|
inżynieria memetyczna
Blog > Komentarze do wpisu
Dreamteam
Powiem tak - nie iść na "Incepcję" Nolana to dla miłośników popkulturowego piękna i dobra jak nie pójść na pogrzeb Naszego Papieża dla dziennikarza TVP1. Wczoraj testując sprzęt RTV nieopatrznie odpaliłem DVD z "The Dark Knight" tegoż Nolana i obejrzałem cały, bo nie mogłem przestać. Podobnie było na krótszej o pięć minut "Incepcji". Nawet nie braliśmy ciasteczek do kina, bo Karina uznała, pomna doświadczeń, że nie będzie kiedy oderwać wzroku. Miała rację, ale nie spodziewałem się, że nawet nie zdążę otworzyć głupiej puszki z pepsi. l
Dobry film poznaję też po tym, że całe kino ma mordy na kłódkę. Nawet ci, co sobie przyszli towarzysko i nie mogli się zamknąć w czasie trailerów. Nawet nikt nie szedł siku.
niedziela, 01 sierpnia 2010, mrwisniewski
TrackBack
Komentarze
ausir
2010/08/02 00:02:19
U mnie w trakcie seansu (w początkowej części filmu) 2 osoby wyszły, wyglądały na niekumające o co chodzi.
2010/08/02 00:21:50
bo istnieje dziwny okaz ludzi, którzy wchodzą do kina w ciemno i pytają kasjera 'na co warto iść'. Są to ludzie niekumający kina jako takiego i w 10 na 10 przypadków zaliczają zonka.
2010/08/02 00:24:08
No właśnie, w ogóle: przychodzę do kina a tam się gnieżdżą pod kasami. Ja mam bilet od tygodnia!
2010/08/02 00:39:43
A poza tym są automaty biletowe.
Film misię i mojejsię. Na syffie zaczyna się flejmik, na pl.rec.film zgasł zanim się zaczął bo nie ma dobrych zawodników. 2010/08/02 00:42:41
Powiedzmy, że skomentuje tu, ale do notki Inżyniera też się to odnosi. Generalnie zgadzam się z obiema, choć oczywiście bym się mógł poczepiać luk w fabule, ale akurat na tym filmie nie odczuwam potrzeby, bo mnie zniszczył, już nie pamiętam kiedy wychodziłem z kina w takim stanie, pewnie po pierwszym Matriksie.
I mam pytanie, czy tylko mi się Incepcja kojarzy z Ubikiem? Mal była przerażająca jak Jory, generalnie sporo paralel by można wykreślić. Przy okazji sprawdziłem i wygląda, że coś się w kierunku nakręcenia Ubika dzieje. Ja chcę Nolana, to byłaby miazga. 2010/08/02 01:59:09
@wssbck
Nie mów do mnie o automatach biletowych. Po 10 włożeniu i wyjęciu karty powiedział że zrezygnowałam z odebrania rezerwacji, ale miejsc nie zwolnił, gupi maszyn. Na szczęście były jeszcze wolne na sali... (a tego, kto projektował interfejs kasjera w CC powinni końmi włóczyć : ) 2010/08/02 04:28:16
100% racji, panie redaktorze. Jeszcze dodam, ze kolejna rzecz, ktora wprawila mnie w stan absolutnej ekstazy, to fakt, ze Marion Cotillard przeciez zagrala Edith Piaf. Coz za piekny zbieg okolicznosci!
2010/08/02 10:19:12
Film zamiata, ale tych durnych, najntisowych strzelanek rodem z Bonda nie mogę Nolanowi darować. Cała akcja zimowa, poza pięknymi plenerami, była z dupy.
Strzelanki w pierwszym Matrixie to był poziom wyżej względem wszystkiego, co zrobiono wcześniej. W Incepcji oddział komandosów dostaje wciry od m.in. studentki i biznesmena. Czepiam się, wiem. 2010/08/02 10:46:52
...oddział komandosów dostaje wciry od m.in. studentki i biznesmena. Czepiam się, wiem.
Oddział komandosów CBA po całotygodniowym Kursie Agentów Specjalnych. 2010/08/02 10:50:55
Oddział komandosów CBA po całotygodniowym Kursie Agentów Specjalnych
Ale niechby już nawet. Tylko czemu zrobione tak tandetnie? 2010/08/02 10:53:16
Spoilers:
@dziaam: o to to, sto procent racji, panie komentatorze. Ale za to dostaliśmy pierwsze w historii mordobicie w zmiennych stanach grawitacji. Z drugiej strony - męczyło mnie w końcówce to sztucznie przeciągane napięcie. TAK WIEM, leci. TAK WIEM, strzelają do nich, ale jeden ziomek zaminował całą bazę. A rzucanie pięciosekundowych smakołyków z tej całej akcji w stanie nieważkości - wiązanie kablem, winda, itd - to czysty sadyzm był. Matrix jednak finalną strzelanką przesunął kino akcji o lata świetlne. Tu mamy komandosów jak z kiepskiego filmu z Dudikoffem. Tego żałuję, bo gdyby nie ci komandosi, to wyszedłby film lepszy od mrocznego rycerza. 2010/08/02 10:55:48
@W Incepcji oddział komandosów dostaje wciry od m.in. studentki i biznesmena.
Pffff, we śnie kiedyś wygrałem wojnę Pancernej Europy Przeciwko Całemu Światu. @Film zamiata, ale tych durnych, najntisowych strzelanek rodem z Bonda nie mogę Nolanowi darować. Cała akcja zimowa, poza pięknymi plenerami, była z dupy. Przecież dream o byciu jak Bond jest bardzo popularny. 2010/08/02 11:00:00
@Matrix jednak finalną strzelanką przesunął kino akcji o lata świetlne.
Ale doszedł do ściany. 2010/08/02 11:05:49
@Przecież dream o byciu jak Bond jest bardzo popularny.
Toteż nie czepiam się już obecności wątku (chociaż jego zniknięcie na rzecz bardziej rozwiniętego wątku szkolenia architekta raczej by mi nie przeszkadzało), tylko jego jakości. Ile lat temu Bond wykonywał na nartach zwrot przez lewe ramię, żeby zastrzelić komandosa? Bardzo dużo lat temu. A teraz nie nakręcono tego ani trochę lepiej. 2010/08/02 11:08:03
@mrw:
Bardzo dobrze, jak dla mnie kino strzelankowe może jeszcze postać przy tej ścianie przez kilka ładnych lat. 2010/08/02 11:13:36
@Ile lat temu Bond wykonywał na nartach zwrot przez lewe ramię, żeby zastrzelić komandosa? Bardzo dużo lat temu. A teraz nie nakręcono tego ani trochę lepiej.
Aaaaand? Pareset notek temu miałem tu malkontentów plwających na Bonda, który chciał to zrobić lepiej. @Bardzo dobrze, jak dla mnie kino strzelankowe może jeszcze postać przy tej ścianie przez kilka ładnych lat. Aha. Ale w M2 i M3 to już było nieznośne, a tu dzięki akcji w hotelu poszliśmy do przodu. 2010/08/02 11:20:59
@ Aha. Ale w M2 i M3 to już było nieznośne,
Nie, dlaczego? M2 był fajny, w M3 nie było strzelanek matriksowych, więc to w ogóle nie podpada pod kategorię. @a tu dzięki akcji w hotelu poszliśmy do przodu. Akcja w windzie to było coś na zasadzie: tutaj mamy pościgi na skuterach i nartach, zobaczcie jakie fajne, a tutaj, żeby nie było dziury scenariuszowej, zobaczcie, jak ten cwaniaczek sobie radzi z windą. Dobra, wystarczy wam, najważniejsze przecież, że ZOMG!!1 ŚCIGAJOM SIE NA NARTACH I STRZELAJOM DO SKUTERÓW !!! I to mnie zezłościło. Reszta ładna. 2010/08/02 11:23:02
@Aaaaand?
And słabe to jest po prostu i dołączam do grona malkontentów, którzy 70% Incepcji łyknęli i mlasnęli, a pozostałe 30% trawią z problemami od piątku. 2010/08/02 11:47:56
@Nie, dlaczego? M2 był fajny, w M3 nie było strzelanek matriksowych, więc to w ogóle nie podpada pod kategorię.
No przecież: wchodzą do klubu, a tam OCHRONIARZE NAGLE WSKAKUJĄ NA SUFIT i co z tego. @And słabe to jest po prostu Snow track Hummer says your argument is invalid. 2010/08/02 11:53:03
Mi zabrakło trochę takich fajerwerków jak ?zaginanie miasta". Najpierw jest opcja jak z "matrixa" - jesteśmy we śnie więc możemy wszystko, postawić nowy budynek, zakrzywić przestrzeń itp, a potem przez pozostałe 2h filmu jest bieganie i strzelanie z karabinów.
Ale ogólnie bardzo dobry film. Psychopatyczna zona Leo - przerażająca. 2010/08/02 12:10:03
@Najpierw jest opcja jak z "matrixa" - jesteśmy we śnie więc możemy wszystko
ale wyraźnie mowa o tym, że nie robimy, bo udajemy, że to nie sen! 2010/08/02 12:31:44
@ Marion Cotillard
To, że grała Edith Piaf a w filmie puszczali jej piosenkę to chyba żaden zbieg okoliczności tylko mrugnięcie okiem a la Gary Oldman, który bodaj w Leonie Zawodowcu uwielbiał Beethovena? @ "Di-Caprio-ten-co-grał-w-Titanicu" Nie no, to jest straszne popkulturotardztwo kojarzyć w roku 2010 Di Caprio ciągle z Titaniciem, gdzie świetne role w świetnych filmach miał już nawet przed Titaniciem, bleh. No ale zdarza się ciągle, niestety. @ Incepcja Generalnie zaimponowała mi dosyć spójna wewnętrzna logika filmu, chociaż jedna niekonsekwencja nie daje mi spokoju. [spoiler alert ale i tak już pewnie wszyscy widzieli]. Kiedy już Fischer bo całej akcji budzi się w samolocie powinien totalnie zfrikować,że wszyscy jego współpasażerowie właśnie odgrywali główne role w najdziwniejszym śnie jaki miał w życiu. 2010/08/02 12:34:05
@ mrwisniewski
ochroniarze na suficie w M3 byli już przebiciem się przez tą ścianę, dlatego właśnie byli słabi. 2010/08/02 12:40:03
Skojarzenia z Ubikiem miałem cały czas, zakończenie było fajne i odpowiednio ambiwalentne, z zastrzeżeniami blogokomentatorów się zgadzam (najntisy, Fischer frikujący po obudzeniu etc.), ale film jako całość tak fajny, że zastrzeżenia nie ujmują mu klasy (jest parę takich filmów, do Dark Knighta też miałem drobne anse, ale nie psują one całości).
A w ogóle, to liczyłem na drugie (trzecie?) dno - że cały czas chodziło o Saito i jego sekret, zrobili sen w śnie o śnie, najpierw wygrał z nimi i się rozluźnił, potem śni że razem pracują, gdzieś pod koniec mu się wyrywa jego sekret i bam, wszystko to był sen wariata śniony niespokojnie, nie było żadnego Fischera, DiCaprio nie miał problemów, całość to było teatrum celem rozluźnienia obrony Saito. Ale to już chyba moje wewnętrzne pokłady paranoi się odezwały. 2010/08/02 12:51:17
@ Kiedy już Fischer bo całej akcji budzi się w samolocie powinien totalnie zfrikować,że wszyscy jego współpasażerowie właśnie odgrywali główne role w najdziwniejszym śnie jaki miał w życiu.
O ile pamiętał sen. 2010/08/02 12:57:48
@wssbck
Bym zapomniał - dzięki za przypomnienie, dlaczego rzuciłem usenet. 2010/08/02 13:58:55
Rewelacyjny. Nie jest lepszy od pierwszego Matriksa, bo nie mógł być. W Matriksie zabijała fabuła, a nie tylko realizacja. Tutaj fabuła mniej wali po głowie.
(spoiler) W ostatniej scenie znakomita zajawka sequela, widać spójność scenariuszową (dobór totemu). @ akcja w szpitalu Tak jak napisał MRW, to miał być sen o Bondzie i był. Dlatego ta scena się broni. Przecież tam studentka nie ma nic do rzeczy. @ frikujący Fisher (spoiler) To było przecież znakomicie zrobione. Nie rozpoznał współpasażerów, bo kto po śmierci ojca i przeżyciu wstrząsającego snu zwraca uwagę na pasażerów w samolocie! Za to, kiedy przy odprawie mija "p. Charlesa", poznaje go! 2010/08/02 14:17:18
@W Matriksie zabijała fabuła, a nie tylko realizacja. Tutaj fabuła mniej wali po głowie.
Zgoda! Ale! Ja do 'Trixa podchodziłem na całkowitej blazie, po 40 Dickach i GITS-ie, fabularnie w ogóle mnie nie ruszył. A Incepcja miał dużo dobre emo. Że o ludziach. 2010/08/02 14:33:04
@MRW
Tru, dlatego uważam, że Incepcja jest znakomita. Ogląda się doskonale, wątek psychologiczny powoduje, że jest fabuła jest bardziej złożona i sequele mają szansę być dużo ciekawsze niż matriksowe. Po prostu Matriksy (bez Dicka i GITS) w swoim czasie (pamięta ktoś tę gorączkę internetową lat 90-tych) był jak uderzenie obuchem. Incepcja to nie to samo. Pewnie z perspektywy lat, bez kontekstu, będzie lepsza od Matriksa, ale tak nie wstrząsa. Dodam, dla Digana, że jest znacznie lepsza od Mrocznego Rycerza. 2010/08/02 14:52:18
@ dlaczego Incepcja a nie Matrix
Bo Matrix to tylko efektownie opakowany pomysł, sztuczny film w sztucznym świecie, a Incepcja to, lekko tylko dramatyzując, dramat psychologiczny w oprawie s-f. Albo jeszcze bardziej prosto w mordę, różnica między Matrixem a Incepcją, jest jak różnica między Keanu Reevsem a Leonardo Di Caprio (uwaga: argument dla tych, którzy wiedzą, że Di Caprio grał też w innych filmach niż Titanic, co może oznaczać, że nie trafi do wielu fanów Matrixa) Szczerze, to nie pamiętam jeszcze filmu, który kręcąc się w okół danej przewrotnej koncepcji rodem z s-f potrafił wykorzystać to tło do opowiedzenia autentycznej i ciekawej historii o człowieku, gdzie ta historia jest samym sednem filmu a nie tylko pretekstem do zaprezentowania w możliwie najefektowniejszy sposób danej koncepcji. To jest przerażająca jak bezbłędnie zrealizowanymi filmami Nolan strzela raz za razem. 2010/08/02 14:54:56
@ jeszcze o Di Caprio
Ostatnie dwa filmy Di Caprio ciekawie ze sobą korespondują, Wyspa Tajemnic też się bawi z widzem, chociaż w dużo mniej IMHO wyrafinowany sposób i w tej rundzie Nolan spokojnie kładzie na łopatki starego mistrza. 2010/08/02 15:06:58
@Kay
"lekko tylko dramatyzując" Dramatycznie dramatyzując. "nie pamiętam jeszcze filmu, który kręcąc się w okół danej przewrotnej koncepcji rodem z s-f potrafił wykorzystać to tło do opowiedzenia autentycznej i ciekawej historii o człowieku, gdzie ta historia jest samym sednem filmu a nie tylko pretekstem do zaprezentowania w możliwie najefektowniejszy sposób danej koncepcji." Zgadzam się, dlatego Incepcja jest super i tylko nieznacznie psują ją tandetnie zrealizowane strzelaniny i gonitwy. 2010/08/02 15:39:03
@sikanie
ja we śnie sikam czasem, ale fakt, podświadomość broni dostępu do kibla, więc pozostają inne dziwne miejsca, gdzie owszem. ale jednak łóżko mam suche. ha! 2010/08/02 15:42:20
Oki, pliz niech mi ktos wyjaśni, czemu nie nie obudzili się podczas koziołkowania w furgonetce ani podczas upadku furgonetki z mostu (kick chwycił ich dopiero gdy furgonetka uderzyła o taflę wody, sam moment uderzenia o barierkę i przechył ich nie ruszył). W obu przypadkach powinni się obudzić - jeśli nie śpiący, to już na pewno kierowca (był świadomy zarówno koziołkowania, jak i późniejszego upadku). Podobnie Arthur, gdy rzucało nim po ścianach w korytarzu hotelowym + wszyscy przewracający się na nartach / podczas zdobywania fortecy. Serio serio, pliz?
2010/08/02 15:49:51
@mrw
Nadal strzelanki są zajebiście zrobione, czy nadal nie zwracasz na nie uwagi, bo cała reszta tak wymiata? 2010/08/02 16:06:46
@ja we śnie sikam czasem, ale fakt, podświadomość broni dostępu do kibla, więc pozostają inne dziwne miejsca, gdzie owszem. ale jednak łóżko mam suche. ha!
U mnie te dziwne miejsca też są bronione, bo nagle! ktoś patrzy itp. @Nadal strzelanki są zajebiście zrobione misiepodobały. BTW, jak znajdujesz Casino Royale/Quantum of Solace? @ (kick chwycił ich dopiero gdy furgonetka uderzyła o taflę wody, sam moment uderzenia o barierkę i przechył ich nie ruszył Zauważyli, ale byli za głęboko. Chwycił ich dopiero @kick chwycił ich dopiero gdy furgonetka uderzyła o taflę wody @W obu przypadkach powinni się obudzić - jeśli nie śpiący, to już na pewno kierowca (był świadomy zarówno koziołkowania, jak i późniejszego upadku). Przecież kierowca właśnie nie spał (na tym poziomie)! Ani Artur (na poziomie hotel). Kick robi się poziom wyżej - kick w wodę budzi Artura i ekipę, winda budzi uczestników ataku na Pałac Zimowy. Kierowcę obudziło wyłączenie maszyny. 2010/08/02 16:10:04
@ MRW
Słusznie, dzięki i masz rację. Ale: co z koziołkowaniem furgonetki podczas pościgu na ulicach (po tym gdy furgonetka była ostrzeliwana przez motocyklistę, a przed wjazdem na most). Wtedy śpiący w furgonetce powinni się wybudzić? 2010/08/02 16:11:37
"Casino Royale/Quantum of Solace"
Pliz, nie pisz tych dwóch filmów razem. 2010/08/02 16:14:50
@Pliz, nie pisz tych dwóch filmów razem.
TO JEST JEDEN FILM. @Słusznie, dzięki i masz rację. Ale: co z koziołkowaniem furgonetki podczas pościgu na ulicach Sny o lataniu i sny o spadaniu to rożne sny. 2010/08/02 16:16:23
@ shootemall & mrw
A tak właściwie to jak się wybudzili z poziomu pierwszego (furgonetka). W momencie uderzenia o taflę wody wszyscy się wybudzili z poziomu drugiego, zw. kierowcy, który od początku w drugi poziom nie wszedł. Wybudzić do rzeczywistości mógł ich albo kick (którego nie mieli przygotowanego w samolocie) albo upływ czasu, na który "usnęli" (10 godzin). ALE upadku furgonetki z mostu do wody raczej nikt nie mógł przeżyć, co też co do zasady by ich obudziło, ale nie w tym przypadku, bo to był niby super-hiper głęboki sen i śmierć mogła oznaczać lata w limbusie. A pamiętajmy, że szczególnie na tym poziomie sens miał się rządzić rzeczywistą logiką. Hmm chyba nakryłem scenarzystę. 2010/08/02 16:19:15
@ sny o lataniu(?)
Skoro w realu Artura budził wiekszy przechył krzesła (gdy testowali miksturę), dachowanie powinno zadziałać - jak dla mnie jedna z dziur w plocie. Aaaale film jak najbardziej ok, choć Dark Knight zrobił większe wrażenie. 2010/08/02 16:25:32
@"jak znajdujesz Casino Royale/Quantum of Solace?"
Pewnie nie zaskoczy Cię fakt, że ich nie widziałem.. Seria przestała mnie kręcić gdzieś w okolicach odcinka ze strzelaniną na nartach. Ale szanuję fanów Bonda, nich sobie kręcą kolejne. Zakładając, że Incepcja miała puscić oko do tej klasyki ( chociaż po jaką cholerę właściwie?) - czy nie może choć troszkę przebić oryginału pod względem sprawności realizacji? Bo moim zdaniem nawet powinna. W rankingach najlepszych pościgów i strzelanin w historii kina Incepcja nie wejdzie do pierwszej dziesiątki (a może i trzydziestki), co przy rozmachu realizacyjnym innych jej scen jest sporą wadą. I głupio mi już tak marudzić na ten - jednak - superfajny film. Odróżnijmy jednak absolutny hit roku od kandydata na klasyk. Od pierwszego Matriksa minęło 11 lat. Pogadamy o Incepcji w 2021 - będziemy pamiętać fajny pomysł i jego sprawne poprowadzenie w filmie, może jeszcze wątek problemów i słabości Cobba. Reszta będzie zapomniana niczym Rambo IV. 2010/08/02 16:26:28
@ALE upadku furgonetki z mostu do wody raczej nikt nie mógł przeżyć
...poza tymi, co było widać, że przeżyli i wypłynęli używając aparatów tlenowych #oglądaćfilmy Cobb się utopił i chyba drugi raz wlazł do limbo wtedy. 2010/08/02 16:30:06
@Zakładając, że Incepcja miała puscić oko do tej klasyki ( chociaż po jaką cholerę właściwie?)
Bo to jest sen. Lokacją był sam szpital. Komando śnieżne foki pojawiły się jako projekcja ofiary; więc sobie wyśnił coś co znał z telewizji. @Od pierwszego Matriksa minęło 11 lat. O, pogadajmy o nim bez nostalgia gogle. 2010/08/02 16:31:52
@plopli
"W Matriksie zabijała fabuła, a nie tylko realizacja. Tutaj fabuła mniej wali po głowie. " Zupełnie nie, w Matriksie fabuła jest do dupy (jak u MRW, za dużo Dicka et al wcześniej), zabijają tylko efekty i muzyka, tu efekty mniej (poza walką w nieważkości, rewelacja), za to fabuła trzyma za pysk. @mrw "TO JEST JEDEN FILM. " Znowu to samo. CR jest świetne, QoS jest nudny, ale ładne ma zdjęcia. 2010/08/02 16:33:09
@Skoro w realu Artura budził wiekszy przechył krzesła (gdy testowali miksturę), dachowanie powinno zadziałać
...gdyby nie spali. Artur to odebrał jako sen o lataniu (nieważkość, obroty), a nie spadaniu, bo furgon leciał, nie spadał. 2010/08/02 16:38:20
@gdyby nie spali
nienienie - kick (którym dachowanie moim zdaniem powinno być) budzi tych co śpią - jak sam wcześniej wskazałeś nie dotyczy to przytomnego kierowcy. Nieważkość / obroty Artura były dopiero potem, gdy zaczęli spadać z mostu (dachowanie było wczesniej, podczas pościgu, przed wjazdem na most). 2010/08/02 16:40:05
@"Bo to jest sen. Lokacją był sam szpital. Komando śnieżne foki pojawiły się jako projekcja ofiary; więc sobie wyśnił coś co znał z telewizji."
Czyli twoim zdaniem każde "zabili go i uciekł" w Incepcji jest tam dlatego takie pretensjonalne, bo tak się to odbywa w filmach, które obejrzał bohater to śniący? 2010/08/02 16:45:05
@myself, nieważkość / obroty
Tu chyba bredzę @myself nienienie tego się nadal będę trzymał:) 2010/08/02 16:46:56
@nienienie - kick (którym dachowanie moim zdaniem powinno być) budzi tych co śpią - jak sam wcześniej wskazałeś nie dotyczy to przytomnego kierowcy.
Mówię o tych, co spali w hotelu. Artur nie spał, a oni potrzebowaliby najpierw się obudzić z tamtego snu. Był o tym wykład na temat potrzeby synchronizacji muzyką. @Czyli twoim zdaniem każde "zabili go i uciekł" w Incepcji jest tam dlatego takie pretensjonalne Co to znaczy "pretensjonalne"? Jedyne pretensje widzę o jakiś komcionautów. @bo tak się to odbywa w filmach, które obejrzał bohater to śniący? Podświadomość dobiera sobie z czegoś co zna, więc, like, owszem, hahaha, Z FABRYKI SNÓW. 2010/08/02 16:53:22
@ o strzelaninach:
Jest sporo fajnych smaczków w tych strzelaninach: w śnie z Saito Cobb bardzo fajnie posługuje się wytłumionym pistoletem - nakrywa go ręką przy strzale łapiąc łuski, łapie ciało zanim upadnie itp. 2010/08/02 16:54:06
@Artur nie spał...
... w hotelu, gdzie spali pozostali, ale spał poziom wyżej - w furgonetce. Powinien się więc wybudzić, skoro wybudził go kick udzerzenia furgonetki o taflę wody. Zmierzam do tego, że koziołkowanie samochodu vs. jego uderzenie o wodę dla śpiącego bnie powinno odgrywać różnicy. A w ogóle co z tym ominięciem kicka (pierwszy kick związany ze spadaniem z mostu)? Kick nas ominął, bo tak? 2010/08/02 16:56:14
@ Powinien się więc wybudzić, skoro wybudził go kick udzerzenia furgonetki o taflę wody.
No mówię, że to jest różnica między snem o lataniu i snem o spadaniu zakończonym pierdolnięciem. Uderzenie w czasie koziołkowania było za małe, bo inaczej by się obudził. @A w ogóle co z tym ominięciem kicka (pierwszy kick związany ze spadaniem z mostu)? Kick nas ominął, bo tak? Bo spaliśmy. 2010/08/02 17:00:11
@bo spaliśmy
ok oprócz Artura - nie spał. dwa: porównuj koziołkowanie z wahnięciem krzesła podczas testów mikstury, nie z pierdolnięciem o wodę. 2010/08/02 17:47:07
"Dobry film poznaję też po tym, że całe kino ma mordy na kłódkę. Nawet ci, co sobie przyszli towarzysko i nie mogli się zamknąć w czasie trailerów. Nawet nikt nie szedł siku."
geezazfuck, prawda? ja miałem niedużo ludzi, bo o 14.10, ale był i cały rząd jednej grupki licealistów, i parka ze znudzoną jedną stroną, i grupka, która wybrała film w ciemno (przy kasie myślałem, że jeden typ zaspoilerował cały film, bo nic o nim nie wiedziałem, a rzucił tekstem w stylu: "facet cośtam przeżywa, ale potem się okazuje, że to był sen"). Anyway, nikt nie pisnął słowa, nikt nie wychodził, nikt nie zasiorbał, nikt nawet telefonem nie zaświecił. Ale nie klaskali; @shootemall "Skoro w realu Artura budził wiekszy przechył krzesła (gdy testowali miksturę), dachowanie powinno zadziałać - jak dla mnie jedna z dziur w plocie." przy dachowaniu nie spadali, tylko nimi trzęsło, turbulencje. @że śnieżna forteca bonda to durna strzelanka Bzdura miesiąca, jak sny kocham. 2010/08/02 17:59:14
@ przy dachowaniu nie spadali
samochód spadał ze skarpy koziołkując. Skoro mikstura chemika "left the inner ear function unimpared", a podczas testów wybudzali Artura samym zachwianiem krzesła (zmysł równowagi - funkcja ucha wewnętrznego), koziołkowanie furgonetki wystarczyłoby z okładem. 2010/08/02 18:02:32
@samochód spadał ze skarpy koziołkując. Skoro mikstura chemika "left the inner ear function unimpared", a podczas testów wybudzali Artura samym zachwianiem krzesła
Ale w realu, nie we śnie. 2010/08/02 18:04:50
@ale w realu nie we śnie
ale to nie miało robić różnicy - inner ear function unimpared 2010/08/02 18:07:56
@inner ear function unimpared
... przecież kicków potrzebowali właśnie we śnie, nie w realu. Po co mieliby sprawdzać podatność na kick w realu, jeśli kicki nie miałyby takich samych skutków we śnie. W realu nie wybudzał ich kick - lecieli spokojnie boeingiem, wybudzała ich maszyna. 2010/08/02 18:09:43
Mówię, że realu majtał krzesłem. Majtnięcie krzesłem w realu jest bardziej odczuwane niż koziołkowanie samochodem we śnie.
2010/08/02 18:10:23
@shootemall
"a podczas testów wybudzali Artura samym zachwianiem krzesła (zmysł równowagi - funkcja ucha wewnętrznego), koziołkowanie furgonetki wystarczyłoby z okładem." Ale z krzesła on spadał w ogóle, a w furgonetce siedział w fotelu przyczepiony pasami. 2010/08/02 18:11:02
Mówię przecież, że kick był im potrzebny we śnie, nie w realu. Po co mieli sprawdzać podatność na kick w realu, jeśli nie miałaby ona występować we śnie?
2010/08/02 18:11:46
@fan terlika
mylisz funkcje ucha - tu nie chodzi o spadanie, tylko o zachwianie równowagi. 2010/08/02 18:12:11
Jeszcze: nigdy nie zasypiałeś na siedząco, że budziłeś się przy upadku? To jest zupełnie inny rodzaj pobudki, całkowicie specyficzny. Hopki i koziołkowanie, gdy jest się przypiętym do fotela, działają zupełnie inaczej.
2010/08/02 18:24:59
@mrw
"Co to znaczy "pretensjonalne"?" No chociażby to, że 1314 pocisków wystrzelonych w furgonetkę z odległości kilku metrów nie trafia nikogo, a narciarz wykonuje zwrot przez ramię i trafia headshota. Do tego kwestia co ich budzi a co nie, o czym pisze shootemall (chociaż to przełknąłem dużo chętniej). Kłóci mi się całość, bo raz od widza wymaga się myślenia, by za chwilę kazać mu mocno przymknąć oko. 2010/08/02 18:32:30
@No chociażby to, że 1314 pocisków wystrzelonych w furgonetkę z odległości kilku metrów nie trafia nikogo, a narciarz wykonuje zwrot przez ramię i trafia headshota.
Brawo Jasiu, a teraz w ramach zadania domowego sobie rozważ kto strzela do furgonetki, a kto trafia headshota. @Kłóci mi się całość, bo raz od widza wymaga się myślenia no to właśnie myśl, myśl 2010/08/02 18:35:56
We śnie mieli możliwość podjęcia decyzji, czy dać się ponieść kickowi. Dlatego nikt nie obudził się przy kicku - uderzenie w barierę mostu, choć wszyscy go odczuli (na 3 poziomach). W realu wstrząs działał zawsze, we śnie, w którym się akurat znajdowali to była tylko szansa do wykorzystania. Z tej, jaką dawało koziołkowanie i uderzenie w barierę nie skorzystał Arthur, z wybuchu szpitala nie skorzystał Cobb.
2010/08/02 18:36:44
2010/08/02 18:43:48
Wyjaśnienie z IMBD się IMO nie broni, bo Arthur nie wymagał synchronizacji, był na drugim poziomie, a pierwszy to był van. Co się miało zsynchronizować? Przecież jego sen był niezależny od innych. Uderzenie w wodę i spadnięcie z wiaduktu to taki sam kick. To, że jeden zadziałał, a drugi nie, musiało wynikać z czego innego. Może - jak wyżej - wola.
2010/08/02 18:47:58
@kto strzela do furgonetki
Strzelec. @kto trafia headshota A nie wiem nawet, does it matter? 2010/08/02 18:52:56
@: To, że jeden zadziałał, a drugi nie, musiało wynikać z czego innego.
Z różnicy skali. Spadnięcie z wiaduktu na koła (!) to jest może ze 3g max. Z mostu do wody to jest z 80g. Na tym przecież też polegał suspens: gdyby furgonetka walnęła dachem to by się raczej wybudzili. 2010/08/02 19:04:53
@plopli
Jak dla mnie - broni się. Po prostu na Artura kicki nie działały ponieważ ze trzech "aktywnych" warstw snu on znajdował się na drugiej, tzn: Musiał najpierw wybudzić wszystkich z poziomu niżej, tak aby ten przestał istnieć (Saito poszedł do limbo, więc go tam nie było). Dopiero wtedy kick mógł na niego zadziałać. 2010/08/02 19:08:51
O fachowe wsparcie!
Kupiłbym argument o sile uderzenia, ale: 1. Pierwotny kick na 2 poziomie to spadek o jedno hotelowe piętro, siła porównywalna z upadkiem samochodu (emajrajt?). 2. Kick na 3 poziomie to zawalenie budynku. Tutaj też nie ma jakichś większych przeciążeń niż przy wypadku samochodu (?). 3. Kikiem, z którego mogli skorzystać było uderzenie w barierkę mostu. Dopiero zbyt wczesne wykonanie tego manewru spowodowało nieważkość na 2 poziomie i konieczność skorzystania z windy. Uderzenie w barierę to mniejsza skala niż przekoziołkowanie z nasypu (?). 2010/08/02 19:12:38
@koklusz
Ale Cobba nie wybudził, dlatego wylądował on w limbo, a mimo to wszyscy pozostali wrócili. Skoro tak, to znaczy, że nie musiał wybudzać wszystkich, żeby obudzić się samemu. Skoro tak, to jego obudzenie nie zależało do nikogo na niższych poziomach. 01 2010/08/02 19:15:11
@koklusz
Jak dla mnie zbyt skomplikowane (czyt. robione na siłę), nijak nie wynika z treści filmu. 2010/08/02 19:28:33
@plopli
Nie, nie, Ariadne i Fisher uciekli z limbo na poziom 3 przed uderzeniem windy na poziomie 2, natomiast Cobb pozostał w limbo, gdzie umierał od dźgnięcia nożem. Jak już umarł poszedł od razu na poziom 1, ponieważ 2 i 3 już nie istniały, ale tam się utopił i wrócił do limbo w którym w międzyczasie Saito przeżył parę dekad. Po tym jak się zastrzelili od razu się obudzili, ponieważ poziomy snu już nie istniały 2010/08/02 19:30:53
@: nijak nie wynika z treści filmu
Earlier in the movie Arthur tells Ariadne that if Yusuf kicks too early (ie, if he drives the van off the bridge before Arthur has a chance to kick the group out of Eames' dream), they won't wake up 2010/08/02 19:39:19
@shootemall
No właśnie o tym piszę: Jeśli Yusuf (na poziomie 1) da Arturowi (na poziomie 2) kicka zanim ten wybudzi tych na poziomie 3 to NIKT (z poziomów poniżej 1) się nie obudzi 2010/08/02 19:41:13
Ale, ale. Ariadne decyduje się skoczyć z tarasu - wykorzystuje Kick. Cobb decyduje się zostać z Mal i nie wraca na poziom 3. To oznacza, że kick na poziomie 3 nie wybudzał ich automatycznie z poziomu 4, mieli wybór i każde z niego skorzystało.
Saito zmarł na poziomie 1 (będąc w 3) i trafił do limbo. Jeśli Cobb zmarł w limbo, dlaczego miał wracać do poziomu pierwszego? Zasada była taka, że zmarły trafia do limbo, nie było wyjątków. 2010/08/02 19:47:27
@koklusz
no właśnie ja tu nie widzę związku przyczynowego. Czemu nikt nie miałby się wybudzić. Rozumiem - śpiący, którzy mają zostać wybudzeni przez Artura, ale sam Artur? 2010/08/02 19:49:50
@ No właśnie o tym piszę: Jeśli Yusuf (na poziomie 1) da Arturowi (na poziomie 2) kicka zanim ten wybudzi tych na poziomie 3 to NIKT (z poziomów poniżej 1) się nie obudzi
Nie i nie. Po pierwsze, co z tego. Gdyby to wstrząs miał budzić, to to, że Arthur miał misję byłoby bez znaczenia, liczyła się tylko fizyka. Po drugie, przy windzie Arthur nie był już potrzebny. Zwróć uwagę na kolejność. Uderzenie w wodę przywracało grawitację. to uruchamiało opadanie windy, której upadek był wstrząsem dla śniących o szpitalu. Czyli Artura budził upadek vana, a tych w szpitalu upadek windy. W momencie upadku windy Arthur już był obudzony. 2010/08/02 20:14:55
Kicki-sriki.
A czy ktokolwiek wytłumaczy mi, jakim cudem mózg śpiącego był w stanie emulować przyspieszonego samego siebie? Nie mógł. Therefore, cała historia miejsca mieć nie mogła. 2010/08/02 20:26:48
Coby nieco zamieszać w dyskusji, wrzucam tetryczną notkę Wojtka Orlińskiego:
www.esensja.pl/film/tetrycy/#WO4365 (sam swoją dychę wstawię, jak wymyślę dobry opis - obejrzenie Incepcji na Nowych Horyzontach między dramatem o francuskiej mistyczce i dramatem o brazylijskim nastolatku to był doskonały pomysł). 2010/08/02 20:31:34
@: Coby nieco zamieszać w dyskusji, wrzucam tetryczną notkę Wojtka Orlińskiego:
Żadne mieszanie. Nie zrozumiał logiki świata to mu się wydaje, że jej nie ma. 2010/08/02 20:39:53
@konrad_wagrowski
Przecież to jest to samo smutne pierdolenie, które Wojtek wcześniej pokazał w Usenecie. Also this: www.esensja.pl/film/tetrycy/#WO4552 2010/08/02 20:40:48
@A czy ktokolwiek wytłumaczy mi, jakim cudem mózg śpiącego był w stanie emulować przyspieszonego samego siebie?
Nie mógł. Ludzie, którym nic się nie śni, nie powinni się wypowiadać. 2010/08/02 20:47:48
RLY?
Lekki letdown, ale co tam. Na co komu logika świata przedstawionego? W s-f? Pfff... 2010/08/03 08:29:02
Taa, widzę, że najbardziej mnie gniotąca kwestia 'na którym kurna poziomie jest limbo Mr.Saito?" jest już omówiona.
2010/08/03 09:08:48
powiem tak... dawno nie byłam na filmie, na którym sala kinowa (dość wypełniona) od połowy filmu siedziała w mega idealnej ciszy i bezruchu, a ostatnie 15 sekund czuło się że nikt nie oddycha.
film pozamiatał. Joseph Gordon-Levitt niesamowicie przypomina Heatha Ledgera. fajny wyrósł z niego przystojniaczek i całkiem niezły aktor (ja osobiście najbardziej pamiętam go z serialu 3 planeta od słońca : ) Marion Cotillard niesamowita lajk olłejs. i w ogóle obsada przezacna. kawałek Édith Piaf siedzi mi w głowie nadal : ) 2010/08/03 10:37:47
To jak to jest?
Gwałtowne przebudzenie (kick) powodowane jest uczuciem spadania (pierdu pierdu o uchu środkowym tak sugeruje) czy pieprznięciem o podłogę (albo o taflę wody)? Bo jeśli uczuciem spadania (np z krzesła), to powinni się wybudzić na poziomie Yusufa w momencie przelecenia przez barierkę. Or not? also: Wyłączenie światła na końcu, zanim bączek się zatrzyma, było chamską kliszą, której się spodziewałem jak tylko Leo wziął go rozkręcił. A wiadomo, że się zatrzyma, bo Leo nie mógł śnić na tym poziomie (gdyby śnił, żona by go bez problemu obudziła poziom wyżej). 2010/08/03 10:47:44
@ Bo jeśli uczuciem spadania (np z krzesła), to powinni się wybudzić na poziomie Yusufa w momencie przelecenia przez barierkę. Or not?
Przecież to poczuli, ale nie byli gotowi. @Wyłączenie światła na końcu, zanim bączek się zatrzyma, było chamską kliszą, której się spodziewałem jak tylko Leo wziął go rozkręcił. No wow, detektywie, z dwóch możliwości (przewróci się lub nie) trudno byłoby się nie domyślać. Ale źle sytuujesz zagadkę @A wiadomo, że się zatrzyma, bo Leo nie mógł śnić na tym poziomie (gdyby śnił, żona by go bez problemu obudziła poziom wyżej). Niby dlaczego bez problemu? A jeśli był, like, w śpiączce? 2010/08/03 10:56:35
Like, on był profesjonalistą - jeśli sam pokazywał innym, jak sprawdzić, że śnią (zmiany grawitacji, pogody etc.) to tym bardziej żona mogłaby przekonać jego.
Serio - spodziewałem się więcej, niż tylko kolejnej wariacji na temat Dicka i kwestionowania rzeczywistości. (Za to fajne były strzelby, które pojawiają się na początku filmu, a potem nigdzie nie wystrzeliwują - kostka Artura czy figurka Ariadne. ) 2010/08/03 11:25:56
@gwozdziu2
"gdyby śnił, żona by go bez problemu obudziła poziom wyżej" Chyba, że by guess what, nie żyła. @mrw "Matrix. Nie jedynka, ale trójka. Wachowscy mieli tam taki jeden pomysł, który w ogóle nie wypalił, bo był źle wykonany. Tutaj został pociągnięty dalej i zrobiony jak należy." Który to? 2010/08/03 11:30:58
@gwozdziu2
"Serio - spodziewałem się więcej, niż tylko kolejnej wariacji na temat Dicka i kwestionowania rzeczywistości. " Jak na produkcję za $170M to i tak bardzo dobrze. Ci, którzy ponad poziomy wylatują kończą jak David "see watchmen again pleez" Hayter. 2010/08/03 11:38:39
@Serio - spodziewałem się więcej, niż tylko kolejnej wariacji na temat Dicka i kwestionowania rzeczywistości.
Tu nie chodziło o kwestionowanie rzeczywistości, tylko o akceptację nierzeczywistości. @Który to? Walka w zmiennej grawitacji (OMG WSKOCZYŁ NA SUFIT) 2010/08/03 12:10:42
@mrw
"OMG" A to nie było w 2? Tak czy owak nie pamiętam, więc tym bardziej masz rację. Jedyne co mi zgrzytało w historii, to jednak łatwość z jaką ekipa załatwiła temat zasiania idei w głowie Fishera. Początkowo incepcja miała być ojej jaka trudna, nikt tego nie zrobił, mission impossible. A jak przyszło co do czego, to chemik miał od razu odpowiedni compound, Saito natychmiast przybył z odsieczą, ochrona Fishera miała IQ na poziomie pierwszych Quakeów, Fisher łykał wszystko i od razu. In the immortal words of Darth Vader "all too easy". Istotnym zagrożeniem misji był Cobb, co wraz z innymi sygnałami wysyłanymi przez Nolana skłania mnie do wniosku, że bączek jednak nie upadnie. I już nic nie zgrzyta. 2010/08/03 12:18:51
@A to nie było w 2? Tak czy owak nie pamiętam, więc tym bardziej masz rację.
2 to 1000 Smithów na rurze i pościg. Suficiarze byli jak Trityty i Orfeusz odbijali Neo z objęć Francuza (zbliżenie na cyce Moniki w lateksie). @Jedyne co mi zgrzytało w historii, to jednak łatwość z jaką ekipa załatwiła temat zasiania idei w głowie Fishera Nie było łatwe, oni są dobrzy w te klocki po prostu. Nie popełniaj błędu ludzi oglądających pro przy pracy i myślących, że też by tak umieli. 2010/08/03 12:33:56
@gwozdziu2
"gdyby śnił, żona by go bez problemu obudziła poziom wyżej" A może nawet obudziła tylko nie pokazali... Nie rozumiem jak można tak pierdolić... Jednym z problemów tego filmu jest że nie umiejętnie stopniował napięcie. Jeśli film na początku jest nudny, a pod koniec robi się lekko ciekawy to jawi nam się że jest ok. Jeśli natomiast film jest zajebisty do połowy, a potem robi się tylko dobry to w widzu rodzi się frustracja. I to jest moim zdaniem główny problem incepcji. Pod koniec zafundowała nudne walki na śniegu, podczas których tylko czeka się aż będzie ten zajebisty koniec, po czym tego zajebistego końca nie ma, bo na końcu są ludzie w samolocie lądujący na lotnisku i odprawa i powrót do domu, okraszone podniosłą muzyką. WTF? 2010/08/03 12:44:12
@ednym z problemów tego filmu jest że nie umiejętnie stopniował napięcie.
Czy Tobie się film nie pomylił z ruchaniem? 2010/08/03 12:52:09
@Czy Tobie się film nie pomylił z ruchaniem?
Nie bez powodu ruchanie odbywa się w ten sposób 2010/08/03 13:23:50
@mrw
"Suficiarze." A tak, ale AFAIR to były wampiry or compatible jako pozostałości po Matrix v2. Zatem nie zmienna grawitacja tylko skoczność, pazury i takie tam. "Nie było łatwe, oni są dobrzy w te klocki po prostu." Przykłady, które podałem nie odnoszą się do ich extraction fu (sprawdzić czy nie chemik), lecz do przesadnie sprzyjającego losu. Czy Saito śledziłby Cobba osobiście, wcześniej podając mu drinka z gpsem? Czy UC Fisher byłby trenowany przez partaczy, którzy nie uczulili go na podwójne/potrójne ściemy, a na bonusie wgrali mu w podświadomość żenujące projekcje ochronne? W realu - nie sądzę. Temat wielkiej zagadki niedawno bardzo przyjemnie ograł Dukaj w Córce Łupieżcy, w zasadzie udzielając tej samej odpowiedzi. 2010/08/03 13:35:38
@A tak, ale AFAIR to były wampiry or compatible jako pozostałości po Matrix v2. Zatem nie zmienna grawitacja tylko skoczność, pazury i takie tam.
Nie, mówię o tych co wskoczyli na sufit bo shiftnęli sobie grawitację. @Czy Saito śledziłby Cobba osobiście, wcześniej podając mu drinka z gpsem? Dlaczego uważasz, że go śledził osobiście? @ Czy UC Fisher byłby trenowany przez partaczy, którzy nie uczulili go na podwójne/potrójne ściemy, Se mogli uczulać, skoro ten go wziął na Charliego. @ a na bonusie wgrali mu w podświadomość żenujące projekcje ochronne? Nic nie wgrali przecież, tylko trenowali. Więc trenowana podświadomość w starciu z extraction-fu nie dała rady, zwłaszcza że bronić się miał przed ekstrakcją, nie incepcją. 2010/08/03 14:11:34
Świetna rzecz, podobało mi się, cyberpunk is not dead, itd., umówmy się, że obligatoryjne wyrazy zachwytu mam już z głowy, bo mi śpieszno do flejma.
Dla mnie najtrudniejsze do zaakceptowania było to: dlaczego brak grawitacji we śnie niższego poziomu przekłada się na brak grawitacji we śnie wyższego poziomu? W relacji rzeczywistość - sen pierwszego poziomu relacja jest o tyle oczywista, że wszystko, co się dzieje w rzeczywistości generuje jakieś tam konkretne impulsy elektromagnetyczne. Trzeba by przyjąć, że mózg monitoruje to, co się dzieje na każdym poziomie snu i generuje adekwatne bodźce dla poziomów wyższych. Then again: czy astronauci śnią o stanie nieważkości? @mrw "Cobb się utopił i chyba drugi raz wlazł do limbo wtedy." Właśnie ten czwarty poziom jako limbo mi kompletnie nie konweniował z tym, co opisywali na początku (straszne, puste, zdeformowane miejsce, ludzie od tego wariują). A tymczasem, proszę, Cobb z żoną spędzili tam pięćdziesiąt lat i pobudowali domki z dzieciństwa, po czym wybudzili się bez problemu - tzn. żona z problemem, ale wyłącznie przez incepcję Cobba; Saito pomieszkał pewnie też z parę dekad, a w międzyczasie wybudował chałupę, posadził drzewo, spłodził strażników i wrócił normalny. Nie bardzo też rozumiem, po co właściwie Cobb do niego lazł - jeśli chciał mu tylko przypomnieć, że śni, żeby facet nie zwariował po przebudzeniu, to po co ta gadka o zabijaniu i dlaczego sięgał po pistolet? A jeśli wystarczyło umrzeć w limbo, żeby wrócić na powierzchnię (jak żona Cobba), to właściwie na czym polegał problem z trafieniem w to miejsce? @gwozdziu2 "Leo nie mógł śnić na tym poziomie (gdyby śnił, żona by go bez problemu obudziła poziom wyżej)." Też się nad tym zastanawiałam - gdyby po samobójstwie obudziła się wyżej, to za chwilę obudziłaby też jego (jeśli śnili wspólnie, to musiał znajdować się fizycznie obok). Pewnie da się wymyślić przykład sytuacji, w której nie byłaby w stanie tego zrobić i pytanie: "Ale czy zakończenie dzieje się w rzeczywistości?" mogłoby się obronić, ale mam wrażenie, że trzeba być zdeterminowanym do zobaczenia dwuznaczności, żeby ją tutaj zobaczyć; zwłaszcza że w życiu nie widziałam bączka, który kręciłby się prosto, przez chwilę kiwał na boki, po czym dalej kręcił się prosto. @voytazz "Temat wielkiej zagadki niedawno bardzo przyjemnie ograł Dukaj w Córce Łupieżcy." Niedawno, tzn. jeszcze przed drugim Matrixem. 2010/08/03 14:29:55
@plopli
Sorry że dopiero teraz odpisuje ale byłem w kinie drugi raz. Nie było czegoś takiego jak poziom 4. był poziom 1 (miasto), poziom 2 (hotel), poziom 3 (pałac zimowy) i limbo. Cobb i Ariadne po podłączeniu trafiają do limbo ponieważ poziom 3 był najniższym zaprojektowanym, czyli niżej już nic niema. W międzyczasie Saito jeszcze dogorywa na poziomie 3 broniąc podłączonych przed botami. Cobb i Ariadne są świadomi obecności w limbo ponieważ zeszli tam dobrowolnie. Aby wydostać się z limbo trzeba w nim zginąć. Eames wysadzając fortece daje kicka tym w limbo. Następnie Artur daje kicka tym na poziomie 3 (używając ładunków wybuchowych do rozpędzenia windy), dopiero na samym końcu van uderza o tafle wody. Ariadne wykorzystuje kicka z limbo i budzi się w rozpadającym się szpitalu, następnie wykorzystuje kolejny i budzi się w windzie, i później kolejny i budzi się w wanie który właśnie zaczęła zalewać woda. W międzyczasie umiera Saito i trafia do limbo nieświadomy tego, że jest gdzie jest ponieważ zmarł, a nie szedł dobrowolnie. Cobb w końcu umiera w limbo i wraca na pierwszy poziom, ale jest sam w tonącym vanie, ponieważ przegapił kicka. Po śmierci znów trafia do limbo, które w międzyczasie "zagospodarował" Saito (sekundy na pierwszym poziomie w trakcie których Cobb się topił były latami dla Saito w limbo), nie zdając sobie z tego sprawy. Dopiero bączek mu o tym uświadamia, wiec przekonuje Saito do ucieczki, i od razu się budzi ponieważ nikt już nie hostuje snów na trzech wyższych poziomach. 2010/08/03 14:39:04
@shootemall
Artura nie mógł obudzić pierwszy lepszy wstrząs z dwóch powodów: 1) Jego zadaniem było obudzić tych na poziomie trzecim 2) Jak pokazano na początku usunięcie osoby hostującej sen powodowało zapadnięcie się go. Artur hostował 2 poziom. W przypadku gdyby się obudził, jego sen by się zapadł, a wiec wszyscy w nim podłączeni ponieśli by śmierć i trafili do limbo. 2010/08/03 15:23:16
@koklusz
Dzięki, ale tu faktycznie chodzi o fizykę, nie o misję czy jej brak (vide plopli; a wewogle vide inz.mruwnica:) 2010/08/03 15:27:14
@mrw
"Saito i Cobb." Przecież otworzył mu drzwi samochodu, który podjechał w najlepszym z możliwych momentów w trakcie Great Mombassa Getaway. "Charlie." Nahle! Wyszedł trick, który nigdy nie wyszedł, dzięki za przypomnienie. "Trenowali vs wgrali." Semantyka. Efekt ten sam. Miał w podświadomości słabe projekcje obronne, które dawały się złapać na banalne tricki z niemożliwymi schodami. "Incepcja vs ekstrakcja." Przecież to w sumie to samo, tylko bardziej. Te same metody, tylko trzeba dotrzeć głębiej do już naprawdę ostatniego sejfu. @krystyna.ch Pisałem w porze lanczu, when time is an illusion. 2010/08/03 15:31:28
@Przecież otworzył mu drzwi samochodu, który podjechał w najlepszym z możliwych momentów w trakcie Great Mombassa Getaway.
Ale dlaczego uważasz, że był tam sam? @Nahle! Wyszedł trick, który nigdy nie wyszedł, dzięki za przypomnienie. Który raz nie wyszedł. Teraz wyszedł, bo Cobb się bardziej starał. @Semantyka Nie, bo się uparłeś i jedziesz Matrixem. @ Miał w podświadomości słabe projekcje obronne, które dawały się złapać na banalne tricki z niemożliwymi schodami. Dlaczego banalne? Człowiek sobie radzi z paradoksem, projekcja nie. Tak samo jak Neo rozwala 100 gliniarzy, a oni jego nie. @Przecież to w sumie to samo, tylko bardziej Nie, to jest zupełnie co innego. 2010/08/03 16:06:16
@shootemall
Ja zmierzam do tego, że misja jest priorytetem i wybudzenie osób hostująych poziomy wyżej od najniższego aktywnego jest zablokowana np: Przez oprogramowanie maszyny do wspólnych snów, przez co kicki, choć odczuwalne dla śpiącego, są pomijane. Wtedy taka osoba musiała by być odłączona ręcznie aby obudzić się przed czasem 2010/08/03 16:26:41
@: Początkowo incepcja miała być ojej jaka trudna, nikt tego nie zrobił, mission impossible. A jak przyszło co do czego, to chemik miał od razu odpowiedni compound, Saito natychmiast przybył z odsieczą, ochrona Fishera miała IQ na poziomie pierwszych Quakeów, Fisher łykał wszystko i od razu. In the immortal words of Darth Vader "all too easy".
Po pierwsze niech Was nie zwiodą strzelaniny i kung-fu. They're in a dreaeaeaem. Normalnie są zwykłymi złodziejaszkami, a nie agentami specjalnymi. Wcale mogą nie być tacy pro, w ogóle technologia ekstarkcji może być młoda a oni się dopiero uczą. Powiedzmy, że film przedstawia pierwszy lot braci Wright -- ludzie próbowali długo, ale w końcu dopiero dwóch gości od rowerów zgromadziło potrzebne (ale przecież banalne) składniki. Za pięć lat techniki incepcji mogą być już uczone w szkole. All I'm saying: w każdej technologii jest ten pierwszy, trudny, ale udany raz. @: dlaczego brak grawitacji we śnie niższego poziomu przekłada się na brak grawitacji we śnie wyższego poziomu? W relacji rzeczywistość - sen pierwszego poziomu relacja jest o tyle oczywista, że wszystko, co się dzieje w rzeczywistości generuje jakieś tam konkretne impulsy elektromagnetyczne. Takie rozważania niestety w ogóle trzeba porzucić wobec tego, że przyspieszenie czasu się mnoży na kolejnych poziomach bez ograniczeń. Nie ma jakiegoś asymptotycznego zbiegu jak w Perfekcyjnej Doskonałości z przyspieszaniem czasu w inkluzjach. To by znaczyło, że te fioletowe ludzki z kitkami w mózgu śniącego na 3 poziomie zapierdzielają z prędkościami nadświetlnymi. To raczej oznacza, że mózg w rzeczywistości jest tak samo realny jak w śnie (albo: cały film jest snem), a więc i błędnik. A nieważkość propaguje się tylko jeden poziom wgłąb bo musi być przefiltrowana przez dwa mózgi. Oczywiście wymyślam wyjaśnienia ad hoc, ale siła tego filmu tkwi także w tym, że można takie spójne wyjaśnienie wymyślać jeszcze długo. @: gdyby po samobójstwie obudziła się wyżej, to za chwilę obudziłaby też jego A z limbo można tak po prostu obudzić z zewnątrz? Wydawało mi się, że zagrożenie tkwi głównie w tym, że nie wiesz, że w nim jesteś, a czas zasuwa i ktoś musi po ciebie zejść i wyciągnąć. Tylko... skoro Cobb wszedł do limbo drugi raz umierając (tonąc), to skąd wie, że jest w limbo? Bączek? 2010/08/03 16:32:05
@mrw
"Ale dlaczego uważasz, że był tam sam?" Albo osobiście albo sam, zdecyduj się o co pytasz. "Teraz wyszedł, bo Cobb się bardziej starał." Wyszedł bo Fisher mu nie przeszkadzał. Nie miał chwili zwątpienia, nawet przez moment nie włączył mu się sceptycyzm. To jakiś straszny naiwniak był ten Fisher. "Dlaczego banalne?" Ariadne poznała je w pakiecie podstawowym, nawet nie od Cobba. To nie mogła być zatem tak wyrafinowana technika jak np Charlie. Dlatego na dobrym szkolonku dla top korpo Fisher i jego projekcje powinny dowiedzieć by w miarę możliwości nie biegać głupio schodami po kwadracie. "Tak samo jak Neo rozwala 100 gliniarzy" I kto tu jedzie Matrixem? "Nie, to jest zupełnie co innego." Różnica polega na głębokości, dlatego Saito w początkowej sekwencji był wkręcany w śnie we śnie i miał uwierzyć, że to real, a Fisher od pewnego momentu wiedział, że śni. Obiekt ma otworzyć sejf, to jest w obu przypadkach techniczny cel operacji, więc i metody są bardzo podobne. 2010/08/03 16:32:37
Aha, z tymi "zwykłymi złodziejaszkami" i "strzelaninami" chodziło mi o to, że oni uprawiają w sumie dość bezpieczny zawód, bo to nie Matrix: tu jak cię zabiją, to pech, schrzaniłeś misję. I incepcja jest możliwa pod warunkiem podjęcia dużego ryzyka (limbo). Mógł więc nikt nie próbować aż takiego ryzyka po prostu.
2010/08/03 16:40:17
@: To jakiś straszny naiwniak był ten Fisher.
Przeszedł szkolenie, ale nie było to jego zawodem? @: Ariadne poznała je w pakiecie podstawowym, nawet nie od Cobba. Poznała techniki tworzenia paradoksów jako architekt. I tylko ona z całego gangu jako jedyna jest wystawiona na schody Penrose'a (bo wszystkie sny są śnione przez członków gangu) i się nabiera. Unikanie paradoksów w cudzym śnie to zupełnie co innego. @: Obiekt ma otworzyć sejf, to jest w obu przypadkach techniczny cel operacji Tylko w drugim przypadku to nie jest jego sejf. Ani nawet jego wuja. Choć on myśli, że tak, ale ma powody, by zrobić mu ekstrakcję. Przekręt tu wszystko zmienia, bo Fisher myśli, że jest członkiem gangu dokonującego ekstrakcji, a nie obiektem poddawanym ekstrakcji. 2010/08/03 17:11:11
@inz.mruwnica
"Przeszedł szkolenie, ale nie było to jego zawodem?" Ale żeby nawet chwili zwątpienia? Szedł za Cobbem jak po sznurku. OK, niewiele o nim wiemy, Nolan poskąpił szczegółów, więc niech będzie że szkolenie było zbyt schematyczne i koncentrowało się na wykonywaniu poleceń ochrony. "Schody Penrose-a." Chodziło mi o scenę w hotelu, w której Artur wydymał projekcję Fishera wpuszczając ją w schody. Uważam, że Fisher koszmarnie przepłacił, jeżeli na szkoleniu nie poznał tej sztuczki i metod obrony, skoro Artur nauczył jej Ariadne w 3 minucie znajomości. "Sejf." Czy zbudowanie lipnej szulerni by przerobić Lonnegana różni się aż tak bardzo co do zasady od wcześniejszej partyjki pokera w pociągu? By osiągnąć sukces, należy zdobyć zaufanie oraz stworzyć wiarygodną iluzję, na końcu której czeka skarb. Reszta to detale. 2010/08/03 17:35:53
@: Ale żeby nawet chwili zwątpienia? Szedł za Cobbem jak po sznurku.
Był raczej zesrany. To co było materiałem szkoleniowym stało się "realne", ktoś podsuwa mu pomocną dłoń, nie bardzo jest czas na myślenie. W końcu wpada na to, żeby się zabić i Cobb go przekonuje, żeby nie (kurde, nie pamiętam jak). @: skoro Artur nauczył jej Ariadne w 3 minucie znajomości. Nauczył ją ROBIĆ, a nie unikać. NIKT w całym filmie nie unika tej sztuczki. @: Czy zbudowanie lipnej szulerni by przerobić Lonnegana różni się aż tak bardzo co do zasady od wcześniejszej partyjki pokera w pociągu? Różni się diametralnie. Jak sytuacja kiedy zadzwoni do ciebie gość, poda się za administratora sieci i poprosi o hasło, bo mają właśnie kłopoty techniczne (coś przed czym ostrzega IT każdego na każdym szkoleniu); od sytuacji, kiedy zadzwoni gość, powie, że masz właśnie włamanie, udowodni ci to, a potem powie, że nic nie chce od ciebie, tylko poda ci hasło do konta włamywacza. 2010/08/03 18:18:52
@inz
"W końcu wpada na to, żeby się zabić i Cobb go przekonuje, żeby nie (kurde, nie pamiętam jak)." Powiedział mu o limbo, że jak się zabije, to tam trafi. Tylko fakt, że Fisher łyknął to bez pytania i od razu odstawił pistolet. @voytazz "Uważam, że Fisher koszmarnie przepłacił, jeżeli na szkoleniu nie poznał tej sztuczki i metod obrony" A skąd w ogóle pomysł, że był pilnym uczniem? Dwunastogodzinne szkolenie BHP i bezpieczeństwie danych. Przecież on nawet nie sądził, że to mu się kiedykolwiek przytrafi - w hotelowym barze był całkowicie zfrikowany. 2010/08/03 18:24:44
@: Tylko fakt, że Fisher łyknął to bez pytania i od razu odstawił pistolet.
A no tak. A mnie to nie dziwi. W końcu miał sobie strzelić w głowę. Już samo to jest mało przekonującym pomysłem. 2010/08/03 19:26:34
@Inception jak Matrix
Buhahahaha. Napisz 100 razy "Nie bede pisal recenzji 5 minut po wyjsciu z kina" Ja ogladalem film 2 tygodnie temu wiec emocje opadly i moge napisac 1. Trailer 100 razy lepszy niz film 2. Po pierwszym tygodniu po obejrzeniu pojawia sie pytanie: dlaczego tam nie graja Brad Pitt i Clooney i dlaczego film nie nazywa sie Ocean Fourteen 3. Do biletow powinni dolaczac libretto, bo za cholere nie da sie skumac o co biega po jednokrotnym obejrzeniu. 4. Bracia Wachowski zrobiliby to lepiej 2010/08/03 20:06:42
@miss.take:
A nie przyszło Ci do głowy, że z 3 wynika 2? Znaczy, że wolny jesteś? 2010/08/03 20:16:33
@Buhahahaha.
To do mnie? Co. Nie pisałem, że Incepcja jest Matrix. Jest dużo lepsza. @Napisz 100 razy "Nie bede pisal recenzji 5 minut po wyjsciu z kina" Przecież dwa dni po. I nie pisałem recenzji. @ Po pierwszym tygodniu po obejrzeniu pojawia sie pytanie: dlaczego tam nie graja Brad Pitt i Clooney i dlaczego film nie nazywa sie Ocean Fourteen Lol wut po tygodniu zajarzyłeś, że to historia o włamie? @Do biletow powinni dolaczac libretto, bo za cholere nie da sie skumac o co biega po jednokrotnym obejrzeniu. Chyba na iPadzie. @ Bracia Wachowski zrobiliby to lepiej Mieli swoją szansę i nie zrobili. 2010/08/03 20:33:18
@inz.mruwnica
"Nauczył ją ROBIĆ, a nie unikać. NIKT w całym filmie nie unika tej sztuczki." Chcesz powiedzieć, że uniknięcie tego jest po prostu niemożliwe na podstawie 2 przypadków: Ariadny w trakcie treningu i projekcyjnego bodyguarda Fishera w hotelu? "Jak sytuacja kiedy zadzwoni do ciebie gość, poda się za administratora sieci i poprosi o hasło, bo mają właśnie kłopoty techniczne (coś przed czym ostrzega IT każdego na każdym szkoleniu)" Dlatego nikt nie stosuje tak prostych metod. Jeszcze raz powtórzę, istotą udanego megaskoku na Lonnegana, właściciela kasyna w O11 czy wreszcie Fishera jest odwrócenie uwagi, zdobycie zaufania i stworzenie fałszywej rzeczywistości. Kto kogo i przez które ramię którą nogą wrabiał to technologia. Nolan wrzucił do kotła kilka gatunków filmowych, w tym heist movie (tu miss.take ma trochę racji), zapewne po to by przekonać WB do grubej inwestycji w psychologiczne s/f i świetnie mu to wyszło. @fan-terlika "A skąd w ogóle pomysł, że był pilnym uczniem?" A skąd wogle pomysł, że musiał? Przecież napieprzali mu wiedzę bezpośrednio w podświadomość. 2010/08/03 20:39:52
@misstake
Co za bzdura. Żeby zobaczyć dlaczego zajrzyj do kolejnej notki MRW. 2010/08/03 20:51:05
@: Chcesz powiedzieć, że uniknięcie tego jest po prostu niemożliwe
Nie chcę. @: Dlatego nikt nie stosuje tak prostych metod. Zainteresuj się kiedyś metodami Kevina Mitnicka. @: Kto kogo i przez które ramię którą nogą wrabiał to technologia. To jest po prostu bzdura. Napiszę to powoli: FISHER NIE OTWIERAŁ SWOJEGO SEJFU. @: w tym heist movie (tu miss.take ma trochę racji), Ale w czym? Że właśnie odkrył, że jest taki gatunek i, ojeju, są w tym gatunku co najmniej dwa filmy? 2010/08/03 21:03:08
@inz.mruwnica
"Zainteresuj się kiedyś metodami Kevina Mitnicka." A Ty zainteresuj się różnicą między czasem przeszłym, a teraźniejszym. Mitnick, soooo last century. "Napiszę to powoli." Odpiszę Ci w zwykłym tempie. Co jest ważniejsze, co otwierał, czy sama czynność otwierania? "Ale w czym? Że właśnie odkrył, że jest taki gatunek i, ojeju, są w tym gatunku co najmniej dwa filmy?" Odnoszenie się, do zdania wyrwanego z kontekstu ma sens. Not. #OFF. 2010/08/03 21:12:38
@Odpiszę Ci w zwykłym tempie. Co jest ważniejsze, co otwierał, czy sama czynność otwierania?
what 2010/08/03 21:49:00
@voytazz
"A skąd wogle pomysł, że musiał? Przecież napieprzali mu wiedzę bezpośrednio w podświadomość." A skąd pomysł, że jak w podświadomość, to od razu wszystko najlepiej się naumiał i najlepsza technologia? Podświadomość to nie jest jedna rzecz, że wszyscy mają ją taką samą. On miał akurat średnio wyćwiczoną obronę, jednemu czy dwóm złodziejaszkom by dała radę. 2010/08/03 21:59:34
@inż.mru
"Takie rozważania niestety w ogóle trzeba porzucić wobec tego, że przyspieszenie czasu się mnoży na kolejnych poziomach bez ograniczeń." To też. Może po prostu nie idźmy tą drogą. "A z limbo można tak po prostu obudzić z zewnątrz?" Nie wiadomo. Nie powiedzieli. "Tylko... skoro Cobb wszedł do limbo drugi raz umierając (tonąc), to skąd wie, że jest w limbo? Bączek?" Najwyraźniej tak. Kiedy Saito puścił go po stole, uświadomił za jednym zamachem siebie i Cobba (chociaż scena rozegrana jest tak, że w ogóle tego nie widać, a Cobb też powinien doznać satori). Totemy to w ogóle taka strzelba, która nie wypala, Artur ma swoją kostkę, Ariadne swoją... eee, połówkę figury szachowej i nic z tego nie wynika. Bączek w ogóle nie odgrywa roli jako totem, tylko jako gadżet z added ficzerem odróżniania snu od rzeczywistości. A jeśli weźmiemy pod uwagę, że totem z założenia powinien mieć jakąś specyficzną właściwość, której nie znają pozostali, a wszyscy najwyraźniej wiedzą, że bączek we śnie kręci się bez przerwy (i to niezależnie od tego, czyj to sen), to jednak czyni z niego kijowy totem. 2010/08/03 22:08:32
@ Totemy to w ogóle taka strzelba, która nie wypala,
Sądzę, że nie bez przyczyny. @Bączek w ogóle nie odgrywa roli jako totem, tylko jako gadżet z added ficzerem odróżniania snu od rzeczywistości. To był totem jego żony, tak w ogóle. 2010/08/03 22:59:35
@inzmru
"A z limbo można tak po prostu obudzić z zewnątrz?" Ale czy to limbo? Z limbo już się obudzili. 2010/08/04 08:27:32
@"Nie pisałem, że Incepcja jest Matrix. Jest dużo lepsza."
Define "lepsza". Do klasyki kina nie wejdzie. Za rok-dwa o Incepcji będzie pamiętać tylko pies z kulawą nogą i garstka fanbojów. O Matrixie wszyscy wiedzą 10 lat po premierze. 2010/08/04 08:50:33
@@A czy ktokolwiek wytłumaczy mi, jakim cudem mózg śpiącego był w stanie emulować przyspieszonego samego siebie?
Bo na jawie używamy tylko 10% mózgu. Tak, wiem. Ok, logika poszczególnych warstw (sekwencja kicków, wpadanie do limbo) może być nieco oniryczna, ale i tak scenariusz wykorzystuje to w umiarkowanym stopniu. To plus. Nielogiczność jest na poziomie zero. Skoro Cobb mógł swobodnie poruszać się po całym świecie, oprócz Stanów, i chciał zobaczyć dzieci, to dlaczego nie sprowadził ich do siebie? Wiem, nie byłoby filmu. 2010/08/04 09:14:56
@Bo na jawie używamy tylko 10% mózgu.
Nic takiego nie było powiedziane. Tylko, że nie cały potencjał, bo we śnie potrafimy tworzyć całe światy. Duh. @Define "lepsza". Postulat Smithów, ciekawsza interpretacja niereala, brak idiotycznej bazy (HURR DURR DRUGI RENESANS, HURR DURR BATERIE) itp. itd. @ Do klasyki kina nie wejdzie. Podobnie jak Blade Runner, GITS i Akira. @ Do klasyki kina nie wejdzie. Jak o Akirze dziś. @O Matrixie wszyscy wiedzą 10 lat po premierze. Jesteś pewien, że wszyscy? Poza nerdami? Bo tak jak dla simpsontardów "Simpsonowie" to był pierwszy i ostatni serial animowany dla dorosłych, tak Matrix to był ich pierwszym filmem o nierealu. Ale to nie znaczy, że najlepszy. Bo dla mnie, miłośnika filmów o nierealu, nie powiedział absolutnie nic ciekawego. 2010/08/04 11:45:04
@Jesteś pewien, że wszyscy? Poza nerdami?
Pozwólta, chłopy, że się wtrące. Komentarze czytam po łebkach, żeby nie zepsuć sobie przyjemności, bo seans dopiero dziś. Ale... Matrix. No więc ja jestem absolutnie stuprocentowo pewien, że Matrixa pamiętają wszyscy (sprawdzić czy nie Rodzina Radia Maryja). Bo jak inaczej wytłumaczysz np. to, że odwołują się do niego w porównaniach zwykli durni politycy: wiadomosci.onet.pl/1697462,11,pis_pokazalo_film_tusk_matrix_reanimacja,item.html Bo Matrix, Michale, jest jak grandż (heh, a miałem nie śmiecić memami). Film to jedno, ale zjawisko pop-fashion-kulturowe to coś znacznie większego. Charakterystyczne slo-mo (kopiowane w setkach późniejszych filmów, z parodią w Shreku włącznie), spadające zielone literki, czerwona i niebieska pigułka, długie skórzane płaszcze i nade wszystko okulary "Matrixy" to rzeczy, które kojarzy każdy. Dopiero za parę lat okaże się, czy Incepcja odcisnęła takie piętno na popkulturze jak Matrix, ale pomimo moich ogromnych oczekiwań co do dzisiejszego seansu, tu akurat mam poważne wątpliwości. Takie filmy zdarzają się rzadziej niż raz na dekadę. 2010/08/04 11:50:19
@Charakterystyczne slo-mo (kopiowane w setkach późniejszych filmów, z parodią w Shreku włącznie), spadające zielone literki, czerwona i niebieska pigułka, długie skórzane płaszcze i nade wszystko okulary "Matrixy" to rzeczy, które kojarzy każdy.
O nie nie, ja się zgodzę, że memy pamięta każdy, bo były mielone niemiłosiernie, ale ja mówię o pamiętaniu filmu. Kto z nich jest w stanie powiedzieć, o czym to było właściwie? Bo... @wiadomosci.onet.pl/1697462,11,pis_pokazalo_film_tusk_matrix_reanimacja,item.html ...te głąby wszystko pomieszały. Ale jeśli będziemy oceniać lepszość filmu po memach, to Incepcję i Matrixa zjedzą u nas Sami Swoi i Shrek Wierzbięta's Cut. @Dopiero za parę lat okaże się, czy Incepcja odcisnęła takie piętno na popkulturze jak Matrix Ale ja w kinie szukam tanich (as in cena biletu) wzruszeń, a nie odciskania piętna: bo ja nie jestem popkulturą. 2010/08/04 11:50:55
@: Mitnick, soooo last century.
I to znosi mój argument egzakli jak? @: Co jest ważniejsze, co otwierał, czy sama czynność otwierania? Oczywiście, że co otwierał. Był szkolony, żeby nie otworzyć własnego sejfu. Otworzenie cudzego -- czemu nie. Przygoda we śnie, jestem włamywaczem, ale fajnie. @: Odnoszenie się, do zdania wyrwanego z kontekstu ma sens. I jakiż to ów kontekst? Że Pitt to słaby aktor, ale podoba się laskom jak Leo? Proszę... @: Artur ma swoją kostkę, Ariadne swoją... eee, połówkę figury szachowej i nic z tego nie wynika. Totemy miały służyć wykrywaniu snu, a oni byli cały czas świadomi, więc ich nie potrzebowali. A mieli je po to, żeby widz nie pytał: "Dlaczego tylko żona Cobba miała totem?". @: A jeśli weźmiemy pod uwagę, że totem z założenia powinien mieć jakąś specyficzną właściwość, której nie znają pozostali, a wszyscy najwyraźniej wiedzą, że bączek we śnie kręci się bez przerwy (i to niezależnie od tego, czyj to sen), to jednak czyni z niego kijowy totem. No nienie. On miał jakąś charakterystyczną właściowość dla żony Mal (np. ciężar, fakturę -- to wystarczy pod warunkiem, że nie da nikomu go dotknąć). Właściwość wiecznego kręcenia dodaje Cobb jako incepcję i to jest bonus. Czy jakby Saito miał swój totem to by wylazł z limbo? Czemu nie miał? (nie miał?). To się chyba wyjaśnia w pierwszej scenie, więc... kurde, trzeba pójść jeszcze raz! 2010/08/04 11:57:01
Wejdzie / nie wejdzie, zobaczymy za 10 lat. IMO wejdzie, ma wiele atutów: pomysł, reżyseria, dobór i gra aktorów.
Dlaczego nie zabrał dzieci z USA? To akurat da się dość dobrze wytłumaczyć casusem Polańskiego. Kiedy podróżuje samemu i bez planu, trudno nadążyć za nim z wnioskiem o ekstradycję. Jeśli zaplanuje spotkanie z dziećmi (lub wizytę na festiwalu) wniosek już tam będzie na niego czekał. Jak już szukać słabości scenariuszowych, to Fisher powinien był poznać Saito w momencie wejścia do samolotu. Saito to jego największy konkurent na bardzo wąskim rynku, do tego człowiek na tyle majętny, by kupić linie lotnicze. Fisher, jako osoba zaangażowana w działalność korporacji, musiał go znać, pewnie nawet osobiście. Strzelby wypalą w kolejnych częściach. 2010/08/04 11:59:33
@"Ale jeśli będziemy oceniać lepszość filmu po memach"
Ale ja nie oceniam "lepszości" filmu, bo ciężko mi oceniać coś, czego jeszcze nie widziałem. Jak tylko odpowiadam na twoje pytanie, czy Matrixa po latach pamięta ktoś jeszcze poza garstką nerdów. Otóż (dzięki memom) pamiętają wszyscy, nawet jeśli im się fabuła czasem popierdoli. 2010/08/04 12:22:31
@inz.mruwnica
"I jakiż to ów kontekst? Że Pitt to słaby aktor, ale podoba się laskom jak Leo? Proszę..." Obaj to dobrzy aktorzy (Pitt IMO lepszy). Leo jest trochę jak Matt Damon, który skarżył się ostatnio, że dobiega czterdziestki, a ciągle proponują mu role smarkaczy, bo ma taką twarz. Jakoś tak postmodernistycznie spodobało mi się, że w tym filmie Cobb nawiązuje z Adriene taką uczniowsko-mentorską relację, jaką jeszcze dwa lata temu sam miał z Russelem Crowe'em. "Totemy miały służyć wykrywaniu snu, a oni byli cały czas świadomi, więc ich nie potrzebowali." A nie, nie. Totem pozwał ustalić, czy jesteś w _swoim_ śnie, bo nikt inny nie byłby w stanie perfekcyjnie podrobić właściwości tego przedmiotu (ciężaru, zachowania). Wykrywać sen jako taki potrafił tylko totem Cobba. "Czy jakby Saito miał swój totem to by wylazł z limbo? Czemu nie miał?" Może miał, ale nawet z totemem potrafiłby tylko ustalić, że nie znajduje się w czyimś śnie, a czy jest w swoim własnym, czy w rzeczywistości, to już anyone's guess. Dlatego musiał po niego poleźć konkretnie Cobb albo ktoś z jego totemem. 2010/08/04 12:54:25
@: Totem pozwał ustalić, czy jesteś w _swoim_ śnie, bo nikt inny nie byłby w stanie perfekcyjnie podrobić właściwości tego przedmiotu
A racja. Tym bardziej: oni cały czas wiedzą w czyim śnie są, bo zawsze są atakującymi, a nigdy atakowani. Zresztą może poza kamerą ( :-) ) sobie sprawdzają, ale wynik jest nieciekawy dla widza. A mają je po to, żeby a) nie było, że tylko Cobb ma b) dać pretekst do wytłumaczenia "po co Cobbowi bączek". @: Wykrywać sen jako taki potrafił tylko totem Cobba. Ach, no właśnie! Bączek jest nie tyle totemem, co obiektem posiadającym paradoksalną właściwość. Której na pewno nie ma w rzeczywistości, ale... czy ma ją w śnie to w sumie zależy od śniącego. Poza tym ma jakąś inną funkcjonalnie totemiczną, którą znała Mal i zna Cobb. W limbo, z tego co rozumiem, nie ma śniącego. Kto tam określa paradoksalną właściwość bączka? (a poza tym na samym początku filmu jest glitch: ochroniarz kładzie bączka inaczej, a po cięciu leży inaczej; ale pewnie to bez znaczenia) A może Cobb jest w limbo "u Saito"? A może nigdy z limbo nie wychodzą? W sumie kluczową kwestią jest to, czy Cobb po wypłynięciu na plaży wie gdzie i po co jest. To chyba wyjaśnia ta cholerna pierwsza scena. 2010/08/04 12:55:50
@: Pitt IMO lepszy
Po Snatchu i Fight Clubie wątpliwości mogą mieć tylko ci co mówią "O Leo... Titanic, buahahaha". 2010/08/04 15:55:04
@W sumie kluczową kwestią jest to, czy Cobb po wypłynięciu na plaży wie gdzie i po co jest.
Nie wie. Po tym jak go wymywa na brzeg ochroniarze go zabierają do starego Saito. Tam grzecznie wcina cokolwiek mu tam dali do żarcia, a Saito dla hecy zakręca bączkiem. Cobb patrzy na bez przerwy kręcący się bączek, i zaczyna przypominać sobie i Saito gdzie są. 2010/08/04 17:06:32
Już nie pamiętam, ale to chyba nie było dla hecy. Jak tylko zobaczył bączek, od razu skojarzył.
A a propos totemów, to gdzieś indziej to już było? bo totalnie mi się kojarzy ten motyw, razem z unikalnością wagi i tak dalej, znanej tylko posiadaczowi. Chyba że mam jakieś epickie deja vu. 2010/08/05 10:22:55
@Pitt, Snatch i Fight Club
12 Małp, przede wszystkim! @GITS i Akira - i owszem, pamięta o nich zaledwie garstka fanbojów. Hasło "Matrix" łapią wszyscy, nawet jak faktycznie im się wszystko w pamięci pierdoli (albo nigdy nie zajarzyli) also this: disneycomics.free.fr/Ducks/Rosa/show.php?num=1&loc=D2002-033&s=date Everybody's been there, done that. Nolan zrobił fajny film, który nie wnosi absolutnie nic. 2010/08/05 10:42:50
@also this: disneycomics.free.fr/Ducks/Rosa/show.php?num=1&loc=D2002-033&s=date
To jest młodsze niż pomysł Nolana. @Everybody's been there, done that. Nolan zrobił fajny film, który nie wnosi absolutnie nic. Tak może powiedzieć tylko ktoś pobredzający o miksowaniu Matrixa i 13 Piętra. 2010/08/05 10:50:17
@GITS i Akira - i owszem, pamięta o nich zaledwie garstka fanbojów. Hasło "Matrix" łapią wszyscy, nawet jak faktycznie im się wszystko w pamięci pierdoli (albo nigdy nie zajarzyli)
To zajebiście, właśnie udowodniłeś "lepszość" Matrixa. Only not. 2010/08/05 11:56:05
nie wiem, czy udowodniłem, ale podałem argumenty. twoja kolej.
@miks Matrixa i 13 Piętra: I forgot Avalon. Mówilem, że wszyscy już byli "w symulacji rzeczywistości w symulacji rzeczywistości w symulacji rzeczywistości"? Yay, nawet Huberath w Gnieździe światów. Wroocieeś Noan, wiedziaaam. 2010/08/05 14:14:02
@: Mówilem, że wszyscy już byli "w symulacji rzeczywistości w symulacji rzeczywistości w symulacji rzeczywistości"?
Już Platon... 2010/08/05 14:25:40
@nie wiem, czy udowodniłem, ale podałem argumenty.
Zdążyłem na nie odpowiedzieć, zanim je podałeś. @ Mówilem, że wszyscy już byli "w symulacji rzeczywistości w symulacji rzeczywistości w symulacji rzeczywistości"? No własnie po takich tekstach widać, że bełkoczesz. 2010/08/05 15:30:10
pitt lepszym aktorem od leo? smiem watpic
pitt - rocznik '63, role godne uwagi: seven, 12 malp, snatch, fight club, zabojstwo jesse'go jamesa, burn after reading leo - rocznik '74, j.w: co gryzie gilberta grape'a, romeo i julia, pokoj marvina, titanic, the beach, catch me if u can, gangs of new york, aviator, blood diamond, departed 2010/08/05 15:36:29
No, w końcu byłem, widziałem i wiecie co? Nie powala. Niby daje radę, ale... nie do końca. No i - nie mam co do tego żadnych wątpliwości - jest gorszy niż Matrix.
Nie będę się tutaj wywnętrzał co do logiki wydarzeń, powiedzmy że kupuję tę historię taką jaka jest. Natomiast przypierdolę się do paru innych rzeczy, przy okazji wyjaśniając dlaczego Nolan może uczyć się od rodzeństwa Wachowskich jak robić kultowe filmy. I otóż po kolei co mi nie podeszło: - Brak zaskoczenia. Zanim wejdą w psychę Fischera już mniej więcej wiadomo jak wyglądała będzie akcja (że będą 3 poziomy snu itd.), bo wszystko jest w zasadzie wytłumaczone podczas szkolenia Ariadny i zwerbowania Yusufa. Jeden kruczek pt. "z tego snu nie można się obudzić przez strzał w łeb bo zostaniesz rośliną" to trochę słabe zaskoczenie. - Brak napięcia. Tylko żebyśmy się źle nie zrozumieli, obserwowałem akcję bojąc się mrugnąć, żeby nic nie stracić. Chodzi o to, że napięcie na każdym poziomie snu i w każdym niemal momencie scenariusza budowane jest tylko i wyłącznie poprzez akcję właśnie. Nie ma żadnego kontrastu scen, żadnego oddechu, żadnego gadanego interludium. Jak już sięgamy do Matrixa, to brakuje mi czegoś w stylu: Neo i Trinity robią absolutnie stylową rozpierdówę, podczas gdy na górze Smith wygłasza torturowanemu Morfeuszowi swoje credo. W "Incepcji" lecimy cały czas do przodu, byle szybciej, bo furgonetka zaraz wpadnie do wody, a ona leci i leci i leci i jakby coraz wolniej leci - tak nie buduje się napięcia, Mr. Nolan. - Brak scen do zapamiętania. Takich, które przechodzą do legendy, które mogą istnieć same w sobie, które potem żyją własnym życiem w setkach kopii wrzuconych na youtube. Żeby gdzieś chociaż jakiś chwytliwy oneliner, bo jak zaczęli odmieniać "subconscious" przez wszystkie przypadki, to na zajebisty dialog przestałem właściwie liczyć. Skoro porównujemy do Matrixa, to gdzie, do chuja pana, jest incepcjowy odpowiednik "blue pill, red pill" albo "humans are the virus" albo chociaż "there is no fuckin' spoon"? - Brak wyrazistego bad guya. No ja was proszę, gdzie zmarłej żonie Cobba (która, wbrew temu co twierdzą tu niektórzy, jest raczej godna pożałowania niż przerażająca), do postaci takiego agenta Smitha? Ciężko ją w ogóle uznać za czarny charakter, a innych kandydatów brak. - Brak wykorzystania możliwości aktorów. Ja wiem, że Leo ma możliwości, ale pocięty montażem i konstrukcją fabularną w zasadzie nie ma ich gdzie zaprezentować, a jego osobisty dramat związany jakiś mało wiarygodnie rozegrany. To samo tyczy supporting cast. Oskarowe kreacje, gdzieś czytałem... no bez jaj! Przecież żadna rola nie zapada w pamięć (najlepszy chyba Eames, autor chyba jedynego zafajdanego grypsu w całym filmie "You mustn't be afraid to dream a little bigger, darling."), a każdą z osobna i wszystkie razem dowolna postać z Matrixa wciąga nosem na śniadanie. I żeby nie było - ja się oczywiście zgadzam, że Keanu to drewno, ale widzicie - z tego kawałka pniaka Wachowscy wyciosali figurkę maksymalnie wykorzystującą wszystkie sęki i pasującą idealnie do całej Matrixowej układanki. 2010/08/06 10:18:27
@Brak wyrazistego bad guya.
(as in: na rzecz walki z własnymi demonami) To jest wada? 2010/08/17 01:32:44
żałuję że tak późno obejrzałem film, ale skorzystam z okazji i powiem - wanila.ajs, takiego pierdolenia bzdur to ja na frondzie nawet nie widziałem. Weź se wypożycz dowolną część Rambo i tam oglądaj zaskoczenia, napięcia, wyrazistych bad guyów, sceny warte zapamiętania i wykorzystanie możliwości aktorów. Czego ty wyraz chcesz, żeby Leo płakał w każdej scenie zamarzającymi łzami czy go full retard? A może Ariadne by miała brać udział w akcji donosząc dziecko w 9 miesiącu ciąży? Onelinerów do sobie w Austinie Powersie albo Bondach.
2010/08/19 10:35:39
matriks - wali po mordzie, incepcja - jak to incepcja - zasiewa, kiełkuje, więc matrix bardziej beee... ale nie odbieram mu plamy pierwszeństwa filmowi, ktory wywala mózg na drugą stronę.
plisss, odczepcie się od żony Cobba, bo primo jest martwa, secundo jest własną incepcją Cobba ( no to namieszałam; )) |
|