inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Piosenka na Dzień Ojca

Bardzo smutna piosenka. A było to tak, że na domówce graliśmy w Singstara Polish 80s (ale serio nasze domówki nie wyglądają tak, wtf people) i wszyscy są like hahaha, Majka Jeżowska, hahaha, "A ja wolę moją mamę".

Więc mówię, like, ale wiecie o czym jest ta piosenka? Matka płacze, bo ojciec ich zostawił. I wszyscy są like zonk, sad kitteh is sad.

Teraz dopiero doczytałem, że tekst jest Osieckiej. So yeah.

Bez żadnej szydery powiem, że to znakomity kawałek, dzięki któremu Majkę Jeżowską z całą powagą uznaję za taką naszą ("taką naszą", nie "polską") Cindy Lauper. Jakby to puścić komuś z innej cywilizacji, bez kontekstu, że to dla dzieciów, to pewnie by się ze mną zgodził.

środa, 23 czerwca 2010, mrwisniewski
Tagi: singstar

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/06/24 01:11:36
@"Bardzo smutna piosenka."

Istotnie. Pamiętałem tylko melodię i kawałek refrenu.

@"Matka płacze, bo ojciec ich zostawił."

Może to jednak ona z dziećmi odeszła?
Ale ok, wydźwięk ten sam.

Ponoć Freud kiedyś powiedział (napisał?), że czas spędzony z kotami nigdy nie jest czasem straconym. O wikingach chyba nic nie mówił.
-
2010/06/24 03:29:56
To ta piosenka nie jest o kompleksie Edypa?
-
2010/06/24 07:32:59
Huh, niezły mindfuck, ja też nie słyszałem tego od dzieciństwa i zapamiętałem jako wesołą piosenkę dla dzieci.
-
2010/06/24 08:02:55
Hmmm rzeczywiście Cindy Lauper :)
-
2010/06/24 08:58:42
Zlukałem sobie tekst i szczerze mówiąc w ogóle nie rozumię, o co chodzi z tym Wikingiem i pszczółeczką, czy co tam jest w drugiej zwrotce. Ktoś mi to wyjaśni?
-
2010/06/24 09:28:48
@Zlukałem sobie tekst i szczerze mówiąc w ogóle nie rozumię, o co chodzi z tym Wikingiem

O rozkwitającą seksualność.

@ i pszczółeczką, czy co tam jest w drugiej zwrotce

Kotem. Masz koty, więc chyba wiesz?
-
2010/06/24 09:31:21
@czescjacek
"szczerze mówiąc w ogóle nie rozumię"
Norzejakto? Wiking to tata, co jest tylko na obrazku, ale w domu go nie ma (się zrywa o brzasku i ucieka niby). A kot jest zamiast.
-
2010/06/24 10:43:35
@mrw
"O rozkwitającą seksualność. "

Cococococo?

"Kotem. Masz koty, więc chyba wiesz?"

Łotewer, ja naprawdę na tyle nierozumię, że tak samo bym nie rozumiał, gdyby to była pszczółeczka.

@sheik
"Wiking to tata, co jest tylko na obrazku, ale w domu go nie ma (się zrywa o brzasku i ucieka niby). A kot jest zamiast. "

Hm hm. Chyba przekombinowane, albo ja jakiś głupi dzisiaj :|
-
2010/06/24 10:55:01
@Cococococo?

Trollem trolla, ale ok, w pierwsza zwrotka jest o dziewczynie, która od rzeczywistości ucieka w świat literackich fantazji, druga o miłośniczce zwierząt; obu przeciwstawiona jest bohaterka refrenu, która życie układa na dobrej relacji z matką; dopiero w poincie refrenu okazuje się, że jest związek dwóch porzuconych kobiet, co może skończyć się jak w Carrie, ale przecież niekoniecznie (dziecko ma wciąż nadzieję).
-
2010/06/24 11:02:44
@związek dwóch porzuconych kobiet

Gdzie, jak, kiedy? Znaczy interpretacja Sheika jakoś jest dla mnie zrozumiała, chociaż cały tekst się staje przekombinowany przez to, ale związek dwóch porzuconych kobiet? To ile ich tam w sumie jest? Jedna z pierwszej, druga z drugiej zwrotki i jeszcze mama oraz podmiotka liryczna? Ranyboskie. Proszę tak od początku, prostymi słowami, jak uczniowi pierwszej klasy. Ja naprawdę nie jestem w stanie ułożyć spójnej narracji na podstawie tego tekstu. (Gdybym trollował, robiłbym to zabawniej przecież!)
-
2010/06/24 11:09:21
@ związek dwóch porzuconych kobiet?

No matki i córki - odpowiednio tematu i podmiotu lirycznego refrenu.
-
2010/06/24 11:13:50
Aha okej, ale to jeśli założymy, że Kinga i Dorota to nie są matka i podmiotka, to wtedy nie bardzo jest sugestia, że są porzucone - może płakała, bo ją zwolnili z pracy.
-
2010/06/24 11:20:16
@Aha okej, ale to jeśli założymy, że Kinga i Dorota to nie są matka i podmiotka

no nie ma co zakładać, bo podmiotka ustawia się w opozycji do nich

@to wtedy nie bardzo jest sugestia, że są porzucone

To by nie tłumaczyło tej silnej więzi. Poza tym to jest Majka, ona ciągle śpiewa o porzuconych kobietach.

@- może płakała, bo ją zwolnili z pracy.

Chyba za działalność opozycyjną.
-
2010/06/24 11:32:18
@podmiotka ustawia się w opozycji do nich

To może być retoryczne - spogląda na siebie i swoją mamę z dystansu, po czym stwierdza, że jednak woli mamę od taty-Wikinga i kotkowej kompensacji, co przy okazji reintegruje jej osobowość, yay!
-
2010/06/24 12:11:06
@czescjacek

"To może być retoryczne - spogląda na siebie i swoją mamę z dystansu, po czym stwierdza, że jednak woli mamę od taty-Wikinga i kotkowej kompensacji, co przy okazji reintegruje jej osobowość, yay!"

No mnie też tak to właśnie brzmi.
-
2010/06/24 12:11:56
To ja może wyjaśnię dlaczego uważam, że to matka odeszła. Inna interpretacja.

Mama (temat liryczny) mogła opowiadać córce albo synowi (podmiot liryczny) - który również tu pasuje - pewne historie. Takie uzewnętrznione koszmary przeszłości. Sprawy niełatwe, dziecko może nie zrozumieć, ale jej to ciąży, więc w zawoalowany sposób o tym mówiła, często. W zawoalowany sposób tzn. metaforycznie, w trzeciej osobie i do tego używając wymyślonych imion, żeby to nie było, że to ona.

No i dziecko śpiewa o tym (oddając jakby głos matce na początku zwrotek, więc Majka doskonale to wykorzystuje), o dziewczynach, o których matka mu często opowiadała, nie wiedząc, że tak naprawdę o sobie. Obca kobieta (wg dziecka) nie interesuje go (kategorie kazirodcze zdecydowanie odrzucam), ma przecież obok siebie kochają mamę.

Kinga i Dorota mogą być naszym tematem lirycznym. Kinga jest nieco młodsza. Faceta (męża?) prawie nigdy nie ma w domu. Dorota jest nieco starsza. Próbuje znaleźć jakieś oparcie, ukojenie w trudnej sytuacji.
Potem przychodzi na świat dziecko, a ona zrywa z nieprzyjemną teraźniejszością. Dopiero później okazuje się, że chyba nie do końca, bo one tego latawca chyba jednak kochała.
-
2010/06/24 12:15:28
s/bo one/bo ona/
-
2010/06/24 12:29:46
Dla mnie prosta sprawa. Był ojciec, ale umarł albo uciekł, ale imo most likely umarł. Dorotka, córka, nigdy go nie znała. Znała go tylko z opowieści matki, która wciąż za nim tęskniła (Dorotka ten płacz interpretuje jako "było jej go żal", ale Kinga po prostu za nim płakała). W tej opowieści ojciec jest wikingiem, dlatego go nigdy nie ma w domu - podróżuje statkami po świecie. Być może na zdjęciu ma brodę or sth, co wywołało skojarzenie wikinga.
No i matce wciąż było smutno, stąd Dorota przyprowadziła kota, aby stał się członkiem rodziny i ożywił sytuację. A "a ja wole moją mamę" = nie pamiętam tego gościa, więc za nim nie tęsknię; nie potrzebuje nikogo innego, wolę swoją mamę.
-
2010/06/24 12:31:06
@nie pamiętam tego gościa, więc za nim nie tęsknię

Nie kupuję tego.
-
2010/06/24 12:37:34
Ej no, a nie jedziecie trochę po bandzie? W sensie z tym Nieobecnym Ojcem i cała resztą? Bohaterki są 4 - nienazwany podmiot liryczny, mama, Kinga i Dorota, jako postacie anegdotyczne. 3 mają wspólny mianownik - niezaspokojoną potrzebę bliskości - Kinga projektuje ją na Wikinga z obrazka, jego symboliczna codzienna wędrówka po morzach, to jest jej życie tak naprawdę, jej samotność; Dorota, która z samotności przygarnia futrzaka i dopiero wtedy odkrywa jakąś radość w życiu - "Świetnie RAZEM się bawili", no i oczywiście mama, która może być samotna, ale wcale nie w takim sensie, że bez faceta - wystarczy sam brak poczucia bliskości. I na to wchodzi anonimowy podmiot, którego receptą na tą samotność, jest więź z matką.

Dwie postacie, którym udaje się przezwyciężyć brak bliskości i dwie nie, przy czym ostatni wers sugeruje, że u matki to jest do przejścia, jesli tylko podmiot się postara - "Może się uśmiechnie dziś", u Kingi raczej nie, będzie nosiła czarne golfy i czytała Camusa. Jednocześnie jest tam delikatna krytyka budowania uproszczonych więzi - z wymyślona postacią z obrazka, z przypadkowym zwierzakiem i nacisk na to, że uczucia trzeba przelewać na ludzi, akceptować ich po całości - nawet jak płaczą (czego ani Wiking, ani kot nie mogą. Stąd ta wielokrotna powtórka - "A ja wolę" - bo pomimo tego smutku, płaczu itd - bliskość z żywą osobą, w tym wypadku z matką, ma większą wartość, niż pozostałe opisane w kawałku więzi. Nieobecny Ojciec tu jest właściwie do niczego nie potrzebny.
-
2010/06/24 12:39:41
@ "Był ojciec, ale umarł albo uciekł, ale imo most likely umarł."

INTERNOWALI GO PRZECIEŻ. Siedzi za walkę o wolność ojczyzny.
-
2010/06/24 12:40:34
@W sensie z tym Nieobecnym Ojcem i cała resztą?

W sensie jak dla mnie to płacząca mama jest wtedy, jak nie taty żeby ją pocieszyć.
-
2010/06/24 12:44:20
@brain
"nie jedziecie trochę po bandzie? W sensie z tym Nieobecnym Ojcem i cała resztą?"

Ale jak po bandzie, to są najprostsze wnioski: mama jest smutna, córka ją woli (od kogoś przecież), jest furry replacement kot, wiking się zrywa co rano (typowa wymówka dla dziecka, ale może nawet być o przyjacielu mamy, który wychodzi wcześnie) - nie skleja się?
-
2010/06/24 12:52:56
@ nie skleja się

Trochę nie, bo wymaga sugestii, że to Kinga jest podmiotem opisywanym nie wiadomo czemu w 3 osobie, skoro podmiot występuje również w pierwszej i wtedy daje ogólny morał z piosenki, albo przynajmniej siostrą podmiotu, co też się nie skleja - wyraźne "moją mamę" - nie "naszą mamę." Po mojemu podmiot opisuje koleżanki z klasy - Kingę, Dorotę - i wyraźnie się odcina od ich sposobów radzenia sobie z samotnością, próbuje pokazać, że są mniej wartościowe, niż jego więź ze smutną matką, która wymaga akceptacji wad i podtrzymywania nadziei na to, że będzie lepiej. Źródło smutku matki jest nieokreślone, może po prostu zszedł jej prozac, ale to nie ono jest ważne, tylko wiara w to, że ten smutek nie jest wieczny. Smutek Kingi będzie wieczny - ona ma tylko Wikinga, który zawsze będzie samotny, smutek Doroty jest zaleczany pseudowięzią ze zwierzęciem, która nigdy nie daje tego, co więź międzyludzka, podmiot smutny nie jest, bo nauczył się budowania więzi opartych na akceptacji.
-
2010/06/24 12:58:23
@Po mojemu podmiot opisuje koleżanki z klasy - Kingę, Dorotę

A we wżyciu - dla mnie te różne imiona to są kolejne wersje bajki o dziewczynce i jej mamie, która w realu nie ma atramentu we włosach i oczu misia, tylko siedzi w kuchni po nocy i ryczy, samotna.
-
2010/06/24 13:04:12
@braineater: podmiot smutny nie jest, bo nauczył się budowania więzi opartych na akceptacji

Akurat. Podmiotówna liryczna postrzega mamę mniej więcej tak samo, jak Kinga wikinga: z oddalenia. Więź to ma z misiem złotookim, a mamę raczej rysuje niż przytula/jest-przytulana, popatrz na te "włosy jak atrament", powtórzone: podmiotówna dopiero sobie tę [obcą! nieznaną!] mamę przybliża przez rysunki czy z misiem zestawienia).

Przez to "a ja wolę moją mamę" podmiotówna wykazuje się tzw. trudnym optymizmem, trudniejszym niż u Dorotki (ta to kota ma już i się bawią) czy Kingi (ta to se znalazła przedmiot do żaaalu i jest również zajęta).

Krótko mówiąc, wygląda mi ta piosenka na typowy wcisk wczesnoszkolny pn/ "kochaj dziecię mamę swą, bo tak trzeba i wypada", nawet jeśli mamusia zatrudnia do opieki nad córką nianię, a sama przemyka w tle dając jedynie niejasne sygnały co do bieżącego stanu swego życia salonowo-towarzyskiego.

Wszystkie trzy panny mają deczko przejebane, może najmniej ta, która ma kota, przynajmniej żywy.
-
2010/06/24 13:12:25
@brain
Ta projekcja Kingi na obrazek chyba najbardziej naciągana. Znaczy ok, może sobie emomyśleć, że ona jak wiking, tułacze się po morzach i odbija od tysiąca wysp, ale trochę jednak crazy person z niej robisz. No bo to jednak jest w zestawieniu, inna ma kota, inna ma matkę, a to co, obrazek? I dniami się na niego gapi i płacze, och wiking-ja? Przesada. Zwłaszcza, że nie taki jest rdzeń memu wikinga, a że jest zawsze z bandą i że gwałcą i że palą i że zdobywają i że żrą. Wersja samotnego wikinga musiała gdzieś powstać, a to już zbyt wymyślne tworzenie opowieści.
-
2010/06/24 13:16:22
Misie nie mają złotych oczu. Misie mają oczy szklane. Matka ma szklane oczy, bo jest non stop pijana.
-
2010/06/24 13:18:06
@Matka ma szklane oczy, bo jest non stop pijana.

To jest prawdopodobne, w końcu to Osiecka pisała.
-
2010/06/24 13:19:38
To jest o matce samotnie wychowującej dziecko, ale niekoniecznie o ojcu co zostawił. To drugie nie jest obowiązkowe do tego pierwszego. Natomiast wiking i kotek to faceci z którymi matka próbuje się związać, ale jej nie wychodzi więc płacze.
-
2010/06/24 13:21:01
@ Matka ma szklane oczy, bo jest non stop pijana.

W tej wersji tym bardziej bajka braineatera o autentycznej więzi opartej na akceptacji jest bajką. Ale mała może oczu matki na oczy nie widziała bo za daleko. I konfabuluje.
-
2010/06/24 13:22:23
@pijana matka

Dobry pomysł. Czyli piosenka opisuje de facto mechanizm współuzależnienia. Podmiotówna liryczna czuje się odpowiedzialna za samopoczucie pijącej matki, co angażuje ją tak mocno że nie ma już możliwości podejmowania innych aktywności, wchodzenia w inne relacje i patrzy tylko na to co robią i jak żyją jej koleżanki; jej cała nadzieja jest w tym iż jej wysiłki sprawią, że mama będzie miała dobry humor i dzięki temu nie sięgnie po alkohol.
-
2010/06/24 13:32:47
I w ogóle zawsze byłem przekonany, że tam jest, że ona ma oczy jak atrament (bo tusz do rzęs się rozmył od łez na poliki, getit?) i złote włosy - i że Osiecka uznała, że to too obvious i zamieniła kolory miejscami.
-
2010/06/24 13:33:23
@ dla mnie te różne imiona to są kolejne wersje bajki o dziewczynce i jej mamie

Dalsza analiza wymaga sięgnięcie po obrazki z oryginalnego teledysku (integralność dzieła, nie pozwala go pomijać): www.youtube.com/watch?v=XJpscsclae0

Masz Majkę, która przyjmuje postawę Mędrca, Nauczyciela. Zaczyna od przytoczenia przypowiastki o Kindze, która tak naprawdę szuka smutku, sama się nakręca na tego Wikinga. I wtedy wchodzi chóralna kontra przedszkolaków - A JA - kumaty przedszkolak, zorientowany już w podstawach życia, mający cień świadomości, że eskapizm w obrazki, to żadne wyjście - WOLĘ MOJĄ MAMĘ - i to pomimo tego, że eskapizm jest łatwiejszy, że The Way of Kinga nie wymaga tyle wysiłku. Popatrz na twarz dzieciaka z samolocikiem (od 0:31) - on już wie, że to będzie bolało, że życie nie zawsze będzie cudowne, misiowe i złotowłose, że trzeba też zaakceptować te momenty, gdy reszta dzieciaków śpiewa, a ty w sobie nie masz nawet cienia radości. On już jest lepszy niż Kinga.

Część druga - wprowadzamy Dorotę. Tu Majka już nie daje przypowiastki, daje dobrą radę, jak miła wychowawczyni. Scenografia szkolna nie jest bez znaczenia - jesteście już starsi niż dzieciaki do których była kierowana pierwsza przypowieść, już można wam opowiedzieć o tym, że smutek da się zaleczyć prowizorką, że możecie sobie znaleźć zwierzaka i w niego inwestować uczucia - i to jest rada, która trafia: patrz chłopak, blondynek od 0:54 - w jego spojrzeniu widać, że on chętnie, właśnie w ten sposób zacznie sobie radzić, ten pomysł jest dla niego kuszący i możliwy do zaakceptowania. Ale nagle reszta dzieci wstaje, tak jakby chciały zaprotestować, wykrzyczeć, że nie, że Dorota też znalazła błędną ścieżkę, że to nie chodzi o jakieś proste, nieskomplikowane więzi, które ci ulepszą życie. Musisz też akceptować to, co ci nie pasuje. I znów pojawia się ten symboliczny chłopaczek z części I (1:20) - to do niego jest kierowana ta nauka, to jego ma wydobyć ze smutku i nauczyć akceptacji, to z nim ma się identyfikować odbiorca tej piosenki, to jemu ma zmienić wyraz twarzy.

I część 3 trwająca zaledwie kilka sekund, pokazuje, że to jest do zrobienia. Możemy się domyślać, że dzieciak biegnie do kogoś, kogo kocha, kto może być smutny, załamany, zimny, odległy, nieobecny, ale jest NADZIEJA. Jego koledzy, koleżanki z klasy pokazali, że nie ma co myśleć o eskapizmie na skrzydłach zabawkowego samolociku, czy ucieczce w tanie więzi z braćmi mniejszymi, trzeba szukać jej u ludzi. I on właśnie biegnie w tę stronę - w kierunku pełnej akceptacji człowieczeństwa.
-
2010/06/24 13:34:56
@bart too obvious

Włosy jak atrament mogą też znaczyć dokładnie tyle, że mam jest śnieżnie [koka] blada
-
2010/06/24 13:35:11
"że mama jest" ofc
-
2010/06/24 13:41:49
@Dalsza analiza wymaga sięgnięcie po obrazki z oryginalnego teledysku

Na tej tubie jest niestety urwany.
-
2010/06/24 13:42:18
@ oczy jak atrament (bo tusz do rzęs się rozmył od łez na poliki, getit?) i złote włosy

Now więc już jak miałem 8 lat to mnie to zastanawiało, żejakto - złote i czarne? Ale uznałem, że licentia poetica.

@obrazki z oryginalnego teledysku (integralność dzieła, nie pozwala go pomijać)

Etam, właśnie dla mnie to jest smutny tekst zdepresjonowanej poetki, który został następnie zneutralizowany obrazkami i Majką Jeżowską i dopiero wtedy puszczony w lud. Dlatego wszyscy pamiętają, że puszek-okruszek i Jeżowska, a tymczasem tam jest więcej, a przede wszystkim o czym innym.
-
2010/06/24 13:46:45
@koka
Jasne, ICKJ - pali brauna?
-
2010/06/24 13:46:56
@ niestety urwany

Naucz się żyć z niekompletnością, CZŁOWIEKU BEZ ŚLEDZIONY :) Brak końcówki genialnie metaforyzuje ten tekst, zostawia otwarte zakończenie, gdzie nie wiesz, do kogo ten dzieciak tak właściwie biegnie - do Mamy, do Taty, do dwóch Mam lub Tatów, czy do całej ludzkości. To tylko wzmacnia morał - chłopak otwarł się na ludzi, obojętnie, czy łaczą go z nimi więzi biologiczne, czy nie, jest gotów wybiec im na przeciw i objąć ich wszystkich swoją akceptacją.
-
2010/06/24 13:50:12
Zgadzam się z Sheikiem, że nie warto mieszać do tego teledysku. Osiecka najprawdopodobniej nie miała żadnej kontroli nad jego treścią. A Jeżowska, wiadomo, hipster bullshit.
-
2010/06/24 13:53:56
Pragnę zwrócić uwagę, że wszystkie interpretacje gdzieś się rozłażą na szwach, nie da się uzyskać spójności. Interpretacja Braineatera jest wewnętrznie spójna. Ale się też rozłazi na szwie tekstu piosenki z teledyskiem.

Może piosenka z teledyskiem i piosenka bez teledysku to zupełnie różne teksty?
-
2010/06/24 14:01:29
@Może piosenka z teledyskiem i piosenka bez teledysku to zupełnie różne teksty?

www.youtube.com/watch?v=lj-x9ygQEGA
-
2010/06/24 14:01:36
@Pragnę zwrócić uwagę, że wszystkie interpretacje gdzieś się rozłażą na szwach, nie da się uzyskać spójności.

Moja niby gdzie?
-
2010/06/24 14:06:05
@mrw
"Moja niby gdzie?"

Przede wszystkim tam, gdzie musisz się powoływać na rzeczywistość pozatekstową i nawet pozaautorską, bo na osobę, która to śpiewa. Jak to kto inny zaśpiewa, to nagle nie będzie już o porzuconej kobiecie?
-
2010/06/24 14:11:27
@bart
"www.youtube.com/watch?v=lj-x9ygQEGA"

CO TY MI TU DAJESZ "LORD OF THE FLIES I HATED THAT BOOK" ZAORAĆ!!!!11
-
2010/06/24 14:15:13
@czescjacek
"Jak to kto inny zaśpiewa, to nagle nie będzie już o porzuconej kobiecie?"

Odwrotnie. To rzekomo uwiarygadnia interpretację MRW, czy raczej stawianą tam tezę, obecną właściwie i w innych interpretacjach, bo Jeżowska też tak to odczytywała.
-
2010/06/24 14:17:02
@final-86
Eee, co oznacza słowo 'rzekomo' w Twoim komciu?
-
2010/06/24 14:22:38
@czescjacek
"Pragnę zwrócić uwagę, że wszystkie interpretacje gdzieś się rozłażą na szwach"

Coś tam coś tam Twoja Stara. Kiedy sobie racjonalizujesz, albo przenosisz, albo kompensujesz to z zewnątrz i na logikę to wszystko jest bessęsu. Ale ponieważ ważne jest dla-mnie-działa, ludzie nie takimi fikołami sobie radzą z przejebaniem w życiu.
-
2010/06/24 14:25:58
@final
"bo Jeżowska też tak to odczytywała"

Co? To, że ktoś inny to tak odczytywał, nie wnosi nic do interpretacji poza argumentem z autorytetu. Jakośtam uprzywilejowaną pozycję może mieć autor, ale przecież też niezanadto.

"Ale ponieważ ważne jest dla-mnie-działa, ludzie nie takimi fikołami sobie radzą z przejebaniem w życiu"

Nie rozumiem.
-
2010/06/24 14:26:38
@Nie rozumiem.

Och, całą psychologię o tym zrobili.
-
2010/06/24 14:29:18
Generalnie to widzę, że flejm jest częściowo pomiędzy ludźmi interpretującymi piosenkę Jeżowskiej a interpretującymi wiersz Osieckiej. I oba utwory można interpretować do pewnego stopnia niezależnie.
-
2010/06/24 14:29:22
@sheik.yerbouti
"Eee, co oznacza słowo 'rzekomo' w Twoim komciu?"

To, że wcale nie uwiarygadnia, bo to o czym Majka ciągle śpiewa nie implikuje (w sensie stuprocentowym) powodu sięgnięcia po ten akurat tekst. Co nie znaczy, że nie jest to dobry hint. Chyba że "A ja wolę..." było w jakimś wywiadzie poruszane i ona tam wyjaśniła, że o to chodzi. MRW?

@czescjacek
"Co? To, że ktoś inny to tak odczytywał, nie wnosi nic do interpretacji poza argumentem z autorytetu."

Właśnie. Zakładając, że nawet tak odczytywała, w pełni się z Tobą zgadzam.
-
2010/06/24 14:32:20
@sheik
"Och, całą psychologię o tym zrobili"

No ale interpretacja tekstu to interpretacja tekstu, a psychologia to psychologia?

-
2010/06/24 14:36:21
@No ale interpretacja tekstu to interpretacja tekstu, a psychologia to psychologia?

Ale skoro tropisz niehermeneutyczność interpretacji i ogólnie oczekujesz wewnętrznej spójności w/w, to chciałem zdisclaimerować
-
2010/06/24 14:37:18
@ Chyba że "A ja wolę..." było w jakimś wywiadzie poruszane i ona tam wyjaśniła, że o to chodzi.

Przescrolowałem 20 pierwszych stron wyników i poza tym, ze Majka śpiewała tę piosenkę dla swojego syna (l.27 dziś), nie narzuca żadnych odczytań.
-
2010/06/24 14:38:18
Zaczynam się gubić, więc proszę się nie gniewać, jeśli ktoś już zaproponował taką interpretację. Podmiotem jest niby córka, ale wiersz/piosenkę pisze matka, więc tak naprawdę oglądamy całość z jej perspektywy, albo dokładniej - z takiej perspektywy, jaką według matki ma jej córka. Albo jeszcze dokładniej - z takiej perspektywy, jaką matka chciałaby dla swojej córki. I to jest taka perspektywa, że co prawda matka jest samotną alkoholiczką w depresji, ale bardzo kocha swoją córkę i to jest lepsze niż jacyś Szwedzi czy futrzaki, i córka to pewnego dnia zrozumie. Albo już rozumie. O.
-
2010/06/24 14:45:32
@sheik
"ogólnie oczekujesz wewnętrznej spójności w/w, to chciałem zdisclaimerować"

Ale nie wiem czy się ze mną zgadzasz czy nie, w ogóle strasznie dużo nierozumię w tym wątku.
-
2010/06/24 14:48:49
@czescjacek "w ogóle strasznie dużo nierozumię w tym wątku."

Ba, wogle to Ty wszystko zacząłeś. A już już byłoby bez komci, albo z dwoma i MRW by smutny chodził.
-
2010/06/24 14:57:59
@bart

To bardzo ładna interpretacja!
-
2010/06/24 15:00:57
@To bardzo ładna interpretacja!

Tak jest, ale też dalece pozatekstowa, bo jest streszczeniem sytuacji IRL Osiecka-Agata P.
-
2010/06/24 15:03:54
@Tak jest, ale też dalece pozatekstowa, bo jest streszczeniem sytuacji IRL Osiecka-Agata P.

No nie, sytuacja IRL może nasunąć taką interpretację, ale ona potem stoi już sama, gdyby się teraz okazało, że MRW ściemnił z tą Osiecką (nie sprawdzałem), interpretacja nadal byłaby valid.
-
2010/06/24 15:18:51
@gdyby się teraz okazało, że MRW ściemnił z tą Osiecką (nie sprawdzałem)

Tomaszu niewierny! www.poema.art.pl/site/itm_85548_agnieszka_osiecka_a_ja_wole_moja_mame.html
-
2010/06/24 15:19:53
Chciałem to zalinkować wcześniej, ze względu na słitaśne komcie.
-
2010/06/24 15:22:13
@słitaśne komcie
Ale my tez nie wiemy, czy jest to mianowicie tekst wesoły czy aby może nie.
-
2010/06/24 15:28:01
No ale większość interpretacji składa się jednak ku wnioskowi, że teh drama, nie teh lulz.
-
2010/06/24 16:10:16
@: No ale większość interpretacji składa się jednak ku wnioskowi, że teh drama, nie teh lulz.

Dla Kingi drama dla Doroty lulz. Kinga płacze, bo stary na morzu, a Dorotka nie za bardzo wie o co kaman, bo matka jest na miejscu jak miś i atrament, a nie na obrazku. Przygarnia więc kota, matka się zgadza i happily ever after.
-
2010/06/24 16:19:44
-
2010/06/24 16:32:54
@Albo tak wiersze.doktorzy.pl/niezaluje.htm

Argh, gardzę sobą, ale kiedyś się popłakałem jak bób przy tej piosence.
-
wo
2010/06/24 16:35:08
@ausir
"ja też nie słyszałem tego od dzieciństwa"

Pochwalę się, że chyba nigdy nie słyszałem tego w całości - jak leciało w ejtisach, to ja już byłem dość duży, żeby samodzielnie móc zmienić kanał/wyjść z pokoju, etc.

@licorea
"I to jest taka perspektywa, że co prawda matka jest samotną alkoholiczką w depresji, ale bardzo kocha swoją córkę i to jest lepsze niż jacyś Szwedzi czy futrzaki, i córka to pewnego dnia zrozumie. "

Łojeziu, teraz gardzę tą piosenką jeszcze bardziej niż jako emo-nastolatek.

@all
Jakoś w tym samym czasie Osiecka napisała minipowieść "Biała bluzka", z monodramem Krystyny Jandy. To ma strukturę listów, jakimi porozumiewają się dwie razem mieszkające kobiety, jedna poważna i odpowiedzialna a druga narwana i rozrywkowa. Spoiler space, spoiler space, zdziwko polega na tym, że to dwa aspekty tej samej osobowiści. Może jednak rację mają ci, którzy tu nie chcą mnożyć podmiotów?
-
wo
2010/06/24 16:36:20
@czescjacek
"Argh, gardzę sobą, ale kiedyś się popłakałem jak bób przy tej piosence."

No po prostu żałuję, że Cię nie spotkałem w swojej najbardziej buntowniczej fazie (circa 1985?), żeby mieć satysfakcję ze skopania fana Majki Jeżowskiej.
-
2010/06/24 16:36:53
@Spoiler space, spoiler space, zdziwko polega na tym, że to dwa aspekty tej samej osobowiści.

Sugerujesz, że Osiecka napisała wiersz, w którym wciela się w swoją córkę, która mówi o swojej matce, którą sama jest?
-
2010/06/24 16:39:06
@satysfakcję ze skopania fana Majki Jeżowskiej

TO NIE JEŻOWSKA ŚPIEWA
-
wo
2010/06/24 16:39:26
@bart
"Sugerujesz, że Osiecka napisała wiersz, w którym wciela się w swoją córkę, która mówi o swojej matce, którą sama jest?"

A czytałeś "Białą bluzkę"? Tam przez dłuższy czas zastanawiasz się, kim są te kobiety, które razem mieszkają i taka hipoteza, że to hiperodpowiedzialna córka stukniętej matki, też się nasuwa przez pierwsze parę stron.

Chociaż uczciwie przyznaję, że ja to czytałem, jak to było w miarę nowe, czyli dżizas, 1988? Mogę mieć mętne wspomnienie.
-
wo
2010/06/24 16:41:10
@czescjacek
"TO NIE JEŻOWSKA ŚPIEWA"

Tak naprawdę, to ja nigdy nikogo nie skopałem, #jakiemojezyciejestnudne. W ogóle mialem takiego pecha, że jak był jakiś koncert w Warszawie, po którym potem krążyły legendy, że co to się nie działo, wielka bitwa punków ze skinami, to ja zawsze się z kimś zagadałem i nie stałem tam, gdzie było niebezpiecznie.
-
2010/06/24 16:43:57
OK, czyli samotna alkoholiczka w depresji wymyśla sobie dziecko, które ją kocha, a reszta to deliryczny bełkot. Całkiem trafne.
-
2010/06/24 16:47:27
Jednak podmiotka liryczna nie jest Kingą, ani Dorotką. To są jakiejś jej koleżanki. Po co komplikować? Podmiotka żyje nadzieją, że mama przestanie pić i tyle. Jest w tym zawarty ten element "Mamusia jest zainteresowana głównie butelką, ale tak na serio Cie kocha. A teraz poleć córeczko do sklepu po żołądkową gorzką na kredyt. A, i mamusia Cię kocha". A córeczka ma nadzieję, bo łatwo ją w pewnym wieku mieć. Tatuś nie jest wspomniany, bo jest nieważny, albo uciekł, albo został ucieknięty od.

Dupa ze mnie nie interpretator piosenek.
-
2010/06/24 16:48:57
Kurwa, a mogłem w komciu użyć słowa "oniryczny", ale się zgapiłem.
-
wo
2010/06/24 16:53:42
O. Dżizas. Chciałem się upewnić, kiedy mogłem czytać "Białą bluzkę", rzeczywiście to był 1988 (byłem w zasadzie pewny, bo pamiętałem, że to ostatnie wakacje w komunizmie). Zapuściłem małego gugielka i ponownie sugeruję "BB" jako klucz intepretacyjny, ale okazuje się, że w sprawę zamieszany jest Michnik, a więc w takim razie także reptilianie.

www.teatrpolonia.pl/biala-bluzka/recenzje/4697
-
2010/06/24 16:56:11
@www.teatrpolonia.pl/biala-bluzka/recenzje/4697

Zacząłem czytać i natrafiłem na tekst o portrecie brutalnym i szczerym, może nawet bolesnym. #niewiemczychcędalej
-
2010/06/24 16:57:26
@: Kurwa, a mogłem w komciu użyć słowa "oniryczny", ale się zgapiłem.

Mogłeś nawet somnambuliczny!

@: No po prostu żałuję, że Cię nie spotkałem w swojej najbardziej buntowniczej fazie (circa 1985?), żeby mieć satysfakcję ze skopania fana Majki Jeżowskiej.

Licealista kopiący przedszkolaka i mający z tego satysfakcję. Hmmm...
-
wo
2010/06/24 16:59:23
@inz.mru
"Licealista kopiący przedszkolaka i mający z tego satysfakcję. Hmmm..."

Jeszcze pewnie do tego Michaela Jacksona słuchał!
-
2010/06/24 17:19:22
Ech, tak było miło, salonik i herbatka a tu przyszedł WO i zaczął gardzić.
-
2010/06/24 17:25:00
Nie mam dzisiaj czasu na kompletne teorie, ale chcialbym dodać nastepujacą cegiełkę:

Wiking to symbol mężczyzny macho, dominującego samca. Facet był jak z obrazka, obcokrajowiec, ale olewał Kingę i zrywał się gdzieś nagle w dalegie światy. Kindze robiło się przykro.

Kot to symbol mężczyzny młodszego od Doroty (młody kot). Dorota weszła w związek, w którym miała pozycję dominujacą, przygarnęła mlodego kota. Świetnie sie bawili, czyli hedonistycznie OK, ale w swerze emocjonalnej też nic.
-
2010/06/24 17:30:05
@login
NOT
-
wo
2010/06/24 18:02:41
"Ech, tak było miło, salonik i herbatka"

Tak to tylko w Psychiatryku.

"przyszedł WO i zaczął gardzić."

...i wykluczać :-)
-
2010/06/24 18:14:48
@sheik

Przecież napisałem, że to dopiero początek teori. Podmiot liryczny rozważa alternatywy partnerów dla mamy i stwierdza, ja jednak wolę szlochającą Jandę w skomplikowanych związkach, niż te inne alternatywy.

@wo
"A czytałeś "Białą bluzkę"?"

Ba, ja nawet w 87 widziałem ten monolog Jandy w teatrze.
-
2010/06/24 19:14:24
@login
"ja jednak wolę szlochającą Jandę w skomplikowanych związkach"

O, to też byłoby dobre na rozkminianie (chociaż nie wiem, czy blog MRW by to zniósł). Kiedyś długo z konkubiną się spieraliśmy, czy ona tam ma kochanka, do którego mówi na pan, czy może najebała się z przypadkowym facetem, czy jeszcze co innego.
-
2010/06/24 19:16:06
@wo
"Jeszcze pewnie do tego Michaela Jacksona słuchał!"

Szczerze powiem, że w wieku 3 lat mogłem słuchać, ale prawnie za to zupełnie nie odpowiadam (przynajmniej jeśli polskie prawo w tej sprawie jest takie samo jak w CSI).
-
2010/06/24 22:32:42
@login

Kot to symbol mężczyzny młodszego od Doroty (młody kot). Dorota weszła w związek, w którym miała pozycję dominujacą, przygarnęła mlodego kota. Świetnie sie bawili, czyli hedonistycznie OK, ale w swerze emocjonalnej też nic.

Twoje przesądy dotyczące relacji między Kochankami Między Którymi Jest Spora Różnica Wieku brzydzą mnie bardzo.
-
2010/06/26 00:20:05
@mrw
Bez żadnej szydery powiem, że to znakomity kawałek, dzięki któremu Majkę Jeżowską z całą powagą uznaję za taką naszą ("taką naszą", nie "polską") Cindy Lauper.

Ba, ona chyba sama w 1984 chciała się za taką mieć. I to nawet nie za naszą, lecz także za "ich"!
www.youtube.com/watch?v=6UUalL4Swz4
No ale sam Max Headroom ją kojarzył, a to zawsze coś.
-
2010/06/28 10:05:01
Spóźniony, noale.
@bart
"I w ogóle zawsze byłem przekonany, że tam jest, że ona ma oczy jak atrament (bo tusz do rzęs się rozmył od łez na poliki, getit?) i złote włosy - i że Osiecka uznała, że to too obvious i zamieniła kolory miejscami."
Mnie też, tylko że ja zakładałem, że ona ma sińce pod oczami, bo ten facet ją bije. Atrament raczej kojarzy mi się z kolorem niebieskim (syndrom Szarloty Pawel). Więc ta piosenka zawsze była dla mnie smutna, chociaż jej świadomie nie rozkładałem.
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly