inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Bestialstwo

Was macht ein Mann
was macht ein Mann
der zwischen Mensch und Tier
nicht unterscheiden kann

A było to tak, że "Owca na dziś" wylądowała w blogrolce dziwnego blogaska. Najpierw byłem "like wtf", ale po chwili byłem nadal "like wtf": myślałem, że to blog w stylu prześwietnego Dresu Cesarza, ale nie - to naprawdę blog sześciolatka, wnuka pisarza Andrzeja Barta.

A teraz się czegoś złapcie:

Książka I ognisko

I dowody zbrodni:

Beastialstwo - censored

Spalili książkę. Spalili. Książkę spalili. Książkę.

Nie ma takiej książki, którą bym chciał/potrafił/był w stanie spalić.

Po małym must investigate further trafiłem na hm, recenzję na blogu matki sześciolatka i wpis owej Luli, który rzucił nieco światła na te wydarzenia:

Dwie panienki koło trzydziestki i jeden energiczny sześciolatek spaliły w piątkowy wieczór książkę, której czytanie grozi śmiercią lub kalectwem umysłowym. Nie kupować dzieła pod tytułem 'dobra nocka' (wielkie litery nie mają tu racji bytu). Usłyszałam tylko kilka płonących fragmentów i wyłącznie swej wielkie wytrzymałości zawdzięczam, iż ognia nie gasiłam pawiem prosto z najgłebszych trzewi. Jak ujęłaby to autorka owego dzieła: 'rzyg z dupy'. Budujące.

Budujące.

Jest takie zdjęcie gdzieś w internetach, przedstawiające samochód osobowy z którejś z postradzieckich republik, do którego ktoś załadował deski. W poprzek. Z prawej strony przez okno wystają deski, sięgając na sąsiedni pas ruchu, i z lewej strony wystają deski. I czytając te wpisy o paleniu książki czuję się jak ten samochód - z prawej strony mi wystaje, i z lewej mi wystaje. Nie mieści mi się w głowie.

Nie mieści mi się w głowie, że u kogoś takie emocje może wzbudzać książka o ruchanku. Kiedy czytam w recenzji, że powieść opowiada "o przygodach niejakiej Majki, dziennikarki z pisma kobiecego, która szuka faceta z krwi i kości, a trafia na… Bzyka Skarpetkę i jemu podobnych", to po nią nie sięgam, bo nie kręcą mnie klimaty Lejdis i inne rozrywki biurowej klasy średniej, zwłaszcza, że fragmenty raczej nie zachęcają. Wiem jednak, że są ludzie, których to kręci, tak jak są zastępy fanów "Twilight" czy mniej liczni, acz wierni miłośnicy arcydzieła Wildsteina. Jakie emo musiałbym mieć, żeby poczuć się urażony głupią książką o ruchaniu? Żeby dokonać hitlerowskiego aktu spalenia (jakbym był Żiżkiem, to bym strzelił esej na temat tego, że komuchy to książki jednak mielili, nie palili)? Co taki czyn mówi o człowieku? Czy w ogóle taki fireman jest jeszcze człowiekiem?

Złościło mnie wiele książek, niektórych autorów nie dotykam kijem, kilka pozycji "wpadło mi za szafę". Ale czuję, że ręka by mi uschła, gdybym miał je niszczyć. Napisałem kiedyś recenzję książki, która mnie zabolała (książka, nie recenzja) na wiele sposobów; nie jestem dziś zadowolony z tego tekstu, zbytnio dałem się ponieść i straciłem kontrolę. Dalej nie mam wysokiego zdania o "Hotelu Wieczność", ale przecież stał się on częścią mnie, wszedłem w intymną relację z książką i autorem. Dlatego zamiast ją niszczyć, przez posłańca (jakoś tak wyszło, że przestałem bywać na konwentach) wziąłem na niej autograf i trzymam na półce.

Hotel Wieczność

I bez żadnej ironii czy głupich żartów, autentycznie, po ludzku się z niego cieszę. Bo to skarb.

wtorek, 22 grudnia 2009, mrwisniewski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
IKEA, the bookkiller. z Pomiędzy bitami
Przyznam, że trochę mnie to zaskoczyło, bo chociaż wyglądały mi na normalne, szwedzkie książki, to nigdy nie otworzyłem żadnej i nie sprawdziłem, choć przyznam, że miałem plan poproszenia o taką książkę kupienia jej w kasie, w czasie, gdy uczyłem się ... »
Wysłany 2010/02/10 08:56:16
Komentarze
2009/12/22 03:29:06
Blog mi przypomina serie Instructions:

www.somethingawful.com/d/news/finale-red-worm.php

Czytac od poczatku (Instruction for a Fruit), bo to jest final. Creepy shit.
-
2009/12/22 03:51:23
@blip.pl/s/28225460

Ale o co chodzi? Przecież recenzent tam jest napisane "Motywem przewodnim zbioru felietonów Ziemkiewicza jest absurd".
-
2009/12/22 06:06:07
No trzeba być jednak ciężkim pojebem, żeby spalić książkę. I to tak rytualnie. Geez. Kurwa.
-
2009/12/22 07:29:48
1) "Jeśli płoną książki, wkrótce będą płonąć ludzie"

2) Już to pisałem, że książka jest dla mnie istotą do której odnoszę się tak jak do rośliny. Więc, żeby spalić książkę, wystarczy być gówniarzem, który kupił zapalniczkę i podpala paprotki na przerwach. Żeby spalić w domu fikusa z dziećmi (pun zamierzony) trzeba być rodziną patologiczną.
-
2009/12/22 07:30:30
Wiem, że to oklepany cytat ale palenie jakiejkolwiek książki kojarzy mi się jak najgorzej:
""Tam gdzie książki palą, niebawem także ludzi palić będą"

Idiotki :/
-
2009/12/22 07:44:08
Chyba sobie spalę jakąś książkę. To jedyny sposób aby ewokować to specjalne uczucie, które miałem, gdy po raz pierwszy przyjąłem komunię bez łaski uświęcającej.
-
2009/12/22 07:58:48
@amatil:

Uważaj, bo żeby nie popaść w otępienie następnym razem będziesz musiał przelecieć dziewięciolatkę.
-
2009/12/22 08:00:48
Nie mam pod ręką Pratchetta w którym pada ten cytat, więc z pamięci: "Bibliotekarz czuł, że spalenie człowiewka jest czynem złym - w końcu bandyci mogą się rozzuchwalić i zacząć tak samo traktować książki".
-
2009/12/22 08:01:17
@mruw
"Już to pisałem, że książka jest dla mnie istotą do której odnoszę się tak jak do rośliny"

Znaczy ogniska palisz tylko z benzyny?
-
2009/12/22 08:07:49
@Znaczy ogniska palisz tylko z benzyny?
Benzyna też jest byłą rośliną (i węgiel - nie ma dokąd uciec)
Poza tym - zakaz blogów dla sześciolatków
-
2009/12/22 08:34:39
@Czescjacek:

A widzisz, bo to porównanie idzie dalej: książkę martwą, czyli tak nadgryzioną przez entropię, że stała się nieczytelna, mógłbym spalić. Gdyby spłonęła księgarnia, to tak jakby spłonął las - szkoda, ale jakiejś przesadnej dramy nie ma. Palenie własnych książek to jak palenie żywych roślin doniczkowych.
-
2009/12/22 08:40:14
Co mi jeszcze nasuwa, że to co zrobiły te pańcie, to taka sama skrajna głupota jak wypalanie chwastów. Kiedyś widziałem piękną rzecz: płonąca łąka w pobliżu zbiorników z metanem. Wprawdzie oddzielone były torami kolejowymi, ale i tak stopień nasraności tego podpalacza był wyjątkowy.
-
2009/12/22 08:50:26
@inżmruwnica
łamanie seksualnych taboo jest takie banalne.
A tu proszę, małe ognisko w blaszce do pieczenia, a jakie zrobiło wrażenie na TeTeDeKaeNie. I to bez ryzyka prawnego.
-
2009/12/22 09:09:53
Ech nie wiem, wglądam w serdce swe i jakoś się zanadto nie oburzam na spalenie książki. Chociaż - saprajs - zrazu napisałem "nie oburzam na palenie książek" i mi palce zadrżały i poprawiłem.
-
2009/12/22 09:28:32
Jajako były xięgarz bez serca się w końcu nauczyłem, że książki to po pierwsze towar, po drugie dopiero cała reszta, więc samo spalenie mnie aż tak nie rusza, wiem jak wyglądają książki po np 3ch latach na magazynie w hurtowni, ogień może im tylko pomóc, ale wkręcać w taka jazdę sześciolatka, to już grubsza chujowizna. Nie chce mi się klikać linków, ale czy ta cipa wytłumaczyła dziecku, czemu trzeba spalić tę książkę (i tym samym weszła w ptaszki, pszczółki, skąd się biorą dzieci), czy po prostu 'spalmy zła książkę, będzie fajnie?'
-
2009/12/22 09:39:25
Podzielam emo MRW do tego stopnia, że "Pojutrze" Emmericha podobałoby mi się zapewne bardziej, gdyby zamiast książek palili regały.

Jednak muszę przyznać, że raz po pijaku chciałem wrzucić "Michnikowszczyznę" do ogniska, ale Kubuś Puchatek mnie przyblokował.
-
2009/12/22 09:48:17
pewna b.żona
- wyrzucała książki które były nietegez (nietegez oznacza - zła prezentacja na półce (miekka okładka, pogięte, zczytane i umorusane) np - moje 140 szt. tygrysków zbieranych jak byłem w 2-3 lasie szkoły podstawowej (we wczesnej podstawówie (do kl.5) brandzlowałem się wydawnictwami MON-u, Nienackim, Niziurskim (geniusz) i Karolem Mayem)) z moich książek które były nietegez - trzymałem w piwnicy w kartonach ale i tam się nie ustały - poleciał do kosza i pratchet i douglas adams i kurt vonnegut - układała książki na półce od najmniejszej do największej (lub odwrotnie - zależy z której strony patrzeć)
Ogólnie dobra kobieta trzymająca pielesze w niemal sterylnej czystości ale faktem jest - nienormalne jest robienie cokolwiek brzydkiego książkom. Ale tutaj jest to jako wyniosły akt woli pokazany, mnie dotknęło zaś zwykłe sprzątanie śmieci. I chyba mniej mnie przeraża nawet taki głupawy happening niż odruchy wyniesione z domu.
Ale cóż.
-
2009/12/22 10:01:19
Brain mówisz jak magazynier, ale mówimy tutaj o swoich kupionych i zapółkowanych książkach a nie zamokłych zwrotach w pudłach jako po proszku ixi. Książka nie może być fetyszem ale i nie jest śmieciem.
Sam paliłem podręczniki szkolne a nie wierzę że się nikomu nie zdarzyło!
Dlatego nie wszystko co ma ponumerowane strony bywa książką. Teraz produkują dla dzieciaków książki w których się pisze - bez sensu - wymuszona jednorazowość. Do tego lieratura piękna zajmuje coraz mniej regałów w empiku.
A najrozsądniej - zmakulaturować. Dać drugą szansę na reinkarnację i odpokutowanie jako papier toaletowy. Jakież to okrutne!
-
2009/12/22 10:08:42
@Sam paliłem podręczniki szkolne a nie wierzę że się nikomu nie zdarzyło!

Mnie sie nie zdarzylo. Byly takie pomysly, ale jakos nie potrafilam sie zmusic.
-
2009/12/22 10:13:01
@ Książka nie może być fetyszem ale i nie jest śmieciem.

No ale jest jednak silna tendencja wśród ogarniętych ludzi, do fetyszowania książki, którą częściowo rozumiem, bo sam miałem, a częściowo nie, bo się wyleczyłem. Wiesz te wszystkie jazdy typu nie pożyczę ci, bo się zniszczy, nie łam grzbietu, jak czytasz (że co K!?), okładanie okładek w gazetę, trzymanie komiksów w kondonach, ścieranie kurzu 3 razy w tygodniu szmatką z sierści bobra, układanie biblioteczek w jakieś systemy i sposoby, czy jak sam pisałeś było-żonine próby narzucenia jakiejś estetyki regałowi z książkami, to jak dla mnie te samo pojebaństwo. Nie wiem, jakoś tak mam, że rozjebana książka z naddarta okładką, wyciągnięta z rozwalającego się regału po 15 minutach szukania przez właściciela, przemawia do mnie bardziej, bo odnoszę wrażenie, że ktoś ją przeczytał, a nie kupił i postawił, żeby było ładnie. Nic we mnie nie wzbudza większego jazgotu antysnobistycznego alarmu, niż porządek na półkach z książkami i filmami. Co jest oczywiście głupim uprzedzeniem, ale co na to poradzę... Książki porozwalane wszędzie, w stosach, kartonach, na podłodze sugerują, że ktoś to na tyle intensywnie czyta, że nie chce mu się marnować czasu na tworzenie systemu.
-
2009/12/22 10:30:19
@Wiesz te wszystkie jazdy typu nie pożyczę ci, bo się zniszczy, nie łam grzbietu, jak czytasz (że co K!?), okładanie okładek w gazetę

Na szczęście nie znam nikogo, kto by tak robił, ale oburzam się na samą myśl. Książka jest tym fajniejsza im bardziej, auf die honorigste, für die Autoren schmeichelhafteste Weise, jest zniszczona. A jedyna, jaką obłożyłem w gazetę, to jakaś książka Łysiaka, którą chciałem czytać w pociągu, ale się wstydziłem tak przy ludziach.
-
2009/12/22 10:42:21
@Nie mieści mi się w głowie, że u kogoś takie emocje może wzbudzać książka o ruchanku

Poczytałem trochę blogi obydwu palaczek i już mi się mieści (skomplikowane to poniekąd i pojebane, ale). Z drugiej strony, to emo na niepalenie książek, żadnej, ever, to takie parareligijne jest. Absolutyzm.

A jak macie z "chleba się nie wyrzuca"?
-
2009/12/22 10:51:00
@Poczytałem trochę blogi obydwu palaczek i już mi się mieści (skomplikowane to poniekąd i pojebane, ale)

Rzuć nieco światła.

@ Z drugiej strony, to emo na niepalenie książek, żadnej, ever, to takie parareligijne jest. Absolutyzm.

A co byś chciał spalić? I dlaczego?

Ja jako fetyszysta ogólnie ma duży problem z destrukcją, nie tylko książek.

@Wiesz te wszystkie jazdy typu nie pożyczę ci, bo się zniszczy, nie łam grzbietu, jak czytasz (że co K!?), okładanie okładek w gazetę,

No ale to co innego, zużycie w ramach "eksploatacji" (moje ulubione książki to luźne kartki), a co innego akt przemyślanej przemocy.
-
2009/12/22 10:52:21
@A jak macie z "chleba się nie wyrzuca"?

A to to przesądy biedoty chyba.
-
2009/12/22 10:52:41
@ Z drugiej strony, to emo na niepalenie książek, żadnej, ever, to takie parareligijne jest. Absolutyzm.

No absolutyzm, ale wynikający z rozsądnych przesłanek. Jak masz tak słaby mózg, żeby podnieść żagiew na książkę, która cię obraża, wpędza w uncanny valley, mówi coś przeciwnego do tego w co wierzysz, to za chuj nie zaufam, że w podobny sposób ci nie odpierdoli jeśli natkniesz się na podobny zestaw treści nie opakowanych w papier i literki, a w człowieka.
-
2009/12/22 10:52:49
@A jak macie z "chleba się nie wyrzuca"?

Odkąd chleb się robi z g. to się wyrzuca, a ten co kosztuje 9 zeta za kilo to się wpierdala nawet jak jest suchy. Taki atawizm.
-
2009/12/22 10:56:42
Plus tutaj jeszcze dochodzi dziecko - w sensie dwie stare baby mogą sobie byc idiotkami, dorosły już do tego i pewnie potrafią z tym żyć, ale wkręcanie dzieciakowi, że reakcją na niepodobamisię jest puszczenie czerwonego kura, to całkiem ekstremalna metoda wychowawcza. Ciekawe czy sobie o tym przypomną, jak im się domek zjara z powodu chujowej zupki lub braku dobranocki.
-
2009/12/22 11:03:20
@Rzuć nieco światła.

Jedna lesbijka (choć trochę bi), druga hetero (choć trochę les), obie się terapeutyzują sesyjnie, jedna alkoholiczka, żre prochy, druga w dzieciństwie molestowana "przez gachów matki za jej przyzwoleniem", chyba też żre prochy, jedna osiąga wyżyny miłości do swojego faceta, gdy po kolacji w indyjskiej knajpie i analu dostaje sraczki, a on wparowuje do lazienki i ją, siedzącą na kiblu, pociesza i ukochuje, druga -- ok, starczy.

Ale to nawet nie o prywatne pojebane biografie chodzi, a o stosunek do własnego pisania (bloga), to takie "życiopisanie", ekshibicjonistyczne, trochę na melodię "ja, poeta^W kobieta przeklęta", mnie wolno więcej (bo artystka, albo przynajmniej: "życioartystka"). A tu przychodzi jakaś dziumdzia ex-dziennikarka "Polityki" i robi kasę na szmirowatej wersji "Seksu w wielkim mieście", w której to wszystko, co palaczki książek biorą tak serio (w ramach swego przeklęto-demonizmu-szczeryzmu), traktuje się tak, jakby było opowiedziane w jakichś żeńskich koszarach pod wezwaniem "Masztalskiej". Znaczy, profanacja. Spalić.

Spalenie jako akt autoterapii.
-
2009/12/22 11:03:46
@Odkąd chleb się robi z g. to się wyrzuca, a ten co kosztuje 9 zeta za kilo to się wpierdala nawet jak jest suchy.

Dwa słowa: Maszyna Do Pieczenia Chleba.
-
2009/12/22 11:11:26
@braineater: Jak masz tak słaby mózg, żeby podnieść żagiew na książkę, która cię obraża, wpędza w uncanny valley, mówi coś przeciwnego do tego w co wierzysz, to za chuj nie zaufam, że w podobny sposób ci nie odpierdoli jeśli natkniesz się na podobny zestaw treści nie opakowanych w papier i literki, a w człowieka.

No ale to właśnie jest religijne credo po Canettim itd. Jak masz taki słaby mózg, że nie odróżniasz przedmiotu bez wartości (bo nie palą bibliofilskiego białego kruka) od człowieka, to może zaraz będziesz palił kliniki aborcyjne w imię innego dogmatu.
-
2009/12/22 11:15:07
@ ale to właśnie jest religijne credo po Canettim

Point taken. Auto-da-fe znam na pamięć, faktycznie mogło mi się już zakodować, jak własne.
-
2009/12/22 11:17:48
Ja nie bardzo rozumiem aż tak bardzo osobistego podejście zapalarek do książki.
Nie bardzo wiem czy chce zrozumieć, bo to labirynt bez wejścia i wyjścia, ale węszę jakieś osobiste tragedie które delikatnie uchodzą parą w w gwizdek właśnie w trakcie takich wesołych krotochwil z paleniem książek pisanych przez babę która sobie skacze po facetach jak po klepce, ale pewnie jak zawsze ze wszystkim chodzi pewnie o chęć zrobienia czegokolwiek z czymkolwiek z okazji na urodę chwilki zagęszczonej porcją emocji. Więc nie ma sie czym przejmowac, zapłacić za książkę którą się potem pali. No lepiej sobie ciasto spalić. mniej kosztuje.

A co do wkręcania dzieciakowi - dajmy pokój, to że go nie zabiorą na palenie ksiazek to pikuś w porównaniu z tym że i tak codziennie przebywają ze sobą więc siłą rzeczy dziecek nasiąka od paluszków po czubeczki myślą mową i uczynkiem palicielki rodzonej i zabieranie czy nie na palenie czy nie nie ma znaczenia. Nawet lepiej bo wcześniej dziecek będzie mógł sie otrząsnąć z tego przeładowany bombardowaniem głupotą i uczciwie zająć sienastoletnim buntem. Ale sam musi do tego dojść, nikt mu nie pomoże a można tylko zaszkodzić.
Nie bierzmy obrazu dziecka jako niewinnej białej kartki dla której wszystko ma znaczenie i że zło bruka a dobro nie bruka. Wszystko tak samo bruka bo dobro i zło nie istnieje samo w sobie a jest jedynie aktem wyboru działań z horyzontem skupionym na widzenie jeno części określonych skutków które się chce akurat widzieć. Nie wierzmy że jak będzie widziało tylko kwiatki i pachnące owieczki to będzie lepsze. Dziecki nie są bezwolnymi maszynami mimo wszystko i dorosły od traum ich za bardzo nie jest w stanie wyzwolić a zbyt wielka uważność i podporządkowanie swoich działań pod dzieceka te traumy może kumulować bo burzy wiarę w to że dorośli wreszcie wiedzą o co chodzi w życiu. Bo nie wiedzą. A za wcześnie chyba nie warto się tego dowiedzieć ;)) Ale tego nie wiem.
-
2009/12/22 11:22:26
Obły, k!, wziąłbyś swoją córkę na palenie książek, gdyby przyniosła coś z ilustracjami lepszymi niż Twoje, wychodząc z założenia spalmy syfa, tata ci zrobi lepsze? Czy jednak raczej byś się zastanowił i serio jej pokazał, że potrafisz lepiej?
-
2009/12/22 11:23:43
albo starał sie wytłumaczyć, dlaczego syf jest syfem?

(sorry, coś mi się dziś strumień świadomości rozszczepia)
-
2009/12/22 11:25:39
@mrw
"Dwa słowa: Maszyna Do Pieczenia Chleba."

Trzy słowa: Gdzie Mi Się Kurwa W Kuchni Zmieści? ;_;
-
2009/12/22 11:26:51
@Trzy słowa: Gdzie Mi Się Kurwa W Kuchni Zmieści? ;_;

Pod stołem.
-
2009/12/22 11:27:05
@Gdzie Mi Się Kurwa W Kuchni Zmieści?

Może karlica?
-
2009/12/22 11:32:23
@Może karlica?

Piecze tylko bułki.
-
2009/12/22 11:44:33
"jedna osiąga wyżyny miłości do swojego faceta, gdy po kolacji w indyjskiej knajpie i analu dostaje sraczki, a on wparowuje do lazienki i ją, siedzącą na kiblu, pociesza i ukochuje"

Ta, też się do tego doklikałem i cokolwiek się zniesmaczyłem. Mniej samym clou, raczej A) wnioskami tudzież B) ekshibicjonizmem.
-
2009/12/22 11:44:38
@braineater
"puszczenie czerwonego kura"

Nie znałem tego. Jestem chyba upośledzony językowo.
pl.wikipedia.org/wiki/Kauki
-
2009/12/22 11:45:16
Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem palenia książek. Mogę oddać na makulaturę, sprzedać wrogowi (bo przyjaciołom się takiego Pierumowa nie da wziąć do rąk), ale nie spalić. (poza tym pewnie nie palą się lepiej niż stare gazety bez rozebrania na pojedyncze kartki, to musi być straszna robota).
A jak ktoś nie rozumie dlaczego, to niech poczyta o historii warszawskiej Biblioteki Ordynacji Krasińskich. Może to głupie i nieracjonalne, ale w połączeniu z happeningiem tak właśnie mi się kojarzy.
-
2009/12/22 11:49:37
@ Mogę oddać na makulaturę

Dwa słowa: Domy Dziecka. Autentycznie cieszą się z każdej ilości książek, a po drugie dostarczają trochę radości w sensie zastanawiania się któż to następny przeczyta np cały komplet Mastertona :)

@ Nie znałem tego. Jestem chyba upośledzony językowo

O widzisz, a ja nie znałem źródła, bo przyczepiło się do mnie z jakiś powieści historycznych i po prostu uznałem, że ktoś sobie wymyślił taką wizualizację.
-
2009/12/22 11:50:22
@brain "że w podobny sposób ci nie odpierdoli jeśli natkniesz się na podobny zestaw treści nie opakowanych w papier i literki, a w człowieka."

Czyżbym widział argument z równi pochyłej?

@maszyna do pieczenia chleba
Robot kuchenny + piekarnik. Zbędnym gadżetom mówimy nie.
-
2009/12/22 11:53:28
@ Czyżbym widział argument z równi pochyłej

tak, bo jest to reakcja na zawartość i treść, nie na formę przekazu. W sensie to nie jest podpalenie, bo książka brzydka była, tylko bo zawiera ZUO.
-
2009/12/22 11:54:08
Ptasia Zasada: "nie będziesz puszczał czerwonego kura na białego kruka"
-
2009/12/22 12:00:31
"dostarczają trochę radości w sensie zastanawiania się któż to następny przeczyta np cały komplet Mastertona"\
Daj spokój, sam miałem lekką traumę po "Dżinie" przeczytanym w bardzo wczesnej podstawówce. Potem jako człowiek dorosły poszedłem poprosić panią bibliotekarkę, żeby to jednak może wypożyczała, powiedzmy, siódmo- i ósmoklasistom, a nie dziesięciolatkom (zdybałem u młodszego brata, chodził do tej samej podstawówki). Pani kazała mi spierdalać, więc poszedłem do dyrekcji i bardzo grzecznie wytłumaczyłem, że malownicze opisy gwałtu przez czterdzieści form dżina i bandę kultystów raczej nie są odpowiednie dla dzieci. Pani dyrektor się przychyliła do mojej opinii.
-
2009/12/22 12:02:22
"Ptasia Zasada: "nie będziesz puszczał czerwonego kura na białego kruka""
...bo wywiniesz orła, puścisz pawia i ci dwa gile z nosa wylecą.

Przepraszam, musiałem.
-
2009/12/22 12:02:31
@Robot kuchenny + piekarnik. Zbędnym gadżetom mówimy nie.

Do Maszyny tylko wrzucasz składniki, a po 3h masz pyszny i pachnący. Robotem i piekarnikiem to się możesz jebać od święta, a nie co parę dni.
-
2009/12/22 12:06:32
@ po 3h masz pyszny i pachnący

po 10 minutach spaceru tam i z powrotem masz to samo+fajki+wino i jeszcze se książkę w tym samym markecie kupisz. Dżizas, foodies są czasami kompletnie niezrozumiali...
-
2009/12/22 12:09:02
@"Do Maszyny tylko wrzucasz składniki, a po 3h masz pyszny i pachnący. Robotem i piekarnikiem to się możesz jebać od święta, a nie co parę dni."

Ale to chyba z gotowej mieszanki albo mąki pszennej? Bo żytniego ani chleba w 3 godziny się nie da.
-
2009/12/22 12:09:48
@ Daj spokój, sam miałem lekką traumę

nieno, niedaleko mam Dom Dziecka, gdzie są starsze dzieciaki trochę, Masterton im krzywdy raczej nie zrobi, a cała pornoserię z Phantom Pressu nada jeszcze trzymam, licząc że się zbiałokruczy :)
-
2009/12/22 12:12:23
Zabawnie by było spalić "Zbyt głośną samotność".

A tak poważniej, to co można zrobić z 30-40 peerelowskimi kryminałami? W ogóle mnie nie interesują, ale opór przed wyrzuceniem jest.
-
2009/12/22 12:14:40
@ A tak poważniej, to co można zrobić z 30-40 peerelowskimi kryminałami? W ogóle mnie nie interesują, ale opór przed wyrzuceniem jest

mail me (blindlibrarian@gmail.com). pokryję koszty wysyłki i jakiś grosik od egzemplarza też chętnie odpalę.
-
2009/12/22 12:15:51
@po 10 minutach spaceru tam i z powrotem masz to samo+fajki+wino i jeszcze se książkę w tym samym markecie kupisz. Dżizas, foodies są czasami kompletnie niezrozumiali...

No nie mów, że mi się chce dymać po chleb w taką pogodę, fajek nie używam, a wino stoi w szafce. Also: to są 3h godziny Maszyny, a łażenie po sklepach to jest mój czas.
-
2009/12/22 12:43:33
@ Obły, k!, wziąłbyś swoją córkę na palenie książek, gdyby przyniosła coś z ilustracjami lepszymi niż Twoje, wychodząc z założenia spalmy syfa, tata ci zrobi lepsze? Czy jednak raczej byś się zastanowił i serio jej pokazał, że potrafisz lepiej?

OCZYWIŚCIE ŻE NIE! Pewnie wziął i pokazał że potrafię lepiej tylko że to z góry przegrana (zresztą od tego pokazywania Pani w szkole najęła mnie do kwartalnych rysunków przyrodniczych format A0 kredkami bambino - fika ktoś?).
Tak samo ten Palibook swojemu dziecku pokazuje że potrafi i zło i głupotę spalić. Kumam co do mnie mówisz i mam dokładnie to samo zdanie co i ty ale nie zastąpię matki i tatki każdemu dziecku na świecie baaa tym bardziej że nie ma takiej konieczności bo dziecki i tak maja swój własny łeb mimo tego że czasem nawet i nie chcą.
Mi chodziło o to że dziecek im bardziej przypatrzy sie na konsekwentne działania rodzicieli to je albo przyjmie albo nie. To jest jego wybór a nie Twój. I nie zależy od głupoty rodziciela czy jego mądrości ale od samego dziecka które mimo uczenia się przez powtarzanie słów i uczynków starszych myśli indukuje zawsze własne bo to taki aparat jest ze nie można nauczyć zrozumienia czegoś jak samemu to wyczaić a dróg co indukuje jakie myśli jest w pytę i nigdy sie nie nadąża. A dziecek zrozumie wcześniej czy później i podejmie własną decyzję czy wchodzi w to czy nie. jeśli nie będzie miał wyboru to tylko świadczy o tym że w żadnych innych sprawach również nie ma wyboru. Gdyby było jak mówisz dzieci ss-manów paliłyby i gwałciły aż by świszczało.
6-latek nie myślał pewnie o palenie złych książek, tylko o ale fajne ognisko. Może spali potem Kubusia puchatka ale potem jak mu go zabraknie urodzi się myśl że jak palić to ksiażki matki... i td. aż wyczai co innego i tak w koło macieju. co do ksiazek i córki - jest gorzej - książki które kupuje córce żona wywozi i rozdaje innym dzieciom. Cała seria Mikołajków poszła w p....zdu i to nieczytana. Ale za to córka czyta 4-6 książek w miesiącu i z 60 wypożyczonych przez rok z biblioteki przez klasę sama wypożyczyła 50! Potwór książkowy już się rodzi w tym mdławym dziecku i pewnych rzeczy się nie da zatrzymać.
Jedyne w co dziecki można uzbroić to ich własne zdanie które nie będzie nasze. A własne się rodzi wtedy jedynie kiedy my im mówimy o naszym tym prawdziwym. Patrzą na nas co robimy i wyciągają wnioski. Własne. Dlatego najgorzej jest kiedy jest brak rozmów z dzieckiem rodziców co powoduje brak obserwacji działań. I wtedy się dopiero wykrzywia bo dziecek sobie dopowiada swoje co i dlaczego i wtedy jest problem.

Takie jest mój stan myśli na dzień dziś. Brain nie gadam z tobą bez namaczania, bo się kurczę i peszę.
-
2009/12/22 12:44:52
@Tam gdzie książki palą, niebawem także ludzi palić będą, itd., itp.

Kiedyś w liceum zrobiliśmy sobie wielkie klasowe ognisko z podręczników do fizyki dla klasy pierwszej, ponieważ autor podręcznika uczył nas przez rok i To Była Trauma. Wbrew pozorom, autor podręcznika żyje i ma się dobrze, nie spaliliśmy też jego kukły, nawet nie było takich propozycji.
Co do książkopalenia, to faktycznie, nie było to tak wyzwalające, jak sobie przez cały rok wyobrażałam, niemniej jednak nie żałuję, bo ognisko było w pytę.
-
2009/12/22 12:59:07
fuj, chłopaki! nie macie odwagi dyskutować Z, tylko O. Boicie się konfrontacji? Tylu mędrków-domorosłych psychologów i żaden nie napisał ani słówka DO TYCH KOBIET. Żaden też nie zastanowił sie, analizując wychowanie sześciolatka, co ów sześciolatek poczuje czytając cały Wasz jad i agresję. Gratulacje zwłaszcza dla chłopca, który wyśmiewa traumy, cierpienie, przemoc. polecam kurs czytania ze zrozumieniem, empatii, no i może coś z ustawy dot. praw autorskich dla właściciela bloga, bo takie beztroskie cytowanie bez wiedzy i zgody autorów podpada pod paragraf. wesołych świąt, miłego blogowania, no i przede wszystkim odwagi Wam życzę, chłopaczki. A także miłego plucia dalej, niestety biorę z Was przykład i szansy na polemikę nie daję - więcej tu nie zajrzę :). Kiście się we własnym sosiku, dzieciaki.
-
2009/12/22 13:03:20
@brain
"książka z naddarta okładką, wyciągnięta z rozwalającego się regału po 15 minutach szukania przez właściciela, przemawia do mnie bardziej, bo odnoszę wrażenie, że ktoś ją przeczytał, a nie kupił i postawił"

Tuś mi brat. Do dziś pamiętam WTF, jakiego doznałam, czytając w podstawówce opowiadanie Amicisa o tym chłopaczku, co to miał pięćdziesiąt (!) książek i zaprosił kolegę z klasy, żeby mu je pokazywać po kolei, a potem przecierać i odkładać na półkę. Amicis, zdaje się, pochwalał.

@grzesie2k
"A tak poważniej, to co można zrobić z 30-40 peerelowskimi kryminałami?"

Wystawić w pakietach na aukcjach WOŚPu. Dla mnie to podstawowa metoda pozbywania się książek, których nie chcę.
-
2009/12/22 13:07:31
@"polecam (...) coś z ustawy dot. praw autorskich dla właściciela bloga, bo takie beztroskie cytowanie bez wiedzy i zgody autorów podpada pod paragraf"

Ty co prawda nie czytałaś, ale czujesz, że tak jest.
-
2009/12/22 13:11:31
@fuj, chłopaki! nie macie odwagi dyskutować Z, tylko O

Ale z kim mam dyskutować? Książek się nie pali, kropka. Tu nie ma miejsca na dyskusję.
-
2009/12/22 13:11:31
julia_z_przedmieścia: Żaden też nie zastanowił sie, analizując wychowanie sześciolatka, co ów sześciolatek poczuje czytając cały Wasz jad i agresję.

Ojej. Ale pewnie najpierw przeczyta blog swojej matki i jej kumpeli, i nie, nie jestem ciekaw, co wtedy poczuje, bo zapewne nic ciekawego.

-
2009/12/22 13:30:37
Pffft. Książka. Przedmiot jak każdy inny. Ale ciekaw jestem uzasadnienia, dlaczego akurat książek nie wolno palić (bo na razie czytam same "niebonie").

Może ktoś podejmie się określić, co stanowi o szczególnej pozycji książki - czy to, że zawiera czyjeś myśli zaklęte w literki? Ale czy w takim razie spalenie kserokopii tejże książki będzie równie karygodne? Te same myśli przecież, a czy ktoś z was miał(-by) opory przed rzuceniem w płomienie stosu kartek z ksero (sprawdzić czy nie ortodoksyjny wyznawca własności intelektualnej, dla którego ksero to szatan)? I czy płyty kompaktowe z muzyką tudzież filmy na devede są tak samo święte i nietykalne? Przecież to także wytwór ludzkiej myśli i kreatywności.

Bo mnie się wydaje, że to jednak nie zawartość decyduje (a co za tym idzie nieuprawnione są przejścia od palenia książek do palenia ludzi), tylko forma. Papierowa - zatem łatwopalna, analogowa - więc trudno kopiowalna. I imprinting. Od najmłodszych lat jesteśmy programowani pod kątem jakiegoś kompletnie irracjonalnego szacunku dla kawałka papieru, że kiedyś to hoho, za książkę można było kupić wioskę z pełną obsadą, że skarbnica, że nie wolno przy jedzeniu bo się poplami, że palili źli hitlerowcy itp. chujemuje. A to taki sam przesąd jak niewyrzucanie chleba czy inne "zabobony klas niższych". Nie wyrzucają, bo ich dziadowie nie mieli co jeść. Nie palimy książek bo kiedyś germańscy kurwa oprawcy spalili wartą pół folwarku książkę dziadunia.
-
2009/12/22 13:43:05
@wanila.ajs "I czy płyty kompaktowe z muzyką tudzież filmy na devede są tak samo święte i nietykalne?"

Nie
-
2009/12/22 13:44:04
Nie wiem czy wiecie, ale w Rosji chlopcy i dziewczeta z Putinjugend od dawna publicznie pala zakazane ksiazki:

Russia's Nashi movement is not without its critics. Its ties to xenophobic and racist groups have prompted some to denounce it as a group of modern Russian "brownshirts," a reference to Nazi Germany's paramilitary "stormtroops."

Nashi activities in Russia have expanded from simple marches and sing-alongs praising Putin to book-burning and physical assault on Kremlin critics like former world chess champion Garry Kasparov.

www.rferl.org/content/article/1069863.html
-
2009/12/22 13:47:12
@ fuj, chłopaki! nie macie odwagi dyskutować Z, tylko O. Boicie się konfrontacji? Tylu mędrków-domorosłych psychologów i żaden nie napisał ani słówka DO TYCH KOBIET.

Po pierwsze: Jak się wchodzi do męskiej szatni to się puka!
Po drugie: Te kobiety zrobiły co chciały i o czym tu dyskutować, o czym przekonywać (Ej nie pali się Rzymu drogi Neronie, to nieładnie!) i PO CO! (cel rozmowy samej w sobie - to za mało)
Po trzecie: Nikt nie mówi do nich tylko posługując się powyższym przykładem pisze o swoim stosunku do książek. Potem jest jeszcze o maszynie do pieczenia chleba, troszkę o dzieckach
więc tak naprawdę nie wiem o co chodzi w tej uwadze. zgodnie z zasadą iż każdy pisze o sobie wyciągam wnioski że gdyby ten blog był papierowy to kur czerwony łypał by na niego zgrzytając krzeszacymi iskry zębiskami osobistego samowzięcia dosercnego.
Po czwarte: Jakiego plucia? Kto pluł? Na co?
Po piąte: Własnie, podejrzanie tu strasznie dużo facetów - do tej pory nie zwracałem na to uwagi...
-
2009/12/22 13:47:45
At the start, it was all too easy to mock. I attended an early event run by its predecessor, 'Walking together', in the heart of Moscow in 2000. A motley collection of youngsters were collecting 'unpatriotic' works of fiction for destruction.

It was sinister in theory, recalling the Nazis' book-burning in the 1930s, but it was laughable in practice. There was no sign of ordinary members of the public handing in books (the copies piled on the pavement had been brought by the organisers).

Once the television cameras had left, the event organisers admitted that they were not really volunteers, but being paid by "sponsors". The idea that Russia's anarchic, apathetic youth would ever be attracted into a disciplined mass movement in support of their president - what critics called a "Putinjugend", recalling the "Hitlerjugend" (German for "Hitler Youth") - seemed fanciful.

How wrong we were.

www.dailymail.co.uk/news/article-471324/Sex-motherland-Russian-youths-encouraged-procreate-camp.html
-
2009/12/22 13:47:59
@amatil
Własnie takie eventy miałem na myśli. Między innymi. Przy czym to są jednak piraty, czyli coś jakby spalić ksero książki. Ale czy ktoś miałby problem ze spaleniem płyty kompaktowej, a jeśli tak to czy byłby on tej samej natury, co siła "niebonie" powstrzymująca przez spaleniem książki (pomijając techniczne detale, jak to, że palony plastik dymi i śmierdzi)?
-
2009/12/22 13:54:35
@Krystyna

"Kiedyś w liceum zrobiliśmy sobie wielkie klasowe ognisko z podręczników do fizyki dla klasy pierwszej".

Ja podarłem jedną pozycję Bardacha i Leśnodorskiego na strzępy ze znajomymi 'prawnikami'... na pierwszym roku studiów. Gdy rano obudziłem się z bólem czaszki i wyjrzałem przez okno, zrobiło mi sie głupio, bo porządkowy zbierał te wszystkie papierki. Nie wiem, czy ognisko w liceum nie było jednak przyjemniejsze.
-
2009/12/22 13:56:56
@Po piąte: Własnie, podejrzanie tu strasznie dużo facetów - do tej pory nie zwracałem na to uwagi..
Jak wchodzisz w kadr z takimi dużymi dymkami, to nie dziwota że nic nie widzisz
-
2009/12/22 13:58:12
Sama myśl o tym była przerażająca. Ktoś, kto całe życie spędził pod gołym niebem, umie docenić solidną, grubą księgę. Jeśli człowiek ostrożnie wyrywa kartki, taka księga wystarczy na cały rok rozpalania ognisk. Nieraz garść wilgotnych gałązek i sucha książka mogą ocalić życie. A kiedy ma się ochotę zapalić i nie można znaleźć fajki, książka jest niezastąpiona.
-
2009/12/22 14:03:55
@"Nie palimy książek bo kiedyś germańscy kurwa oprawcy spalili wartą pół folwarku książkę dziadunia."

Tej, ale wiesz, że palenie książek nie istnieje poza tym kontekstem?
-
2009/12/22 14:07:42
@sheik.yerbouti

ale za to piszę w co 10 poście.
-
2009/12/22 14:10:41
@układała książki na półce od najmniejszej do największej (lub odwrotnie

Ale o co chodzi? Sam tak robię. Wydaje mi się, że dzięki temu sterty mają trochę większą stabilność. No dobra, nie na półce, ale na półce też układając według wielkości, maksymalizujesz ilość miejsca na inne książki.
-
2009/12/22 14:23:39
Aż zdziwienie bierze, że nikt jeszcze nie nawiązał do Fahrenheita 451...
-
2009/12/22 14:26:26
@Aż zdziwienie bierze, że nikt jeszcze nie nawiązał do Fahrenheita 451...

No jak nie? "Czy w ogóle taki fireman jest jeszcze człowiekiem?"

@Pffft. Książka. Przedmiot jak każdy inny.

Ok. Dlaczego ktoś miałby palić jakikolwiek przedmiot?
-
2009/12/22 14:33:23
@Ok. Dlaczego ktoś miałby palić jakikolwiek przedmiot?

Bo do tego służy? W ogóle, używanie przedmiotów niezgodnie z ich przeznaczeniem budzi pewien niepokój. Ot, choćby kije bejsbolowe, które w Polsce są używane do wszystkiego, z wyjątkiem grania w bejsbol :) Spalenie książki może być wyrazem pewnego rodzaju buntu, prowokacji (choć nie wiem, przeciw czemu firewomen miałyby się buntować?). Ja czułbym się nieswojo, paląc książkę. Ok, powiedzmy, że to stara i głupia książka. Ale nawet wtedy nie sięgnąłbym po zapałki. Książka jest wyrazem pewnej idei, a palenie idei zakrawa nieco na betonizm i ciasnotę umysłową. Ot, "nie zgadzam się, więc spalę." Taka literacka inkwizycja.
-
2009/12/22 14:40:10
@palenie książek vs. wyrzucanie chleba

Generalnia wyrzuca się chleb niezdatny do zjedzenia. Spalenie książki jest jednocześne aktem zniszczenia czegoś do użycia zdatnego (gdy np. zmielenie książki prowadzi do ponownego użycia).
-
2009/12/22 14:46:27
@chleba się nie wyrzuca

Brr. Jedyne znane mi osoby, które miały jazdę na tym punkcie to zołza od muzyki z podstawówki i była współlokatorka.
Tekla, ilekróc zobaczyła, jak jakiś dzieciak wyrzuca skórkę od chleba, zamiast katować nas śpiewaniem z taktowaniem or compatible przez pół godziny nawijała na lekcji, ile to podczas wojny takie dziecko by oddało za kawałek chleba.
Współlokatorka nie wyrzucała bo grzech, zbierała chleb (niedojedzony z masłem też) w zamkniętej, plastikowej torbie i na tym jej troska o ten Boży Dar się kończyła. Co parę tygodni robiłem awantę, żeby wyrzuciła w końcu torbę pełną spleśniałego syfu i było ok, bo grzecha miałem ja, nie ona.

@martin
"Ja podarłem jedną pozycję Bardacha i Leśnodorskiego na strzępy ze znajomymi 'prawnikami'"

E, "trojaczki" po zdjęciu obwoluty były świetną podkładką pod mysz (płócienna oprawa). Słyszałem o ognisku z "Logiki" Ziembińskiego, ale się nie załapałem, bo nie mieszkałem na Jelonkach.
-
2009/12/22 14:59:28
@mrw
@Generalnia wyrzuca się chleb niezdatny do zjedzenia.
A przecież możesz, zamiast wyrzucać, nakarmić nim te kurwy gołębie.
-
2009/12/22 15:03:07
@A przecież możesz, zamiast wyrzucać, nakarmić nim te kurwy gołębie.

Actually karmię nim wróble.
-
2009/12/22 15:03:51
Hm. No to zrobię coming out: razu pewnego spaliłem w ramach podpałki pod ognisko jeden tom z dzieł zebranych Kim Ir Sena.
No i hm.
-
2009/12/22 15:15:59
"Słyszałem o ognisku z "Logiki" Ziembińskiego, ale się nie załapałem, bo nie mieszkałem na Jelonkach."
Ale przecież to dobra książka była. To jakieś katharsis po pierwszej sesji?
-
2009/12/22 15:21:53
Studenci.
-
2009/12/22 15:29:53
@nosiwoda
"Ale przecież to dobra książka była. To jakieś katharsis po pierwszej sesji?"

Dokładnie. Egzaminy z logiki i prawa rzymskiego były tak pomyślane, żeby na 2. roku było nieco mniej niż 450 +750 studentów, których wydział był przyjął na rok 1.
-
2009/12/22 17:01:11
Spalenie książki jest perwersyjnym barbarzyństwem, ponieważ jest agresją wymierzoną przeciw bezbronnej treści w sadystycznym akcie wykorzystania "bezbronności" formy.

Nie chodzi przecież o to, że palony jest papier, tylko, że palna jest treść. Ci, którzy przyznali się tu do palenia książek, palili przecież co innego niż słowa z książki za to, że są jakie są. Raz to był rytuał przejścia (książka była symboliczną kukłą belfra), raz pragmatyzm (przy uznaniu, że treść nie zasługuje na spalenie, ale jest bezwartościowa - taka książka była tylko papierem). Treść zasługuje na to, żeby obejść się znią według jej zasad: skrytykować, przemilczeć, nawet ocenzurować. Podrzeć choćby wkładając w to wysiłek. Ale skierowanie ku treści słabości nośnika i bierne przyglądanie się jak papier sam siebie niszczy to sadyzm i perwersja. I kłamliwy akt mówiący: widzisz książko to nie ja cię niszczę, to twoje własne zło cię trawi. Dziękuję za uwagę.
-
2009/12/22 17:06:59
I przepraszam za błędy i powtórzenia, ale send from my iPhone (not).
-
2009/12/22 17:47:32
"Tam gdzie książki palą, niebawem także ludzi palić będą"

Mnie się wydawało, że to są słowa Woltera, ale szybki gugiel skierował mnie do tragedii "Almansor" H. Heinego i to był komentarz do palenia Koranu w czasie rekonkwisty. Dokładnie:
"Dort wo man Bücher verbrennt, verbrennt man auch am Ende Menschen."

U mnie też jest silne tabu na palenie książek, ale mam niestety na sumieniu oddanie na przemiał chyba aż 24 tomowego wydania "Historii II W.Ś." (lub jakoś podobnie), oprawionego w płótno, autorstwa historyków radzieckich (w kolegium redakcyjnym był nawet Andriej Gromyko OIDP). Jako dziecko próbowałem to nawet czytać z niecierpliwością czekając aż dojdą do działań amerykańskich na Pacyfiku ale się srodze zawiodłem. Nie wiem co skusiło rodziców do tej subskrypcji, może promocyjna cena?
-
2009/12/22 19:37:12
Tzw. rekonkwista to byl klasyczny przypadek triumfu barbarzyncow.
-
2009/12/22 19:40:25
@ inz.mruwnica
Jesteś może wegetarianinem? Pytam, bo z tego co piszesz odniosłem takie wrażenie. (może mylne)

@ jakub_be "Słyszałem o ognisku z "Logiki" Ziembińskiego, ale się nie załapałem, bo nie mieszkałem na Jelonkach."
Jak będąc studentem można spalić podręcznik? Akurat tego nie ogarniam. ;P

Wpis na blogu tego dzieciaka mnie nie oburza. Nic złego przecież nie zrobili, nikt na tym nie ucierpiał. Choć sam raczej bym tego nie zrobił, a tym bardziej nie przy dzieciach. W końcu coś, co wydaje nam się głupie, wcale nie musi takim naprawdę być...
-
2009/12/22 19:47:16
@ inz. mruwnica
A nie, jednak wrażenie było bezpodstawne. (musiałem przeczytać komentarze jeszcze raz...)
-
2009/12/22 20:01:52
Ja mam jeszcze jeden, taki mało popularny argument - 'nie pali się książek, bo jak przyuważę to w ryj mogę dać'. Dziękuję za uwagę.
-
2009/12/22 20:36:16
@ grzesie2k

"A tak poważniej, to co można zrobić z 30-40 peerelowskimi kryminałami? W ogóle mnie nie interesują, ale opór przed wyrzuceniem jest."

Oddać do najbliższej biblioteki.
-
2009/12/22 21:07:46
@A jak macie z "chleba się nie wyrzuca"?

ej, a jak macie z "książka w sławojce"? do poczytania i nie tylko?
-
2009/12/22 21:16:59
"Nie ma takiej książki, którą bym chciał/potrafił/był w stanie spalić."
Bez przesady. Książka telefoniczna? Foldery reklamowe (takie grube, jak książki)? Roczniki statystyczne? Jakoś nie odczuwam sentymentu wobec takich form (no, rocznika bym nie spalił, bo zawsze fajnie zajrzeć, co to było 30 lat temu), ale rozumiem, że o sztukę chodziło? To się zgadzam, szkoda.
Ważna jest motywacja palenia - podejście mocno się zmienia, gdy masz piec koksowy/węglowy - trzeba czymś rozpalać, ale to co robiły wspomniane kobiety wygląda idiotycznie, przynajmniej z tego opisu.
No i nie każda książka się nadaje na makulaturę, szczególnie upaćkane jakimś cementem, smarem czy farbą olejną się nie nadadzą. Na podpałkę - jak najbardziej (no, może nie cement).

Z drugiej strony czym takie palenie książek różni się od niszczenia dysków czy innych nośników danych (będących nośnikami sztuki)? A wstawianie ich jako zapychacza w Ikei? Też nikt ich już nie przeczyta...

@mrwisniewski
"Dwa słowa: Maszyna Do Pieczenia Chleba."
Taka, że z chrupką skórką chleb wychodzi? Model, pls.


@amatil
"Robot kuchenny + piekarnik. Zbędnym gadżetom mówimy nie."

Piekarnik wydaje mi się strasznym overkillem energetycznym. Chleb wychodzi OK, ale wypadało by minimum 2 bochenki piec, żeby to jakoś sensownie wyglądało. A na to za małe zapotrzebowanie mam na chleb. Plus, jak napisał mrwisniewski, więcej roboty.
-
2009/12/22 21:18:01
@"Oddać do najbliższej biblioteki."

Większość bibliotek kilkudziesięcioletnich czytadeł nie tknie, a te, które wezmą, to najpewniej te, które biorą wszystko i tego samego dnia wywalają do kosza.
-
2009/12/22 21:20:33
@mruw
"Nie chodzi przecież o to, że palony jest papier, tylko, że palna jest treść. "

100% racji panie inżynierze. Teraz to jest tak oczywiste jak oczy.
-
2009/12/22 21:24:25
@grzesie2k
"Większość bibliotek kilkudziesięcioletnich czytadeł nie tknie, a te, które wezmą, to najpewniej te, które biorą wszystko i tego samego dnia wywalają do kosza."

Dlatego antykwariat lepszy. Jak ktoś przychodzi tam, to po coś. Jak kupi (nawet za złotówkę), to przeczyta.
-
2009/12/23 00:12:56
Witajcie w świecie bez trackbacków: niemojabrocha.blox.pl/2009/12/To-ja-Fuhrer.html

-
2009/12/23 00:14:22
@Taka, że z chrupką skórką chleb wychodzi? Model, pls.

Zwykły Clatronic.
-
2009/12/23 00:43:05
@inz.mru "Nie chodzi przecież o to, że palony jest papier, tylko, że palna jest treść."

Tu my se popalimy, tam w bibliotekę kongresu pizdnie nuk a wtedy nawet księgomytnicy i pamięciowcy nie pomogą.

"przy uznaniu, że treść nie zasługuje na spalenie, ale jest bezwartościowa - taka książka była tylko papierem"

Dziecięciem będąc zrobiłem sobie podpałkę z jakiś partyjnych biuletynów, o.

-
2009/12/23 03:59:15
Styl i tematyka tej książki i blogu wydają mi się na pierwszy rzut oka tak podobne, że nie zdziwilabym się, gdyby cała ta akcja okazała się jakąś amatorską reklamą. Poor man's Oscar Wilde. ``Ekshibicjonizm'', który wydaje się kryć wewnętrzną pustkę i zagubienie. Obnażam się (widzą mnie), więc jestem. Brr, idę stamtąd.

-
2009/12/23 08:35:04
@ rozieblox
"A wstawianie ich jako zapychacza w Ikei? Też nikt ich już nie przeczyta..."

W Ikei chyba są atrapy?
A poza tym kiedyś kupiłem autentyczną, żywą książkę w wyprzedaży w sklepie z meblami.

Więc niekoniecznie "nikt nie przeczyta".
-
2009/12/23 08:40:25
Cierpię, gdyż emo-post w odpowiedzi powinien teoretycznie prowokować do lulz-odpowiedzi, a tu dupa, nie prowokuje.
-
2009/12/23 13:47:54
@W Ikei chyba są atrapy?

Tak.

Natomiast prawdziwymi chujami okazali się dekoratorzy w Pizza Marzano przy Świętokrzyskiej, gdzie książki zostały przycięte, żeby się mieściły na wąskiej półce i równo stały. Przy czym niektóre z tych książek całkiem ciekawe były.
-
2009/12/23 18:33:22
@Natomiast prawdziwymi chujami okazali się dekoratorzy w Pizza Marzano przy Świętokrzyskiej, gdzie książki zostały przycięte, żeby się mieściły na wąskiej półce i równo stały. Przy czym niektóre z tych książek całkiem ciekawe były.

Spalenie na stosie jest już wystarczająco złe - ale tortury???
-
2009/12/29 13:55:59
Ekhem, panie poza paleniem książek robią także dżołki z robieniem z ludzi mydła: niemojabrocha.blox.pl/2009/12/mydlo-z-sasiada.html#ListaKomentarzy
-
2009/12/29 14:00:43
No i co? Ja ciągle robię dżołki z wyabortowanymi płodami itp. zapiekanką z noworodka.
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly