|
inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Niskie loty
A w kulturze? Zmiany duże:
Kubuś "Mam małego penisa" Wojewódzki dostał kolumnę w "Polityce". Matulu, co za upadek, żeby Poważny, Ale Nie Aż Tak, Żeby Nudzić Jak Tygodnik Powszechny, Tygodnik publikował mizerne kopypasty z pudelka. W jakim celu? Żeby sobie wykształciuchy i łże-inteligencja robiły bekę z celebrytów? Ffff, jakie to niskie. Już bym wolał w to miejsce felieton Zanussiego ("wracając samolotem z festiwalu w Bangladeszu..."), też miał ego wielkości ego wikipedysty, ale przynajmniej można się było z niego pośmiać. Wojewódzki w skali humoru plasuje się gdzieś między Grupą Operacyjną i księdzem Terlikowskim, czyli jakieś dwa megachichy za klapsami Benny Hilla. piątek, 19 września 2008, mrwisniewski
TrackBack
Komentarze
2008/09/19 12:12:33
Wspaniała anegdota!
Ja bardzo lubię Benny Hilla, ino cały nonslapstick jest lost in translation. 2008/09/19 12:33:54
CJ; trzeba było namówić kumpla na MontyPythona, pewnie by było odwrotnie :)
2008/09/19 14:33:40
@yzek: Srsly? Jak sobie wyobrażasz "tłumaczenie Monty Pythona"? Widzisz: papuga symbolizuje niemożność ustalenia powszechników, a stanowiska sprzedawcy i klienta obnażają relatywizm poznawczy i fiasko intersubiektywnego uzgodnienia interpretacji.
2008/09/19 21:13:34
Jezus Maria, coś ty temu Monty Pythonowi uczynił? A nie po prostu: "Sprzedawca próbuje sprzedać martwą papugę i to jest śmieszne? To, że ją przybił gwoździami do żerdzi i że śpiewa w anielskim chórze"?
2008/09/19 22:39:38
@digan
Może zostań przy Bennym Hillu i Kominku, w ogóle nie skumałeś dowcipu. MP to humor inteligencki i trzeba umieć wyłapać niuanse, tak jak zrobił to pan Inżynier. 2008/09/20 07:56:36
Oczywiście, Kominek jest inteligencki, o ile weźmiemy def. inteligenta z dowcipu o tym, jak jedna góralka chwaliła się drugiej, że się kochała z inteligentem z miasta. Tamta pyta ją jak było, a ona na to, że on miał penisa. Więc pyta co to jest ten penis. Ona odpowiada, że to takie jak chuj, tyle, że miękki.
Gość: klc, aapz1.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/20 23:18:28
Eee. Znam wersję: "Taki kutas, ino giętki". Ale mi to opowiadał koleś z Wielkopolski, więc te subtelności góralszczyzny mógł zniekształcić. Lost in translation, jak sam piszesz.
A żeby tak dla odmiany było na temat: Kubuś w "Polityce" to kolejny dowód na to, że redakcja tego pisma to magnes dla zjebów wszelkiej maści. Skoro pisują tam takie tuzy intelektu, jak Mirosław Pęczak czy Janusz Wróblewski, to nie rozumiem Twojego świętego oburzenia, że przygarnęli akurat Wojewódzkiego. 2008/09/21 00:22:16
@digan: Ale tak jak Ty to napisałeś to jest opowiadanie MP niewidomemu. Znam inteligentne osoby, których MP nie śmieszy i jakbym im zapodał takie wyjaśnienie to bym usłyszał "przecież widzę, ale dalej mnie to nie śmieszy!!!" Natomiast jakbym sam usłyszał takie wyjaśnienie jak sam zapodałem to bym powiedział "you killed the joke, man". MP jest najbardziej śmieszny, gdy to się wie, ale tak żeby nie wiedzieć.
2008/09/21 00:26:28
Spirytus na eskalatorze: to ostatnie jest prawdziwe dla każdego rodzaju humoru. Jak zaczniesz tłumaczyć dowcip, to ludzie wychodzą, albo biją w twarz.
2008/09/21 09:13:45
@Skoro pisują tam takie tuzy intelektu, jak Mirosław Pęczak czy Janusz Wróblewski
Pęczaka czy Wróblewskiego (ok, pierdolnął coś kiedyś o komiksie, ale o Almodovarze czy wywiady robi dobre) jednakoż się czyta się.
Gość: klc, aapi29.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/21 11:15:57
Ta, jasne, się czyta.
Pęczak przez cały czas, niezależnie od tematu, pisze jeden i ten sam tekst, posługując się tymi samymi słownymi wytrychami. Poczytaj sobie parę jego wypłodów jeden po drugim. A potem wytęż wzrok i sprawdź, czym się od siebie różnią. Wróblewski zaś to kuriozum w postaci czystej. Oprócz tego, że wypisuje czyste androny i dorabia aktorom tytuły nieistniejących filmów, w których jakoby zagrali, to jeszcze funkcjonuje jako człowiek-legenda, który (allegedly) na zbiorowych wywiadach podczas press junketów po prostu podstawia dyktafon i spisuje potem to, o co pytali inni lub po prostu (allegedly) nawet nie przychodzi na junkety i przepisuje wywiady od zagranicznych kolegów. Nic więc dziwnego, że komuś się potem może wydawać, że "wywiady robi dobre". |
|
za to jeden z najlepszych lulzów miałem oglądając benny hilla ze znajomym z podstawówki, który nie jest zbyt bystrym człowiekiem, a który widząc, że się nie śmieję, zaczął tłumaczyć, o co chodzi: "bo wiesz, on ma tam taką sztuczną rękę, i niby że tutaj ten łysy, a naprawdę to on!"