore obsysaja: 'eated'
-
2008/08/22 21:42:26
Kącik lektur szkolnych:
Eric Kluitenberg - Media Without Audience
Jak czytam dużo bzdur na temat blogosfery, blogersów i tym podobnych, to to jest tekst w którym są zebrane wszystkie znaczenia słowa blog (trzeba się wykazać odrobiną odporności na fenomenologiczny żargon, alke jest bezbolesny i z sensem użyty) i wszystkie możliwe wykorzystania tej formy interakcji ze społeczeństwem.

Kącik "popkultura wie wszystko lepiej":
Hank Moody

w tym samym serialu jest genialna scena, kiedy Moody'ego proszą o blogowanie dla jakiegoś snob-art zina, kiedy to zmuszenie pisarza 'to blog for' okazuje się największą porachą i miarą artystycznego upadku.

A z opinii nie zajumanych, tylko własnym mózgiem wydumanych, to blogowanie nie jest niczym innym, jak rozbudowaniem zakładek w przeglądarce. Net jest źródłem nieustających zachwyceń, zaskoczeń i brechtu, nie sposób jednak tych wszystkich gówien i własnych przemyśleń dookoła spamiętać, więc się robi bloga, żeby na stare lata było sobie jak przypomnieć, czym się jaraliśmy mając lat dzieścia, dzieści. So, jakby się chyba zgadzam z opiniami, że blok jest dla twórcy, a to, że se ktoś przyjdzie i coś pogada w komentach, to już bonus dodany, można przecież olewać komentatorów, no chyba, że ktoś lubi flejmy i inne takie.

-
2008/08/22 23:01:47
@braineater

Dzięki za linka, ale chwilowo tl;dr, czy te bzdury to do mnie bo nie wiem czy się obrazić, lol.

No ja się bez bicia przyznam, że moja notka jest ostro niedorobiona (pomagałem żonie pokonać bossa w trzeciej misji MS6), ale chodziło mi w niej o uchwycenie dwóch postaw blogowych - wyrosłych z usenetu (me, Radkowiecki, WO) i wyrosłych z hmm, wannabe dziennikarstwa? Jak mi słusznie właśnie wytknęła ggnautka sans_merci, w ogóle nie wziąłem pod uwagę podstawowej roli bloga od której się zaczęło i który wciąż trwa, czyli kochany pamiętniczku.

@blog jako kapsuła czasu

Znów - dla mnie to jak usenet, czasem sobie ze zdumieniem przeglądam stare flejmy i dziwuję się nad marnością świata etc.
-
2008/08/22 23:17:11
Żadnych szpilek, nie masz się o co obrażać, jakby mi Twój blok nie pasił, to bym tu nie klikał i literków nie produkował. Połębkizm tekstu rozumiem, sam jestem w fazie ostrego uzależnienia od Audiosurfa, więc od dwóch dni nic nie piszę:) Tekst Kluitenberga warto jednak przeczytać - mnie koncepcja soveregin media podeszła bardzo.

Co do przejścia usenet - blogi, to mało mam do powiedzenia, bo jestem raczej z fali forumowej, od lat się wyżywam na agorze i w paru innych miejscach i właśnie blok był w pewnym sensie próbą zerwania z wdawaniem się w puste gadki z anonimami i napinania się na flejm warriora - ot, po prostu jaskinia, w której sobie gromadzę własne śmieci i komenty do nich - cytując Gorey'a: The Gawdge is understood to save/ All sorts of objects in its cave." (Zadaniem Gołda, jak twierdzi on sam: Gromadzić w jaskini cały świata chłam) Nigdy jakoś nie widziałem tego jednak jako przedłużenia roboty dziennikarskiej, czym się w sumie zajmowałem, zajmuję i dorywczo będę zajmował pewnie jeszcze długo i to mimo tego, że blok wisi pod patronatem jednej z gazetek, co się w nich produkuję. Trochę inzynier ma racji, pisząc, że na bloki wrzucamy rzeczy, których nie mamy jak i komu sprzedać, choć ja bym większy nacisk położył na - nie chcemy sprzedać. Znaczy wiesz, jest w luj fajnych rzeczy o których się chce pisać właśnie dlattego, że są fajne, a nie dlatego, że ktoś nam za to płaci. Dla mnie to też jest sposób, żeby zerwać z dogmatem wierszówki i żeby pisać o czymś po prostu dlatego, że komuś innemu chciało się coś fajnego zrobić - dlatego też na maksa ograniczam wszelkie krytykanctwo na bloku, uznając, że nie warto, nikomu to nic nie daje, a robi się niepotrzebny syf najczęściej. O rzeczach, co mi się nie podobają, wole pisać za pieniądze:)
-
2008/08/22 23:32:20
Nie mam nawet pomysłu jak miałbym sprzedać komuś tekst o tym, że Wildstein jest bocianim chujem.

No i tyle wzniosłych słów, rozkminy i mędrkowania, a chodzi tylko o lansik.
-
2008/08/23 01:36:16
@ No i tyle wzniosłych słów, rozkminy i mędrkowania, a chodzi tylko o lansik.

no, tego się nie da uniknąć, mamy już wyrobiony mechanizm, jedni bardziej, drudzy mniej, ale parcie na pokazać się, jest silne, nawet jak będziemy pisać i mówić, że nie. a tu ktoś nam daje narzędzia, że można tanim kosztem, zerokosztem wejść w 'przestrzeń medialną' i błysnąć. wiesz, tv, media i takie tam nas nauczyły, że każden ma jakąś iskrę, kazdy może zagadać z ewą drzyzgą i polecieć w świat z światopoglądem, więc w sumie bez oporów jak jeden, w to wierzymy, bo inaczej byśmy nie pisali w sumie, bo po chuj. to nawet nie chodzi o akcje z serii, odkryjcie mnie, jestem fajny', tylko jakieś samopotwierdzenia w stylu no kurwa, 150 kilowa baba z brodą pokazuje się w telewizji i ma posłuch u ludzi, to ja chyba też mogę, no nie? no i sprytni goście wyczuli, że jest nisza na ludzi, co by se chcieli popisać i się soba pochwalić, więc nam to umożliwili, robiąc przy tym chyba całkiem niezła kasę (nie wiem, nie śledzę czy firmy udstępniające miejsce na blogi robią jakieś mega interesy, ale pewnie tak). nie wiem, nie chce generalizować na podstawie blogów, co je czytam, bo nie ma tego dużo, ale spora część ludzi z tej sfery, szczególnie w kulturowych i politycznych blogach, jest napędzana jakimś takim zdrowym wkurwem, że ja pierdolę, wszędzie dookoła pokazują jakiś totalnych zjebów, ludzi warzywa, pierdolące o niczym, a tu jestem ja i mam, do chuja, zupełnie inny pogląd, bo się rozglądam gdzie indziej, na co innego patrzę i inaczej widzę niż większość, więc badźcie uprzejmi i kurwa posłuchajcie przez chwilę. i żeby było jeszcze ciekawiej, to ci goście dość często mają rację. i to chyba w tym pisaniu jest najfajniejsze, generalnie w gadaniu z ludźmi na sieci, że po jakimś czasie łapiesz, że nie ma tak pojebanego poglądu, którego ktoś z cała powagą by nie wygłosił, święcie weń wierząc i na tej podstawie zaczynasz roumieć że ci ludzie są całkiem fajni. mnie blogi przynajmniej coś takiego dają - ta cała lanserka i pokazywanie się, chwalenie, wrzucanie zdjeć swoich dzieci, linków do swoich książek, tekstów, muzyki, filmów, chuj wie czego jeszcze - pozwalają mi uwierzyć, że wcale, kurde nie jest tak źle, jest w pizdu ludzi, którzy coś robią, nie, że od razu rzeczy wielkie i wybitne, ale takie, co zwiększają ogólny coolness factor świata. To mi wystarcza, na luzie olewam wszelkie napinanie się (i sam go nie unikam), bo wiem, że tak trza, w końcu w tym środowisku trzeba wrzeszczeć, jeśli się chce tę swoją fajność udowodnić, rzadko który blog pojawia się w naszych zakładkach, jak się nie wybije gdzie indziej, albo ktoś go nam wżeni zaufany, więc przyjmuję to bez oporów, jak niebieską koszulę i gajer w telewizorze, póki nie ma nachalstwa, typu zapłać 0.99 dam ci buzi. Tyle, że to jest powierzchnia, kwestia stylu, formy i wyczucia a i tak klikamy w te blogi, gdzie albo ktoś ma serio coś do powiedzenia, albo wrzuca rzeczy niszczące mózg, szukamy czegoś, czego nam nikt inny nie pokaże, nie powie i nie wyjaśni (blogi eksperckie, choć słabo wierzę w ich istnienie) i na tyle często to znajdujemy, by zacząć spokojnie mówić o jakiejś sferze z której czerpiemy radochę, informacje i poglądy.

a przy okazji jest to tworzenie mediów, jakich potrzebujemy. - Nie mam nawet pomysłu jak miałbym sprzedać komuś tekst o tym, że Wildstein jest bocianim chujem.
to nie jest stwierdzenie z serii, nikt by tego nie słuchał, tylko raczej - nie ma nikogo, kto wierzy, że można to sprzedać - choć wszyscy wiemy, że spokojnie tekst o bocianim chuju wildsztajnie poszedł by w paru tysiącach nakładu, choćby ze względu na tytuł, więc skoro nie da się tego sprzedać, to chuj wam w dupę, i tak nie będę się z tym krył i to powiem i parę osób to przeczyta i się ucieszy, bo też tak myśli, albo wkurwi, bo nie. mission accomplished.

dobra, sorry za gabaryt, ale od jakiegoś czasu mi to chodziło po łbie i wypadło na Twój wpis. u mnie mniej osób by przeczytało.
-
2008/08/23 10:45:49
@Przeznaczenie blogow

No ja teraz bede pisal glownie po to by wyprobowac swoj lenglydz oraz uporzadkowac wewnetrznego randroida. Komentatorzy sa potrzebni wlasnie po to - zwroca na cos uwage, zadadza niewygodne pytanie, zmusza do podejscia do problemu od innej strony.

@Kasa z blogow

Serwisy blogerskie przede wszystkim nabijaja ruch, a wiec wplywy z reklam, rozpoznawalnosci marki, sprzedanych uslug i takich tam. Blogerzy sa tez bezczelnie wyzyskiwani przez media takie jak "Wprost", ktory to tygodnik opinii co tydzien zapelnia sobie za friko jedna strone najlepszymi kawalkami z nalezacego do ich wydawcy BlogBoksa.

BTW, fajne to Ubuntu. Nowy laptop mi sie posypal, wiec robie backup na dysk zewnetrzny siedzac na U bootowanym z plyty. Nie moge nie zauwazyc, ze wykryl wzorowo urzadzenia, mam dzwiek we flashu, wiec tubke tez poogladam i ze ogolnie moge sporo gdy w tle leci kopiowanie.
-
2008/08/23 23:19:23
IT'S NOT ABOUT A MONEY! IT'S ABOUT SENDING A MESSAGE!
yes sir when I see my memes on the internet (as in "każdemu jego porno" or something I have written about Miyazaki or Oshii) I feel like a parent whose children got to the collage.
-
2008/08/24 11:08:53
No ale jakby w ten sposób potwierdzasz acan tak trochę, to co wyżej napisałem popadając w zwyczajowy bełkot - chce Ci się, robisz coś, co jest teoretycznie zupełnie zbędne, ale jednak jakoś wpływa na coolness factor świata i choćby dlatego warto w blogi klikać. Co do KJP to mem dotarł do mnie skądinąd, ale się kłócił nie będę :)
-
2008/08/24 13:13:37
No bo właśnie chciałem zauważyć, że jokerowe hasło to tl;dr tego co napisałeś, a jednocześnie dobra odpowiedź dla Wysego.

@KJP

groups.google.pl/group/pl.rec.fantastyka.sf-f/browse_frm/thread/22be71ef1e3adf4/8610540c9d9e4e67?hl=pl&lnk=st&q=kjp+ka%C5%BCdemu+jego+porno#8610540c9d9e4e67
-
2008/08/24 17:16:30
eated?
-
2008/08/24 19:32:00
eat, eated, eated. So? I can haz a cheesburger nao?
-
2008/08/24 21:08:32
coś mi świta ale nie chce mi się googlować czy jahujować. Zgaduję, że to coś z masonerią albo innym konwentem syjonu ma wspólnego, hehe
-
2008/08/24 23:53:14
Wow, to jest jeszcze w internecie ktoś, kto lolkatów nie kojarzy? Pokażę cię jutro moim znajomym.
-
2008/08/25 15:10:23
@mrw:
"uchwycenie dwóch postaw blogowych - wyrosłych z usenetu (me, Radkowiecki, WO) i wyrosłych z hmm, wannabe dziennikarstwa?"

No i w łeb sobie palnę, nie wyrosłem z usenetu, znaczy ze mnie taki sam wannabe dziennikarz jak Gniewko et consortes... Frack.
-
2008/08/25 15:14:44
Nie musisz wyrosnąć z usenetu, żeby mieć usenetowe podejście do netu.
-
2008/08/26 10:45:22
Ad Rem: Samo słowo "bloger" nie pytuje, to po prostu ktoś kto pisze bloga. Pytuje natomiast znaczenie nadawane mu przez fustratów z S24, którym się wydaje, że coś znaczą i że bloger to brzmi dumnie.

A w ogóle nie powinno być "blogger"?
-
2008/08/26 10:53:05
@radkowiecki
heh, no rzeczywiście jak mogłem przeoczyć zjawisko tak doniosłe, godne odnotowania w annałach, śmieszne jak popierdywanie w kościele na melodię "Boże coś Polskę" (czyli dosyć śmieszne ale raczej sporadycznie zajdujące amatorów - lub jak w Twoim przypadku kronikarzy- po stronie odbiorcy komunikatu)
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly