Menu

pattern recognition

inżynieria memetyczna

Miasta, których wolelibyście nie znać

mrwisniewski

Plan podróży był sprytny - we wtorek koncert w Łodzi, w środę promocja przewonika Krytyki Politycznej o serialach w Poznaniu (jutro postaram się wrzucić moje subiektywne sprawozdanie), akurat mniej więcej w połowie drogi do Szczecina. Wszystko ładnie, gdyby nie zabory. Dostać się do Łodzi pociągiem ze Szczecina to hobbicka wyprawa, można przez Warszawę albo Kutno.

I wtedy pięć dni przed wyjazdem kasują z rozkładu pociągi, dzięki którym droga z Łodzi do Poznania zajmuje 2,5 godziny. Da się dojechać, w 5 albo 7. Albo 10. Na szczęście znalazł się poznański sklep płytowy organizujący wyjazdy na koncerty. Do Poznania TLK, a na koncert i z powrotem busem (tam właśnie miałem okazję posłuchać dyskusji studentów na temat rogatej świni). Sama radość - jazda autostradą A2 nagle nadaje sensu tym wszystkim lekko przynudzającym notkom Wojtka: autostrady są naprawdę w pytkę (ojej, jaki fajny wiadukt pomalowany w tęczę!). Nie mogę uciec od narracji klasowej, widząc te asfaltowe ścieżki dla klasy średniej (i tirów, więc korpo), odgrodzonych płotem i dźwiękoszczelnymi od zapadłych wiosek.

A2

Fear and loathing on A2

Ale kiedy zbliżamy się do Łodzi i trzeba opuścić przyjemną autostradę, do wyboru obwodnica, na niej korek, kierowca skręca w podmiejską osiedlową scieżkę dziurawą jak coś dziurawego i kieruje się w stronę Zgierza. W jakim turnieju smutnych miast wygrał Zgierz? Jedziemy przez zakazaną dzielnicę, ale nagle dociera do mnie, że to nie dzielnica, ale całe miasto jest zakazane. I jeszcze te łódzkie wąskotorowe tramwaje wyglądające, jakby się zaraz miały przewrócić.

Kiedy kończy się Zgierz a zaczyna Łódź? Nie wiem, tak samo jak nie wiem, kiedy kończy się płacz, a zaczyna szloch. Podziwiam eklektyczną architekturę miasta - architektura żalu miesza się z architekturą rozpaczy. Do tego samotne wyspy nowoczesności potęgujące wrażenie. I naprawdę wspaniała Atlas Arena. W sumie się cieszę, że nie muszę spędzić w Łodzi więcej niż godziny. Pewnie to pierwsze wrażenie jest niesprawiedliwe, ale zwyczajnie boję się sprawdzać dalej.

Na drugi dzień chodzimy po Poznaniu, podziwiając kolorową młodzież, ładne (często drogie) ciuchy, ciekawe stylizacje, nie widuję tego w Szczecinie, tak jak nie widuję tylu drogich samochodów. Widać, że miasto bogate. Ale nie widuję też innych rzeczy - np. upadlającej pseudopracy polegającej na trzymaniu reklamowego transparentu. Nie pamiętam też, kiedy ostatni raz widziałem nieocieplone bloki. Poznań sprawia wrażenie olbrzymiego rozwarstwienia, przy nim Szczecin odbieram niemalże jako Skandynawię.

Zając

Na zdjęciu: zając pomalowany w słynne wrocławskie koziołki. Pomysł zerżnięty z berlińskich misiów, tu - z okazji świąt. W mieście stoi pełno fioletowych zajęcy (wygląda to jak reklama Milki), a w Starym Browarze - taki pomalowany. Większy sens dla miasta miałyby koziołki pomalowane w zające, ale co kto lubi.

Miasta, których wolałbym nie znać. Nie od takiej strony.

Komentarze (48)

Dodaj komentarz
  • dekaem

    Panie redaktorze, "wrocławskie koziołki"?

  • tread71

    "słynne wrocławskie koziołki"
    WTF?! Chyba poznańskie koziołki? Miekszkam w Breslau kawał czasu i żadnych koziołków nie stwierdzono.

  • mrwisniewski

    Ależ macie braki z popkultury.

  • gawithpl

    "np. upadlającej pseudopracy polegającej na trzymaniu reklamowego transparentu."

    Pan od "Tanich książek -30%" na Półwiejskiej? Najbardziej mu współczuję zimą. Przy -15 ciągle na posterunku. To nawet ten przebrany za kanapulca Subwaya ma lepiej.

  • arturjac

    @fajny wiadukt

    "Czterdzieści reflektorów". A gdyby było ich dziewięćdziesiąt sześć.

  • unnu

    A ten zając to w którym kurna miejscu? Bo na wejściu do nowej części stoi sporo, ale każdy naklejony ing czy innym bankiem. A ten bez.
    To: starybrowar5050.com/sztuka/dzielasztuki/04 widzieliście?

  • szprota

    Trochę mnie dźgnąłeś tą Łodzią pod łopatkę. Ale OK, z okien samochodu i na trasie, którą przemierzyłeś faktycznie może boleć.

  • czescjacek

    Heh, Łódź, miasto, które dorobiło się na niepłaceniu podatków w Warszawie przez dojeżdżających pracowników. Poznać ripuje mi serdce out.

  • unnu

    @ripuje serdce
    Albowiem bo?

  • mrwisniewski

    @Pan od "Tanich książek -30%" na Półwiejskiej?

    Plus paru studentów.

    @ Najbardziej mu współczuję zimą. Przy -15 ciągle na posterunku.

    O_O

    @To nawet ten przebrany za kanapulca Subwaya ma lepiej.

    Widziałem go! Pewnie, że lepiej, widziałem w życiu gorsze przebrania. Ale i tak.

    @A ten zając to w którym kurna miejscu?

    Przy wyjściu z tej ciasnej części na ten taki taras-łącznik co jest galeria i restauracja z danie dnia ośmiornicą w sosie paprykowym za sto złotych.

  • mrwisniewski

    @Trochę mnie dźgnąłeś tą Łodzią pod łopatkę.

    Przepraszam, bardzo przepraszam.

  • szprota

    GŁOŚNIEJ.
    Anyway, gdyby pan redaktor był kiedyś zainteresowany, czuję się na siłach pokazać Łódź, która nie powoduje zgrzytu zębów.

    @czescjacek: nadal się dorabia. Aczkolwiek mnie układ "tyram w stolicy, mieszkam w Łodzi" zawsze zadziwia, szkoda by mi było tracić czas na dojazdy pomiędzy miastami.

  • obly

    Zależy co kto lubi, ja lubię Łódź, szczególnie miejsca w odległości do ok kilometra od Piotrkowskiej, nie będące Piotrkowską.
    - podobają mi się małe sklepiki których właściciele zamykając pozdrawiając się domykają tanimi kluczami tanie zamknięcia skrywające małe majątki, zamknięcia wyglądające jakby zaraz się miały rozpaść pod naciskiem parnego powietrza.
    - uwielbiam spacer wśród powodzi barwnych rowerzystów Piotrkowską.
    - uwielbiam zachodzić w stare bramy (za dnia) i widzieć sklepiki jakie nie powinny istnieć tam i teraz.
    - fajnie jest pobrykać po barach, pieszo w nocy od baru do baru nawet w deszcz można chadzać w zasadzie nie zamaczając nóg. Troszkę przeszkadza nadmiar narzekania, ale zaczynam to nawet lubić.
    Ale to trzeba mieszkać chyba w Wawie na nowo brutalnie odmóżdzajaco antysocjalnie zaplanowanym grodzonym osiedlu by doceniać małe radości z małego życia społecznego których w Warszawie po prostu brakuje a można zaznać dopiero w jego okolicach typu: Otwock czy Milanówek czy Wiązowna (lub fragmenty Pragi). Może to inne impulsy gromadzę ale coraz mniej mnie rusza i zachwyca nowoczesna architektura sadowiona wbrew ludziom, wbrew ich skali której nie można zawrzeć często pasji, ma być totalnie szybka i totalnie mechanicznie samosterująca ekologicznie i przede wszystkim droga i duża i jakby mówiła "patrz skurwysynu jaka ja jestem nowoczesna i wielka, klękaj i płać". Co z tego że to za kilka chwil będzie szklana zapyziała japa i zardzewiała stal i powyginane blachy ale dziś się puszy jak gimbuska w galerii. Patrzcie na zabudowę biurową w okolicach Marynarskiej i Postępu. Najbardziej drażni brak skali, która jest czytelna i obecna jeszcze jedynie w zapyziałych miastach których domy nie były projektowane pod samochody tylko pod pieszego humanoida pod muchą. Wczoraj zauważyłem w okolicy prosty narożny budyn z lat 30 w okolicy, stał jeden na przekór wszystkiemu, poodpadany i nie pozamiatany ale miał zapraszającą gębę dobrotliwego staruszka z wertersem w pocerowanej kamizelce. Narożne wejście z lekkim zaakcentowaniem wagi tegoż, taka minimalna skromna parada, w sam raz dla listonosza z rentą. Nie jestem krytykiem dzisiejszej architektury, tej nowoczesnej, ona zbiera pewnie oklaski od ludzi którzy z nią sobie wyrastają widząc proste przełożenie wzrostu PKB, a starą architekturę kojarzą jedynie z PRL, a to lekki błąd. PRL - jedyny główny styl jaki wypracował polegał jedynie na pełnym, horyzontalnym i słusznie socjalistycznym prawnym zaaprobowaniem kradzieży: przestrzeni, funkcji i materiałów budowlanych, olano wszelkie idee i zaczęto traktować budowy jako małe wysepki skarbów dla tych co pełnia społeczną funkcję. Jedyna pozostałość po PRL to brak szacunku dla samego siebie w powszechnej akceptacji tego że tylko idioci kradną w nocy, najłatwiej i najbezkarniej kradnie się w biały dzień i najlepiej w imię ochrony najuboższych robi się wiec wszystko nijakie w ostatecznym wyrazie. Niemniej nie wyglądu, nie pychy, nie bezczelności nie mogę wybaczyć nowej architekturze, tylko jej bezduszności, cynizmu, brak pewnego humanizmu i ukłonu w stronę estetyce rasy jej twórców. Ale chyba to już nie będzie ta notka, co do pierwszych wrażeń na temat Łodzi - bardzo dużo osób ma podobne, pewnie ci wspominali o manufakturze że tam jest git, ale w zasadzie manufaktura to taki zamaskowany cudnie wrzodek. Politura udające ładne miasto. Ale ludzie łakną dziś takich pejzaży, trudno im się dziwić spacer zakupy pizza. Schemat życia w wielkim mieście przeniesiony z małej wsi. Ale faktycznie budowa, funkcja, organizacja większych miast przechodzi piekielną metamorfozę poprzez sztuczne powiększanie aort i wpychaniu tam coraz więcej ludzi na jak najmniejszej powierzchni w jak najszybszym tempie. Z drugiej strony małe miasteczka wysychają z ludzi jak krowie łajno. Ale tam...

  • tram_way

    Takiego królika z symbolami Krakowa ostatnio widziałam w Krakowie koło Wawelu i też sprawiało to wrażenie reklamy Milki.

  • digan

    @ obly

    ściana tekstu, więc nie czytałem oczywiście, ale promień kilometra od piotrkowskiej to jest drżenie rąk i ciarki na plecach. Dworzec Łódź Fabryczna to czyste zomie-post-apo, Wschodnia - jedna z najbardziej przerażających ulic, która wygląda jak ta z reportaży o Chicago i Alu Capone'ie. Budynek teatru (czy filharmonii, nie pamiętam) o bryle lekkiej niczym budynki z Blade Runnera.

    Gdzieś jest ładna Łódź, w którymś z wielkich, rozległych parków zapewne, już nie pamiętam za bardzo. Ale generalnie to jest to naprawdę przerażające, przygnębiające śródmieście i ciągnące się kilometrami smutne blokowiska.
    Szedłem kiedyś przez śródmieście nocą i przestał mnie dziwić mem "znowu ta Łódź'. Tam nawet ludzie wyglądają, jakby jeździli karetkami z pavulonem albo chowali dzieci w beczkach.

  • embercadero

    Apropos Poznania i jego widocznego "bogactwa" - lubię to miasto i lubię w nim bywać (no a jak wreszcie dobudują ten kawałek autostrady pod Warszawą to w ogóle zamierzam bywać bardzo często) ale jest jedna rzecz która poznaniaków odróżnia i której nie rozumiem, a która wpływa bardzo na ich odbiór przez okazjonalnego wizytatora: generalnie moje wrażenie jest takie że w Poznaniu ludzie permanentnie, nawet na zwykłe zakupy chodzą wypindrzeni jak gdzie indziej co najwyżej do klubu i to też z tych droższych. Stąd wrażenie bogactwa. Jedno z moich pierwszych wrażeń z Poznania - jestem przejazdem, zatrzymałem się na kawę, siedzę sobie w Coffee Heaven w jakiejś galerii handlowej (bynajmniej nie w browarze, tylko w jakiejś "pośledniej") i szczęka mi coraz bardziej opada, bo co która panna mnie mija to wylaszczona jak w sobotę pod drogim klubem. A był zwykły dzień i centrum handlowe gdzie główną atrakcją był jakiś Kerfur czy inne Tesco. Faceci podobnie. Nie wiem z czego to wynika, w Warszawie, a i w innych znanych mi miastach też, czegoś takiego się nie spotka, nikt w życiu by mnie nie namówił by się jakoś stroić czy szykować idąc na zwykłe zakupy. Także to nie chyba miara zamożności tylko cholera wie czego.

    A co do Łodzi - obawiam się że moje wrażenie jako generalnie nieznającego tego miasta a tylko przejeżdżającego od czasu do czasu jest podobne. Ale domyślam się że to czego w tym mieście najlepsze nie widać na pierwszy rzut oka, podobnie zresztą jak w Warszawie.

  • cowboytomash

    @szprota
    "Anyway, gdyby pan redaktor był kiedyś zainteresowany, czuję się na siłach pokazać Łódź, która nie powoduje zgrzytu zębów. "

    To ja też bardzo proszę, bo dotychczasowe wizyty w Łodzi zbudowały w mojej głowie obraz miasta złożonego z trzech typów architektury: zabytkowa Piotrkowska, retronowoczesna Manufaktura i rozpaczliwa żal.

  • maxriter

    @digan
    "(...) promień kilometra od piotrkowskiej to jest drżenie rąk i ciarki na plecach."

    Lepiej bym tego nie ujął, zważywszy, że nawet jeśli myśleć o Piotrkowskiej tylko jako deptaku, to taka Radwańska powinna się chyba w tym kilometrze jeszcze zmieścić.

  • das.jaszczomp

    Szprota dała odpór za Łódź, a ja się obrażam za Zgierz oceniony z poziomu krajowej Jedynki i nagrodzony niesłusznie pucharem dla najsmutniejszego miasta. Jak mówili poprzednicy, i tu warto zjechać z głównej trasy, a odruch wymiotny zniknie samoistnie.
    A tabliczki "Łódź" faktycznie można nie zauważyć, zakrywają ją skutecznie leśne krzaczory.

  • digan

    @maxriter
    "że nawet jeśli myśleć o Piotrkowskiej tylko jako deptaku, "

    taki deptak, że samochody po nim jeżdżą i tramwaje w poprzek tegoż. A Piotrkowska nocą to też brr, ciarki.

  • sheik.yerbouti

    @taki deptak, że samochody po nim jeżdżą i tramwaje w poprzek tegoż. A Piotrkowska nocą to też brr, ciarki.

    Ale to weźcie rzućcie jakimiś pomysłami na poprawę; właśnie robię z kolegamy konkurs na update Piotrkowskiej ( w sensie samej ulicy z tzw. małą architekturą), mamy swoje pomysły ale tambylcy przecież mogą wiedzieć więcej/lepiej.

  • vontrompka

    @tak samo jak nie wiem, kiedy kończy się płacz, a zaczyna szloch

    miłość do Łodzi musi mieć coś z perwersji. mnie tam czasem ciągnie -- a jak dociągnie, to zasmuca; bo taka jakaś tandetna, rozpadająca się małomiasteczkowość przeskalowana do milionowego miasta może tylko smucić.

    natomiast ms2 jest znakomite.

  • gothmucha

    Sorry, że bez podziałów, będę pisał wątkami.

    @Zgierz
    jakbyś pojechał do Pabianic, to byś dopiero zobaczył lidera rankingu. Zgierz i Łódź przy Pabianicach to oazy dobrobytu i radosnej nadziei na przyszłość.
    @tramwaje
    ciesz się, że widziałeś, niedługo zlikwidują.
    @dworzec Fabryczny
    każdemu polecam wycieczkę na południe od dworca, to miasto nie potrafiło od 150 lat zbudować chodnika łączącego peron z ulicą.
    @wycieczka
    mogę oprowadzić i pokazać kilka fajnych miejsc, szczególnie jak ktoś lubi postapokaliptyczne klimaty. niestety w przeciwieństwie do szproty nie gwarantuję optymistycznego przesłania.
    @Łódź jako całość
    kocham, ale to miłość beznadziejna i pełna masochistycznego przywiązania żony alkoholika, która wierz, że on się kiedyś w końcu zmieni.

  • mrwisniewski

    @natomiast ms2 jest znakomite

    Kto?

    @sheik

    O jaki cwany.

  • gothmucha

    A zresztą, słynne Nie Łódź się.

  • gothmucha

    @mrw i ms2
    Muzeum Sztuki 2 w Manufakturze

    @sheik i Piotrkowska
    ja już obiecałem ludziom, że na temat Piotrkowskiej się nie będę wypowiadał, ale jeśli chcesz, to Ci dobrze poradzę, żebyś dał sobie serdecznie spokój. to już tylko 1265 konkurs na Piotrkowską, który i tak w najlepszym wypadku trafi na półkę, bo właśnie zdezerterował jedyny człowiek z urzędu miasta, który cokolwiek kumał w temacie i w dodatku był odpowiedzialny za tę ulicę. generalnie jak chcesz i masz ochotę pogadać o klimatach wokół tej ulicy i konkursu, to zapraszam na gazetowego mejla.

  • pan.woland

    @tambylcy przecież mogą wiedzieć więcej/lepiej.

    Tambyllcy jako mieszkańcy tamtejszych kamienic czy tacy, którzy dojeżdżają na imprezy? Bo ci pierwsi widzą Pietrynę jako kibel dla psów i najlepiej żeby wieczorami była cisza i zero życia. Mała architektura, to wydaje mi się, że za wiele było już pomysłów, które wprowadzono w życie jednocześnie. Widziałeś zdroje Kropwnickiego?

    Mnie najbardziej było szkoda tych moich znajomych, którzy szczerze wierzyli że to miasto ma szansę na ESK 2016 i dość aktywnie działali w tej sprawie. Niestety sporo apologetów łódzkości traktuje wady jako zalety, które wpisują się w tzw. przez nich "klimat Łodzi".

  • pan.woland

    @jakbyś pojechał do Pabianic, to byś dopiero zobaczył lidera rankingu. Zgierz i Łódź przy Pabianicach to oazy dobrobytu i radosnej nadziei na przyszłość.

    Czy ja wiem? Dla mnie Pabianice to zawsze była miniaturka Łodzi, podobnie Zgierz.

  • janekr

    @Szczecin

    A Szczecin ma bohaterów licznych książek Moniki Szwaji. Nie wiem tylko, czy liczyć to na plus, czy wręcz przeciwnie.
    I faktycznie, w ostatniej książeczce, rozdawanej w empikach za darmo, bohater wiezie bohaterkę nad morze autostradę, aż w końcu rezygnuje, bojąc się korka.

  • arturjac

    Janku, przeczytałeś książkę, bo dali ci ją za darmo w Empiku?

  • janekr

    @Janku, przeczytałeś książkę, bo dali ci ją za darmo w Empiku?

    Nie, nie dlatego.
    W wielu kontekstach książki Szwaji są miłe. A ta darmowa ma jedną zaletę - to w istocie króciutki konspekt nie obleczony zbędnym farszem.

  • digan

    @ janekr

    "książki Szwaji "

    grammar nazi - Szwai.

  • mrwisniewski

    @A Szczecin ma bohaterów licznych książek Moniki Szwaji. Nie wiem tylko, czy liczyć to na plus, czy wręcz przeciwnie

    A to do tematu notki ma się właściwie jak?

  • maxriter

    @digan
    "taki deptak, że samochody po nim jeżdżą i tramwaje w poprzek tegoż. A Piotrkowska nocą to też brr, ciarki."

    Wiem, wiem. Sam miałem wątpliwości co do użycia słowa "deptak", ale alternatywą byłoby coś na kształt "odcinek Piotrkowskiej teoretycznie nieprzeznaczony dla ruchu pojazdów między rondem Wolności, a Alejami", bo przecież ta ulica się na nim nie kończy. Mam jednak wrażenie, że od pewnego czasu wszyscy myślą inaczej, przez co fragment Central-Universal jest krainą, kędy legły cienie.

    @sheik.yerbouti
    "Ale to weźcie rzućcie jakimiś pomysłami na poprawę; właśnie robię z kolegamy konkurs na update Piotrkowskiej ( w sensie samej ulicy z tzw. małą architekturą), mamy swoje pomysły ale tambylcy przecież mogą wiedzieć więcej/lepiej."

    Mój pomysł to zarzucić uporczywą terapię. Ta ulica jest spartolona na tak wielu płaszczyznach, że to tylko marnowanie czasu i pieniędzy, bo tam naprawdę nic nie wypali (o czym nieco szerzej już napisał gothmucha).

  • blinski

    @maxriter
    'Mój pomysł to zarzucić uporczywą terapię. Ta ulica jest spartolona na tak wielu płaszczyznach, że to tylko marnowanie czasu i pieniędzy, bo tam naprawdę nic nie wypali (o czym nieco szerzej już napisał gothmucha)'

    Co by się chyba równało całkowitemu zmonopolizowaniu organizacji ludziom miejskiego czasu wolnego przez centra handlowe. Wtedy Łodź stała by się chyba pierwszym dużym miastem z czarnych proroctw urbanistów miejskich.

  • digan

    Już jest takim miastem, przecież jedyne miejsce w centrum, do którego można sobie pójść, kupić lody w budce i usiąść na ławce to - no właśnie - Manufaktura.

  • wssbck

    "Już jest takim miastem, przecież jedyne miejsce w centrum, do którego można sobie pójść, kupić lody w budce i usiąść na ławce to - no właśnie - Manufaktura."

    Raz byłem jedynie w Łodzi (w sensie, że nie do końca tylko przejazdem) ale trochę pojeździłem i rzeczywiście, jedynie Manufaktura skłoniła mnie do zatrzymania się. Tylko to trochę tak jakbym miał wybierać się na wieczór w Krakowie do Bonarka City Center.

  • gothmucha

    Ja mógłbym o Piotrkowskiej długo, ale mam o tym szereg notek i nie chcę zwyczajnie zanudzać mrw i pozostałych łódzkim smętoleniem. Jak ktoś ciekawy, to zapraszam (kolejność chronologiczna):
    Raz, dwa,trzy i jeszcze trochę ogólniej na koniec.

  • blinski

    @digan
    'Już jest takim miastem, przecież jedyne miejsce w centrum, do którego można sobie pójść, kupić lody w budce i usiąść na ławce to - no właśnie - Manufaktura.'

    Będąc w Łodzi pietryną szedłem dwa razy. Raz w październiku zeszłego roku, kiedy odwiedzałem festiwal komiksu - pusto, cicho, głucho. Stał jeden pan sprzedający stare niemieckie winyle i chodził drugi, dzwoniąc dzwonkiem z jakiegoś powodu, nie pamiętam. A, dwa razy chciano wysępić szluga. To były jedyne atrakcje na całej dugości.
    Natomiast cztery lata temu wczesnym latem przewalało się mnóstwo ludzi, dużo ogródków i knajp, tanie piwo, aż się chciało łazić, usiąść, poobserwować. W odwiedzonej tego samego dnia Manufakturze ludzi było mniej. Ale nie wiem, może dziś nawet w lecie wygląda to znacznie gorzej. W każdym razie wtedy wszystko wyglądało w miarę świeżo, a w październku 2010 - może to kwestia pory roku - na nieco zaniedbane i wykonane na tyle kiepsko, że się sypało (pozapadana kostka - właśnie, sama kostka bauma niczym na Chmielnej, wcześniej tego nie zauważyłem; nierówne studzienki, badziewnie wykonane drobne naprawy, wszystko nieco zszarzałe od brudu).

  • szprota

    Latem są ogródki i Pietryna ożywa, to fakt. Inna sprawa, że mało który ładny, ale przynajmniej chce się posiedzieć przy browarze.
    Knajp nadal jest sporo i można pokrążyć po ścisłym centrum w sobotnią noc bez knucia, co się gdzie dzieje, bo wszędzie blisko.

    Oraz tym więcej romantycznym ja jednak w ciemno polecam wizytę na Księżym Młynie, niedaleko od centrum, a kawałek zupełnie innego świata niż bramy na Wschodniej.

    Generalnie mam takie poczucie jak Gothmucha, że choćby się chciało, to niewiele z tym miastem da się zrobić, mimo spektakularnych wymian ekipy rządzącej. A z drugiej strony, cholera, łażę po tych swoich Bałutach, oglądam międzywojenne chałupki na Julianowie czy poniemieckie domki na Berlinku i szlag mnie trafia, że zawala się taki potencjał.

    No.

  • karakachanow

    A czy cały urok Łodzi nie polega na tym, że jest najszybciej kurczącym się wielkim miastem (pow. 750 tyś. czy coś) Europy obok Ufy? Czy wszystko musi być postępem, lśniące? Czy Łódź nie ma mieć uroku lekko zapuszczonego miasta?

  • ramone.alcin

    @karakachanow

    Evolve or die.

  • ramone.alcin

    No nie, Lodz wymiata: lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,9493953,Lodz__policja_poszukuje_sprawcy_gwaltu_na_mezczyznie.html

  • mrwisniewski

    @lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,9493953,Lodz__policja_poszukuje_sprawcy_gwaltu_na_mezczyznie.html

    OMG WYGLĄDA JAK CZEŚĆJACEK!

  • barts_706

    www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/NieLodzmysie/menuid-215.html
    I to w zasadzie tyle w temacie.

  • arturjac

    @W wielu kontekstach książki Szwaji są miłe.

    O, tutaj.

  • skanny

    Jako od urodzenia mieszkający przy ulicy Wschodniej w Łodzi muszę zaprotestować. Otóż nie mówi się "Wschodnia", tylko "Havana". A mówię to po ujrzeniu jednego pasa rozkopanego (naprawa drogi) i żuli traktujących piasek spod jezdni jak plaże w czasie lata. Grube panie do biustonosza rozebrane i panowie w "garniakowych" spodniach pod wielkanoc siedzący na plaży (czyt. piasku z robót). Ehh, tubylcy nie..."zrozumią."

    A jeśli ktoś hardcoru spragniony - Piotrków Trybunalski, centrum. Oto miejsce dla survivalu. Nie wiem jak teraz - może coś się zmieniło, ale ~10 lat temu centrum PT wyglądało jeszcze gorzej niż wschodnia - gdzieniegdzie poprzetykane sklepami z tak zacnymi markami jak Adidas i Nike. Roznosiłiem tam przypadkiem ulotki, i jak o 20:00 usłyszałem, że mam się szlajać w tych bramach to serce mocniej mi zabiło. Tam właśnie szukać mocnych wrażeń, wschodnia to mały pikuś.

  • skanny

    Jako od urodzenia mieszkający przy ulicy Wschodniej w Łodzi muszę zaprotestować. Otóż nie mówi się "Wschodnia", tylko "Havana". A mówię to po ujrzeniu jednego pasa rozkopanego (naprawa drogi) i żuli traktujących piasek spod jezdni jak plaże w czasie lata. Grube panie do biustonosza rozebrane i panowie w "garniakowych" spodniach pod wielkanoc siedzący na plaży (czyt. piasku z robót). Ehh, tubylcy nie..."zrozumią."

    A jeśli ktoś hardcoru spragniony - Piotrków Trybunalski, centrum. Oto miejsce dla survivalu. Nie wiem jak teraz - może coś się zmieniło, ale ~10 lat temu centrum PT wyglądało jeszcze gorzej niż wschodnia - gdzieniegdzie poprzetykane sklepami z tak zacnymi markami jak Adidas i Nike. W sensie zajmujący całe centrum slams gdzie cokolwiek się sprzedaje (czyt. dresy). Roznosiłiem tam przypadkiem ulotki, i jak o 20:00 usłyszałem, że mam się szlajać w tych bramach to serce mocniej mi zabiło. Tam właśnie szukać mocnych wrażeń, wschodnia to mały pikuś.

Dodaj komentarz

© pattern recognition
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci