inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Need for Speed Racer

Czekając na przesyłkę ze "Speed Racer" THE GAME pożyczyłem od szwagra (fana "Fast&Furious" et consortes) "Need for Speed: Undercover", ostatnią częścią cyklu na PS2. Bardzo fajna gra - od 1994, kiedy pierwszy raz zagrałem w N4S, seria przeszła długą drogę. Dostępne jest sandboxowe miasto, po którym można sobie jeździć od eventu do eventu, uważając, żeby nie wpaść na gliniarzy. Najfajniejszy jest moment, kiedy wygrywa się event z policją na karku: pojawia się ekran ze statystykami, a po jego zamknięciu trzeba dalej uciekać przed psami. Poza tym - dużo ładnych samochodów znanych marek, kupa opcji tuningu. Fajne.

Ale takie zwykłe.

Enter "Speed Racer".

Ojeju, ale fajne! Wyścigi wyjęte żywcem z filmu, a więc - genialna psychodeliczna grafika dostarczająca (zwłaszcza po naciśnięciu dopalacza) wrażeń rodem z "2001", trasy mające szczerze wyjebane na pojęcie grawitacji, Car-Fu, czyli punktowana walka na samochody: kombosy dopalaczy, skoków i obrotów służące eliminowaniu przeciwników - coś pięknego. Znakomita muzyka, z elementami retro zmieszanymi z typowym soundtrackiem futurystycznych wyścigów. Fabuła szczątkowa, ale ładnie pasująca do filmu - po wydarzeniach pokazanych w kinowym "Speed Racer" nadchodzi kolejny sezon zmagań: powracają starzy zawodnicy (głosy podkładają aktorzy z filmu, więc instrukcji jak kierować bolidem udziela Christina Ricci, yay), w których można się wcielić.

pink power

Są też nowi zawodnicy, w tym Trixie w bolidzie (delikatnie nawiązującym do pojazdu Penelope Pitsop) z numerem 7 - ostatni samochód stajni Racer Motors to Mach 6 z numerem, duh, 6. To jednak nie jest Mach 7, ale TRX-Rod. To fajne rozwiązanie - już w oryginalnym anime postać Trixie była (jak na tamte czasy) samodzielna i dawała sobie radę; w filmie pokazała już full girl power z wykopem (i nawet, choć incognito, wzięła udział w rajdzie); możliwość pozamiatania nią na powykręcanym torze jest wielkim plusem gry.

Nie potrafię powiedzieć, ile radochy daje możliwość akrobacji na dziwacznych torach, a ile uczestnictwo w "Speed Racer Experience", jednak wiem, że tego ubawu jest mnóstwo. Jak to się kiedyś mówiło - "miodność 100%".

A tymczasem w internetach można zagrać w uroczą grę opartą na oryginalnym serialu.

czwartek, 03 grudnia 2009, mrwisniewski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/12/04 01:05:02
Swoją działkę kolorowych wyścigów na pokręconych trasach odklepałem na "mega race" i "mega race 2" :)
-
2009/12/04 10:30:56
I don't want to start holy war here, ale czy ktoś mógłby mi przybliżyć, o co jest kaman z tym filmem? First I was like WTF, but then I was like WTF. A po pięciu minutach już miałem dość i puściłem coś normalnego. W jakiej parafii dają opłatki, po którym ten szajs się podoba?
-
2009/12/04 10:35:46
@I don't want to start holy war here, ale czy ktoś mógłby mi przybliżyć, o co jest kaman z tym filmem?

Ale poza tym
mrw.blox.pl/2009/11/Speed-spotyka-Kapitana-Falcona.html
czy czegoś jeszcze nie kumasz?
-
2009/12/04 10:46:45
@"czegoś jeszcze nie kumasz?"

"Najlepszy film, jaki widziałem od lat"? "Świetna fabuła"?! "Geniusz Wachowskich"?!? What are you, five?

Ja rozumiem, że czujesz się w obowiązku zachwycać czymkolwiek, co przypomina choćby odlegle jakiegoś bestsellera na nintendo, ale powinny być jednak jakieś keine Grenzen. Jesteśmy w kinie, halo, to nie telewizja z lat 60 i nie konsola, medium ma swoje wymagania. Z faktu, że wytwórnia klepnęła Wachowskim kolektywny wank na tle jednego z ich (i jak widać, nie tylko ich) fetyszów, to jeszcze nie znaczy, że generał Publiczny powinien zaraz przed tym paść na kolana. It's crap. Live with it.
-
2009/12/04 10:53:00
@"Najlepszy film, jaki widziałem od lat"? "Świetna fabuła"?! "Geniusz Wachowskich"?!?

Hier steh Ich; Ich kann nicht anders

@What are you, five?

O kurwiszcze, masz wifi na katafalku?

@Ja rozumiem, że czujesz się w obowiązku zachwycać

Nie, nie czuję się w obowiązku zachwycać czymkolwiek - albo coś mnie łapie za serduszko, albo nie. To chwyciło, bo to kawał niesamowitego kina.
-
2009/12/04 10:57:20
No bez jaj. Co do "mam wrażenie, że żaden z szanownych recenzentów filmu nie zrozumiał, bo nigdy nie jechał Rainbow Road" to ostatnio jechałem nią oglądając w zadziwieniu Charliego: www.youtube.com/watch?v=Q5im0Ssyyus

Czy to jest coś podobnego? Bo mam wrażenie, że zostawia (jak tamto) trwałe ślady w mózgu, a, dziękuję, wolę zostawić na gorsze czasy.
-
2009/12/04 11:04:31
@to ostatnio jechałem nią oglądając w zadziwieniu Charliego:

www.theonion.com/content/cartoon/oct-15-2007
-
2009/12/04 11:09:00
Ale nie ma Charliego w HD albo mi coś umknęło?

Jaki ma sens oglądanie video niskiej jakości na 60" plazmie z kontrastem 50000000:1?
-
2009/12/04 11:17:46
Nie, "jaki ma sens oglądanie chujowych tubek?".
-
2009/12/04 11:21:41
W czym błyskotliwy humor jest gorszy od jakiegoś chujowego komiksu wyglądającego jak efekt potrąconej deski z farbkami?
-
2009/12/04 11:24:23
Jakiego znów komiksu?
-
2009/12/04 11:35:04
To film na podstawie amerykańskiej wersji japońskiej kreskówki
mrw.blox.pl/2008/06/I-mean-they-got-the-same-shit-over-there-that.html

(czy się kreski ruszają czy nie to i tak komiks tylko ruchomy albo nie).
-
2009/12/04 11:39:08
Ponawiam pytanie - o jakim komiksie mówisz?
-
2009/12/04 12:07:29
No przeca o tym.
-
2009/12/04 12:19:42
Którym "tym"?
-
2009/12/04 12:22:31
@Jesteśmy w kinie, halo, to nie telewizja z lat 60 i nie konsola

Graczem jestem raczej świątecznym, Speed Racera poznałam dopiero w filmie, a i tak misiębardzo. Te kolory - cudo, wyścigi - że się chce śledzić (pamiętam jak mój brat za czasów Ayrtona Sennay był fanem formuły - 60 okrążeń co za nuda; also nudny wyścig w SW I), fajne postacie (Trixie - my hero).
Z drugiej strony w zachwycie dla popkultury to ja jestem na poziomie mentalnym nastolatka, za to świat jest wtedy dużo piękniejszy.
-
2009/12/04 14:44:44
@69fan69
"czy się kreski ruszają czy nie to i tak komiks tylko ruchomy albo nie"

Ale głupi ci studenci( parafraza z komiksu Asterix[ kreski się nie ruszają], na podstawie którego nakręcono kilka animacji[ kreski się ruszają]).

@superbarman
"Jesteśmy w kinie, halo"

Kino to świątynia, w której obcujemy z absolutem XX muzy. Ludzie po wyjściu z kina stają się dobrzy i mądrzy.
-
2009/12/04 16:21:12
"Ludzie po wyjściu z kina stają się dobrzy i mądrzy."

To od bromu, ktorego rzad swiatowy dodaje do popcornu
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly