inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Bogowie deszczu (SRF Day 2)

Pod sceną

sPiątkuNaSobotę

Drugiego dnia z powodu Maników rozbiliśmy obóz pod samą sceną, dzięki czemu zobaczyliśmy młody szczeciński zespół sPiątkuNaSobotę, który w zasadzie gra ładnie, ale sugeruję przejście na angielski - wtedy może teksty będące zbitkami kliszy nie będa tak razić, no i śpiewak czasem ciut niebezpiecznie wkracza na wokalną ścieżkę Kupichy.

Izrael

A potem wyszła prastara grupa Izrael, która z okazji 25-lecia nagrała nową płytę. Polskie reggae, huh, no i o ile grali jak cię mogę (rythm *is* a dancer), to teksty w piosenkach (i nie tylko) mnie zbrzydziły; rastapierdolenie "odnajdźcie boga w sobie" czy songi o "kapłanach szatana" to nie moje porno; ogólnie stary biały rasta wygląda pięć razy śmieszniej niż młody wigger i Kury powiedziały wszystko na temat wiadomą piosenką.

Basista Lipali

Po rasta przyszedł czas na szatanistów z Lipali. Kompletnie o nich nie słyszałem, ale prowadzący imprezę bobik z Eski Rock powiedział, że wokalista to ex-Ilusion, jakoby jednego "z najważnieszych polskich zespołów lat 90." Coś już się przejaśniło, ale nadal nie do końca; ilumacja przyszła z pierwszym numerem, gdy kolo zawył do mikrofonu "Ten koleś bierze nóż, ten koleś bierze nóż wychodzi nocą szukać dnia" i już wiedziałem, dlaczego wyparłem jeden z najbardziej żenujących polskich zespołów lat 90. Memorable moments:

  1. jedna naprawdę dobra piosenka - "Biała flaga" Republiki; ilustrująca problem naszych szatanistów: chociaż mają warsztat i niezły power, to brak im melodii i piosenek (wolę zespoły szatanistyczne typu Monster Magnet, które o tym pamiętają).
  2. basista nie ma śledziony! tak sądze po sznycie na brzuszku, mam dokładnie taką samą, a raczej nie ma tam innych organów. Wyglądał jednak na takiego, co ją stracił w bójce lub wypadku, a nie z powodu małopłytkowości
  3. mały lol - hardkorowa fanka Maników z (probably) UK, która zalicza ich wszystkie koncerty (widziałem ją w Poznaniu) w czasie występu Lipali znalazła sobie lepsze zajęcie

Sudoku!

Myslovitz

I w końcu polski zespół, który kocham z powodów sentymentalnych i gotów jestem wybaczyć nawet pochodzenie z Mysłowic - Myslovitz. Duża niespodzianka! Ostatni raz byłem na ich koncercie 30 marca 2000 roku w "Hormonie" i mam wrażenie, żeby byli bardziej emo. Tu zapodali ostrego rocka, wrzucając na setlistę kawałki dające się zhardkorować (nie było więc smętów z twarzą Marlin i długością dzwięku samotności), na koniec zaś dali długi i zajebisty utwór instrumentalny z płyty akwarystycznej. Great.

Manic Streat Preachers

No i gwiazda wieczoru - Manic Street Preachers. Serce pęka, że w ciasnej przestrzeni szczecinskiego festiwalu nie znalazł się długi set z pełną listą utworów z ostatniej płyty (poszły trzy kawałki), ale i tak było cudnie. Fajnie też było stać pod sceną z grupą fanek obwieszonych boa i walijskimi flagami (nasze boa zostało w domu, bo niestety farbuje), piszczącymi na widok Nicka i śpiewającymi piosenki (zupełnie jak ja).

Manics' manics cierpliwie czekają na występ

Poniżej filmik z "Głosu Szczecińskiego" (widać mnie po 1:10). Ogólnie to nic nie będę pisał, bo szkoda słów, bardzo się raduję, że byli, i jak znów będą to obowiązkowo się wybierzemy.

Chris Cornell zaczął ładnie, od swojego najnowszego earworma "Ta suka nie jest częścią mnie", potem nieco posmędził repertuarem Soundgarden (nigdy nie lubiłem "Spoonman") i Audioslave (wtf is Audioslave) i czegoś jeszcze. Kulminacyjnym momentem było oczywiście "Black Hole Sun", które wyszło po prostu epicko zajebiście, "cały stadion śpiewa z nami". A potem były bisy. W czasie których zagrał jakiś smętny kawałek. Zerkam na zegarek - został jeszcze kwadrans. I zagrał kolejny smętny kawałek. I koniec. No poczułem się jakby mi ktoś nasrał do hamburgera! Człowiek tak czekał i się cieszył i czekał i się cieszył jak głupi, a ten prosiak po prostu wziął i nie zagrał "You know my name"!!! FFFFFFFFFFF. Myśleliśmy "oh dear, może mu nie wolno czy coś", ale gugiel po setach wskazał, że normalnie ją gra na koncertach. A czasem nie. Co za świniaczek! Taki ładny występ, a tak zjebany. Not cool, man, not cool.

SAY MY NAME, BITCH

Zarobił też, żeby nie było, plusa, kiedy podziękował Manikom za ich koncert na Kubie. Ogólnie ciasna przestrzeń sprzyjała przyjacielskiej atmosferze: Maniki zapraszali na występ Chrisa, Keiser Chiefs cieszyli się, że wystąpi Limp Bizkit, a ci zaś śpiewali "Ruby, Ruby, Ruby". Which was nice.

Epilog: BOGOWIE DESZCZU

Pierwszego dnia było słonecznie, a drugiego chmurki postanowiły nas powkurwiać: w nocy padało, w dzień było pochmurnie. Kiedy rasta śpiewali o świetle Jah, spoza chmur wyszło słoneczko. Kiedy szataniści śiewali o deszczu, zaczęło padać. Kiedy wyszły Maniki, padać przestało, James Dean Bradfield ogłosił ze sceny "And the rain stopped. We are the Manic Street Rain Gods!"

Fuck yeah.

sobota, 27 czerwca 2009, mrwisniewski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/06/28 08:47:38
Chcesz taką walijską koszulę z barwami i smokiem na następny koncert? Bo się nie oparłem kiedyś jej obrzydliwemu urokowi, ale jest jakieś 3 rozmiary za wielka na mnie
-
2009/06/28 11:26:36
whers mah bootlegs?
-
2009/06/28 13:04:28
@ i Audioslave (wtf is Audioslave)

Audioslave to był zajebisty zespół. Tak wiem, to było pytanie retoryczne:)
-
2009/06/28 13:57:57
@audioslave

A jego zajebistość nazywa się Tom Morello! a nie tam jakiś Krzysztof Nalożnik.
-
2009/06/28 14:04:52
@Audioslave to był zajebisty zespół. Tak wiem, to było pytanie retoryczne:)

Nie, no pytanie było na serio, bo jakoś się nie przebił do mojej memosfery, ale mam zamiar go sprawdzić.

@a nie tam jakiś Krzysztof Nalożnik.

???

@whers mah bootlegs?

No niestety na tym co nagrywam nie ma szans złapać elektrykę i bas, a jedyny akustyczny kawałek już wrzucałem z Poznania mrw.blox.pl/2008/06/Bootleg-from-Manics.html

@Chcesz taką walijską koszulę z barwami i smokiem na następny koncert? Bo się nie oparłem kiedyś jej obrzydliwemu urokowi, ale jest jakieś 3 rozmiary za wielka na mnie

Wow, no pewnie!
-
2009/06/28 23:21:12
@A jego zajebistość nazywa się Tom Morello!

Morello wielkim gitarzystą jest:) Choć w fajność Audioslave spory wkład miał i wokal Chrisa i produkcja Ricka Rubina:)
-
2009/06/29 14:01:51
@:???

Próbowałem być zabawny, ale zapomniałem puścić dowcip przez pętlę sprawdzającą przed wysłaniem. Chris Cornell, Corner, Narożnik, ju know, ha-ha.
-
2009/06/29 14:20:39
Aaaaaa.
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly