|
inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Bad Motherhatter
Ach, jak dobrze nie mieć oczekiwań! Na "Alicję w Krainie Czarów" Tima Burtona poszedłem bo 3D i bo Alicja, ale poza efektami nie spodziewałem się żadnych fajerwerków. I bawiłem się wyśmienicie. Oddam głos recenzentce Esensji:
What an utter bulshit! Jeśli czegokolwiek zabrakło w filmowej wizji Burtona, to szaleństwa. W swoim fanfiku starannie i z rozmysłem Burton urwał od logiki snu (nie ma tu żadnego dziecka zmieniającego się w prosię) i zrobił klasyczne i poukładane fantasy. Nawet nazwa krainy, którą ponownie odwiedza dziewiętnastoletnia dziś Alicja, okazuje się być zwyczajnym Podziemiem: "Wonderland" to źle usłyszany przez małą Alicję "Underworld". Tu wszystko ma sens, a cała przygoda ma służyć temu, by Alicja "dojrzała" i wybrnęła z syfiastej sytuacji w realu: wtedy dopiero się robi zdziwniej i zdziwniej. Burton po prostu nakręcił swojego "Tin mana", który był steampunkowo-poważną wersją "Czaroksiężnika z Krainy Oz". I tu, i tam, do dziwnej krainy powraca dorosła bohaterka. I tu, i tam jedna z postaci (tam Drwal, tu Kapelusznik) awansuje na action hero (z pewną nutką romansu). I tu, i tam kraina jest pod obcasem złej królowej. I tu, i tam musi pokonać ją nasza bohaterka. Ale w przeciwieństwie do nudnego jak coś nudnego Tin mana dzieło Burtona jest po prostu śliczne. Chociaż widać było, że 3D doczepiono na siłę, to scenograficznie film dał radę. I kupił mnie ruszającym nosem Królikiem. I miyazakowym Kotem z Chesire o pięknym głosie. I wielkogłową Heleną i jej opuchniętym dworem (Burton ma chyba jakiś fetysz na deformację, założę się, że bzykał ją w stroju małpy z "Planety małp"). I zduplikowany Jedyny Gej w Wiosce. I Biała Królowa, cudne skrzyżowanie Nigelli i La Camilli. I dziwnie przytyty Chudzielec. I Johny Depp, w którym nie było ani grama typowego Johnego Deppa, co się chwali. I poobcinane różne części ciała, gdzie widać było, że to jednak film Burtona. Itp. Itd. I ab-so-lut-nie urocza Alicja. W jednym się zgodzę: Dajcie się namówić na zejście do króliczej nory! A proszę o zabranie głosu kol. Braineatera, który obiecał opowiedzieć, dlaczego "Alicja" Burtona jest kupą zleżałego nawozu. wtorek, 09 marca 2010, mrwisniewski
TrackBack
Alicja spotyka owcę
z Owca na dziś
W kinach - trójwymiarowa wariacja na temat Alicji w Krainie Czarów w reżyserii Tima Burtona . Z tej okazji - owca, którą spotkała Alicja po drugiej stronie lustra, na klasycznej ilustracji Johna Tenniela. » Wysłany 2010/03/11 01:10:58
Komentarze
2010/03/10 00:06:11
Zdef. pięciolatkę, czy to jest dziecko chowane pod kloszem, czy na filmach Miyazakiego? Są obcięte palce i oko na patyku, ale bez krwi. Generalnie poziom "Niekończącej się opowieści", ale nawet mniej, bo nie ma w ogóle atmosfery zagrożenia i emo z tym związanego.
Ale co złego jest w koszmarach? Koszmary po filmie to jedna z najlepszych rzeczy w dzieciństwie. 2010/03/10 00:40:03
@ani grama typowego Johnego Deppa
Ani grama? Mad Hatter nie jest tu freakiem? Po fotosach jakoś nie widać. 2010/03/10 00:41:35
@Mad Hatter nie jest tu freakiem?
Jest, ale nie wystaje spod niego Johny. 2010/03/10 09:02:32
@ licorea_bart "Mam pytanie do tych, co widzieli i posiadają trochę empatii: czy pięcioipółlatka nie będzie mieć koszmarów po tym filmie?"
Raczej nie, bo nawet jeśli coś się dzieje, to nie ma zbudowanego wokół tego dużego napięcia, jak pisał mrw. A gigantyczne drzewa i meble pewnie jej się śnią co noc :) Było kilka wzruszających scen z Bayardem (pies, którego nie było w książkach) i Hatterem. Na początku jeden sympatyczny żab zostaje skazany na ścięcie (nie ma scen egzekucji). Generalnie żal tych wszystkich uciskanych przez złą królową małych znerwicowanych zwierzątek, ale od początku wiadomo - Alice is back! *** jak ktoś się uprze, to pod spodem wypatrzy jakiś spoiler *** To jest Alicja Burtona, a nie Carrolla. Mała Alicja Carrolla pojawia się w filmie tylko jako retrospekcja. Burton stworzył bardzo dobrze przemyślany ciąg dalszy. Mad Hatter traci zmysły, bo kiedyś stracił wszystko i przeżył koszmar. Jest teraz bardziej tragiczny i romantyczny niz szalony. Obydwoje z Alicją są ostatnimi dziedzicami profesji/idei, za które każde zostaje uznane za szaleńca po swojej stronie lustra - dosłownie lub przenośnie. Obydwojgu to dziedzictwo dosłownie bądź przenośnie ratuje w ktoryms momencie życie. Burton już zadbał o to, żeby dźwięczało nam w głowach: "There is a place like no place on Earth some say to survive it you need to be mad as a hatter. Which, luckily, I am." oraz "But I'll tell you a secret. All the best people are." Z przysypiającego Mr Dormouse zrobiono Ryczypiska. Biala i Czerwona Królowa (War of the Roses - Carroll angielskim pisarzem był ;) ) to dwie walczace o władze siostry - moralnie na podobnym poziomie, ale posługujące sie skrajnie roznymi instrumentami-ideologiami. To ostatnie przystawałoby do przeslania opowieści Carrolla - wszystko jest subiektywne i wzgledne, wiec zeby sie nie pogubić, wieszamy sobie na tym labelki. Tę subiektywnosc Carroll lubil demaskowac przy pomocy logiki matematycznej, a w filmie matematyki zupełnie zabraklo (przynajmniej Krolikowi - troche narzekal; no coz, wazne ze byl Dodo! taki niebieski!) Ogolnie wydaje mi sie, ze w tej ekranizacji jest wiecej odniesien do ponadczasowych aluzji i symboli w ksiazkach o Alicji niz do samych ksizek. Jak ktos lubi, to moze sie dopatrywac, ze cos zostalo uswpolczesnione, ale tak to bywa z artystami wszelkiej masci, ze mozna przez ich dzielo wlezc im pod skore i sprawdzic, co mieli na obiad... :-| anyway, bardzo nam sie z Krolikiem podobala sama kreacja Alicji - silna i niezalezna mloda kobieta, film piekny wizulanie w 3d robil niesamowte wrazenie. Smazylam Krolikowi nalesniki (a wlasciwie to przypalalam) z okazji Dnia Kobiet, kiedy to pisalam, wiec moze byc niezrozumiale (soz). 2010/03/10 10:14:36
@ pięcioipółlatka nie będzie mieć koszmarów po tym filmie
Z nudów może ci zasnąć, albo biegać po kinie, jak jej rówieśnicy na sensie na którym ja byłem. @ notka Trochę nie wiem, co pisać, bo częściowo z argumenty wystukałem w flejmie z Piotrkiem o animacji, tam poniżej, częściowo u siebie i zacznę się powtarzać. Ale sam chciałeś. Spoilerów może być dużo. @ Jeśli czegokolwiek zabrakło w filmowej wizji Burtona, to szaleństwa Zabrakło po prostu Burtona. Porwę ci mema - to nie jest film Burtona, to jest film komitetu zakładowego Walt Disney Company. Burton w tym filmie, podobnie jak w Planecie Małp, istnieje jako nazwisko, które pozwala nakręcić pewne oczekiwania, zresztą pod tym kątem skrupulatnie dobrano wszystkie promo materiały, tyle, że cała jego reżyseria i pomysł na ten film, to absolutny brak głosu autorskiego i bezpieczne granie według Disneyowych reguł. Jakich? - Kolorystyka z klucza przesadźmy z niebieskim, wszyscy lubią niebieski. - wyjęte z dupy gadające pocieszne zwierzątka - Alicja jako cipa bez pojęcia (powtórzenie postaci z 1951 r.) i to po mimo tego, że z całych sił próbuje się nam wmawiać, że jest starsza. - Dosładzanie postaci - Hatter, Marcowy, koszmar udający Kota z Chesire, pomalowany dla niepoznaki neonowa farbką. - dorzucenie sentymentalnego bohatera - pies, bez żadnej roli fabularnej, poza przeleć się od a do b i powyj i popatrz tymi wielkimi oczami, o tak.... już. Ktoś kupi z tobą plakat. - Idiotyczna ożywiona scenografia (for fuck sake - latające koniki na biegunach? Po co?) - Dorzucenie Bossa na koniec levelu, bo inaczej nikt nie zauważy, że film już się skończył. - kastracja wszystkiego, co wykracza poza mental 10 latka - począwszy od zabaw językowych, sprowadzonych tutaj do bla, bla, jakie śmieszne słówka, po samą postać Alicji, która po raz drugi w łapach disneyowskich speców zmienia się w bezwolną kretynkę i przestaje być jedną z najsilniej zarysowanych postaci kobiecych jakie dała literatura z tamtych czasów. @ ab-so-lut-nie urocza Alicja Howgh. Absolutnie urocza Wasikowska, której już za granie w pierwszej serii In Treatment należy się honorowa parada pod szpalerem metrowych wzwodów, szkoda tylko, że wtłoczona w postać, której tak właściwie nie ma. Cały bunt Alicji przeciw wiktoriańskiej nudzie i konwenansowi, zostaje sprowadzony do nie wyjdę za spaślaka, a ciekawość świata - coś, co jest główną siłą sprawczą wszystkich jej działań w książce - zamienia się w nieustające ołmajfakingod, co się tutaj dzieje?! Ta Alicja nie zadaje pytań, nie dziwi się, nie wierci dziury w brzuchu, nie jest samobieżną maszynką do przekręcania słów wszystkich pozostałych bohaterów, nie jest irytująca, wścibska, trzepnięta - jest disneyowska. Jest biedną, zagubioną cipą, której muszą pomóc faceci i stworzenia o wyraźnie męskich cechach, bo inaczej sobie sama z niczym nie poradzi, w końcu jest tylko dziewczynką. Welcome in the 1951. @ Nawet nazwa krainy, którą ponownie odwiedza dziewiętnastoletnia dziś Alicja, okazuje się być zwyczajnym Podziemiem: "Wonderland" to źle usłyszany przez małą Alicję "Underworld". Zgoda. Alicja nie trafia do Wonderlandu, dokładnie jak Puchatek i Prosiaczek, którzy dawno temu dostali nakaz eksmisji z prawdziwego Stumilowego Lasu i trafili do disneyowskiego simulacrum. Po nadejściu komorników z firmy Walt & Co, bohaterowie książek naszego dzieciństwa nagle odkrywają, że magiczne krainy, w których mieszkali całe życie - Neverland, Wonderland, Stumilowy Las, Oz - zamieniły się w coś złożonego w dużej mierze z wyliczeń marketoidów na okoliczność rozkręcenia franszyzy z przytulankami, albumami z naklejkami i zestawami w Macu, w miejsce zamieszkane przez gotowe produkty chińskiego przemysłu zabawkarskiego - Kot z Chesire, Pan Dżdżownica, Doormouse (która w tej wersji nie jest nikim innym, tylko Stuartem Malutkim przerobionym na lesbijkę w modelu Butch), i pozbawione jakiegokolwiek klimatu. Ta Alicja równie dobrze mogłaby się dziać w Disneylandzie, bo z oryginalnej scenografii, pełnej mroku, mchu i paproci zostały tylko nie budzące... 2010/03/10 10:17:42
Gdyby Burton (albo ktokolwiek) zrobił ekranizację dokładnie według oryginału, to wyszedłby nudny haft, dlatego przeniesienie akcji w przyszłość i te flashbacki to był kapitalny pomysł, kupili mnie z butami. Druga fajna rzecz: w oryginale źródłem różnych gagów były tarcia między bardzo poprawną dziewczynką, która w kółko się zastanawia, czy coś jest grzeczne, dopuszczalne i co nakazuje dobre wychowanie, a postaciami, które stosują zupełnie inny system reguł i patrzą na nią z góry, bo nie kuma kodów. Oczywiście, taki motyw przewodni też dzisiaj nie dałby rady, więc dobrze że zrobili inny. Przesiedziałam ten film z uśmiechem trochę mniejszym od kota z Cheshire, ale not for lack of trying.
@cała przygoda ma służyć temu, by Alicja "dojrzała" i wybrnęła z syfiastej sytuacji w realu: Ale słuszny zarzut, jaki usłyszałam wobec tego zakończenia, brzmiał, że sześć niemożliwych rzeczy przed śniadaniem to jedno, ale że jej po czymś takim avr jlemhpvyv m znwągxh an movgą gjnem, glyxb mncebfvyv qb vagrerfh, gb whż avrjvneltbqar qyn avxbtb. Pulon żr gra bqemhpbal nofmglsvxnag gb fla żbal m cvrejfmrtb znłżrńfgjn, xgóer bwpmlz avtql avr yhovł naljnl. No i gorset. Mać pariadka, chyba na filmy kostiumowe zacznę chodzić z butelką i będę wypijać lufę za każdym razem, kiedy bohaterka odmawia noszenia wysoce symbolicznego gorsetu. 2010/03/10 10:30:06
cd
... żadnej grozy ruiny i zamki jak z niemieckich tortów lub logo Buena Vista Disney Distribution Company. @ Burton po prostu nakręcił swojego "Tin mana", który był steampunkowo-poważną wersją "Czaroksiężnika z Krainy Oz". Grejt. A teraz weź i przeliteruj tytuł: A-L-I-C-E-I-N-W-ON-D-E-R-L-A-N-D. Dziękuję, nie mam więcej pytań. Cieszy mnie, ze próbujesz jakoś bronić Burtona, ale tu chyba nie ma czego bronić. Burton zrobił film bez żadnej ambicji, poza zawsze słuszna misją jak najszybszego zwrotu zainwestowanych milionówmegabaksów. Porównanie Hattera z Tin Manem, to zdecydowanie mocno jazda na wyrost, bo Hatter Deppa, jest tak żałosny, jak tylko żałosna może być ta postać. Właśnie żałosna - nie tragiczna. to nie jest freak, który pod wpływem tragedii osuwa się w coraz bardziej epickie szaleństwo, to jest kolejna obok Alicji smętna cipa, której zabroniono rozumieć to, co się wokół dzieje, kolejny bohater oryginału, któremu zabrano wszystko, co było w nim najfajniejsze, za to dołożono mu umiejętność uciesznego tańca. Równie dobrze mógłby tam stanąć Eddie Murphy i robić się coraz grubszym i grubszym, nikt by nie zauważył różnicy, a figurki w Macu sprzedawałby się tak samo. W jednym masz rację - to nie jest typowy Depp, bo na typowego Deppa (Edward, Arizona) już chyba przyszła pora. To jest Depp XXI wieku ze Sweeney Todda czy Public Enemies - kompletnie rozjechany z rolą, zupełnie nic nie wnoszący do filmu na poziomie aktorskim, napędzający tylko i wyłącznie sprzedaż biletów. Kończąc: tę Alicję już widziałem. Powstała 59 lat temu i wtedy przynajmniej styl animacji był wydarzeniem. Z tej, wizualnie podobały mi się głównie bezpośrednie odwołania do wersji z 1951 r. i Baggersloth, który choć z dupy, był jedynym nowym elementem fabuły, który miał jakiekolwiek znaczenie fabularne. I mam wrażenie, że z tą Alicją będzie dokładnie tak, jak z poprzednim disneyowskim podejściem do tematu - zestarzeje się okrutnie dzień po trafieniu na DVD, a jej jedynymi fanami będą znudzone dzieci, które nie mają co robić o 10 rano w niedzielę i oglądają powtórki na Polsacie. 2010/03/10 10:30:21
O! A zastanawiałem się co zrobić z dzisiejszym wieczorem.
Chciałbym się zaskoczyć pozytywnie. Na razie oceniając obie rzeczy tylko po sieciowych zapowiedziach, zapowiada się zwycięstwo Trevora. I to przez KO. No, ale to ocenię jak dam szansę obu. 2010/03/10 10:38:02
Bardzo dziękuję za podpowiedzi i uprzejmie proszę o niemieszanie mojej córeczki do flejma.
2010/03/10 10:40:58
@Cieszy mnie, ze próbujesz jakoś bronić Burtona, ale tu chyba nie ma czego bronić.
Bronić? Nie, porównanie do "Tin mana" to był ZARZUT. @Gdyby Burton (albo ktokolwiek) zrobił ekranizację dokładnie według oryginału, to wyszedłby nudny haft, dlatego przeniesienie akcji w przyszłość i te flashbacki to był kapitalny pomysł, kupili mnie z butami. Pomysł tak, wykonanie - nie. @Ale słuszny zarzut, jaki usłyszałam wobec tego zakończenia, brzmiał, że sześć niemożliwych rzeczy przed śniadaniem to jedno, ale Dokładnie to miałem na myśli pisząc zdziwniej i zdziwniej. @anyway, bardzo nam sie z Krolikiem podobala sama kreacja Alicji - silna i niezalezna mloda kobieta, Gdyby! jeszcze każda "silna i niezależna młoda kobieta" nie musiała cały czas napierdalać, ile zawdzięcza OJCU, to w ogóle świat byłby jak z piosenki Johna Lenona. 2010/03/10 10:42:26
@dodo
Poszlo na priva. @braineater "Kolorystyka z klucza przesadźmy z niebieskim" Dla mnie tam bylo duzo bialego, czerwonego, i burego tez. Niebieskie to byly blanty ktore jarales. "Alicja jako cipa bez pojęcia (powtórzenie postaci z 1951 r.)" I powtorzenie postaci z ksiazki Carrolla, rowniez. Przeciez to jest caly zamysl fabularny, ze ona nie ma pojecia co sie dzieje i stopniowo sie wtapia w "swiat na opak". "koszmar udający Kota z Chesire" Nie koszmar, tylko Garfield. "Idiotyczna ożywiona scenografia (for fuck sake - latające koniki na biegunach" BO TO JEST WONDERLAND, A NIE PCIM. "Cały bunt Alicji przeciw wiktoriańskiej nudzie i konwenansowi, zostaje sprowadzony do nie wyjdę za spaślaka" No tak, bo malzenstwo to taki drobiazg w zyciu czlowieka. 2010/03/10 10:47:18
@No tak, bo malzenstwo to taki drobiazg w zyciu czlowieka.
W epoce wiktoriańskiej chyba nie miał większego znaczenia, przecież nie musieli nawet ze sobą sypiać. On by chodził na dziwki, a ona oddawała się fantazjom o Kapelutniku. 2010/03/10 10:59:01
@ I powtorzenie postaci z ksiazki Carrolla, rowniez
To chyba znamy inne książki. Alicja z oryginału to jest postać aktywna, ona jest zdziwiona, ale działa, próbuje sobie to wszystko jakoś po swojemu tłumaczyć, nie polega jedynie na tym, co jej powie zwierzyniec. Tutaj jest tylko pingpongiem, bezwolnie przerzucanym tam i nazad, tak właściwie samodzielnie i bez zwierzaków nie podejmuje nawet jednej decyzji, nie podważa nawet jednej reguły Disneylandu. @ Niebieskie to byly blanty ktore jarales. Tak, oczywiście. Siedząc w banku, przestałeś już zauważać taki kolor jak niebieski, bo jest default. @ BO TO JEST WONDERLAND, A NIE PCIM Wonderland swobodnie się bez tego obywał. Disneyland jak widać sobie nie radzi. 2010/03/10 11:07:40
@To chyba znamy inne książki.
Właśnie, bronisz Burtona, że Zły Disney, kiedy cytują go w IMDB i wynika, że on w ogóle nie skumał książek (dla niego przygoda Alicji to tylko ciąg spotkań z wariatami). 2010/03/10 11:11:22
To, że nie skumał książek, to akurat jest widoczne na każdym kroku. Tyle, że Charliego i Fabryki też nie skumał literacko, a zrobił film, który wybija z butów.
2010/03/10 11:13:44
@kiedy cytują go w IMDB i wynika, że on w ogóle nie skumał książek (dla niego przygoda Alicji to tylko ciąg spotkań z wariatami).
Przecież to Amerykaniec jest, Jankesi mają skłonność do przymierzania XIX-wiecznego brytyjskiego wiktorianizmu do XXI-wiecznego własnego i wychodzi im co widać (ja jeszcze A. nie widziałem, ale Sweeney Todda owszem, w kinie za łikendowe pieniądze, szfak!) 2010/03/10 11:14:33
@braineater
"Ta Alicja nie zadaje pytań, nie dziwi się, nie wierci dziury w brzuchu, nie jest samobieżną maszynką do przekręcania słów wszystkich pozostałych bohaterów" Surprise, surprise - właśnie po tym można poznać, że jest dorosła. Gdybyś w tej chwili przypadkiem wlazł do jakiegoś dziwnego miejsca, gdzie nic nie wygląda znajomo, to co byś raczej robił - rozglądał się ostrożnie na boki, kombinując, którędy by tu zwiać, czy biegał jak wiewiórka na red bullu, dotykał wszystkiego, pytał, jak to się nazywa i co robi ten przycisk? "której muszą pomóc faceci i stworzenia o wyraźnie męskich cechach, Tak, Biały Królik miał wyraźnie męską cechę - kamizelkę garniturową. "bez zwierzaków nie podejmuje nawet jednej decyzji, nie podważa nawet jednej reguły Disneylandu." Zaraz, zaraz. A decyzja o tym, że joerj grzh, pb zójvyv jfmlfpl, mnzvnfg wrpunć qb wrqarw xeóybjrw, yrpv engbjnć xhzcyn m ybpuój qehtvrw, gb avr wrfg avrmnyrżan qrplmwn? (qyn glpu pb cemrtncvyv flzobyvpmar manpmravr, zójv anjrg: "Gb wn jlmanpmnz śpvrżxę"). Cóźavrw bxnmnłb fvę, żr gb v gnx mtbqar m erthłnzv Qvfarlynaqh, nyr j pujvyv cbqrwzbjnavn qrplmwv avr zbtłn b glz jvrqmvrć. 2010/03/10 11:29:59
@ A decyzja o tym, że joerj grzh
Gb pb ban ebov j glz zbzrapvr, gb avr cbqrwzbjnavr qrplmwv, glyxb qmvrjpmlaxbjngn ernxpwn - npu, cemlwnpvry j bcnłnpu, zhfmr an cbzbp, glcbjr qmvnłnavr cbq jcłljrz vzchyfh, xgóer fvr cemrpvrż fgnaqneqbjb cemlcvfhwr cnavraxbz orm cbwępvn. Xbzcyrgavr merfmgą hormjłnfabjbyavbar, ob jvrzl v cbjgnemnar anz gb wrfg mr fgb enml j pnłlz svyzvr, mr jfmlfgxb wrfg mncvfnar an ehybavr @ Surprise, surprise - właśnie po tym można poznać, że jest dorosła. Nie ma zgody na tę dorosłość. Popatrz jakie ona tam podejmuje dorosłe decyzje - nie ubiorę gorsetu (nie zjem zupy, bo tata umarł) na samym początku i nie wyjdę za spaślaka (bo zwierzątka z magicznej krainy mi pokazały, jak wygląda prawdziwy facet) na końcu. Koniec procesów myślowych Alicji. 2010/03/10 11:45:02
To ja jeszcze od siebie dorzucę.
Jejku, ten film był głuuuuuupi. Głupie zakończenie -- z początkiem filmu liczyłem na finty w fintach, zwroty akcji, jakieś ukryte motywy, metatekstualność jakąś albo chociaż wink-wink do dorosłego widza. A tu kupa. Wszystko się stało tak, jak się miało stać, szast-prast-bum i wylądował pan wrona. No rozumiem, że to film dla dzieci, ale chyba lepiej bawiłem się oglądając "Wally'ego". Na DVD, po niemiecku i w odcinkach na zmianę z "Bobem budowniczym". Ja już nawet nie domagam się, żeby film był równie oniryczny, co książka (no bo nie chodzi mi o odtworzenie akcji z książki, tylko o oddanie jej gestaltu). Oniryzm nie polegana tym, że myszy gadają i istnieją banderzwierze. A tego uczucia zupełnie ten film we mnie nie wzbudził (częściowo zgadzam się z komentarzem braineatera, chociaż nie zapamiętałem przewagi niebieskiego, wręcz przeciwnie). Ale wizualnie mi się podobało, a już absolutnie wymiatająca była końcówka. To znaczy napisy. Serio, ta rosnąca ramka była zrobiona genialnie. 2010/03/10 11:54:03
@ Ale wizualnie mi się podobało, a już absolutnie wymiatająca była końcówka. To znaczy napisy. Serio, ta rosnąca ramka była zrobiona genialnie.
o, własnie. Ja tam się na 3D nie znam, w Beowulfie mi się podobało, w Coralinie też, ale tu miałem cały czas dziwne wrażenie, ze oglądam miniaturki zamknięte w akwarium. Jakiś strasznie klaustrofobiczny efekt się z tego zrobił 2010/03/10 12:00:59
@braineater
"mr jfmlfgxb wrfg mncvfnar an ehybavr" ... jeśli w międzyczasie nikt nie zmieni niczego istotnego. Jest powiedziane na samym początku. "Nie ma zgody na tę dorosłość. Popatrz jakie ona tam podejmuje dorosłe decyzje" Ale po kolei. Jeśli masz argumenty przeciw dorosłości, to dawaj (okej, dałeś), ale akurat fakt, że nie biega, nie paple i nie zadaje miliona pytań, jest spójny z wizerunkiem dorosłego, bo dorosły człowiek tak nie robi. "Koniec procesów myślowych Alicji" N gb żr ebmjvwn svezę, cbqrwzhwr elmlxbjar qrplmwr v pupr cbqeóżbjnć cb śjvrpvr, ab v avr xbńpml svyzh, żlwąp unccvyl rire nsgre m wnxvzś znynxą, to co? Co jeszcze chciałbyś zobaczyć? (no dobra, ja trochę miałam nadzieję, że gąsienica wyjdzie z kokona jako Alan Rickman w kilcie, zagra na skrzypcach i pocałuje Deppa w usta, ale czepianie się, że nie, byłoby już trochę dla sportu). 2010/03/10 12:21:38
@ Jest powiedziane na samym początku
Po czym, krok po kroku jest pokazywane, że nie da się od tego w żaden sposób urwać, łącznie z tym, że j svanyr fgnwąp ancemrpvj Qżnorełnxn, Nyvpwn avr qbść, mr zhfv jltyąqnć wnx mnovrqmbal xyba Wbnaal Q'Nep, gb żrol jfmlfgxb qnłb urcv raqn, zhfv eójavrż fgnaąć j qbxłnqavr grw fnzrw cbmlpwv, glz fnzlz zvrwfph, wnx anelfbjnab @ fakt, że nie biega, nie paple i nie zadaje miliona pytań, jest spójny z wizerunkiem dorosłego, bo dorosły człowiek tak nie robi. ehehehe, polecam tydzień na blipie :) Przepraszam, ale ja naprawdę nie jestem w stanie uwierzyć w tę dorosłość Alicji, może głównie dlatego też, że mam wryty w głowę obraz Wasikowskiej z wspomnianego In Treatment, gdzie leci taką psychologiczną wiwisekcją umysłu nastolatki, że Elfryda z Jelinków mogłaby się porzygać na wstępie, widząc jak mroczny może być łeb młodej kobiety. Tu widzę tylko kukłę, na szczęście nadal przeładną, która może czasem tupnie nóżką, ale ogólnie to sama nic nie zrobi (no, ewentualnie oleje noszenie rajtek). @ żlwąp unccvyl rire nsgre m wnxvzś znynxą, to co? Cemrpvrż gb wrfg wrw xbyrwan qmvrpvępn hpvrpmxn. Mn cvrejfmlz enmrz hpvrxłn qb cenjqmvjrtb Jbaqreynaqh (fpran m tbeąpmxą v bwprz, xgóel jpvfxn wrw ząqebśpv b obaxrefnpu), mn qehtvz enmrz, hpvrxn cemrq qbebfłbśpvą qb Qvfarlynaqh, mn gemrpvz enmrz, maój hpvrxn cemrq qbebfłbśpvą, xbovrpbśpvą qb xbyrwarw zntvpmarw xenval KVK jvrxh, pmlyv j Bevrag. Ban gnz avr wrqmvr fmhxnć qbebfłbśpv, avr jloljn, żrol cebjnqmvć vagrerfl, ban cb enm xbyrwal pupr hpvrp j zntvę, ob gnx ebovł wrw gngn. Zhfmę fbovr gb borwemrć wrfmpmr enm wnx pmłbjvrx, pmlyv j qbzh, j jnehaxnpu cemlfgbfbjnalpu qb btyąqnavn svyzój, nyr gr jfmlfgxvr geml frxjrapwr (Jbaqreynaq, Qvfarlynaq, Fgngrx - zbpab cvbgehścnabjl merfmgą - fą xeępbar glzv fnzlzv hwępvnzv. Łon avr qnz, ob gb xvab, pmlyv anwtbefml fcbfóo bopbjnavn m svyzrz, nyr tqmvrś zv gnxvr jenżravr j tłbjvr mbfgnłb. 2010/03/10 12:32:51
@krystyna.ch
O co chodzi z tymi kawałkami randomowego ASCII, które wstawiasz w środek zdania? Jakiś mem nowy? Troll? Szyfr? 2010/03/10 12:54:19
@ braineater "Kolorystyka z klucza przesadźmy z niebieskim"
Ulubionym kolorem wielu dziewczynek jest niebieski... a właściwie błękitny. Kiedy mala dziewczynka maluje dodo albo stonogę i zastanawia się, jaki oni mają kolor, to zgadnij który wybierze. Ta kredka zawsze pierwsza się kończy... ... Mi sie podobalo, ze Burton nie odarl Wonderlandu z niebieskości. Poza tym, ten kolor byl modny w ubieglym sezonie. @ "miałem cały czas dziwne wrażenie, ze oglądam miniaturki zamknięte w akwarium." Też mam podobne wrażenie przy 3D, chyba z wyjatkiem Avatara. (BTW, zapowiedz Doktora fajnie wygladala.) Przy czym mi postaci zaczely wydawac sie bardziej realistyczne. W 2D wszystko było takie... kolubrynowate. @ "Cały bunt Alicji przeciw wiktoriańskiej nudzie i konwenansowi, zostaje sprowadzony do nie wyjdę za spaślaka" Jej dylemat zwiazany byl raczej z tym, ze jej zubozala rodzina, chcac zapewnic jej (i sobie) przyszlosc, wlasnie tego od niej oczekiwala. Miała wobec nich poczucie odpowiedzialności. Z reszta Twoich argumentow nawet nie dyskutuje, bo chyba jestesmy sobie zbyt obcy kulturowo (no offence). 2010/03/10 13:28:16
Swoją drogą dużo lepiej wykonanym powrotem Alicji do Wonderlandu była gra American McGee's Alice, ale coś takiego u Disneya by nie przeszło.
2010/03/10 13:36:57
@braineater
"o, własnie. Ja tam się na 3D nie znam, w Beowulfie mi się podobało, w Coralinie też, ale tu miałem cały czas dziwne wrażenie, ze oglądam miniaturki zamknięte w akwarium. Jakiś strasznie klaustrofobiczny efekt się z tego zrobił" Alicja była kręcona w 2D i dopiero potem przerabiana na 3D, przez co szczególnie sekwencje w prawdziwym świecie wyglądały jak jakieś papierowe wycinanki jedna przed drugą, a nie jak prawdziwa głębia. Cameron za to Burtona słusznie zjechał. 2010/03/10 13:55:31
@ Ta kredka zawsze pierwsza się kończy
mnie się kończyły czarne i czerwone. Dla reszty kolorów do dziś nie znalazłem zastosowania. @ jej zubozala rodzina Dosyć słabo zubożała, skoro finał wskazuje na to, że siedzi na sporym majątku. To podporządkowanie matki Alicji z początku, kiedy daje się strofować, po mojemu nie wynika z przewagi finansowej reszty rodziny, tylko, że jako wdowa, z panną na wydaniu, a dodatku kobieta, której finanse są w całości w tej sekundzie zależne od poprawnych kontaktów ze stryjem, musi dbać o konwenans. Zubożali wiktorianie, przynajmniej ci, których kojarzę z powieści nie jeżdżą powozami (najwyraźniej własnymi) i nie rozdają od tak sobie złotych sisiorków, żeby pocieszyć rozkapryszoną pannicę bez rajtek. 2010/03/10 14:27:09
@for fuck sake - latające koniki na biegunach? Po co?
To akurat jedna z nielicznych rzeczy żywcem wziętych z książki. Pamiętam tego konika z klasycznej ilustracji do pierwszego wydania. Co pokazuje tylko, jakim koszmarkiem byłaby dokładna adaptacja. @meritum Film jest faktycznie niedobry: tak niedobry, że aż skojarzył mi się z "Hakiem". Podobnie jak "Hak" chwyta zresztą skutecznie pewien Zeitgeist. Tylko ad 1991 mogło się wydawać, że Piotruś który został japiszonem może jeszcze wzbudzić w kimś sympatię. Do tego nieświeży sztafaż (kino nowej przygody) i obsada (OMG, Phil Collins!). Dzisiaj nie da się już na to patrzeć, tak się zestarzało. Per analogiam: tylko ad 2010 Alicja w krainie czarów może stać się lekcją bieda-feminizmu a'la Disney. Wszystkie te sceny przebieranek, przymiarak, zmian wzrostu i rozmiaru to łopatologiczny wykład: musisz odnaleźć siebie, refleksyjnie zbudować swoje "ja". A potem nic nie będzie niemożliwe nawet (o radości!) xbybavnyal cbqoów Puva (albo kariera w korporacji). W sumie jednak ta oferta jest oszustwem. Wiemy, że zakończenie w którym NYvpwn jfvnqn an bxeęg jest zupełnie nierealne, w filmie jest to dobitnie zaznaczone. Taki sobie eskapizm, jeśli nie Ally McBealizm. Za kilka lat będzie to czerstwe nie do wytrzymania. 2010/03/10 15:17:18
@ seweryn_groza
Moim zdaniem chodzi już tylko o zakonczenie. @ braineater "Zubożali wiktorianie, przynajmniej ci, których kojarzę z powieści nie jeżdżą powozami (najwyraźniej własnymi)." Albo wynajętymi. Miały tam biec na piechotę? "i nie rozdają od tak sobie złotych sisiorków, żeby pocieszyć rozkapryszoną pannicę bez rajtek." Matka daje córce swoj wisiorek na jej zareczynowe przyjecie - rozdawanie sisiorkow? Poza tym, gdyby były zamożne, to każda miałaby swój. A Alicja rzeczywiście wyglądała na dziewczynę, która dba o sisiorki... "To podporządkowanie matki Alicji z początku, kiedy daje się strofować, po mojemu nie wynika z przewagi finansowej reszty rodziny, tylko, że jako wdowa, z panną na wydaniu, a dodatku kobieta, której finanse są w całości w tej sekundzie zależne od poprawnych kontaktów ze stryjem, musi dbać o konwenans." Slusznie, nie były biedne, ale na cudzej łasce. Tak czy siak, dziewczyne stawiało to w trudnej sytuacij. 2010/03/10 15:17:33
@braineater
"mnie się kończyły czarne i czerwone" Drugie wcielenie vontrompki? @ausir "Alicja była kręcona w 2D i dopiero potem przerabiana na 3D" Też to czytałem. Ale ja akurat na Avatarze miałem takie samo wrażenie, wiec nie rozmiem dlaczego Cameron się czepia. @mrw "I ab-so-lut-nie urocza Alicja." Alicje zobaczę pewnie dopiero w weekend, ale w zeszłym tygodniu nadrobiłem Defiance i będę potrzebował bardzo dużo pozytywnej energii aby kiedykolwiek pochwalić któregoś z głównych aktorów tego filmu. 2010/03/10 16:55:15
Ja się muszę zgodzić z kolegą braineateram, że film był wybitnie nudny. Ładny, ale nudny. Widziałam dwa przejawy buntu Burtona wobec reżimu Disneya: zamek Red Queen wyglądał jak zamek Śnieżki (ale to mógł product placement być) oraz zawoalowaną sugestię, że White Queen jest nekromantką. Oprócz tego każda postać sztampowa do granic, a tańczący do rytmów disco Hatter do dziś przyprawia mnie bolesne jęki. Z tego wszystkiego Alice SyFy okazuje się być ciekawszą, bo ma pomysł na setting i zdecydowanie lepsze postaci.
2010/03/10 17:00:09
@ braineater "mnie się kończyły czarne i czerwone."
Malowałeś biedronki? 2010/03/10 18:04:28
@ Malowałeś biedronki
gdzie tam, hanysowskie landszafty. Przyroda - czarny; ludzie - czerwony. 2010/03/10 19:01:35
@gdzie tam, hanysowskie landszafty. Przyroda - czarny; ludzie - czerwony.
A ja myślałem, że wypadki na kopalni 2010/03/10 20:56:26
Te dzisiejsze filmy to są kaszanki tak można powiedzieć. I maszynki do zarabiania dużych pieniędzy
2010/03/11 00:17:22
Własnie wróciłem z Alicji, i - słabe to, no słabe bardzo. Parę fajnych wizualnie momentów, ale to idzie w zestawie - im bardziej ciulacieje fabula, tym gorsza muzyka i więcej tych-strasznie-trójwymiarowo-trójwymiarowych-scenek. No besęsu, z Burtona został brand.
A dodatkowy #mindfuck miałem z tego powodu, że Alicja jest bardzo, bardzo podobna do mojej siostry, nawet mimikę ma identyczną. Więc podświadomie miałem ciągle buzz - co ona robi w tym filmie!? A teraz mogę już przeczytać wasze szyfry i dowiedzieć się, czy się powtarzam 2010/03/11 00:27:34
Wróciłem.
Przewidywalne do bólu zębów. W każdym wymiarze - estetycznym, fabuły, wymowy. Myślałem, że się zaziewam na śmierć. Jednak jedyną dobrą Alicję nakręcił Svankmajer. Bo to jest taka rzecz, którą trzeba zinterpretować. A nie wystawić po bożemu, jak teatr w Pcimiu Wielkim "Krakowiaków i górali". I co z tego, że dowieźli CGI do Pcimia... 2010/03/11 00:53:04
@ Jednak jedyną dobrą Alicję nakręcił Svankmajer
www.imdb.com/title/tt0072709/ con www.imdb.com/title/tt0275070/ y en.wikipedia.org/wiki/Alice_in_Wonderland_%281966_TV_play%29 2010/03/11 08:55:13
@braineater
Przerysowałem pod wpływem emocji oczywiście. Ten serial TV widziałem chyba dziecięciem będąc i wtedy zrobił duże wrażenie. 2010/03/11 11:14:53
2010/03/11 12:24:04
@braineater
Ten BBC z Sellersem z 1966 to jest ten animowany z tubki? W takim razie to nie ten. Ja pamiętam jakąś wersję aktorską. Ale nie mam czasu na śledztwo, która to była. Musiało lecieć w TVP we wczesnych 80-ties. 2010/03/11 16:20:16
Animacja to Hanna Barbera, z Sammy Davisem Jr i Zsa Zsą Gabor między innymi. Ja ją wypatrzyłem pierwszy raz gdzieś koniec osiemdziesiątych, początek 90-tych, czyli raczej na 100% polska tv.
Ten BBC to to: www.youtube.com/watch?v=Vm-dTAvV5DQ za bardzo tanie pieniądze, ale dalej cudowne. Z Sellersem jest to: www.youtube.com/watch?v=vhuA6iyDRC0 (reszta na pasku tubki) Do tej wersji się nie moge za bardzo przyzwyczaić, bo Alicja wygląda jak bohaterka Suspirii Dario Argento i cały czas jestem rozczarowany, ze nic strasznego jej nie spotyka 2010/03/12 15:53:29
@ latajace koniki na biegunach
O wlasnie! I w Alicji i w Avatarze fruwala w powietrzu jakas startowa populacja genocopa. Robilo mi sie od tego jak od Abakanowicz (tym razem nie sie nie nabijam), Tuwima z 20-lecia albo moich grubych nieprzyjemnych kolezanek z dawnej pracy. Wy też tak macie? |
|
Also: FIRST POST.