inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Licencja na zabijanie

Timothy Dalton z "Licencji na zabijanie" był moim pierwszym Bondem. Przed 89 nie miałem VHS, a w kinie nie grali, więc bondziaki oglądałem już w III RP. Jedną z najważniejszych przemian związanych ze zmianą Systemu było zainstalowanie łącza telewizji kablowej, dzięki której nadrabiałem zaległości chudych lat. Na MTV dosyć często puszczali teledysk "Licence to Kill". Po prostu idealny - piosenka, Gladys Knight w smokingu, tancerki, świetne zmontowane fragmenty filmu. Pewnie takie "pierwsze wzruszenie" to jeden z powodów, dla którego niedoceniana "Licencja..." pozostaje wciąż jednym z moich ulubionych Bondów.

Bond. Leksykon

A było to tak, że Kamil M. Śmiałkowski napisał opasły "Bond. Leksykon", ale żeby mu nie było smutno samemu, w ramach bonusu dwunastu autorów (o mniej lub bardziej znanych nazwiskach) napisało eseje o każdym z filmów. Mnie zaś w tym zbiorowym wysiłku przypadła niezwykła przyjemność zajęcia się właśnie "Licencją na zabijanie".

Which was nice.

poniedziałek, 23 listopada 2009, mrwisniewski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/24 08:06:05
Wymusiłeś podróż retro wgłąb mej pamięci. Co było moim pierwszym bondem na VHS. Po chwili zastanowienia chyba "Thunderball" z niesamowitymi zdjęciami podwodnymi i akwalungiem wielkości etui na okulary.

"Licence to kill" do dziś (nawet po "nowych" Bondach) pozostaje dla mnie najmroczniejszą częścią serii. Chyba swiat nie był jeszcze na to gotowy. Ale ten sarkastyczno-fatalistyczny klimat, miodzio. No i duża (stosunkowo) rola Q.

Namówiłeś mnie na "Leksykon" pod choinkę.
-
2009/11/24 11:51:45
Ja dokładnie pamiętam moje pierwsze Bondy:
1. Thunderball (rok 1986)
2. Tylko dla twoich oczu
3. Człowiek ze złotym pistoletem
4. Dr No.
5. A View to a Kill
-
2009/11/24 12:31:21
Moim pierwszym CAŁYM Bondem był "Doctor No The Original Novel". Potem obejrzałem całą serię w kolejności. Pamiętam, że byłem bardzo rozczarowany odstępstwami od oryginału!
-
wo
2009/11/24 13:15:58
W latach 80. niektóre wakacje spędzałem na zgniłym zachodzie. Pamiętam więc, że NIE widziałem "For Your Eyes Only", bo byłem za młody - ale widziałem trailery przed innymi filmami. Ale potem już widziałem w kinie "View To A Kill". I to jest mój pierwszy Bond, do ktorego w związku z tym oczywiscie sentyment mam dżajgantyczny.

Po "View" oczywiście przeżyłem szał nadrabiania zaległości na pirackich VHS.
-
2009/11/24 15:52:15
Trochę mi was szkoda, bo moim pierwszym Bondem to był "Goldfinger", wiec przebijam was w ciemno asem pik. No dobra, jeśli k. wagrowski widział "Thunderball" w kinie, to też nieźle, bo ja tylko na VHS. chociaż wole "Never Say Never Again" od "Thunderball".

@mrw

Bajdełej, czy "Never Say Never Again" jest też uwzględnione w tym leksykonie?


@"License to Kill"

Dopiero kiedy ostatnio przypadkiem ponownie widziałem tan film w telewizji, to zauważyłem, że pęta się tam gdzieś młody Benicio del Toro. Poza tym to nie mam zupełnie sentymentu do tego Bonda. Jestem ofiarą beznadziejnej kopi wideo - ot takie to było shit-jumanie za czasów VHSa.

@wo

W 1981 umiałeś na tyle obce języki, ze potrafiłeś zrozumieć filmy w kinie? Rispekt.
Ja jakoś tak w 84 miałem jeszcze w kinie trudności.
-
2009/11/24 16:48:13
@ wole "Never Say Never Again" od "Thunderball"

Eeeee,aaaaa jakżetak olaboga.

@Bajdełej, czy "Never Say Never Again" jest też uwzględnione w tym leksykonie?

Wspomniane pewnie jest, ale to nie jest przecież Prawdziwy Film O Bondzie.
-
2009/11/24 17:01:38
Z całego "Never.." najbardziej podobał mi się Edward Fox w roli M. Ale już wykonanie techniczne w porównaniu z rówieśniczą "Ośmiorniczką" razi.

Swoją droga ciekawe czy sprzedały by się bilety na kinowy Bond maraton (to by ze dwie doby były). Taki z "Cassino Royale" z Selersem i "Never..."
-
2009/11/24 17:57:34
-
2009/11/24 18:14:03
"No dobra, jeśli k. wagrowski widział "Thunderball" w kinie, to też nieźle, bo ja tylko na VHS."

No nie, bez przesady - pierwszym Bondem z kina było dla mnie "GoldenEye". W latach 80. tylko VHS. Ale - uwaga! - bez niemieckiego dubbingu!
-
2009/11/24 18:20:21
@W latach 80. tylko VHS.

No a ja właśnie najpierw zazdrościłem kolegom opowiadającym o "Rambo", a potem sobie całą klasykę ("Rambo", "Comando", "Elektroniczny morderca" itp. itd.) obejrzałem w kinie.
-
2009/11/24 19:01:13
Pierwszym Bondem jaki widziałem był "The Spy Who Loved Me". Prawdopodobnie pod koniec 1989 roku:) W telewizji już kablowej, na Filmnecie. "Licence to kill" był drugi, również na Filmnecie. Oba filmy należą do moich ulubionych w serii i poza sentymentem już uważam, że należą do zdecydowanie najlepszych filmów serii.
-
2009/11/24 19:15:22
gratz!
-
2009/11/24 19:30:43
www.przekroj.pl/ludzie_sylwetki_artykul,5890.html

"Jacek jest fanem piłki, ale nie wiem, jakiej drużynie kibicuje [Wiśle przyp. red.]."
-
2009/11/24 20:26:08
@ marchew "Swoją droga ciekawe czy sprzedały by się bilety na kinowy Bond maraton (to by ze dwie doby były). Taki z "Cassino Royale" z Selersem"

Pod warunkiem, że w wersji kolorowej zrobią ciemną brunetkę z Ursuli Andress grającej Vesper Lynd. Jak dla mnie Eva Green była do tej roli niemal idealna. Takie przemieszanie Garbo/Dietrich (tajemnicza i rozdarta wewnętrznie + styl), Lauren Bacall (ironiczna i dowcipna) i Katharine Hepburn (bystra i dynamiczna). Choć jej gra wypadałaby znacznie lepiej, gdyby naprzeciw niej stał Bond, a nie jakiś niski blondyn. W dodatku popełnili gafę, bo Bond ma notebooka vaio, a brytyjski wywiad używa delli.
Bondów pewnie bym nigdy nie obejrzała, gdyby nie mój kolega z czasów podstawówki (też przyszły fizyk). Wpadł raz zbulwersowany, że w tych filmach to w ogóle praw fizyki nie respektują: Bond sobie spaceruje po pędzącym samolocie etc. (dobrze że nie oglądał Wing Commandera). Potem chyba chca się zrehabilitować, bo Pierce Brosnan zgrywa się na nerda: wykopując jakiegoś kolesia z samolotu mówi mu "face the gravity". Powinien niby powiedzieć "face the Newton's third law in the turbofan engine", ale mniejsza o to.
Najbardziej polubiłam Pierce'a Brosnana i Timoty Daltona. Thunderballa oglądałam setki razy, bo mi ktoś powiedział, że moja mama była podobna do jednej aktorki, która chyba w niczym innym nie grała. Ale to jednak nie moja broszka -- zbyt odrealnione w jakimś nudnym kierunku. Jeśli już odchodzą od powieści, to np. w dzisiejszych czasach Bond powinien być dobrym hackerem.

-
2009/11/25 00:00:24
@dodosdontquack
"Pod warunkiem, że w wersji kolorowej zrobią ciemną brunetkę z Ursuli Andress grającej Vesper Lynd. Jak dla mnie Eva Green była do tej roli niemal idealna. Takie przemieszanie Garbo/Dietrich (tajemnicza i rozdarta wewnętrznie + styl), Lauren Bacall (ironiczna i dowcipna) i Katharine Hepburn (bystra i dynamiczna). Choć jej gra wypadałaby znacznie lepiej, gdyby naprzeciw niej stał Bond, a nie jakiś niski blondyn. W dodatku popełnili gafę, bo Bond ma notebooka vaio, a brytyjski wywiad używa delli."

Podstawową wadą dwu nowych filmów jest dla mnie totalny brak "comic relief". Jako Jason Bourne cz. 4 i 5 to się nieźle sprawdzają ale bez Q i R to już nie ten Bond. Zresztą jak chcę oglądać Bourne'a na sterydach włączam "Taken" i nie mogę wyjść z podziwu.

O notebooku nie wiedziałem, zarzuć jakimś źródłem to będę rozpowszechniał :)

Co do kobiet to jednak "Licencja...l" i Carey Lowell.
-
2009/11/25 00:06:11
@Podstawową wadą dwu nowych filmów jest dla mnie totalny brak "comic relief".

Pfff.
-
2009/11/25 00:29:40
@marchewa
"Swoją droga ciekawe czy sprzedały by się bilety na kinowy Bond maraton"

W mojej okolicy premiery Bondów odbywają się o godzinie 0:07 i zazwyczaj są poprzedzone kilkoma Bondami przed i kilkoma po premierze. Cena biletów na taki maraton jest, o ile pamiętam podwójna.

@dodosdontquack
"w tych filmach to w ogóle praw fizyki nie respektują: Bond"

Również w mojej okolicy jest profesor fizyki, który co semestr robi wykłady analizując a to Bonda, a to Star Wars. Osobiście jeszcze nie widziałem, ale ludzie mówią, że się często można zdziwić - nawet jako fizyk.

"Bond ma notebooka vaio"

A jaki w 2012 jest wredny product placement Vaio! (also: już wiem czego nie kupię)

-
2009/11/25 00:47:51
@mrw

"Pfff. "

Ja się wcześniej na ten temat nie odzywałem, ale teraz nie zdzierżę. Quantum of Solace jest do dupy i niech sczeźnie, to nie Bond jest. Cassino Royal było odejściem, ale dawało radę, następny krok był już faux.
-
2009/11/25 01:10:50
@login99195
"Trochę mi was szkoda, bo moim pierwszym Bondem to był "Goldfinger", wiec przebijam was w ciemno asem pik."

Dla mnie pierwszym nie, ale najprzyjemniejszym już tak. Ludzie mówią, że najlepszym. Wcale im się nie dziwię, dogodził mi jak trza.

Najsentymentalniej traktuję jednak nie palec, a oko, gdzie to Bond na dobry początek dnia chwyta samolot w locie, a na pytanie: ,,Za Anglię, James?'', odpowiada: ,,Nie, za mnie.''. I niszczy człowieka zrzucając go na samo dno. Był to mój pierwszy Bond naocznie superkasowy, a liczbą reklam w TV deklasował wcześniejsze o jakiś czas ,,Milczenie owiec''. Kocham go.

@wojtekrr

"Quantum of Solace jest do dupy"

A ty to nie zdradzaj takich rzeczy, bo przykładowo taki przykładowy ja jeszcze nie oglądał i o tym nie wie. Bond to Bond - nawet słaby pozostawał przyzwoity i dobrze wychowany fizycznie. A to co ty napisałeś zaskakuje mnie.

@grzesie2k

"www.przekroj.pl/ludzie_sylwetki_artykul,5890.html

"Jacek jest fanem piłki, ale nie wiem, jakiej drużynie kibicuje [Wiśle przyp. red.].""

Ha! To pedał!
-
2009/11/25 01:33:01
@countdooku86

Jak się Tobie najbardziej Goldfinger podobał, to i tak brak płaszczyzny porozumienia, więc nie ma się co bać.

"nawet słaby pozostawał przyzwoity i dobrze wychowany fizycznie"

A to to i w QoS się znajdzie.
-
2009/11/25 09:11:12
@Quantum of Solace jest do dupy

Bzdura (oglądałeś na netbooku, co?)

@A ty to nie zdradzaj takich rzeczy,

Ależ nic nie zdradził, bo jest pieprzonym kłamczuchem.
-
2009/11/25 10:14:49
@mrw

"oglądałeś na netbooku"

Ta, u Twojej Starej. Wygląda ładnie, i owszem, ale jakby nie tego po nim oczekujemy.
-
2009/11/25 10:34:26
A czego po nim oczekujecie?
-
2009/11/25 12:01:02
@wojtekrr
"A to to i w QoS się znajdzie."

Ale w tym elemencie też niech nie przesadza - Bourne jak się rozkręcił to musiałem go wstrzymać i pójść napatrzeć się w siną dal, żeby mi gałki oczne wróciły na właściwe miejsca.
-
2009/11/25 12:19:07
@mrw

"A czego po nim oczekujecie? "

Większej umowności, MoneyPenny i Q. Bo jak się zaczyna robić film realistyczny, to brednie zaczynają drażnić. Najbardziej zapamiętałem, jak kumpel Mathis, wielki kozak, dał się podejść jak dziecko.
-
2009/11/25 12:29:59
@Większej umowności,
Jeszcze większej?
@MoneyPenny i Q.
Nie było ich też w "Kasynie", a Q to w ogóle nie zawsze był.

@Bo jak się zaczyna robić film realistyczny, to brednie zaczynają drażnić.
Przecież to nie był film realistyczny. Nie bardziej niż "Licence to kill".

@Najbardziej zapamiętałem, jak kumpel Mathis, wielki kozak, dał się podejść jak dziecko.

To po prostu niekurwaprawdopodbne! Żeby jakiś kozak dał się podejść!
-
2009/11/25 14:17:48
@Pfff.

Brawo Panie Redaktorze. Bardzo celna i merytoryczna riposta pod którą się bez cienia ironii podpisuję. A dwa ostatnie Bondy rulezują. Są takie flemingowskie.
-
2009/11/25 14:52:31
@mrw
"Nie było ich też w "Kasynie", a Q to w ogóle nie zawsze był. "

Q nie było w 1 filmie za życia Llewelyn'a ("Żyj i pozwól umrzeć" no i "Dr No" gdzie Q grał inny aktor). Poza tym Ja nie lubię Bonda bezgadźetowego. Może i on wierniejszy Flemingowi ale 3/4 serii z Flemingiem ma wspólne głównie tytuły. Jak wziąć z Bonda gadżety, styl i smoking to zostaje tania sensacyjna podróbka (tudzież droga sensacyjna podróbka). A CR i QoS nawet nie podrabiają Bonda tylko Bourne'a. To Bond bezstylowy a wyścig w stylu parkour i tak nie przebije pojedynku w powietrzu z rozbiegówki "Moonraker'a" .

Ale pono się złamali i 3 bond z "nowych" ma nieco klasyki przywrócić bo nawet Craig nie wytrzymywał takiej chały.
-
2009/11/25 15:11:19
@To Bond bezstylowy

Bzdura. To Bond bardzo stylowy.
-
2009/11/25 15:44:50
@Poza tym Ja nie lubię Bonda bezgadźetowego.

Przecież były gadżety.

@Jak wziąć z Bonda gadżety, styl i smoking to zostaje tania sensacyjna podróbka

Jak wziąć to pewnie tak, ale niczego nikt nie brał.

@Ale pono się złamali

Zesrali. CR to był "origin", więc nie mogło być klasycznych elementów. QoS to jego drugi tom (CR+QoS właściwie należy rozpatrywać jako jeden film), więc nie mógł się zbytnio różnić.
-
2009/11/25 18:03:26
@mrw

Nie napiszę Ci, dokładnie co mnie drażniło, bo nie pamiętam, ale pamiętam straszne słabizny scenariuszowe. I pojebany montaż, że nic nie widać. Ja im nie bronię robić filmów, jakie lubią, ale mi się nie podoba. Casino było fajne, QoS nie bardzo (tzn. Craig jest świetny i zdjęcia były ładne, ale fabuła nie.)
-
2009/11/26 05:14:50
@marchewa79
"Jak wziąć z Bonda gadżety, styl i smoking to zostaje tania sensacyjna podróbka"

Nieprawda. Zostaje license to kill oraz on her Majesty's Secret Service.

@mrw
"CR to był "origin", więc nie mogło być klasycznych elementów."

mrw dobrze mówi, wódki mu dać. To byl "origin" jak w:
Baarkeeper: shaken or stirred
Bond: Do I look like I give a damn?
-
2009/11/26 09:09:30
Co do tego że QoS był wyjątkowo gówniany, a CR bardzo fajny, to ja się zgadzam z przedmówcami, ale niestety mrw ma jakąś blokadę w mózgu w tej kwestii i uparcie twierdzi że oba są dobre, przy okazji glanując tych, co się nie zgadzają.
-
2009/11/26 09:17:31
@Co do tego że QoS był wyjątkowo gówniany, a CR bardzo fajny, to ja się zgadzam z przedmówcami, ale niestety mrw ma jakąś blokadę w mózgu

Sami macie "blokadę w mózgu", skoro Wojtekr nie potrafi wydobyć nic z siebie poza niesprecyzowanymi "słabiznami scenariusza" i tęsknotą za Money Penny, a Ty tylko (tradycyjnie) jedziesz po mnie ad personam. Moje zdanie wyłożyłem tu: www.esensja.pl/film/recenzje/tekst.html?id=6359
-
2009/11/26 16:03:04
Jak to jest ad personam, to coś się wrażliwy zrobiłeś ostatnio.

A merytorycznie na temat QoS to ja już z Toba usiłowałem rozmawiać pod paroma notkami i generalnie Twoja odpowiedź zawsze brzmiała coś po linii "spierdalaj, jest zajebisty".
-
2009/11/26 16:15:30
@merytorycznie

"MRW, no więc właśnie wróciłem z kina. Żenada. Fatalna czołówka. Piosenka otwierająca do d... Scenariusz słabiutki. Vilains do bani. Kurylenko ładna, okej, to jedyny jaśniejszy punkt. Finałowy showdown żałosny. Montaż w scenach akcji rwany jak teledysk, nie daje się oglądać."

Merytoryczne jak huj.

@Jak to jest ad personam, to coś się wrażliwy zrobiłeś ostatnio.

To jest "ad personam" i nie jestem wrażliwy, tylko stwierdzam fakt marności Twoich argumentów.
-
2009/11/26 18:06:10
"Montaż w scenach akcji rwany jak teledysk, nie daje się oglądać."
Dosyć merytoryczne, jednak. I to nie była jedyna nasza bijatyka w temacie, nie wiem czy nie u WO jeszcze nie robilismy powtórki, bo parę osób też mówiło że im ten montaż przeszkadzał. A Ty spuszczałeś ich/nas na bambus. Scenariusz to też Alex pod tamtą notką punktował? I co - i nic, nie przebiło się.

I tak dalej, i tak dalej, ale możemy się bujać ad mortem usrandum i nic to nie zmienia, więc ja podziękuję.
-
2009/11/26 18:17:47
@Dosyć merytoryczne, jednak.

Jak sobie wszystko starannie wytniesz, tzn. żenadana, do d..., fatalna i całą resztę.

O montażu było tu: mrw.blox.pl/2008/11/Mike-Tango-Victor-Whiskey-Tango-Foxtrot.html

@Scenariusz to też Alex pod tamtą notką punktował?

Jesteś Alex? Also: chuja tam punktował.
-
2009/11/27 23:58:01
@ QoS "Piosenka otwierająca do d..."

A mi się strasznie podoba (choć nie potrafię zidentyfikować za co konkretnie... chyba wyczuwam w niej lekko psychodelię). Zwłaszcza to jak śpiewa ta pani. Jej kolega wygląda jak troll-concierge z hotelu Bunshee w The Magical Legends of Leprechauns (pod wdziecznym niemieckim tytułem Kampf der Kobolde) -- kiedyś przypadkiem obejrzałam.

@ "CR to był "origin", więc nie mogło być klasycznych elementów. QoS to jego drugi tom (CR+QoS właściwie należy rozpatrywać jako jeden film), więc nie mógł się zbytnio różnić."

Uff. A ja się już bałam, że to urealistycznienie Bonda idzie w takim kierunku, że w kolejnym odcinku albo zrobią z nim to, co z Maxem Payne, albo zamieszka z rodzicami...

Idę oglądać z Królikiem CR.

Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly