Menu

pattern recognition

inżynieria memetyczna

Lustracja Tytusa

mrwisniewski

TYTUS, PIESEK IPN-U

Zaczęło się od bucowego wywiadu, na co słusznie zareagował KRL; moim zdaniem przedadził jednak szarpiąc Tytusa. Stoimy na barkach gigantów, ale to nie czyni nas karłami, nie jest to też powód, by im szczać na głowę. Na to Kiamil postanowił zlustrować Tytusa:

A ja jakoś z biegiem lat, z biegiem dni coraz bardziej tracę sympatię, szacunek a nawet tzw. nostalgię do tej małpy i jej twórcy. Już pomijając ostatnie żenujące albumy, ale dość przeczytać równie żenującą autobiografię i spróbować dziś przeczytać te dawne z IPN-owskiej perspektywy i w wielu miejscach chce się rzygać na indoktrynację bardziej kopiącą między oczy niż w “Żbikach”, “Podziemnym Froncie” i “Relaxach” razem wziętych

Gee, weez. Serio? Serio? Zdjąłem z półki XVI księgę, na której uczyłem się czytać. Leciała w Świecie Młodych w bodajże 1981, w 1984 wyszła w zeszycie. I gdzie ta indoktrynacja? "Macie ochotę na drinka? OWSZEM. A ja dziękuję, jestem harcerzem." A może "Aby nam się dzieci nie czepiały rakiet"? Nie ma nic takiego. Jest kopalnia tekstów, których do dziś używam w różnych sprzyjających okolicznościach ("Dziennikarz nie musi znać ortografii..."), jest świetna satyra na dziennikarzy i innych pracowników redakcji, jest znakomity wątek edukacyjny, jest i przygodowy, i co tylko chcecie.

Księga XVI

I nie zmieni tego ani jeden syfiasty komiks wydany w ostatnich 15 lat, ani jeden wyskok Chmielewskiego - to był jeden z najlepszych polskich komiksów i basta.

Komentarze (38)

Dodaj komentarz
  • benzodiazepiny

    Kamila ścignęła zawodowa choroba krytyków popkultury - przekomplikowanie. To chyba już drugie stadium - już nie tylko nic nigdy *nie jest* wprost i klarowne, ale dochodzi coraz częściej do sytuacji, że nic nigdy *nie było* wprost i klarowne. Wszędzie podteksty, propaganda i indoktrynacja.

    Kiamil unika konfrontacji z faktem, że w tamtych czasach Tytus był jedynym polskim komiksem, który mocno nawiązywał do rzeczywistości (bo np. Szarlota Pawel koncentrowała się na światach daleko bardziej fikcyjnych). Siłą rzeczy rzeczywistość przenikała do komiksu - i sądzę, że trudno powiedzieć czy i jak dalece Chmielewski wpinał ją świadomie. Czytałem na przykład oryginał tego niesławnego albumu o wojsku i to była głównie chłopięca wojskowa fantazja. Nie było tam niczego, co nie dałoby się łatwo przełożyć z sukcesem na ówczesne ogólne realia zachodnie. Wytykanie Chmielewskiemu jakiejś szczególnej indoktrynacji na tle innych komiksów epoki to jakiś IPNowski anachronizm. Od tego to się dopiero chce rzygać.

    Jeżeli za coś można nie mieć do Chmielewskiego szacunku to właśnie za "dekomunizowanie" własnej przeszłości.

  • benzodiazepiny

    BTW - przeczytałem ten wywiad dokładnie i nadal nie rozumiem dlaczego Tobie. KRLowi, Kiamilowi czy Śledziowi tak strzela żyłka. Rano nie wiedziałem, że istnieje rysownik o nazwisku Kopeć. Teraz wiem - i widzę, że facet ma po prostu problem. Najwyraźniej rzeczywistość za rzadko wysyła mu SMSy i kontakt między nimi jest utrudniony. Fantazje i anachronizmy przesłaniają mu nie tylko wizję, ale i dostęp do archiwum. Z tego powodu mogę mu współczuć, ale nadal nie wiem dlaczego to co powiedział ma być istotniejsze od wywiadu z Panią Pelagią.

    ?

  • mrwisniewski

    @BTW - przeczytałem ten wywiad dokładnie i nadal nie rozumiem dlaczego Tobie. KRLowi, Kiamilowi czy Śledziowi tak strzela żyłka.

    Nie, no mi nie strzela, ino rozumiem, dlaczego im strzela - przychodzi jakiś pacan i pluje z pozycji. A że to artyści, to nerwowi, jak to artyści.

  • Gość: [kiamil] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Po pierwsze - proszę mnie nie wyzywać od artystów (chyba, że się niechcący na liczbę mnogą załapałem)
    Po drugie - o Tytusie chętniej i więcej wieczorem, bo teraz pędzę do przedszkola kręcić występ syna z zaległej okazji Dnia Babci (a potem wysłać go babci do Ameryki).
    Po trzecie - gdybym nie przeczytał tej Autobiografii to może by mi w pamięci przyschło i bym się nie przejął, ale po niej faktycznie mi żyłka strzeliła.

  • benzodiazepiny

    @Po drugie - o Tytusie chętniej i więcej wieczorem, bo teraz pędzę do przedszkola kręcić występ syna z zaległej okazji Dnia Babci

    Też mieliście 21 i 22 stycznia 2-3 przedszkolaków w grupie?

    @Po trzecie - gdybym nie przeczytał tej Autobiografii to może by mi w pamięci przyschło i bym się nie przejął, ale po niej faktycznie mi żyłka strzeliła.

    A co tam takiego strasznego jest, czego by pan Kopeć już nie zademontstrował?

    BTW - niech no się Tomek dowie jaki pan Kopeć ma stosunek do RSW-Prasa-Książka-Ruch...

  • rpyzel

    Tytusa już zlustrowano w Przekroju ;-)
    www.przekroj.pl/work/privateimages/formats/D/1705.jpg

    Najlepsi w hołdzie Tytusowi

  • zamorano102

    Kiamil tradycyjnie przesadził (bardziej zindoktrynowany niż Żbik? Niż "Relaks"? No bez żartów w Żbiku mamy figurę eSBeka (w ostatniej czterozeszytowej miniserii cyklu)- do rany przyłóż co walczy z szajką, oczywiście zachodnioniemiecką, razem ze Żbikiem, w "Relaxie", który zresztą nostalgicznie kocham zawsze się przemycił jakiś komiks o utrwalaniu władzy ludowej a nawet zrobiony przez Węgrów o Wielkiej Bolszewickiej Rewolucji był) :) Z tymże ja nie znam albumów z czasów wydawnictwa Horyzonty, tylko pewnie mniej więcej te co MRW plus Świat Młodych:) Wznowienia z drugiej połowy lat 80tych oraz pierwszej połowy lat 90tych są trochę nieadekwatne do epoki Horyzontów, bo to była wersja 2.0 z licznymi zmianami. Sentyment mam, ale mniejszy niż do Baranowskiego i Christy:) Graficznie jest taki Nikifor komiksowy niewątpliwie, ale kopalnie tekstów, fajnego klimatu i przyjaznej dzieciakom wyobraźni jak najbardziej. Niestety był film kinowy, który był bardziej Gładyszem niż Chmielewskim oraz robione już za III RP żenujące albumy. Biografii nie czytałem. Pamiętam, że miała entuzjastyczną recenzję w starej "Machinie" (Dunin Wąsowicz chyba).

  • zamorano102

    A KRL ładnie punktuje "argumentację" Kopcia. Myślenie kategorią nakładu z czasów PRL jest nieco absurdalne i zawęża dyskurs ;)

  • braineater

    hih, pół pracy magazynierskiej napisałem o Tytusie jako komiksie propagandowym, porównując polska i hamerykańcka propagandę w komiksach z lat 45-89. I nie da sie obronić tezy, że trio przede wszystkim miało krzewić socjalizm, a dopiero potem uspołeczniać, bawić i tumanić. Kadry z nową Hutą i innymi pomnikami socrealu pojawiają się co i rusz, zawsze w ujęciu patrzta buroki z zachodu, jak my tu umimy. Co nie zmienia faktu, ze rok spędzony na szczegółowym czytaniu każdego z tomów od dechy do dechy utwierdził mnie w przekonaniu, że to najlepszy seryjny komiks tamtej epoki.

  • ryba.co.rysuje

    To ja już od razu uprzedzę, że okładką Wartości Rodzinnych 2, którą jakoś na dniach zaprezentuję wcale nie mam zamiaru dolewać Tytusa do ognia. Czytało się temat do księgo XVIII, ale większy sentyment mam do prac Baranowskiego czy Christy.

    Co do wywiadu. Żyłka nie pękła. Nie miałem powodu, żeby użyć we wpisiku choć drobinki wulgaryzmu, który przecież zabił polski komiks. Piszę o dość sporej grupie osób zahibernowanych w dziwnych czasach, którzy potrafią na tzw. forum publicznym powiesić psa na ogóle nowego polskiego komiksu, nie mając zielonego pojęcia o tym, co się w nowym polskim komiksie dzieje. Co niczym dziwnym nie jest, zważywszy, jak wielu rodaków pierdoli bździny na ważniejsze tematy niż " historyjka obrazkowa".

  • zamorano102

    Zresztą ktoś słusznie zauważył, że Kopeć to ani Christa ani Papcio Chmiel, ani Wróblewski, ani Polch, ani Butenko, ani Baranowski, ani Rosiński, ani Skarżyński ani nawet Kasprzak, Skrzydlewski czy Szyszko więc jego opiniotwórczość jest zgoła nieduża:)

  • rusty_angel

    Nom, teraz to mi żal sahary i notki o Wyclefie.

  • superbarman

    U Chmielewskiego najbardziej żenująca nie jest sama przeszłość, bo ona istotnie rzadko kiedy wybiegała poza rzeczywistość PRL oczami młodego człowieka, tylko jej usilne tapetowanie w nowych wydaniach. Rzygać się chce, czytając nowe poprawione wersje starych historii (szczególnie, że najczęściej rysowane zupełnie inną kreską).

  • Gość: [kiamil] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Co by nie pisać komentarzy na 3 strony - odpowiedziałem u siebie:
    www.slowem.pl/kamil/?p=452

    PS. A dobre recenzje miał pierwszy tom autobiografii Papcia - ten o jego młodości (zanim zaczął rysować Tytusy).

  • benzodiazepiny

    @Co by nie pisać komentarzy na 3 strony - odpowiedziałem u siebie:

    Ej no,, tak postępuje kolega? Wyciąga dyskutantów z czyjegoś blogu do swojego? :-D

  • Gość: [kiamil] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ależ nikt Ci nie kazał odpowiadać u mnie - mogłeś ciągnąć tutaj.

  • benzodiazepiny

    @Ależ nikt Ci nie kazał odpowiadać u mnie - mogłeś ciągnąć tutaj.

    To dość rekurencyjna wypowiedź :-D
    (przy okazji, możesz u siebie wywalić ten pokawałkowany komentarz, a zostawić ten sformatowany poprawnie? Dzięki)

  • barts_706

    A ja co do Papcia Chmiela bym go na piedestale nie stawiał. Tytusy były fajne, zgoda, sam się na nich wychowałem, ale z wiekiem mu odbiło i po pierwsze, zaczął się uważać za alfę i omegę, podczas gdy ostatnie współczesne Tytusy to g... straszliwe (ale to akurat jest wybaczalne, niejednemu woda sodowa do główki uderza), oraz po drugie, zaczął prostytuować Tytusa politycznie, co już powoduje u mnie odruch wymiotny. Jak można kurwić Tytusa?

    Dyskusja miała miejsce pod newsem o śmierci Christy na TPC:
    twojepc.pl/b_archiwum.php?r=2008&id=138248
    ...ale tu w skrócie to, co mnie u Papcia niesmaczy, czyli konkrietno Papcio wczoraj:
    img201.imageshack.us/img201/572/40ek7.jpg
    ...i dziś:
    img230.imageshack.us/img230/2862/papciochmielpopierapisoj9.jpg

    Nieładnie, bardzo nieładnie.

  • benzodiazepiny

    @barts_706
    ...ale tu w skrócie to, co mnie u Papcia niesmaczy, czyli konkrietno Papcio wczoraj (...) ...i dziś

    Typowy twórca komiksowy jest wysoce narażony na robienie z siebie na starość kretyna w powodu energicznego i natchnionego zajmowania się polami aktywności innymi niż komiks. Na szczęście artyści innych branż (malarze, graficy, muzycy - zwłaszcza rockowi, filmowcy, aktorzy itp) oraz ludzie popularni w mediach acz kompletnie nie związani z działalnością artystyczną - są na to zupełnie odporni.

    Nb. przytoczony przez Ciebie przykład wolty ideowej jest zdaje się żelaznym punktem w życiorysie każdego stronnika partii, wskazanej przez Chmielewskiego jako nieośmieszająca i nie wyzywająca innych partia jedności narodowej, sprawnie przeprowadzająca reformy i ustawy.

  • barts_706

    @benzo
    Zgadzam się, ale ta hipokryzja jest właśnie jedną z rzeczy które mnie w tych ludziach wk... do białości.

    Może dlatego dla mnie bardziej zjadliwy jest Niesiołowski czy Marek Jurek, którzy przynajmniej są konsekwentni.

  • lukin

    @autor
    "Zaczęło się od bucowego wywiadu, na co słusznie zareagował KRL ; "

    Facet (ten od bucowego wywiadu) bełkocze, ale co do meritum muszę się z nim niestety zgodzić: współczesny polski komiks to dno i pięć metrów mułu.

  • kmh

    lukin: no właśnie o to chodzi, że nie. Po prostu nie ma chętnych, którzy chcieliby wrzucić sporo kasy na jego promocje, więc wszystko się i tak rozchodzi po grupce fascynatów i znajomych.

  • inz.mruwnica

    @: przytoczony przez Ciebie przykład wolty ideowej

    Ale czy aby na pewno wolty? Zapytał enigmatycznie...

  • lukin

    @kmh
    Wtajemnicz mnie w tę grupę fascynatów (czyt. zapodaj linka) - chcę zobaczyć dobre polskie komiksy anno domini 2008. Wszystko na co napotykam w empikach, kolpolterach i w necie to jakieś totalne gówno zdaje się sprokurowane na dwóch zasadach:
    1) kurwa w co drugim dymku = lotny humor
    2) prosta kreska = nikt się nie skapnie, że realistycznie rysować nie potafię
    Z góry dzięki i good luck.

  • zamorano102

    Lukin brutalnie szczerze. Albo nie znasz się na komiksie albo nie znacz polskiego komiksu.
    Co rozumiesz przez realistyczna kreska? Kopiowanie kreski Polcha z okolic Kovala? Gillona? Rosińskiego ze "środkowego" Thorgala?


    Niezłe polskie komiksy są. Z PRLu pamiętamy tylko klasykę i urocze kurioza. Nie pamiętamy szmelcu, którego też sporo się rysowało i wydawało. Jeżeli mnie coś w polskim komiksie wnerwiło ostatnimi czasy to tylko, że Trust się wycofał z wiadomego projektu. Dobre polskie komiksy anno domini 2008:


    "Na szybko spisane" Śledzia, "BAJABONGO" Turka, BLAKI. Paski Skutnika.

  • zamorano102

    @prosta kreska = nikt się nie skapnie, że realistycznie rysować nie potafię

    Co rozumiesz przez prostą kreskę? Frąś czy Gawronkiewicz to nie jest na ten przykład prosta kreska...

  • kmh

    lukin:
    jeżeli chodzi o rok 2008, a zabrakło w nim niestety kilku tytułów, to:
    motywdrogi.pl/2008/12/18/wartosci-rodzinne/
    motywdrogi.pl/2008/09/17/blaki-paski/
    motywdrogi.pl/2008/06/23/na-szybko-spisane-1990-2000/
    motywdrogi.pl/2008/02/22/zostawiajac-powidok-wibrujacej-czerni/
    motywdrogi.pl/2008/12/15/wilq-14/

    Że nie są realistycznie rysowane? Akurat w przypadku tych autorów dowcip polega na tym, ze gdyby chcieli, toby rysowali realistycznie, lewą nogą z zamkniętym prawymi okiem. Ale nie chcą. Ich wola.

    Jeżeli szukasz realistycznych rysunków, to owszem, ich w wykonaniu polskich rysowników teraz prawie, że nie ma. Ale realistyczny rysunek to tylko styl. A komiks, to komiks.

  • ryba.co.rysuje

    Lukin to jest taki hibernatus, o których pisałem. Nieznajomość nowego polskiego komiksu zazwyczaj idzie w parze z nostalgią za rysunkiem realistycznym, jakby komiks humorystyczny nie był częścią polskiej klasyki( Baranowski, Chmielewski, Pawel czy Christa rysowali oczywiście realistycznie) oraz przeświadczeniem, że "kurwa, w co drugim dymku", w czym też nie ma niczego złego, jeśli story tego wymaga. Prycham na takie farmazony.

  • weirdnik

    @Lukin.

    Heh, powtarzasz dyskusję, którą wiele lat temu prowadziłem w redakcji Esensji. Redaktorzy strasznie żałowali że nie ma u nas komiksu środka typu XIII. No nie ma, za mały jest bang for buck żeby się opłaciło rysować i wydawać (chociaż mnie strasznie żal, że Status 7 są tylko dwa albumy). Mamy silny komiks offowy (bo za oficjalne to jest żeby nazwac undergroundem), coś za coś.

    Ja wogle mam wrażenie, że przypierdalasz się konkretnie do Wilq'a, no twoje prawo, tylko to jest tak, jakby czepiać się że Superman ma majtki na spodnie. No ma, taka konwencja.

  • zamorano102

    Pamiętam tamtą dyskusję, argument o polskich odpowiednikach XIII był wyjątkowo głupi IMVHO. Tego typu polski pop nie ma sensu przy tak wąskim rynku, są też małe szansę, że będzie odpowiednio zrobiony. Polski komiks jest ok. generalnie. Generalnie akurat dział komiksowy Esensji jakby to ująć cenię najmniej ze wszystkich działów, które mnie interesują. W jego kształcie mnie wkuffia jedynie to, że Trust jednak nie narysuje tego co miał rysować :(

  • ryba.co.rysuje

    Mainstreamowy, realistyczny komiks to minimum 7, 8 miesięcy roboty w klasycznym wymiarze godzin. Przy lokalnej stawce za album, średnio 3 tysie to i tak cud, że polskie komiksy mają jakieś rysunku w kadrach.

  • plasot

    No i ładnie, miałem oszczędzać a namówiliście mnie na Wilqa i Na szybko spisane.

    @współczesny polski komiks

    Z komiksem mam niewiele styczności od czasu połowy 90'sów. Ot, zakupiony Funky Koval (sentyment), Maus (dobra rekomendacja Komiks Fantastyka), parę przeczytanych Wilqów, Jeży, Produktów i pasków Śledzia w gazetach komputerowych. Tak więc wiedza żadna, ogląd sytuacji jeszcze mniejszy. Ale zdaniem takiego tarda jak ja polski komiks jest naprawdę niezły i opinie o jego "słabiźnie" to jakiś wymysł.

  • weirdnik

    @zamorano

    Well, ja z Esensji w tej chwili dział filmowy tylko toleruję, acz od czasu jak Rufus odszedł to cienkawo...

  • lukin

    @prawie wszyscy
    Mnie jako konsumenta nie obchodzi czyja to jest wina, kto nie promuje, kto za mało płaci, ile by to trwało, czy byłoby możliwe i że powinienem się znać - wchodzę do księgarni, wybieram co mi się podoba, płacę, wychodzę. Dawno nie wyszedłem z czymś polskim.

    @ryba
    Dwa razy strzeliłeś sobie w stopę. Po pierwsze: te dwie zasady, które przytoczyłem odczytałeś dosłownie. No przecież nie chodzi o same wulgaryzmy i czy story je uzasadnia... Problem polega na tym, że w 9/10 przypadkach cały humor komiksów sprowadza się do tego typu zagrywek - rzucić jakimś bluzgiem, wprowadzić bohatera pod koła tramwaju i niech mu kończyny pourywa, wkadrować cycki. Jak bym miał ochotę na rozrywkę na tym poziomie to bym oglądał "włatców móch" (czy jak się to pisze)...
    No i ta prosta kreska i rysunek realistyczny. Mój zaowalowany messydż był taki, że współczesny polski komiks jest rysowany na odwal się. Ty to tłumaczysz rachunkiem ekonomicznym (co jak już zaznaczyłem wyżej raczej mnie nie obchodzi), a ja do tego dołożę brak warsztatu. No sorry, ale chociażby wymienieni przez ciebie Christa i Baranowski rysowali z dbałością o najdrobniejsze detale, proporcje, etc. Polch przerysowywał dolary tak dokładnie, że nie wyrabiały maszyny drukarskie. I to wszystko przy pomocy ołówka, pióra i papieru. Dzisiaj jest Photoshop, a rysunki nawet nie zbliżają się do poziomu "z tamtych lat". WTF?

    No i drugi strzał, czyli ten tekst o tym, że za taką kasę to się napisać i narysować porządnie nie da. Czyli de facto przyznajesz mi rację, że tak najlepiej to z tym komiksem nie jest - byłoby lepiej gdyby płacili więcej. Z tego tytułu mam wprowadzać jakąś taryfę ulgową dla współczesnych polskich komiksów? Hell no.

    @kmh
    Wczoraj trafiłem na tekst WO o "Na szybko spisane" i ten tekst uświadomił mi jedną rzecz - polski komiks dzisiaj to jest pochodna "Produktu". I mnie ta estetyka zupełnie nie pasuje. Nie pasowała gdy Śledziu tworzył dla gazety o grach komputerowych, której nazwy nie pomnę, nie pasowała gdy pojawił się "Produkt" i nie pasuje do dziś. Tak mam. To, że polski komiks oferuje mi niewiele ponadto świadczy IMHO o jego słabości.

    @weirdnik
    Diagnoza trafna, ale tylko częściowo. Faktycznie jest komiks offowy, nie ma komiksów środka. Ta cała sytuacja i te wszystkie polecane pozycje (nic im nie ujmując) kojarzą mi się ze współczesnym kinem polskim. Widz kina polskiego ma do wyboru kino niezależne, "Katyń" albo "Idealnego faceta dla mojej dziewczyny" + coś przyzwoitego raz na dwa lata. Na pytanie "a gdzie są filmy, które da się oglądać?" odpowiedż pada: "kasa, misu, kasa" (ewentualnie: "za dużo było wojen"). Tymczasem kino sąsiadów jak z innej planety.
    Argumenty ekonomiczne nie przekonują mnie z jeszcze jednego powodu: na Polsce świat się nie kończy. Rosiński, Baranowski, paru innych - tworzyli też za granicą. Może coś przegapiłem, ale żaden z uciemiężonych finansowo polskich komiksiarzy nie wydał ostatnio nic na zachód od Odry.

    Nietrafna część diagnozy to ta dotycząca Wilqa. Akurat tę pozycję (czy też niektóre epizody Jeża Jerzego) sobie chwalę. Ok, oceniając całościowo obok "Szlupra i Burpa" bym tego nie postawił, ale niektóre motywy są rewelacyjne. Tu z resztą wychodzi jeszcze jedna sprawa: jakim cudem Jeż Jerzy i Wilq przebili się do mas i stali się tak popularni? IMO te komiksy są po prostu lepsze od innych: chociażby przez to, że ich humor nie sprowadza się do rzucania mięsem. Da się.

  • kmh

    Lukin:

    M.in, Maciej Mazur i Marek Oleksicki są obecnie na umowach z zagranicznymi wydawcami. Ten pierwszy dla Francuzów rysuje komiks fantasy, czy też średniowieczny, już nie pamiętam, a drugi dla Amerykanów jakiś horror. Nie do swoich scenariuszy oczywiście. Wniosek prosty - jest kasa, to polski rysownik jest w stanie pocisnąć komiks tzw. środka. Jeśli kasy nie ma, odbiorca jest wąski to twórca woli robić coś bardziej dla siebie, bez zastanawiania się, jak tu dotrzeć do masowej widowni. Komiksy są niszowe, więc masowej widowni nie odchowują. To takie błędne koło niestety.

    Sam chciałbym widzieć takie serie jak "Pierwsza brygada" czy "Status 7" ukazujące się w dużych nakładach z częstotliwością raz na 10 -12 miesięcy. No ale się nie da.

    Są dobre polskie komiksy, ale nie oznacza, że są one dobre dla każdego. I naprawdę nie ma co żyć wspomnieniami o rysującym banknoty Polchu.

  • inz.mruwnica

    @: jakim cudem Jeż Jerzy i Wilq przebili się do mas i stali się tak popularni? IMO te komiksy są po prostu lepsze od innych: chociażby przez to, że ich humor nie sprowadza się do rzucania mięsem

    A to nie tak, że przebiły się właśnie dlatego, że jest tam sporo rzucania mięsem?

  • weirdnik

    @lukin

    Nie mieszaj dwóch systemów walutowych, polskie kino wygląda jak wygląda bo, poza chałturami Saramonowicza i Machulskiego, nikt nie jest zainteresowany kręceniem filmu który ma zarobić kasę na widzach, kasę zarabia się na kręceniu filmu. Poza tym widzów dla których kręci się rzeczy inteligentne jest w Polsce za mało, żeby uciągnęło to więcej niż "Plac Zbawiciela" raz na kilka lat. I tyle.

    Wracając do komixów: jeśli nie do Wilqa i nie do Włatców Much to ja nie wiem do którego polskiego komiksu z z cyckami i pourywanymi kończynami pijesz -- nie śledzę polskiego rynku na tyle żeby czytać wszystko, jestem wychowany na Produkcie i tyle -- ale ja komiksów wydawanych, pasujących do tego opisu i popularnych nie kojarzę po prostu.

    Śledziu podał ci dlaczego wydaje się takie a nie inne komiksy i ja trochę nie rozumiem tego argumentu, że skoro nie wydaje się gogatych komiksów dla bogatych rynków to jest źle. Nie jest źle, jest inaczej -- mi osobiście komiks którego ci brakuje nie jest do życia potrzebny bo to są historyjki o tym jak ludzie gonią człowieka takie same jak w innych mediach, a za stary jestem (niestety), żeby jarały mnie narysowane cycki.

  • lukin

    @kmh
    "M.in, Maciej Mazur i Marek Oleksicki są obecnie na umowach z zagranicznymi wydawcami."

    Good for them, czekam na te komiksy w Empiku.

    @weirdnik
    Kino i komiks trawią różne choróbska, ale objawy są te same: brak naprawdę dobrych filmów/komiksów.

    "Włatcy Móch" - no właśnie do tego pije. Musiałbym przejść się do wspomnianego Empika, zrobić rekonensans i wyłapać inne tytuły. W sumie jak myślę o tym na trzeźwo to faktycznie może nie ma tego tak dużo. Tylko, że czegokolwiek innego jest jeszcze mniej.

    Aha, biję się w pierś: są w Polsce komiksy realistyczne - takie z namaszczeniem IPNu...

Dodaj komentarz

© pattern recognition
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci