|
inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
My, dzieci z dworca z o.o.
Widmo krąży po internetach, widmo emo pokoleniowego (a raczej - rocznikowego, gdyż w pokolenia nie wierzę; wierzę w nisze). Ciosem brusali podsumował to Inżynier, Brutto uznał zaś, że coś prawdziwego jest w tym tekście (jest też o wiele mniej pretensjonalny niż wszelkie pompowane na siłę manifesty „pokolenia nic”). świadczy o tym sam fakt, jak często jest reblipowany (a w #zsrr "pokolenie nic" na siłę pompuje ciebie). coś prawdziwego jest w tym tekście (jest też o wiele mniej pretensjonalny niż wszelkie pompowane na siłę manifesty „pokolenia nic”). świadczy o tym sam fakt, jak często jest reblipowany.
This is a fail sandwich and it's made of nostalgia and regrets. Problem z wynurzeniami Pauliny Wilk polega oczywiście na tym, że to wynurzenia przedstawiciela klasy średniej, co na starcie daje +10 do alienacji. Przypomina mi to jakieś emo posty w usenecie (nawet nie guglam, bo żena pójdzie nosem), w których narzekałem na swój najgorszy możliwy rocznik 1979, couplandowski głód historii, ale to było 10 lat temu, na chwilę przed tym, zanim poukładałem sobie w głowie i życiu. Pisać coś takiego z pozycji trzech dych uznałbym za osobistą porażkę. Ale ogólnie jest to pierdzielenie z powodu takiego, że kapitalizm to nie było coś co spadło nam na głowę jak stacja Mir. To przejście było bardzo płynne. Ewolucja, nie rewolucja. W 1989:
Rozumiem, że ktoś źle wspomina lata 80 z pozycji nastolatka, który ma konkretne potrzeby lansu i szpanu, ale gówniarzowi wiele nie trzeba było. Był Bajtek z mapami gier, była Fantastyka z Funkym Kovalem, Pan Kleks, Pilot Pirx, dobra muzyka w PR3, guma Donald ze stripami, salony gier, ośmiobitowce u kolegów i kuzynów, Świat Młodych z Kajkiem, Tajfunem i Tytusem, Pan Samochodzik, Załoga G i Shagma. Brakowało słodyczy, ale może to i dobrze, jeśli to prawda, co mówią o spasieniu młodzieży.
Zatem dlaczego miałbym się czuć nieswojo w Starbaksie, kinie czy Londynie? Wygoda zabija pamięć - gdy myślę o tym, co było 7 lat temu to zapominam, że nie było wtedy nowego mostu i z mojego osiedla jechało się przebijając przez korki. We wspomnieniach zaciera się to, że telefon był kiedyś większy. Jadąc po skarpety do najbliższego C&A (w Oder Center) nie myślę o tym, że parę lat temu trzeba było pokazać dowód zielonemu ludzikowi, a wcześniej pokazać zawartość plecaka.
I jest to pierdzielenie z powodu takiego, że nie istnieją generacje. Istnieją nisze i fetysze. Każdemu jego porno: są ludzie, którzy 1989 mieli szczerze wyjebane na politykę, są też gówniarze urodzeni w 1989, którzy tymi podziałami i konfliktami żyją do dziś (chociaż znają je tylko z przekazów), wystarczy pobuszować na blogach politycznych. Kurde, przecież gdzieś tam wciąż dzieli nas wojna domowa w Hiszpanii, chociaż była sto lat temu i na innym kontynencie, a Pinochet nie żyje.
Nie ważne, w którym roku wyszedł "The Wall", tylko ile miało się lat, gdy się go pierwszy raz słuchało. I czy w ogóle. środa, 07 października 2009, mrwisniewski
TrackBack
Przełamanie.
z szuflada
Artykuł znalazłem via brutto, ale dopiero MRW mnie sprowokował, żeby zareagować w drugą stronę. Nie wiem czy to jest do końca o mnie, w 8216 89 miałem naście lat a nie 10, byłem tym kolesiem co miał swój komputer najpierw VIC-20, potem C 64 , i ... » Wysłany 2009/10/07 20:49:07
Komentarze
2009/10/07 08:41:06
niezly timing z tym wpisem, bo dokladnie cos podobnego, tylko moze nie tak ładnie byłam stwierdziłam 2 dni temu...
ale nie zgadzam sie, ze pojecie generacji sie z dezaktywowalo... za 2 lata jak napisze o tym prace to sie wypowiem szerzej :D Pozdrawiam ! 2009/10/07 08:58:04
A ja się zgadzam z kol. mrw, bo jako jego w zasadzie rówieśnik (+1) nie przejmuję się już tak bardzo tym, co NASZE pokolenie czuje, bo słabo czuję związek z kimkolwiek bądź tylko z powodu rocznika. Nie czuję potrzeby napawania się wspólnotą emo z dwoma milionami jakichś ziutków.
2009/10/07 09:23:00
Może to różnica między Szczecinem a Warszawą i jeszcze paroma niszami po drodze, ale okolice 1989 to jednak była eksplozja.
No więc jeśli tylko warszawka przeżyła tą eksplozję to może jest to jednak doświadczenie środowiskowe a nie pokoleniowe? Ja pamiętam te wszystkie zmiany dość dobrze i wyraźnie, ale układają mi się w dość długotrwały proces, nie w żadną rewolucję czy inną eksplozję. 2009/10/07 09:47:11
ja gdzieś czytałem to samo o moim "pokoleniu" lat 70, z niewielkimi różnicami ;))
że pokolenie lat 60 wczesniej to zostały managierami bo nie miał kto, a jak kto chciał to wyjechał za granicę albo mieli tyle lat aby walczyć z komuną, a pokolenie lat 80 to juz maja wszystko co trzeba rozkapryszone sk.syny, wyścig szczurów i inne takie, wszystko podane. A te z lat 70 to ciche zakompleksione dziady bez wyrazu, zahukane bez jaj ofiary przemian. Jakoś tak, pewnie podobnie można by napisać o urodzonych w latach 40 i 50, to jedynie mi podpowiada iż każdy pisze o tym o czym zna, a teraz odchodząc w dystansik, nasze emocje są najsilniej związane z dorastaniem i odkrywaniem świata stąd wrażenie szczególności urodzonych w tych latach i melancholijna zaduma co jakiś czas. 2009/10/07 10:17:01
@Dla dziecka w moim i Twoim wieku, któremu nawet chciało się wstać na 6.00 na otwarcie nowego sklepu osiedlowego, to jednak były silne przeżycia.
No bez jaj, może na Chomiczówce. To był powolny proces przekształcania, najpierw się pojawiały rzeczy z importu prywatnego, potem się robiło coraz bardziej kolorowo, ale nie było tak, że jednego dnia spadł deszcz batonów i mowę ludziom odjęło. @ja gdzieś czytałem to samo o moim "pokoleniu" lat 70, z niewielkimi różnicami ;)) www.youtube.com/watch?v=C-Ylln_3x48 2009/10/07 10:20:02
@www.youtube.com/watch?v=C-Ylln_3x48
zawsze mnie zdumiewało,że taki spokojny band nazywa się Furia w Rzeźni. To jakby RazDwaTrzy się nazywało Noc Wilkołaków. 2009/10/07 10:25:46
zawsze mnie zdumiewało,że taki spokojny band nazywa się Furia w Rzeźni. To jakby RazDwaTrzy się nazywało Noc Wilkołaków.
Patrz, to odwrotnie jak Kombi, nazwa niby nic a tu jak nie łupniesz sobie czegoś takiego: www.youtube.com/watch?v=ua11AYO8lgo i wszystko wiesz o życiu i generalnie nie ma o co szarpać fryzury. 2009/10/07 10:31:19
@No bez jaj, może na Chomiczówce.
Na Bemowie. Na Chomiczówce to chyba do dziś sklepów nie znają, całe szczęście mogą wsiąść w tramwaj. @To był powolny proces przekształcania, najpierw się pojawiały rzeczy z importu prywatnego, potem się robiło coraz bardziej kolorowo, ale nie było tak, że jednego dnia spadł deszcz batonów i mowę ludziom odjęło. Jednego nie, ale szybko. No ale nie pokłócimy się, bo nie negujesz chyba, że w Warszawie mogło być nieco szybciej. 2009/10/07 10:33:04
Ja popieram teorie o ewolucji socjalizmu w kapitalizm - zwłaszcza, że pierwsze otwarcie na gospodarkę rynkową nastąpiło jeszcze przed Balcerowiczem. Ale też łóżka polowe były raczej ersatzem kapitalizmu i jeśli coś mogło wywołać szok, to raczej zestawienie polskiego handlu stadionowego z tym jak to rzeczywiście wyglądało za granicą. Z resztą duch lat 90. cały czas dogorywa razem z historiami typu bitwa o halę KDT.
Ja w 2001 roku przeprowadziłem się z Olsztyna do Warszawy i - rzeczywiście - jak wcześniej nie odczuwałem żadnego szoku jak mrw (bo komputer, bo Żółwie Ninja w telewizji, bo nowe samochody pod blokiem), to już różnica pomiędzy tymi miastami wydała mi się ogromna - w Olsztynie nie było wtedy żadnego centrum handlowego, multipleksu itd. 2009/10/07 10:39:09
@Jednego nie, ale szybko. No ale nie pokłócimy się, bo nie negujesz chyba, że w Warszawie mogło być nieco szybciej.
No może, ciężko to ocenić. Also: to co ja pamiętam jako proces mogło nastąpić szybko, ale dzieciakowi czas płynie dużo wolniej niż dziś. No w Warszawie nie mieliście Berlina pod nosem, co? 2009/10/07 10:46:01
A w ogóle smak kapitalizmu wczesnych lat 90. kojarzy mi się z zegarkiem ze stoperem i melodyjką, który rodzice kupili mi w domu towarowym "Helios" w Szczecinie. Stoi to jeszcze?
2009/10/07 10:58:46
@A w ogóle smak kapitalizmu wczesnych lat 90. kojarzy mi się z zegarkiem ze stoperem i melodyjką, który rodzice kupili mi w domu towarowym "Helios" w Szczecinie. Stoi to jeszcze?
O to jest bardzo ciekawe, bo "Helios" postawili właśnie w połowie lat 80 i już wtedy był kolebką raczkującego kapitalizmu - były tam m.in. "studia komputerowe", gdzie kupowało się gry. Stoi do dziś (w sumie trzy pawilony), goszcząc ciuchbudy (tj. ciuchstoiska), sklep z konsolami, sklep RTV, banki, zegarki, używane Lego (yes!), sklep z otrębami, dewocjonalnia, komis, małe Tesco, Rossmana, kantory i aptekę. 2009/10/07 11:14:42
@mrw
Rzeczywiście. Historia z zegarkiem mogła się wydarzyć pod koniec lat 80. Do Szczecina jeździłem na wakacje do kuzynów. Graliśmy w "Eurobusiness" - podróbkę Monopoly (produkowaną od 1983). Pewnie też z "Heliosa". 2009/10/07 11:30:08
@mrw
ale nie było tak, że jednego dnia spadł deszcz batonów i mowę ludziom odjęło. Te wszystkie polskie bidolenia fajnie się ogląda porównując z doświadczeniem DeDeeRowców, których rzeczywiście pewnego dnia przyłączono do Niemiec, spadł deszcz batonów (wymiana marek w stosunku 1:1, halo, wyobrażacie sobie jak nagle c.a. 1990 w Pewexach wprowadzają sztywny kurs dolca x razy niższy od dotychczasowego?), przyjechali wessi i pozamiatali cały syf (zmienili prawo, konstytucję, kodeks drogowy, koleje, banki, urzędy), przywożąc przy okazji swój (emigranci, bezrobocie). Oni mieli przeżycie pokoleniowe - połowa wsiadła w pociąg i wyjechała na europejską stronę Łaby a ta druga, co się nie załapała, do dzisiaj siedzi w szoku w swojej Meklemburgii i hajluje. Polska stopniowa transformacja ekonomiczno-kulturowa (bosz, przecież nawet takie fetysze kultu cargo jak fastfoody, malle czy dżinsy wchodziły u nas stopniowo, fazami, przez jakiś handel szczękowy, pierwsze większe markety aż do dzisiejszych złotych kutasów) to jest w porównaniu po prostu teh emo drama. 2009/10/07 11:30:47
@To był powolny proces przekształcania, najpierw się pojawiały rzeczy z importu prywatnego, potem się robiło coraz bardziej kolorowo, ale nie było tak, że jednego dnia spadł deszcz batonów i mowę ludziom odjęło.
Egzaktli. Też to odbieram tak, że najpierw dziadek przywoził Lego z Austrii, potem były w Peweksie, a potem już w Smykach i podobnych za PLNy. I nieporównywalnie bardziej niż polityka kręciło mnie w '89 porno i tak mi już na szczęście zostało do dziś. @Nie ważne, w którym roku wyszedł "The Wall", tylko ile miało się lat, gdy się go pierwszy raz słuchało. I czy w ogóle. Egzaktli. To jest dobry argument na tych wszystkich łosiów od "nie możesz kochać Star Warsów tak bardzo jak ja, bo cię wtedy jeszcze na świecie nie było". 2009/10/07 11:39:08
@przyjechali wessi i pozamiatali cały syf (zmienili prawo, konstytucję, kodeks drogowy, koleje, banki, urzędy)
Czy poza zmianą maksymalnej na autobanie modyfikacja kodeksu była taka istotna że aż poskutkowała PTSD i hajlowaniem? Do dziś bodaj exDDR ma lepszą sieć żłobków i przedszkoli, bo za Łabą kobieta niesiedząca w domu z dzieckiem to Rabenmutter była. A samo zjednoczenie to przykład tego, że można wydać w szlachetnym celu 2x10^9 euro w ciągu 20 lat a i tak wszyscy będą sfrustrowani i wkurwieni. 2009/10/07 11:42:52
@mrwisniewski
"Fury in the Slaughterhouse" Dzięki za przypomnienie. Ten kawałek ZAWSZE gives me creeps, a nie słyszałem go już całe lata - choć pewnie leży gdzieś u mnie na dysku. @obly "zawsze mnie zdumiewało,że taki spokojny band nazywa się Furia w Rzeźni." wiki: "The band's name is an ironic allusion to the American TV series centered around a horse named Fury that had been repeated on German TV in the 1980s." 2009/10/07 11:43:31
@urbane.abuse
Czy poza zmianą maksymalnej na autobanie modyfikacja kodeksu była taka istotna że aż poskutkowała PTSD i hajlowaniem? Była dość dobrym symbolem zmian. Wyobrażenie sobie, że w 1990 Polska została przyłączona do Jackowa włącznie ze zmianą właśnie takich pierduł jak kodeks drogowy czy sylwetki ludzików na sygnalizacji świetlnej, pozwala spojrzeć z dystansu na stopniowość polskiej transformacji. 2009/10/07 11:57:59
@to wynurzenia przedstawiciela klasy średniej, co na starcie daje +10 do alienacji.
Elaborate? Nie, serio - czemu? Kolejne rozczulanie się nad tym, jak to transformacja nas skrzywdziła, faktycznie nie jest może najlepszym pomysłem na tekst, ale mnie się podobał z jednego względu - bo jest to kolejne namacalne świadectwo, że my naprawdę pamiętamy więcej niż się ludziom wydaje. W OIDP 2004 r. jeden buc w wieku wczesnych 30s spytał mnie otwartym tekstem: "Pojechałem wtedy do NRD - wiesz w ogóle, co to takiego?". 2009/10/07 12:07:37
@Elaborate? Nie, serio - czemu?
Bo opisuje przeżycia osoby z wąskiego wycinka społeczeństwa (ach cóż że biuro w Singapurze, skoro ból przemijania, fffffffu-), a nie całego pokolenia, które się nie załapało i siedzi na kasie w Biedronce. @bo jest to kolejne namacalne świadectwo, że my naprawdę pamiętamy więcej niż się ludziom wydaje. No ja takiego świadectwa akurat nie potrzebowałem... @ jeden buc w wieku wczesnych 30s spytał mnie otwartym tekstem: "Pojechałem wtedy do NRD - wiesz w ogóle, co to takiego?". ...a pamiętasz jak na Polconie w ZG ustalaliśmy z WO (1969) i KW (bodajże 1974) doświadczenia pokoleniowe? I nie było muru między nami? 2009/10/07 12:09:23
@...a pamiętasz jak na Polconie w ZG ustalaliśmy z WO (1969) i KW (bodajże 1974) doświadczenia pokoleniowe? I nie było muru między nami?
Zwłaszcza te z przegrywaniem winyli. 2009/10/07 12:12:27
@Zwłaszcza te z przegrywaniem winyli.
Ostatni winyl przegrywałem pół roku temu. Ogólnie chodziło o na tyle duży zbiór wspólnych doświadczeń, który dawał poczucie bliskie przeżyciu pokoleniowemu. 2009/10/07 12:21:20
@pokolenie Lugola
Niezłe - chociaż ja do dziś nie pamiętam, czy wypiłam. Najpierw usiłowałam się dopytać, co to właściwie jest, ale usłyszałam tylko: "Pij, nie gadaj", a potem było strasznie niedobre i zastanawiałam się, w imię czego mam to pić, a potem nie pamiętam. Pocieszające jest to, że byłam z zasady grzecznym dzieckiem i nie plułam na podłogę, więc może, mimo głupoty nauczycielek, które wolały powiedzieć "Pij, nie gadaj" niż "To lekarstwo", podjęłam właściwą decyzję. 2009/10/07 12:32:19
@Bo opisuje przeżycia osoby z wąskiego wycinka społeczeństwa
No ba, kiedy tekst braineatera (za-je-bis-ty!) o popkulturze, niezależności i apolityczności też dotyczy wąskiego wycinka. Prawda, że to od nas zaczęło się samozatrudnianie i frilanserstwo uprawiane na taką skalę, ale po trosze też dlatego, że wcześniej nie było możliwości. Trend prawdopodobnie nie będzie malał, tylko wzrastał wraz z kolejnymi rocznikami, wiec to nie jest tak, że transformacja nas jakoś specyficznie uwarunkowała, ona tylko dała narzędzia ludziom, którzy zrobiliby to anyway, gdyby mieli szansę. To prawda, że większość znajomych obecnie albo jest już na swoim, albo kombinuje, jak to zrobić, ale nie czarujmy się, że to mówi coś więcej o czymkolwiek niż tylko o mnie i moich siedmiu procentach. Z drugiej strony zawsze (okej - dla pewnych wartości zawsze, ale na chwilę obecną to dobre przybliżenie) będą trzydziestolatkowie dumni, że zasuwają na etacie w korpo i zawsze ktoś będzie musiał siedzieć na kasie w Biedronce. @...a pamiętasz jak na Polconie w ZG ustalaliśmy z WO (1969) i KW (bodajże 1974) doświadczenia pokoleniowe? I nie było muru między nami? I widział Potwór Spaghetti, że to było dobre. 2009/10/07 12:33:41
@(jak usłyszycie o "pokoleniu Lugola" to od razu walcie w zęby za kradzież mojego pomysłu)
www.google.pl/search?q=pokolenie+Lugola @"Pij, nie gadaj" U nas było wiadomo, że Czernobyl. 2009/10/07 12:41:20
@ mówi coś więcej o czymkolwiek niż tylko o mnie i moich siedmiu procentach
Ja wiem, ale najbardziej mnie wkurwiło w tym tekście Wilkowej to bredzenie o naszym zagubieniu, o tym,że się boimy Starbaksów, dziwimy MacDonaldom, z oszołomionym zdumieniem lecimy do Londynu. Podczas gdy tak naprawdę, jesteśmy chyba pierwszą grupą roczników, która miała szansę zetknąć się z uniwersalnym popkultem i poczuliśmy się w nim jak w domu. Po początkowym och, ach MacDonald, przyszła zwykła blaza, wszędzie są takie same, czym się tu jarać, nawet w Czechach takie mają, gdzie się nie ruszyliśmy, wszędzie było podobnie, czasem czyściej, czasem brudniej, właściwie dośc szybko wszędzie byliśmy u siebie, mogliśmy pogadać z ziomami z Anglii, Niemiec, i innych zagranic o tych samych filmach, komiksach, grach i całej reszcie. 2009/10/07 13:01:59
@braineater
mogliśmy pogadać z ziomami z Anglii, Niemiec, i innych zagranic o tych samych filmach, komiksach, grach i całej reszcie. A z drugiej strony jesteśmy prawdopodobnie ostatnim polskim pokoleniem mogącym oglądać Tarkowskiego w oryginale. 2009/10/07 13:11:13
@A z drugiej strony jesteśmy prawdopodobnie ostatnim polskim pokoleniem mogącym oglądać Tarkowskiego w oryginale.
Byłem pierwszym rocznikiem, co miał angielski w szkole. 2009/10/07 13:12:10
@ogliśmy pogadać z ziomami z Anglii, Niemiec, i innych zagranic o tych samych filmach, komiksach, grach i całej reszcie.
No bo to się wszystko sprowadza to tego, że jeśli jesteśmy pokoleniem, to jest to pokolenie MTV. Szeroko rozumianej. 2009/10/07 13:28:03
@A z drugiej strony jesteśmy prawdopodobnie ostatnim polskim pokoleniem mogącym oglądać Tarkowskiego w oryginale.
Ja byłem chyba ostatnim rocznikiem ('78 ale chodziłem do szkoły z '77), który zapisali z automatu to TPPR (w 1989) - byłem raz w katowickiej siedzibie i uderzyło mnie, że mieli dobre japońskie RTV - sony, panasonic nówki sztuki. 2009/10/07 13:36:53
@mrw
Ja sie urodzilem 2 lata po Tobie, a rok 1989 pamietam jako niesamowite przezycie. Moze bylem bardziej politycznie uaktywniony. 2009/10/07 13:41:12
@ Moze bylem bardziej politycznie uaktywniony.
Albo nie przytrafiło Ci się nic ciekawszego? W czasie wyborów prezydenckich drukowałem antywałęsowskie odezwy i puszczałem po klasie, ale w zasadzie najfajniejsze było to, że mam komputer z drukarką. 2009/10/07 13:48:37
@mrw
"Byłem pierwszym rocznikiem, co miał angielski w szkole." Zniknął mnie niedobry! Zniknął! Miałem w podstawówce rosyjski od klasy i angielski od piątej. A jestem nieco starszy od Ciebie - jak wiesz, mam córkę w wieku Twojej siostry. 2009/10/07 13:49:20
@1989 pamietam jako niesamowite przezycie
1987 był bardziej niesamowity - na Targach Poznańskich pokazywali to guide.lugnet.com/set/6990 2009/10/07 13:51:40
@Miałem w podstawówce rosyjski od klasy i angielski od piątej.
Mówię o angielskim jako podstawowym, kiedy język był jeden. @A jestem nieco starszy od Ciebie - jak wiesz, mam córkę w wieku Twojej siostry. Wiem, i nie dasz mi o tym zapomnieć. 2009/10/07 14:04:14
Ja mam swoja teorie na ten temat. Polacy uroddzeni po 89 i dorastajacy w latach 90tych to nic innego tylko polska wersja amerykanskich slackerow z lat 80tych. Taka fala.... szybko przyszlo szybko poszlo i sie zrownalo z cala reszta swiata.
Tekst Wilk jest slaby... 2009/10/07 15:16:25
A u mnie w podstawówce (rocznik 1983), wszystkie inne klasy miały rosyjski, za to nam, w "nagrodę" za najlepsze wyniki, dali niemiecki.
2009/10/07 15:48:12
@rok 1989 pamietam jako niesamowite przezycie
Jedyny wstrząs jaki pamiętam z tamtych lat, to upadek Ceausescu. Babcia mnie straszyła, że będzie wojna i mi ojca zabiorą. I drugi raz podobnie w 1991 jak był pucz Janajewa w Moskwie. Byłem z rodzicami na wczasach w Kruklankach - to całkiem niedaleko rosyjskiej granicy. A poza tym, to polski proces przemiany ustrojowej z punktu widzenia mnie jako dziecka nie miał w sobie nic gwałtownego. W 1986 ojciec się zwolnił z fabryki i założył swój zakład, bo można było. W 1987 nowe mieszkanie. W 1988 chyba było jakieś referendum i wizyta u rodziny w NRD - dostałem kolejkę PIKO. Jakoś w tym czasie na dwójce leciał He-Man - szedłem do kolegi z piętra, bo miał kolorowy telewizor, a jego starzy szli na nasz czarno-biały oglądać wiadomości. Potem były wybory jedne, drugie i trzecie. Ojciec z Niemiec przywiózł grę telewizjną, gdzie dwa patyczki odbijają kwadratową piłkę i jako bonus dorzucił katalog ze zdjęciami używanych samochodów (kasował gumę Turbo). Potem "Żółwie Ninja" w TV. Potem Commodore. Itd. Generalnie - ciągłość. 2009/10/07 15:56:34
W ogóle w pamięci zlewa mi się pochód pierwszomajowy 1987 z wizytą JP2 z tego samego roku miesiąc później. U nas akurat papieża nie było, ale pod kościołem rozdawali chorągiewki - tak samo jak na pochodzie.
2009/10/07 16:04:16
@A z drugiej strony jesteśmy prawdopodobnie ostatnim polskim pokoleniem mogącym oglądać Tarkowskiego w oryginale.
I pierwszym, które ma czelność spytać, czy na pewno ta nuda jest niezbędna. 2009/10/07 18:37:15
Jak wo z Cleesem wprowadzili sobie prosty podział ludu na klasy wg kasy to pół internetu łykło bez masła i wołało o jeszcze.
A teraz co drugi blog dissuje w sumie nienajgorszy nostalgia-art jakżeż świeżą, konstruktywną i inspirującą myślą pt. "a według mnie podział na pokolenia nie ma sensu", potwierdzając przy okazji połowę jego tez. 2009/10/07 19:05:34
@A teraz co drugi blog dissuje w sumie nienajgorszy nostalgia-art jakżeż świeżą, konstruktywną i inspirującą myślą pt. "a według mnie podział na pokolenia nie ma sensu", potwierdzając przy okazji połowę jego tez.
Ale według antropologów samych koncepcji "podziału na pokolenia" jest ze cztery (w każdym razie Ossowska tyle wylicza, Margaret Mead też wymienia więcej niż jedną). Żeby było zabawniej, stanowisko mrw, czyli "liczy się wspólnota duchowa i kto się do czego poczuwa" jest prawie identyczna z tym, co u Ossowskiej występuje jako koncepcja czwarta, fakt że określona jako najmniej popularna. 2009/10/07 19:17:15
A ja sobie myślę, że całe to gadanie o "alęż się wtedy nam świat poprzestawiał" to jest w naszym ekhem pokoleniu prezentyzm. To znaczy możemy sobie wyobrazić -- jeju-co-to-by-było-gdyby-nie, ale wtedy nawet nie to, że jak twierdzi MRW to było powoli, ale to było w ogóle poza świadomością. Przynajmniej dla mnie jako dla 9-cio latka.
Nie wiem czy pamiętacie, ale w tym wieku w ogóle niewiele się wie o świecie (a podobno byłem bystrym dzieckiem, trochę Aspie, ale bystrym). Gdyby mi powiedzieli wtedy, że komunizm-kapitalizm następuje w Polsce w cyklach 30-sto letnich i akurat naszła faza na kapitalizm to bym to uznał za prawo natury. Ja w ogóle wtedy nie operowałem takimi kategoriami, że batony się pojawiły, bo się zrobiła w Polsce rewolucja. Może to nawet wiedziałem, ale to było poza mną. Pojawiły się i chuj. Wpierdzielałem Kukuruku, bo wszyscy wpierdzielali. To było moje pokemon-experience i tylko to pamiętam, a nie zza której granicy to Kukuruku przyleciało (zdaje się, że nawet nie zza zachodniej). Cała świadomość polityczności, a więc rozumowanie o tamtym czasie w kategoriach zmiany, a nawet Zmiany, to już jest dzisiejsze skażenie wspomnień. 2009/10/07 19:43:42
Ogólnie zgadzam się z mrw, ale kilka szoków w kontekście politycznym to jednak pod koniec lat 80-tych przeżyłem.
Na przykład: jak zdobyłem pełnoletniość, to chciałem dopierdzielić komunie i ostentacyjnie nie pójść na wybory, a tu mi te świnie nagle pozwoliły na Wałęsę glosować. Poza tym rok później pokazał się Stan Tymiński i po raz pierwszy moglem nawet dobrowolnie oddać głos na debila. To był dla mnie naprawdę szok. . @"pogadać z ziomami z Anglii, Niemiec" Mnie się najlepiej wspomina młodość z o plus-minus try lata starszymi Niemcami. I to jest najlepszym potwierdzeniem tezy mrw. OK, Załoga G docierała do nas wprawdzie o trzy lata później, ale jak już dotarła, to nie było różnicy. @bloddy rabbit "urodzilem 2 lata po Tobie, a ... politycznie uaktywniony." Chę? Gdzie? W przedszkolu? @3m Last but not least: pięknie powiedziany o tych dedeerowcach. 2009/10/07 19:48:18
"Mnie się najlepiej wspomina młodość z o plus-minus try lata starszymi Niemcami. I to jest najlepszym potwierdzeniem tezy mrw. OK, Załoga G docierała do nas wprawdzie o trzy lata później, ale jak już dotarła, to nie było różnicy."
No bo przecież od tego wychodzi istota pokolenia - od wspólnych przeżyć. A rocznik jest zazwyczaj po prostu orientacyjnie, bo kohorta nolens volens styka się z tym samym, albo przynajmniej potencjalnie ma dostęp do tego samego. 2009/10/07 20:02:20
@Cała świadomość polityczności, a więc rozumowanie o tamtym czasie w kategoriach zmiany, a nawet Zmiany, to już jest dzisiejsze skażenie wspomnień.
Nope. Ja pamietam atmosferę '89 wyraźnie: takie jakieś pełne napięcia oczekiwanie, trochę z nadzieją, a trochę że nie wiadomo co dalej. Całe miasto było oblepione plakatami wyborczymi, a że byłam dzieckiem ciekawym, to wypytywałam, o co chodzi w tych plakatach i koniec końców z grubsza wiedziałam, na takim poziomie, na jakim można w tym wieku wiedzieć, w każdym razie udzielało mi się oczekiwanie (ferkrajssejk: rok 1990 to był jedyny raz w całym moim życiu, kiedy obejrzałam wystąpienia absolutnie wszystkich kandydatów na prezydenta). Ostatnio zresztą znalazłam na starym Żoliborzu plakat z Kuroniem i Wałęsą, który pamiętam z tamtych czasów, tylko wtedy myślałam, że oni mieli się na tym zdjęciu po prostu trzymać za ręce, a Wałęsa postanowił sobie zażartować i dlatego robi "królicze uszy". 2009/10/07 20:14:43
@krystyna.ch
"Ale według antropologów samych koncepcji "podziału na pokolenia" jest ze cztery" Nie wątpię, że i więcej, przecież i u wo zaczęły się przewijać różne koncepcje stratyfikacji społecznej według tego i tamtego. Jednak wg. mnie proste, zgrabne, paretowskie pomysły na poukładanie świata są w sam raz na potrzeby dyskusji typu mój lajfstajl a wspólne doświadczenia z dzieciństwa. Pewnie, że jakby wprowadzić dodatkowe szufladki to dałoby się ulepić jakiś bardziej rzetelny model rzeczywistości, ale po co? Żeby dyskusja weszła w jakieś tragicznie nudne ustalanie metod podziału klasy lower-middle-middle na część dominującą, zdominowaną i pośrednią? Teraz ktoś inny użył tej metody do machnięcia od widzimisia przedziałów na osi czasu a nie kasiory. Tu trafił w czułe emo i nagle się okazało że nienienie, że przecież jeden żarł banany od wujka z reichu już od małego, drugi od urodzenia znał na pamięć makmenu, więc nie ma co mówić o wpływie wspólnego doświadczenia transformacyjnego w czasach dzieciństwa dla tych kilku roczników, bo każdy jest wyjątkowy jako ten płatek śniegu. 2009/10/07 20:25:12
@: Nope. Ja pamietam atmosferę '89 wyraźnie: takie jakieś pełne napięcia oczekiwanie, trochę z nadzieją, a trochę że nie wiadomo co dalej.
OK. Same okolice wyborów jako "coś się dzieje" też pamiętam. Jak pytałem rodziców i się dowiedziałem, że będą wybory, ale takie inne niż do tej pory. Jak wyśmiewaliśmy się z kolegami ze starej komunistki, która wieszała plakaty (lista nr 6?) a przecież wszyscy wiedzą, że nie wygrają. itd. Tylko ja tego nie pamiętam jako _zmiany_, bo żeby mówić o zmianie, to trzeba było pożyć trochę w PRL-u, coś w nim zrobić, a potem zrobić to samo w IIIRP i porównać jak było. A jak porównać rzeczy, które wszystkie są pierwszy raz? 2009/10/07 20:25:51
@A teraz co drugi blog dissuje w sumie nienajgorszy nostalgia-art jakżeż świeżą, konstruktywną i inspirującą myślą pt. "a według mnie podział na pokolenia nie ma sensu",
Bo nie ma sensu. I nie wyciągam tej tezy z dupy na potrzeby dissu emo "o ja pierdolę skończyłam trzy dychy i mam deprę, to pewnie przez 89", tylko zdubowałem ją sobie jakieś 5 lat temu. @Teraz ktoś inny użył tej metody do machnięcia od widzimisia przedziałów na osi czasu Co odbywa się, jak zauważono, co dekadę. @ a nie kasiory. Tu trafił w czułe emo Nie wiem kogo i w co trafił, wiem, że doświadczenia i emo klasy średniej nie można przekładać na doświadczenie całego rocznika. A pieprzenie, że Lego i Barbie pojawiły się po 89 to jest pieprzenie. 2009/10/07 20:30:38
@fanterlika
Ale przecież chyba o tym mówi mrw. Nie ma pokolenia "Polaków 30-latków - spadkobierców PRL", tylko jest pokolenie niszy oglądającej G-Forced i pokolenie niszy, którą jebnęło, jak usłyszeli empty spaces. 2009/10/07 21:07:35
@Tylko ja tego nie pamiętam jako _zmiany_
A, w sensie że najbardziej zapamiętaliśmy sam moment przejścia a nie proces, to tak. Pamiętam, jak otworzyli pierwszego McDonald'sa w Polsce, w Warszawie koło Sezamu, i relacje bywałych kolegów, ze fajne żarcie dają, podobały mi się kubki z pokrywką i lody z polewą toffi, ale ekonomiczno-kulturowe implikacje tego wydarzenia faktycznie były całkowicie poza moją świadomością. 2009/10/07 21:17:55
@"A, w sensie że najbardziej zapamiętaliśmy sam moment przejścia a nie proces, to tak. Pamiętam, jak otworzyli pierwszego McDonald'sa w Polsce"
A kiedy pokolenie pierwszego polskiego Apple Store? może nasze dzieci? @"Tylko ja tego nie pamiętam jako _zmiany_, bo żeby mówić o zmianie, to trzeba było pożyć trochę w PRL-u, coś w nim zrobić, a potem zrobić to samo w IIIRP i porównać jak było. A jak porównać rzeczy, które wszystkie są pierwszy raz?" Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy - jak porównujesz coś w tej skali czasowej o której mówisz, to też już masz silny prezentyzm IMO. 2009/10/07 21:45:53
@Chę? Gdzie? W przedszkolu?
Nic szczególnego, ja podobno chodziłem wokół stołu z jakąś mapą zwiniętą w rulon i wołałem "stan wojenny, stan wojenny". 2009/10/07 21:54:28
@erm.land
I drugi raz podobnie w 1991 jak był pucz Janajewa w Moskwie. Byłem z rodzicami na wczasach w Kruklankach - to całkiem niedaleko rosyjskiej granicy. Ja byłem w tym czasie na Krymie. 2009/10/07 21:56:40
@inz.mruwnica
"Tylko ja tego nie pamiętam jako _zmiany_" Ja pamiętam, ale u mnie w domu się zawsze sporo mówiło o polityce. Ale większą zmianą były przenosiny z miasta na wieś. 2009/10/07 22:08:26
@arturjac
Nic szczególnego, ja podobno chodziłem wokół stołu z jakąś mapą zwiniętą w rulon i wołałem "stan wojenny, stan wojenny". Pamiętam jak z kolegą bawiliśmy się w wypisywanie i kontrolowanie przepustek. Jeżeli rzeczywiście coś na tych kartkach pisaliśmy to wskazuje na 83. Ale możliwe, że 1) tylko udawaliśmy lub 2) bawiliśmy się tak już po zakończeniu stanu wojennego. Z dzisiejszej perspektywy to samemu mi trudno w to uwierzyć. 2009/10/07 22:10:27
"McDonald's ... ekonomiczno-kulturowe implikacje"
No ale przecież amerykance też nie mieli pojęcia o tych implikacjach jak założyli pierwszego McDonaldsa przy route 66. @arturjac Ta ten zajumany teleranek! @mrw & Lego Lego bylo przed 89 nawet w przedszkolach. Poza tym były klocki BP, czyli DDRowska podróba Lego. 2009/10/07 22:19:06
@login99195
Lego bylo przed 89 nawet w przedszkolach W Warszawie chyba. I tym sposobem wracamy do klasowo-geograficznego wątku tej dyskusji. 2009/10/07 22:22:26
@inz.mru
"Cała świadomość polityczności, a więc rozumowanie o tamtym czasie w kategoriach zmiany, a nawet Zmiany, to już jest dzisiejsze skażenie wspomnień." Ale to chyba typowe przy tworzeniu czy to narracji historycznej, czy nawet osobistej, że ludzie skłonni są Zmianę utożsamiać z Wydarzeniem kosztem nazwania jakiegoś szerszego procesu. 2009/10/07 22:40:04
@Ta ten zajumany teleranek!
Teleranek to mi wtedy chyba wiele nie mówił. 2009/10/07 23:17:20
@No ale przecież amerykance też nie mieli pojęcia o tych implikacjach jak założyli pierwszego McDonaldsa przy route 66.
Ale niektórzy Polacy w 1991 najwyraźniej tak, skoro Bikont zaczął swoją recenzję McDonald'sa od cytatu z Warhola, że najpiękniejszą rzeczą w Paryżu, Berlinie i Rzymie jest McDonald's a Moskwa i Pekin nie mają jeszcze nic pięknego. 2009/10/07 23:30:32
@tylkozabawka
"Tekst Wilk jest slaby..." Jest tak przejebanie beznadziejny, że aż poruszył pół blogosfery. 2009/10/08 00:08:29
Ja podzielę się jeszcze taką refleksją, że chociaż już jako gówniarz byłem w miarę zorientowany w całym tym politycznym bajzlu (mój ojciec, przynosił do domu stertę gazet, które namiętnie pochłaniałem, na dodatek jako stary komuch od początku nie miał złudzeń co do poststyropianowej ferajny, taką atmosferą przesiąkałem od wczesnej młodości), to jednak okres transformacji pamiętam najbardziej z perspektywy dotykających mnie bezpośrednio przemian okołogospodarczych. Takich jak np. wprowadzenie podatku VAT, przez co cenniki w ogłoszeniach drukowanych na łamach Gazety Wyborczej Biuro i Komputer - pamiętacie? to był taki dodatek, gdzie zamieszczali adresy i opisy ciekawych stron internetowych(!) w czasach, gdy nikt nie miał jeszcze internetu(!!) - nagle wzbogaciły się o złowrogi dopisek "ceny nie zawierają podatku VAT 22%", co oznaczało, że mój pierwszy wymarzony pecet, na którego zbierałem pieniądze kosztem wielu wyrzeczeń, podrożał z dnia na dzień o jedną piątą. Albo ustawa o ochronie praw autorskich, skutkiem której nagle zniknęły śmiesznie tanie kasety magnetofonowe ze śmiesznymi powielaczowymi wkładkami z napisem ZAIKS-BIEM, a także "studia komputerowe", w których kupowało się dyskietki z grami, za to pojawiły się dużo droższe kasety z hologramami i gry będące poza zasięgiem cenowym zwyczajnego nastolatka (zawsze jeszcze pozostawali koledzy, hehe). I z tej perspektywy tzw. normalność, do której wtedy wszyscy dążyliśmy, wcale mi się tak bardzo nie podobała.
2009/10/08 00:25:51
@: A, w sensie że najbardziej zapamiętaliśmy sam moment przejścia a nie proces,
Jeszcze mi taka analogia do głowy przychodzi, jak się jako dziecko myśli, że wszyscy tatusiowie robią to samo co twój, chćby tatuś był przypadkowo Lemem. Trochę naginając -- oczywiste było, że wszyscy mają rewolucję. Naginając, bo jaką znowu rewolucję? Nie było rewolucji tylko guma Turbo. Przypomina mi się jeszcze taka historia jak kabaret (zda się, że "Długi") zrobił w TV taki skecz, że miał być Okrągły Stół (wtedy jeszcze pewnie " 'okrągły stół' "), a jak zwykle dali kwadratowy. Spytałem rodziców, czy ten OS to będzie jakiś program w TV. Oni mi na to, że to ojoj, będzie takie coś ojeju. A ja spytałem: to nie będzie w telewizji? Powiedzieli, że tak i zrozumiałem - raz jest "7 dni na świecie" a raz "Okrągły Stół". @: Ja pamiętam, ale u mnie w domu się zawsze sporo mówiło o polityce. Ale pamiętasz _zmianę_, czy to, że dorośli mówili o zmianie? To jest mój punkt: zmiana jest doświadczeniem ludzi z 1970; dla nas to było to co się wydażyło jak byliśmy dziećmi. @: Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy - jak porównujesz coś w tej skali czasowej o której mówisz, to też już masz silny prezentyzm IMO. Och, już nie bądź taka Szymborska-wszystko-w-płynie. Moi rodzice mogą sobie porównać jak robili zakupy na święta w 82, 92 i 02, a ja co? Jak mi tata robił gili-gili i jak tańczyłem na dyskotece klasowej do przebojów Roxette? 2009/10/08 01:28:32
A ja pamiętam, jak jako sześciolatek spytałem mamę, czemu się właściwie zmienia nazwa państwa z PRL na RP. Odpowiedź brzmiała chyba "żeby było krócej", ale już wtedy nie byłem szczególnie przekonany, że jest prawdziwa.
2009/10/08 02:06:37
Żeby nie zanudzać:
@Ale pamiętasz _zmianę_, czy to, że dorośli mówili o zmianie? To jest mój punkt: zmiana jest doświadczeniem ludzi z 1970; dla nas to było to co się wydażyło jak byliśmy dziećmi. Ja zmianę pamiętam doskonale - w '90 szedłem do szkoły podstawowej i byłem ostatnim rocznikiem wychodzącym z fabrycznego przedszkola. Na naszych oczach je likwidowano, łącznie z tym, że np przez ostatni miesiąc nie było już widelców tylko same łyżki. @A ja pamiętam, jak jako sześciolatek spytałem mamę, czemu się właściwie zmienia nazwa państwa z PRL na RP Zadałem identyczne pytanie mojej mamie. Z tym, że ja jeszcze się upierałem że to głupie, bo PRL lepiej brzmi. 2009/10/08 09:47:24
@inz.mru
"dla nas to było to co się wydarzyło jak byliśmy dziećmi." No właśnie uważam, że autorka tego artykułu prawidłowo nazwała ludzi urodzonych na przełomie lat 70. i 80. jaką tą grupę, dla której PRL pozostaje czarodziejską krainą, w której nie było reklam na autobusach. Te wszystkie szczegóły, które przywołuje jak rozwalone kapciochy czy gadżety na I komunię też generalnie korespondują z moimi odczuciami tego okresu, tylko nie wiem czemu oblewać to wszystko ciężkim sosem "straconego pokolenia". Tylko, że te kapciochy, stare misie i nowe resoraki w moim doświadczeniu jako dziecka rzeczywiście zlewają się w jedno (jak wizyta Gorbaczowa i JP2) i rozróżnienie na PRL-owskie nostalgiczne misie i zgniłe kapitalistyczne Barbie jest wtórne i emo. 2009/10/08 11:36:58
@wanila.ajs
"ceny nie zawierają podatku VAT 22%", co oznaczało, że mój pierwszy wymarzony pecet, na którego zbierałem pieniądze kosztem wielu wyrzeczeń, podrożał z dnia na dzień o jedną piątą. A co ty opowiadasz. 22% VAT zastąpiło 20% podatku obrotowego, czyli podrożał z dnia na dzień najwyżej 2%. 2009/10/08 11:37:09
Ale przecież to, że był przełom i powstały McDonaldy jest oczywiste. Pytanie jest: czy dla pokolenia 30+ ten przełom był tak istotny, że się można pochlastać? Czy ten szok był większy od szoków innych pokoleń (patrz Elvis, Love&Peace i Amiga)? Czy tez to może jest tylko takie emo pani Wilk?
Ja jestem ewentualnie na najstarszym końcu tego pokolenia, ale raczej już poza nim, wiec nie wiem. Wydaje mi się jednak, że to emo, bo Lego było, Pink Floyd było, Defender był i Załogą G była - tylko trochę później i trochę mniej, so what. Nie widzę wielkiej różnicy miedzy moim dzieciństwem, a tym niemieckich kolegów i nie sadzę żeby ich do 18 roku życia interesowało, czy żyją w socjalizmie czy w kapitalizmie. 2009/10/08 12:07:57
@mrw
"Ale pamiętasz _zmianę_, czy to, że dorośli mówili o zmianie?" Pamietam jak pomagalem swojej mamie rozklejac plakaty "S" w naszej dzielnicy. Pamietam jak sluchalem radiowej relacji jak Sejm wybieral Jaruzelskiego na prezydenta, i nie moglem zrozumiec, czemu "S" popiera tego komucha. Pamietam, ze sie nagle zaczely pojawiac w ksiagarniach ksiazki o Katyniu, Gulagu, itd. Pamietam, ze zaczeli puszczac w radiu audycje historyczne o Bitwie Warszawskiej i innych faktach ktore byly przemilczane w PRL. Itd. Zmiany ekonomiczne faktycznie, nie byly dla dziecka tak raptowne. 2009/10/08 12:17:37
@krwawy_krolik
"@mrw" Chyba nie do mnie, ale odpowiem. @Pamietam, ze sie nagle zaczely pojawiac w ksiagarniach ksiazki o Katyniu, Gulagu, itd. Typowa lektura ośmiolatka. W 1989 czytałem "Na srebrnym globie". 2009/10/08 12:24:54
@cmoscmos
"A co ty opowiadasz. 22% VAT zastąpiło 20% podatku obrotowego, czyli podrożał z dnia na dzień najwyżej 2%. " Nie masz racji. Podatek obrotowy był różny na różne towary. Na komputery wynosił niestety 0%. 2009/10/08 12:28:44
cmoscmos
"A co ty opowiadasz. 22% VAT zastąpiło 20% podatku obrotowego, czyli podrożał z dnia na dzień najwyżej 2%. " No nie wiem, może nie o 1/5, ale pamiętam tak, że ceny w cennikach pozostały pi*drzwi na tym samym poziomie, tylko na dole pojawił się dopisek o VAT. Być może zadziałał tu jakiś dodatkowy mechanizm, bo pamiętam też, że wielu ludzi spieszyło się wtedy z zakupami, żeby zdążyć przed VAT. 2009/10/08 12:31:02
login99195
"Nie widzę wielkiej różnicy miedzy moim dzieciństwem, a tym niemieckich kolegów i nie sadzę żeby ich do 18 roku życia interesowało, czy żyją w socjalizmie czy w kapitalizmie." W roku 1988 kupiłem osobiście i nie wiem po co walkmena "kajtek" prod ZRK. Oprócz tego, że szumiał nieziemsko, kosztował mniej więcej moją jedną pensję. Podobnie kosztowała w komisie na Emilii Plater *jedna* płyta CD. Walkmeny Twoich rówieśników z Niemiec kosztowały kilkudniowe zarobki ich rodziców i były znacznie lepsze. O płytach nawet mówić nie warto... A z tym 18 rokiem życia to już zajechałeś. Napisz 12 lat - wtedy tak, będę skłonny przychylić się rozważeniu zastanowienia się, czy można jednak dopuścić, że masz w jakiejś drobnej cząstce rację. 2009/10/08 13:05:58
@janekr
"A z tym 18 rokiem życia to już zajechałeś." OK. Zajechałem. Od drugiej klasy liceum (16?) człowiek interesuje się troszeczkę polityką, ale na zasadzie przejęcia poglądów rodziców albo kontrastu do nich. JA akurat bylem rocznikiem, który miał "Propedeutykę ..." w szkole i pamiętam jak dziś "Panie Psorze, znowu musimy oglądać ten dziennik telewizyjny? to takie nudne". "Walkmeny Twoich rówieśników" G.... prawda! Ja zbierałem urodzinowe groszówki żeby kupić Kasprzaka, a oni zbierali urodzinowe pfennigi, żeby kupić CD player. U nas co bogatszy dzieciak miał C64 u nich miał modem. Emocjonalnie dla dziecka/nastolatka jest to to samo, tylko fetysz jest inny. 2009/10/08 13:08:14
Dodatek: bo inaczej, to dlaczego wo czuje blusa, jak czyta Nicka Hornby?
2009/10/08 13:34:47
" Od drugiej klasy liceum (16?) człowiek interesuje się troszeczkę polityką, ale na zasadzie przejęcia poglądów rodziców albo kontrastu do nich"
Skąd ty bierzesz te sądy? A wręcz - ??? Brzmi, jakbyś po prostu wyekstrapolował swoje przeżycia na wszystkich, a kontakt z nastolatkami miał 20lat temu. 2009/10/08 13:55:55
@fan-terlika
Oczywiście ze wyekstrapolowałem. Obserwuje świat wokół mnie i koreluję z moimi wspomnieniami a następnie ekstrapoluję i uogólniam. Robisz inaczej? Może to zależy od definicji "interesowania się polityką". Ja też latałem jako dzieciak ze sticker Solidarności i jako nastolatek rzucałem kamieniami w milicje, ale to ma niewiele wspólnego z polityka. A ty znasz może 15-latków, którzy wola TV-Info od MTV? Współczucie. 2009/10/08 15:00:13
@: Nie masz racji. Podatek obrotowy był różny na różne towary. Na komputery wynosił niestety 0%.
Ja pamiętam dokładnie słowa Marka Pampucha, że komputery obłożą najgrubszą warstwą waty i że przez to Amigi będą jeszcze droższe. @: Te wszystkie szczegóły, które przywołuje jak rozwalone kapciochy czy gadżety na I komunię też generalnie korespondują z moimi odczuciami tego okresu, tylko nie wiem czemu oblewać to wszystko ciężkim sosem "straconego pokolenia". W ogóle przecież wszyscy tak mają. Moi rodzice wspominali, kupując nam długopisy do pierwszej klasy, że oni w pierwszej klasie pisali ołówkami i dopiero jak ktoś miał ładne pismo to w nagrodę dostawał możliwość pisania piórem z kałamarza wbudowanego w ławkę. Tylko co to ma wspólnego z ustrojem ekonomicznym państwa? (Oprócz tego, że wszystko ma coś z tym wspólnego.) Każde "pokolenie" ma jakiś swój płyn Lugola. I to jest sensem pojęcia pokolenia i tu się chyba zgadzamy z MRW i nie wiem dlaczego nie spodobała mu się moja mała HPP, bo ona jest o tym samym -- my jesteśmy pokoleniem płynu Lugola i nasze dzieci też w jakimś stopniu będą, bo im o tym opowiemy. Nasi rodzice też w jakimś stopniu nim są, bo nas na to picie płynu prowadzili do przychodni. Ale to jest zupełnie poza np. takim 12-stolatkiem -- on się o tym raczej nie dowie; od rodziców też nie, bo oni o Czernobylu dowiedzieli się na imprezie studenckiej i ciupciali z powodu końca świata, a nie interesowali tym co akurat piją przedszkolaki. 2009/10/08 15:07:15
@W 1989 czytałem "Na srebrnym globie"
Ha, ja czytałem nieco wcześniej, po bloku tekstów o Żuławskim w "Małej Fantastyce". W pop kulturze 89 był ważną cezurą ponieważ jako dziecko nagle zostałem zaatakowany okładkami "Świata Czarownic", "Conana" i tym podobnych. Z miesiąc, dwa przed tym boomem mój podówczesny kumpel Maciek miał na tyle dużo kasy od babć i rodziców, że mógł sobie pozwolić na zakup tzw. klubówek w jeleniogórskim klubie miłośników fantastyki "Star". Zazdrościłem mu strasznie tej pierwszej trylogii Ziemiomorza, Dilvisha Przeklętego, jakiś Howardów etc. Jakieś dwa, trzy miesiące później to wszystko było w normalnych księgarniach wydane przez Phanthom Press za ułamek pieniędzy co on za te klubówki zapłacił. To jest doświadczenie pokoleniowe;-) I czy zrozumie je ktoś kto nie skręcił nogi w szaleńczym wyścigu z kolegą do antykwariatu celem zakupu "Stworów światła i ciemności" Zelaznego? :) 2009/10/08 15:14:09
@inżynier Mruwnica
"Ja pamiętam dokładnie słowa Marka Pampucha, że komputery obłożą najgrubszą warstwą waty i że przez to Amigi będą jeszcze droższe. " No to on nieściśle mówił - faktycznie komputery podrożały najbardziej, ale nie dlatego, że jej obłożono największym vatem tylko dlatego, że uprzednio miały najniższy z możliwych podatków obrotowych. Samochody po wprowadzeniu VAT IIRC nie zdrożały lub zdrożały niewiele - bo i podatek był duży. 2009/10/08 15:15:03
@Ha, ja czytałem nieco wcześniej, po bloku tekstów o Żuławskim w "Małej Fantastyce".
Ja też to czytałem w ramach "po bloku w MF", ale dopiero w czwartej klasie - tak mi się wydaje - udało mi się go dorwać w szkolnej bibliotece (leżał na półce dla VIII klasy i bibliotekarka nie chciała mi dać, bo "czytała i nic nie zrozumiała"). @nie wiem dlaczego nie spodobała mu się moja mała HPP Bo moja teoria, którą w końcu muszę opublikować, lepiej wyjaśnia i układa różne rzeczy. 2009/10/08 15:15:47
@inżynier Mruwnica
"my jesteśmy pokoleniem płynu Lugola i nasze dzieci też w jakimś stopniu będą, bo im o tym opowiemy." W tym sensie brałem udział w II wojnie światowej. Nie szkodzi, że pośrednio... 2009/10/08 15:17:51
@nie wiem dlaczego nie spodobała mu się moja mała HPP
Ogólnie, wyobraź sobie sytuację, że idziesz na piwo z kimś z "pokolenia Lugola". Pięć minut wspominacie 86, po czym resztę wieczoru spędzacie w niezręcznym milczeniu. 2009/10/08 15:21:48
@Moi rodzice wspominali, kupując nam długopisy do pierwszej klasy, że oni w pierwszej klasie pisali ołówkami i dopiero jak ktoś miał ładne pismo to w nagrodę dostawał możliwość pisania piórem z kałamarza wbudowanego w ławkę.
Hej - ale u mnie było tak samo, tylko kałamarz nie był wbudowany w ławkę! Do czwartej klasy podstawówki musiałam pisać tym cholernym piórem. 2009/10/08 15:34:37
@krystyna.ch
"Do czwartej klasy podstawówki musiałam pisać tym cholernym piórem." Ja też pamiętam traumę kałamarzy i piór. A co potem - przeszłaś na pióro wieczne, czy długopis? Ja od razu długopis, piórem wiecznym jakoś nie potrafię pisać. Znaczy długopisem też nie, wychowałem się na maszynie do pisania. 2009/10/08 15:37:00
Pani Wilk chyba na szminkę zabrakło. Ja(78) o tym wszystkim zrobiłem komiks( a nawet półtora, licząc niemal połowę drugiej części) i tam stoi w kolorach i kreskach, co sam o tym wszystkim myślałem i co zauważałem( minus charakter narratora, bo gość jest o wiele bardziej schowany do skorupki niż ja). Czyli polityka i zmiany biegły sobie torem polityki i zmian( kiedy rodzice oglądali dziennik, ja strzelałem się w garażach i trułem płuca kradzionymi mocarzami w "bazie" za przedszkolem) A najważniejsi byli koledzy( potem koleżanki), wojny atari vs commodore, amiga vs pc, he- man, żółwie ninja, rambo, star warsy, metallica, fantastyka( duża i mała), yans, thorgal i funky i podobnie ważne sprawy, za które dałoby się pociąć. W tym czasie, gdzieś obok pojawiały się place ze szczękami i pewne rzeczy, jak zdobycie muzy, batona, gier itp zrobiły się po prostu prostsze.
Kompletnie nie ogarniam ówczesnych dzieciaków, którzy dziś twierdzą, że polityką żyli. Albo naprawdę nie mieli co robić, albo ich najlepszymi kumplami była matka z ojcem, heh. 2009/10/08 15:47:38
@(leżał na półce dla VIII klasy i bibliotekarka nie chciała mi dać, bo "czytała i nic nie zrozumiała")
Miałem identyczne doświadczenie z książką "Mitologia chińska" z serii wydawnictw artystycznych i filmowych (takie czarne książeczki), w V klasie;-) @wojny atari vs commodore, amiga vs pc Pierwsza wojna była ważna, druga chyba nie (dla mnie osobiście;-)). Jakoś bardziej zakontowałem wojnę Amiga vs. ST. Może dlatego, że było w niej jeszcze sporo dystansu i poczucia humoru tej pierwszej wojny? 2009/10/08 15:54:44
@Kompletnie nie ogarniam ówczesnych dzieciaków, którzy dziś twierdzą, że polityką żyli.
Ale z drugiej strony nie było też tak, jak uważają niektórzy, że polityka była _kompletnie_ poza sferą postrzegania dzieciaków (a w każdym razie nie wszystkich). Tak samo popularny bywa dzisiaj pogląd, że pierwsza komunia to strata czasu, bo przecież dzieci w tym wieku nie potrafią zrozumieć symboliki, myślą tylko o prezentach i tak dalej. Pamiętam, że pierwszą komunię bardzo przeżyłam, nie dlatego że byłam szczególnie religijnym dzieckiem, nie ze względu na prezenty (dostałam krzyżyk i modlitewnik, a od brata mamy sturublówkę), ale właśnie dlatego, że za pomocą umysłu ośmiolatka zdołałam sobie uświadomić rzecz podstawową - mianowicie że to jest rite of passage, 2009/10/08 16:09:33
@krystyna.ch
Oczywiście, że coś " tam" się działo. Ale przegrywało z kolekcją naklejek z gumy "Star Trek". Moim jedynym dobrze zarejestrowanym faktem politycznym sprzed 89' jest spore logo Solidarności wymalowane na ścianie w dużym pokoju u wuja i pouczenie, żebym nikomu o tym nie mówił( to był jakiś 83, 84 rok). Rewelacyjnie czułem się z tą powierzoną mi, szkrabowi, tajemnicą dorosłych. Nikomu nie powiedziałem. Do dziś:) 2009/10/08 16:24:25
@ Zazdrościłem mu strasznie tej pierwszej trylogii Ziemiomorza, Dilvisha Przeklętego, jakiś Howardów etc. Jakieś dwa, trzy miesiące później to wszystko było w normalnych księgarniach wydane przez Phanthom Press za ułamek pieniędzy co on za te klubówki zapłacił
O to to - nie dość, że _książka_dla_dorosłych, to jeszcza okładkami fajniejszymi niż mieli Nizurski, Nienacki czy Szklarski. Szok okładek - to jest mega wyraźne wspomnienie u mnie, te wszystkie tanie bajery, jak Misery machnięte brokatowanym, holograficznym napisem, tłoczone litery w tytułach paperbacków i rozdziaw między tym, a fantastyką stojącą w moich miejskich bibliotekach, szarą i burą w okładkach (co się przydaje po latach w sumie, bo wszystkie Kroki w Nieznane wypatrzyłem nastawiając się na szukanie najbrzydszej książki w danym antykwariacie), z paskudnym papierem (Don Wollheim przedstawia), a tu naraz takie ładne, lśniące, pachnące wydania. Oftopicznie: gdyby kolega, albo ktokolwiek się pozbywał klubówek, to prosiłbym o jakieś info, bo się parę lat temu nastawiłem na złożenie jak największego zbioru drugiego obiegu fantastyki w PRL, więc łykam praktycznie wszystko, co wyszło. 2009/10/08 16:42:57
@: Bo moja teoria, którą w końcu muszę opublikować, lepiej wyjaśnia i układa różne rzeczy.
Ale moja _hipoteza_ nie ma aspiracji do bycia Teorią Wszystkiego. Ot takie zauważenie. @: Ogólnie, wyobraź sobie sytuację, że idziesz na piwo z kimś z "pokolenia Lugola". Pięć minut wspominacie 86, po czym resztę wieczoru spędzacie w niezręcznym milczeniu. Nienienie. Idziesz sobie do knajpy, kupujesz absynt i rzucasz "Lugol", roczniki ~80 robią hahaha, a starsi i młodsi WTF. Przemnóż to przez szobernaście milionów takich drobnostek i masz ~pokolenie. @: Ale z drugiej strony nie było też tak, jak uważają niektórzy, że polityka była _kompletnie_ poza sferą postrzegania dzieciaków Ja nie mówię, że to było niewidzialne, ale że było jeszcze jedną sprawą dorosłych. To tak jakby się zastanawiać co dzisiejsze ośmiolatki rozumieją z kryzysu, a za 20 lat napisać "my, pokolenie subprime -- to trauma na całe życie bo rodzicom nie dali kredytu na mieszkanie". @: ale u mnie było tak samo, tylko kałamarz nie był wbudowany w ławkę! Do czwartej klasy podstawówki musiałam pisać tym cholernym piórem. Ale oni dostawali pióro w nagrodę. Fleje pisały ołówkami. 2009/10/08 17:37:56
@W 1989 czytałem "Na srebrnym globie"
Ja to złapałem z półki w bibliotece zupełnie przypadkowo i to jeszcze przed premierą filmu Żuławskiego, bo dokładnie pamiętam, że kiedy pojawił się w kinach to ja już znałem książkę (ale nie całą trylogię). Podczas ostatniej wizyty w Breslau dorwałem u bukinistów i sobie odświeżyłem. Jak na bajtla c.a. ośmio-dziewięcioletniego, to mocna lektura była... 2009/10/08 17:52:27
@login99195
"Oczywiście ze wyekstrapolowałem. Obserwuje świat wokół mnie i koreluję z moimi wspomnieniami a następnie ekstrapoluję i uogólniam. Robisz inaczej?" No tak. To, że ja coś robiłem za młodu, nie znaczy, że każdy. Ani nawet to, że moja grupa rówieśnicza to robiła, nie znaczy, że wszedzie. To przecież oczywiste. "A ty znasz może 15-latków, którzy wola TV-Info od MTV? Współczucie." Przy dzisiejszym MTV to nie sztuka, chć wtf tv-info. 2009/10/08 18:03:36
@Ja nie mówię, że to było niewidzialne, ale że było jeszcze jedną sprawą dorosłych.
Jasne, ja nie bronię artykułu, tylko dissuję ludzi, którzy na hasło: 'W '89 byłem politycznie uświadomiony" reagują: "Gdzie, w przedszkolu?". D'oh, jasne, że 10-latek mógł być tylko na tyle uświadomiony, jak to technicznie możliwe, ale to nie znaczy, że nie miał o niczym pojęcia. @Ale oni dostawali pióro w nagrodę. Fleje pisały ołówkami. No przecież mówię. Pióro, a w zasadzie możliwość, a w zasadzie obowiązek pisania nim (bo pióro trzeba było już sobie kupić samemu) nałożyli na mnie pod koniec drugiego semestru, a może nawet w drugiej klasie, bo pisałam niewyraźnie. Nienawidziłam tego i pod koniec czwartej klasy po cichu przestałam kaligrafować te kretyńskie literki, których uczyli na początku, a jednocześnie przerzuciłam się na długopis, mając nadzieję, że teraz już nikt nie da za to faka. 2009/10/08 19:26:13
@pióro
Uwielbiam pióro. I pisać pióro. Pióro też się super rysuje, bo można modulować kreskę. Muszę kupić nabój z atramenta do mojego pióro. 2009/10/08 20:10:58
@Uwielbiam pióro. I pisać pióro. Pióro też się super rysuje, bo można modulować kreskę. Muszę kupić nabój z atramenta do mojego pióro.
O tak. Pióro pióro. Jedno z niebieskim, drugie z czarnym atramentem i dodatkowo Artpen 1.1 2009/10/08 20:56:17
@ryba (pierwszy komentarz)
Moja mowa. Polityka była, ale przegrywała z Szadokami. Daj jakaś linkę do tego konkretnego komiksu, bo ty dużo rysujesz. 2009/10/08 21:09:58
@fan-terlika
"To, że ja coś robiłem za młodu,..." Nie napisałem "kopiuje" tylko "ekstrapoluje", to znaczy uwzględniam przesunięcie czasu i przebieg funkcji. "wtf tv-info." Radio "Free PiS Propaganda". 2009/10/09 10:05:34
@inz.mru
"To tak jakby się zastanawiać co dzisiejsze ośmiolatki rozumieją z kryzysu." Posługiwanie się pojęciem "pokolenia" ma sens wtedy, gdy definiuje się je w oparciu o jakieś doświadczenie pokoleniowe. Na tej zasadzie "Pokolenie 68" opiera się na doświadczeniu paryskich barykad czy lata miłości, a nie na mglistych wspomnieniach z drugiej wojny, które przecież duża część ówczesnych 20-30 latków posiadała. W tym sensie to ludzie urodzeni na przełomie 70/80 mogliby być pokoleniem Strefy Shengen, wakacji w Hurghadzie, zmywaka w Londynie czy subprime. Tyle, że nic z tych rzeczy nie stanowi Wydarzenia przez duże W, które mogło by w przyszłości stać się osią wokół której budowana byłaby narracja pokoleniowa. Mam wrażenie, że takim wydarzeniem nie jest nawet stan wojenny, o czym mogą świadczyć złe teksty Michalskiego, w którym próbuje stworzyć narracje przeciwstawną wobec "pokolenia komandosów". W okolicach roku 2000 nastąpił wysyp prasowych artykułów i raportów o rocznikach przełomu 70/80, bo to pierwsze roczniki, co poszły do szkoły w III RP, 18 lat w 2000 itd. Pamiętam, że miałem takie uczucie, że "music that they constantly play it says nothing about my life". 2009/10/09 20:02:09
Ja z komuny z polityki pamietam tylko tyle, jak w radiu uslyszalem ze w zadymie zostalo rannych 3 demonstrantow i 70 milicjantow (czy cos). Za to pamietam jak w TV pokazywali iranski film z Halabdzy.
Nie pamietam Zalogi G w ogole (nic a nic), pamietam za to Muminki, Maje, Pankracego i 5-10-15 tez (a konkretnie to piosenke i scene z Pole Position w openingu). He-Man to chyba jeszcze za komuny byl. 2009/10/14 23:45:52
"Jak mi tata robił gili-gili i jak tańczyłem na dyskotece klasowej do przebojów Roxette?"
..nanananana nanananananananananananana nanan nanna na... ;( |
|
To przejście było bardzo płynne. Ewolucja, nie rewolucja.
to nie do końca prawda. Może to różnica między Szczecinem a Warszawą i jeszcze paroma niszami po drodze, ale okolice 1989 to jednak była eksplozja. Owszem komputer (i to prawdziwy, nie jakieś atari) miałem bardziej w 1986, a czekoladki kupowało się w peweksie zanim komunę szlag trafił. Ale poza tym wszystkie te wielkie biznesy na łóżkach polowych (jej, wtedy ludzie zarabiali nawet na sprzedaży biletów autobusowych, początkowo nawet prawdziwych) pojawiły się dość nagle i energicznie. Sklepy pozamieniały się ze Społem na Biedronki (no dobra, to faktycznie trochę później) i tak dalej. Dla dziecka w moim i Twoim wieku, któremu nawet chciało się wstać na 6.00 na otwarcie nowego sklepu osiedlowego, to jednak były silne przeżycia.