inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Czego się wstydzisz, Polaku!

Śledziu popiera mangę 

Się nudziłem (not really) i poflejmowałem na acepie nt. definicji mangi (definicja mangi wygląda tak tak). Jest flejm zombie - dawno by się skończył, ale wciąż i wciąż pojawia się jakiś cwaniak, który chce ogrzać się w ciepełku słowa "manga" i sprzedać pod tą, hmm, marką jakiś komiks albo kurs rysunku; więc powyższa definicja jest delikwentowi nie w smak: zaczyna się wówczas pieprzenie o "stylu mangowym", czyli bycie nieistniejącym (jakiekolwiek próby wydobycia odpowiedzi na pytanie "a cóż to jest styl mangowy" pozostają bez odpowiedzi).  

Anyhow, zaczęło zastanawiać mnie zjawisko Polaku. Polaku się wstydzi swojego nazwiska. Polaku wstydzi się swojego pochodzenia. Kiedy inni artyści budują swoje dzieła na kulturowej i popkulturowej tożsamości, Polaku udaje Greka Japończyka (taaaa, też mam japońską ksywkę, ale w czasach IRC-a i pism wyrastających z ksywkowych tradycji pism o grach należało mieć jakąś ksywkę). Więc możesz sobie kupić "100% mangę" pt. "Baka no Chinko" autorstwa Chibi Manko, urodzonego w Wąchocku weaboo.

Trochę, odrobinkę, to rozumiem. W mrocznych czasach, kiedy w dupie byliśmy  i gówno wiedzieliśmy (a Śledziu wysyłał mangi do Secret Service), tak bardzo się chciało zostać mangaką! Nie - rysować komiksy, ale rysować mangi! Huhuhuhu. Ale dziś, kiedy po wiedzę nie trzeba się nawet schylać? Jak to ujął Adler: A powiedzmy, że pojadę do Japonii i, co ja powiem, jak mnie jakiś Japończyk zapyta, jaki ja mam zawód? Ja mu powiem "manga-ka", bo ja jestem rysownikiem komiksu, czyli po ichniemu mangi. Bo oni nie mają innego terminu na komiks. 

 THE MANGA VERSION

Oto "Otaku Max Manga - 100% Mangi". A w środku prace samych naszych, biało-czerwonych rodaków. Ale nie dowiecie się tego z żadnej stopki czy podpisu, bo po co. Wydawca rżnie głupa - twierdzi, że manga to taki styl (ale spokojnie, w jego fanzinie "Otaku" nie znajdziecie recenzji "Odlotowych agentek"), a jednocześnie robi wszystko, żeby konsument nie wiedział, czyje dzieło kupuje. Dziwne - skoro to taki styl, to dlaczego nie można podpisać się Kowalski czy Malinowski? Po co te zabawy w chowanego?

Follow the money: żeby zrobić w ciula frajera w empiku. Also: dobrać się do kieszeni głąbów, którzy kupują tylko mangę.

Tyle wydawca.

Ale dlaczego tę żałosną grę podejmują autorzy? 

Obrazki pochodzą z "Kompendium Wiedzy Secret Service 01-32", Warszawa, luty 1996

poniedziałek, 23 lutego 2009, mrwisniewski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/02/23 00:26:31
Nie tylko Polacy tak mają. Taki John Zorn to przecież potrzebował aż się do Japonii wyprowadzić i nazwisko Dekoboko Hajime przyjąć, żeby po jakimś czasie odkryć, że próby bycia bardziej japońskim od Japończyków są vo duyen, za to całkiem fajne jest bycie sobą, czyli Żydem :-]
-
2009/02/23 00:33:53
Ba, ale przynajmniej się przeprowadził.
-
2009/02/23 01:29:08
WOW!!!! Ja już tych Kompendiów ni mom, ale syfnie wtedy rysowałem. Jak byłem w Japan, to jak najbardziej określałem siebie manga- ka i pokazywałem moją robotę na PSP, mówiłem żem z Poland (Holland? Nie, Poland) i fajno było.
-
2009/02/23 01:29:44
@Adler

Jest jeszcze ciekawiej: definicja trochę się poplątała przez popularność komiksu japońskiego za granicą, której echa oczywiście do Japonii docierają i jest niewielka szansa, że zarówno Adler, jak i weaboo z Pcimia mówiąc, że rysują mangę, zostaliby dziś poprawieni, że rysują jednak komikku. Nie ze względu na styl, tylko na to, że nie są Japończykami, nie zaczynali od asystentury w pracowni jakiegoś znanego mangaki i tak dalej.

A autorzy podejmują grę, bo bezrobocie zmienia punkt widzenia. Jeśli pracodawca tak bardzo chce udawać, że wydaje autorów japońskich, to niech ma.
-
2009/02/23 07:23:31
no zapamietalbys wreszcie ze "baka chinko" nie "baka no chinko", heh.
-
2009/02/23 07:32:47
@no zapamietalbys wreszcie ze "baka chinko" nie "baka no chinko", heh.

Ja pamiętam, ale czy pamięta o tym Chibi Manko?

@A autorzy podejmują grę, bo bezrobocie zmienia punkt widzenia.

Kiedy to są amatorzy-fandomiarze, oni z tego nie żyją.

@WOW!!!! Ja już tych Kompendiów ni mom, ale syfnie wtedy rysowałem.

Niektóre dają radę. Jak chcesz to Ci zeskanuję Twój autoportret, za czasów jak byłeś piękny (na rysunku) i młody.
-
2009/02/23 07:44:35
Ha, na poczatek dnia doklikałem się do definicji:
www.urbandictionary.com/define.php?term=wapanese
i
www.urbandictionary.com/define.php?term=wigger
i już mi się zrobił dobry humor.

@Śledziu - o phi, wcale nie tak syfnie, ile Ty wtedy miałeś lat? (pytanie retoryczne, ja wiem ile, bo między nami są całe dwa lata różnicy) A poza tym od czegoś trzeba zacząć, no nie?
-
2009/02/23 08:57:27
@barts

Ty jesteś 1980?
-
2009/02/23 12:37:40
@"Kiedy to są amatorzy-fandomiarze, oni z tego nie żyją."

W takim razie z braku szacunku dla własnej pracy. Pewnie uważają, że nie są na tyle dobrzy, żeby mieć wpływ na to, w jakim kontekście są publikowani.
-
2009/02/23 12:49:52
@japońskie pseudo

Albo chcą ,,być jak prawdziwi mangaku'', takie obesyjne imitowanie jakiegoś simulakrum (bo przeciez nie ma definicji ,,prawdziwego mangaku'') jest bardzo częste u nerdów.
-
2009/02/23 13:04:47
eee, co to za ksywka, za moich czasów w CDA nie było żadne shinno.
-
2009/02/23 13:11:01
@eee, co to za ksywka, za moich czasów w CDA nie było żadne shinno.

Jakim znów CDA?
-
2009/02/23 13:18:49
@Jakim znów CDA?

Kiedy digan był w CDA, ksywka brzmiała shinno?
-
2009/02/23 16:01:10
@mrw
Tak, dokładnie. Dobry rok, nie tylko dla win. :)
-
2009/02/23 16:02:48
@Tak, dokładnie. Dobry rok, nie tylko dla win. :)

Czy ja wiem? Wszystkie wady 1979 i nawet nie załapałeś się na 70s.
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly