Menu

pattern recognition

inżynieria memetyczna

Super8!

mrwisniewski

Wszystko, co wiedziałem o "Super8" przed seansem:

Super8

Poszedłem, bo J.J. Abrams po "Mission:Imposibble 3" i "StarTreku" ma u mnie otwarty kredyt zaufania, jeśli chodzi o kinówki (o serialach dziś zapomnijmy, ok, get lost). 

Po seansie zaś mogę napisać:

  • idźcie do kina
  • zostańcie na napisach
  • 1979 to dobry rocznik
  • Spielberg naprawił błędy młodości
  • aktorska młodzież w tym filmie jest REWELACYJNA.

I przede wszystkim - THIS FILM IS AWESUM. 

Komentarze (42)

Dodaj komentarz
  • max_zorin

    Podobało mi się (rewelacyjny początek wakacji! kurna, przecież ja pracuję...), ale też trochę zgadzam się z Oleszczykiem.

  • mrwisniewski

    @, ale też trochę zgadzam się z Oleszczykiem.

    Ojej, nie wiem co jest najsmutniejsze w tej notce, że przeszło mu przez klawiaturę "kino nowej przygody", czy że nie umie po prostu cieszyć się kinem.

  • hellk

    @Oleszczyk

    Z jego recenzji wynika że to raczej nowa wersja Goonies - który uwielbiam. Grupa prawie identyczna, są Fratelli i nawet ich uwięziony krewny. Tak?

  • mike.mob

    @mrw
    Oleszczyk jest boski: "Fatalną wadą Super 8 jest przeładowanie scenariusza, sprawiające że film zdaje się szukać tematu przez cały czas projekcji, mimo że ten leży tuż pod nosem tyle że nie zostaje należycie zdramatyzowany."
    Uwielbiam krytyków, którzy wiedzą lepiej, co reżyser chciał pokazać. Dla mnie połowa frajdy na Super 8 to był właśnie ten klimat USA, którego już nie ma. Niby co dałoby rozwinięcie tematu kosmity, co nowego jeszcze można by tu pokazać?

    Also: chyba zazdroszczę dzisiejszym dzieciakom. Załapując się na nurt robienia starych filmów i seriali drugi raz, the right way mają szansę uniknąć wielu daremnych pozycji filmów. Mnie np. E.T. nudził już jak byłem młody. A w ogóle to

  • mike.mob

    ...to pomyślałem, że siostry Fanning to byłby za kilka lat dobry materiał na Angie M., gdyby znalazł się ktoś dostatecznie szalony by zekranizować trylogię Sprawl Gibsona. Młodsza mogłaby zagrać w "Count Zero", a starsza od razu dorosłą wersję w "Mona Lisa Overdrive".

  • ramone.alcin

    @zekranizować trylogię Sprawl Gibsona

    Wykaze sie tutaj okropnym egoizmem, ale po prostu nie chce, zeby te ksiazki ekranizowano, bo nie chce zeby wizja rezysera zagluszyla moj osobisty odbior swiata Gibsona. Moze to glupie (pewnie tak) i moze mnie zaflejmujecie na smierc (na pewno!), ale tak juz mam.

  • mrwisniewski

    @Z jego recenzji wynika że to raczej nowa wersja Goonies - który uwielbiam. Grupa prawie identyczna, są Fratelli i nawet ich uwięziony krewny. Tak?

    Goonies plus E.T.

    Tylko zrobione, like, naprawdę dobrze. Jakoś tak bardziej, hm, szczerze.

    @ Dla mnie połowa frajdy na Super 8 to był właśnie ten klimat USA, którego już nie ma

    (i którego nigdy nie było, memetyczne USA)

    Ten film byłby dobry, nawet jakby się nic w nim nie działo.

  • mike.mob

    @mrw
    "i którego nigdy nie było, memetyczne USA"
    Hej, no przecież jasne, ale dziś nie ma go i w wyobraźni.

    "Ten film byłby dobry, nawet jakby się nic w nim nie działo."
    Dokładnie, ja odniosłem wręcz wrażenie, że reżyser chciał się pobawić widzem - gdy w końcu pojawia się nasz gagatek, ja odczułem lekki zawód, że nie możemy dalej oglądać jak nasi bohaterowie kręcą swój "Planet Terror".

  • taqwa

    Wszystko pięknie i 100 procent racji panie redaktorze, ale gdzieś pan był przez ostatni rok, że nic nie wiedział pan o "Super 8"?

  • mrwisniewski

    @ale gdzieś pan był przez ostatni rok, że nic nie wiedział pan o "Super 8"?

    Co to znaczy - nie wiedziałem? Wiedziałem, tylko specjalnie unikałem informacji, a kina były tak miłe, że nie puściły trailerów, jak byłem.

  • wo

    Prosto po pokazie blipowałem, że to wreszcie film, który łopatologicznie pokaże Braineaterowi, że marihuana jest szkodliwa. Bo chociaż to zgrany stereotyp popkulturowy, ja i tak rżałem od tej sekwencji, że pewna postać drugoplanowa najpierw dużo opowiada o tym, jak kocha swój samochód i jak ważne jest dla niej to, żeby nikt nie pobrudził tapicerki. A potem zapala w tym samochodzie skręta, i...

  • mrwisniewski

    @Prosto po pokazie blipowałem, że to wreszcie film, który łopatologicznie pokaże Braineaterowi, że marihuana jest szkodliwa.

    Hihi.

  • mike.mob

    @wo
    widząc tę postać znów zadałem sobie pytanie, czy da się amerykańskim filmie pokazać takiego klasycznego luzaka, żeby nie wyglądał jak Shaggy.

  • meisels

    @mrw "Ten film byłby dobry, nawet jakby się nic w nim nie działo."

    Exactamente! W ogóle nastolatki na rowerach (jak w The Suburbs Arcade Fire) zawsze mnie wzruszają a więc to, plus jeszcze nastoletnie innuendo Joe/Alice to był dla mnie nostalgiczny overkill. A tutaj kolejny skwaszeniec któremu się nie podobało, bo się spodziewał Godzilli: kulturaliberalna.pl/2011/06/20/ciecierski-moze-i-osiem-ale-niekoniecznie-super-o-filmie-%E2%80%9Esuper-8%E2%80%9D-j-j-abramsa/

  • mrwisniewski

    @Tadeusz Ciecierski, doktor filozofii, pracownik Uniwersytetu Warszawskiego, członek redakcji Kultury Liberalnej.

    Hahahahaha. Jezu, tak słabego tekstu dawno nie czytałem.

  • inz.mruwnica

    A Majmurka o Melancholii czytałeś? (ja nie, i tej dyskusji też nie, bo wiadomo...)

  • wo

    @mike.mob
    "widząc tę postać znów zadałem sobie pytanie, czy da się amerykańskim filmie pokazać takiego klasycznego luzaka, żeby nie wyglądał jak Shaggy."

    Ciężka sprawa, bo luzak nie może się golić. Więc tak czy siak wygląda jak Shaggy :-)

  • mrwisniewski

    @A Majmurka o Melancholii czytałeś? (ja nie, i tej dyskusji też nie, bo wiadomo...)

    Już tak. Na początku jest lekkie pierdolnięcie, potem staranna analiza, a na końcu Majmurkowi wyszedł Kieślowski z rozporka i zrobiło mi się smutno.

  • braineater

    @ da się amerykańskim filmie pokazać takiego klasycznego luzaka, żeby nie wyglądał jak Shaggy.

    to potrafią Anglicy: 3.bp.blogspot.com/_Cs_Cr6e5vWw/SooC_ysPCxI/AAAAAAAADZI/x754eEAEXJg/s1600/Withnail2009_468x320.jpg

  • max_zorin

    @Ojej, nie wiem co jest najsmutniejsze w tej notce, że przeszło mu przez klawiaturę "kino nowej przygody", czy że nie umie po prostu cieszyć się kinem.

    Wystąpię jako adwokat diabła ("mów mi tato!"): na fejsie Oleszczyk jarał się jak dzieciak przed premierą "Super 8" (jego teksty z podstawówki są naprawdę rzadkim przykładem miłości do X Muzy). Na "Kino nowej przygody" spuśćmy zasłonę milczenia, wszak to spektakularny wkład polskiej krytyki filmowej do światowego filmoznawstwa. Inna sprawa, że w porównaniu z klasykami tego nurtu rzeczony film nie wypada już tak super, ale może w ogóle nie o to tutaj chodzi (albo ja już tych klasyków nie pamiętam?). Oglądałem kopię cyfrową (pewnie nie ma już innych) i na moim bilecie widniało symboliczne "SUPER 8 CYFRA". Ładne, nie?

    @Ten film byłby dobry, nawet jakby się nic w nim nie działo.
    Tak! Moja dziewczyna powiedziała, że obcy jej nie przeszkadzał, a w zasadzie mogłoby go nie być. Mnie najbardziej rozczulił chłopak czytający instrukcję obsługi walkmana.

  • mrwisniewski

    @Wystąpię jako adwokat diabła ("mów mi tato!"): na fejsie Oleszczyk jarał się jak dzieciak przed premierą "Super 8" (jego teksty z podstawówki są naprawdę rzadkim przykładem miłości do X Muzy).

    !!! niesamowite. Co się stało w międzyczasie, że skończyło się tekstem o "braku centrum dramatycznego"?

    @Inna sprawa, że w porównaniu z klasykami tego nurtu rzeczony film nie wypada już tak super, ale może w ogóle nie o to tutaj chodzi

    Well. Zacytuję Oleszczyka "Nostalgiczne cacko za grube miliony; wypolerowany na wysoki połysk, a następnie spryskany sztuczną patyną Grindhouse dla nieletnich Super 8 stanowi ambitną próbę wskrzeszenia tzw. kina nowej przygody" i wskażę, gdzie popełnia błąd. To nie jest "Grindhouse dla nieletnich", bo nikt tu się nie bawi w "hej, zróbmy nowe kino przygodowe jak za dawnych lat". Więc nie ma też wskrzeszania; wtedy target byłby młodzieżowy (a JJ specjalnie nawrzucał fucków, żeby podnieść rating), a akcja działa się współcześnie (jak u Tarantino i Rodrigueza zresztą). To jest pastisz tamtego kina; to jest E.T. i Goonies w wersji Batman Begins, Casino Royale i Jj-owego StarTreka. Prawdziwszy, bo pozbawiony spielbergowskiego strachu przed dojrzewaniem i dziewczętami.

  • gwozdziu2

    Zgadzam się co do aktorstwa dzieciaków - jest rewelacyjne i miejscami o parę klas lepsze od nominowanego naście lat temu Osmenta. Zastanawiam się tylko, jak bardzo w takim odbiorze pomogła scena "pożegnania na peronie".
    Sam film w filmie, a zwłaszcza jego finalna wersja - re-we-la-cy-jna. W zasadzie to najchętniej ją taktowałbym jako film właściwy z dwugodzinnym wprowadzeniem pt "making of".

  • mike.mob

    @mrw
    "a akcja działa się współcześnie"

    Nie bardzo, może w sensie "ducha" niektórych rzeczy (złe służby, trochę bardziej ogarnięte dzieciaki, obcy obcy, itp.), ale scenograficznie to jest spójne.

  • mrwisniewski

    @Nie bardzo, może w sensie "ducha" niektórych rzeczy (złe służby, trochę bardziej ogarnięte dzieciaki, obcy obcy, itp.), ale scenograficznie to jest spójne.

    Nie rozumiem z czym konkretnie polemizujesz, możesz pełnym zdaniem?

  • wo

    @gwozdziu
    "Sam film w filmie, a zwłaszcza jego finalna wersja - re-we-la-cy-jna"

    I ciekawa z punktu widzenia klasowej metafory zombie. Dzieciakom dali wolną rękę w sprawie kręcenia tego filmu, większość dialogów jest improwizowana - np. kapitalne "he knows". I okazało się, że kiedy puścili wodze wyobraźni, wymyślili opowieść o zombie z wyraźnym profilem klasowym, z proletariatem, klasą średnią (detektyw) i klasą wyższą (zły fabrykant).

  • mike.mob

    @mrw
    Jeżeli tak to źle Cię zrozumiałem. Założyłem, że "a akcja działa się współcześnie (jak u Tarantino i Rodrigueza zresztą)." odnosiło się do S8.

  • geo3

    Nakręciłeś mnie dodatkowo na pójście do kina a próbuję znaleść czas na to o prawie tygodnia.

    Co do seriali od Abramsa to się nie zgodzę. Fringe uwielbiam, Lost mnie znudziło.

  • mrwisniewski

    @mike.mob

    Chodzi mi o to, że gdyby to było "nowe kino przygodowe", to akcja powinna być osadzona współcześnie. Ale nie jest, bo to nostalgia dla GenXów.

  • gwozdziu2

    @wo
    "dzieciakom dali wolną rękę".
    Ha! Nie wiedziałem o tym, dopiero teraz wygooglałem. Więc rzecz jest podwójnie świetna.
    Ale z drugiej strony... od niepamiętnych czasów epidemie zombie (albo inne końce świata) wynikały z tego, że jacyś tam naukowcy pracujący dla jakichś tam bogaczy (ew. dla wojska) coś tam spierdolili, po czym ofiarami padali najbiedniejsi. Klisza w kliszy w kliszy, nie doszukiwałbym się tu jakiejś świadomości klasowej u trzynastolatków...

  • max_zorin

    @mrw
    "!!! niesamowite. Co się stało w międzyczasie, że skończyło się tekstem o "braku centrum dramatycznego"?"

    Może faktycznie zabrakło centrum dramatycznego? Nie wiem, nie przesiaduję w centrum stylistycznym im. Oleszczyka. Trzeba by zapytać autora!

    @...i wskażę, gdzie popełnia błąd.
    Oleszczyk rzeczywiście przestrzelił z tymi nieletnimi. Współcześnie "grindhouse dla nieletnich" to sprzeczność, wszak kino dla dzieciaków musi być uzbrojone w zabawki, gry etc. A Amblin Entertainment i Bad Robot (średni budżet) wyprodukowały film dla dzieciaków, które WTEDY oglądały produkcje Spielberga i Lucasa. Oczywiście JJ nie "nawrzucał specjalnie fucków, żeby podnieść rating" - to tak nie działa w Hollywood: ten film od początku nie miał szans na dzieciaków (vide drugie zdanie).
    A historia w "Death Proof" nie rozgrywa się współcześnie, bo radykalny feministyczny przekaz (uwielbiam!) nie mógł być umiejscowiony WTEDY i w tamtym środowisku (ja wiem, że można było się cofnąć do drugiej fali, ale chyba nie wszystko by się zgadzało)? O Rodriguezie nie wspominam, bo on zawsze wrzuca tę samą scenę strzelaniny (z małymi wyjątkami) rozciągniętą do 90 minut.

    @wo
    "I ciekawa z punktu widzenia klasowej metafory zombie".

    Mikołaj Marcela miałby używanie...

  • wo

    @gwozdziu
    "Ha! Nie wiedziałem o tym,"

    Zgryźliwym, zgorzkniałym tonem zauważę, że jakbyś czytał papierową "Wyborczą"...

    " Klisza w kliszy w kliszy, nie doszukiwałbym się tu jakiejś świadomości klasowej u trzynastolatków..."

    No właśnie to jest pod-świadomość, to ich automatyczny, bezrefleksyjny wybór.

    @max.zorin
    "Mikołaj Marcela miałby używanie..."

    Wysłałem mu maila prosto z junketu. Ten "film w filmie" idealnie pasuje do jego tez, na ile je rozumiem.

  • mrwisniewski

    @Może faktycznie zabrakło centrum dramatycznego? Nie wiem, nie przesiaduję w centrum stylistycznym im. Oleszczyka. Trzeba by zapytać autora!

    Nie jest rzecz w tym, czy zabrakło czy nie, tylko jak a) można kochać kino b) mówić o nim takim językiem. Oglądanie filmu jest jak uprawianie miłości z piękną kobietą, a nie remanent w sklepie żelaznym, na litość!

    @A historia w "Death Proof" nie rozgrywa się współcześnie, bo radykalny feministyczny przekaz (uwielbiam!) nie mógł być umiejscowiony WTEDY i w tamtym środowisku (ja wiem, że można było się cofnąć do drugiej fali, ale chyba nie wszystko by się zgadzało)?

    Och, to taki typowy tarantintonowy bezczas, ale jednak dziś, nie wczoraj: dziewczyny rozmawiają o starych filmach.

    @ "nawrzucał specjalnie fucków, żeby podnieść rating" - to tak nie działa w Hollywood

    No ja tam widzę tego tropa tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/AvoidTheDreadedGRating
    ale tu się przecież zgadzamy, nie dla dzieciaków, dla GenX. Więc to porównanie z E.T. można zawinąć w papierek po MilkyWay.

    @"I ciekawa z punktu widzenia klasowej metafory zombie".

    Chyba za to nie lubię filmów o zombie, to jest wciąż ta sama metafora.

  • gfedorynski

    Właśnie wróciłem i 100% racji panie redaktorze. Piękne. Strasznie się cieszę, że nie dałem się zaspojlerować.

    Mój ojciec był dokładnie wtedy w USA na postdocu (mam mnóstwo kolorowych slajdów), więc dla mnie mityczna memetyczna Ameryka wygląda dokładnie tak.

    Młodzież re-we-la-cyj-na. Kurcze Elle Fanning ma dzisiaj 13 lat, a w filmie prowadzi samochód.

    Znamienne, że oglądamy to z cyfrowych kopii już.

    @Oleszczyk
    Co za smutny gość.

  • granul

    @gfedorynski
    "Znamienne, że oglądamy to z cyfrowych kopii już. "

    nie lubię.

  • mrwisniewski

    @nie lubię.

    Czemu? Magia kina nie siedzi w zjechanej taśmie, na której nic nie widać.

  • granul

    @mrwisniewski

    "Magia kina nie siedzi w zjechanej taśmie, na której nic nie widać."
    Dla mnie trochę siedzi. Przynajmniej kawałek.

  • mrwisniewski

    @Dla mnie trochę siedzi. Przynajmniej kawałek.

    Ja wolę, jak film wygląda tak, jak sobie to zażyczył twórca.

  • gwozdziu2

    @jak sobie zażyczył twórca

    Tak! Tylko BDRip minimum 720p AC3! Żadnych półśrodków!

  • mrwisniewski

    @Tak! Tylko BDRip minimum 720p AC3! Żadnych półśrodków!

    Litości, BR-ki na amazonie są tak tanie, że wstyd kraść.

  • granul

    @Ja wolę, jak film wygląda tak, jak sobie to zażyczył twórca.

    Z tego co pamiętam, w ostatniej dekadzie raz trafiłem na taśmę, co do której mam pewność że zjeździła pół europy. To był "Manhattan".

  • gfedorynski

    @cyfra

    Ale zrobiliby coś w tych kinach z subpixel antyaliasingiem, bo często wygląda śmiesznie.

  • max_zorin

    @mrw
    "Nie jest rzecz w tym, czy zabrakło czy nie, tylko jak a) można kochać kino b) mówić o nim takim językiem. Oglądanie filmu jest jak uprawianie miłości z piękną kobietą, a nie remanent w sklepie żelaznym, na litość!"

    Oleszczyk jest zapatrzony w klasyków m.in. amerykańskiej krytyki filmowej. Być może chce się jakoś wyróżnić w Bolandzie, stąd ta stylistyczna kulturystyka i "punch line w każdej linijce" to akurat Afro Kolektyw, ale na serio miał tak Baudrillard. Niestety Michałowi czasami wychodzi z tego "Baudrillard", jak w tytule piosenki pewnego zespołu, który zapadł w śpiączkę: "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków". Bywa, ale niektóre teksty Oleszczyka prowokują do myślenia (vide ten o The Social Network). No i do flejmów.

    @Och, to taki typowy tarantintonowy bezczas, ale jednak dziś, nie wczoraj: dziewczyny rozmawiają o starych filmach.

    Och, to tak jak u mnie: difoltowo mam ustawiony w telewizorku TCM i cały czas rypię te stare filmy.

    @No ja tam widzę tego tropa tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/AvoidTheDreadedGRating
    ale tu się przecież zgadzamy, nie dla dzieciaków, dla GenX. Więc to porównanie z E.T. można zawinąć w papierek po MilkyWay.

    To ciekawy tro(o)p(er). Ja bym raczej z etykietką "Abrams" uciekał do dzieciaków, bo fani "Lostów" i tak przyjdą do kina, ale może dlatego właśnie nie jestem producentem filmowym...

    @WO
    "I ciekawa z punktu widzenia klasowej metafory zombie".
    @mrw
    "Chyba za to nie lubię filmów o zombie, to jest wciąż ta sama metafora".

    Ale to także metafora zombie jako powrotu tego, co zostało nie tylko w sensie stricte klasowym* wykluczone (cielesna potworność jest tu znacząca). Trochę jak "zemsta ludzi z luster" u Borgesa (opowiadanie "Zwierzęta lustrzane"). Bez sensu tłumaczę jedną metaforę drugą, ale takie czasy. Mapa zastąpiła terytorium.

    *choć od "naszej klasy" nie da się uciec

Dodaj komentarz

© pattern recognition
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci