inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Bootleg from Ray(2)
No cóż mogę powiedzieć - perfekto. Głos Raya Wilsona (hm, ciekawe czy jest już na naszej-klasie) to jedna z rzeczy, którą można wpisać jako "warto było żyć dla" do felietonu przed popełnieniem samobójstwa, Ali Ferguson tym razem pokazał jakie cuda wyczynia z prądem, basista Lawrie MacMillan grał z taką zawodową blazą (zwłaszcza jak odliczał na coverze "Space Oddity"), że aż chce się mu zapłacić te dwadzieścia funciaków za godzinę lekcji jakich udziela, jego brat Ashley MacMillan z kolei wygrzmocił perkusję jak złą dziwkę i to było dobre. Chłopaki grali ponad dwie godziny, co godne jest i sprawiedliwe, i warto z nich brać przykład (I am looking at you, kids). Menu urozmaicone - klasyka Stiltskinów (suddenly I want some Levi's), parę Genesisów, kilka akustycznych solowych kawałków Raya i nowych Stiltskinów, wreszcie parę coverów na przełamanie lodów i miłe zakończenie dnia. Dobrze ułożona playlista to podstawa - na ten przykład Susanne Vega spieprzyła efekt zamknięcia dwoma bisami z d. wyjętymi; tutaj kompozycja była znakomita (CKOD też zresztą dało radę zostawiając na encore to co najlepsze; btw polecam lol-wywiad).
Tutaj bootleg "Sarah" (muszę sobie sprawić mikrofon aktywny, bo zenek nie wyrabia):
a tu "najlepsza piosenka wszechczasów" napisana na lotnisku:
News and gossips: Ray od (chyba) września mieszka w Poznaniu (as in Pozen, Poland), zakładam, że z przyczyny dziewczyńskiej; i będzie uzdrawiał polskiego rocka nagrywając kawałek (słyszałem, niezły) z Eweliną "to co że powiedzmy że umiem śpiewać skoro mam chujowy repertuar a co to jest charyzma brzydkie słowo na ceha?" Flintą, więc może być zabawnie.
piątek, 28 listopada 2008, mrwisniewski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/11/28 20:17:29
to jedna z rzeczy, którą można wpisać jako "warto było żyć dla"

Cytując klasyka - 18 minut echoes Floydów.
-
2008/11/29 13:14:07
A w Poznaniu Ray gral 23.11. Jeszcze plakaty wisza.
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly