inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Czas wilkołaka

...sponiewierać. Albowiem nadchodzi czas napierdalania.

A było to tak, że o "Canabalt" napisali już wszyscy (tu ładna laurka od Bartsa, tylko to żaden steampunk, dkn), a ja nie zdążyłem, bo męczyłem zupełnie inne piksele. "Canabalt" jest piękną opowieścią o bezsensie, drodze do nikąd, im dalej uciekniesz, tym dłużej pożyjesz (tyle masz z tego, że są nagrody za osiągi na Kongregacie, więc jak grać, to tam), ale świat w końcu i tak skończy się łkaniem:

4633m

Kiepski wynik, bo mój.

Tymczasem zupełną odwrotnością generowowanego w locie "Canabalt", chociaż pokrewną estetycznie, jest "Vox Populi, Vox Dei (a werewolf thiller)". Tu miast bezkresnej drogi jest fabuła, kolejne plansze, gdzie trzeba trochę pokombinować. Bohaterem jest niebieskie ninjowate cuś, które ma uratować różowe cuś porwane przez wikołaki. Wilkołaka można powalić na ziemię i napierdalać piąchami aż zdechnie

press space to napierdalać

ale jeśli nas zobaczy pierwszy, to zacznie strzelać (na szczęście śmierć cofa naszego cusia do początku planszy, niestety nie ma save'ów, ale skoro ja przeszedłem, to każdy przejdzie). Problem z napierdalaniem pięściami jest taki, że zajmuje nieco czasu, a wtedy może przyjść drugi wilkołak i po nas. Ninjowate cuś ma też kamuflaż termooptyczny aktywowany CTRL, niestety nie działa w trakcie napierdalania pięściami.

A potem jest jeszcze ciekawiej.

A teraz, jak wspomniałem, nadszedł czas napierdalania.

sobota, 05 września 2009, mrwisniewski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/09/06 19:09:58
krotkie strasznie, kurde. ale fajne.
-
2009/09/07 21:46:03
Vox Populi jest świetne (piksele, fontanny krwi) ale żałośnie krótkie. Mam nadzieję, że zrobią część drugą, która będzie tak z pięć razy dłuższa.
A Canabalt trochę mnie przeraża. Wiem, że ta gra nie ma końca ale po trzech dniach grania i skasowaniu wszystkich punktów na kongu, dalej pykam. Bo mam cichą nadzieję, że po przebiegnięciu jakiegoś dystansu ten koleś znajdzie jakieś spokojne miejsce, w którym przeczeka atak obcych robotów/robotów Obcych. Jest to bez sensu ale biegam dalej i dowiedziałem się, że po 8 kilometrach nie ma bonusa. Zobaczymy co mnie czeka na dziesiątym kilometrze drogi.
Kurde - jeden przycisk, zapętlona nuta, prosta grafika a replayability takie, że gry kosztujące wagon papieru mogłyby pozazdrościć. Wybaczcie, wracam do duszenia x, c albo spacji (to jedyny wybór w tej grze), bo jestem przekonany, że gdzieś tam jest jakaś meta. No bo musi być, nie?
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly