inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Roboty, lasery, bajery

Trzeci (pierwszy, drugi) teledysk z nowej płyty Muse do tytułowego, bardzo poruszającego singla, został złożony z fragmentów koncertów:

A wczoraj właśnie grali w Singapurze, więc mam relację z pierwszej ręki (pasta z czata, więc w formie surowej):

Muse ZAJEBISCI
MUSE WYMIATA
maaaan lasery, roboty, ekrany
bebny jak burza, wokal wwierca sie w mozg
zaczeli od uprising a skonczyli na knights of cydonia
how fuckin awsum is it?
[...]
na starlight na przyklad zielone lasery
i jeszcze gwiazdy takie
[...]
zagrali dwa razy undisclosed desires
w troche zmienionych wersjach
i za pierwszym razem na ekranach pokazywali roboty
a za drugim razem zrobili laser show
myslalam, ze sie zsikam z wrazenia

I se tak myślę, że chociaż kocham ciasną przestrzeń klubu czy festiwalu, to jednak koncert z full wypasem to jest coś. I nigdy nie zapomnę prezenterowi Kaczkowskiemu, że nam zaspoilerował jedną efekciarską niespodziankę na koncercie Rogera Watersa.

czwartek, 04 lutego 2010, mrwisniewski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/02/04 22:03:51
Yessss! Mój ulubiony kawałek z tej płyty na singlu! Z drugiej strony - zarżną go w eterze, jak zwykle.
-
2010/02/05 10:40:00
A wypatrzyliście, że okładka z Resistance bardzo często pojawia się w prezentacjach iPada. Pewnie to ulubiona płyta asystenta Jobsa, tego co mu robił screenshoty.

W ogóle chyba się od wo zaraziłem przeglądaniem fikcyjnych biblioteczek, bo od razu sprawdziłem co oni tam maja w playliscie i bibliotece.
-
2010/02/05 11:21:29
Dance dance revolution. Che was a DJ.
-
2010/02/05 11:58:54
A znacie to?

www.youtube.com/watch?v=ispoFdWRXro&feature=fvw

Słitaśny żarcik.
-
2010/02/05 14:41:19
Wydaje mi się, że akurat na wielkich koncertach jest właśnie ciaśniej, niż w klubach. Ale co ja tam mogę wiedzieć, tłumów właśnie staram się unikać.
-
2010/02/05 17:01:57
Abstrahując od tych wszystkich zmiennych, jak gdzie i kto, to jednak na koncertach zawsze można stanąć troszku dalej i wciąż wszystko dobrze widzieć i słyszeć. w klubach jednak tak niezbyt.
-
2010/02/05 18:17:25
W klubach się stoi pod samiutką sceną i to jest bardzo miłe.
-
wo
2010/02/05 20:57:34
@mrw
"Dance dance revolution. Che was a DJ."

Jednym z głownych argumentow przeciwko Ajfonowi - dziwię się, że nikt go dotąd nie poruszył - jest to, że się debilowato gra w gry zaprojektowane z wykorzystaniem akcelerometru. Czy nawet taczskrina. W Dance Dance Revolution na Ajfonie gra się tańcząc paluszkami (!). www.youtube.com/watch?v=aYs7PcWH9k4
-
2010/02/05 21:57:40
@mrw
"W klubach się stoi pod samiutką sceną i to jest bardzo miłe."

Jak się ma Twoją powierzchnię.
-
2010/02/06 11:44:45
Ojej, słuchanie The Muse to jak słuchanie w kółko tego samego żartu. Bębny będące jakby podkładem pod galopowanie w spaghetti westernie, wieśniackie klawisze, i basowe "tam dara dam dam tam dara dam dam". To już chyba Manowar lepszy.
-
wo
2010/02/06 13:42:22
@digan
"Ojej, słuchanie The Muse to jak słuchanie w kółko tego samego żartu."

Też tak początkowo myślałem. Rozumiem Cię, (były) bracie. Ja naprawdę myślałem, że estetyka "New Born" jest na jeden numer i potem już nie ma mowy, zeby następny kawałek tego zespołu też mi się spodobał. No ale potem byli "Knights of Cydonia" i mój stan ogólnego ojapierdziu gdy tego po raz pierwszy słuchałem. A potem następna płyta jeszcze lepsza...
-
2010/02/06 14:33:32
@digan
"Ojej, słuchanie The Muse to jak słuchanie w kółko tego samego żartu."

To jest pierdolenie, bo słuchanie większości zespołów to jak słuchanie w kółko tego samego żartu. Chyba że coś zmienią, to wtedy tzw. fani plują, że zmienili.
-
2010/02/06 20:57:11
A Muse tak zmieniają, żeby nie pluli. I faktycznie każdy kolejny lp lepszy.
-
2010/02/07 00:30:04
A zresztą, czemu ulubiony, ten sam żart nie może wciąż śmieszyć? Ja lubię wracać do niektórych ulubionych scen w filmach/książkach/komiksach i nadal mnie bawią, ba takie 'HARO, EVERYNYAN' z Azumangi to zloopowane raz oglądałam przez dwadzieścia minut i miałam ubaw. Czy to takie straszne?
-
2010/02/07 23:19:54
Mrw, czy ta zajawka na punkcie tak wysoce bezwartościowego bandu to na poważnie?
Najważniejszy serwis muzyczny w Polsce rozjeżdza ich bez litości : porcys.com/Reviews.aspx?id=80
porcys.com/Reviews.aspx?id=440
porcys.com/Reviews.aspx?id=852
Ciekawe,co powiesz na takie podejście do tematu mjusów? ;]




-
2010/02/07 23:54:11
Co to jest Porcys?
-
2010/02/08 13:37:01
@Co to jest Porcys?

To jest coś polecanego przez ludzi z dupy
-
2010/02/19 12:44:48
@czlowiekzdupy
Cz ty wierzysz w każda bzdurę niezależnie od tego kto ja napisał? Jeśli wieżyc wikipedii, to Autor tego tekstu jest urodzony w 1983, czyli jak pisał ten tekst to miał - ha ha - 18 lat. Super autorytet.
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly