Menu

pattern recognition

inżynieria memetyczna

OVER 500!

mrwisniewski

If you're havin' girl problems i feel bad for you son
I got 99 problems but a bitch ain't one

Bardzo lubię "Elizabethtown" z Orlando Bloomem i Kirsten Dunst, ponieważ jest a) uroczy (głównie dzięki Kirsten) b) genialnie zgrany z soundtrackiem. Z tego powodu przypomniałem sobie o nim oglądając dziś "(500) Days of Summer": był uroczy i genialnie zgrany z soundtrackiem. Obejrzałem go zaś z dwóch powodów - główne role zagrała para należąca do moich ulubionych aktorów (dla Zooey Deschanel obejrzałem nawet kupiastego Tinmana, a Joseph Gordon-Levitt wyrasta na nowego Heatha Ledgera; nakręcił teraz film z Nolanem, więc mam taką małą fantazję, że zagra Jokera w 3 części), a reżyser podjął się zrebootowania Spider-mana, więc byłem ciekaw, co potrafi (i już nie mogę się doczekać).

Zabawny, smutny, wzruszający, dobrze robi na emo, dobrze robi muzyką  (omg Smiths, akurat kawałek o którym tu pisałem) i różnymi nawiązaniami.

Tradycyjnie po seansie zajrzałem do internetów i dowiedziałem się o filmie rzeczy, na które nigdy bym nie wpadł. Tetryk Dobry ma na ten przykład pretensje, bo nie może znieść jego fałszu – nie widziałem wcześniej mainstreamowej komedii tak usilnie stylizującej się na "indie", że aż boli. Nie rozumiem, co to jest stylizacja na "indie", bo jak wspomniałem widziałem w nim głównie "coś w stylu Elizabethtown" (to chyba nie było "indie"?), ale zarzut, że coś udaje "indie" kiedy nim nie jest, to może wyjść tylko od kogoś, kto etykietkę "indie" uważa za serious business, kiedy od dawna jest tylko marketingową etykietką. (Chciałem coś napisać o notce tetryka Oleszczyka, ale zamknę to w słowie "pierdolenie").

Ale na serio urwało mi dopiero jak się wklikałem się w recenzję Doroty Smeli:

Owszem, bohater jest jakby allenowski w swych skłonnościach do introspekcji, ale robi też czasami wrażenie kobiety z zarostem – obydwoje z Summer są mało przekonujący na poziomie płci swoich mózgów. Ona jest samowystarczalna emocjonalnie i skora do seksualnych eksperymentów, on nadwrażliwy, melancholijny i beznadziejnie romantyczny

Kurwaco.

Ja już nie mówię, że znam wielu facetów, do których ten (mocno przesadzony zresztą) opis pasuje, to przecież "romantyczny facet" jest od dawna STEREOTYPEM POPKULTUROWYM. Ross z "Friends" (przed sharkiem), Adam Sandler w "Wedding Singer", o bohaterach mang Masakazu Kastury nie wspominając. To samo tyczy się dziewczyny.

Jeśli dobrze rozumiem, to problem z 500 mają recenzenci, którym film nie wpada do przegródki, bo niby komedia romantyczna, a ma "odwrócone role" (chuja tam ma), albo że indie-nie indie, więc się zwieszają.

Komentarze (55)

Dodaj komentarz
  • dobrypiotrek

    @ale zarzut, że coś udaje "indie" kiedy nim nie jest, to może wyjść tylko od kogoś, kto etykietkę "indie" uważa za serious business, kiedy od dawna jest tylko marketingową etykietką.

    Kiedy ja właśnie nie mam problemu z "serious business", bo wiadomo, że wszystko jest marketingiem już co najmniej od momentu, gdy Jezus zaczął pod publiczkę zamieniać wodę w wino. Tylko w przypadku "500" mamy do czynienia nie tyle z marketingową etykietką, co stylizacją - muzycznie, estetycznie, dialogowo, nawiązaniowo, popkulturowo, jakkolwiek - auć! Słowem, to komedia romantyczna z dużymi gwiazdami w obsadzie, którą próbuje nam ktoś wcisnąć jako indie, że niby lepsza, mądrzejsza, och-co-to-nie-ona, ponad "hollywoodzką tandetę", ponad te wszystkie komromy z Hiugrantem. A mi tu właśnie jedzie fałszem na kilometr, ani przez chwilę nie czułem się jak np. na "Garden State", gdzie owszem, też świadoma etykietka indie, też offbeatowy humor, quirky characters itd., ale jednak Zach Braff coś tam "prawdziwego" przemycił, coś z tego, co jego bohaterowie, przeżył, coś osobistego w to władował. A tu mamy tylko wykalkulowane dychotomie romantyk/neurotyczka, The Smiths/Carla Bruni, Star Wars/Bergman - byle dla każdego coś miłego. Nie mówię, że ogląda się to źle, ale emocjonalnego kontaktu nie mogłem z tym tworem złapać żadnego.

  • mrwisniewski

    @stylizacją - muzycznie, estetycznie, dialogowo, nawiązaniowo, popkulturowo, jakkolwiek - auć!

    No więc ja tego tak nie odebrałem, raczej poczułem, że ktoś zrobił film dla mnie, bo wrzucił w otoczkę MOJE MEMY KURWA, zamiast jakiegoś zupełnie mi obcego świata z życia amerykańskich aktorek w Londynie czy zdzir z Manhattanu. Do których akurat nic nie mam, żebyś mnie nie posądzał o snobizm.

    @ale jednak Zach Braff coś tam "prawdziwego" przemycił, coś z tego, co jego bohaterowie, przeżył, coś osobistego w to władował.

    No i odżegnujesz się od serious business, a jednak uderzasz w tony "tru" (dlatego też wrzuciłem tubkę specjalnie dla Ciebie). IMDB twierdzi, że 70% scenariusza jest "na faktach" tzn. przeżyciach scenarzysty, więc jakieś coś osobistego tu masz (ale nie wiem, czy to ważne; a już na pewno nie jest wyznacznikiem indie, bo wtedy indie były by obyczajowe seriale Moffata).

    I kurde jakoś nie czułem nieprawdziwości, wręcz przeciwnie, jak się OMG TEŻ SŁUCHASZ SMITHS, so fucking true, itd.

    @dychotomie romantyk/neurotyczka,

    Hłe hłe, no właśnie, przecież Ty jesteś jak ten koleś z 500, co to od 1997 jest z jedną dziewczyną, więc nie masz doświadczeń w nowoczesnych związkach. Akurat romantyk/neurotyczka to bardzo typowa para,

    @The Smiths/Carla Bruni, Star Wars/Bergman

    Story of our life, przecież.

  • dobrypiotrek

    @a jednak uderzasz w tony "tru"

    Nie zrozumiałeś, mimo że przecież wziąłem "prawdziwy" w cudzysłów; "King Kong" Petera Jacksona też jest dla mnie "prawdziwy", w sensie "od serca", mimo całej marketingowej otoczki, milionów baksów, oczywistych kompromisów ze studiem itd., czuć jednak w tym, że artysta robi dobrze też sobie, a nie tylko zaspakaja publikę.

    @nie masz doświadczeń w nowoczesnych związkach

    A w PRL-u wszyscy pili, nawet kobiety w ciąży, a jak nie mogli, to wtedy esperal ciach z dupy i już mogli.

    @Akurat romantyk/neurotyczka to bardzo typowa para

    No właśnie! Może gdybyś oglądał częściej american indie, to byś wiedział, że u nich to wręcz modelowa para, więc jak już ta stylizacja na indie być musi, to może chociaż coś oryginalnego (dziś, bo w zasadzie back to the past), bo ja wiem - neurotyk i romantyczka?

    @Story of our life, przecież

    I zawsze masz ochotę i na poziomki, i na Chewbackę W TYM SAMYM CZASIE?

  • wo

    Ale tam byl przepiękny wizualny cytat z Blade Runnera!

  • sstefania

    @indie
    to mi przypomina jeden z tych komiksów z Urbańskim i kucharzem, że jeśli nie wiesz, jak otagować zespoły, pierdolnij indie. Ale na marginesie.

    @Akurat romantyk/neurotyczka to bardzo typowa para,
    Ja i mój luby na przykład. Jeśli definicja neurotyczki w internetowych słownikach jest prawidłowa, naturalnie.

  • dobrypiotrek

    @Ale tam byl przepiękny wizualny cytat z Blade Runnera!

    Tak, ja właśnie często odnoszę wrażenie, że przyznajesz wysokie noty filmom z powodu jednej jedynej świetnej sceny. Czy Twoja ósemka dla "Music and Lyrics" nie była czasem oceną samego teledysku "Pop Goes My Heart", nie całego filmu?

    @Ja i mój luby na przykład

    Tak, pamiętam, to ten słynny romantyk, co przed kopem w dupę adoptowanego dziecka zawsze wręczy mu różę.

  • mrwisniewski

    @Nie zrozumiałeś, mimo że przecież wziąłem "prawdziwy" w cudzysłów; "King Kong" Petera Jacksona też jest dla mnie "prawdziwy", w sensie "od serca", mimo całej marketingowej otoczki, milionów baksów, oczywistych kompromisów ze studiem itd., czuć jednak w tym, że artysta robi dobrze też sobie, a nie tylko zaspakaja publikę.

    Sobie kuknij tę tubkę w środku notki i powiedz mi, co tu sobie robią artyści.

    @No właśnie! Może gdybyś oglądał częściej american indie, to byś wiedział, że u nich to wręcz modelowa para,

    Ależ nie mówię teraz o kinie, tylko tzw. realu. Also: nie zbudujesz dobrej dramy bez konfliktu charakterów.

    @bo ja wiem - neurotyk i romantyczka?

    To razem ze swoją koleżanką z Esensji wpadasz w pułapkę postmodernizmu i postacie z filmu oceniacie porównując z innymi filmami, tylko się zwieszacie na rekognizowaniu gatunku.

    @więc jak już ta stylizacja na indie być musi

    Ale patrz, najpierw wymyślasz sobie jakieś "indie", a potem próbujesz wciskać w ramy i narzekasz, jak wystaje. Nie wiem tylko po co.

    @I zawsze masz ochotę i na poziomki, i na Chewbackę W TYM SAMYM CZASIE?

    Rzeconaco? Zawsze mam ochotę na różne rzeczy.

  • mrwisniewski

    @Tak, ja właśnie często odnoszę wrażenie, że przyznajesz wysokie noty filmom z powodu jednej jedynej świetnej sceny.

    A to źle?

    Ty, Piotrek, Ty się chyba kolegujesz z tą nową falą krytyków, o co chodzi w memie, że jak film jest FAJNY to jest ZŁE?

  • mrwisniewski

    A w ogóle to miałem moment, bo jak on słuchał tych Smithów w windzie, to zacząłem śpiewać, a potem ona wsiadła i też zaczęła śpiewać, więc a) twórca chciał mi zrobić dobrze (ale skąd mnie znał?) b) I CO W TYM ZŁEGO?

  • sstefania

    @Tak, pamiętam, to ten słynny romantyk, co przed kopem w dupę adoptowanego dziecka zawsze wręczy mu różę.

    Y, co?

  • dobrypiotrek

    @Ależ nie mówię teraz o kinie, tylko tzw. realu.

    Aha. Myślałem, że gadamy o filmie, ale ten najwyraźniej mocno trafił w Twoje emo.

    @Also: nie zbudujesz dobrej dramy bez konfliktu charakterów

    Thanks, Kapitanie O'Chy Vista.

    @To razem ze swoją koleżanką z Esensji wpadasz w pułapkę postmodernizmu i postacie z filmu oceniacie porównując z innymi filmami

    No bo Ty oczywiście nigdy nie porównałeś np. Batmana Nicholsona z Batmanem Ledgera, no bo i po co.

    @tylko się zwieszacie na rekognizowaniu gatunku

    Akurat wielokrotnie deklarowałem się jako przeciwnik szufladek, w kinie jest miejsce i dla Jake'a Sully, i dla Wikusa Van De Merwe.

    @Ale patrz, najpierw wymyślasz sobie jakieś "indie"

    Nie ja, tylko reżyser.

    @Zawsze mam ochotę na różne rzeczy

    Okej, Two-Face, KJP. A ja mam tak, że jak ktoś mi próbuje jednocześnie robić loda Bergmanem i Lucasem, to wysiadam.

    @A to źle?

    Jeśli cała reszta poza tą sceną jest mierna, to co najmniej dziwnie. Rozumiem - podnieść ocenę o oczko-dwa za jakąś wybitnie świetną scenę, sam tak robię; no ale nie że całość żenua, a tylko np. charakteryzacja fajna i od razu WOW (por. "Music and Lyrics", "Kołysanka" Machulskiego).

    @Ty, Piotrek, Ty się chyba kolegujesz z tą nową falą krytyków

    Nie.

    @o co chodzi w memie, że jak film jest FAJNY to jest ZŁE?

    Oleszczyk chyba pisał to z dużej litery, bo jemu chodziło nie tyle o fajny, co "przefajnowany".

    @a) twórca chciał mi zrobić dobrze (ale skąd mnie znał?) b) I CO W TYM ZŁEGO?

    A czy ja mówię, że coś złego? Wszystko sprowadza się przecież do tego, że trafił w Twoje emo, w moje nie trafił, rozstajemy się w pokoju.

  • mrwisniewski

    @Aha. Myślałem, że gadamy o filmie, ale ten najwyraźniej mocno trafił w Twoje emo.

    Gadamy o filmie, ale dlaczego przez pryzmat filmów? No i nie trafił w emo, ale w memy, pisałem przecież.

    @Thanks, Kapitanie O'Chy Vista.

    No to skąd zdumienie i gadanie o schematach?

    @No bo Ty oczywiście nigdy nie porównałeś np. Batmana Nicholsona z Batmanem Ledgera, no bo i po co.

    W sensie "porównania dwóch interpretacji mitologicznej postaci"? To marna analogia zatem.

    @Akurat wielokrotnie deklarowałem się jako przeciwnik szufladek, w kinie jest miejsce i dla Jake'a Sully, i dla Wikusa Van De Merwe.

    To świetnie, dlaczego więc oceniasz 500 jako "indie"?

    @Nie ja, tylko reżyser.

    Ach, no tak, bo wyprodukował Fox Searchlight! No to czekam na ocenę "Benkartów" Tarantino jako "indie", bo go wyprodukował Miramax.

    @A ja mam tak, że jak ktoś mi próbuje jednocześnie robić loda Bergmanem i Lucasem, to wysiadam.

    Sorry, co to znaczy "jednocześnie"?

    @Oleszczyk chyba pisał to z dużej litery, bo jemu chodziło nie tyle o fajny, co "przefajnowany".

    Ten sam argument podniosła Twoja koleżanka. No i chłopak strzela trochę salwą z dupy, bo w filmie, w którym bohater wspomina swoje FAJNE CHWILE Z DZIEWCZYNĄ musi być FAJNIE, dkn. Też mógłbym sobie złożyć film z mojego życia, dobierając takie sceny, każdy by chyba mógł.

    @A czy ja mówię, że coś złego?

    Podniosłeś argument PRAWDY, rozumianej jako PJ robił Małpę dla siebie. Nie rozumiem, dlaczego i co (i po co) czepiasz się gościa od 500.

  • mrwisniewski

    @Tak, pamiętam, to ten słynny romantyk, co przed kopem w dupę adoptowanego dziecka zawsze wręczy mu różę.

    Akurat typ "romantyk" ma większą szansę na zostanie bucem, niż cynik czy neurotyk.

  • braineater

    Jedyna fajna rzecz w tym filmie, to piosenka Nancy Sinatry. Reszta - www.ultramaryna.pl/mkk/?p=1326

  • mrwisniewski

    @ Jedyna fajna rzecz w tym filmie, to piosenka Nancy Sinatry. Reszta - www.ultramaryna.pl/mkk/?p=1326

    Wiem, czytałem.
    "Zapomniałem, że autor notki jest fanem The Smiths i jakoś przegapiłem, że główną rolę gra Zooey Deschanel," you lost me here, y'know.

    Widzę, że komcionauci zafiksowali na tym indie, pff, WIĘCEJ ETYKIETEK KURWA.

  • barts_706

    Mocno offtopicznie, ale znając Twoje zboczenie na punkcie Doktora, pewnie Ci się spodoba:

    sally-avernier.deviantart.com/art/Doctor-Who-88028279

  • braineater

    Byś kochanieńki przeczytał dalej, to pierwszy raz słowo indie jest chyba w komentarzu Nienietoperza. Ja się akurat dopierdalam kompletnej niewiarygodności postaci, które mają tyle wspólnego z ludźmi, co ludziki wymyślane przez Łepkowską.

  • wo

    @pd
    "Tak, ja właśnie często odnoszę wrażenie, że przyznajesz wysokie noty filmom z powodu jednej jedynej świetnej sceny. Czy Twoja ósemka dla "Music and Lyrics" nie była czasem oceną samego teledysku "Pop Goes My Heart", nie całego filmu? "

    Ja zawsze oceniam swój nastrój po wyjściu z kina - bo jako skrajny subiektywista uważam, że to jedyna uczciwa ocena dzieła sztuki. To jest całkiem możliwe, że czasem może być zbudowany przez bardzo fajny początek, którego po prostu reżyserowi udało się nie spieprzyć (albo bardzo fajne zakończenie, do którego reżyserowi udało się mnie powstrzymać przed wyjściem z kina, etc.).

    @mrw
    "Ty, Piotrek, Ty się chyba kolegujesz z tą nową falą krytyków, o co chodzi w memie, że jak film jest FAJNY to jest ZŁE?"

    Prawdę mówiąc, jak kliknąłem na tego kolesia, którego Piotrek zalinkował na swoim blogu... to Piotrek overnight stał się w moich oczach Bardzo Rozsądnym Młodym Człowiekiem. Relatywnie rzecz biorąc. Dlaczego w ogóle na dzieciaki tak bardzo działa wmawianie sobie "jestem krytykiem, a więc kimś bardzo wyjątkowym"? Wyobraziłem sobie tego kogoś na wzór rysunku Mleczki: "jestem krytyk, dla przyjaciół Kriti".

    @branieater
    "Reszta - www.ultramaryna.pl/mkk/?p=1326"

    Nnnno tak. "mała katastrofę na domowym monitorze. Pani Żona szacunku do kina nijakiego nie ma". Niggaz - jeśli oglądacie na "domowym monitorze", to żadne z was nie ma, najwyżej Pani Żona jest w tej materii mniej załgana. Nie gadam z wami, bo oglądaliście inne dzieło niż człowiek oglądający film w kinie.

  • braineater

    @ Nie gadam z wami, bo oglądaliście inne dzieło niż człowiek oglądający film w kinie.

    Taaaak, oczywiście.

  • mrwisniewski

    @Byś kochanieńki przeczytał dalej, to pierwszy raz słowo indie jest chyba w komentarzu Nienietoperza.

    Słonko, czego nie rozumiesz w słowie "komcionauta"? Wrzutę przeczytałem całą, mówię tylko, gdzie wzięliśmy rozwód.

    @Ja się akurat dopierdalam kompletnej niewiarygodności postaci,

    Kiedy ja takich ludzi znam osobiście.

  • dobrypiotrek

    @No i nie trafił w emo, ale w memy, pisałem przecież.

    No więc dobrze, dla mnie on był właśnie, like, ktoś wpierdolił o jeden mem za dużo. Zróbmy loda z połykiem mrw (serio, do pełni szczęścia zabrakło chyba tylko jakiejś trawestacji Doktora?) i jeszcze dorzućmy blade runnera, żeby mieć 100% pewności, że i wo się zajara.

    @No to skąd zdumienie i gadanie o schematach?

    Niby gdzie? Że Zooey Deschanel po raz 53446246 gra neurotyczkę, to jeszcze nie schemat, po prostu denerwujące emploi.

    @To świetnie, dlaczego więc oceniasz 500 jako "indie"?

    Przecież nie oceniam jako "indie", tylko piszę, że się stylizuje na "indie", będąc jednocześnie w pełni wykalkulowanym mainstreamowym produktem.

    @Sorry, co to znaczy "jednocześnie"?

    Że jak nie wrzucimy, proszę ja ciebie, nawiązania do Bergmana, to potencjalny widz-postmodernista zrobi "pffff, znowu gwiezdne wojny", a jak nie wrzucimy nawiązania do lucasa, to zrobi "pffff, znowu bergman".

    @bo w filmie, w którym bohater wspomina swoje FAJNE CHWILE Z DZIEWCZYNĄ musi być FAJNIE

    To dlaczego nie jest? Znaczy, może i jakieś FAJNE CHWILE były, ale głównie czułem się jak mimowolny słuchacz tych wszystkich historyjek typu "panie, toksyczna miłość, no mówię panu, on ją ciągle napierdala, a ona i tak ciągle do niego wraca". Oczywiście w bardziej lajtowej wersji, ale takie właśnie miałem skojarzenia.

    @Nie rozumiem, dlaczego i co (i po co) czepiasz się gościa od 500.

    Przecież personalnie nic do niego nie mam, po prostu nie potrafił sprzedać mi jakichkolwiek emocji poza "kurwa, stary, co ty widzisz w pierdolonej egocentryczce?!".

    @Akurat typ "romantyk" ma większą szansę na zostanie bucem, niż cynik czy neurotyk.

    Nie przeczę, aczkolwiek dyskutujemy wokół filmu, w którym bucem jest neurotyczka.

    @To jest całkiem możliwe, że czasem może być zbudowany przez bardzo fajny początek, którego po prostu reżyserowi udało się nie spieprzyć

    No tak, rozumiem, tylko akurat w "Music and Lyrics" odczułem coś na kształt "Domu złego" - bardzo fajny początek z barszczem, "niepolski" zupełnie, a potem CHRYSTE PANIE. Ale w sumie masz rację o tyle, że głównie przez ten barszcz dałem AŻ 5 punktów.

  • mrwisniewski

    @No więc dobrze, dla mnie on był właśnie, like, ktoś wpierdolił o jeden mem za dużo.

    Przecież tych memów tam jakoś dużo nie było. Że muzyki jakiejś słuchał, czegoś musi słuchać, tak samo z filmami, coś oglądać musi; że go to definiuje? Nas to też definiuje. Wolisz takich bohaterów co nie mają żadnego swojego bąbla popkulturowego?

    @Niby gdzie? Że Zooey Deschanel po raz 53446246 gra neurotyczkę, to jeszcze nie schemat, po prostu denerwujące emploi.

    A masz coś ciekawszego do powiedzenia niż napierdalanie etykietą "neurotyczki"?

    @Przecież nie oceniam jako "indie", tylko piszę, że się stylizuje na "indie"

    Co to znaczy "stylizuje na indie", skoro za chwilę mówisz że nie wyglądało jak GS?

    @będąc jednocześnie w pełni wykalkulowanym mainstreamowym produktem.

    Co to znaczy "w pełni wykalkulowany produkt"? Sapkowski zawsze opowiada, że jak pisze to kalkuluje, że chce takie a takie emocje wywołać, więc na czym właściwie polega Twój zarzut? Że jednak chodzi o "tru"?

    @To dlaczego nie jest?

    Nie jest? To Twój koleżka twierdzi, że jest ZBYT FAJNIE, a Ty, że nie? Zdecydujcie się chłopaki.

    @Znaczy, może i jakieś FAJNE CHWILE były, ale głównie czułem się jak mimowolny słuchacz tych wszystkich historyjek typu

    Pft, normalny związek, któremu nie wyszło, bo na początku się wydawało coś i coś, a potem okazało, że jednak nie, to zostańmy przyjaciółmi. Serio nie znasz takich ludzi (bo że własnych doświadczeń nie masz, to przecież wiem).

    Jeju, a może Cię ubodło w emo, że ten koleś bohatera jest jak Ty? Wiesz, ten w związku od 1997, którego dziewczyną marzeń jest Rosario Dawson.

    @"kurwa, stary, co ty widzisz w pierdolonej egocentryczce?!".

    Teraz to żeś przyjebał.

    @Nie przeczę, aczkolwiek dyskutujemy wokół filmu, w którym bucem jest neurotyczka

    Bucem jest ktoś, kto się nie czuje dobrze w związku, więc woli się rozstać w przyjaźni?

  • dobrypiotrek

    @Że muzyki jakiejś słuchał, czegoś musi słuchać, tak samo z filmami, coś oglądać musi; że go to definiuje?

    No ale słucha i ogląda samych tak fajnych rzeczy, że go to definiuje jako takiego maksymalnie kjut chłopaczka, aż nierealnego! WO też przecież w swoim cyklu NOW PLAYING puszcza czasem zajebiste rzeczy, a czasem taki syf, że #idźstądiniewracaj, nie da się być sformatowanym pod publikę pod każdym względem.

    @A masz coś ciekawszego do powiedzenia niż napierdalanie etykietą "neurotyczki"?

    O tak nieciekawej neurotyczce? Po co?

    @Co to znaczy "stylizuje na indie", skoro za chwilę mówisz że nie wyglądało jak GS?

    Nie wyglądało, bo GS sprawiał wrażenie szczerego i niewykalkulowanego.

    @Co to znaczy "w pełni wykalkulowany produkt"?

    To znaczy mechaniczny od A do Z, próbujący w każdej sekundzie się przypodobać, to jest trudno definiowalne, ale to podobnie jak np. z Wilqiem - dla Ciebie to lolanie z dresów, dla mnie z gości, którzy myślą, że lolają z dresów.

    @Zdecydujcie się chłopaki.

    Aha, bo jak mi się zbytnio nie podoba i jemu się zbytnio nie podoba, to powód musi być ten sam, bo Ty się zwieszasz na rekognizowaniu hejterstwa?

    @Pft, normalny związek, któremu nie wyszło, bo na początku się wydawało coś i coś, a potem okazało, że jednak nie, to zostańmy przyjaciółmi

    No jednak nie "normalny", bo od początku wydawało się tylko coś i coś chłopakowi.

    @Jeju, a może Cię ubodło w emo, że ten koleś bohatera jest jak Ty?

    Dlaczego jak ja? Ja się nigdy nie angażowałem w żadne toksyczne związki.

    @Teraz to żeś przyjebał

    Dlaczego? A ona nie jest selfish?

    @Bucem jest ktoś, kto się nie czuje dobrze w związku, więc woli się rozstać w przyjaźni?

    Bucem jest ktoś, kto od początku nie czuje się dobrze w związku, ale nie mówi tego drugiej osobie aż do czasu, gdy tamta zaangażuje się do tego stopnia, że będzie mocno cierpieć w przypadku rozstania.

  • mrwisniewski

    @No ale słucha i ogląda samych tak fajnych rzeczy, że go to definiuje jako takiego maksymalnie kjut chłopaczka, aż nierealnego!

    Bzdura, nie wszyscy lubią Smithów, np. kol. Braineater.

    @O tak nieciekawej neurotyczce?

    Nie, to Ty jesteś nieciekawy, bo nie masz nic ciekawego do powiedzenia, tylko napierdalasz etykietami "indie", "neurotyczka" itp.

    @Nie wyglądało, bo GS sprawiał wrażenie szczerego i niewykalkulowanego.

    Czyli wracamy do TRU.

    No i nie odpowiedziałeś, co to znaczy "stylizuje na indie"?

    @To znaczy mechaniczny od A do Z, próbujący w każdej sekundzie się przypodobać, to jest trudno definiowalne

    Ach, czyli emo-pierdolenie, które usiłujesz sobie zracjonalizować TRU Petera Jacksona robiącego wierną w stereo kopię King-Konga.

    @o podobnie jak np. z Wilqiem - dla Ciebie to lolanie z dresów,

    Ty weź najpierw przeczytaj i nie pierdol, bo tam nie ma "lolania z dresów".

    @Aha, bo jak mi się zbytnio nie podoba i jemu się zbytnio nie podoba, to powód musi być ten sam, bo Ty się zwieszasz na rekognizowaniu hejterstwa?

    Skoro to się nie podobało dwóm Tetrykom, z czego dla jednego było zbyt fajne, a dla drugiego wcale, to wnoszę, że problem leży w tych dwóch typkach, a nie w filmie.

    @Dlaczego jak ja? Ja się nigdy nie angażowałem w żadne toksyczne związki.

    No przecież mówię - nie bohatera, tylko jego koleżki, tego gościa co jest od 97 w związku, ale w marzeniach wzdycha do kogoś o większych cyckach.

    @Dlaczego? A ona nie jest selfish?

    W którym momencie? A on niby nie jest?

    @Bucem jest ktoś, kto od początku nie czuje się dobrze w związku

    Jakbyś był kiedyś w więcej niż jednym związku - albo znał kogoś takiego - to byś wiedział, ze ludziom się na początku wydają różne rzeczy, a co się potem okazuje to już różnie bywa.

  • dobrypiotrek

    @Bzdura, nie wszyscy lubią Smithów, np. kol. Braineater

    No więc jemu się nie podobało z innych powodów niż mnie - what's the problem?

    @Nie, to Ty jesteś nieciekawy, bo nie masz nic ciekawego do powiedzenia, tylko napierdalasz etykietami "indie"

    Przecież to Ty zacząłeś, znaczy - wyciągnąłeś z mojej notki i włożyłeś w kontekst, który Ci akurat przypasił.

    @Czyli wracamy do TRU.

    A wracajcie, dla mnie to nigdy nie była kwestia TRU, NIETRU, tylko kreacji, której akurat nie kupuję, jaki masz z tym właściwie z problem?

    @Ty weź najpierw przeczytaj i nie pierdol, bo tam nie ma "lolania z dresów"

    To skrót myślowy, jakbyś był odrobinę bardziej kumaty, to byłoby dla Ciebie jasne, że chodzi oczywiście o lolanie z pewnego typu mentalnego, nie dresów as kolesiów w ortalionach z bazarku.

    @Skoro to się nie podobało

    Dlaczego od razu "nie podobało"? Dałem 5 z tego co pamiętam.

    @problem leży w tych dwóch typkach, a nie w filmie

    Więc skoro "Odlot" (also: wstaw sobie dowolny wysoko oceniony film, którego nie lubisz) podobał się wszystkim Tetrykom, problem tym bardziej leży w Tobie, nie w filmie.

    @ale w marzeniach wzdycha do kogoś o większych cyckach

    To nie ja.

    @W którym momencie?

    W każdym.

    @A on niby nie jest?

    Nie.

    @Jakbyś był kiedyś w więcej niż jednym związku - albo znał kogoś takiego - to byś wiedział, ze ludziom się na początku wydają różne rzeczy, a co się potem okazuje to już różnie bywa.

    Ogólnikowe pierdolenie. I jak to się ma do bycia/niebycia bucem?

  • mrwisniewski

    @Przecież to Ty zacząłeś, znaczy - wyciągnąłeś z mojej notki i włożyłeś w kontekst, który Ci akurat przypasił.

    Bo użyłeś głupiej etykietki i wciąż nie wyjaśniłeś, co to znaczy "stylizować na indie".

    @Więc skoro "Odlot" (also: wstaw sobie dowolny wysoko oceniony film, którego nie lubisz) podobał się wszystkim Tetrykom, problem tym bardziej leży w Tobie, nie w filmie.

    Zależy, jak moją ocenę uzasadnię. Ty i Twój kolega przedstawiliście pretensjonalne pierdolenie.

    @ tylko kreacji, której akurat nie kupuję, jaki masz z tym właściwie z problem?

    Bo użyłeś głupiej etykietki i wciąż nie wyjaśniłeś, co to znaczy "stylizować na indie".

    @To nie ja.

    A kto pisał o Rosario jako o "najpiękniejszej kobiecie świata"?

    @To skrót myślowy, jakbyś był odrobinę bardziej kumaty, to byłoby dla Ciebie jasne, że chodzi oczywiście o lolanie z pewnego typu mentalnego, nie dresów as kolesiów w ortalionach z bazarku.

    No więc jakbyś Wilqa czytał, zamiast tylko o nim pierdolić, to byś wiedział, że w Wilq człowiek lola przede wszystkim z samego siebie.

    @ I jak to się ma do bycia/niebycia bucem?

    Ty wprowadziłeś "buca" do dyskusji, ja w filmie żadnych nie widziałem. Może dlatego, że znam trochę żywych ludzi, spróbuj kiedyś, to poszerza horyzonty bardziej niż filmy o biednych Afroamerykanach.

  • mrwisniewski

    @Bzdura, nie wszyscy lubią Smithów, np. kol. Braineater

    No więc jemu się nie podobało z innych powodów niż mnie - what's the problem?

    ---

    A to sobie zostawię w osobnym komciu jako modelowy przykład Twojego wkurwiającego zwyczaju zmiany kontekstu i tematu w locie, słaby trollu.

  • dobrypiotrek

    @Bo użyłeś głupiej etykietki i wciąż nie wyjaśniłeś, co to znaczy "stylizować na indie"

    To znaczy te wszystkie fabularne i formalne hocki-klocki w estetyce kina niezależnego.

    @Ty i Twój kolega przedstawiliście pretensjonalne pierdolenie

    W którym miejscu jestem pretensjonalny?

    @A kto pisał o Rosario jako o "najpiękniejszej kobiecie świata"?

    Ale przypomnij kontekst? Bo to raczej była hiperbola w rodzaju używanych i przez Ciebie "5 najfajniejszych rzeczy na świecie" na przykład. Co nie znaczy, że Rosario nie jest w czołówce.

    @Ty wprowadziłeś "buca" do dyskusji, ja w filmie żadnych nie widziałem

    Bo tak się zamemiłeś na Smithsach itp., że nie zwracałaś uwagi. Może jeszcze napiszesz, że bohaterka Zooey to w zasadzie była szalenie sympatyczna?

    @Może dlatego, że znam trochę żywych ludzi

    No nie wiem, podejrzewam, że ja znam więcej żywych, to nie ja tu jestem gwiazdą internetsów.

    @to poszerza horyzonty bardziej niż filmy o biednych Afroamerykanach

    Masz jakiś problem z tym, że oglądam MIĘDZY INNYMI filmy o biednych Afroamerykanach? Spróbuj kiedyś, to poszerzysz sobie horyzont ponad anime, british sitcoms i indie/nie-indie komromy.

  • dodosdontquack

    @ dobrypiotrek "jak ktoś mi próbuje jednocześnie robić loda Bergmanem i Lucasem to wysiadam"

    Impotent.

  • dobrypiotrek

    @Impotent

    Ach, Tobie się, dziewczynko wydaje, że rzekoma płytkość Star Warsów nie przystaje do rzekomej głębi filmów Bergmana? Otóż Gwiezdne Wojny są dużo mądrzejsze niż jakieś Poziomki; tu chodzi o sięganie po najbardziej oczywiste popkulturowe odnośniki z przeciwległych biegunów.

  • mrwisniewski

    @To znaczy te wszystkie fabularne i formalne hocki-klocki w estetyce kina niezależnego.

    No ładnie, umiesz napisać to samo innymi słowami, ale nadal nie wiem co to niby jest "estetyka kina niezależnego".

    Tzn. "Elizabethtown" czy "Get over it", do których 500 jest podobne, to też jest kino niezależne?

    @W którym miejscu jestem pretensjonalny?

    Jak szafujesz etykietkami.

    @Może jeszcze napiszesz, że bohaterka Zooey to w zasadzie była szalenie sympatyczna?

    Owszem, była. To, że patrzyłeś na nią oczami chłopaka, który przeżył zawód (piękna była ta repryza z love-hate), nie znaczy, że powinieneś ją obrażać.

    @No nie wiem, podejrzewam, że ja znam więcej żywych

    Nic na to nie wskazuje.

    @Masz jakiś problem z tym, że oglądam MIĘDZY INNYMI filmy o biednych Afroamerykanach?

    Nie, mam problem, że oglądasz RUMUŃSKIE KINO PSYCHOLOGICZNE ITP. i myślisz, że to zastąpi kontakt z prawdziwymi ludźmi.

  • dobrypiotrek

    @No ładnie, umiesz napisać to samo innymi słowami, ale nadal nie wiem co to niby jest "estetyka kina niezależnego"

    Bo jesteś jak wiadomo czołowym przedstawicielem analnoretentywizmu. Tymczasem "estetyka kina niezależnego" to bardzo szerokie pojęcie, ale okej - pokaż mi proszę drugą hollywoodzką komedię romantyczną z dużymi gwiazdami w obsadzie, a jednocześnie z achronologiczną narracją, "komiksowymi" wstawkami, split screenami czy nawet kamizelkami noszonymi przez głównego wymoczka.

    @Tzn. "Elizabethtown" czy "Get over it", do których 500 jest podobne, to też jest kino niezależne?

    Podobne? Chyba na pececie.

    @Jak szafujesz etykietkami

    Po to są. Można oczywiście nazwać "500 Days of Summer" "filmem", ale czytelnikowi niewiele to powie. Można pójść krok dalej i nazwać "komromem", ale to też powie niewiele, bo to nie jest film dla przeciętnego miłośnika Julii Roberts i Meg Ryan. Stąd etykietki, szufladki itd. - po to, żeby komuś dać wskazówkę i po to, żebyś np. Ty, jako czołowy przedstawiciel analnoretentywizmu, miał się do czego przypierdolić.

    @Owszem, była

    To już kwestia gustu, a ja akurat nie gustuję w bucówach.

    @To, że patrzyłeś na nią oczami chłopaka, który przeżył zawód

    Kurwaco

    @Nic na to nie wskazuje

    Wiele na to nie wskazuje. Znam takie dziewczyny jak Zooey z tego filmu w realu i znam takich płaczliwych chłopaczków jak JGL (srsly, sam miałem kiedyś taki etap, ale to było, like, przełom podstawówka/liceum). I w przeciwieństwie do Ciebie nie budzą mojej sympatii. Mam prawo ich nie lubić? Mam. Dziękuję za uwagę.

    @Nie, mam problem, że oglądasz RUMUŃSKIE KINO PSYCHOLOGICZNE ITP.

    A co to jest "ITP.", bo widziałem w życiu może dwa-trzy rumuńskie filmy, z których jeden bardzo mi się spodobał - nie rozumiem w ogóle zarzutu? Że to źle, że jaram się kinem w ogóle, ze skrajnie skrajnych biegunów, nie optując za żadną konkretną szufladką i nie uprzedzając się np. do amerykańskich seriali czy komedii z Sethem Rogenem?

  • krwawy_krolik

    @dp

    "rzekoma płytkość Star Warsów nie przystaje do rzekomej głębi filmów Bergmana?"

    Pudło, nic nie zrozumiałeś. Nie ma opozycji Lucas-Bergman, jest koegzystencja dwóch mistrzów, jeden puścił oko do drugiego, Dodo to widzi i docenia, a Ty jesteś ślepy jak kocię.

    "Otóż Gwiezdne Wojny są dużo mądrzejsze niż jakieś Poziomki"

    Pudło, tu chodziło o inny film (ale też Bergmana). Jak można być recenzentem kinowym i tak nic nie kumać z klasyki?

    @smiths

    Dodo dawno temu przekonywała mnie do słuchania "The Smiths" i mówiła, że by brzmieli jak Dire Straits, gdyby umieli grać na gitarach.

  • dobrypiotrek

    @Nie ma opozycji Lucas-Bergman

    Oczywiście, że dla masowej publiki jest.

    @jest koegzystencja dwóch mistrzów

    No, dla mnie też, co nie znaczy, że ta koegzystencja musi...

    @jeden puścił oko do drugiego

    ...robić dobre wrażenie w jakimś wysilonym indie/nie-indie komromie.

    @Pudło, tu chodziło o inny film (ale też Bergmana). Jak można być recenzentem kinowym i tak nic nie kumać z klasyki?

    Pudło, tu chodziło o inny film (ale też Bergmana). Jak można być blogowym anonimkiem i nie kumać, że "poziomki" to określenie na ogół filmów Bergmana? Oh, wait...

  • mrwisniewski

    @Tymczasem "estetyka kina niezależnego" to bardzo szerokie pojęcie

    Tak szerokie, że aż nic nie znaczy, poza "Piotrek poszedł na indie, a to nie było TRU INDIE FFFFFFF--"

    @ z dużymi gwiazdami w obsadzie, a jednocześnie z achronologiczną narracją,

    Co to są duże gwiazdy?

    @"komiksowymi" wstawkami, split screenami czy nawet kamizelkami noszonymi przez głównego wymoczka.

    mrw.blox.pl/2008/12/Aaron-i-Helena-DS.html
    www.imdb.com/title/tt0282593/

    @Podobne? Chyba na pececie.

    Podobne - podobnie użyta muzyka, podobna scena z tańcem, masz tubkę w następnej notce, kliknij sobie.

    @Po to są. Można oczywiście nazwać "500 Days of Summer" "filmem", ale czytelnikowi niewiele to powie.

    Mnie Twoje czytelnikowi "indie" nic nie powiedziało, to raz. Dwa, że przystawiania tego do indie zrobiłeś sobie z dupy zarzut.

    @Można pójść krok dalej i nazwać "komromem", ale to też powie niewiele, bo to nie jest film dla przeciętnego miłośnika Julii Roberts i Meg Ryan.

    Oczywiście, że nie. To film dla przeciętnego miłośnika Julii Stiles.

    @To już kwestia gustu, a ja akurat nie gustuję w bucówach.

    I oczywiście masz długa historię gustowania w kimkolwiek. Niby co takiego bucowego zrobiła? Zdradziła go? Wykorzystała? Masz o tym całą scenę w czasie randki w ciemno.

    @ Kurwaco

    Kurwato, że film jest opowiedziany z perspektywy chłopaka, który przeżył zawód miłosny i opowiada o wyjściu z niego.

    @Wiele na to nie wskazuje. Znam takie dziewczyny jak Zooey z tego filmu w realu

    Nie, nie znasz. Być może taką widziałeś z daleka, albo ktoś Ci o niej opowiadał, ale żadnej takiej nie znasz. To, albo jesteś tępym bucem bez krztyny empatii. Wybierz sobie którąś bramkę.

    @A co to jest "ITP.",

    Itp. to jest każdy pretensjonalny film, po którym się Tobie wydawało, że nauczyłeś się czegoś o życiu.

  • dobrypiotrek

    @"Piotrek poszedł na indie, a to nie było TRU INDIE FFFFFFF--"

    Odwrotnie, Piotrek poszedł na mainstreamową komedię, a ta dla szpanu stylizowała się na indie.

    @Co to są duże gwiazdy?

    Np. aktorzy o rozpoznawalnych twarzach i nazwiskach, grywający regularnie w filmach kinowych, niestroniący od blockbusterów.

    @mrw.blox.pl/2008/12/Aaron-i-Helena-DS.html
    www.imdb.com/title/tt0282593/

    Okej, przyjmuję argument.

    @Podobne - podobnie użyta muzyka, podobna scena z tańcem

    Ty, to wszystkie fabularne filmy są podobne, bo grają w nich aktorzy, poruszają się, coś tam mówią (sprawdzić, czy nie niemy).

    @Dwa, że przystawiania tego do indie zrobiłeś sobie z dupy zarzut.

    Ale dlaczego nie tylko ja przystawiam go do indie? Dlaczego, skoro jest taki genialny jak twierdzisz i taki mainstreamowy, skoro problem leży we mnie, nie w filmie, nie było go w tym roku na Oscarach (mimo rozszerzenia liczby nominantów), za to dostał Independent Spirit Award, na People's Choice Award był nominowany w kategorii "Favorite Independent Movie"? Ci wszyscy ludzie, krytycy, widzowie wyssali sobie z dupy, że to indie?

    @I oczywiście masz długa historię gustowania w kimkolwiek

    Jej, Ty mi chyba nigdy nie wybaczysz, że szybko i bez zbędnego emo poukładałem sobie życie.

    @Niby co takiego bucowego zrobiła?

    Zwodziła przez długi czas, bawiła się jego kosztem.

    @Wybierz sobie którąś bramkę

    Już wybrałem. Tę, o której napisałem. Ty mi nic nie będziesz przypisywał, przeciwniku etykietek.

    @Itp. to jest każdy pretensjonalny film, po którym się Tobie wydawało, że nauczyłeś się czegoś o życiu.

    Nie uczę się życia z pretensjonalnych filmów. Z reguły pretensjonalne filmy niezbyt mi się podobają, np. taki "500 Days of Summer".

  • krwawy_krolik

    @dp

    "Oczywiście, że dla masowej publiki jest."

    To, hmm, może idź pogadać o tym z masową publiką?

    "...robić dobre wrażenie w jakimś wysilonym indie/nie-indie komromie."

    Na mnie zrobiła. To nie była komedia romantyczna w stylu filmów z Hugh Grantem, może spodziewałeś się czegoś takiego, a tu padł zawodzik?

    ""poziomki" to określenie na ogół filmów Bergmana"

    Gdybyś był taki kumaty, to byś załapał sens screena ze Star Wars.

  • dobrypiotrek

    @To, hmm, może idź pogadać o tym z masową publiką?

    Przecież nie gadam z Tobą, Ty się tylko wpierdalasz w słowo; gadam z gościem, który jara się "High School Musical", "Hannah Montaną" itp., a więc traktuję go jako masową publikę.

    @To nie była komedia romantyczna w stylu filmów z Hugh Grantem

    No excrement, Sherlock?

    @Gdybyś był taki kumaty, to byś załapał sens screena ze Star Wars.

    Ja nie mówię, że były włożone zupełnie od czapy, mówię, że pod publikę.

  • krwawy_krolik

    @dp

    "Przecież nie gadam z Tobą, Ty się tylko wpierdalasz w słowo"

    Ale musisz być bucem?

    "gadam z gościem, który jara się "High School Musical", "Hannah Montaną" itp., a więc traktuję go jako masową publikę"

    Chopin się jarał muzyką ludową, i Janko Muzykant też, ale to nie bylo to samo jaranie.

    "mówię, że pod publikę."

    Co, w filmie Lucasa? A tłumy przed kinami na każdej premierze kolejnej części SW coś Ci mówią na temat relacj Lucas-masowa publika?

    Kino jest zawsze sztuką masową, determinuje to sposób dystrybucji. Get over it.

  • dobrypiotrek

    @Ale musisz być bucem?

    To chyba Ty jesteś bucem, skoro się wpieprzasz tylko po to, żeby wyciągnąć jakiś wniosek z dupy?

    @Chopin się jarał muzyką ludową, i Janko Muzykant też, ale to nie bylo to samo jaranie

    I mrw jest w też mistrzowskiej analogii Chopinem czy Jankiem?

    @Co, w filmie Lucasa?

    W "500 Days of Summer" TĘPA PAŁO.

    @Kino jest zawsze sztuką masową

    Tell me something I don't know.

  • dodosdontquack

    @ krwawy_krolik "mówiła, że by brzmieli jak Dire Straits, gdyby umieli grać na gitarach."

    O rany, tylko jeden instrumentalny kawalek i gdyby umieli grać *tak*, jak Knopfler.

    @ "Gdybyś był taki kumaty, to byś załapał sens screena ze Star Wars."

    Wait. To on tego nie zczaił?
    Moja posty czytane przez ludzi, którzy nie czają, mogą uszkodzić im mózg! Przy czym część z nich jest tak ezoteryczna i zwodnicza, że sama ich nie czaję >:-E

    @ mrw "To, że patrzyłeś na nią oczami chłopaka, który przeżył zawód (piękna była ta repryza z love-hate), nie znaczy, że powinieneś ją obrażać."

    Tak to się dla tych dziewczyn kończy. Z miłości dać się znienawidzić. Life. *schlip*

    @ dobrypiotrek "Tell me something I don't know."

    Ma dziś na obiad smażoną rybę z kartoflami i sałatkę z pomidorów. Przekaż mu, żeby sobie odgrzał (zaznacz, że bez sałatki). A ja biegnę do roboty.

  • dobrypiotrek

    @Ma dziś na obiad smażoną rybę

    Hej, Królik, już wiem, czemu tak ci się podobało - masz w domu podobnie pretensjonalną pannę, z poczuciem humoru sprawiającym frajdę równą wyrywaniu paznokci obcęgami!

  • krwawy_krolik

    @dodo

    :*

    Nomnomnomnom.

  • krystyna.ch

    @dobrypiotrek
    "Bucem jest ktoś, kto od początku nie czuje się dobrze w związku, ale nie mówi tego drugiej osobie"

    Mam wrażenie, że się niesłusznie czepiasz tej postaci. Na moje oko, ona naprawdę lubiła tego gościa, było jej z nim dobrze (nie happily-ever-after dobrze, ale nieźle) i myślała, że potrzeba tylko trochę czasu, a wtedy zaangażowanie samo przyjdzie. Bardziej nierealistyczne było to, że z następnym zaręczyła się niemal od ręki - nie wiem, w dwa miesiące?

    @braineater
    "Jedyna fajna rzecz w tym filmie, to piosenka Nancy Sinatry."

    Ej, ale co to właściwie jest "antykobieta"? Już przy okazji dyskusji o Firefly obiecałam sobie, że za używanie tego określenia będę walić w dekiel zwiniętą GW, ale z uwagi na wcześniejszą niekaralność, zapytam najpierw, co miałeś na myśli (nie wykluczając użycia GW później). Summer to bohaterka, która Ci się nie podoba, albo Cię wkurza, albo nie jest w Twoim typie. Antykobieta? WTF?

  • mrwisniewski

    @Bardziej nierealistyczne było to, że z następnym zaręczyła się niemal od ręki - nie wiem, w dwa miesiące?

    Mam takich opowieści na pęczki.

  • sans_merci

    @a wtedy zaangażowanie samo przyjdzie. Bardziej nierealistyczne było to, że z następnym zaręczyła się niemal od ręki - nie wiem, w dwa miesiące?

    Ale ona przeciez nie wierzyla w stale zwiazki. Dopiero jak poznala tego drugiego goscia, to uwierzyla, bo sie zakochala. Ja nie wiem, dlaczego koncept, ze z jedna osoba jest fajnie, ale letnio, a z inna Cie mocno trafia, jest dla Was taki abstrakcyjny.

  • sans_merci

    Aha, no i to przeciez nie jest film o parze zakochanych, ktora powoli dorasta do bycia razem, tylko film o milosnym rozczarowaniu, ze spotykasz kogos, myslisz, ze to jest to, ale jednak nie. Selawi.

  • sans_merci

    @Antykobieta? WTF?

    Bo to spisek patriarchalnych seksistow i mizoginow. Hi hi.

    Also: www.youtube.com/watch?v=rtVh8kVZ_XM

    Jak mozna nie kochac Zooey?

  • krystyna.ch

    @sans_merci
    "dlaczego koncept, ze z jedna osoba jest fajnie, ale letnio, a z inna Cie mocno trafia, jest dla Was taki abstrakcyjny."

    Nie tyle sam koncept, ile jego skompresowanie czasowe. Ja na przykład zasadniczo wierzę w stałe związki, ale deklaracja wiary typu zaręczyny po dwóch miesiącach znajomości jest dla mnie mocno "hmm", zwłaszcza ze strony człowieka, który wcześniej bronił się nawet przed określeniem typu "para" (nie znam żadnych takich opowieści).

  • sans_merci

    @zaręczyny po dwóch miesiącach znajomości jest dla mnie mocno "hmm", zwłaszcza ze strony człowieka, który wcześniej bronił się nawet przed określeniem typu "para"

    OK, a ja znam takie historie, a nawet i lepsze: rozwod po 3 miesiacach i happily ever after z absztyfikantem, ktory sie pojawil tuz przed slubem. I coraz mniej wierze w skompresowanie czasowe w obie strony: a ze za krotko, a ze za dlugo.

  • dobrypiotrek

    @Mam wrażenie, że się niesłusznie czepiasz tej postaci. Na moje oko, ona naprawdę lubiła tego gościa, było jej z nim dobrze (nie happily-ever-after dobrze, ale nieźle) i myślała, że potrzeba tylko trochę czasu, a wtedy zaangażowanie samo przyjdzie.

    Hmm, być może masz rację. Skłoniłaś mnie, żeby jeszcze raz obejrzeć film - a nuż trafi w mój dzień? Zobaczymy.

  • mrwisniewski

    @Ale dlaczego nie tylko ja przystawiam go do indie?

    Ale szczerze i z ręką na sercu mnie to pierdoli, czy przystawiasz do indie i stękasz, że za bardzo/za mało mainstreamowy, czy do mainstreamu, stękając, że za dużo/mało indie; sam fakt, że poruszasz się po etykietkach i z ich pozycji oceniasz film, robi mi bardzo niehalo. Zwłaszcza, że te etykietki są mętnie zdefiniowane.

  • dobrypiotrek

    @sam fakt, że poruszasz się po etykietkach i z ich pozycji oceniasz film, robi mi bardzo niehalo

    Masz rację, zapędziłem się w kozi róg. Aż samemu, jako zwolennikowi zasady "You can call it Susan", zrobiło mi się niehalo. Szedłem we flejmie w zaparte, od początku nie będąc przekonanym, czy słusznie. Niesłusznie. Kajam się. Tak jak napisałem, dam jeszcze jedną szansę temu filmowi i postaram się go ocenić bez etykietek.

  • krystyna.ch

    @dobrypiotrek

    Sama nie wiem, co powiedzieć - jeszcze nigdy w życiu nikt nie dał mi się przekonać, żeby dać filmowi drugą szansę. Chyba sobie zapalę z wrażenia albo coś.
    A co do właściwego dnia, to faktycznie może mieć duże znaczenie: pamiętam, że Happy go lucky polecono mi jako świetny film na poprawę humoru i w ten sposób spędziłam półtorej godziny, mając ochotę udusić tę idiotkę (zwłaszcza że w scenie kłótni z instruktorem najwyraźniej oczekiwano, że będę jej kibicować, a ja naprawdę uważałam, że jak ktoś prowadzi samochód po raz trzeci w życiu, to powinien się na tym skupić, a nie paplać o głupotach). Ale nie wiem, jakich argumentów by było trzeba, żebym postanowiła sprawdzić po raz drugi, czy nadal mi się nie podoba.

  • dobrypiotrek

    @A co do właściwego dnia, to faktycznie może mieć duże znaczenie

    Sztybor o tym machnął ostatnio truistyczny, ale niegłupi felieton:
    www.stopklatka.pl/felietony/felieton.asp?f1i=213

    @Happy go lucky polecono mi jako świetny film na poprawę humoru

    On tak ogólnie funkcjonuje. Kompletnie nie kumam, dlaczego. Nie tylko ja zresztą:
    esensja.pl/film/filmy/obiekt.html?rodzaj_obiektu=1&idobiektu=3301

Dodaj komentarz

© pattern recognition
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci