inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Kocie pióro

DAT ASS

Jak się przyznałem, nie potrafię być poetą. Skutkiem/przyczyną tego jest to, że na poezji się nie znam. Potrafię oczywiście powiedzieć, czy mi się jakiś rym, flow czy metafora podoba, porusza lub urywa.

Dlatego też nie rozumiem instytucji recenzenta wierszy. Bo na tyle, na ile nie grokuję poezji, to wydaje mi się, że jej istotą jest zderzenie z czytelnikiem. Głos recenzenta nie ma wtedy większego znaczenia niż głos innego czytelnika. Bo na tyle, na ile nie grokuję poezji, to nie sądzę, by możliwa była wobec niej krytyka na podobieństwo filmowej. Za dużo tu bujania w obłokach, za mało mięsa (mięso krzepi), w które recenzent mógłby wbić zęby.

A piszę o tym, bo pod poprzednią notką Cześćjacek zalinkował recenzję w "Lampie". Paweł Kozioł jako narzędzia krytycznego używa szydery. I prowadzi go to na manowce. Nie znam (na razie) zbiorku Obieżyświat, ale coś poruszającego, jak już wspomniałem w komciach, znajduję w

noc dziś ciepła jak na tę porę roku
zasłania się miasta witrażem - rozmarzona kotka
ciekawe
kogo dzisiaj spotkam

kogo
spotka ona
z kim śpi moja była żona.

bo jest w tym jakaś taka, no wiecie. Recenzentowi tomik się nie podobał, ale tekstu "To mi się nie podoba" Dunin-Wąsowicz raczej nie opublikuje; sięga więc po racjonalizacje:

I, jak to zwykle bywa w oparach podobnego natchnienia, trudno się przy tej poetyce ustrzec kiksów, takich jak powołanie do życia nowej odmiany ssaków opierzonych. Poucza o tym nastrojowa wyliczanka skierowana do ukochanej kobiety: płatek śniegu kocie pióro czeska mapa. Trochę mniej nastrojowy, lecz równie groteskowy jest taki oto pomysł na aranżację wnętrza: łopatka mojej córki wbita w piasek małej piaskownicy / w zapomnianym domu.

Zrecenzujmy recenzenta: wnoszę, że jest to człowiek z bloku, który nigdy nie widział kota. "Kocie pióro" jest w moim słowniku: mówię tak na kosmyki futra wyrastające z uszu rasowych (i nie tylko) kotów; mówi się tak też na latające kocie kłaczki (nie mówię już o piórach dla kota). Szydera rozbita o szklaną ścianę ludzkich skojarzeń i zabaw językowych. Podobnie jest z piaskownicą w domu - w przeciwieństwie do PK myśląc "dom" nie myślę o samym budynku, ale i ogrodzie (w którym, co oczywiste, była owa piaskownica), ale oczywiście nie każdy ma dom (swój lub teściów) jednorodzinny i zapalają się mu, blokersowi, inne skojarzenia.

I dlatego, drogi Cześćjacku, "koncept, że ktoś, choćby PK, ma mi mówić, który wiersz jest dobry, a który nie, urywa mi". Uważam ponadto, że na ryzykowne metafory nie ma miejsca w prozie. Ale w poezji? Czym chata bogata.

sobota, 20 lutego 2010, mrwisniewski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
o poezji z nameste
1 Siedem miesięcy temu, niemiłosiernie choć krótko meandrując co się poniekąd opłaciło w komentarzach , zwierzyłem się ze znaleziska: Znalazłem bloga-potwora, który mnie wessał jak nora. Ale się nie podzielę, bo... i tak jest za dużo do czytania, za ... »
Wysłany 2010/02/21 16:47:43
Komentarze
2010/02/20 19:20:42
Rozsądniejszym konceptem byłoby, gdyby ktoś (nawet PK) mówił, który wiersz mu się podoba (i dlaczego), a który nie. A potem, jeśli instytucja recenzenta poezji nie ma sensu, to tym bardziej nie ma sensu recenzowanie muzyki: tu to dopiero jest zderzenie ze słuchaczem a także w co by tu wbić ząb.
-
2010/02/20 20:46:08
Recenzowanie poezji, podobnie jak muzyki, ma sens jak najbardziej - tu nie chodzi przecież jedynie o osobisty gust, ale też o obiektywne wartości: rytm, zgrabność i oryginalnośc rymów i składni, estetykę języka, zabawa ze słowem; gdy mowa o treści - oryginalność motywów, przemycane trafne spostrzeżenia, głębia przekazu (dla mnie niekonieczna, ale czasami zasadna). Do tego lubię, gdy ktoś ładnie wypunktowuje jasne odniesienia, inspiracje, wzorowanie się na czy nawet kopiowanie cudzego stylu. Albo łatwo można czasem złapać kogoś na bucie, żalu o coś, aspiracjach, niespełnieniu. Lubię, gdy w recenzjach jest trochę subiektywizmu, ale powinny się opierać moim zdaniem właśnie na czymś takim.
Z tym kocim piórem pomyślałem dokładnie o tym samym - nawet nie dlatego, że mam koty, których jedną z ulubionych zabawek są kocie pióra. Nawet jeśli byłoby to, dajmy na to, psie pióro - byłaby to jedynie, mniejsza o to, czy oryginalna i zabawna, czy nie, zamierzona gra sensem sformułowań, i trzeba złej woli, żeby akurat do tego się przyjebać.
-
2010/02/20 20:49:58
Poezja jest nie dla mnie, poezja jest dla ciebie. Mój język musi być wyraźny. Musi mówić lepiej -- "Lampa" wybrała pierwszą płytę CKOD na płytę lat zerowych.
-
2010/02/20 21:10:21
Jeśli jest jakakolwiek poezja naprawdę warta uwagi to jest to #złapoezja.

Poezja to dramat. Komuś, kto ładnie opowiada o swoim dramacie zawsze można powiedzieć: hej, przynajmniej potrafisz ładnie pisać. A co powiesz kolesiowi, który przez 10 lat tłucze wiersze do szuflady i są one tak złe, że wstyd mu je pokazać nawet w internetsach?

No i: nie można recenzować poezji, można recenzować poetów.
-
2010/02/20 21:53:28
@nie można recenzować poezji, można recenzować poetów

Poezja nie istnieje, ale można recenzować wiersze (profi recenzują tomiki, co się będą rozdrabniać, as in: CD a nie pojedyncze sztuki).
-
2010/02/20 21:57:09
@Poezja nie istnieje,

Jako taka. Powstaje w relacji pomiędzy czytelnikiem a poetą. Wtedy nawet w kompletnym ale intymnym bełkocie powstaje takie porozumienie, że się nagle robią sensy i konteksty i pojawia się piękno.
-
2010/02/20 22:57:33
kumpel mi przysłał linka, to reaguję. jako były współwłaściciel egzemplarza norweskiego leśnego (a jest to rasa nieźle obrośnięta) mogę na to jedynie, że na żadnej wystawie nie słyszałem, jakoby kot miał w uszach "pióra", o zabawkach też zawsze słyszałem "piórka". jeżeli autor uważa takie przestawki znaczeniowe za zrozumiałe dla czytelnika i same się tłumaczące, to proponuję inny, równie uprawniony sposób na poprawę nastroju: przeinaczać znaczenie słów we fragmencie recenzji, póki nie stanie się ona pozytywna.
-
2010/02/20 23:31:14
@zlykrytyk
Czemu od razu zły? Może po prostu głupi?

Also: założyłeś konto specjalnie, żeby się powywnętrzniać?
-
2010/02/20 23:53:56
Walczy mi pod czaszką aniołek z diabełkiem, jeden mówi: "Poezja to taki sam rodzaj tekstu jak każdy inny, traktujmyż ją jak wszystkie teksty! Bo to jest nieznośne, o filmie można pogadać, o komiksie można pogadać, o powieści można pogadać, a poezja tylko na klęczkach albo śmichy-chichy!" A drugi mówi: "Poezja to inny rodzaj tekstu niż wszystkie inne, traktujmy ją inaczej! Tylko w ten sposób może zachować uprzywilejowaną pozycję, tylko tak ocali się nieodłączną jej transcendencję i zasadę: wierszy nie pisze się pod publiczkę!"

Nie wiem jeszcze, za którą wypowiedź odpowiada diabełek, a za którą aniołek, ale serdcem raczej się przychylam do wersji pierwszej; wydaje mi się, że poezja jako gatunek jest zanadto w niszy; a generał publiczny sobie ciągle ją wyobraża jako mix romantyzmu i młodej polski; i to źle.

@eli
"założyłeś konto specjalnie, żeby się powywnętrzniać"

Nie ma takiego się czepiania. Powinieneś się czuć zaszczycony, a nie się czepiać.
-
2010/02/20 23:58:52
@Nie ma takiego się czepiania. Powinieneś się czuć zaszczycony, a nie się czepiać.

Za powielanie tego żałosnego memu, nawet w zmutowanej formie, należy Ci się pół godziny siedzenia w zadymionej knajpie.

@Poezja to taki sam rodzaj tekstu jak każdy inny, traktujmyż ją jak wszystkie teksty!

No ale my sobie możemy tak traktować. Niechże się tylko krytycy poezji odpieprzą od poezj.
-
2010/02/21 00:14:52
@należy Ci się pół godziny siedzenia w zadymionej knajpie

Siedziałem wczoraj cały wieczór w Delikatesach - oprócz dymu mają tam kwaśne piwo; srlsy, kto te "wdechy" daje?

@Niechże się tylko krytycy poezji odpieprzą od poezj

Przecież to bardzo głupie - częścią normalnego traktowania jest normalne krytykowanie i normalne podejście do podlegania krytyce.
-
2010/02/21 00:26:20
@srlsy, kto te "wdechy" daje?
Też mnie zawsze zastanawia, kim są ludzie, którzy głosują w konkursach. Nie znam nikogo takiego.

@częścią normalnego traktowania jest normalne krytykowanie i normalne podejście do podlegania krytyce.

Och, c'mon: normalne krytykowanie? Najpierw trzeba zwrócić ludziom radość poezji.
-
2010/02/21 01:15:48
@mrw
Głos recenzenta nie ma wtedy większego znaczenia niż głos innego czytelnika. Bo na tyle, na ile nie grokuję poezji, to nie sądzę, by możliwa była wobec niej krytyka na podobieństwo filmowej. Za dużo tu bujania w obłokach, za mało mięsa (mięso krzepi), w które recenzent mógłby wbić zęby.

koncept, że ktoś, choćby PK, ma mi mówić, który wiersz jest dobry, a który nie, urywa mi

A czy z muzyką, literaturą, filmem lub jakąkolwiek inną dziedziną sztuki nie jest właściwie podobnie? Mnie na przykład podoba się pewna płyta muzyczna, którą recenzenci krytykują jak mogą. Nie zmienia to jednak tego, że lubię jej słuchać. Ktoś co prawda może mi zarzucić, że się nie znam, że mam zły gust, itp., ale raczej mnie tym nie przekona. Podobnie z filmami i książkami. Da się tu określić jakieś obiektywne kryteria?

Wg mnie zdanie krytyków jest ważne tylko dla tych, którym zależy na posiadaniu "dobrego gustu" czy czegoś takiego, (bez urazy) ja recenzje traktuję raczej jako wskazanie potencjalnie ciekawych rzeczy.
-
2010/02/21 01:22:40
@blinski
tu nie chodzi przecież jedynie o osobisty gust, ale też o obiektywne wartości: rytm, zgrabność i oryginalnośc rymów i składni, estetykę języka, zabawa ze słowem; gdy mowa o treści - oryginalność motywów, przemycane trafne spostrzeżenia, głębia przekazu (dla mnie niekonieczna, ale czasami zasadna)[/i[
Czy jesteś pewien, że utalentowany poeta nie będzie potrafił zanegować każdej z podanych przez Ciebie "obiektywnych wartości" w czymś, co się spodoba albo nawet zachwyci jakąś grupę ludzi? Wydaje mi się, że artyści całkiem często próbują odrzucać tego typu "obiektywne wartości" i czasem nawet jest to brane za zaletę.
-
2010/02/21 09:23:23
@eli: Najpierw trzeba zwrócić ludziom radość poezji

A kto im zabrał? I kto przeszkadza w tym, żeby se sami pobrali tę radość wg uznania?
-
2010/02/21 10:22:23
@A czy z muzyką, literaturą, filmem lub jakąkolwiek inną dziedziną sztuki nie jest właściwie podobnie?

Z muzyką z pewnością; ale muzyka to jakby rodzaj poezji. Also: recenzenci muzyczni nie potrafią budować narracji: mrw.blox.pl/2008/07/Brzmiec-jak-Oasis.html

Ale film, książka? Tu jest w co się wbić, bo fabuła głupia, bo nudny, bo z błędami stylistycznymi, bo język drewniany. Ja wciąż podkreślam, że nie znam się na poezji, ale wydaje mi się, że wiersza nie powinno nawet się objebać za BŁĄD ORTOGRAFICZNY, bo to forma oniryczna, ON TAM MOŻE BYĆ SPECJALNIE #skądmamtowiedzieć

@kumpel mi przysłał linka, to reaguję.

No cześć.

@jako były współwłaściciel egzemplarza norweskiego leśnego (a jest to rasa nieźle obrośnięta) mogę na to jedynie, że na żadnej wystawie nie słyszałem, jakoby kot miał w uszach "pióra", o zabawkach też zawsze słyszałem "piórka".

Ach, gdybym mówił językami bogów i proroków, a mojej starej nie znał, to też bym nie wiedział. Słuchaj, a spotkałeś się kiedyś, żeby ktoś mówił pióra na ludzkie włosy? Bo ja owszem.

@jeżeli autor uważa takie przestawki znaczeniowe za zrozumiałe dla czytelnika i same się tłumaczące, to proponuję inny, równie uprawniony sposób na poprawę nastroju: przeinaczać znaczenie słów we fragmencie recenzji, póki nie stanie się ona pozytywna.

Ja się oczywiście nie znam na poezji, ale trochę liznąłem temat metafor; znam nawet określenie na ułomność polegającą na dosłownym i analnoretentywnym ich rozumieniu, jest to ukuty przez Douglasa Couplanda termin "metafazja".

Mówią "liznąłem temat" nie mam na myśli, że czegoś dotykałem swoim językiem, wyjaśniam dla porządku.
-
2010/02/21 11:02:55
@mrw
"Ale film, książka? Tu jest w co się wbić, bo fabuła głupia,"
OK

"bo nudny"
Tu już jest pole do subiektywnego odbioru, ale ujdzie

", bo z błędami stylistycznymi,"
OK

" bo język drewniany."
Stop - tu jest dokładnie ten sam problem, co z poezją - może drewniany, a może taki jest właśnie Indywidualny styl twórcy.
-
2010/02/21 11:03:10
@Czy jesteś pewien, że utalentowany poeta nie będzie potrafił zanegować każdej z podanych przez Ciebie "obiektywnych wartości" w czymś, co się spodoba albo nawet zachwyci jakąś grupę ludzi? Wydaje mi się, że artyści całkiem często próbują odrzucać tego typu "obiektywne wartości" i czasem nawet jest to brane za zaletę.

Ależ często neguje, lecz tym się rózni od kiepskiego, że robi to raczej intencjonalnie i wpisuje się to w jakąś koncepcję, ma określone miejsce. To samo jeśli chodzi o prozę, film, muzykę - grę konwencją bardzo lubię, czuję też wewnętrzne 'hihihi' gdy czytając recenzję widzę, że recenzent tego nie wyłapał. Ale mimo wszystko da się ocenić przecież i to, jak bardzo ta gra konwencją się udała - bo przecież w oczywisty sposób może być nudna i nieudana, trafiać w próżnię.

-
2010/02/21 11:08:01
@Stop - tu jest dokładnie ten sam problem, co z poezją - może drewniany, a może taki jest właśnie Indywidualny styl twórcy.

No tak, ale wtedy zadajesz pytanie "czy jest miejsce na Indywidualny styl twórcy w ciasnej przestrzeni powieści", a w poezji - na tyle na ile się na niej nie znam - zawsze jest.

Poza tym - wiersz jest jak sushi: jedna porcja, jeden haps. Powieść jest jak taśmociąg z żarciem, jedzenie na dni i godziny; tutaj słaba i męcząca forma zabije czytelnika.
-
2010/02/21 11:27:10
@ Ja wciąż podkreślam, że nie znam się na poezji, ale wydaje mi się, że wiersza nie powinno nawet się objebać za BŁĄD ORTOGRAFICZNY, bo to forma oniryczna, ON TAM MOŻE BYĆ SPECJALNIE

Ale dlaczego chcesz jebać za formę, skoro ta, w większości współczesnych przypadków jest drugorzędna i służy głownie temu, żeby oczko się inaczej ślizgało po kartce, niż przy prozie? Przecież w całej zabawie w czytanie wierszów chodzi chyba o to, żeby ustalić, czy wierzysz temu, co tego wiersza napisał, czy potrafisz choć na chwilę przyjąć jego sposób widzenia i przez chwilę też tak popatrzeć na świat, czy masz go za misia, który potrafi skorzystać ze słownika i bawi się w pustą wirtuozerkę słowami (co nie znaczy, że pusta wirtuozerka jest zła, ja tam na przykład lubię jak wiersze w ładny sposób nic nie mówią, byle tylko zestawienia słów miały wymyślne i zaskakujące - www.qdnet.pl/~starzy/teksty.html )

I to jest tak właściwie jedyne, co jako niewykwalifikowany konsument możesz fachowo ocenić. Podobnie jak przy muzyce. Niby można oczywiście znać na pamięć Poetykę teoretyczną Mayenowej, tyle, że ta wiedza jest ostatecznie mało przydatna, bo nie radzi sobie z pierwszą i najważniejszą przeszkodą w analizowaniu każdej poemy - wierzysz/nie wierzysz. Cała reszta oceny wynika już potem w prosty sposób z tego wyboru. I nie ma znaczenia, czy polecisz w liczenie jambów, trochejów i odmierzanie stóp, czy w proste - o jezu, zajebisty wiersz.
-
2010/02/21 11:30:29
@mrw
"Poza tym - wiersz jest jak sushi: jedna porcja, jeden haps."

"Pan Tadeusza" nie czytałeś?

A z drugiej strony - taki "Lód" globalnie jest powieścią, ale lokalnie prawie każda strona jest po-i-e-i-zy-ją
-
2010/02/21 11:39:02
@Pan Tadeusz

To nie wiersz, to połemat
-
2010/02/21 11:55:07
Już wiem: teksty krytyczne poezji mogą występować tylko w postaci poezji. Chcesz napisać, że tomik ci się nie podobał -- napisz o tym wiersz, albo STFU.
-
2010/02/21 12:07:32
E no skąd.
-
2010/02/21 12:10:41
@mrw
Ale film, książka? Tu jest w co się wbić, bo fabuła głupia, bo nudny, bo z błędami stylistycznymi, bo język drewniany.

Kiedyś bym się z Tobą zgodził, ale np. filmy Edwarda D. Wooda Jra podobają się bardzo dużej ilości ludzi, pomimo, że jest podobno najgorszym reżyserem w historii kina. :)
Z książek mógłbym podać przykład "Ferdyrurke" - większość ludzi bardzo ją lubi, ale ja nie mogę jej czytać, jest nudna, a sposób w jaki jest napisana mnie męczy.
Nie przeczę, że jest się w co wbić w ich przypadku, ale wydaje mi się, że zawsze będą to rzeczy subiektywne i względne, zależne od indywidualnych preferencji odbiorcy.
-
2010/02/21 13:26:48
@inz-mru
"Chcesz napisać, że tomik ci się nie podobał -- napisz o tym wiersz, albo STFU."

Że "taki mądry, to sam napisz (obroń/zrób/nakręć/namaluj)"?
w sumie dissy są opcjonalne.


No a w ogóle poezja to po prostu jak spisana muzyka.
-
2010/02/21 13:42:20
@No a w ogóle poezja to po prostu jak spisana muzyka.

!!! No przecież: czy można oceniać muzykę po partyturze, czy też ważne jest wykonanie? Czy można oceniać wiersz bez interpretacji? Nasz złykrytyk nabija się, że fraza hiphopowa; no właśnie.

@Ale dlaczego chcesz jebać za formę,

Ja nie chcę przecież. Zgadzam się z tym wierzysz/nie wierzysz.

@Kiedyś bym się z Tobą zgodził, ale np. filmy Edwarda D. Wooda Jra podobają się bardzo dużej ilości ludzi, pomimo, że jest podobno najgorszym reżyserem w historii kina. :)

No teraz to mylisz dwa obrządki. Nie ma czegoś takiego, jak recenzent, który ma rację.
-
2010/02/21 14:05:09
@mrw
"BŁĄD ORTOGRAFICZNY, bo to forma oniryczna, ON TAM MOŻE BYĆ SPECJALNIE #skądmamtowiedzieć"

A przy Kwiatach dla Algernona też miałeś ten problem? Jak po wierszu nie widać, czy onże błąd tam jest specjalnie, to zły wiersz jest.
-
2010/02/21 15:25:42
@orty w wierszach

A jak poznać, czy kreska w komiksie jest nieporadna, czy stylizowana na nieporadną? Normalnie, siłą doświadczenia: czytasz, poznajesz, uczysz się, odróżniasz.
-
2010/02/21 16:38:47
@A przy Kwiatach dla Algernona też miałeś ten problem

Nie, i chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego?

@Jak po wierszu nie widać, czy onże błąd tam jest specjalnie, to zły wiersz jest.

A bo to, że Różewiczowi czy innemu Kubiakowi jakaś korekta błąd uporczywie poprawiała. Or so I heard.
-
2010/02/22 08:26:37
O nieobiektywności recenzji, ale też o pożytku z krytyki (prozy, ale sądzę, że do muzyki też pasuje, być może i do poezji), sensownie wypowiada się Dukaj (choć pewnie znacie): dukaj.pl/czytelnia/publicystyka/PozytekZKrytyki
-
2010/02/22 10:56:46
@O nieobiektywności recenzji, ale też o pożytku z krytyki (prozy, ale sądzę, że do muzyki też pasuje, być może i do poezji), sensownie wypowiada się Dukaj (choć pewnie znacie):

No, czytałem to jak wyszło drukiem. Z całej jego wypowiedzi do kontekstu naszej dyskusji pasuje mi fragment o zbiorowej świadomości; to fajnie, że kol. złykrytyk napisał o tych wierszach (niezależnie od tego co napisał), bo tym samym wprowadził je do obiegu.

Ale nadal: "koncept, że ktoś, choćby PK, ma mi mówić, który wiersz jest dobry, a który nie, urywa mi".

Also: tekst Dukaja jest sprzed INTERNETU.
-
2010/02/22 11:42:40
No właśnie o 'wprowadzanie do obiegu' idzie, choć, przyznam, trudno mi rozstrzygnąć, czy to działanie pożyteczne, czy też nie. Weźmy muzykę, bezlik tytułów płynących światłowodem, masy zepołów np. na myspace, musisz przełuchiwać pośpiesznie, żeby nadążyć (a i tak nie nadążysz), a w pośpiechu to może pop da się jako tako ocenić; rankingi typu 'najlepsze płyty 2009' to jedynie propozycja iluś tam ciekawych CD, z której można skorzystać. W przeciwnym razie trzeba wybierać samemu. Z wierszami pewnie jest podobnie.
-
2010/02/22 12:19:51
Chodzi mi o kolejną odsłonę doliny niesamowitości: krytykowanie prozą filmu jest OK, bo to media niepodobne; prozy prozą - oczywiste, podobne; a poezja trochę podobna trochę nie. I tu powstaje zgrzyt jakby siekierą ciosać zapałki.
-
2010/02/22 13:47:27
@inzmru: uncanny

Ale w kategorii oddalenia (niepodobności) i tak wygrywa pisanie o muzyce, jest absurdalne, nie? We wierszach jest sens, akcja itp. Zgrzyt powstaje gdzie indziej, niezależnie od medium: czy krytyka oparta na szyderze jest cokolwiek warta.
-
2010/02/22 13:57:52
@pisanie o muzyce, jest absurdalne, nie?
podobnie jak o malarstwie czy fotografii?
-
2010/02/22 14:13:20
@karmakomcia:

Komentowanie sztuki niemimetycznej jest podobnie ryzykowne, jak kwieciste recenzje kiperów ("bukiet srutututu, akcent ziemisty, z przodu wesołe, z tyłu głębokie").

No i: polemizuję z tezą inz.mru, że to oddalenie mediów gwarantuje OKejowatość działań krytycznych.
-
2010/02/22 14:40:15
@No i: polemizuję z tezą inz.mru, że to oddalenie mediów gwarantuje OKejowatość działań krytycznych.
Aha, ok; nie zaczaiłem.

@Komentowanie sztuki niemimetycznej jest podobnie ryzykowne, jak kwieciste recenzje kiperów ("bukiet srutututu, akcent ziemisty, z przodu wesołe, z tyłu głębokie").
Ja zastanawiam się czy jest rzeczywiście pomocne, bo daje jakieś punkty odniesienia, czy bardziej szkodzi, bo wypacza.
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly