|
inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Gruba kreska
Bardzo ładne, proste i eleganckie, i ten TARDIS z inicjałów! wtorek, 06 października 2009, mrwisniewski
TrackBack
Komentarze
2009/10/06 10:52:11
Jak ten tardis z logo w czołówce nie będzie się kręcił to się oflaguję... ;-]
2009/10/06 11:11:24
@best SF series ever
Ojej, jak znasz jakiś lepszy, to się podziel. 2009/10/06 12:13:03
Kiedybo ja mam podobnie jak Archie - obejrzałem trzy czy cztery pierwsze odcinki, wzruszyłem ramionami i za cholerę nie miałem ochoty oglądać kolejnych (a Ecclestona lubię, żeby nie było). Niby wszystko w porządku: jest fabuła, są bohaterowie, jest nawet trochę humoru itd., ale jakoś to wszystko razem nijak do mnie nie trafia - doceniam, ale not my cup of tea.
2009/10/06 12:24:52
Nie wiem czy najlepszy, ale gdzie znajdziecie tak wleczącą wersję "Najsłabszego ogniwa" jak w Doktorze? Gdzie macie rasę humanoidalnych nietoperzy usiłujących przejąć władzę? Gdzie znajdziecie obcych tak uroczych jak Dalekowie?:)
A tak poza tym chciałem się zapytać czy jest jakiś sens oglądania starego doktora jeśli polubiło się tego "zrestartowanego"? Czy ten uroczy dystans do konwencji tam występuje? 2009/10/06 12:28:54
@Kiedybo ja mam podobnie jak Archie - obejrzałem trzy czy cztery pierwsze odcinki, wzruszyłem ramionami i za cholerę nie miałem ochoty oglądać kolejnych (a Ecclestona lubię, żeby nie było).
Są później dużo lepsze. Z pierwszego sezonu pełną moc serialu czuć IMVHO dopiero w odcinkach 12 i 13. Wcześniej trochę rozkręca się przy 4 i 5. Ale pełna moc to finał pierwszego sezonu nowego Doktora. No przynajmniej mnie te odcinki kupiły. 2009/10/06 13:51:58
@Ojej, jak znasz jakiś lepszy, to się podziel.
Dopuszczam smutną możliwość, że jest to rzeczywiście najlepszy serial scifi ever (minus Futurama, ale to inna liga). Tym bardziej jest to argument, żeby olać seriale scifi i skupić się na tych dobrych. 2009/10/06 13:54:30
@Są później dużo lepsze. Z pierwszego sezonu pełną moc serialu czuć IMVHO dopiero w odcinkach 12 i 13. Wcześniej trochę rozkręca się przy 4 i 5. Ale pełna moc to finał pierwszego sezonu nowego Doktora. No przynajmniej mnie te odcinki kupiły.
Skąd ja znam tę argumentację? Aaa, było przy Babylon 5. "To nieprawda, że pierwszy sezon to seria drewnianych baboli! Ale tak naprawdę to się rozkręca w trzecim! Ale trzeba się przemęczyć przez pierwsze sezony, żeby wiedzieć o co chodzi". No więc thanks, but no thanks, życie jest za krótkie, żeby marnować je na gnioty, bo być może pod koniec sezonu jest jakieś dobre 5 minut. 2009/10/06 14:26:27
@ Tym bardziej jest to argument, żeby olać seriale scifi
Jest to moja nieustająca rada dla ludzi nie lubiących sf-f. @i skupić się na tych dobrych. Tzn. jakich? 2009/10/06 14:27:35
@To nieprawda, że pierwszy sezon
No nie bez jaj, tu żeś skreślił po odcinku 1 z 700. 2009/10/06 14:46:56
Nie no, mrw, sam stosujesz przecież bardzo podobną argumentację, że po jednym opowiadaniu nie dajesz szans całemu Gaimanowi czy że po pierwszym kwadransie skreśliłeś "Dzień świra" etc.
2009/10/06 15:05:04
@że po jednym opowiadaniu nie dajesz szans całemu Gaimanowi
nocoty, co chwila mu daję szansę. A to komiks jakiś przeczytam, a to opowiadanie jak jest w NF. @po pierwszym kwadransie skreśliłeś "Dzień świra" etc. Ciebie zaraz skreślę. "Dnia świra" nie byłem w stanie fizycznie oglądać, i dlatego go nie obejrzałem. I nie mam pretensji do SB, że odpadł po jednym DW, tylko o fałszywą analogię 1ep vs. 1 sezon B5. 2009/10/06 15:09:39
@ Dopuszczam smutną możliwość, że jest to rzeczywiście najlepszy serial scifi ever (minus Futurama, ale to inna liga).
No nie, ja co najmniej trzy inne uważam za lepsze (każdy z jakimś "ale", but still). @ No więc thanks, but no thanks, życie jest za krótkie, żeby marnować je na gnioty, bo być może pod koniec sezonu jest jakieś dobre 5 minut. Bracie! 2009/10/06 15:20:03
@ co najmniej trzy inne uważam za lepsze
Podziel się, proszę. @ ocenianie doktora po 1 odcinku Można się do książki zrazić po blurbie (kjp), ale żeby od razu narzekać, że jest kiepska. 2009/10/06 15:24:16
@Jest to moja nieustająca rada dla ludzi nie lubiących sf-f.
Chwila, a to istnieje jakaś równoważność pomiędzy nielubieniem campowych seriali a nielubieniem żąnru jako takiego? SF lubię, tyle że sprawdza się słabo w formie serialu. That is all. @Tzn. jakich? Ostatnio chociażby "Mad Men" czy "Better Off Ted". 2009/10/06 15:26:38
@Można się do książki zrazić po blurbie (kjp), ale żeby od razu narzekać, że jest kiepska.
Dałem uczciwą szansę. I nie mam nic przeciwko campowi (I'm just a sweet transvestite from transsexual Transilvania), ale mieszanina campu i sieriozności prezentowana w DrWho jest absolutnie niestrawna. 2009/10/06 15:32:40
@No nie bez jaj, tu żeś skreślił po odcinku 1 z 700
W czeluściach pamięci kołaczą mi się jeszcze jakieś dwa stare filmy z dalekami. Miałem wtedy parę lat i szalenie mi się podobały. Generalnie nie wykluczam, że dla dziesięciolatka or compatible ten serial dalej mógłby być atrakcyjny. Alternatywą byłoby wprowadzenie się w analogiczny stan umysłu przez wypalenie czegoś nielegalnego. No i, jak wspomniałem, jest to ta sama linia argumentacji, zgodnie z którą muszę obejrzeć całość wyprodukowanego to date chłamu, żeby móc krytykować. Nie kupuję tego. 2009/10/06 15:34:02
@ Podziel się, proszę.
Poniższe to oczywiście DGCC, ale proszę bardzo: - "The Lost Room" (ale: to jest właściwie miniserial, poza tym science w nim raczej niewiele); - "Firefly" (ale: skasowany w połowie pierwszego sezonu, niestety); - "Battlestar Galactica" (ale: tylko pierwsze dwa sezony, bo po 3x05 zaczyna się ekspresowy zjazd w krzaki). 2009/10/06 15:46:14
@No i, jak wspomniałem, jest to ta sama linia argumentacji,
Chuja jest. Porównujesz ocenę jednego odcinek serialu złożonego z 700 nowelek z sezonem biurowego tasiemca. To jest analogia fałszywa jak banknot trzy dolarowy, 2009/10/06 16:00:55
@"The Lost Room"
W kategorii "seriale o zagadkach" to jest pierwsza liga, głównie dlatego, że się nie ciągnie przez 8 sezonów. @"Firefly" Nie miałem jeszcze przyjemności, bo mnie coś od Whedona odpycha. To, że ma jeden sezon to może być jego największa zaleta, seriale o statkach kosmicznych źle się sprawdzają jako wielosezonowce. @"Battlestar Galactica" Ma dobrego pilota i nic więcej, ale ogólnie jest po prostu nudna. @mieszanina campu i sieriozności prezentowana w DrWho jest absolutnie niestrawna. W przeciwieństwie do pieska z "Futuramy"? 2009/10/06 16:27:34
@W przeciwieństwie do pieska z "Futuramy"?
Touche. Ale takich piesków w Futuramie było może dwa-trzy, success rate trudny do pobicia. Wątpię, czy serial robiony z założenia na semipoważnie ma jakiekolwiek szanse dojść choćby do zbliżonego rzędu wielkości. A po manekinach chyba już nie dam DrWho drugiej szansy, żeby się o tym przekonać (szczególnie, że z dostępnych opisów nie wynika, żeby były na to większe szanse). 2009/10/06 16:32:30
@Chuja jest. Porównujesz ocenę jednego odcinek serialu złożonego z 700 nowelek z sezonem biurowego tasiemca. To jest analogia fałszywa jak banknot trzy dolarowy.
Porównuję odcinek tu i kilka odcinków tam. A kilka tylko i wyłącznie dlatego, że po obejrzeniu pilota B5 byłem w stanie takiego WTF, że dałem się zwieść właśnie takiej argumentacji i obejrzałem jeszcze kilka, bo przecież jak znajomi się tak tym zachwycają, to to nie może być całe takie dramatycznie żenująco złe. Nevermore. Anyway, tak z czystej ciekawości: uważasz, że DrWho składa się z a) wyłącznie świetnych odcinków, b) w większości świetnych odcinków, c) z jakiejś tam ilości świetnych odcinków w morzu przeciętnych odcinków, d) masaj? (I pomocnicze pytanie kalibracyjne -- uważasz, że manekiny należały do odcinków dobrych czy złych?) 2009/10/06 16:56:24
@- "The Lost Room" (ale: to jest właściwie miniserial, poza tym science w nim raczej niewiele);
- "Firefly" (ale: skasowany w połowie pierwszego sezonu, niestety); Ja właśnie nie bardzo rozumiem fenomen kultu Fireflya. Dobra, złe to nie było, ale po pierwsze, za dużo mydła w stosunku do science, po drugie kasacja to być może najlepsze, co mu się mogło przydarzyć, bo już pod koniec było widać, że jak tylko Whedon dostałby zielone światło, poszedłby w swoje ulubione klimaty typu trzeci i czwarty sezon Angela (notabe również skasowanego, szkoda że o dwa sezony za późno), a wtedy serial byłby nieoglądalny, bo ani nie ma na świecie tyle wódki, ani by ogórków nie starczyło. 2009/10/06 17:38:26
@dr who
Jest OK po tym jak wywalili Rose. Jak on mogl wytrzymac z taka histeryczka, nie rozumiem tego. 2009/10/06 18:16:37
Ja tam sobie odświeżyłam odcinek ze śmietnikiem-ludojadem, i moge powiedzieć że jak ktoś tam widzi jakąś sieriozność to ma problem (i lepiej niech więcej nie ogląda). A Rose akurat ma słuszne odruchy, wcale nie histeryczne...
2009/10/06 18:25:04
@Porównuję odcinek tu i kilka odcinków tam.
No i dlatego, czego nie chcesz zrozumieć, robisz głupio. DW to serial złożony z nowelek, praktycznie każdy odcinek jest w innym czasie, świecie, ma inny budżet itp. @Anyway, tak z czystej ciekawości: uważasz, że DrWho składa się z a) wyłącznie świetnych odcinków, b) w większości świetnych odcinków, c) z jakiejś tam ilości świetnych odcinków w morzu przeciętnych odcinków, d) masaj? b), gdyż albowiem DW ma taką zaletę nad innymi serialami, że w każdym odcinku jest Doktor. Oczywiście dla Ciebie to żaden selling point, skoro z "Rose" wyniosłeś tylko kosz na śmieci i manekiny (no i po co gadasz, że rozumiesz tradycję, skoro nie rozumiesz użycia klasycznych przeciwników?), a nie gościa czującego, jak obraz się Ziemia. @Jak on mogl wytrzymac z taka histeryczka, nie rozumiem tego. Są ludzie, co wytrzymują z wegetarianami, więc nie wiem czemu się dziwisz. 2009/10/06 18:26:50
@Ja właśnie nie bardzo rozumiem fenomen kultu Fireflya.
"Nerds luv Glau" wystarczy? And by "luv" I meant "fap to". 2009/10/06 18:36:43
@Ja właśnie nie bardzo rozumiem fenomen kultu Fireflya.
No proszę Cię:) Nawiasem pisząc tez uważam, że to chyba najlepszy serial sf ever. Z Doktorem ma coś wspólnego. Nie ma co prawda w "Firefly" campu, ale Whedon podobnie traktuje konwencję space opery jak autorzy Doktora traktują fantastykę rodem z pulp magazynów w rodzaju "Amazing Stories". @pod koniec było widać, że jak tylko Whedon dostałby zielone światło, poszedłby w swoje ulubione klimaty typu trzeci i czwarty sezon Angela Pod koniec to był przecież odcinek "Trash", jeden z lepszych. 2009/10/06 18:43:44
@ ("The Lost Room") W kategorii "seriale o zagadkach" to jest pierwsza liga, głównie dlatego, że się nie ciągnie przez 8 sezonów.
Couldn't agree more. @ Nie miałem jeszcze przyjemności, bo mnie coś od Whedona odpycha. Kiedy Whedon nierówny jest - miewa rzeczy rewelacyjne (np. "Firefly" czy "Dr. Horrible's Sing-Along Blog"), miewa takie sobie średniaki (np. "Dollhouse"), a miewa też rzeczy, których popularności za diabła nie jestem w stanie zrozumieć (np. "Buffy", czyli jedna z pięciu najbardziej przereklamowanych rzeczy świata). @ (BSG) Ma dobrego pilota i nic więcej, ale ogólnie jest po prostu nudna. E tam. Pilot świetny, owszem, ale pierwsze dwa sezony też były fajne (przy czym 2x10-2x12 stawiam na równi z pilotem, admirał Cain rządzi) - może nie genialne, ale i tak sporo powyżej średniej. Potem się robi nędznie niestety (gdyby BSG miała tylko trzy sezony i zupełnie inną końcówkę, byłaby dwa razy lepsza), ale do 3x05 włącznie i tak warto moim zdaniem. O ile ktoś w ogóle lubi SF ofkors. 2009/10/06 19:07:01
@Nawiasem pisząc tez uważam, że to chyba najlepszy serial sf ever. Z Doktorem ma coś wspólnego.
W zasadzie nie wiem co, bo mydło to jednak zasadnicza i podstawowa konwencja Whedona, przed którą scenarzyści Doktora pilnują się maniakalnie. Jak Doktor pocałował Rose w finale pierwszego sezonu (chyba precedens w historii serialu?), skrzywiłam się wewnętrznie i po drugi sezon sięgnęłam z pewną taką obawą, ale, jak obiecała sans merci, osobista drama jest tam nakreślona bardzo subtelnie, nikt nie histeryzuje, nie robi scen i nie skacze przez rekina. @Pod koniec to był przecież odcinek "Trash", jeden z lepszych. Mnie się nie podobał, choćby dlatego że wystąpiła w nim kobieta wielu imion, tym samym ugruntowując swoją stereotypową rolę Dyżurnej Irytującej Baby u Whedona, której już w pierwszym odcinku należałoby strzelić w głowę i nalać do ust cementu, co oszczędziłoby wszystkim kłopotu, ale jakoś nikt na to nie wpadł. 2009/10/06 19:09:09
@ Ja właśnie nie bardzo rozumiem fenomen kultu Fireflya.
Dobre postacie, genialne dialogi plus odrobina zręcznej gry z konwencją - czegóż chcieć więcej? Aha, i oczywiście muzyka. :-) @ za dużo mydła w stosunku do science Litości, kto daje latającego faka w sprawie science poza garstką zatwardziałych nerdów? To nie BBC documentary, to jest rozrywkowy serial. @ kasacja to być może najlepsze, co mu się mogło przydarzyć, bo już pod koniec było widać, że jak tylko Whedon dostałby zielone światło, poszedłby w swoje ulubione klimaty typu trzeci i czwarty sezon Angela A tak, dobrego materiału starczyłoby w "Firefly" moim zdaniem na jeden, może dwa sezony, potem (o ile byłoby jakieś potem) mogłoby się zrobić nieciekawie. @ "Nerds luv Glau" wystarczy? And by "luv" I meant "fap to". C'mon, przecież Morena Baccarin jest tam zylion razy bardziej atrakcyjna niż Glau. 2009/10/06 19:30:47
@ a nie gościa czującego, jak obraz się Ziemia.
obraz-srobraz, miało być "obraca się Ziemia". 2009/10/06 22:59:25
Firefly się nawet podobał, ale żeby od razu najlepszy. Meh. A jadąc ciągiem skojarzeń (bo nielegal w kosmosie, bo szlachetne, acz zmrożone cynizmem serce, bo lil' bit o'fun, bo muzyka!) to tam na szczycie, czy w okolicy, powinien chyba pojawić się Cowboy Bebop? I jeszcze jeden przeskok między synapsami, czy to tylko ja, czy Jayne z Firefly to taki nieanimowany Bender (think Jaynestown, albo scena w Ariel, kiedy uczy się roli)?
2009/10/06 23:01:47
@ DW to serial złożony z nowelek, praktycznie każdy odcinek jest w innym czasie, świecie, ma inny budżet itp.
A daj'że jakiego top tena, albo top fajwa, bo tak tylko piszesz i piszesz ogólnie, a torrenty akurat mi stygną, więc chętnie się w coś wkręcę. Z debestów SF-owych cały czas usilnie namawiam do oglądania Jekylla z BBC z roku 2006. Żadnej ulgi dla popkornowców i scenariusz, którego spora grupa scenarzystów powinna się nauczyć na pamięć. 6 odcinków, wprowadzenie conspiracy theories na poziomie Deus Exa i przegenialny James Nesbitt. 2009/10/06 23:12:12
@Jekylla z BBC z roku 2006.
Którego zrobił Moffat, więc jak chcesz spróbować zacznij od niego: "Empty Child"+"Doctor Dances" z s1, "Girl in a Fireplace" z 2, "Blink" z 3, na początek. Albo zacznij jak człowiek od epa pierwszego i nastaw na dobrego tripa. 2009/10/06 23:13:49
@gdyż albowiem DW ma taką zaletę nad innymi serialami, że w każdym odcinku jest Doktor.
...czyli że DrWho jest świetny, bo jest świetny i o Doktorze. Wszystko jasne. 2009/10/06 23:19:55
@...czyli że
czyli że failujesz umiejętność czytania. DW jest świetny, bo ma świetnego bohatera w każdym odcinku i genialny pomysł założycielski. 2009/10/06 23:30:21
DZK za tytuły. W ramach rewanżu, będę cię dalej nawracał na Rogena. Observe and Report z tego roku, miejscami typowy amerykański debil movie, ale w najlepszych momentach (z Rogenem) przepiękne okrucieństwo i kompletne wywalenie na plecy modelu komedii o glinie nieudaczniku. A w bonusie całkiem niezły, delirycznie opuchnięty Ray Liotta.
(wywal to samo spod wrzuty o ateistach:) 2009/10/07 10:36:43
@natural_born_nitpicker
Dobre postacie, genialne dialogi plus odrobina zręcznej gry z konwencją - czegóż chcieć więcej? Aha, i oczywiście muzyka. :-) Couldn't agree more. Ale z "Buffy" to się jednak mylisz - tam jest to samo: dobre postacie, genialne dialogi plus odrobina zręcznej gry z konwencją. Tyle że z powodu rozmiaru jest znacznie więcej mydła, które wytyka Krystyna. "Firefly" się nie zdążył na takie ilości załapać. 2009/10/07 10:39:17
Aha - no i muzyka też całkiem całkiem. Taki "Once more with feeling" to coś, co sprawiło że zacząłem wreszcie rozumieć musical.
2009/10/07 10:52:45
U mnie było na odwrót - taki "Once more with feeling" to coś, co sprawiło że zacząłem wreszcie rozumieć "Buffy".
2009/10/07 13:37:48
@Są ludzie, co wytrzymują z wegetarianami, więc nie wiem czemu się dziwisz.
O matki, znowu to Twoje anty-wege emo. 2009/10/07 15:27:14
@Litości, kto daje latającego faka w sprawie science
Chodzi o to, że więcej rzeczy mogłoby wynikać z faktu, że we live on a spaceship, dear. Jak bym chciała się emocjonować tym, kto kogo kocha/nie kocha/ukrywa swoje uczucia, to bym oglądała Przyjaciół. @A tak, dobrego materiału starczyłoby w "Firefly" moim zdaniem na jeden, może dwa sezony, potem (o ile byłoby jakieś potem) mogłoby się zrobić nieciekawie. W odcinku "Heart of gold" Zoe zapowiada, że ona i Wash "are gonna make one beautiful baby, period". Jak się pamięta, kiedy ostatnio dwójka bohaterów u Whedona dorobiła się dziecka (trzeci sezon Angela) i co z tego wynikło, to trudno odruchowo nie wrzasnąć z przerażenia. 2009/10/07 20:00:41
@krystyna.ch
Chodzi o to, że więcej rzeczy mogłoby wynikać z faktu, że we live on a spaceship, dear. No ja się jednak skłaniam do zdania, że to tylko kostium był. Jak bym chciała się emocjonować tym, kto kogo kocha/nie kocha/ukrywa swoje uczucia, to bym oglądała Przyjaciół. Przeesz to nudy na pudy. W odcinku "Heart of gold" Zoe zapowiada, że ona i Wash "are gonna make one beautiful baby, period". Jak się pamięta, kiedy ostatnio dwójka bohaterów u Whedona dorobiła się dziecka (trzeci sezon Angela) i co z tego wynikło, to trudno odruchowo nie wrzasnąć z przerażenia. Mam wrażenie, że każesz się tu Whedonowi schylać po mydło za niewinność. Ja mam wrażenie, że Angel był bardziej Greenwalta niż Whedona. Joss był w tamtym czasie bardzo zajęty czym innym. 2009/10/07 20:01:28
Nie wiem nic o DW (oprócz że dalekowie i że tardis), ale na youtubie mi właśnie polecili takie coś: www.youtube.com/watch?v=wejl_daRVZU
I mam takie pytanie do fanbojów - to jest żena, czy nie, a brawa dla nerdów? 2009/10/08 02:04:53
@ tam na szczycie, czy w okolicy, powinien chyba pojawić się Cowboy Bebop?
Animacji w ogóle nie brałem pod uwagę, bo musiałbym obok CB nawrzucać tam różności typu Hoshi no Koe, a może nawet (gasp!) Triguna i byłby tl;dr jak złoto. @ Ale z "Buffy" to się jednak mylisz - tam jest to samo: dobre postacie, genialne dialogi plus odrobina zręcznej gry z konwencją. Nie, tak, być może. Przyznaję się od razu bez bicia, że wytrzymałem tylko kilkanaście odcinków (cały pierwszy sezon plus początek drugiego), ale to, co zobaczyłem, wyglądało jednak nieco inaczej. Dialogi dobre, zgoda (w końcu to Whedon, on prawie zawsze ma świetne dialogi), co do gry z konwencją nie mam zdania - może za mało widziałem, żeby wyraźniej odnotować. Natomiast co do postaci nie zgadzam się za cholerę - polubić byłem w stanie chyba tylko Gilesa, a reszta wahała się od znośnych (jak Buffy czy Willow) do niemożebnie wręcz wkurwiających (jak Xander czy Angel, błeeee). Aczkolwiek "Once More, With Feeling" kiedyś chyba w końcu z ciekawości obejrzę, w końcu od jednego odcinka ekstra się nie umiera. @ W odcinku "Heart of Gold" Zoe zapowiada, że ona i Wash "are gonna make one beautiful baby, period". Jak się pamięta, kiedy ostatnio dwójka bohaterów u Whedona dorobiła się dziecka (trzeci sezon Angela) i co z tego wynikło, to trudno odruchowo nie wrzasnąć z przerażenia. Wprawdzie "Angela" nie oglądałem w ogóle (and proud of it), ale już ci Benzo napisał, że chyba szyjesz Whedonowi buty nieco niesprawiedliwie. Poza tym zaraz po HoG był bardzo fajny i kompletnie inny "Objects in Space" - równie dobrze mogło przecież pójść w tę stronę. 2009/10/08 11:25:00
@natural_born_vampire_slayer
Przyznaję się od razu bez bicia, że wytrzymałem tylko kilkanaście odcinków (cały pierwszy sezon plus początek drugiego), ale to, co zobaczyłem, wyglądało jednak nieco inaczej. Man, straciłeś wszystkie dialogi Spike'a. Big Ugly: When I kill her, it'll be the greatest event since the crucifixion. And I should know, I was there. Spike: You were there? Oh, please. If every vampire who said he was at the crucifixion was actually there, it would've been like Woodstock. Big Ugly: I oughta rip your throat out. Spike: I was actually at Woodstock. That was a weird gig. I fed off a flower person and I spent the next six hours watchin' my hand move. Później jest tego więcej, lepiej, szybciej. Aczkolwiek najlepszy tekst Spike'a to chyba jest w Angelu, gdy Spike komentuje z dachu akcję, gdy Angel ocala dziewczynę przed złymi wampirami: www.youtube.com/watch?v=43VqGtzpohs Natomiast co do postaci nie zgadzam się za cholerę - polubić byłem w stanie chyba tylko Gilesa, a reszta wahała się od znośnych (jak Buffy czy Willow) do niemożebnie wręcz wkurwiających (jak Xander czy Angel, błeeee). Dobra postać === postać, którą polubiłem? Xander to jednak typowy comic relief, a Angel, cóż, mydło. Ale jak przeszedł na dark side to zrobił się całkiem znośny. Aczkolwiek "Once More, With Feeling" kiedyś chyba w końcu z ciekawości obejrzę, w końcu od jednego odcinka ekstra się nie umiera. Nie żeby marudził, ale jak obejrzysz tylko ten odcinek bez tła serii, to sporo stracisz. 2009/10/08 13:03:59
@benzodiazepiny
"Man, straciłeś wszystkie dialogi Spike'a." How ironic, btw. :) "Nie żeby marudził, ale jak obejrzysz tylko ten odcinek bez tła serii, to sporo stracisz. " E, ja obejrzałem bez tła i mi się podobał. Tło doczytałem sobie w wiki. 2009/10/08 15:16:14
@Poza tym zaraz po HoG był bardzo fajny i kompletnie inny "Objects in Space" - równie dobrze mogło przecież pójść w tę stronę.
Dobra, to czas na drobny spojler do Buffy, skoro i tak nie masz zamiaru oglądać: Fmófgl frmba wrfg j qhżrw zvremr b glz, żr Knaqre fvę żrav. Anwcvrej wrfg qenzn, ob avr pupr fvę bśjvnqpmlć, cbgrz wrfg qenzn, ob cbfgnanjvn hxeljnć snxg, żr fvę wrqanx bśjvnqpmlł (j mnfnqmvr avr jvnqbzb wnxvz pryh), cbgrz wrfg btóyan qenzn mjvąmnan m betnavmbjnavrz uhpmartb śyhoh, n cbgrz wrfg qenzn, cbavrjnż obungre jvrpmbeh j bfgngavrw pujvyv fcvreavpmn m emrpmbartb śyhoh. I wszystko to jest niewątpliwie Whedon, więc może i Angel był bardziej Greenwalta, ale wcale nie jestem pewna, jak bardzo odbiegał od tego, co sam Whedon byłby na jego miejscu zrobił. Widać, że jeśli chce, potrafi robić naprawdę dobre odcinki bez mydła (so to speak), ale najczęściej nie chce. BTW, Doctor Horrible na rozdaniu Emmy to był właśnie przejaw tej umiejętności w pigułce. 2009/10/08 21:50:55
@ Man, straciłeś wszystkie dialogi Spike'a.
'No, I didn't,' chuckled the Martian Jew. A "School Hard" jeszcze widziałem, więc zacytowany dialog akurat znam - owszem, facet zapowiadał się nieźle, ale krapowatość całej reszty niestety go przysłaniała. @ Dobra postać === postać, którą polubiłem? Niekoniecznie, chociaż tu się akurat w dużej mierze pokrywa. Postać typu rozmemłany Romeo (Angel, that is) to jest generalnie porażka w 99 przypadkach na 100, a z postaciami pokroju Xandera mam problem zupełnie inny, wymagający chyba osobnego posta albo co. @ Nie żeby marudził, ale jak obejrzysz tylko ten odcinek bez tła serii, to sporo stracisz. Aha, czyli mam się mozolnie przedzierać przez całe sezony krapu, bo gdzieś tam pod koniec może być kawałek wart uwagi? Archie już wyżej napisał, co sądzi o takiej argumentacji. :-> @ może i Angel był bardziej Greenwalta, ale wcale nie jestem pewna, jak bardzo odbiegał od tego, co sam Whedon byłby na jego miejscu zrobił. Widać, że jeśli chce, potrafi robić naprawdę dobre odcinki bez mydła (so to speak), ale najczęściej nie chce. Coś jest na rzeczy, ale nadal uważam, że w "Firefly" mydła było stosunkowo niewiele (a to, które było, było dobrej jakości). Owszem, gdyby pozwolili Whedonowi nakręcić 7 sezonów, to pewnie serial szybko by się zeszmacił, ale przez sezon-dwa można to było spokojnie pociągnąć na wysokim poziomie. 2009/10/09 12:48:30
@natural_born_nitpicker
"School Hard" jeszcze widziałem, więc zacytowany dialog akurat znam - owszem, facet zapowiadał się nieźle, ale krapowatość całej reszty niestety go przysłaniała. Powiadam Ci Zaprawdę Błądzisz. Postać typu rozmemłany Romeo (Angel, that is) to jest generalnie porażka w 99 przypadkach na 100, No to ja stoję jednak po trzeciej stronie przepaści - postaci (jak zresztą rzadko co) są skicane w całości. Z każdego (no, prawie) śmietnika da się coś wygrzebać. Krótko mówiąc fuzzy logic zamiast binarki. Angel może i nie błyszczy, ale znam gorszych. a z postaciami pokroju Xandera mam problem zupełnie inny, wymagający chyba osobnego posta albo co. Czepiasz się jedynego normalnego człowieka w doborowym teamie superheroin. And why? Stalkował Cię taki ktoś? Aha, czyli mam się mozolnie przedzierać przez całe sezony krapu, bo gdzieś tam pod koniec może być kawałek wart uwagi? Archie już wyżej napisał, co sądzi o takiej argumentacji. :- Ja tam delikatnie zachęcam, ale jak wybierzesz podejście Ausira też będzie dobrze. No, może ominie Cię teh drama. @npn:może i Angel był bardziej Greenwalta, (...) Widać, że jeśli chce, potrafi robić naprawdę dobre odcinki bez mydła (so to speak), ale najczęściej nie chce.(...) @krysia:(...)"Firefly" (...)gdyby pozwolili Whedonowi nakręcić 7 sezonów, to pewnie serial szybko by się zeszmacił, ale przez sezon-dwa można to było spokojnie pociągnąć na wysokim poziomie. Dlatego napisałem o Greenwalcie. Jak powszechnie wiadomo od 5 sezonu Joss odpłynął na wody nowych projektów - Firefly właście, pichcił jakieś scenariusze dla Hollywood, produkcje itp. - a linię fabularną np. Buffy budował team nad którym Joss (podobno) miał zwierzchność formalną. I nad Angelem. No i właśne ja tego nie kupuję - facet miał się tym wszystkim zajmować i jeszcze metrem pobocznych nowych, kręcących go pomysłów? Zrobił jedyne co mógł - oddał pałeczkę komu innemu. W tym sensie Whedon nie do końca odpowiada za crash Buffy w 7 sezonie i wyczyny Angela - bo nie on większość tego wykreował. Aczkolwiek globalnie oczywiście odpowiada, bo wyszło to do ludzi za jego kadencji - czyli był, widział, mógł powstrzymać. 2009/10/09 15:53:44
"Nerds luv Glau" wystarczy? And by "luv" I meant "fap to".
No bez jaj. W "Firefly" jest ze szczętem aseksualna. Inara, Kaylie, pani Reynolds, jak najbardziej. Ale chora psychicznie dziewczynka? Sorry, nie. (Whedon) miewa takie sobie średniaki (np. "Dollhouse"), a miewa też rzeczy, których popularności za diabła nie jestem w stanie zrozumieć (np. "Buffy") A tuś mnie tą hierarchią zadziwił. "Dollhouse" nie jest średniakiem, tylko smętną kaszaną. "Buffy" v. good. (Chociaż, istotnie, ostatnie sezony... mogłyby być lepsze. Dramę ze ślubem Xandera jeszcze zdzierżyłem. Ale jak przez cały siódmy sezon Buffy co piętnaście minut zbierała całą obsadę, żeby wygłosić ten sam referat o tym, że trzeba zbudować socjalizm czy coś w tym guście... Świetne dialogi były domeną wcześniejszych sezonów.) 2009/10/10 05:20:37
xkcd.com/580/
Wobec argumentu z xkcd jestem prawie bezsilny. "Prawie", bo mam jedną adekwatną ripostę: moronail.net/img/822_This_cat_is_pushing_a_watermelon_out_of_a_lake_retort |
|
Z całym szacunkiem dla tradyszon & whatnot, ale jeśli to ma być best SF series ever, to ja przepraszam. Wytrzymałem jeden odcinek, bo jestem twardy niczym bohater gier fabularnych, ale seriously.