inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Oczy Carla Zeissa

Jeśli umiesz to przeczytać, to znaczy, że żyjesz w cyberpunku

Myślę, że nie tylko dla mnie sporym WTF w czasie oglądania serii "Ghost in the Shell: Stand Alone Complex" były gazety zadrukowane kodami kreskowymi (i semakodami), odczytywanymi przez skanery cybernetycznych oczu. Podzieliłem się tym WTF ze scenarzystą, Yoshiki Sakurai. Odpisał mi wtedy:

We shared a view with Shirow Masamune in the beginning of this series that cybernetic body is not very much dispersed throughout the world because of it's cost etc., but e-brains (cyberbrains?) are pretty well penetrated.

Jakie to cyberpunkowe! Sama idea "zadrukujmy papier barcodem" (pewnie przemawia do Japończyka posługującego się ideogramami) jest strasznie niepraktyczna i bez szans na zaistnienie, ale jaka to piękna metafora! No bo przecież to "well penetrated" nie oznacza, że cybermózgiem dysponuje byle Zenek, tylko klasa średnia i wyżej. Jak każda cyberpunkowa przenośnia ukazuje ona ideę w formie dosłownej: bariera technologiczna (i społeczna!) zostaje obleczona w ciało.

Spojrzałem na iPada i zobaczyłem przyszłość. Nadchodzi Web 3.0, która będzie dzieliła się na kaloryczny płatny kontent dla klasy średniej i treścioidę o cyckach Dody dla freetardów.

poniedziałek, 01 lutego 2010, mrwisniewski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/02/02 00:11:03
Mnie zawsze zastanawiała pewna umowność cyborgizacji/cyfryzacji w GITSie (chociażby palce-rozkładańce u operatorek). W jakim celu (poza 'bajerem') te wszystkie fizyczne protezy I/O, skoro mózgi są naprawdę cyfrowe?
-
2010/02/02 00:19:27
U operatorek (androidów) chodziło o jakiś rodzaj fizycznego firewalla, u doktora z Ameryki - niechęć do implantu cybermózgowego.
-
2010/02/02 00:25:16
Oto digital divide przestaje być kwestią pokolenia, miejsca zamieszkania i talentu, a przybiera postać wymienialną, w $. Już nie trzeba będzie być nerdem, będzie można sobie kupić "zdanżanie".
-
2010/02/02 00:33:55
@ będzie dzieliła się na kaloryczny płatny kontent dla klasy średniej i treścioidę o cyckach Dody dla freetardów

będziesz miał tru płatny kontent, taki jak istniejący teraz za pay wallami - z sensownymi opracowaniami naukowymi na przykład i dwa rodzaje gówna - płatne i chałupnicze. gdzie ta rewolucja?
-
2010/02/02 00:39:06
@mrwisniewski
Zazębia się.

A te 3.0 zalatuje knigami w skórę oprawianymi i diamentem inkrustowanymi - tak w uproszczeniu. Co na to panowie od 'wypożyczania' contentu na skalę masową?
-
2010/02/02 00:42:17
@: gdzie ta rewolucja?

Tu, że to gówno mniej śmierdzące, czyli np. artykuły z DF, przeniosą się za paywalle, na przedmurzu zostawiając blogoidy. Największą rewolucją zaś będzie to, że jak pewnego dnia uznasz, że za przeczytanie ultramaryny należy się 10gr od łebka, to 1) zrobisz to dwoma kliknięciami 2) nikogo to nie zdziwi 3) większość zainteresowanych karnie zapłaci.
-
2010/02/02 00:50:49
@inz.mruwnica
"Tu, że to gówno mniej śmierdzące, czyli np. artykuły z DF, przeniosą się za paywalle, na przedmurzu zostawiając blogoidy."

A liderami płatnych treści będą wanna-be-networkmarketingowcy pokroju Gnyszki.
-
2010/02/02 00:55:56
ale ja jestem za 10 gr od łebka, tyle, że nie produkuję zawartości, która byłaby tego warta. jeśli chcecie się ogradzać, jak krowy to ja jestem bardzo za tym - jeśli jesteście bardzo interesujący, w końcu legenda na przedmurzu paywalla tak narośnie, że zapłacę raz i drugi, może się wkręcę. zapłacę za jakiś kawałek z DF, pewnie, jeśli przez lata będzie działać jumacka niniwa, utrzymująca mnie w przekonaniu, że to źródło dobrych tekstów. jeśli DF całkowicie schowa się za paywallem, to sorry, naprawdę znajdę ciekawsze zajęcia, niż skanowanie płatnych nagłówków w poszukiwaniu może_interesujących_bodźców_za_10gr w środowisku, który oferuje ich mnóstwo za psichuj. to nie jest tak, że w sieci nie ma rzeczy wartych płacenia, ale znaczna część tych, którym się wydaje, że są chętni płacić, wypierdoli się na ryj, rozpixelowana na ekranie chińskiego tabletu.
-
2010/02/02 00:56:12
@eli:

E, to przecież nic nowego, masz tego gówna całe księgarnie. Ludzie chcą płacić za pitolenie o zarabianiu pieniędzy, bo uważają, że tak się godzi (o pieniądzach = trzeba płacić). Chyba, że a źle rozumiem profil Gnyszki.
-
2010/02/02 01:03:46
A jeśli płatny kontent na iPada będzie o tym, jaki iPad jest fajny?

@"masz tego gówna całe księgarnie."
Ironically - produkt niedostępny Życie.

@niniwa etc.
Stawiałbym na "zanikalność" płatnego kontentu - pliki z datą ważności przedłużaną kolejną płatnością
-
2010/02/02 01:08:49
@sheik
"A jeśli płatny kontent na iPada będzie o tym, jaki iPad jest fajny?"

A jak literatura będzie o literaturze?

"Ironically - produkt niedostępny Życie."

Wykupili! Jest sukces.

@inzmru
"Chyba, że a źle rozumiem profil Gnyszki."

To jeszcze jest tak, że jako żebracz Frondy z pewnością będzie szukał nowych opcji. Oraz - wydaje mi się, że widziałem go ostatnio w Teatrze Żydowskim.
-
2010/02/02 01:14:04
@Stawiałbym na "zanikalność" płatnego kontentu - pliki z datą ważności przedłużaną kolejną płatnością

to jest nie do osiągnięcia. im popularniejszy plik, tym szybciej wycieknie, freetardzka tłuszcza go wyrwie, w ten czy inny sposób i możesz sobie przedłużać płatności dla paru hobbystów. to, że pojawi się dopiero rok później np w wersji cracked, keygened i ze słownikiem trudnych wyrazów, to właściwie czynnik, który więkoszość jebie. ważne, że zamienia się w zawartość do której masz dostęp w każdym miejscu, momencie i z każdego kompa (o ile tylko coś ci synchronizuje zakładki), bez potrzeby wkręcania się w obklikiwanie swojego konta bankowego, wypełnianie kolejnych formularzy i przebijanie się przez sto pytań do z serii, czy twoja karta debetowa mówi po hebrajsku. a do takiego przesunięcia kategorii, z płatnego contentu za paywallem, potrzebny jest tylko jeden znudzony człowiek, który z wklei zawartość artykuły w meila do zioma, co nie ma dostępu, ale akurat chcieliby o tym pogadać razem. poszło. i tyle widzieli paywalla.
-
2010/02/02 01:18:52
@brain
"i możesz sobie przedłużać płatności dla paru hobbystów"

No to będziemy tymi hobbystami, to dla nas będą produkowali płatny kontent, to nas będą uwzględniać w badaniach marketingowych, to dla nas będą produkować treści, zabawki, regulacje prawne.
-
2010/02/02 01:18:56
Kto ostatnio pisał, że mu nie staje, jeśli nie zapłacił za porno?
-
2010/02/02 01:22:52
@mrw
Jakość, jakość, jakość.

Problem z płatnością za porno jest taki: w tych wszystkich porntubsach, blogaskach, gdzie lądują krótkie filmy: nie masz możliwości obronić się, jeśli okaże się, że np. jakiś koleś podczas kręcenia pornosa nie miał odpowiedniego wieku. Jeśli płacisz za porno - masz pewność, że dostajesz bezpieczne treści.
-
2010/02/02 01:25:32
@ No to będziemy tymi hobbystami, to nas będą uwzględniać w badaniach marketingowych

tak, dokładnie jak fanów pamiątek z Częstochowy, wielbicieli winyli i kolekcjonerów znaczków. bez wątpienia zawsze znajdzie się ktoś, kogo ucieszy, że jesteście skłonni płacić z własnej kieszeni, jednak masa prędzej łyknie kolejny podatek/abonament/dil niż powrót do - jak to kurwa, nie ma tego na rapidzie już? mam się zastanawiać czy fajki, czy Anal Fantasy Forver Na Zawsze VII? To weźcie mi już skasujcie co miesiąc za to po cichu z wypłaty. chuje.

-
2010/02/02 01:30:04
@brain
"tak, dokładnie jak fanów pamiątek z Częstochowy, wielbicieli winyli i kolekcjonerów znaczków"

Ale że serio uważasz, że freetardyzm tak się rozwinie? Przecież jest masa ludzi, którzy chcą płacić za treści (patrz: ziomalia od Radio Maryja).
-
2010/02/02 01:35:21
@ Ale że serio uważasz, że freetardyzm tak się rozwinie? Przecież jest masa ludzi, którzy chcą płacić za treści

bo jeszcze nie odkryli uroków one click delivery, bo jeszcze komputer widzieli tylko u pani urzędniczki i we w szkole, bo jeszcze nie zderzyli się ze światem, gdzie jest tyle rzeczy na wyciągnięcie ręki, że na pewno w tę czy inną stronę rozdupczy im to głowę. jeśli nie są ustawieni na wstępie (a pamiętaj, że brak dostępu zaczyna być tym samym, co brak prąduwody i dotyka dokłdnie tych samych warstw społecznych) i na dzień dobry po pierwszych edukacyjnych krokach trafią w choć jeden cichy freetardzki zakątek, to jaki przewidujesz rozwój wydarzeń?
-
2010/02/02 01:40:16
@brain
"i na dzień dobry po pierwszych edukacyjnych krokach trafią w choć jeden cichy freetardzki zakątek, to jaki przewidujesz rozwój wydarzeń"

A presja społeczna (chcijto-kupto, bo inaczej jesteś żenujący), a bat w postaci odcinania od sieci?

"a pamiętaj, że brak dostępu zaczyna być tym samym, co brak prąduwody i dotyka dokłdnie tych samych warstw społecznych"

No ale to będziemy jakoś ogarniać problem cyfrowego wykluczenia - dotacje na książki, materiały, kulturę.
-
2010/02/02 01:48:01
@: jeśli chcecie się ogradzać, jak krowy to ja jestem bardzo za tym - jeśli jesteście bardzo interesujący, w końcu legenda na przedmurzu paywalla tak narośnie, że zapłacę raz i drugi, może się wkręcę.

Mur będzie, ale dyfuzja przez niego osmotyczna. Nie wiem czy dobrze wyczuwam w Twoim tonie takiego focha, który IMO właśnie się zmieni: och, rysował komiks za darmochę, a jak zaczęło go czytać 1000 osób to nagle poszedł w komercję; wal się ciulu, kumpel mi przyśle screena. Takie podejście to jest w ogóle jakiś ewenement na skalę cywilizacji i nie ma pokrycia w złocie. Informacja chce być płatna. To wszystko jest gdzieś tam zakorzenione w akademickim rodowodzie sieci, kiedy dysponowanie treścią opierało się na honorze naukowca. Honorem internetowego łosia może być tylko jego portfel. Going commercial, going radiohead, bez aury przemiany fazowej i brejkania ruli intertubsów. Wczoraj było za zero koma zero, dziś jest za zero koma jeden. Różnica dziś jeszcze mentalnie o nieskończoność razy, in the future tylko o 0,1.

@: to jest nie do osiągnięcia. im popularniejszy plik, tym szybciej wycieknie, freetardzka tłuszcza go wyrwie,

Tak można mówić też o zakupach książek. Poprzyklejali RFID na okładkach? Przecież jest tylko kwestią czasu aż jakiś spryciarz zrobi ekranującą torebkę z siatką Faraday'a i wyniesie z Empiku. A potem skseruje. Przemysłowo. I rozda. Tylko jakoś nikt tego nie robi, bo IRL nie ma etosu jumania treści. I z sieci też ten etos zniknie. Na freetardzkim przedmurzu zostaną ci wiecznie pogodzeni z odpuszczaniem sobie produktów osiągających jakość pozwalającą im przejść za paywall.
-
2010/02/02 01:52:23
@ A presja społeczna

przeceniasz. presja nadanżać wygrywa w przedbiegach. tu jest właśnie ten myk nie do przeskoczenia, że IWANT w bardzo dużej części zwykle przeważa nad 'za co', zwłaszcza, gdy jest dostęp za free. a ten będzie zawsze.

@ a bat

tworzący zajebisty rynek dla bardzo tanich pre-paidów czy innych zdrapek i pocharatków? myślisz, że telekorpy nie ucieszą się z możliwości masowego opylania dostępu odciętym, w cenach konkurencyjnych dla stałych połączeń? po mojemu, to nie byłyby wtedy telekorpami.

@No ale to będziemy jakoś ogarniać problem cyfrowego wykluczenia

nie, będziemy utrzymywać dostarczycieli zawartości. nielicznych. reszta będzie musiała sobie radzić sama.
-
2010/02/02 02:01:15
@brain
"tworzący zajebisty rynek dla bardzo tanich pre-paidów czy innych zdrapek i pocharatków?"
Coś jak giftcardy? Bomba.

"nie, będziemy utrzymywać dostarczycieli zawartości."

Ale w drugą stronę będzie prościej: jest kontent, dopłacamy wykluczonym cyfrowo, żeby mieli dostęp.
-
2010/02/02 02:13:44
@ Nie wiem czy dobrze wyczuwam w Twoim tonie takiego focha, który IMO właśnie się zmieni: och, rysował komiks za darmochę, a jak zaczęło go czytać 1000 osób to nagle poszedł w komercję; wal się ciulu, kumpel mi przyśle screena.

Staram się tego unikać, ale może faktycznie jakoś wychodzi bokami. Przede wszystkim jednak chodzi o to, że ostatnie parę lat jumy bez granic, przyzwyczaiło duża część konsumentów do odruchowego sprawdzam, i to nie takiego typu preview albo chujowy sampel, tylko po całości. bo jednak jest tak, że konsument się nauczył z filmów i strasznych gazet, że rynek robi dużo, żeby mu się wbić w kasę i z reguły nie gra uczciwie. juma dała mu pewną formę obrony przed tym, możliwość odsiania coehlo, przed wydaniem grosza na książkę, którą napisał, czy możliwość powiedzenia e lady gaga to kupa, nim zrobi to Leszczyński. Tak właściwie jest to jedyna broń jaka pozostała, bo tak na serio przeciętny konsument nie ma mechanizmów obrony przed hajpem i reklamową podjarą, zniknęły wszelkie wiarygodne źródła osądu (w sensie nigdy ich nie było, ale dopiero teraz aż tak bardzo to widać), jedyne co mu pozostało, to sprawdzić produkt własnym rozumem i zmysłami, najlepiej nie angażując się w to finansowo, nim nie podejmie ostatecznej decyzji.

@ Przecież jest tylko kwestią czasu aż jakiś spryciarz zrobi ekranującą torebkę z siatką Faraday'a i wyniesie z Empiku

nie wiem, co to siatka Faraday'a. ale sądząc po zagranicznej nazwie coś skomplikowanego - w odróżnieniu od weź aparat, ustaw zoom, strzel 120 fotek 240 stronicowej książki, zrób klik, zrób drugi, roześlij znajomym link do pdfa na rapidzie. Przecież skopiowanie i wpuszczenie w obieg jakiejkolwiek treści kulturalnej wymaga skillów osiągalnych dla szympansa z wodogłowiem, możesz to po prostu zrobić odruchowo z chęci podzielenia się, że węź, kurde Mruwnica, taki fajny Dawkins, musisz przeczytać, masz.
-
2010/02/02 09:00:42
@mrw
"Nadchodzi Web 3.0, która będzie dzieliła się na kaloryczny płatny kontent dla klasy średniej i treścioidę o cyckach Dody dla freetardów."

A blog mrw będzie płatny, czy z cyckami Dody?
-
2010/02/02 09:07:52
@eater
"przebijanie się przez sto pytań do z serii, czy twoja karta debetowa mówi po hebrajsku"

No i to może być kwestia kluczowa. Na razie płatności przez sieć są przeważnie upierdliwe, ale prędzej czy później będzie prawdziwy one-click payment - na zasadzie, że klikasz, a w tle się dopisuje do rachunku, który przychodzi na koniec miesiąca, albo jakoś tak. I wtedy będzie - przynajmniej nam - wygodniej zapłacić ze 2 czy 3 stówki miesięcznie, niż się bujać po forach w poszukiwaniu downloadów.
-
2010/02/02 09:17:36
@A blog mrw będzie płatny, czy z cyckami Dody?

A na jakiego wygląda?
-
2010/02/02 09:20:09
@A na jakiego wygląda?

Na takiego, w którym będą cycki Dody w wersji płatnej, z widocznymi sutkami.
-
2010/02/02 09:34:41
@ I wtedy będzie - przynajmniej nam - wygodniej zapłacić ze 2 czy 3 stówki miesięcznie, niż się bujać po forach w poszukiwaniu downloadów.

Pewnie - jeśli uda się uzyskać taką swobodę wyboru, jak po wpisaniu 'tytuł' +rapidshare, czyli nie tylko pojedynczy egzemplarz danego tytułu, ale wszystkie jego mutacje w różnych formatach, łącznie z print on demandem i możliwością wydrukowania sobie całej książki na t-shircie za cenę nie większą niż paczka chusteczek higienicznych, to tak, może pojawić się grupa, która odpuści jumę. But still - odwalasz na bok jeden drobiazg - my jesteśmy przyzwyczajeni do płacenia, kupowaliśmy dłużej, niż jumamy i wiemy, że to jest jakaś chwilowa aberracja, którą prędzej czy później, ktoś udupi, więc nie ma się co przywiązywać. Tyle, że całkiem nieskrępowane fora na o2, peb.pl i tym podobne zasiedla ekipa gimnazjalistów, dzieciaków, którym dostęp do dóbr kultury nijak nie kojarzy się z sięganiem po własny kesz z kieszonkowego. Dla nich płyta, gra czy książka, której nie można ściągnąć, po prostu nie istnieje, chyba, że jako prezent na od starych na geburstag. Oni nie mieli jak sobie wyrobić odruchu kupuj, bo od momentu, kiedy rodzice zdjęli parental lock z domowego kompa, taki dzieciak przy zerowym wysiłku ma dostęp do wszystkiego. I ich za 10 lat nie przekonasz do tego, że mają za coś płacić, nawet jeśli będzie to tak nieskomplikowane jak paypal.

@ A blog mrw będzie płatny, czy z cyckami Dody?

Problem z blogami jest taki, że płatność będzie o tyle trudna, że dobre blogi składają się w 80-90% z komentatorów i dyskusji pod notką, która sama w sobie może być o niczym (ta notka, choć ta dyskusja też). Tak jest tu, tak jest u WO, tak jest u Barta, gdzie notki to jeden z najmniej istotnych aspektów blogowania, można ich wcale nie czytać, a i tak ogrzać się w płomieniu flejma. nie wiem, czy kiedykolwiek przebrnąłem do końca przez jakiś tekst WO o ulicach czy polityce, albo przez jakąkolwiek notkę MRW o muzyce, co jednak nie zmienia, że chętnie wejdę na ping-ponga. Ale zastanowię się mocno, jeśli ktoś będzie chciał, żebym płacił jakieś wpisowe, umożliwiające udział w tym amatorskim turnieju retorycznym. w końcu tak samo miło mogę się z kimś pokłócić na blipie, fejsie, czy forum.
-
2010/02/02 09:46:36
@eater

"Pewnie - jeśli uda się uzyskać taką swobodę wyboru, jak po wpisaniu 'tytuł' +rapidshare, czyli nie tylko pojedynczy egzemplarz danego tytułu, ale wszystkie jego mutacje w różnych formatach"

Wot? W formacie pdf i doc? A po co.

"łącznie z print on demandem i możliwością wydrukowania sobie całej książki na t-shircie za cenę nie większą niż paczka chusteczek higienicznych"

Wot? Rapid daje ci takie możliwości?

Ale w ogóle to nie mówię o filmach, książkach i muzyce, bo to faktycznie może być bardziej problematyczne, ale bardziej o materiałach codziennych lub cotygodniowych (chociaż tygodniki jako łatwiej jumalne mogą wymrzeć): zamiast wydawać codziennie dwa pińdziesiąt na gazetę, wydajesz codziennie 5 zyka na płatny dostęp do artykułów i newsów z dzisiaj. Albo za archiwum: jakoś archiwów Wyborczej nikomu się nie chce zgrywać i wrzucać na rapida, mimo że płatne.
-
2010/02/02 09:49:48
@Ale zastanowię się mocno, jeśli ktoś będzie chciał, żebym płacił jakieś wpisowe, umożliwiające udział w tym amatorskim turnieju retorycznym

Oj dużo się będziesz zastanawiać, klikniesz "OK", 10 groszy się dopisze do rachunku i tyle.
-
2010/02/02 09:52:57
@książki & nuta vs. paywall

W tym sektorze jeszcze jest tak, że zawsze znajdzie się jakiś Doctorow, Watts czy inny Stross, który w ramach robienia sobie reklamy wypuści swoje twory w necie za free.
-
2010/02/02 09:55:30
@harkonen
"w ramach robienia sobie reklamy wypuści swoje twory w necie za free"

Są też psychole, którzy wydają książki własnym nakładem, ale jakoś nie zdobywają tym szacunku.
-
2010/02/02 09:58:14
To nie kwestia szacunku, tylko reklamy. Doctorow jasno i wyraźnie pisze, że daje za free, bo to mu zwiększa sprzedaż jego książek papierowych. "Accelerando" Strossa i "Ślepowidzenie" Wattsa też chyba nie było wtopą dla Maga, choć obie książki są do ściągnięcia za free w lengłydżu ze stron autorów.
-
2010/02/02 09:58:57
@ Wot? W formacie pdf i doc? A po co

A choćby po to, że na 10 calowym ekranie dużo lepiej się czyta w Adobe Digital Editions, a na piętnastce sympatyczniej wygląda full screen worda ze ściągniętym kontrastem i kolorami ustawionymi po swojemu. Oki, mogę sobie oneklikiem zdobić doc z pdfa i nazad, ale po co mam to robić, skoro ktoś może mi dostarczyć w jednej paczce wszystkie formaty, łącznie z .lit i konwersjami na przenośne ciulniki.

@ Rapid daje ci takie możliwości?

Oczywiście nie, ale daje dokładnie takie same, jak płatny dostęp, więc sorry, żeby mnie zachęcić jako klienta, musisz a) dostosować cenę, b) dorzucić ficzery, których nie ma za fri. Inaczej twoja konkurencyjność wynosi zero.

@ jakoś archiwów Wyborczej nikomu się nie chce zgrywać i wrzucać na rapida, mimo że płatne.

90% crap rule. 90% zawartości tego i każdego archiwum, to szit za który nikt nie zapłaci, pozostałe 10% łatwo sobie wyguglasz. To jest to, o czym już było wyżej - jeśli jakiś archiwalny tekst będzie wazny, fajny, ciekawy, to prędzej czy później przejdzie przez paywalla, choćby w treści meila, jaki wyślesz kumplowi. Nie wydasz nawet pół grosza na dostęp do GW archiwum, a przy dobrze ustawionych keywordach bez problemu ułożysz sobie z dostępnych bezpłatnie tekstów praktycznie to wszystko, co później jest wypuszczane w zbiorach reportaży firmowanych nazwiskami autorów GW.
-
2010/02/02 10:09:24
@eater "skoro ktoś może mi dostarczyć w jednej paczce wszystkie formaty, łącznie z .lit i konwersjami na przenośne ciulniki"

No to nie wiem, chyba nie powinno być z tym problemu, formaty tekstowe można wteiwewte z automatu przecież.

"a) dostosować cenę"
Fakt. Ale mam nadzieję, że to się ucywilizuje na poziomie paru-nastu groszy za tekst, bo inaczej to masz rację.

"b) dorzucić ficzery, których nie ma za fri."

Główny ficzer to wygoda: wszystko w jednym miejscu, ładny portal, wyszukiwarka. A nie forum PEB z wyszukiwarką działającą co minutę, gimbusami, chujowym przewijaniem stron, niedziałającymi linkami i gołymi babami na banerach.
-
2010/02/02 10:11:02
@harkonnen
"książek papierowych"

No właśnie. Jak nie będzie książek papierowych, to puszczanie za darmo w necie będzie jak drukowanie własnym nakładem. Also: mowa chyba jednak nie o książkach.
-
2010/02/02 10:12:23
@eater
"skoro ktoś może mi dostarczyć w jednej paczce wszystkie formaty, łącznie z .lit i konwersjami na przenośne ciulniki"

No to nie wiem, chyba nie powinno być z tym problemu, formaty tekstowe można wteiwewte z automatu przecież.

"a) dostosować cenę"

Fakt. Ale mam nadzieję, że to się ucywilizuje na poziomie paru-nastu groszy za tekst, bo inaczej to masz rację.

"b) dorzucić ficzery, których nie ma za fri."

Główny ficzer to wygoda: wszystko w jednym miejscu, ładny portal, wyszukiwarka. A nie forum PEB z wyszukiwarką działającą co minutę, gimbusami, chujowym przewijaniem stron, niedziałającymi linkami i gołymi babami na banerach.
-
2010/02/02 11:08:27
To jak ja się zwykle nie wtrącam, tak tym razem zawołam "100% racji panie redaktorze".

A teraz pingpongi.

@brain
"w zawartość do której masz dostęp w każdym miejscu, momencie i z każdego kompa [...], bez potrzeby wkręcania się w obklikiwanie swojego konta bankowego, wypełnianie kolejnych formularzy i przebijanie się przez sto pytań do z serii, czy twoja karta debetowa mówi po hebrajsku"
Ale to właśnie robi teraz Apple, Amazon czy Sony: zakładasz sobie konto, raz jeden, podajesz detale karty, a potem masz 1-click delivery, tak gładkie i przyjemne, że to się robi prostsze niż Alt-Tab i odpalenie searcha na rapidach. I w tym kierunku to wszystko pójdzie.

@eli
"Jeśli płacisz za porno - masz pewność, że dostajesz bezpieczne treści."
Bez przesady, jak ściągasz z torrentów/rapida coś, co pochodzi z dużych wytwórni i zawiera znane nazwiska, to też jesteś, nomen omen, kryty. Natomiast co ciekawe, niedawny trend jest taki, że te rzeczy (duże wytwórnie, duże nazwiska) z lewych stron szybko znikają po "cease and desist". Dawniej były i bywały, ostatnimi czasy nie ma, a jak jest, to wyparowuje jak sen jaki złoty. I koniec końców trzeba płacić.

@brain
"my jesteśmy przyzwyczajeni do płacenia, kupowaliśmy dłużej, niż jumamy i wiemy, że to jest jakaś chwilowa aberracja, którą prędzej czy później, ktoś udupi, więc nie ma się co przywiązywać. Tyle, że całkiem nieskrępowane fora na o2, peb.pl i tym podobne zasiedla ekipa gimnazjalistów, dzieciaków, którym dostęp do dóbr kultury nijak nie kojarzy się z sięganiem po własny kesz"
Nienienienienie i jeszcze raz nie, powiedziała czarownica. Nie jesteśmy. My tutaj w naszym blogświatku klasy średniej z przyległościami w jakimś momencie tego przyzwyczajenia nabraliśmy jako pochodnej etosu tejże klasy, bo z wychowania, to mieliśmy krajowy warez przez radio (nadawane gierki na ośmiobitowce za komuny w jakimś programie radiowym), potem samowolkę totalną i punkty przegrywania kaset, giełdę na Grzybowskiej, firmę Takt i tanie kasety, początki internetsów z szaloną jumą i wszystkim za darmo. A te dzieciaki już wiedzą, że jest płatne i jest jumane z internetu, czyli na początek mają już skalę odniesienia, której my nie mieliśmy. Wiedzą że jumają, ale mają to w dupie - a to pierwszy krok do oświecenia. Potem jeszcze bacik (odcinanie od netu, naloty na akademiki) i marchewka (wersje PLE, zniżki, 1-click) i łatwiej im będzie zgiąć kark. Więc spokojnie, gimbusy podrosną, zaczną pracować i awansują klasowo.
-
2010/02/02 11:13:19
@brain
"w odróżnieniu od weź aparat, ustaw zoom, strzel 120 fotek 240 stronicowej książki, zrób klik, zrób drugi, roześlij znajomym link do pdfa na rapidzie"
No więc ja na to jestem za leniwy, inżynier zbyt zasadniczy, i tak dalej, a populacja ludzi którym się chce w wolnym coś kraść dla innych (no bo do tego się to sprowadza), ma stosunkowo niedużą część wspólną z populacją ludzi, którzy chcieliby posłuchać Shakti Rhythms czytając felietony Pereza-Reverte (dwa przykłady mało popularnych treści, których z tego co wiem, nie ma w internecie - treści atrakcyjnych raczej nie dla Ziutka z Pierdziszewa).
-
2010/02/02 11:21:04
@brain
"Tak jest tu, tak jest u WO, tak jest u Barta, gdzie notki to jeden z najmniej istotnych aspektów blogowania, można ich wcale nie czytać"
Ranisz ich, Vern.. ale oni mają kontrakt!
-
2010/02/02 11:24:45
I jeszcze co do przyzwyczajeń do płatnych treści: edukacja, głupcze. Na uczelniach i w szkołach będzie dostęp via uczelniana sieć, dzieciaki / młodziaki się przyzwyczają, korporacje medialne będą miały całe działy, których zadaniem będzie przyciągnąć i utrzymać młodych MC, których stać na studia, zupełnie niewykluczone, że za parę lat taka korporacja zapłaci brainowi za to, żeby produkował swój kontent nie na ultramarynę, tylko dla Babilonu za pieniądze, bo im wyjdzie, że młodzież to łyka jak pelikan. A przyuczeni od dziecka, pójdą potem do pracy, będą nadal czytać swoich ulubionych autorów i tak się samo potoczy.

Powyższy punkt dotyczy też cyfrowego wykluczenia - system edukacji będzie to jednak trochę niwelował.
-
2010/02/02 11:30:51
@Shakti Rhythms & Perez-Reverte w internecie

Aż sprawdziłem. Jumalność S.R. jest na poziomie dziesiątków tysięcy, P.R. -- tysięcy dałnlołdów. Oczyiwście, oba dostępne.

A przekonanie, że njuejdżowy muzak i popfelietonista wyznaczają elitarność, wzrusza. Jakże się przydaje ten mityczny Ziutek z Pierdziszewa, żeby się odróżniać (na plus).
-
2010/02/02 11:41:12
@A przekonanie, że njuejdżowy muzak i popfelietonista wyznaczają elitarność, wzrusza.

#biurowaklasaśrednia

@Jakże się przydaje ten mityczny Ziutek z Pierdziszewa, żeby się odróżniać (na plus).

Ja dlatego postanowiłem starannie pielęgnować moją LMC.
-
2010/02/02 11:41:36
"który z wklei zawartość artykuły w meila do zioma, co nie ma dostępu, ale akurat chcieliby o tym pogadać razem. poszło. i tyle widzieli paywalla"

Don'u underestimate the power of DRM.

W Nowym Wspaniałym Świecie Alicja zobaczy, że wysyła Bobowi cytacik, a Bob zobaczy albo 1) kryptograficzną sieczkę na niekompatybilnym systemie 2) linka do "zapłać żeby przeczytać" na kompatybilnym.

Oczywiście będzie to do obejścia jak wszystko, ale tak będzie wyglądało z punktu widzenia ZU.

Y.
-
2010/02/02 11:49:38
@ potem samowolkę totalną i punkty przegrywania kaset, giełdę na Grzybowskiej, firmę Takt i tanie kasety,

Płać, płać, płać - poczatek jumy w 90' niczego tak naprawdę nie zmienił z poziomu end usera - nadal musiałeś wysupłać te 10000 na kasetę, czy wielokrotność na płytę (chyba, że byłeś sprytny, uroczy i poleciała na ciebie panienka z pierwszego w okolicy empiku, której wolno było wynosić płyty na odsłuch)

@ Ale to właśnie robi teraz Apple, Amazon czy Sony

Howgh, tyle, ze to jest oferta dla ciebie, dla mnie. Nie dla Zenka, który dostanie dotowany dostęp w ramach zmniejszania przepaści cyfryzacyjnej, choćby dlatego, że Zenek tyrający za minimalna krajową, będzie miał większy problem z wydobyciem z banku sensownej karty, niż ja jako formalnie bezrobotny frilanser. A Zenek w necie tak samo jak my, będzie szukał czegoś, co podbije mu kapitał kulturowy niskim kosztem, choć może zamiast przeszukiwać rapida pod kątem ostatniej powiesci Murakamiego, będzie grzebał w szarostrefowych streamingówkach, szukając bezpłatnego dostępu do relacji z Premier League. Cały czas zdajecie się zapominac o tym, że po UC, MC teraz czas na to, żeby do netu weszli klasyczni prole i ku temu dążą wszystkie programy wyrównawcze, słusznie zresztą i chwalebnie. I to jest te 50% populacji światowej (dane z dupy), dla którego dylematem nie jest kupić książkę czy kupić książkę, tylko kupić książkę, czy opłacić ten minimalny koszt dostępu i liczyć na to, ze znajdą za free, to co chcą.

@ A te dzieciaki już wiedzą, że jest płatne i jest jumane z internetu, czyli na początek mają już skalę odniesienia, której my nie mieliśmy

Z dziwnego kąta patrzysz na tę skalę, ale to akurat mnie nie dziwi, bo wyglądasz na tfu, tfu idealistę :) Te dzieci wiedzą, że 'wszystko jest z internetu', a to, ze część jest płatna, to tylko drobne utrudnienie, które uczą się omijać w pięć minut po tym, jak założą sobie skrzynkę na gmailu.

@ mam nadzieję, że to się ucywilizuje na poziomie paru-nastu groszy za tekst, bo inaczej to masz rację.

tu będzie kolejny front walki starego z nowym. konsument jest dziś całkiem nieźle zorientowany w realnych kosztach produkcji kulturowego kontentu i coraz trudniej będzie usprawiedliwić wysoką cenę jakimś bełkotem o jakości, brandowaniu czy fetyszyzacją gadżeta. Luz, zawsze się znajdzie paru jebniętych, chętnych płacić za logo i utwierdzanie się w przekonaniu, że ma ono jakiekolwiek znaczenie, jednak ta większa część konsumariatu loga ma w rzyci, a różnica między Dolce Gabana a Dojcze Gabana dla nich nie istnieje i niczym ich nie przekonasz, że jakaś jest.

Wiem, ze dla mnie granicą dla impulsywnego kliknięcia będzie 4,99, bo w życiu jeszcze nie spotkałem tekstu kultury, który w mojej subiektywnej opinii byłby wart więcej i będzie trzeba naprawdę dużego wysiłku copywriterów, żeby mnie przekonać, że mam dać więcej. I nie wydaje mi sie, ze mam tę granicę jakoś hardkorowo nisko, podejrzewam, że w dużej części przypadków może ona stać na 0,99 your actuall currency. Jak wyciągnąć z tego opłacalność dla producentów treści?

@ Ranisz ich, Vern.. ale oni mają kontrakt

Przecież nie piszę, że piszą nieciekawie, po prostu tematyka mnie wali, więc nie zapłaciłbym za dostęp do notki, tylko po to, żeby sobie zrobić trollercoaster w komciach. A jak nie zapłacę, to nie widzę, czy blog dalej zyje, czy cokolwiek się tam ciekawego pod tymi notkami dzieje, w końcu wywalam go z blogrollki, bo nikt nie jest w stanie długo produkować ciekawej zawartości w regularnych odstępach czasowych. Tak, jak mam nudna notkę, to i tak wlezę, sprawdzić, potłuc buca, a tak zostaje tylko z nudna notka, jedną, drugą, spierdalaj.
-
2010/02/02 11:57:11
@ nameste
Aż sprawdziłem. Jumalność S.R. jest na poziomie dziesiątków tysięcy, P.R. -- tysięcy dałnlołdów. Oczyiwście, oba dostępne.
Shakti Rhythms by Shiva Rea - poproszę linka do downloadu. Jeżeli znajdziesz, to przyznam że się myliłem. Jeżeli nie znajdziesz, to znaczy że, tak jak mówiłem, ta płyta nie istnieje w internecie i przeprosisz. To samo dotyczy felietonów Arturo Pereza-Reverte - "Życie jak w Madrycie" i "A w Madrycie nadal znakomicie". Tego nie ma nigdzie, bo tego nikt nie czyta.

A przekonanie, że njuejdżowy muzak i popfelietonista wyznaczają elitarność, wzrusza. Jakże się przydaje ten mityczny Ziutek z Pierdziszewa, żeby się odróżniać (na plus).
Naucz się czytać ze zrozumieniem, bo widać, że masz z tym problem: nie elitarność, tylko przynależność do szeroko rozumianej klasy średniej. Kasjerki z Tesco i goście z PGRów raczej nie czytają takiej książki i nie słuchają takiej muzyki. Złośliwość Twoja zatem totalnie nietrafiona.

Also, jeżeli Perez-Reverte jest dla Ciebie pop-felietonistą, to kto nim nie jest? Kto jest "prawdziwym felietonistą"? Stomma to już felietonista, czy jeszcze pop-? A Passent? A Urban? Mógłbyś mi to jakoś wyłożyć, pretty please.
-
2010/02/02 11:57:49
@mrw
#biurowaklasaśrednia oraz Ja dlatego postanowiłem starannie pielęgnować moją LMC
Przecież to właśnie to samo.
-
2010/02/02 12:00:04
@Przecież to właśnie to samo.

Askąd. #biurowaklasaśrednia to ludzie, którym się wydaje, że są w wyższej klasie, bo nie oglądają HMS i śmieją się z #trzymamkredens.
-
2010/02/02 12:00:34
@brain
"Howgh, tyle, ze to jest oferta dla ciebie, dla mnie. "
Czyli klasy średniej, jak napisał to mrw i później ja. Czyli dochodzimy właśnie do tego, co autor notki myślał kiedy pisał - treść dla klasy średniej, cycki dody dla proli.

"wyglądasz na tfu, tfu idealistę"
Niestety, ale szukam na to pigułki.
-
2010/02/02 12:01:03
@jednak ta większa część konsumariatu loga ma w rzyci

Byłeś kiedyś w Bułgarii? Najgorszy żul chodzi tam w koszulce "Boss" (chyba wogle nie ma innych,więc z kubła wyciągnął sobie taką). GP kocha loga, mogą być podrabiane. Właściwie to muszą. Dolce, nie Dojcze, choć z kontekstu widać, kto ma które.
-
2010/02/02 12:02:50
@"jeżeli nie znajdziesz, to znaczy że, tak jak mówiłem, ta płyta nie istnieje w internecie"
Oj, niejedna płyta nie występuje w sieci i trzeba ją kupić, sigh. BTDT, koszulka w drodze.
-
2010/02/02 12:03:16
@mrw
"bo nie oglądają HMS"

Co to HMS?
-
2010/02/02 12:05:11
@Co to HMS?

Taki statek z Królową w środku
-
2010/02/02 12:07:05
@mrw
"Askąd. #biurowaklasaśrednia to ludzie, którym się wydaje, że są w wyższej klasie, bo nie oglądają HMS i śmieją się z #trzymamkredens."
Rozumiem, że to jest Twoja chałupnicza definicja. Ja bym do niej wrzucił też gości, którzy mają potrzebę odróżnienia się od ludzi którzy nie oglądają HMS i którym nie podoba się Batman Forever, ale KJP, oczywiście.
-
2010/02/02 12:09:39
Jak zostanie ostatecznie rozwiązany problem mikropłatności - wasze pytania zmienią sens. Problemem nie jest nawet kto płaci ani czy płaci. Tylko ile płaci. W sensie masa ludzi plus mikropłatność = sukcesik zmultiplikowany.
Na razie powstała masa ludzi to już fakt. 300-500 wejść dziennie na blogaska to w niektórych przypadkach norma - to mamy, teraz wystarczy że każdy czytacz przelewa nie nawet 1 grosz dziennie za wejście na stronę jakąkolwiek (niektórzy nawet się juz nie schylają po 1 grosz), ale 0,034583747 grosza. Koszt obróbki bankowej takiego przelewu dziś przekracza po wielokroć wartość samego przelewu. Ale to cecha obecnej konstrukcji systemu a nie rzeczywistych ograniczeń.

Na razie monety są postrzegane jako liczby całkowite, nie ma kosztu 0,0008347597 grosza. Natomiast w necie - dlaczego nie. Suma milionów takich liczb niecałkowitych daje niezłe kwoty. Ale płatność przez sms, przelew czy cokolwiek powoduje opłatę w banku - w moim akurat 50 groszy. Wiec każdy przelew poniżej 5 zł będzie widziany z niechęcią i bezsensowny. Tak samo sms - spora część idzie do operatora aby zarobić złotówę klient płaci 2.30 gr. Na razie tak się dzieje bo tak to wymyślono na obraz i podobieństwo płacenia z ręki do ręki. Na tym bazują banki i systemy bankowe i tak są sporządzane umowy.

W momencie powstania narzędzia umożliwiającego płacenie 0,0023452 grosze za 1 wejście na blogaska mrw przestaje być dla wielu (a to błąd) podstawą do prowadzenia ideowych dyskusji o płaceniu.

Stąd problem klas, cycków dody czy intelektualnych rozważań przestaje mieć sens. Jeśli powstanie narzędzie (a to raczej nie problem) i ktoś zdecyduje się go rozpowrzechnić i do tego umocować prawnie - nie będzie wyboru - to kwestia czasu raczej.

Ja mam wrażenie że to troszkę oczekiwanie aż wymrze pokolenie PC i piewców własnego twardego dysku którzy chcą mieć cokolwiek u siebie. Przyszłość to ekrany z konsolami i system róznych tabletów (do gier, do pisania, do tego czy owego). A twardy dysk, programy czy cokolwiek umieszczone będzie na zewnątrz w sferze kontrolowanej (a wiec zero piractwa) a wtedy wszystkie nasze problemy wobec tematu płacenia czy jumy czy free przestają mieć sens. Jesteś w systemie albo nie. masz abonament albo nie. a rozdziałem kasy co komu za co zajmie się ktoś zupełnie inny kogo nawet znać nie musisz.
Ale że człowiek pozostanie człowiekiem, system bez dziur to katorga więc nie ma się co obawiać.
-
2010/02/02 12:10:12
"Shakti Rhythms by Shiva Rea - poproszę linka do downloadu."

Aż sam się skusiłem na wyzwanie i za trzecim podejściem do googla znalazłem. Tylko że każdą piosenkę oddzielnie trzeba ściągać, a nie w paczce.
-
2010/02/02 12:12:01
@ Ja bym do niej wrzucił też gości, którzy mają potrzebę odróżnienia się od ludzi którzy nie oglądają HMS i którym nie podoba się Batman Forever, ale KJP, oczywiście.

A cóż to za symetria?
-
2010/02/02 12:12:10
@ Czyli dochodzimy właśnie do tego, co autor notki myślał kiedy pisał - treść dla klasy średniej, cycki dody dla proli

No nie, bo w tej klasie średniej będzie taki ja na przykład i to w liczbie multum, który nie ma absolutnie żadnych oporów przed tym, żeby pożyczyć książkę, film, dać posłuchać płyty, choćby tylko po to by mieć się z kim wymienić emo w danym temacie. I wystarczy, że raz kliknę posyłając Ci choćby tego Pereza (a weź się może na Magrisa przerzuć, hmm?) i to się juz potoczy - będziesz chciał, zeby sobie to czytła twoja siostra, najdzie Cię ochota pogadać na temat tego tekstu z większa grupa ludzi - clicketyclick i nie ma paywalla, krąży milion uwolnionych egzemplarzy. A nie ma, bo ludzie zasadniczo nie są chujami, lubią się dzielić.
-
2010/02/02 12:18:51
@fan_terlika
To ja poproszę linki jako dowód, jak się krępujesz publicznie, to na barts706 na gmailu. Płytę mam, ale jak kiedyś szukałem, to nie było. Braineater wtedy pomagał, też nie namierzył.

@mrw
"A cóż to za symetria?"
Z dupy wzięta, rzecz jasna, podobnie jak Twoja definicja.

@brain
"No nie, bo w tej klasie średniej będzie taki ja na przykład i to w liczbie multum, który nie ma absolutnie żadnych oporów przed tym, żeby pożyczyć książkę, film, dać posłuchać płyty, choćby tylko po to by mieć się z kim wymienić emo w danym temacie.
Ale na wiele tematów prościej Ci będzie zrobić one-click za 5 centów niż czekać, aż ktoś Ci podeśle czy szukać na Rapidzie. Pożyczać ludzie sobie będą, podsyłać artykuły czy coś, jednak mechanizm będzie taki, że się wszyscy wciągniemy w tę grę na zasadach korpo.

"I wystarczy, że raz kliknę posyłając Ci choćby tego Pereza (a weź się może na Magrisa przerzuć, hmm?)"
A masz tego Pereza, znaczy te tomiki felietonów? Bo to dobry materiał na kopypastę, pod jego zdaniem na wiele rzeczy podpisuję się wszystkimi czterema łapami. Co do Magrisa - a co to za zwierzątko?
-
2010/02/02 12:26:01
@barts
Znaczy ja nie chcę wyskakiwać z jakimś "AHA!", bo przecież wiem, że są plyty, których nie ma. Lubię tylko wyszukiwać takie rzeczy i strasznie mi się nudzi w pracy.
www.esnips.com/_t_/Shiva%20Rea?m=4&q=Shiva%20Rea
tu jest zbiór wszsytkich artysty, wiec trzeba wyszukać konkretnych. dla przykładu pierwszy track z tego twojego albumu
www.esnips.com/doc/4a9b81bd-144f-475d-a416-696d2cd245e6/Shiva-Rea---Shakti-Rhythms---01---707-Delight---Kirtan-Mix-(Rara-Avis)

(nie wiem nawet co to za portal, ale jak to iwil illigal, no to niech szanowna redakcja kasuje komcia do woli)
-
2010/02/02 12:29:13
@Z dupy wzięta, rzecz jasna, podobnie jak Twoja definicja.

Moja jest z obserwacji, Twoja z jakiegoś nieokreślonego emo (nie pisałem nic o Tobie).
-
2010/02/02 12:35:20
@ A masz tego Pereza, znaczy te tomiki felietonów? Bo to dobry materiał na kopypastę, pod jego zdaniem na wiele rzeczy podpisuję się wszystkimi czterema łapami

Nie mam, spełła mi fajla z żenady przy Terytorium Komanczów i położyłem na nim lachę. A Claudio Magris to taki jeden z pomniejszych panbogów, obłędny stylista i nostalgik, głównie jedzie po tematyce centralnoeuropejskiej, tłumacząc historię i dziś tych regionów z naprawdę potężnym, poetyckim wykopem. Strzel sobie Dunaj na dobry początek, jak wejdzie to resztę łykniesz jak pelikan.

@ Ale na wiele tematów prościej Ci będzie zrobić one-click za 5 centów niż czekać, aż ktoś Ci podeśle czy szukać na Rapidzie. Pożyczać ludzie sobie będą, podsyłać artykuły czy coś, jednak mechanizm będzie taki, że się wszyscy wciągniemy w tę grę na zasadach korpo.

aaaaaaaaaarggh...

Ja cały czas się próbuję wyeliminować z tego równania, wywalić średnioklasistów, którzy mogą 5 centów, bo to nie oni będą za parę lat dyktować układ sił w necie, tylko dotowani wykluczeni, bez dostępu do paypala i z dożywotnią rejestracją w Krajowym Rejestrze Dłużników. Ja nie powiem spierdalaj takiemu człowiekowi, jeśli mnie poprosi o wklejkę z najnowszym tekstem kogoś tam, czy płytą, a jak spojrzysz choćby na peer-review teksty z płatnych baz które przelatują przez paywalla dzięki dyskusjom u Barta, to sam widzisz, że odruchową reakcja na taką prośbę jest siur, czemu nie.
-
2010/02/02 12:55:48
@barts_706

Generalnie idzie mi o to, że "szeroko rozumiana klasa średnia" nic nie znaczy, nie przekłada się ani na aspiracje kulturowe (w różnych brandach, gatunkach, wariantach), ani na zdeklarowany "kulturowy konsumeryzm". Krąży tu mem-samowzbud "OMG, we, the MC", będziemy dyktować trendy, korposy będą się liczyć z naszą siłą nabywczą itp. Ale wg mnie to dość wydmuszasty mem.

Zasadniczo zgadzam się z braineaterem, jeślibym się już miał zgadzać.
-
2010/02/02 13:19:20
@Krąży tu mem-samowzbud "OMG, we, the MC", będziemy dyktować trendy, korposy będą się liczyć z naszą siłą nabywczą itp. Ale wg mnie to dość wydmuszasty mem.

Bo zauważmy, forkrajstsejk, że wszyscy jak tu jesteśmy, Z WO WŁĄCZNIE, mieszkamy sobie w światowym Pierdziszewie (sprawdzić czy nie Królik) jako te Trzy Siostry, że przynajmniej niektórzy bardzbardzobardzo by chcieli pojechać do Moskwy, ale nawet już jadąc i podziwiając tych,co ajfonują na Siódmej Alei i tak trzeba wrócić do naszego, polskiego zaścianka z polską kulturą, polską nauką, polską modą i motoryzacją. Wszyscy udajemy,że my nie stąd, ale metka na plecach pokazuje jednoznacznie place of origin
-
2010/02/02 13:22:21
...i jako mieszkańcy Pierdziszewa jesteśmy tak doskonałym i liczącym się rynkiem, że z pewnością korposy po nocach myślą,co też Polakom do gustu przypadnie. Howgh.
-
2010/02/02 13:34:42
@mrw
"Moja jest z obserwacji, Twoja z jakiegoś nieokreślonego emo"
Ta biurowa klasa średnia, co do przystawalności do rzeczywistości, no niby jakaś jest, ale tu podpisywałbym się pod terią wo, że sama potrzeba odróżniania się jest typowa dla klasy średniej i wrzuca Cię tym samym do tego samego wora co tych gości od których usiłujesz się zdystansować.

@nameste
"szeroko rozumiana klasa średnia" nic nie znaczy"
E tam, jest jakimś tam przybliżeniem, skrótem myślowym if you will, i w takim użyciu się sprawdza.
-
2010/02/02 13:44:07
@barts
"jest jakimś tam przybliżeniem"

Raczej oddaleniem.
-
2010/02/02 13:44:21
@Ta biurowa klasa średnia, co do przystawalności do rzeczywistości, no niby jakaś jest, ale tu podpisywałbym się pod terią wo, że sama potrzeba odróżniania się jest typowa dla klasy średniej i wrzuca Cię tym samym do tego samego wora co tych gości od których usiłujesz się zdystansować.

Kim czym i od kogo chcę się zdystansować wg. Ciebie, bo się zgubiłem.
-
2010/02/02 14:23:22
@mrw
"Kim czym i od kogo chcę się zdystansować wg. Ciebie, bo się zgubiłem.
Używając nazwy #biurowaklasaśrednia i podkreślając swoje "pielęgnowanie LMC" usiłujesz zdystansować się od ludzi którzy pozują na inteligentów, dystansując się od HMS i #trzymamkredens. Chyba że nie zrozumiałem.
-
2010/02/02 14:25:45
I tym samym się nimi staję? Tak jak dystansując od homofobów staję się homofobem? czy co chciałeś powiedzieć?
-
2010/02/02 14:54:45
Przyklaskuję teorii wo, że potrzeba odróżniania się od to przede wszystkim domena MC.
-
2010/02/02 15:04:59
@Przyklaskuję teorii wo, że potrzeba odróżniania się od to przede wszystkim domena MC.

Więc dystansując się od MC staję się MC? MIND=BLOWN
-
2010/02/02 15:12:40
@potrzeba odróżniania się od to przede wszystkim domena MC

Ale gdzie w potrzebie bycia prawie-jak-nowojorczyk+prawie-jak-krzemowodolinowiec potrzeba odróżnienia? Jesteś taki jak, a nie różny od.
-
2010/02/02 16:33:08
@sheik
"Bo zauważmy, forkrajstsejk, że wszyscy jak tu jesteśmy, Z WO WŁĄCZNIE, mieszkamy sobie w światowym Pierdziszewie"

Który to Pierdziszew przez ostatnie 20 lat przesunął się zza Uralu na przedmurze spedalonej Europy.

"domena MC"

O, właśnie. Powinni zrobić domeny .uc, .umc, .mmc, .lmc i .lc!
-
2010/02/02 16:36:14
@d-moon
"skoro mózgi są naprawdę cyfrowe"

Ale skąd ta teza? Mózgi ludzkie są jak najbardziej analogowe. Cybermózgi być może też.

@mrw

Panie ekspert, a nie jest to tak, że cyberpunk zawiera w sobie także rewolucję przeciw temu płatnemu konwentowi, bo on służy dużym korpo? Bo jeśli rzetelna informacja jest płatna, to trzeba na nią zapracować a w ciasnym świecie cyberpunku nie ma przecież pracy dla każdego.
-
2010/02/02 17:24:34
(Prorok mode on) Po pierwsze chciałem napisać to co Obły: file is dead. Niech żyje content on demand. Zawsze będzie można wydłubać plik z gdzieś z wnętrza systemu, skopiować, obejść DRM; tak jak zawsze będzie można wynieść książkę z Empiku, skserować itd. Nie w tym rzecz, że nastanie niewiarygodnie skuteczna technika zapobiegająca, ale że nie pozwoli na to obyczajowość. Tak jak teraz jest siarą pochwalić się shopliftniętą książką. Chcesz się podzielić z kolegą? Nie musisz robić kopii. System umożliwi ci podesłanie linka, tele-wypożyczenie (tak właśnie traktuję tego Dawkinsa, bo wiem, że masz papierowy oryginał, i co jakiś czas myślę, że w końcu muszę go skasować) czy co tam jeszcze. Plik się sprawdzał dopóki miał doczepione najlepsze DRM na świecie: honor naukowca. Problem jumactwa tkwi w samej koncepcji pliku i przez wyeliminowanie pliku wyeliminowany zostanie problem.

I jeśli ktoś uważa, że taka zmiana obyczajowości to jest aksamitny kaganiec jaki założą nam korpa (sami sobie założymy ku ich uciesze), to ja mam inną wizję. To właśnie obecna sytuacja w której "ludzie lubią się dzielić bo nie są chujami" to jest jakaś okrutna przemoc symboliczna, która wywiera ciśnienie na amatorskich twórców, że żądanie pieniędzy za swoją twórczość jest szajbą. Korpa medialne i tak jakoś wyciągną od nas te pieniądze (niezależnie ile zajumamy z sieci), bo one im są do kręcenia nowych filmów potrzebne. Można najeżdżać na amatorów za to, że chcą 5gr od obejrzenia komiksu, że im się w dupach poprzewracało, bo przecież mają normalną robotę, a komiks robią dla funu, więc jak mogą żądać za to kasy. Ale to jest stawianie sprawy na głowie. Korpo medialne nie zrobi filmu bez kasy, a amator komiksiarz zrobi, bo to tylko hobby, więc może się wydawać, że jak chce kasy to tylko jego fanaberia, ale przecież on może robić komiks sieciowy właśnie dlatego, że ma normalną pracę. A CEO Disneya zakładają trollface, bo niezależnie od jumactwa i tak dostaną swoją kasę, a miliony twórców amatorskiego kontentu będą przekonane, że godzi się go wypuszczać tylko za darmo. Jumactwo bije nieco w medialne korporacje, ale najmocniej bije w amatorskich twórców przekonując ich i ich odbiorców, że informacja chce być za darmo.

Kontent darmowy to kontent daremny. I może właśnie dlatego żyjemy na kulturalnym pierdziszewie, że płacimy tylko za kontent z holiłudu, a swoim, choćby amatorskim, wymieniamy się za szacuny i kudosy -- niewymienialnym na $ kapitałem kulturowym, jak biletami NBP za PRL.
-
2010/02/02 18:05:34
Czy mógłby mi ktoś po krótce wyjaśnić, dlaczego pojawienie się iPada ma być jakąś wielką rewolucją kontentową? Na macbookach nie było internetu?
-
2010/02/02 18:05:50
@inzmru:

Ad plik. Etam. Plik to paczka danych odłączona/niezależna od softu, który ją potrafi zinterpretować/przetworzyć (odegrać, przeczytać, przeszukać, przetłumaczyć, itd.). Koniec pliku oznacza zaszycie interpretera/odtwarzacza w jednej paczce danych z kontentem, czyli superduper-DRM. Pomysł na inaczej rozumiany koniec pliku (żadnych odrębnych paczek danych, tylko i wyłącznie strumienie ssane z centralnych serwerowni) oznacza regresję w Dystrybucji Mocy (obliczeniowej).

Drugi aspekt to totalna inwigilacja i kontrola. Jako podmiot konsumujący jesteś już całkiem na widelcu.

Obydwa aspekty ślicznie są pokazane w (pięknym również z 1000 innych powodów) Diamentowym wieku Stephensona. Razem z krachem Totalnej Centrali, od której zależy dostęp do abs. wszystkiego (idea Kabla), gdy nadchodzi nowa epoka -- Rozpączkowania.

A kwestia amatorskich dostawców kontentu. Czy ona ma jakiekolwiek znaczenie?
-
2010/02/02 18:27:39
@nameste
"A kwestia amatorskich dostawców kontentu."

A to nie jest tak, że można się z amatorskim kontentem wydać prosto do iTunes?
-
2010/02/02 18:28:16
@: Ad plik. Etam.

Etam, etam. Blogasek MRW, który właśnie czytasz to też jest jakieś kilkaset plików, część z nich na Twoim dysku. Widzisz je gdzieś? Możesz wysłać komuś mailem "bloga MRW"? Pewnie możesz wysłać jedną notkę. Chciałoby Ci się? A gdyby nie było w ogóle w przeglądarce "save page as..." to byś płakał?

@: Obydwa aspekty ślicznie są pokazane w (pięknym również z 1000 innych powodów) Diamentowym wieku Stephensona.

No akurat nie pokazane. Jak się zaczyna to się książka kończy :-(

@: A kwestia amatorskich dostawców kontentu. Czy ona ma jakiekolwiek znaczenie?

To jak z tymi gospodyniami domowymi co to nie piją nie jedzą, a piorą i gotują.
-
2010/02/02 18:33:27
login99195
Ale skąd ta teza? Mózgi ludzkie są jak najbardziej analogowe. Cybermózgi być może też.

Mogą być nawet na parę. Kwestia tego, że mają możliwości, aby komunikować się z Siecią bez pośrednictwa palców i oczu.
-
wo
2010/02/02 18:48:22
@nameste
" Pomysł na inaczej rozumiany koniec pliku (żadnych odrębnych paczek danych, tylko i wyłącznie strumienie ssane z centralnych serwerowni) oznacza regresję w Dystrybucji Mocy (obliczeniowej). "

Sprawę końca pliku rozwinął najwybitniejszy projektant interfejsów, wybitny inżynier Łajdefak Szudajgiwedamn. Na przykład piosenka "Bela Lugosi's Dead" na moim dysku zapewne gdzieś sobie istnieje jakiś plik. Ale co mnie to w ogóle? Dla mnie to jest piosenka. A czy jak robię prezentację, to Keynote wszystkie pliki pakuje w jeden duży czy też raczej jakoś sprytnie indeksuje osobno muzykę, osobno tekst i osobno grafikę, to w ogóle nawet nie wiem i czemu miałoby mnie to w ogóle interesować?

@gfw
"Na macbookach nie było internetu?"

Macbooka nie należy czytać przy śniadaniu, bo klawiaturę się trudno czyści, a tradycynej matrycy TFT to nawet można zrobić kuku.
-
2010/02/02 18:50:40
@To jak z tymi gospodyniami domowymi co to nie piją nie jedzą, a piorą i gotują.

Flejma o PDK jeszcze nie było w naszych okolicach?

@ bo klawiaturę się trudno czyści

A psuje się od polania kawą?
-
wo
2010/02/02 18:58:49
@mrw
"A psuje się od polania kawą?"

Nie sprawdzałem, ale tak bym się spodziewał.
-
2010/02/02 20:04:39
@iznmru: A gdyby nie było w ogóle w przeglądarce "save page as..." to byś płakał?

Ależ oczywiście. Kontent, na którym nie można położyć łapy (kupić, jumnąć, sejwnąć), pozostaje kontentem chwilowym. Blogasek MRW już jest nadgryziony przez nieobliczalność dostawcy kontentu on demand, bo niektóre jutuby się cafły, a inne stały się nieembedable. Sieć ulega szybkiej erozji.

Idea biblioteki, płytoteki, filmoteki itp., w tym: prywatnych, jest ciągle żywa, więc plik się nadal broni.

@wo

Szudajgiweadamn pewnego pięknego dnia odpala swojego kompa i stwierdza, że firma RottenPear została przejęta przez konkurencję, która rozesłała boty do wszystkich rottenPearów, żeby skasowały kontent (tylko-system-wie-co-to-jest-ale-na-pewno-nie-pliki), taki lajf, trzeba płacić jeszcze raz.
-
2010/02/02 20:11:37
@wo

"Macbooka nie należy czytać przy śniadaniu"

Żyję w przekonaniu, że wszyscy to robią anyway.
-
2010/02/02 20:17:04
@: Ależ oczywiście. Kontent, na którym nie można położyć łapy (kupić, jumnąć, sejwnąć), pozostaje kontentem chwilowym.

Obawiam się, że to jakaś idiosynkratyczna kompulsja, że tak zaeufemizuję...
-
wo
2010/02/02 20:26:57
@nameste
"Szudajgiweadamn pewnego pięknego dnia odpala swojego kompa i stwierdza, że firma RottenPear została przejęta przez konkurencję, która rozesłała boty do wszystkich rottenPearów, żeby skasowały kontent (tylko-system-wie-co-to-jest-ale-na-pewno-nie-pliki), taki lajf, trzeba płacić jeszcze raz."

Za moje prezentacje to raczej mi płacą. I kto ma mi je niby skasować? Mak to nie pecet, tu nie ma wirusów.
-
2010/02/02 20:57:22
"I kto ma mi je niby skasować? Mak to nie pecet, tu nie ma wirusów"

Skasować? Kto mówi o skasowaniu, wystarczy nie podesłać nowego klucza, wyciągnąć kabelek z serwerka. I Szudgiwadem zostaje z łajdefakową kupką bitów, której nawet ne można odróżnić od białego szumu.

Y.
-
2010/02/02 21:08:36
@WO
Za moje prezentacje to raczej mi płacą. I kto ma mi je niby skasować? Mak to nie pecet, tu nie ma wirusów.

Korpo Ci skasuje, bo się okaże, że jego prawnicy coś skopali i Apple Store sprzedawało nie swoje. Googlnij pod zestaw- 1984 amazon kindle.
Skasowali nie tylko książki, ale notatki z nią powiązane. Ale pewnie chętnie byś przyjął 150 000 $ rekompensaty za to niedopatrzenie firmy :-)
-
2010/02/02 21:12:24
@yzek
Skasować? Kto mówi o skasowaniu, wystarczy nie podesłać nowego klucza, wyciągnąć kabelek z serwerka. I Szudgiwadem zostaje z łajdefakową kupką bitów, której nawet ne można odróżnić od białego szumu.

Tak właśnie Wall Mart zrobił ze swoimi serwerami DRM, Yahoo i Microsoft też planowały wyłączyć swoje.
-
2010/02/02 21:15:07
@: Kto mówi o skasowaniu, wystarczy nie podesłać nowego klucza, wyciągnąć kabelek z serwerka.

Masz węgiel w piwnicy?
-
wo
2010/02/02 21:31:54
@rpyzel
"Korpo Ci skasuje, bo się okaże, że jego prawnicy coś skopali i Apple Store sprzedawało nie swoje."

Nie jestem aż na tyle ważny, żeby Apple Store sprzedawało moje prezentacje. Zdaje się, że linuksiarstwo Wam narobiło taką wodę z mózgu, że Wam się wydaje, że abstrahowanie od metafory pliku to tylko kwestia DRM. Musicie poprosić kogoś kto umie czytać ze zrozumieniem o przeczytanie Wam jeszcze raz zdania: "czy jak robię prezentację, to Keynote wszystkie pliki pakuje w jeden duży czy też raczej jakoś sprytnie indeksuje osobno muzykę, osobno tekst i osobno grafikę, to w ogóle nawet nie wiem i czemu miałoby mnie to w ogóle interesować?"

Dla mnie zdjęcia z wakacji to zdjęcia z wakacji, a nie pliki - gdy tylko zacznę je modyfikować choćby kadrując, to już gdzieś osobno jest oryginał a gdzieś osobno modyfikacja (?), ale w to nie wnikam, wszystko to wpada mi w iPhoto Library. I nikt mi tego nie skasuje, bo to nie pecet, tu nie ma wirusów.
-
2010/02/02 21:42:08
@wo i rpyzel
"Googlnij pod zestaw- 1984 amazon kindle."
Ahem, jeśli mogę, to się zalinkuję w temacie:
www.bartsnews.net/2009/07/insert-smart-title-here.html
a po polsku było u Marcelego:
www.ultramaryna.pl/mkk/?p=929

@inżynier
"Masz węgiel w piwnicy?"
Proszę się nie śmiać, ale ze względu na kiepskie działanie miejskiej sieci ciepłowniczej (jak również energetycznej) we wsi Łódź w latach osiemdziesiątych, moi Rodzice zafundowali sobie piec na koks w piwnicy. Piec do dzisiaj stoi, a w rogu działki znajduje się ceglana szopa z koksem. Tak na wszelki wypadek. W obliczu niedawnych wydarzeń w Polsce śmiem twierdzić, że byli całkiem przewidujący.
-
2010/02/02 22:04:41
@ a po polsku było u Marcelego:

Oftopowo: czemu na wordpressa nie dochodzą żadne trackbacki z bloxa? Mam zatikowane, żeby łykał.
-
2010/02/02 22:08:50
@Oftopowo: czemu na wordpressa nie dochodzą żadne trackbacki z bloxa? Mam zatikowane, żeby łykał.

A komu nie doszło?

@piec na koks

Teraz ogólnie piece (wydajne, elektroniczne0 na twarde (w opozycji do gazu) wracają, bo dużo taniej niż gaz wychodzi, pozostaje problem tylko gdzie to gówno trzymać, jeśli od razu nie zaplanowałeś.
-
2010/02/02 22:11:06
@piec na koks
Piec na jakikolwiek węgiel w zastosowaniach domowych jest tak dobry jak linuks w zastosowaniach domowych. Auch: wychodzi taniej pod warunkiem, że twój czas nic nie kosztuje.
-
2010/02/02 22:14:41
@ A komu nie doszło?

A mnie. Znaczy ok, link jest w komentach, może to dlatego, ale już parę razy linkowałeś bezpośrednio z notki, ale nigdy się nie pojawia. Z każdej innej platformy bez bólu.
-
2010/02/02 22:16:01
@inzmru: "idiosynkratyczna kompulsja"

Własność jako taka jest idiosynkratyczną kompulsją ;). Ale poza funkcją prestiżową i zaspokojeniem owner-porno daje też większą swobodę w dostępie-do i dysponowaniu. Ludzie nie wiedzieć czemu nie polegają na wypożyczalniach książek, tylko również je kupują. Analogia do kontentu on demand jest wyraźna: kontentodawca ma ograniczoną ofertę, a uzyskanie dostępu wymaga dodatkowych czynności/sprzętu (przechadzki do wypożyczalni, posiadania karty itp.) i nie zawsze jest możliwe.
-
2010/02/02 22:23:48
A jaki Brain ma blogasek na wordpressie? Rzućcie linką, bo w nicku nie ma;-)
-
2010/02/02 22:26:26
@Brain

Hurm, ale ja nie wysyłałem ostatnio trackbacka do Ciebie? Nie kumam co kto komu whazza
-
2010/02/02 22:32:34
@piec na koks
w małej skali to wszystko się da (eli ma sporo racji z tym linuksem, oczywiście są automatyczne podajniki wyngla/ brykietów/łotewa, no ale czasem trzeba popiół usunąć), ale im większe, tym gorzej: KOMUNISTYCZNA UNIA NAKAZUJE nam rekuperację ciepła przy większych obiektach. I nie ma, że ktoś se lubi grzać kaloryferami z pieca w piwnicy.
@ utrata danych
było mi bardzo miło, kiedy - po awarii dysku, za który dostałem czyściutką nówkę - ściągnąłem sobie jeszcze raz kupione kiedyś empetrójki z różnych sklepów internetowych. Oczywiście, gdyby sklepy tej chwili nie doczekały, to i ja bym nie doczekał dolewki.
-
2010/02/02 22:37:20
@ w nicku nie ma;-)

Albowiem jak wpisuję w odpowiednie pole www.ultramaryna.pl/mkk/ to on mi robi spierdalaj spambocie i to tak od samego początku.

@ ale ja nie wysyłałem ostatnio trackbacka do Ciebie?

nie, tylko po tym jak Barts wrzucił wyżej linka do mnie mi się przypomniało, że nigdy stąd żadne trackback nie doszedł, a parę razy linkowałeś.
-
2010/02/02 22:38:05
@Auch: wychodzi taniej pod warunkiem, że twój czas nic nie kosztuje

Ba, ale weź to wytłumacz emerytowi.
-
2010/02/02 22:47:45
@nie, tylko po tym jak Barts wrzucił wyżej linka do mnie mi się przypomniało, że nigdy stąd żadne trackback nie doszedł, a parę razy linkowałeś.

Może dlatego, hmm, że nie wysłałem trackbacka?
-
wo
2010/02/02 23:26:09
@nameste
"Ludzie nie wiedzieć czemu nie polegają na wypożyczalniach książek, tylko również je kupują. Analogia do kontentu on demand jest wyraźna: kontentodawca ma ograniczoną ofertę, a uzyskanie dostępu wymaga dodatkowych czynności/sprzętu (przechadzki do wypożyczalni, posiadania karty itp.) i nie zawsze jest możliwe."

No właśnie jest zupełnie niewyraźna, bo ile byś książek jeszcze w ogóle kupił, gyby wypożyczalnia działała tak jak już teraz działają niektóre sklepy z muzyką: w zamian za stały abonament, dowolna książka z oferty powiedzmy Amazona może się pojawić na ekranie twojego czytnika. Realnie istniejace wypożyczalnie nakładają ograniczenia znacznie gorsze od DRM - bo w ogóle DRM to łagodniejsza wersja Analog Rights Management.
-
2010/02/02 23:34:39
@wo

Kwestia ceny; nie wierzę w "dowolna książka z oferty Amazona w ramach abonamentu", chyba że abonament byłby kosmiczny, albo jednak nie dowolna, a dwie miesięcznie czy jakoś podobnie.
-
2010/02/02 23:51:40
@: Własność jako taka jest idiosynkratyczną kompulsją

Nie chodziło mi o nie-własność, tylko o poczucie własności, gdy możesz wskazać urządzenie, partycję, folder, ikonkę które "mają" Twoje dane. Potrzeba reprezentacji. Ja wolałbym świat w którym mam wykupione na imię i nazwisko prawa do książek i muzyki i dostęp do nich niezależnie z jakiego urządzenia korzystam; wyłącznie dzięki identyfikacji mnie jako mnie (o to mi właśnie chodziło, gdy u WO pisałem, że hardware is so last century). No... ewentualnie zrzut do trybu off-line na wybrane urządzenie przed lotem (zupełnie tak jak teraz wybiera się książki do samolotu) i automatyczny zrzut tego co akurat czytam/często słucham dla odciążenia łączy. Prywatne dane według uznania.
-
wo
2010/02/02 23:54:29
@nameste
"Kwestia ceny; nie wierzę w "dowolna książka z oferty Amazona w ramach abonamentu", chyba że abonament byłby kosmiczny, albo jednak nie dowolna, a dwie miesięcznie czy jakoś podobnie."

Przecież podobne muzyczne oferty masz za coś rzędu parunastu baksów miesięcznie. Jak już się uporają z odpowiednio skutecznym drmowaniu książek, to czemu by nie mieli tego oferować. Nie powinno być jakoś bulwersująco droższe od muzyki. W końcu ile jesteś w stanie miesięcznie przeczytać?
-
wo
2010/02/02 23:56:43
@inz.mru
"Prywatne dane według uznania."

Prywatne dane też przecież w koncepcji applowskiego Mobile Me albo googlowskiego Google Docs mają być zdelokalizowane i dostępne po identyfikacji użytkownika z dowolnego komputera. Na Maku jest ta wygodna opcja "Back to my Mac", w której automagicznie to, co dłubałeś w Mobile Me na obcych komputerach się uaktualnia do tego, który definiujesz jako bardziej swój niż inne. Ale też przymusu nie ma, możesz żadnego tak nie definiować.
-
2010/02/03 00:42:26
@ Ja wolałbym świat w którym mam wykupione na imię i nazwisko prawa do książek i muzyki i dostęp do nich niezależnie z jakiego urządzenia korzystam; wyłącznie dzięki identyfikacji mnie jako mnie (o to mi właśnie chodziło, gdy u WO pisałem, że hardware is so last century).

jesteś cyborgiem.

naprawdę wierzysz w tak ostrą zmianę mentalu, że naraz ludzie po setkach lat cieszenia się z mienia, zrobią pstryk i niech idzie w pizdu, w chmurkę? że sobie odpuszczą mierzenie siusiaków via pokazywanie ścian zastawionych na bogato książkami, i półeczek z DVD, do których podchodzą w rękawiczkach i ze szmatką? że nie będą już zapraszali na chatę lasek w brylach, żeby im pokazać KOLEKCJĘ (czegokolwiek, tak właściwie)?

Co im chcesz w zamian zaoferować - wszechmocny login? magiczny password 12345, który otwiera przed tobą sekretny świat siedemnastowiecznej obsceny, skanowanej przez booty od Google?

za duża abstrakcja.
-
2010/02/03 09:34:14
@brain
no ale połącz kropki: skoro twierdzisz, że jest cyborgiem, to kogo zaprasza? Cyborgessę, która feeduje udostępniony kontent i robi mizianie-cyberczułkami-mode-on albo nie (jeśli kontent nie podejdzie). Schemat się nie zmienia.
-
2010/02/03 09:46:26
Ale w sensie, że co? Chodź mała, podtykamy się telefonami, pokażę ci jaki mam zajebisty upload po blutufie?

Myślę, że nawet w pełni scyborgizowany Mruwnica będzie miał gdzieś na taką okazję nostalgicznie fizyczną kolekcję rózowych kucyków z cyberwszczepami i starych numerów Młodego Technika (z prehistorii polskiego SyFa - czy ktoś z Najstarszych Starowinków obecnych na blogu może potwierdzić, że to serio było pismo czytane przez fanów SF, jak twierdzą legendy? a jak tak, to dlaczemu?)
-
2010/02/03 09:52:10
@braineater
"starych numerów Młodego Technika (z prehistorii polskiego SyFa - czy ktoś z Najstarszych Starowinków obecnych na blogu może potwierdzić, że to serio było pismo czytane przez fanów SF, jak twierdzą legendy? a jak tak, to dlaczemu?)"

Jestem tu pewnie najstarszym fanem SF, a może w ogóle najstarszy...

JA czytałem "MT", jak inni fani - nie wiem. Czy miało to związek z byciem fanem SF... Abjawiem? Wszystko ma ze wszystkim związek.
A bezpośredni związek był pewnie taki, że w każdym numerze MT drukowano opowiadanie SF, np. w pierwszym numerze, który kupiłem był "Odruch warunkowy" Lema...
-
2010/02/03 10:18:44
@ A bezpośredni związek był pewnie taki, że w każdym numerze MT drukowano opowiadanie SF

and now, pytanie intymne - pamiętasz może w jakich latach? przyda mi się do tworzenia KOLEKCJI.
-
2010/02/03 10:23:20
@braineater
(1) Nie tylko janekr, ale ja albo RobertP (bywa tu?) też.
(2) Nie zapomnij, że w "Problemach" też publikowali sf regularnie.
-
2010/02/03 10:24:35
@braineater
P.s. MT to w ogóle dobre pismo było (przynajmniej od późnych lat sześćdziesiątych do wczesnych osiemdziesiątych).
-
2010/02/03 10:31:15
@inzmru: "hardware is so last century"

No ale póki nie masz w osobie ludzkiej direct linku do e-psycho-association-memory, która jest zaimplementowana w czystej energii 11-go wymiaru, to polegasz na jakimś hardware, i to cudzym (korpo-prowajdera) -- pamięć -- oraz uzależnionym od cudzego (mdłe, so early 21st century, zastępniki direct linku).

Na moje, to jest pakowanie się w (cywilizacyjne) kłopoty tej dokładnie natury, jaką pokazał Stephenson (i w różnych wariantach wielu innych).
-
2010/02/03 10:31:28
@and now, pytanie intymne - pamiętasz może w jakich latach?

Ja czytałem jak umiałem czytać, tj. w 80, bo a) było opowiadanie s.f., b) było o komputerach c) były fajne samochody d) rubryka z pomysłami.

Były też inne rzeczy, przydatne do różnych szkolnych referatów.
-
2010/02/03 10:37:25
@braineater
"and now, pytanie intymne - pamiętasz może w jakich latach? przyda mi się do tworzenia KOLEKCJI."

Zacząłem kupować od końca 1962 roku i już wtedy opowiadania SF tam były - właśnie ów "Odruch...".
Kiedyś przeglądałem kolekcję starszych numerów (od 58 roku IIRC) i w tych starych numerach też były. Bodajże "Test" Lema miał tam pierwodruk.
A do kiedy? Na pewno do ostatniego numeru, który jeszcze kupiłem (końcówka lat 70.)

WO pisał kiedyś tekst o MT i pewnie przejrzał komplet w BN, to będzie wiedział dokładniej.

BTW ja osobiście MT nie tylko czytałem, ale nawet coś tam publikowałem w.
-
2010/02/03 12:08:57
@eli
"Piec na jakikolwiek węgiel w zastosowaniach domowych jest tak dobry jak linuks w zastosowaniach domowych. Auch: wychodzi taniej pod warunkiem, że twój czas nic nie kosztuje."
Ale u nas to jest alternatywa na wypadek kłopotów, coś jak płytka z dowolną dystrybucją Live na okoliczność padu cywilizowanego systemu.
-
2010/02/03 12:18:10
Ej, nie wpierajcie mi cyborgizmu! Nie mieszajmy systemów walutowych. Rozmawialiśmy o dystrybucji cyfrowej, to napisałem jak bym chciał, żeby wyglądała. Ja w ogóle uwielbiam papierowe książki, a nawet kupowanie ich w księgarni i nigdy z tego nie zrezygnuję. Co nie zmienia faktu, że fajnie by było do każdej książki in papirus mieć doczepioną in silico (a raczej in iure), niektóre mieć tylko in silico, żadnej in silico nie mieć w żadnym konkretnym silico. U WO też napisałem coś w stylu "dziennikarstwo jako franczyza". To znaczy, żeby do treści elektronicznych doczepiać właśnie różne fizyczne duperele do kupienia i postawienia na półkę. Takie coś już do pewnego stopnia jest -- są generyczne sklepy z kubkami/koszulkami/łotewerami, w których możesz sprzedawać jotpega.

@ pakowanie się w kłopoty:

W ogóle strasznie wpakowaliśmy się w kłopoty uzależniając wszystkie sprzęty domowe od elektryczności. A łazienki od wodociągów. Cała cywilizacja tak wygląda, że jakby się tym przejmować to trzeba by mieć kuszę, węgiel w piwnicy i studnię w ogródku.
-
2010/02/03 12:43:24
@inzmru

Ja raczej kasandrzę ws. mania na e-widelcu każdego obywatela i ws. niebezpieczeństw totalnej orwellizacji scentralizowanego kontentu.
-
2010/02/03 12:50:42
@ W ogóle strasznie wpakowaliśmy się w kłopoty uzależniając wszystkie sprzęty domowe od elektryczności

trochę inaczej to wygląda, niż to co niesie na swoim t-shircie WO, bo jednak masz dywersyfikację dostawców. wasza wizja prowadzi do monopolizacji. trochę na zasadzie nie ma w googlach/nie istnieje. może powstać sytuacja, że nie ma tekstów WO w Apple Store i zarządzanych przez korpy chmurkach = nie istnieje WO
-
2010/02/03 13:05:41
Gieneralnie to prawie każdy sektor w internecie jest zmonopolizowany.
-
2010/02/03 13:23:41
oki, więc trochę bez sensu oddawać kolejny kawałek, żeby potem np Śledziu nie sprejował tylko Empik chuje, ale też Apple Store Chuje. Świat w którym wszystkie teksty kultury przechodzą przez jednego dystrybutora, w dodatku z fobia na punkcie cycków jest trochę smutny, choc i owszem, wygodny
-
2010/02/03 13:31:58
@"trochę inaczej to wygląda, niż to co niesie na swoim t-shircie WO, bo jednak masz dywersyfikację dostawców"
Dostawców elektryczności? No chyba nie. Woda, prąd, gaz są do pewnego stopnia zdywersyfikowane dla domków, ale powyżej już jest totalna centralizacja. Cywilizacja uzależnia od potężnych, złych ludzi gdzieś tam daleko (your internet provider to też nie może być Twój dowolnie wybrany ziom).
-
2010/02/03 13:34:18
@braineater
"Świat w którym wszystkie teksty kultury przechodzą przez jednego dystrybutora, w dodatku z fobia na punkcie cycków jest trochę smutny, choc i owszem, wygodny."

True. Stąd też brak postrzegania tych konsekwencji przez co poniektórych, skądinąd całkiem inteligentnych osobników, jest co najmniej dziwny. Od wychwalania zajebistej wygody takiego vendor lock-inu gładko przechodzą do zżymania się, że im kalifornijskie pizdy serwują ocenzurowanego Rammsteina, nie zauważając, że są to dwa końce tego samego kija.
-
2010/02/03 13:40:38
@ No chyba nie. Woda, prąd, gaz są do pewnego stopnia zdywersyfikowane dla domków, ale powyżej już jest totalna centralizacja

popraw mnie, jeśli mi się co jebie, ale przecież na rynku dostaw elektryczności istnieje jakaś konkurencja? Te wszystkie Vatenfalle, Energi, Eniony działają na normalnych rynkowych zasadach? A wspólnota mieszkaniowa, spółdzielcy chyba też mają jakieś mechanizmy nacisku na zarząd, żeby prąd do bloku dostarczał ten, kto tańszy?
-
2010/02/03 13:44:28
@popraw mnie, jeśli mi się co jebie
Yyyyy, no nie wiem, od czego zacząć. Nie. Nie. Nie. Ale możesz sobie postawić elektrownie wiatrową (o ile możesz ją postawić, ofkorz)
-
2010/02/03 13:46:53
@braineater
"popraw mnie, jeśli mi się co jebie, ale przecież na rynku dostaw elektryczności istnieje jakaś konkurencja? Te wszystkie Vatenfalle, Energi, Eniony działają na normalnych rynkowych zasadach?"

Mało tego, ten rynek jest kontrolowany przez państwowy urząd regulatora energetyki, który czuwa, aby dostawcy elektryczności nie wykorzystywali swojej pozycji quasi-monopolistów. Tego, co i w jaki sposób dostarcza (oraz czego nie dostarcza) Google, Amazon i Apple, nie reguluje w żaden sposób nikt.
-
2010/02/03 13:48:10
hmmm, a Wyborcza mnie mówi, ze tak: kielce.gazeta.pl/kielce/1,35261,4336098.html

(30 sekund później) ok, na dystrybutora jesteś skazany. Aż się żony muszę spytać na jakiego.
-
2010/02/03 13:53:56
@inz.mruwnica
"W ogóle strasznie wpakowaliśmy się w kłopoty uzależniając wszystkie sprzęty domowe od elektryczności. A łazienki od wodociągów."

Mistrz fałszywych analogii. Prąd to prąd i woda to woda, natomiat piosenka, książka czy filmik to nie to samo, co każda inna piosenka, książka czy filmik.
Ponadto: rząd, ministerstwo spraw wewnętrznych czy wojska mniej lub bardziej sprawnie, ale w zasadzie spowodują dostarczenie prądu każdemu, kto chce płacić.
A zgłoś pretensję do dowolnego organu państwa, że zły dostawca nie chce sprzedawać cycków Dody czy biblii szatana.
-
2010/02/03 14:01:46
Właśnie to miałem pisać, że po to mamy takie wynalazki jak ZSRE (państwo, państwo, szatan, szatan), zeby monopolistów regulować i smakować. Dywesyfikacja to też nie jest taki miód jak mogło by się zdawac, bo skutkuje takimi hecami jak browser wars, n a których stracili absolutnie wszyscy, bo to był klasyczny dylemat więźnia. I istnienie tego choćby kulawego w3c jakoś to cywilizuje. Spójrzcie sobie zresztą na banki: niby nie ma monopolu, ale to państwo, a nie konkurencja wymusza, żeby nie ruchały klijentów.
-
2010/02/03 14:12:31
No przecież nie dlatego nie sprzedają cycków Dody, bo Jobs się rumieni na myśl, tylko dlatego, że obawiają się kłopotów ze strony państwa. To państwo ma moc nakazywania/zakazywania dystrybucji treści, a korpo pójdzie po tych wytycznych po linii prawie najmniejszego oporu. Jobs Ci sprzeda nawet Main Kampf jak już będzie można.
-
2010/02/03 14:27:54
Ale masz zerową gwarancję, że zarząd Apple Store nie przejdzie pewnego dnia w ręce radykalnych mormonów czy innych ponownie popierdolonych w chrystusie, dla których każdy dil będzie się wiązał z patrzeniem na produkt od strony moralnej. wyobraź sobie po prostu, że zamiast AppleStore masz Księgarnię Św. Jacka i żadnego innego dystrybutora w zanadrzu.
-
2010/02/03 14:36:38
@inzynier
"No przecież nie dlatego nie sprzedają cycków Dody, bo Jobs się rumieni na myśl, tylko dlatego, że obawiają się kłopotów ze strony państwa. To państwo ma moc nakazywania/zakazywania dystrybucji treści"

Państwo jak państwo. Przecież prawo, przez które Amazon skasował 1984 z czytników klientów, choć uchwalone przez państwo, to przecież na zamówienie, pod dyktando, pod wpływem i za kasę medialnych korpo. W tym obszarze państwo jest na tyle powolne, bezwładne i niezorientowane, że to korporacje pociągają za sznurki i jak nie będą chciały czegoś dystrybuować, a będą potrzebować na to podkładki, to po prostu wylobbują sobie kolejny Mickey Mouse Protection Act.
-
wo
2010/02/03 14:41:17
@braineater
"Ale masz zerową gwarancję, że zarząd Apple Store nie przejdzie pewnego dnia w ręce radykalnych mormonów"

Eee, na pewno tak jak z Agorą, jest jakaś zatruta pigułka w strukturze spółki i w praktyce to niemożliwe.

@wanilla.ajs
'Tego, co i w jaki sposób dostarcza (oraz czego nie dostarcza) Google, Amazon i Apple, nie reguluje w żaden sposób nikt."

Dlatego ja nie jestem przeciwko DRM tylko za oddaniem go pod kontrolę Streżyńskiej.
-
2010/02/03 15:01:30
@wo
"Eee, na pewno tak jak z Agorą, jest jakaś zatruta pigułka w strukturze spółki i w praktyce to niemożliwe."
A poza tym ludzie są przecież dobrzy, tak wogle.
@"Dlatego ja nie jestem przeciwko DRM tylko za oddaniem go pod kontrolę Streżyńskiej."
Wszyscy kochają Streżyńską, ale co kiedy odejdzie i przyjdzie inny ktoś? Mamy w Polsce więcej organów nadzorczych (KNF, URE, UOKiK, i oczywiście KRRiTV) i nie każdy organ jest tak zawzięty, a nawet ogólnie chcący dobrze.
-
2010/02/03 15:02:25
Masz zerową gwarancję, że państwo nie przejdzie pewnego dnia pod zarząd Hitlera. W ogóle masz zerową gwarancję, ale to, że na korpo możesz głosować portfelem, a na państwo krzyżykiem daje Ci jakiś tam wpływ na ten kompleks biznesowo-polityczny. I paradoksalnie tym większy im on jest większy, bo duże korpo nie bawi się w sentymenty tylko działa po linii najmniejszego kosztu, a duże państwo nie może się zbiznesować i olać sentymenty obywateli (aka kultura narodowa).

To właśnie przy dywersyfikacji masz największą szansę, że mormoni położą łapę na prawach do tego pornusa, którego akurat szukasz.
-
2010/02/03 15:21:16
@ Masz zerową gwarancję, że państwo nie przejdzie pewnego dnia pod zarząd Hitlera. W ogóle masz zerową gwarancję, ale to, że na korpo możesz głosować portfelem, a na państwo krzyżykiem daje Ci jakiś tam wpływ na ten kompleks biznesowo-polityczny.

oh no,no,no jak śpiewa Boska Amy. twoje głosowanie portfelem na korpo, kończy się w momencie o którym cały czas piszecie, jak o Graalu, czyli wtedy, kiedy korpo zaczyna zarządzać jedynym kanałem dostępu do treści. Twoje nie zapłacę chuju, kapitalisto, zdzierco i nadzorco sweatshopów przestaje wtedy mieć jakiekolwiek znaczenie, ponieważ nie masz jak strzelić focha, nie pójdziesz do konkurencji, na twoje własne życzenie cała konkurencja zlała się w jeden korp, żebyś mógł oneklikiem mieć wszystko na ipadzie.

Mnie pociesza tylko to, ze skoro swoim prostym, paranoicznym mózgiem potrafię dostrzec tego rodzaju zagrożenia, to ci mądrzejsi ode mnie już od dawna myślą, jak temu zapobiec.
-
2010/02/03 15:33:04
@Mnie pociesza tylko to, ze skoro swoim prostym, paranoicznym mózgiem potrafię dostrzec tego rodzaju zagrożenia, to ci mądrzejsi ode mnie już od dawna myślą, jak temu zapobiec.

A dało się zapobiec dominacji Google'a? Jeśli np. okaże się, że Apple podobnie zdominuje rynek, to pozostanie polubić paśnik w kształcie iTunes/iBooks, bo wszyscy będą mieć takie same lub żadne.
Oczywiście pamiętajmy o Standard Oil Company; czasem coś się da zrobić.
-
2010/02/03 15:38:40
@W ogóle masz zerową gwarancję

Za to możesz się modlić. Tylko nie wiem, czy działa.
-
2010/02/03 15:39:29
@ A dało się zapobiec dominacji Google'a

no niby nie, ale z wolna zaczyna krążyć mem 'Bing is for PORN!'* i mogą im uszczknąć choć tę działeczkę rynku.

*not true. cliphunter is for porn.
-
2010/02/03 15:52:57
@brain
"no niby nie, ale z wolna zaczyna krążyć mem 'Bing is for PORN!'* i mogą im uszczknąć choć tę działeczkę rynku. "
Ale kto im ustschschknie? Inny ponury monopolista, który jak mu zależy, to i konsolę zrobi, i wyszukiwarkę, i co zechce. Zrozum, to tylko walka instytucji, że zacytuję Kazelota z czasów gdy był interesujący.
-
2010/02/03 15:56:31
@Bing porn
Zresztą MS na pewno stanie na prąciu, żeby uniknąć takich skojarzeń, bo to jest bad for business jak nie przymierzając dla Porsche mem, że Cayenne to "RentnerPorsche"
-
2010/02/03 15:56:55
@wo
"Dlatego ja nie jestem przeciwko DRM tylko za oddaniem go pod kontrolę Streżyńskiej."

Nie pitol, do tej pory byłeś zachwycony DRM (bo przecież to dzięki niemu mógł powstać twój ukochany sklepik iSoupNazi Store, którym tak się brandzlujesz, choć nawet nie masz do niego pełnego dostępu), w pełni popierałeś tworzenie DRM bez żadnych regulacji przez korpy, potencjalne konsekwencje zbywałeś jako "pierdolenie freetardów i linuksiarzy" i nie widziałeś potrzeby żadnych regulacji w tym obszarze.

Ale tu nie chodzi o DRM, z którego zresztą pomału dystrybutorzy się wycofują (jak tam się miewa wspaniałe FairPlay w iSoupNazi Store, nie zdechło aby przypadkiem), tylko o to, że mogą nie publikować w ogóle, niekoniecznie jeśli będzie to niezgodne z prawem, ale po prostu będzie to dla nich niewygodne z jakiegoś powodu, tak jak Apple odrzuca wg własnego widzimisię programy zgłaszane do iSoupNazi Store. Teraz możesz się wypiąć na Japco i poszukać gdzie indziej, ale jak jeden lub kilka podmiotów zmonopolizuje rynek dostarczania treści tworząc zamknięte ekosystemu w rodzaju iSoupNazi Store + app kliencki + odpowiedni diwajs do odtwarzania, to już nie będzie "gdzie indziej".
-
wo
2010/02/03 15:57:48
@sheik
"A poza tym ludzie są przecież dobrzy,"

Lubię te sytuacje, w których koleś się sili na sarkazm, a tak naprawdę demonstruje ignorancję. Nawet łosiu nie wiesz co to jest w tym kontekście "zatruta pigułka".

(też bym nie wiedział, ale bardzo łopatologicznie mi to wytłumaczył Vadim Makarenko, więc teraz mogę szpanować)
-
2010/02/03 16:01:49
@wo
"Lubię te sytuacje, w których koleś się sili na sarkazm, a tak naprawdę demonstruje ignorancję. Nawet łosiu nie wiesz co to jest w tym kontekście "zatruta pigułka"

Ależ koleś, my tu nie mówimy o Agorze, która może i ma - jeśli, to bardzo dobrze - wyrafinowane zabezpieczenie przed wrogim przejęciem czy inną niekontrolowaną zmianą poglądów. Napisałeś, że u Apple "na pewno tak jak z Agorą, jest jakaś zatruta pigułka w strukturze spółki". I to jest, owszem, wiara. Chyba że masz jakieś papiery?
-
2010/02/03 16:01:55
"Nie zapłacę" nigdy nie działa. Działa "zapłacę". I jak będziesz gotów, to już korpo coś wymyśli, żeby się dało.
-
2010/02/03 16:20:57
Proponuję jeszcze takie mentalne ćwiczenie: obecnie praktycznie monopolistą na ryku dostarczania treści ze sklepów internetowych jest Poczta Polska (no wiem, wiem... ale to tylko ćwiczenie). Mogłaby po widzimisiu blkować przesyłki i robić z nimi wiele innych nieprzyjemnych rzeczy. Ale tego nie robi. Dlaczego? Bo jest państwowo uregulowana i nie ponosi odpowiedzialności za to co rozsyła (np. za rzeczy pochodzące z kradzieży). Amazon blokuje to czy tamto, bo się boi backfajera na siebie. W momencie zdjęcia z niego odpowiedzialności za fakapy sprzeda wszystko.
-
2010/02/03 16:32:40
@Ja czytałem jak umiałem czytać, tj. w 80, bo a) było opowiadanie s.f., b) było o komputerach c) były fajne samochody d) rubryka z pomysłami.

100% racji panie redaktorze.
-
2010/02/03 16:36:04
@inzynier
"Proponuję jeszcze takie mentalne ćwiczenie"

Jak to było: miszcz kiepskich analogii? Nie chodzi o to, że przepisy prawa ograniczają możliwość i nakładają odpowiedzialność za dystrybuowanie pewnych treści - i dlatego dostawcy tego nie robią. Chodzi o to, że dostawcy odmawiają dystrybuowania treści dlatego, że takie mają widzimisię (przoduje tu Jobs ze swoim iSoupNazi Store, ale nie tylko). Musiałbyś zagwarantować, że dostawca nie może odmówić sprzedaży żadnego utworu, który zostanie wstawiony do jego sklepu i nie jest niezgodny z obowiązującym prawem.
-
2010/02/03 16:40:34
@ Mogłaby po widzimisiu blkować przesyłki i robić z nimi wiele innych nieprzyjemnych rzeczy

don't. just don't.

Na razie 3 x razy dostawałem od nich odszkodowania, dwa jeszcze są w kolejce.
-
2010/02/03 17:15:22
@: Jak to było: miszcz kiepskich analogii?

nie. "mistrz kiepskiego rozumienia analogii", co podkreślasz twierdząc, że blokady to było "widzimisie". Skomputuj jaka była przyczyna tych blokad, a doznasz satori.

@: Na razie 3 x razy dostawałem od nich odszkodowania, dwa jeszcze są w kolejce.

No ale przecież dlatego, że fleje, a nie bo "nie prześlemy panu, bo tam są cycki".
-
2010/02/03 17:25:13
@No ale przecież dlatego, że fleje, a nie bo "nie prześlemy panu, bo tam są cycki".

Dlaczego twierdzisz, że Braineater akurat cycki zamawia.
-
2010/02/03 17:53:40
No dobra: "nie prześlemy panu, bo tam są fiuty".
-
2010/02/03 18:18:30
Wyżej przecież odnosił się do heteryckiej porn-strony
-
2010/02/03 18:59:29
@ odnosił się do heteryckiej porn-strony

och, niewinne dziecię, to nie wiesz, że okrutne pedalskie lobby wymusiło na prawie każdym porn-agregacie obecność gej pornu, co w pewien sposób uprzykrza randomowe klikanie.

A ramach rozstrzygania koleżeńskich sporów, to nie przysłali mi i cycków (album z fotami Newtona) i fiutów (wcięło paczkę z filmami, gdzie była Psychopatia Sexualis i Destricted)
-
2010/02/03 18:59:48
@ odnosił się do heteryckiej porn-strony

och, niewinne dziecię, to nie wiesz, że okrutne pedalskie lobby wymusiło na prawie każdym porn-agregacie obecność gej pornu, co w pewien sposób uprzykrza randomowe klikanie.

A ramach rozstrzygania koleżeńskich sporów, to nie przysłali mi i cycków (album z fotami Newtona) i fiutów (wcięło paczkę z filmami, gdzie była Psychopatia Sexualis i Destricted)
-
2010/02/03 21:13:25
@janekr:
JA czytałem "MT", jak inni fani - nie wiem.

Fan ze mnie żaden, ale cośtam cośtam. Nie wiem do kiedy publikował "MT" sajfaja, ale na pewno publikował "Przegląd Techniczny" - skądinąd dość mylący tytuł - i z niego po raz pierwszy dowiedziałem się o Lovecrafcie i o tym, że Duch Ciemności posiadł całą wiedzę oraz żąda najstraszliwszych ofiar. Oraz, kim był mądry lorr z Vendillo, Pogromca Niewiernych.
Później przerzuciłem się na "Problemy", które czytałem chyba do końca ukazywania się.
Ech, były czasy, ten kruchy i żółknący po miesiącu papier...
-
2010/02/04 10:55:00
@brain, mruwnica i dyskusja o plikach

Przeczytałem całą dyskusję dopiero teraz i myślę, że kluczowym zdaniem jest pytanie braineatera: "and now, pytanie intymne - pamiętasz może w jakich latach?"

Ktoś, kto zadaje takie pytanie pokazuje, że jeszcze nie jest w cyberpunku. No bo o co pytasz? Ile lat ma avatar Janka R.? Który avatar? ... aha! masz na myśli ile lat ma jego interface w realu, którym loguje się zazwyczaj w cyberspajsie.
-
2010/02/04 12:06:22
@: No bo o co pytasz?

Popraw jeśli się mylę, ale przypadkiem nie o to "w jakich latach"?
-
2010/02/04 12:18:24
@Popraw jeśli się mylę, ale przypadkiem nie o to "w jakich latach"?
Chodzi o to, o co NAPRAWDĘ pytasz, a nie tam o jakaś ściemę dla skonfundowania maluczkich
-
2010/02/04 14:40:16
@login99195: "Ktoś, kto zadaje takie pytanie pokazuje, że jeszcze nie jest w cyberpunku"

Ale to przecież fikcja literacka. Still.
-
2010/02/04 14:51:50
@: Chodzi o to, o co NAPRAWDĘ pytasz

Your place or mine?
-
2010/02/04 14:53:46
Also: pokażę ci moją kolekcję Młodych Techników.

Hej!
-
2010/02/04 14:57:29
@Also: pokażę ci moją kolekcję Młodych Techników.

Śliczny motyw na podryw. Not.
-
2010/02/04 14:59:12
@: Śliczny motyw na podryw. Not.

To zależy, właśnie po to było pytanie o lata!
-
2010/02/04 15:01:22
@To zależy, właśnie po to było pytanie o lata!

Znaczy motyw śliczny, tylko podryw - nie wyjdzie. Choć, co ja się tam znam.
-
2010/02/04 15:43:05
@inz.mru
"Popraw jeśli się mylę, ale przypadkiem nie o to "w jakich latach"?"

Alenieotocho. Brain się zapytał o co innego, ale miedzy wierszami można przeczytać, że on przywiązuje dużą wagę do linii czasu przebiegającej w realu. Na przykład to zastrzeżenie "pytanie intymne". W cyberspace pytaniem intymnym jest "który avatar jest starszy 'sheik' czy 'urban'?" albo "czy wszystkie twoje avatary maja tę samą pleć".
Aluzja do wieku Janka R. to jest aluzja do stanu technicznego jego konsoli do matrixa. To tak jakby komuś powiedzieć "uważaj, olej ci kapie z silnika" - tu nie ma nic intymnego.

Oczywiście trochę się nabijam i przesadzam, ale ten sam ton można wyczytać z całej dyskusji. Ty "mówisz wszyscy będziemy pixelami", a brain "ja zawsze będę miał papierowe książki".

PS: żeby nie było, że ja kogoś krytykuje - ja tylko bezstronnie opisuje moje wrażenie.
-
2010/02/04 18:51:47
Iiii, tak to nigdy nie będzie (no chyba, że będziemy postludzkimi AI). Nawet pod awatarami jesteśmy humanami beingami, które mają istotne w dyskusji miejsce zamieszkania, zawód, wiek itd. "Intymne pytanie" to taki konwenans kulturowy, coś jak niemo wypowiadająca daty Judy Dench w wywiadzie z W.O.

Bez tego bylibyśmy tylko tekstem wypowiedzianym w internecie, ale wówczas po co w ogóle się do siebie odzywać?
-
2010/02/04 18:52:59
@Your place or mine?
Ja nie chcę do kopalni! Na początek może być jakaś knajpa.
-
2010/02/04 18:57:39
Aha i wiem, że to taki skrót myślowy, ale ja też mówię "ja zawsze będę miał papierowe książki".
-
2010/02/04 19:04:04
@: Ja nie chcę do kopalni! Na początek może być jakaś knajpa.

Cichoj, na ślunsku żech jest, u mnia albo na grubie, wybieroj.
-
2010/02/04 20:53:54
@ Ktoś, kto zadaje takie pytanie pokazuje, że jeszcze nie jest w cyberpunku.

and it's good, bo z całego cyberpunka to tak serio lubiłem zawsze tylko bajer z komputerem trzymanym w kieszeni, albo w takim wszytm czymś w kurtce i to już właściwie mam. Augumentacje i cyberwszczepy wolałbym se odpuścić, póki nie jestem na nie skazany.

A samo pytanie tak właściwie służy tylko do zawężenia obszaru poszukiwań w stertach papierowego śmiecia. Wstawka o intymności jest stąd, że skoro mam Janka zidentyfikowanego, a nawet zwłaszcza z tego powodu, to mam też świadomość, że jestem z jego perspektywy smarkatym leszczem, któremu wypada, choćby z wychowania, przeprosić za publiczne pytanie zdradzające częściowo jego dane osobowe. Jako niewolnik kindersztuby, jak o co proszę to się trzymam konwenansu, a to czy to awatar, czy ludź spod awatara, to mi raczej jedno. chamstwa niezniese.
-
2010/02/04 22:20:59
@"jestem z jego perspektywy smarkatym leszczem, któremu wypada, choćby z wychowania, przeprosić za publiczne pytanie zdradzające częściowo jego dane osobowe."
a co gdy janekr to jest tak naprawdę Janek R.? Jak się avatar pokrywa z ludziem, to normalnie jak mapa w skali 1:1.

@"Cichoj, na ślunsku żech jest, u mnia albo na grubie, wybieroj."
Och, gdzie zechcesz, misiaczku.

-
2010/02/05 11:05:35
@brain
"and it's good, bo z całego cyberpunka to tak serio lubiłem zawsze tylko bajer z komputerem trzymanym w kieszeni"

No, czyli dobrze oceniłem. Stąd twoja różnica zdań z mruwnicą, który to widzi inaczej (lecz nie chce się do tego przyznać). Ale jeszcze raz powtarzam - ja nikogo nie krytykuję. Stwierdzam dwa ekstremalne punkty światopoglądowe w dyskusji.

@sheik.yerbouti
"a co gdy janekr to jest tak naprawdę Janek R"

A to ja mam takie pytanie intymne. Czy janekr to ten sam co hoooliiiighaaan?

@inz.mruwnica
"Iiii, tak to nigdy nie będzie (no chyba, że będziemy postludzkimi AI). Nawet pod awatarami jesteśmy humanami beingami, które mają istotne w dyskusji miejsce zamieszkania, zawód, wiek itd."

Tak przecież już jest. Nawet pod awatarami jesteśmy ideą samego siebie jaką przedstawiamy w ćwierkaniu.
Also: Gdyby nie nadzieja na to, że będzie jeszcze lepiej, to ja bym się od razu pochlastał. Po co ta cala technika, jeśli nie po to, żeby przetransmitować moja duszę w maszynę i żyć wiecznie.
-
2010/02/05 16:43:31
@Po co ta cala technika, jeśli nie po to, żeby przetransmitować moja duszę w maszynę i żyć wiecznie

walczyć o życie na ruskich serwerach, zmagać się plagą trojanów, wirusów, walać się po jakiś hostach, jako miliardowy zapomniany plik z serii average_memory_of_XXI-century_netizen, każdego dnia coraz bardziej stawać się spamem, albo nieistotną dana badawczą, dać powielać i kasować każdego dnia po milion razy, stać się lolkontentem na youtubach, pełnych montaży z dusz zapisanych w maszynie?

No, thanx. Reset please.
-
2010/02/05 21:43:17
@A to ja mam takie pytanie intymne. Czy janekr to ten sam co hoooliiiighaaan?
Nieeee... Ja jestem ten Janek z syffa, którego gospodarz tego bloga spotkał raz był osobiście, a nawet przedstawił mu swoją siostrę.
Na syffie właśnie lecą dwa wątki, które wystartowałem, a trzeci wygasł wczoraj.
-
2010/02/05 23:23:26
@brain
"walczyć o życie ... nieistotną dana badawczą, ... dusz zapisanych w maszynie?"

Welcome to our life.
-
2010/02/07 20:06:41
dostalem kilka odnosnikow do tej dyskusji wiec az sobie ja postanowilem druknac (bo wygodniej) - po przebrnieciu 11 z 27 stron dochodze do wniosku ze wszyscy mysla ze platny kontent sie rozwija, a darmowy stoi w miejscu...

@czescjacek - piractwo tez bedzie wygodne, zaznaczasz jakis tekst z menu wybierasz "pirać" i juz masz linki! a co do archiwum GW to ja wlasnie z rapida sciagalem :) tyle ze nie do konca za darmo bo zrzucalem sie z kilkadziesiecioma osobami...

co sprowadza mnie do...

@barts_706 - internet zbliza nisze, w koncu bedziesz mial wszystko na odpowiednich forach/serwisach z "populacja ludzi ktorzy chcieliby posluchac shakti rhytms" - i nie bediesz musial robic zdjec calej ksiazki, zrobicie to "crowdsourcingowo"!

@obly - @"Jesteś w systemie albo nie." o ile gry z OnLive rzeczywiscie nie spiracimy to filmy/muzyke/tekst bez problemu - i ogolnie obok systemow platnych powstaja rowniez opensourcowe alternatywy ;] jesli chodzi o platny kontent tekstowy to w niego nie wierze - wystarczy ze szefowie darmowych serwisow (np sieci blogowych: gawker media/techcrunch network/weblogs/blomedia) wykupia subskrypcje swoim redaktorom i juz w ich serwisach mamy DARMOWE artykuly opisujace PLATNE artykuly ze stron zza paywalla ;] co do innych tresci (film/audio) to przyszlosc piracenia zalezy glownie od prawa - jesli rzad nagle wpadnie na genialny pomysl banowania za sciaganie tresci nielegalnych to przyszlosc jest jasna...
-
2010/02/07 20:28:38
@wystarczy ze szefowie darmowych serwisow (np sieci blogowych: gawker media/techcrunch network/weblogs/blomedia) wykupia subskrypcje swoim redaktorom i juz w ich serwisach mamy DARMOWE artykuly opisujace PLATNE artykuly ze stron zza paywalla

Wydaje mi się, że w Web 3.0 skończą się radosne czasy kopypasty.
-
2010/02/07 21:15:14
@"Wydaje mi się, że w Web 3.0 skończą się radosne czasy kopypasty"

Oczywiście, nadciągający Web 3.0 będzie dokładnie tym, o czym marzą paytardzi. Tam zapłacisz 5 iBaksów i dostaniesz wartościowy kontent, żadnej kopypasty marketoida.
-
2010/02/07 21:55:42
@mrwisniewski - co wy macie z powtarzaniem tego buzzworda ("web3.0") to ja nie wiem ;]

nie mowie o copy/paste tylko "opieraniu sie" :) wiekszosc newsow w prasie/tv to newsy oparte o prace innych - (skupiajac sie na branzy it) bo nikt nie ma tyle kasy zeby wyslac swoich ludzi na wszystkie e3/ces/wcg/wwdc/cebit/computex/ceatec/gitex etc dodatkowo sledzic wszystkie strony producentow zeby dawac newsy o najnowszych releasach - kazdy sledzi troche, a reszte bierze z innych miejsc ktore "sledza troche"

bardzo watpie by Marcel czy inny serwis XXX uslyszal o "1984 amazon kindle" dzieki "solidnej pracy dziennikarskiej" :) a przeciez nie mozemy powiedziec ze zrobili copy/paste newsa z innej strony - poprostu o tym uslyszeli i opisali ;] rownie dobrze mozna zamknac za piractwo wszystkich autorow podrecznikow
-
2010/02/07 22:22:19
@co wy macie z powtarzaniem tego buzzworda ("web3.0") to ja nie wiem ;]

Se wymyśliłam to propaguję.

@nie mowie o copy/paste tylko "opieraniu sie"

Tłumaczone przez Gniewomirów po dyszę od tekstu, z mutacjami na poziomie "zabraniają mówić mama i tata", czyli odpowiednik majtek Dody? Oni się przecież właśnie wypierdalają na relacjonowaniu własnymi słowami, a nie sądzę żeby płatne serwisy pozwalały na cytowanie copypaszczane.
-
2010/02/08 10:51:26
@"nie sądzę żeby płatne serwisy pozwalały na cytowanie copypaszczane."
zatem no more "żelazny kanclerz zardzewiał" meme.
-
2010/02/08 18:11:42
@"nie sądzę żeby płatne serwisy pozwalały na cytowanie copypaszczane."

takiego czegos ci prawo nie zabroni - to tak jakby zakazac wszystkim pisac o skandalu watergate bo go washington post odkryl ;] a bylo o tym wszedzie...
-
2010/02/08 18:33:24
WIĘCEJ EMOTIKONEK KURWA
-
2010/02/11 16:28:59
:):):):):):))))))))))
-
2010/02/11 21:07:16
@: takiego czegos ci prawo nie zabroni - to tak jakby zakazac wszystkim pisac o skandalu watergate bo go washington post odkryl ;] a bylo o tym wszedzie...

I tu Cię mam. OK, było wszędzie, ale po co mi czytać za darmo jakiegoś leszcza co był za cienki, żeby zatrudnili go w płatnej gazecie, jak mogę za kilka centów przeczytać samego Bernwarda?
-
2010/02/13 07:56:08
większości ludzi nawet źródło arta nie robi różnicy, a co dopiero autorzy (szczególnie że wtedy nie byli jeszcze znani:) - do tego jako że to były lata 70 to chodziło mi o inne płatne gazety z "nie cienkimi" dziennikarzami, nawet popularniejszymi...
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly