inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Komiks jako orientacja

W odpowiedzi na mój wpis KRL zrobił sporą i grzeczną wrzutę, za którą dostanie (chociaż poglądy w niej zawarte są dosyć przykre) internetowego tulaska i odpowiedź w formie notki.

Spróbuję uporządkować rant KRL-a:

  1. Antologia o lesbijkach jest be.
  2. Bo geje są be.
  3. Ale nie dlatego, że są gejami, tylko dlatego że o tym mówią.
  4. I robią parady ze sztucznymi penisami.
  5. A przecież różnią się tylko tym kogo ruchają.
  6. Więc podkreślając różnicę mają obsesję na punkcie ruchania.
  7. A obsesję na punkcie ruchania mają zboczeńcy.

Uff. Można by się seriożnie nabrać, że KRL chce widzieć świat jako występ śpiewającego o miłości Johna Barrowmana, na którym tańczą pary homo i hetero; i nikt nie jest pokrzywdzony. Tylko wywód popiera tak smutnymi i z dupy wyjętymi stereotypami (parady penisów), że żałość człowieka bierze; zamiast nakrzyczeć, chciałoby się zadumać i nakarmić zupą biedaczysko.

Kochany KRL-u, jako heteryk możesz mieć sobie na wszystko wyjebane, bo każdą chwilę życia spędzasz w przyjaznym heterykom środowisku. Obnosisz się ze swoim hetereseksualizmem w domu, szkole i pracy, nie potrzebujesz parad, nie potrzebujesz mówić o swoim heterodoświadczeniu w specjalnej antologi, bo Twoje życie jest jedną wielką paradą hetero. Mówisz, że miłość homo i hetero się nie różni? Każda miłość każdego człowieka się różni! Każde uczucie jest inną historią, to temat na różne opowieści, tak różne, jak różny jest każdy człowiek, środowisko w którym wzrastał, kłody, jakie mu rzucano pod nogi; sposób w jaki dochodził do akceptacji samego siebie i szukał swojego miejsca. I jeśli nie wiesz, jak te różnice wyglądaja w przypadku lesbijek, to może z zainteresowaniem przeczytasz komiksową antologię na ten temat i dowiesz się czegoś, czego Twoi legendarni homoznajomi nigdy Ci nie powiedzieli - i może nawet zrozumiesz, dlaczego nie.

No i kurde, homoseksualizm nie jest żadną ideologią!

I wracając do antologii - problem z poprzednią wrzutą KRL-a polegał na tym, że jako komiksiarz... No właśnie. Bycie komiksiarzem polega często na podchodzeniu do zagadnień od dupy strony. Kiedy czytam "The Ghost In The Shell", to najpierw czytam go jako fantasta, a dopiero potem jako mangowiec/komiksiarz - zgodnie z tym, co w nim najważniejsze. Jak się podejdzie od dupy strony i da GITS-a komiksiarzowi nie kumającemu podstaw s-f, to rozbije się o szklaną ścianę rozumienia różnicy między androidem i cyborgiem. W antologii komiksów o lesbijkach nie komiks jest najważniejszy, ale tematyka, czego nie kumają najwyraźniej pijani wkurwem komiksiarze. A tematyka ta jest ważna dlatego, że warto dać głos tym, których do głosu wcześniej nie dopuszczano.

W kestii zapraszania homofobów - czy już komuś odrzucono komiks o niechęci do lesbijek, czy tak sobie gdybasz? BTW, Śledziu, ilu skinheadów zaproszono na "Kompot"?

Dowiedziałem się z komcia Konwerskiego, że poprzedniej notce mi się zebrało na definicję komiksu jako sztuki (Marceli, uderzaj do kolegi, musi mieć dobry towar). O niczym takim nie pisałem. Wskazałem jedynie, że komiks jest idealną i naturalną formą wyrazu - i dlatego warto zachęcać "niekomiksiarzy", żeby wykorzystywali medium. Bo czasem są ważniejszcze rzeczy niż kreska, kadrowanie i myślenie planszą.

środa, 24 czerwca 2009, mrwisniewski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/06/24 02:08:50
@"Obnosisz się ze swoim hetereseksualizmem w domu, szkole i pracy, nie potrzebujesz parad, nie potrzebujesz mówić o swoim heterodoświadczeniu w specjalnej antologi, bo Twoje życie jest jedną wielką paradą hetero."

Przepraszam, ale nie rozumiem tutaj czegoś... Jak w codziennym życiu przeciętny człowiek paraduje heteroseksualizmem? Przez nie okazywanie innej orientacji? Chyba tak samo jak gej/lesbijka homoseksualizm - czyli nijak...
-
2009/06/24 03:58:50
łoraju, ilekroć machniesz ręką z obrączką, spojrzysz trochę za długo na zgrabną dziewoję, zaczniesz podziwiać jej podrygujące piersi przy kolegach. Kiedy wspominasz że masz dziewczynę albo gdy przedstawiasz ją znajomym. Gdy wrzucasz Megan Fox na pulpit w pracy. A to już i tak te bardziej czytelne przykłady. Nie musisz mieć wizytówki z dopiskiem mgr hetero, z defoltu jesteś za takiego brany, chyba że oświadczysz że jest inaczej.
-
2009/06/24 08:49:19
...i jeszcze heteroseksualizm jest wszechobecny w przestrzeni publicznej&kulturze. prezydent z małżonką. Adam i Ewa. mąż i żona z reklamy proszku do prania. Sandra Bullock i Ryan Reynolds na plakacie.
-
2009/06/24 08:59:37
... i za ręce się trzymają i całują w metrze, przytulają i obejmują! A te prezydenty, to zamiast pokazać, że oni tylko tak formalnie i że małżonkę możnaby wymienić na jakikolwiek mebel w garsonce od Diora, zabierają je na jakieś randki, romantyczne kolacje, no sama obrzydliwość. To wyjątkowo bezwstydne, tak epatować heteroseksualizmem, gdy jest się głową państwa.
-
2009/06/24 09:10:43
@że komiks jest idealną i naturalną formą wyrazu

Nie dla każdego niestety. Było mnóstwo niezłych grafików, którzy nie potrafili zrobić sensownego komiksu bo to było dla nich "lost in translation". Język komiksu nie był ich naturalną formą wyrazu. Ciąg lepszych lub gorszych obrazków, ale zero narracji. Więc co do fragmencika "Bo czasem są ważniejszcze rzeczy niż kreska, kadrowanie i myślenie planszą." to imvho utopijna teoria komiksu co pokazuje komiksowa historia PRLu;-) Jasne, że są ale bez tego fajnego komiksu raczej nie będzie.
-
2009/06/24 09:20:50
@Nie dla każdego niestety.

Ale to wynika z tego, że się w dzieciach zabija umiejętności (krytyką, ocenami), był gdzieś-kiedyś ładny artykuł o tym.

@Było mnóstwo niezłych grafików, którzy nie potrafili zrobić sensownego komiksu bo to było dla nich "lost in translation

A to co innego, ale ogólnie musielibyśmy się zgodzić, co to jest dobry komiks, mnie np. na maksa wkurwia "Arkham Asylum" i inne malarskie onanizmy, bo się ich nie da normalnie czytać z powodu nieczytelności.

@Więc co do fragmencika "Bo czasem są ważniejszcze rzeczy niż kreska, kadrowanie i myślenie planszą." to imvho utopijna teoria komiksu co pokazuje komiksowa historia PRLu;-)

Ale to się bierze z przekombinowania właśnie. Ja zakładam, że jak posadzisz niekomiksiarza i każesz opowiedzieć historię serią obrazków, to onu zrobi coś prostego i czytelnego (pierwszy kadr "dziewczynka z psem" - drugi kadr "jedzie samochód" - trzeci kadr "smutna dziewczynka bez psa"); widać to np. w wątkach na 4chanie z cyklu "Narysuj w ms paincie historię swojej miłości". Jak się do za to zabierają artyści itp. to tracą tę naturalną zdolność, bo mają łby nabite już czymś innym.
-
2009/06/24 09:23:21
No i ogólnie przecież wystarczy, że się dobierze w pary tych co umią robić komiks i tych co mają coś do powiedzenia.
-
2009/06/24 09:48:22
@ tych co mają coś do powiedzenia.

Ale kiedy chyba cały ping pong idzie o to, że bycie lesbijką, jeszcze nie gwarantuje, że masz coś do powiedzenia, tak, jak nie gwarantuje tego żadna orientacja. Do tego, żeby komiks był fajny i czytable, nie wystarczy wsadzić w ładne obrazki kolejną historyjkę o tym, jak nam ciężko, lesbijkom, jak nam dobrze lesbijkom, jak nam przeciętnie lesbijkom, tylko niech to ma jakieś story, w którym będzie coś, oprócz żalów i radości bycia lesbijkom. albo i niech nie ma - może być fabularnie takie jak Blankets (młody katolik i jego problemy) - ale to wtedy niech będzie przynajmniej tak jak Blankets opowiedziane - że nawet jeśli cię temat nie rusza, to nie masz wyjścia - musisz zachwycić się ogromem roboty włożonym w stworzenie tej opowieści. To jest jednak trochę tak, że sięga się po Toma from Finland, nie dlatego, że robił komiksy o gejach, tylko dlatego, że jest to graficznie wyjebane, sięga się po Crepaxa nie dlatego, żeby oglądać cycki ochlastane pejczem, tylko dlatego, żeby zobaczyć jak przekładał sadyzm, wojeryzm i hardkorowe gangbangi na pierdyliard precyzyjnych pociągnięć piórkiem i obłędne operowanie kadrem.

Jeśli w tej antologii pojawiłyby się komiksy tej jakości, co choćby dwóch wspomnianych, to masz gwarant, że tylko jakiś ciul będzie deliberował nad tym, że to 'lesby zrobiły', normalny ludź od komiksów się po prostu zachwyci.
-
2009/06/24 09:52:37
@eater
"Ale kiedy chyba cały ping pong idzie o to, że bycie lesbijką, jeszcze nie gwarantuje, że masz coś do powiedzenia"

MSZ ping pong idzie o to, że sam pomysł zrobienia takiej antologii napotyka polityczny opór i pojawiają się penisy męskie usiłujące powiedzieć, jak lepiej byłoby ją zrobić.
-
2009/06/24 10:14:00
@Ale kiedy chyba cały ping pong idzie o to, że bycie lesbijką, jeszcze nie gwarantuje, że masz coś do powiedzenia, tak, jak nie gwarantuje tego żadna orientacja.

Oczywista oczywistość, ale idiotyczne jest robienie założenia, że żadna lesbijka nie ma nic do powiedzenia.

@ Do tego, żeby komiks był fajny i czytable, nie wystarczy wsadzić w ładne obrazki kolejną historyjkę o tym, jak nam ciężko, lesbijkom, jak nam dobrze lesbijkom, jak nam przeciętnie lesbijkom, tylko niech to ma jakieś story, w którym będzie coś, oprócz żalów i radości bycia lesbijkom.

Ale żeby się przekonać, to trzeba jednak spróbować, a nie to co napisał Jacek.

@To jest jednak trochę tak, że sięga się

Like, ale mów za siebie.

@pierdyliard precyzyjnych pociągnięć piórkiem i obłędne operowanie kadrem.

A potem jak przychodzi jakiśi koleś od stick figures, to Tobie się zwiesza mózg?
-
2009/06/24 10:25:28
@ A potem jak przychodzi jakiśi koleś od stick figures, to Tobie się zwiesza mózg

nie zawiesza, ale wtedy to dopiero oczekuję Big Story i nie ma przebacz, jak nie ma story, to sorry.

@ żadna lesbijka nie ma nic do powiedzenia

Ale tego chyba nikt nie zakłada? Tyle, że podobnie jak np w przypadku literatury feministycznej - można być Angelą Carter i każdego zmusić do klęknięcia stylem pisania, można być przysłowiową babą z wąsem, co się żali, pisząc niestrawną żeromszczyzną (bez nazwisk)

@ trzeba jednak spróbować

Pewnie. Tylko lepsza próba w towarzystwie, nomen omen, wzajemnego lizania się po cipkach, czy start w zawody z pierwszoligowymi komiksiarzami i pokazanie, że czy les czy nie, ma się coś do powiedzenia i wie się, jak to powiedzieć, tak, żeby nie narobić sobie obciachu?
-
2009/06/24 10:34:03
@nie zawiesza, ale wtedy to dopiero oczekuję Big Story i nie ma przebacz, jak nie ma story, to sorry.

Co to jest Big Story?

@Ale tego chyba nikt nie zakłada?

KRL z kolegami?

@Pewnie. Tylko lepsza próba w towarzystwie, nomen omen, wzajemnego lizania się po cipkach, czy start w zawody z pierwszoligowymi komiksiarzami i pokazanie, że czy les czy nie, ma się coś do powiedzenia i wie się, jak to powiedzieć, tak, żeby nie narobić sobie obciachu?

Słusznie! Najlepiej niech lesbijka, która wcześniej nie wpadła na pomysł by wyraź się komiksem, wyśle coś od razu do Łodzi albo do antologii o futbolu!

Inaczej - rozpoznaję pojedyncze słowa, ale nie rozumiem idei za nimi stojącej.
-
2009/06/24 10:45:53
@ Słusznie! Najlepiej niech lesbijka, która wcześniej nie wpadła na pomysł by wyraź się komiksem, wyśle coś od razu do Łodzi albo do antologii o futbolu!

Fuck yeah! Futbolowy komiks, narysowany z perspektywy lesbijki wkręconej w temat - super, chętnie sięgnę, bo mam szansę zapoznać się z jakimś nowym ujęciem, czegoś się dowiedzieć. Pewnie bym nawet łyknął w takim wypadku łzawe story o miłości do kapitanki drużyny piłkarskiej, bo miałbym taki poziom egzotyki i niecodzienności, jak przy Shaolin Soccer.

@ KRL z kolegami

Nie koleguję się z KRL, nawet nie wiem, kto to, tyle co se oba teksty przeczytałem i wcale mi z nich nie wynika, że w/g niego lesbijki nie mają nic do powiedzenia.

@ Co to jest Big Story

Wszystko, co składa się na to, że dam się wciągnąć w tekst, mimo niechęci do stickowej konwencji. (przypominam: najlepszy komiks świata to Big Story opowiedziane przez kropki
-
2009/06/24 10:52:07
@Fuck yeah

No i widzisz, Ty po prostu się wypaliłeś, Ty już masz wyjebane na to, żeby ktoś mógł powiedzieć coś dla niego ważnego , Ty jeszcze chcesz w komplecie gałeczki i schaboszczaka.

@wcale mi z nich nie wynika, że w/g niego lesbijki nie mają nic do powiedzenia.

A niby co?

@Wszystko, co składa się na to, że dam się wciągnąć w tekst

No to jest kolego za przeproszeniem pierdolenie.
-
2009/06/24 11:19:05
@: i wcale mi z nich nie wynika, że w/g niego lesbijki nie mają nic do powiedzenia.

po cholerę mi komiks robiony przez pryzmat czyjegoś dymania?

gorzej- śmiem twierdzić, że procent komiksiarek lesbijek rysujących choćby poprawnie jest dążący do zera.

Procent japońskich murzynów o imieniu Earl umiejących szydełkować żonglując jest dążący do zera (cokolwiek to znaczy). Najprawdziwsza prawda, ale takie opinie stawia tylko ktoś kto jest nippo-negro-earlo-istą.
-
2009/06/24 11:22:34
@ Ty już masz wyjebane na to, żeby ktoś mógł powiedzieć coś dla niego ważnego

Stary ludzi, co chcieliby powiedzieć coś ważnego o sobie, jest jakieś 6 miliardów i generalnie nie mam pomysłu, żeby im tego zakazywać, albo coś, ale jeśli dla kogoś najważniejszym punktem life story jest wyznanie (słownie, komiksem, filmem, książką), że jest lesbijką, furrysem, nylonowym fetyszystą, fanem masażu prostaty, ćpunem, alkoholikiem czy religijnym pojebem to, cytując klasyka - mam na niego wyjebane - sięgnę po teksty ludzi z ciekawszą historią, którzy również mogą być lesbijkami, furrysami etc, ale potrafią to wrzucić w jakieś szersze story, potrafią mi sprzedać opowieść po której jedyną reakcją nie będzie - a tak właściwie to chuj mnie to obchodzi.

@ A niby co?

A niby to, że trochę bez sensu na własne życzenie wpychać się do getta. Skoro wszyscy, jak jeden monsz, stoimy tu na stanowisku, że homoseksualizm jest tak samo normalny, jak heteroseksualizm, to na boha - make it normal! Nie ubieraj w ramy dzieła specjalnej troski - no bo wiecie, o lesbijkach, to tego nie powinno się oceniać, jak 'zwykłego komiksu', bo są ważniejsze rzeczy niż kadrowanie, rysowanie i planszowanie. Chuja tam. Robisz komiks, więc zrób tak, żeby najpierw to był fajny komiks, a dopiero potem urzekaj ludzi swoją historią. Albo miej taką historię, że zmusisz czytelnika do przebrnięcia przez 300 stron stick figures.

@ No to jest kolego za przeproszeniem pierdolenie

nigdy się nie potrafiłem tak właściwie bronić przed tego typu argumentacją, głównie dlatego, że nie bardzo wiem, do czego się dojebałeś.
-
2009/06/24 11:43:31
@eater
"Skoro wszyscy, jak jeden monsz, stoimy tu na stanowisku, że homoseksualizm jest tak samo normalny, jak heteroseksualizm"

jacy wszyscy? ja, Ty, MRW i nasze stare? stawiam tezę, że nie da się (teraz, w Polsce) zrobić komiksu (ani pewnie żadnego innego dzieła kultury) o lesbijkach, nie będącego zarazem nieco gettowym "komiksem lesbijskim".

podobnie jak z reportażem o Hołuszko: ona by chciała reportażu o działaczce "S", who also happened to be transsexual, a tu się nie da, bo transseksualność i tak jest dla większości z ponad 400 tysięcy czytelników ciekawsza niż cokolwiek innego, co ją mogło w życiu spotkać.
-
kmh
2009/06/24 12:04:46
"jacy wszyscy? ja, Ty, MRW i nasze stare? stawiam tezę, że nie da się (teraz, w Polsce) zrobić komiksu (ani pewnie żadnego innego dzieła kultury) o lesbijkach, nie będącego zarazem nieco gettowym "komiksem lesbijskim"."

To zależy, kto by to wydał, tak naprawdę. Ale już ostatnio wydane zagraniczne "Fun Home" częściej jest traktowane jako po prostu "świetny komiks" niż "komiks lesbijski".

Pewnie dlatego, że nie ma w nim ruchania.
-
2009/06/24 12:08:59
@ nie da się

eee, 30 lat temu pewnie byli tacy, co twierdzili, że nie da się zrobić komiksu superhirołowego, który przede wszystkim będzie dziełem sztuki, a dopiero potem opowieścią o trykociarzach. 50 lat temu pewnie byli tacy, co nie wierzyli, że historie o pedałach mogą być przede wszystkim mistrzowska literaturą, aż przyszedł Genet i pozamiatał. 150 lat temu byli tacy, co nie potrafili uwierzyć, że baba umi książkę napisać, a pojawiła się Shelleyka i stworzyła jeden z najtrwalszych memów popkultu. Wszystko się rozbija tak właściwe nie o to, co masz do powiedzenia, tylko czy potrafisz zrobić to tak, by przełamać uprzedzenia, fobie i stworzyć dzieło, które przebije się do nawet najbardziej zakutych łbów. Ale tego nie da się zrobić jak się od samego początku ustawiasz jako głos getta (tego, czy tamtego).
-
2009/06/24 12:10:31
@Stary ludzi, co chcieliby powiedzieć coś ważnego o sobie, jest jakieś 6 miliardów

Bulshit. Nie każdy człowiek chce opowiadać swoją historię, w tym i geje i lesbijki.

@A niby to, że trochę bez sensu na własne życzenie wpychać się do getta.

Odsyłam do notki, którą komentujesz.

@- no bo wiecie, o lesbijkach, to tego nie powinno się oceniać, jak 'zwykłego komiksu', bo są ważniejsze rzeczy niż kadrowanie, rysowanie i planszowanie.

Ogólnie to pomieszały się dwa flejmy:
a) flejm o "sami sobie robią getto", co jest pierdoleniem jak wykazałem w notce,
b) flejm o "co to jest dobry komiks"

I co do b) to chyba dobrze wiesz, że raz pytuje scenariusz, raz pytuje wykonanie, raz scenariusz daje radę, raz radę dają obrazki, i oczywiście super, jak dają na raz. Ale jak chcę posłuchać historii o czymś nowym i nieznanym, to ważniejsza będzie dla mnie ta historia.

A OPRÓCZ TEGO uważam, że powinno się zachęcać ludzi do robienia komiksów. I nie po to, żeby startowali w konkursie na młodego zdolnego rysownika, który uratuje polski komiks.

@nigdy się nie potrafiłem tak właściwie bronić przed tego typu argumentacją, głównie dlatego, że nie bardzo wiem, do czego się dojebałeś.

Do tego, że "wszystko, co składa się na to, że dam się wciągnąć w tekst" jest nic nie mówiące.

Ogólnie to słuchając Roma grającego w tramwaju uświadomiłem sobie, że jesteś pieprzonym Stalinistą. Niech robią 10 genialnych komiksów (książek, filmów), a reszta wypierdalać.
-
2009/06/24 12:11:58
@Pewnie dlatego, że nie ma w nim ruchania.

Ogólnie fascynujące jest w tej dyskusji, że w tej antologii też nie ma ruchania, bo w ogóle nic w niej jeszcze nie ma.
-
kmh
2009/06/24 12:17:07
@Ogólnie fascynujące jest w tej dyskusji, że w tej antologii też nie ma ruchania, bo w ogóle nic w niej jeszcze nie ma.

Ba! Nawet nie wiadomo, czy w ogóle powstanie! Mam nadzieję, że jednak chętne się znajdą. No i chętni, skoro już im prawo do udziału KRL wywalczył.
-
2009/06/24 12:22:51
Wepnę się z 3 groszami w kwestii komiksu. Otóż ja mam na półce komiksy które cenię za treść, ale rysunek w nich niekoniecznie (Sandman Gaimana) oraz komiksy które fabularnie pytują, ale mają świetną oprawę graficzną, jak to np. fajnie narysowane cycki (Chirality Urushihary). Mega wypas robi się wtedy, kiedy trafia do mnie jedno i drugie (Hellboy, Wieczna Wojna, We3).

Sam komiksy kiedyś rysowałem (podstawówka i liceum), nawet chciałem tym kiedyś zarabiać na życie (swoje emo wylałem na blogu Śledzia pod którąś notką). Obecnie, ponieważ moja zdolność do sporządzenia sensownego rysunku zanikła nieomal, czego świadkiem smutna galeria na deviantArcie, i marzy mi się, żebym ja kiedyś zrobił scenariusz do rozpisania kadrów i schematycznych szkiców włącznie, a jakiś mastah-grafik to potem narysował. Jedno z moich wstydliwych marzeń.
-
2009/06/24 12:30:47
@ Ogólnie to słuchając Roma grającego w tramwaju uświadomiłem sobie, że jesteś pieprzonym Stalinistą. Niech robią 10 genialnych komiksów (książek, filmów), a reszta wypierdalać

Something new, really. Ale podoba mi się. Tyle, że to nie jest taki stalinizm, że za chujową książkę, komiks, film od razu gułag, ale ja pierdolę - chcesz, żebym wydał powiedzmy 30 zeta na twój komiks, a nie na 3 paczki szlugów - to zrób coś, włóż choć minimalny wysiłek w to, żebym nie poczuł się potem wyruchany. Zabaw mnie, zainteresuj, albo chociażby wkurw. Samo to, że jesteś les mnie nie zaciekawia - jest was w chuj i niczym się tak właściwie nie różnicie od reszty - coś więcej poproszę, jakiś talent na przykład.

@ Ale jak chcę posłuchać historii o czymś nowym i nieznanym, to ważniejsza będzie dla mnie ta historia.

I super - tu się zgadzamy bez problemu, tylko zastanów się czy opowieści o coming outach, bólach dojrzewania w nieprzyjaznym środowisku, represjonowanej seksualności, są nadal dla ciebie czymś nowym i nieznanym? Nie chcę tu twierdzić, że żadna z dziewczyn, które chciałyby się dać opublikować w tej antologii nie ma fascynującej i odmiennej opowieści, przy której opadłyby mi cyce z wrażenia, ale jednak doświadczenie uczy, że i tu, jak w każdym gatunku, rządzi klisza i raczej takich standardów należy się spodziewać (oczywiście nie tracąc nadziei na niespodziankę), bo jakby same ramy 'antologii komiksu les' narzucają pewną określoną tematykę. I naprawdę zajebiście chciałbym się mylić i będę się kurewnie cieszył jeśli ta antologia wyjdzie i się okaże, że każde story jest dobrym komiksem i dobrą opowieścią, ale mam poważne obawy, że będzie to dla wielu autorek okazja do wypłakania swoich żalów i pretensji w takim stylu, jak jest to już wypłakiwane od iluś tam lat.
-
2009/06/24 12:43:22
@kmh
"wydane zagraniczne "Fun Home" częściej jest traktowane jako po prostu "świetny komiks" niż "komiks lesbijski""

o, to mnie zaskoczyło - przeguglałem ze trzy recenzje i rzeczywiście, w portalach ogólnokomiksowych gettoizacji raczej nie ma.
-
2009/06/24 13:00:32
@eater
Nie chcę tu twierdzić, że żaden z mężczyzn, którzy chcą zabrać głos w dyskusji o tej antologii nie ma fascynującej i odmiennej opinii, przy której opadłyby mi cyce z wrażenia, ale jednak doświadczenie uczy, że i tu, jak w każdym innym przypadku przypudrowanej homofobii, rządzi stereotyp i raczej takich standardów należy się spodziewać (oczywiście nie tracąc nadziei na niespodziankę), bo jakby same ramy 'mężczyzn-homofobów wypowiadających się o komiksowych historiach lesbijek, które jeszcze nie zostały napisane' narzucają pewną określony ton. I naprawdę zajebiście chciałbym się mylić i będę się kurewnie cieszył jeśli jakiś mężczyzna skrytykuje pomysł wydania tej antologii i się okaże, że ma rację i nie ma co wydawać z innych powodów niż uprzedzenia, ale mam poważne obawy, że będzie to dla wielu mężczyzn okazja do powymachiwania penisami w takim stylu, jak machają szowiniści od iluś tam lat.
-
2009/06/24 13:12:04
jak próbowałeś zrobić wzorca, to ja go nie rozpoznaję sorry.

@ będzie to dla wielu mężczyzn okazja do powymachiwania penisami w takim stylu, jak machają szowiniści od iluś tam lat

kiedyż właśnie do kurwy nędzy o to chodzi, że na antologię komiksu szowinistycznego mam tak samo wyjebane jak na antologię les. A z drugiej strony nie mam problemu z przyjęciem opcji, że komiks seksistowski może być zajebisty (co poradzę, że mnie Manara rusza czy inny Stanton), tak jak i wierzę, że na 100% są lesbijki, które potrafią sprzedać zajebistą historię przy pomocy tego medium albo narysować kilkaset przepięknych kadrów nie mówiąc o niczym ciekawym. Tyle, że w obu przypadkach najmniej istotnym aspektem jest to, że dla Manary laska to zestaw otworów ssąco-chłonących, czy to, że autorka hipotetycznego komiksu woli z dziewczynami.
-
2009/06/24 13:18:13
no to inaczej. wyobraź sobie, że Muzeum Powstania Warszawskiego ogłasza konkurs na komiks o powstaniu warszawskim. a na to padają głosy, że co to w ogóle za pomysł, że po co się tak ograniczać, że przecież mogą zorganizować konkurs na komiks o jakimkolwiek powstaniu albo w ogóle o czym innym.
-
2009/06/24 13:21:51
Zła analogia, co już zresztą MRW pokazał w notce, bo sytuacja jest taka, że w przypadku antologii o Powstaniu Warszawskim, musiałoby paść pytanie o to dlaczego nie ma w niej komiksów narysowanych przez Niemców, Rosjan i Żydów, którzy też przecież brali w nim udział, a jest tylko kolejna seria wypowiedzi o bohaterszczyźnie i tragedii kolumbów. (w skrócie pytania do Śledzia - ilu skinów narysowało coś dla Kompotu)
-
2009/06/24 13:24:19
@narysowanych przez Niemców, Rosjan i Żydów, którzy też przecież brali w nim udział

narysowanych przez heteroseksualnych mężczyzn, którzy przecież też przeżywają liczne historie lesbijskie
-
2009/06/24 13:29:32
...ale pomijając już to, ja się zgadzam, że ograniczenie dopuszczonych prac do takich autorstwa kobiet to była przesada, i organizatorki konkursu też to uznały. still, sytuacja jest taka:

1. organizacja lesbijska postanawia wydać antologię komiksu lesbijskiego
2. przychodzi parada penisów, powiadając, że nie, nie ma sensu, niech się zajmą czym innym. (penisów, z których większość ma na co dzień zapewne wyjebane na LGTQ)

to trochę tak jak fenomen półanalfabetów broniących tezy, że wiersz musi się rymować, i ludzi, którzy nigdy nawet "bitwy pod grunwaldem" nie widzieli broniących Sztuki przed degeneracją.
-
2009/06/24 13:39:15
@ narysowanych przez heteroseksualnych mężczyzn, którzy przecież też przeżywają liczne historie lesbijskie

Niekoniecznie. Z chęcią na przykład czytnąłbym komiks napisany przez heteryka, choćby i opowiadający o standardowym, kliszowym coming oucie, ale widzianym z boku - przez frienda, ojca, księdza proboszcza i o tym, jak ów heteryk sobie radzi z taką sytuacją. Naprawdę dwie cycate laski w wyrze, to nie jest jedyna narracja, jaką heteryk może stworzyć o les.
-
2009/06/24 13:47:00
@eater
"Naprawdę dwie cycate laski w wyrze, to nie jest jedyna narracja, jaką heteryk może stworzyć o les."

jasne, ale to nie zmienia faktu, że pomysł na antologię był "lesbijki opowiadają swoje historie", na co przypałętała się grupa buców z postulatem "my też chcemy opowiedzieć nasze historie o was! i nas dyskryminujecie! i mamy takie wieeeelkie penisy a wy je ignorujecie!!!"
dali jazda, zróbta se własny konkurs - powinna być odpowiedź. tak, już się nie zgadzam, że rozszerzenie dopuszczalności do konkursu było jedyniesłuszne.
-
2009/06/24 13:51:10
Ja tam mam wyjebane na piłkę nożną i jakoś nie postuluję, żeby do antologii o piłce nożnej pisali ludzie, których piłka nożna kompletnie nie jara.
-
2009/06/24 13:57:00
@ przypałętała się grupa buców z postulatem "my też chcemy opowiedzieć nasze historie o was! i nas dyskryminujecie!

No ale co w tym bucowego, oprócz samej formy wrzuty u KRL-a, napakowanej jakimś zbędnym emo? Mnie się zda na przykład, że chętnie bym przeczytał Autobiografię CześćJacka, co nie zmienia, że więcej ciekawych rzeczy dowiedziałbym się zapewne z tomu CześćJacek w oczach matek, żonek i kochanek oraz osób postronnych - choćby dlatego, że pozwoliłby mi na spojrzenie na ciebie z innej perspektywy niż Twoje ego, tak jak obecność heteryków w antologii les pozwala mi na inne spojrzenie, niż przez pryzmat ich zmagań z seksualnością.
-
2009/06/24 14:02:26
bucowe jest uzurpowanie sobie prawa do decydowania, jaki konkurs może organizować ktoś, na kogo na co dzień mamy całkiem wyjebane.
-
2009/06/24 14:05:12
Fun Home jest chyba degettyzowany z premedytacją. Z obawy że mało kto po komiks lesbijski sięgnie. Pewnie też dlatego że głupio przyznać że taki komiks się podoba, bo skoro się podoba, jeśli jest zwyczajnie dobry to musi być trochę mniej lesbijski, nie? A jest przeniknięty orientacją autorki na wskroś, głównym tematem jest comingout i jego brak. Tak samo chociaż w mniejszym stopniu jest z Brokeback Mountain, że to film o miłości a nie że gejowski. Gejowski to musi być o seksie i tylko dla homo.
Trochę się to z FH stało na wskroś Abiektowi (współwydawcy). Nawet go ochrzaniłem że promuje jako książkę (nie komiks) queer, i lepiej by było jak by się skupił na bardziej uniwersalnych aspektach. Recenzenci jakoś jednak sami z siebie ignorują to co oczywiste.
-
2009/06/24 14:08:00
@niejola
"Tak samo chociaż w mniejszym stopniu jest z Brokeback Mountain, że to film o miłości a nie że gejowski."

no właśnie ja mam wrażenie, że BM jest odbierane jako stricte gejowski. np. mój brat-homofob, znając moje queerowe poglądy, usiłował mi dokuczyć, pytając, czy obejrzałem już Brokeback Mountain. a megaoburzenie wzbudziła odpowiedź, że nie, bo nie lubię romansów :)
-
2009/06/24 14:09:45
@ bucowe jest uzurpowanie sobie prawa do decydowania, jaki konkurs może organizować ktoś, na kogo na co dzień mamy całkiem wyjebane

ja wiem, teraz to już będzie naciąganą argumentacją, ale czemu nie chcesz do się dopuścić myśli, że te buce od lat czekały, żeby podzielić się jakąś amazing les story, a kiedy pojawiała się okazja, dostali bana za to, że mają chuje?

(łatwiej by było, gdyby buce wcześniej cokolwiek zrobili w tym temacie, ale to i tak tylko hipoteza)
-
2009/06/24 14:12:38
@eater
"buce od lat czekały, żeby podzielić się jakąś amazing les story"

bo ichnia retoryka jest na wskroś homofobiczna, więc wogle konkurs organizacji lesbijskiej to nie miejsce dla nich, a poza tym jeśli dobrze rozumiem to jakaś komiksowa subkultura, więc gdyby naprawdę chcieli się wyżalić na włochate babony, to by to już dawno zrobili?
-
2009/06/24 14:31:35
@ bo ichnia retoryka jest na wskroś homofobiczna, więc wogle konkurs organizacji lesbijskiej to nie miejsce dla nich

Pojebanej wegance też byś zabronił udziału w zawodach na najlepszego schabowego, czy raczej z dziką radością obserwował, jak próbuje pogodzić swoje przekonania z regulaminem konkursu?
-
2009/06/24 15:18:26
Takiej, która się oburza, że w ogóle jest konkurs na najlepszego schabowego zamiast konkursu kucharskiego tak w ogóle?
-
2009/06/24 15:38:00
@braineater
"czemu nie chcesz do się dopuścić myśli, że te buce od lat czekały, żeby podzielić się jakąś amazing les story,"

Sądząc z komentarzy, ich myśli koncentrują się wokół amazing les porno movie i nie bardzo są w stanie wykroczyć poza to. Poor they.
-
2009/06/24 16:09:32
Ach te grube mury bloxowego loginu. Pan Maciek chciał się podzielić swoimi uwagami, ale nie chce mu się zakładać konta. A to taki ważny wkład w dyskusję:

Nie rozumiem jednego. Skąd Wiśniewski wysnuł wniosek, że pod notką KRLa nie ma miejsca na negatywne komentarze, skoro bodajże pierwszym komciem jest właśnie stający w poprzek KRLowego rozumowania Pstrągowski? Sam równie dobrze też mógł wyrazić swoje zdanie w komentarzu, nawet jako anonim, bez potrzeby rejestracji.

Co zaś do "ratowania polskiego komiksu" to niestety, zapuszczanie żurawia może doprowadzić do zeza.


Hahaha.
-
2009/06/24 16:18:39
@ale czemu nie chcesz do się dopuścić myśli, że te buce od lat czekały, żeby podzielić się jakąś amazing les story, a kiedy pojawiała się okazja, dostali bana za to, że mają chuje?

Zrobiłem o tym poprzednią notkę.

@o, to mnie zaskoczyło - przeguglałem ze trzy recenzje i rzeczywiście, w portalach ogólnokomiksowych gettoizacji raczej nie ma.

Z kolei idiotycznym by było, gdyby w mediach mainstreamowych nie było o tym wątku (bo niby dlaczego generał publiczny miałby sięgnąć po KOMIKS? Nawet DOBRY KOMIKS? Musi mieć jakiś powód).
-
2009/06/24 16:45:48
Pryzmat nie powinien być obrazem to raz i chyba się wszyscy z tym zgadzają jak widzę tylko różnice są w argumentacji.
Ponadto chyba komiks less nie istnieje jako taki i to troszkę przypomina sytuację jakby zespół zaczynał swoją karierę od nagrania the best off, zawsze podejrzewam w takich przypadkach że ktoś po protu szuka pretekstu aby się zając tym co lubi czyli rysowaniem ale lubi mieć zapewniony efekt wydawniczy i ograniczyć konkurencję określa formę w którą doskonale pasuje. I już. Nie jest to złe ale i dzieła sztuki nie powstaną. Dla jednych to będzie miłe spędzenie czasu, dla innych jego strata.
Z wiekeim proszę państwa oczy wędruję spomiędzy nóg i wracają na poziom nosa i lokują się tuż pod grzywką i punkt widzenia less, homo, nekro, agro, lecto (picto?) nie powinien róznic się w zasadniczych sprawach od zwykłego ludzkiego widzenia. A jeśli się nadal różni to jest to czyiś problem a nie ciekawy punkt widzenia (zarówno z jednej i drugiej strony). Przypomina mi to komiks Persepolis w ktorym autorka opisała grupę punków do której się przyłączyła i chyba lepszego komentarza kontekstowego trudno sobie wyobrazić, dla człowieka który jest w kręgu wszystko gra i pasuje, ale jak ktoś widzi więcej, czuje więcej to ma problem ze znalezieniem sensu.
Po za tym kiedyś czytałem antologię polskiego komiksu w której jako jeden z twórców była młoda rysowniczka która nie tylko nie zrobiła ani jednego komiksu to w sumie zrobiła kilkadziesiąt takichse obrazków w paincie i wieszała na blogu. Dziś jest cenioną fachurą i nie powiem ze nie zachwyca czasami, ale słowo nadużycie wisi mi nad głową proszę państwa i nie ma się sensu oburzać tak to się jakoś toczy i niech powstaną setki antologii: miłośników krosna, szeptaczy sennych, leśniczych z jednym niżej, wesołymi staruszkami.
Niekiedy człek potrzebuje identyfikacji z czymś tam (wszystko jedno z czym) i nie ma nic lepszego niz wspólna praca - nie ma co tego zatrzymywać. To i tak nie ma znaczenia ;)))

-
2009/06/24 16:55:16
Za jakiś czas gejowski komiks będzie działał równie prężnie co siatkówka gejowska.

gejowo.pl/index.php?pid=2&a_gid=6&a_id=887

Y.
-
2009/06/24 17:14:25
@"Po za tym kiedyś czytałem antologię polskiego komiksu w której jako jeden z twórców była młoda rysowniczka która nie tylko nie zrobiła ani jednego komiksu to w sumie zrobiła kilkadziesiąt takichse obrazków w paincie i wieszała na blogu"

Niezły troll, prawie się nabrałem.

@Ponadto chyba komiks less nie istnieje jako taki i to troszkę przypomina sytuację jakby zespół zaczynał swoją karierę od nagrania the best off,

Bzdura, antologia to nie jest żadne "best off". A w światku fantastycznym debiuty w antologiach są nagminne.
-
2009/06/24 20:33:44
chyba komiks less nie istnieje jako taki

Co prawda małe mam rozeznanie, ale chyba faktycznie nikt jeszcze nie spłodził komiksu o skałach osadowych.
Jeśli zaś chodzi o komiks les, to wychodząc poza polskie poletko, istnieje osobny gatunek mang i (i anime) temu poświęcony (yuri). Japończycy lubią mieć wszystko skatalogowane, więc dochodzi do tego jeszcze wiele innych aspektów, jak to, do kogo taki komiks jest skierowany. Jeśli to seinen, można spodziewać się historii o dymaniu, jak josei, da się poczytać (polecam Ebine Yamaji).

Z wiekeim proszę państwa oczy wędruję spomiędzy nóg i wracają na poziom nosa i lokują się tuż pod grzywką i punkt widzenia less, homo, nekro, agro, lecto (picto?) nie powinien róznic się w zasadniczych sprawach od zwykłego ludzkiego widzenia.

Bo oczywiście jak słyszy się słowo lesbijka, to tylko seks przychodzi do głowy. Prawda jest taka, że doświadczenia przedstawicieli mniejszości (jak lesbijki) różnią się od doświadczeń większości, co może skutkować ciekawą historią (jedną z moich ulubionych książek jest "Dziewczyny, wyjdźcie z szafy" Anny Laszuk).
-
2009/06/25 07:52:16
Tak offtopicznie, to chyba pierwszy znany mi międzynarodowy flejm o Dukaja (w komentarzach):

www.sfsignal.com/archives/2009/06/mind-meld-guide-to-international-sff-part-i
-
2009/06/25 09:36:25
@ausir
koment: "you can always count on Polish internauts to put up a fight"

So true.
-
2009/06/25 10:00:27
Jakie ładne - najpierw nawrzucać anglojęzycznym od miłośników epigonów G. Martina i chujowego fantasy, a potem próbować im wkręcić Most nad Otchłanią.
-
2009/06/25 11:22:41
Tak swoją drogą, w części II będzie m.in. odpowiedź Dukaja.
-
2009/06/25 11:41:05
@barts_706
"marzy mi się, żebym ja kiedyś zrobił scenariusz do rozpisania kadrów i schematycznych szkiców włącznie, a jakiś mastah-grafik to potem narysował."

A istnieją w ogóle komiksy rysowane metodą reżysera Glusia?

Znaczy - puste (białe lub czarne) plansze i przy każdej szczegółowy opis, co powinny być na niej narysowane.

A może komiks nie dopuszcza jeszcze tego typu metautworów? Może miłośnicy komiksu puściliby autora takiego rozczarowania z prądem rzeki?
-
2009/06/25 14:09:50
Tak już abstrachując i abstracipiejąc generalnie jestem zmęczony propagowaniem innych form miłości. Przypomina mi to troszkę subkultury z lat 80. "Dopóki nie zostałem punkiem i niewłożyłem okularów "no future" byłem nudnym pryszczatym szczylem." Dobrzy ludzie szybko wyszli z ramek na szersze bezokreślone i uwarunkowane wody społeczne i nie poprzestali się rozwijać.
Pakiet problemów homolesi wstępnie potrafi być dość dramatyczny ale męczy. Bo bycie hetero po prostu nie jest ani ciut mniej męczące i nikt nie musi z tego powodu czuć się winnym. To nie jest wybranie trudniejszej ścieżki zyciowej która o wiele lepiej kształtuje świadomość. Do tego ideologia: ani to prawdy objawione, ani tak naprawde sedno sprawy, ani obrona Częstochowy ani atak na Westerplatte, ani nikt nie ucieka ani nikt nie goni. Rozbiór samych nośnych tez przez postronnych na części pierwsze również nie prowadzi do niczego konkretnego oprócz jednej rzeczy. Ustanowienia swojej osoby w konkretnym, dość jasno oświetlnonym statement-cie, wobec mniej lub bardziej kontrowersyjnej sprawy. To coś przypomina szachy na czteropolowej szachownicy z dwoma królami. Jedna strona wygrywa fizycznie a druga moralnie lub na odwrót. I wszyscy są zadowoleni choć po czasie nie ma to znaczenia.

To wszystko fajnie dopóki się nie wyjdzie z kręgu gdzie się poukładało swoje ulubione zabawki po lewej stronie, a te znienawidzone po prawej lub na odwrót, a po czasie się okazuje że świat jest inny a postrzeganie go przez system ocen okiem ego które do tego mało widzi jest nie tylko lekkomyślne ale niezmiernie głupie.

Ale że odbiegłem od tematu kończę com zaczął...
-
2009/06/25 15:00:29
@janekr, robienie scenariuszy do komiksów bez rysowania

Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale przecież tak wymyśla komiksy Alan Moore?
-
2009/06/25 15:38:08
@Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale przecież tak wymyśla komiksy Alan Moore?

90% scenarzystów, którzy nie są rysownikami, tak przecież pisze dla kogoś skrypty. Są po to didaskalia;) Kiedyś nawet Doktor Szyłak wyszedł poza kanon i obfotografował jeden most bo chciał go mieć w komiksie. I potem pokazał komiksowemu światu w BR czy tam Kazecie swe emo związane z faktem, że rysownik sugestię olał ;-)
-
2009/06/25 15:55:50
@Otóż ja mam na półce komiksy które cenię za treść, ale rysunek w nich niekoniecznie (Sandman Gaimana)

Rany jak ten mem jest chybiony i nieprecyzyjny;) IMVHO tu akurat słowo i grafika idealnie się komponują:) Zasadniczo komiks to nie tylko story i rysunek. I tu leży wampir pogrzebany. To cały język narracji graficznej, kompozycja planszy, onomatopeje etc. I wcale nie mam tu na myśli Dave'a McKeana. Dobry plastyk nie mający pojęcia o komiksie głębszego niż stereotyp raczej położy sprawę. Np. gromadka wybitnych ilustratorów książkowych, plakacistów w PRLu, której nie wyszły komiksy zupełnie. Tutaj zwłaszcza konkurent "Relaxu" magazyn"Alfa" się wyróżniał i np. komiksy Janusza Stanny.
-
2009/06/25 21:45:40
"Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale przecież tak wymyśla komiksy Alan Moore?"

Ale mi chodziło nie o robienie storyboardów na użytek rysownika, tylko o wydanie i sprzedawanie pięknego albumu, w którym wszystkie rysunki są czarną plamą z nadrukowanym opisem, co też mianowicie powinno być widoczne.
-
2009/06/25 22:11:11
@janekr
Ale mi chodziło nie o robienie storyboardów na użytek rysownika, tylko o wydanie i sprzedawanie pięknego albumu, w którym wszystkie rysunki są czarną plamą z nadrukowanym opisem, co też mianowicie powinno być widoczne.

Czy jeśli powiem, że twój pomysł jest na tyle perwersyjny, że aż mnie obrzydził, to poczujesz się doceniony? :D
-
2009/06/26 08:27:15
"Czy jeśli powiem, że twój pomysł jest na tyle perwersyjny, że aż mnie obrzydził, to poczujesz się doceniony? :D"

Żeby chociaż mój...
Inspirowałem się dziełem wywieszonym w Muzeum, składającym się z trzech czarnych kwadratów: namalowanego, wydrukowanego i sfotografowanego.
I orczywiście reżyserem Glusiem. (Kto nie czytał, ten tromba).
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly