Menu

pattern recognition

inżynieria memetyczna

Zębatki muszą być w ruchu

mrwisniewski

A kiedy w sobotę nagle potrzebowałem przysiąść, obok akurat trwał panel "Świat, fabuła, bohaterowie" z okazji premiery "Nieba ze stali" Wegnera i "Alkaloidu" niejakiego Głowackiego; "chempunkowej" wersji "Lalki" Prusa. Ów *punk chemiczny skłonił prowadzącego spotkanie Michała Cetnarowskiego do poruszenia tematu pokrewnej literatury steampunkowej i mody na nią.

Nie mogłem się wypowiedzieć, bo raz, że umierałem, to jeszcze mikrofon nie opuszczał podium, ale pomyślałem sobie kilka myśli. Jak każdy *punk, steampunk szybko zmutował do samej estetyki; jeśli nawet pojawiały się dzieła, w których element retrofantastyczny był twardy jak hard s-f, to modę napędzał mem sztafażu. Napisałem o tym parę lat temu zresztą większy tekst do Nowej Fantastyki.

No ale teraz zastanowiło mnie, co ma z tego - poza ładnymi okładkami - literatura. Steampunk pięknie wygląda w filmie i komiksie. Ale w książce? Bezsensu. 

Tymczasem moda faktycznie ma się dobrze - już na Polconie pełno było ludzi poprzebieranych w wiktoriańskie akcesoria z doklejonymi zębatkami i obowiązkowe gogle. Na Pyrkonie było ich chyba jeszcze więcej. 

 

No i powiem, że drażni mnie ten fandom steampunkowy. Przez te cholerne poprzyklejane zębatki. Znów - degeneracja steampunkowej idei, którą jest fascynacja żywą maszyną, przeciwieństwem współczesnej zamkniętej elektronicznej puszki (o tym też zresztą już pisałem w cyberczwartkowym felietonie). I kiedy w niedzielę siedząc w ogródku na pyrkonowym dziedzińcu zobaczyłem parowego hipstera, który nie dość, że miał jedną parę gogli zawieszoną na szyi, to jeszcze drugą, oplatającą cylinder, to coś we mnie umarło na zgon. 

DOBRZE ŻE MASZ DWIE PARY GOGLI NA WYPADEK JAKBY CI SIĘ ODKLEIŁA ZĘBATKA I TRAFIŁA W OKO krzyknąłem, ale nie wiem czy usłyszał.

Kate Beaton się ze mną zgadza.

Potem zrozumiałem, dlaczego mnie drażnią te unieruchomione zębatki. Jestem dzieciakiem wychowanym na Meccano i Lego Technic, zębatka nigdy nie była dla mnie ozdóbką, ale żywym elementem, dzięki któremu działały maszyny, skręcały koła, przenosiła się moc z silnika. Zębatka naklejona na goglach jest jak kość małego zwierzęcia.

Ale oprócz steampunkowców na Pyrkonie byli właśnie dorośli fani Lego. Zrobiłem Olivii kilka zdjęć z niektórymi eksponatami:

Hurra, wojna!

Wszystkie orki muszą umrzyć!

Tu pozuje na warhammerowym czołgu. Tym mniejszym, bo były dwa. Zdalnie sterowane, pięknie wymodelowane maszyny. Zapisałem się dziś na forum LUGpol.pl i znalazłem wątek poświęcony tym wspaniałym kreacjom:

 

I oto co pisze Jerac w poście na temat swojego megaczołgu:

Napędzanie dwoma XLami jednego kółka okazało się być, lekko mówiąc, ciut problematyczne. Mocy mi nie brakowało, ale klocków tak, szczególnie jak kolejne wkładane zębatki nie tylko pękały, ale wprost wybuchały. Jeden z fragmentów dość mocno dziabnął mnie w oko, tak więc mamy już naoczny dowód na to że zabawa klockami jest niebezpieczna i powinna być dozwolona od lat 18tu.

WYBUCHAJĄCE ZĘBATKI. Oto prawdziwy steampunkowiec! Uczcie się, pozerzy.

Komentarze (70)

Dodaj komentarz
  • gwozdziu2

    Jak nie lubię WH40K tak ten czołg naprawdę robi niesamowite wrażenie. I notka słuszna.

  • miasto-masa-maszyna

    Ech, dokładnie. Steampunk ma polegać na tym, że to ma działać (nawet jeśli tylko w wyobraźni), a nie robić za jakąś jebaną biżuterię. Połowa z tych dzieci by się zesrała dzisiaj jakby prawdziwy parowóz zrobił koło nich "pffff" spuszczając nadmiar ciśnienia z kotła. A ja się jako dzieciak przedszkolny bawiłem w parowozowni (i jeździłem z parowozem na karuzeli... znaczy się obrotnicy!)... która zresztą dzisiaj wygląda tak, że patrząc na zdjęcia mam wrażenie, że to musiało być w XIX wieku.

  • vauban

    Film - impressive. Tylko, dlaczego autor użył tak przestarzałego układu gąsienic?

  • arturjac

    Dla mnie kółko zębate przyklejone do gogli oznacza, że gdzieś jest mechanizm bez kółka zębatego.

  • ols

    nie jestem w stanie traktować tych przebrań poważnie od tego momentu: forum.gazeta.pl/forum/w,619,126732525,132538662,Steampunk.html (przepraszam, wątek z gatunku "ała, moja głowa/oczy/musk"

  • rilwen1

    To jest najwiekszy gwalt przy pomocy zebatki: www.filmjunk.com/2008/08/01/neuromancer-movie-poster/

  • boni_s

    100% racji panie readaktorze, to jest tak przykre kiedy styl wynikający z jakiejś pragmatyki zmienia się w pieprzony vintydż i karykaturę pragmatyki, że aż boli. I nie ważne czy idzie o zębatki i parowce w 2012, czy o szpady w XVIIIw. czy np. o lampy (przednie i tylne) w 90% obecnych samochodów w salonach.

    A za te linki, co mnie od nich z samego rańca oczy pękli, to jest dla was, ols i rilwen, specjalny krąg piekieł, mielący niedobrych ludzi solidnymi zebatkami.

  • boni_s

    @vauban
    @czołg a la WWI

    Przecie to czołg z WH40k, który (czołg i WH40k) został narysowany przez jakichś vintydżowych rysowników, żeby ooczojebnie wyglądał, itd itd, ty może szukasz w tym wszystkim jakiegoś sensu technicznego??? o_O Bo ja temat zrozumiałem tak - cały WH40k jest dokładnie jak nieruchoma zębatka przyklejona do buta retarda na konwencie, a dopiero zrobienie z WH40K Z POWROTEM działającej mechaniki, nawet klockowej tylko, z rozlatującym się z przeciążenia materiału napedem, robi.

  • grzesie2k

    @link boniego

    To jest oczywiście jeden z tych tematów, których ani trochę nie rozumiem, ale za "Przypinka(butonierka)" to bym paznokcie wyrywał.

  • i.znowu.aniou

    @mrw
    O, o, o! Tak właśnie. Dobrze i pięknie piszesz.

  • janekr

    "zębatki nie tylko pękały, ale wprost wybuchały. Jeden z fragmentów dość mocno dziabnął mnie w oko"

    Ciekawe, czy metalowe zębatki, z których natchnieni konstruktorzy usiłowali robić bez planów samochody dla dzieci według książki "Młody konstruktor" czy innych "Nowoczesnych zabawek" także mają jakieś ofiary na sumieniu.

  • mrwisniewski

    @Ciekawe, czy metalowe zębatki, z których natchnieni konstruktorzy usiłowali robić bez planów samochody dla dzieci według książki "Młody konstruktor" czy innych "Nowoczesnych zabawek" także mają jakieś ofiary na sumieniu.

    Skaleczyłem się kiedyś wkrętakiem ściągając oponę.

  • kay_84

    @ ols
    "nie jestem w stanie traktować tych przebrań poważnie od tego momentu: forum.gazeta.pl/forum/w,619,126732525,132538662,Steampunk.html (przepraszam, wątek z gatunku "ała, moja głowa/oczy/musk""

    Aaaa, nie wierze, to są Ci sami ludzie! Jakiś rok temu na blipa wrzucałem taką mega obciachową stronę o weselu, pełno różu i motylków ale najstraszniejsze było to, że stronę o weselu zaczęli prowadzić jakieś dwa lata przed ślubem, a na stronę wrzucali np. filmik z rekonstrukcją ich pierwszego spotkania się oraz filmy z wieczorów panieńskiego/kawalerskiego.Strona paulaimiko.pl niestety już padła:( Ślub mieli tydzień przede mną w tym samym miejscu i wydali na nie jakąś mega fortunę...
    Well i co widzę, że teraz biorą drugi, cywilny, w Paryżu, w steampunkowym stylu:) No wymiękam totalnie...

  • krolowanocy

    @Kay_84
    2? zia86 zaczęła planować ślub 3 lata wcześniej, początkowo miał być kościelny, potem zmienili, że humanistyczny, koncepcje też ulegały ewolucjom

  • kay_84

    @ krolowanocy
    Niezmiennie mnie fascynuje ta kobieta. Ale czegoś nie rozumiem, bo przecież mieli ten swój ślub rok temu, to jak nie było ani kościelny ani cywilny to co to było? Anyway, ekipa z hotelu mówiła, że wesele było średnio udane:)

  • braineater

    ejno, ale jakby te wszystkie steampunkowe ozdóbki działały to normalny SPNerd miałby na ciele sporo poparzeń & wyglądałby raczej jak chmura, biały obłok, z którego od czasu do czasu wydobywa się kurwa ała i smród poparzonego mięsa.

    @ Steampunk pięknie wygląda w filmie i komiksie. Ale w książce? Bezsensu.

    Sam jesteś bezsęsó, a z takich ostatniejszych to tu jest dobrze, albo bardzo dobrze odrobione ćwiczenie stylu: Alchemy of Stone, Zeppelin West & Flaming London, Mainspring (no dobra, to jest głupie, ale ma tak pięknie zaprojektowany świat, ze się szybko zapomina o tym, że pan nie umie pisać))

  • krystyna.ch

    @mrw
    "co ma z tego - poza ładnymi okładkami - literatura. Steampunk pięknie wygląda w filmie i komiksie. Ale w książce?"

    Jeszcze gorzej. Jak spróbujesz wyselekcjonować te książki steampunkowe i sprawdzić, ile ich jest, to wyjdzie dokładnie jak z innym punkiem, znaczy że tylko Gibson i to wczesny. Serio, co jeszcze? Tak na szybko to "Infernal Devices" Jetera i cykl Bas-Lag Mievielle'a, jak doliczysz, nazwijmy to, etherpunk jako podgatunek, to i "The Light Ages/House of Storms" McDonalda i "Zadra" Piskorskiego. Tego Alkaloidu jeszcze nie znam i trochę się boję.

    (OK, jest jakaś nieprzytomna masa kiepskich młodzieżówek, romansów paranormalnych i innego szitu osadzonego w estetyce zębatkowej, ale to byłby kiepski przykład na to, że w całym gatunku chodzi tylko o estetykę, bo w tego typu książkach zwykle nie chodzi o nic więcej)

    A ze skupianiem się na estetyce - przy zupełnym odpuszczeniu jej sensu - jest jeszcze ten problem, że to jest estetyka wyjątkowo obrzydliwego okresu. Życie ludzkie było krótkie i brutalne, polityką zajmowała się banda dziedzicznych, wsobnie wychowanych psychopatów, obyczajowość była represyjna jak nigdy, status kobiet w Europie był gorszy niż dziś w Iranie i w ogóle wszystko, co nie było bogatym, białym facetem miało przewalone i mogło sobie umierać z głodu. I mało który z autorów piszących o tych zegarkach i sterowcach w ogóle zawraca sobie głowę takimi drobiazgami - i to jest ta lepsza sytuacja, bo jest i obowiązkowa grupa buców, którym ten okres uczciwie się podoba, bo wtedy mężczyźni byli prawdziwymi mężczyznami, kobiety kobietami, a robotnicy i różne tam mniejszości znali swoje miejsce. Mievielle zasłużył, moim zdaniem, na nieustające kudosy za próbę napisania społecznie świadomego steampunka, ale niektórzy twierdzą, że to wcale nie steampunk tylko new weird.

  • czescjacek

    Czy "Frankenstein" to steampunk?

  • braineater

    @sprawdzić, ile ich jest, to wyjdzie dokładnie jak z innym punkiem, znaczy że tylko Gibson i to wczesny. Serio, co jeszcze?

    Nieno, nie poznaję was normalnie. Od kiedy to "kanonicznych dzieł gatunku" szuka się wśród dobrych książek i uznanych autorów? To nie oni napędzają sprzedaż zębatek do cylindrów. To właśnie ta cała mierzwa YA i 3 ligowych pisarzy po creative writingach od lat dopracowuje setting tak jak się Gibsonom/Sterlingom nie sniło.

  • inz.mruwnica

    @: OK, jest jakaś nieprzytomna masa kiepskich młodzieżówek

    Tej, sam kiedyś napisałem coś jakby młodzieżowy steampunk i nawet się do dziś nie zorientowałem, że to steampunk.

  • krystyna.ch

    @braineater
    "Nieno, nie poznaję was normalnie. Od kiedy to "kanonicznych dzieł gatunku" szuka się wśród dobrych książek i uznanych autorów?"

    "Kanoniczne dzieła gatunku" zwykle są mniej lub bardziej dobre, z dokładnością do degustibusa, a w każdym razie mają coś do powiedzenia. Muszą takie być, żeby się ukanonicznić, czyli żeby jeszcze po paru latach ktoś dał za to faka, bo na przykład, usłyszał, że dostało jakąś nagrodę albo zobaczył, że Asimovy/internetsy/ludzie na konwentach nie przestają nad tym fapać. Kto za parę lat będzie pamiętał tych wszystkich wyrobników od zegarków?

    A punkt wyjścia do rozważań był taki: jeśli to jest tak obłąkańczo popularny gatunek, to wcześniej czy później powinien wziąć się za niego jakiś dobry pisarz i napisać coś, co byłabym skłonna przeczytać w wolnym czasie (bo w niewolnym to np. to, ale tylko jedno opowiadanie i nie doczytałam do końca, pieprzyć pieniądze, zdrowie ważniejsze). No i próbowałam ustalić, gdzie ten nurt dorobił się takich książek i wysżło mi, że nigdzie albo prawie nigdzie i od razu pytanie: a dlaczego nie? Z klasycznym SF się da, z cyberpunkiem się da, ze space operą sie da, a z high fantasy się da, z new weird się da, z dystopiami się da, a ze steampunkiem #niedasię? Za młody?

  • braineater

    @Za młody?

    Może być. Ja bym im dał jeszcze z 2 dekady, choć jest szansa, że w tym czasie wpierdolą go ostatecznie wampiry i łerłulfy. Druga opcja jest taka, że ten setting jest jednak zbyt słaby, żeby dźwignąć inne fabuły niż questy albo remixy starych przygodówek.

  • krystyna.ch

    Jezusie Pharotektonie. W razie czego niech ktoś zaświadczy przed Mieville'em, że zazwyczaj umiem napisać jego nazwisko, tylko mało dziś spałam i oczy mnie bolą.

  • gfedorynski

    100% racji panie redaktorze

  • krystyna.ch

    @braineater
    "wampiry i łerłulfy"

    Tu akurat sprawa jasna - nie ma szans, żeby ktoś, nawet przypadkiem, wziął to za setting frapujący i zdatny do rozkminy.

    "Druga opcja jest taka, że ten setting jest jednak zbyt słaby, żeby dźwignąć inne fabuły niż questy albo remixy starych przygodówek."

    No właśnie, sęk w tym, że ja wcale nie widzę w nim żadnych inherentnych słabości. W czym takie sterowce są gorsze od rakiet albo wręcz od koni? (Sapkowski kiedyś mówił w wywiadzie, że wziął się za fantasy, bo jest technicznym głąbem, a w średniowieczu jeździli na koniach, więc tu trudno coś spieprzyć). Estetyka, oczywiście, jest wyrazista i pierwsza sie rzuca w oczy, więc większość pisarzy, zwłaszcza tych kiepskich, skupia się tylko na tym, ale to nie znaczy, że nie da się tam zrobić fajnych sztuczek psychologicznych, zakręconej intrygi, konfliktów społecznych, eksperymentów lingwistycznych czy steampunkowych wynalazków (Mieville miał komputer parowy i parową SI). A skoro tak - to dlaczego nikt nie robi? Wszyscy dobrzy pisarze wyjęli kartkę z książki Charliego Strossa i programowo brzydzą się wszystkim co wiktoriańskie?

  • mike.mob

    @krystyna.ch
    sensowni pisarze pewnie uważają, że jakakolwiek literatura Steampunk-SF gdzie technika nie będzie tylko elementem scenografii będzie miała mocno pod górkę. Jeżeli to ma brzmieć wiarygodnie, to trzeba coś zmienić, żeby wszystkie te cudowne maszyny były technicznie do zawieszenia niewiary. A jak się za dużo ulepszy wyjdzie tak jak "Ruchem Generała" Dukaja, gdzie z fantasy została tylko scenografia.

  • krystyna.ch

    @mike.mob
    "A jak się za dużo ulepszy wyjdzie tak jak "Ruchem Generała" Dukaja, gdzie z fantasy została tylko scenografia."

    I to na pewno byłoby złe?

    A tak poważnie, steampunk nigdy nie traktował uprawdopodabniania i unaukowiania swoich wynalazków priorytetowo; jak ledwo wyciągnie 3 w skali Mohsa, to już będzie mnóstwo. Poza tym nie utożsamiajmy dobrych pisarzy z pisarzami, którzy zdanżają technicznie - tzn. jak ktoś zdanża, to świetnie, ale można napisać dobrą powieść bez wchodzenia w szczegóły konstrukcji tych maszyn, choćby w Wiekach Światła tak było.

  • nosiwoda

    A, to był ten punkt programu, na który wszedłeś i po 10 minutach wyszedłeś, więc tylko zdążyłem zarejestrować Twoją obecność.

    Ze steampunkiem mam problem nie tyle wizualny, ile taki, że autorzy zwykle (proszę mnie poprawić, jeśli nie) ładują za dużo parówek w ten barszcz. Czyli: nie wystarczy mechaniczny komputer Babbage'a czy para jako źródło całej energii + wiarygodne konsekwencje, tylko pakują do tego magię albo eter, albo genetykę, albo golemy i kabałę, albo to wszystko i jeszcze kurna podróżnika w czasie - jak w "Dziwnej sprawie Skaczącego Jacka" i wio. Tak jakby rozwolnienie gadżetowe miało zastąpić wszystko inne: fabułę, bohaterów, sens. Tam wszystko jest taką zębatką przylepioną do surduta i gorsetu.

  • zramolaly.alcyn

    @A ze skupianiem się na estetyce - przy zupełnym odpuszczeniu jej sensu - jest jeszcze ten problem, że to jest estetyka wyjątkowo obrzydliwego okresu.

    O matko, tak jest z kazda powiescia osadzona w okresie historycznym. Taki sam zarzut mozna by postawic fantastyce sredniowiecznej, tylko mocniejszy.

  • krystyna.ch

    @zramolaly.alcyn
    "Taki sam zarzut mozna by postawic fantastyce sredniowiecznej, tylko mocniejszy."

    Taki sam zarzut represyjnej obyczajowości - w średniowieczu, gdzie ludzie chodzili z rodzinami myć się co tydzień i mieli koedukacyjne łaźnie?

    Jasne, że część problemów na pewno jest wspólna dla wszystkich okresów przednowoczesnych, ale kilka pozostaje specyficznie dziewiętnastowiecznych - oprócz popapranej moralności wiktoriańskiej, choćby problemy kolonialne, pierwszy w historii wyzysk pracowników na tak dużą skalę i tworzenie się coraz większych skupisk nędzy (bo dopiero ogradzanie ziemi pod pastwiska doprowadziło do masowego wyrzucania ludzi ze wsi i przerabiania na biedotę miejską). Dlatego od większości steampunka odrzuca mnie nie tyle samo zajmowanie się tym okresem, co jego uromantycznianie, uładnianie i skupianie się na świecidełkach, z kompletnym pominięciem problemów, które dostaje się z tą konwencją w pakiecie. Autor dobrej fantastyki pseudośredniowiecznej też powinien wyciągnąć jakieś wnioski z konwencji, jaką sobie wybrał, i nie zachowywać się tak, jakby istota średniowiecza polegała na tym, że wszyscy jeździli tam na koniach i grali na lutniach.

  • zramolaly.alcyn

    @krystyna.ch

    "Taki sam zarzut represyjnej obyczajowości"

    Moze obyczaje seksualne byly luzniejsze w sredniowieczu, ale podzialy klasowe znacznie ostrzejsze.

    "pierwszy w historii wyzysk pracowników na tak dużą skalę "

    Za to nie bylo juz panszczyzny.

    "choćby problemy kolonialne"

    Umm, krucjaty? czystki etniczne ludow poganskich?

    "tworzenie się coraz większych skupisk nędzy"

    Nedza byla juz wczesniej, tylko na wsi nedza jest zawsze mniej widoczna. W miastach przynajmniej ludzie nie umierali z glodu, jak na wsi sredniowiecznej.

  • kuba_wu

    @mrw
    Dzięki za link do Meccano, który unaocznił mi, że ukochany rosyjski zestaw "młody konstruktor" (czy jakoś tak) to podróbka tegoż. Teraz wiem, czego szukać "dla dziecka" :)

  • krystyna.ch

    @zramolaly.alcyn
    "choćby problemy kolonialne"
    "Umm, krucjaty? czystki etniczne ludow poganskich?"

    Z jakiegoś powodu użyłam akurat słowa "kolonializm", a nie na przykład "rasizm" i "ksenofobia". Żadna umm krucjata nigdy nie doprowadziła do tego, żeby krzyżowcy urządzili się w skolonizowanym kraju na kilkaset lat i czerpali z tego zyski, jednocześnie traktując miejscową ludność jak błoto. Królestwo Jerozolimskie przetrwało z trudem niecałe 100 lat i przez cały czas był to mniej lub bardziej kruchy rozejm między stronami, nie jedna strona trzymająca drugą pod butem.

    "Za to nie bylo juz panszczyzny."

    Za to był czynsz za dzierżawę, no ludzcy panowie. Tym bardziej że uprawa roli właśnie przestała być najzyskowniejszym zajęciem na rynku, więc hurtowo wyrzucali ludzi ze swojej ziemi, obsiewali trawą ich poletka, które by sobie mogli pouprawiać w czasie wolnym od pańszczyzny, i wpuszczali tam stado owiec, żeby nastarczyć dla przemysłu tekstylnego. Ciekawe, czy brak pańszczyzny bardzo pocieszał wtedy tych wieśniaków, którzy właśnie stracili wszystkie środki do życia.

    "W miastach przynajmniej ludzie nie umierali z glodu, jak na wsi sredniowiecznej."

    Powiedz to autorowi Nędzników, bo chyba nie dostał memo.

  • zramolaly.alcyn

    @k.ch

    "Żadna umm krucjata nigdy nie doprowadziła do tego, żeby krzyżowcy urządzili się w skolonizowanym kraju na kilkaset lat i czerpali z tego zyski, jednocześnie traktując miejscową ludność jak błoto."

    Podboj Prus sie klania. Oh wait, nie traktowali ludnosci miejscowej jak blota. Bo ja wybili w pien.

    "Powiedz to autorowi Nędzników, bo chyba nie dostał memo."

    www.medievality.com/famine.html

    "The famines of the XIV century in France occurred in the following years: 1304, 1305, 1310, 13151317, 13301333, 13491351, 13581360, 1371, 13741375 and 1390-1391."

  • krystyna.ch

    @zramolaly.alcyn
    "Podboj Prus sie klania. Oh wait, nie traktowali ludnosci miejscowej jak blota. Bo ja wybili w pien."

    Kolonializm to polityka polegająca na podporządkowywaniu sobie państw słabo rozwiniętych i tworzeniu nierównej struktury władzy pomiędzy metropolią a kolonią oraz kolonizatorami i miejscową populacją. Nie wiem, jak tę definicję może spełniać podbój wyciętych Prus, ale może wytłumaczysz - inaczej uznam, że Morgan Freeman ma watę cukrową.

    "The famines of the XIV century in France occurred in the following years"

    A w pozostałych latach Murzynów bili. A może Prusów, wszystko jedno.

    Dobra, pożartowaliśmy, a teraz rzuć tego chochoła - przecież nikt nie twierdził, że w średniowieczu żyło się genialnie albo, że mniej ludzi umarło z głodu niż kiedyś indziej. Teza była inna - że dziewiętnasty wiek miał masę problemów, w tym swoje, dość specyficzne, z którymi do końca nie uporaliśmy się do dzisiaj, a sentyment do tamtych czasów wcale nie jest taki rzadki jak powinien być, dlatego idealizowanie go bez zaadresowania tych problemów jest niefajne.

  • obly

    www.sadistic.pl/prom-kosmiczny-vt107068.htm bo fajne

  • mike.mob

    @krystyna.ch
    "I to na pewno byłoby złe?"
    Tego nie mówię, ale w "Ruchu" to była raczej "zupa z gwoździa" - po co na siłę tłumaczyć SF na scenografię fantasy, skoro można napisać coś dużo ciekawszego, np Baśń, czy Inne pieśni.
    Diamentowy wiek był przykładem fajnego wykorzystania elementów wiktoriańskich (gdzie dla odmiany było jakieś jej logiczne wyjaśnienie), bez bagażu anachronizmów. Zgadzam się z Tobą, że steampunku wystarczy niewielka zmiana i jej konsekwencje społeczne, nie trzeba od razu rzucać się na parową maszynę czasu (i cały zestaw niewiarygodnych założeń w pakiecie). Tego typu patenty są OK na luzie, jak np. w grze Dirk Valentine.

  • boni_s

    @mike.mob
    "Tego nie mówię, ale w "Ruchu" to była raczej "zupa z gwoździa" - po co na siłę tłumaczyć SF na scenografię fantasy, skoro można napisać coś dużo ciekawszego, np Baśń, czy Inne pieśni."

    Matko bosko czenstochosko, jak ty zupełnie zupełnie nic nie zrozumiałeś z "Ruchu Generała", zarówno w sensie treści, fabuły i świata przedstawionego, jak i w kwestii, po co Jacek to popełnił...

  • mrwisniewski

    @ po co Jacek to popełnił...

    W sensie, żeby dopieprzyć Białołęckiej?

  • hellk

    Zębatka to fajny motyw - jeśli ma być tylko srebrnym ozdobnikiem wpiętym w jakąś klapę, to czemu nie? Jak ten wodór Manhattana.
    Zresztą nie potrafię sobie wyobrazić fana śmieszniejszego od prawdziwego Isambarda z prawdziwym kajdanem.

  • zramolaly.alcyn

    @Kolonializm to polityka polegająca na podporządkowywaniu sobie państw słabo rozwiniętych i tworzeniu nierównej struktury władzy pomiędzy metropolią a kolonią oraz kolonizatorami i miejscową populacją.

    Hmm, brzmi jak opis dealu UE-Grecja.

  • nosiwoda

    @W sensie, żeby dopieprzyć Białołęckiej?

    Która kiepsko zredagowała "Dziwną sprawę Skaczącego Jacka" - wszystko układa się w steampunkową całość.

  • mrwisniewski

    @Która kiepsko zredagowała "Dziwną sprawę Skaczącego Jacka" - wszystko układa się w steampunkową całość.

    Rzeco

  • krystyna.ch

    @nosiwoda
    "Która kiepsko zredagowała "Dziwną sprawę Skaczącego Jacka" - wszystko układa się w steampunkową całość."

    Tzn. co konkretnie było źle? I czy jest to coś, co bardzo przeszkadza w czytaniu?
    Pytam, bo jak ostatnim razem wzięłam do ręki książkę samej Ewy Białołęckiej, to znalazłam tam zdania w języku niemieckim, od których oczy pękały i wypływały na policzki ("Sie Name ist Schrift?";, redaktor najwyraźniej nawet ich nie dotknął. Fabryka wypuściła potem drugie wydanie, w którym poprawili te nieszczęsne szwargoty, no ale kurna żeż mać. Jak na ironię, książka zawierała długą apoteozę zawodu redaktora, który musi być człowiekiem wszechstronnym i znać się na wszystkim.

  • zramolaly.alcyn

    @Teza była inna - że dziewiętnasty wiek miał masę problemów, w tym swoje, dość specyficzne, z którymi do końca nie uporaliśmy się do dzisiaj, a sentyment do tamtych czasów wcale nie jest taki rzadki jak powinien być, dlatego idealizowanie go bez zaadresowania tych problemów jest niefajne.

    Tak samo ze sredniowieczem. Nie ma powodu czepiac sie akurat steampunka.

  • mrwisniewski

    @Tak samo ze sredniowieczem. Nie ma powodu czepiac sie akurat steampunka.

    Nikt się nie czepia "akurat" steampunka.

  • zramolaly.alcyn

    OK, OK. Wracam do jaskini.

  • nosiwoda

    @Tzn. co konkretnie było źle? I czy jest to coś, co bardzo przeszkadza w czytaniu?

    Mnie przeszkadzało. Przede wszystkim było mieszanie stylów wypowiedzi, tzn. poufałego i oficjalnego. Prawdopodobnie namieszał tłumacz (angielskie you), a redaktorka nie wyprostowała. W jednym akapicie bądź w zdaniach następujących po sobie występowało (niedosłowny przykład) "pan zrobił" i "zrobisz". Uważam, że w kontekście tego okresu i tego społeczeństwa jest to akurat mocno niewłaściwe. Zwłaszcza że w jednej takiej sytuacji Burton rozmawia z premierem Palmerstonem, a w drugiej Burton z taksówkarzem - w obu wypadkach przepaść klasowa między rozmawiającymi jest kolosalna. I to nie tylko Burton mówi poufale do taksiarza, co by jakoś przeszło, ale i w drugą stronę. Jeśli chcesz konkretnych przykładów, to postaram się wieczorem.
    Ach, i jakieś pojedyncze wpadki typu "z godziny na godzinę pracowali na kilka godzin snu i miskę pomyj" (z grubsza tak to szło).

  • tarhim

    @zramolaly.alcyn

    "Podboj Prus sie klania. Oh wait, nie traktowali ludnosci miejscowej jak blota. Bo ja wybili w pien. "

    Ale weź nie powtarzaj peerelowsko-endeckiej propagandy.

  • krystyna.ch

    @nosiwoda

    Dzięki.

    "Jeśli chcesz konkretnych przykładów, to postaram się wieczorem."

    A jakbyś mógł.

  • mrwisniewski

    No proszę radom.gazeta.pl/radom/1,35216,11349412,Wracaja_do_XIX_wieku__Damy__dzentelmeni__dobre_maniery.html

  • nosiwoda

    OK, obiecane przykłady:
    Premier Palmerston zaczyna tak: "W coś ty się znowu wpakował, kapitanie? Wyglądasz po prostu strasznie", potem "Nie pierwszy raz mocno pana poturbowali, prawda? Pamiętam, jak wrócił pan z Abisynii z tymi okropnymi ranami twarzy. Powiedziałbym, że masz nosa do kłopotów, Burton", potem przez dwie strony jest grzecznie "pan", potem takie łączone "sięgnąłeś pan, powróciłeś pan" (miałem wrażenie, że to nie Palmerston, tylko jakiś Piłsudski), łączone na jednym oddechu z "przygotowywał się pan", a potem "kapitanie, jesteś bardzo niecierpliwym człowiekiem". Na co Burton odpowiada: "Nie zaprzeczę. Co więcej, będę z panem szczery, panie premierze. Mam kaca i strasznie chce mi się siku".
    Te godziny: "Zamknięci w warsztatach i fabrykach ludzie ci harowali niczym niewolnicy, godzinę po godzinie za kilka godzin snu na twardym barłogu i miskę pomyj dziennie".
    O, właśnie mi w oczy wpadło: "Mózg miał przedziwnie oderwany od ciała". A chodzi o umysł, nie o jakiegoś zombiaka.
    Wydaje mi się także, że taksiarz proponujący sirowi przejście na "ty": "proszę mi mówić Monty" to też dość dziwna sprawa w albertiańskiej (bo Wiktoria kaputt) Anglii.

    Generalnie to pomieszanie stylów przewija się przez całą książkę. Może się czepiam.

  • mike.mob

    @boni_s
    Daruj sobie, znałem tego przydługiego flejma zanim przeczytałem i "Ruch" i wiem jakie były założenia. Jako eksperyment formalny było to interesujące jednorazowo, ale na dłuższą metę jednak nudne.

  • login99195

    @krystyna_ch
    "znaczy że tylko Gibson i to wczesny. Serio, co jeszcze?"

    A takiego np. Westerfelda nie wliczasz do Steampunka czy to jest jedna z tych kiepskich młodzieżówek?

  • weirdnik

    Z w miare znosnego SP bylo jeszcze o swiecie gdzie Anglia odkryla na biegunie zamroźoną stabilizowaną antymaterię i czerpiąc z tego żródła energii stala sie jeszcze wiekszym technologicznym mocarstwem, a potem ktos leci na ksiezyc (chyba pastisz Verne'a), wyparlem kto to popelnil (Baxter?).

    No i "Lód".

  • boni_s

    @mike.mob
    "Daruj sobie, znałem tego przydługiego flejma zanim przeczytałem i "Ruch" i wiem jakie były założenia. Jako eksperyment formalny było to interesujące jednorazowo,"

    No widzę, że czytać czy znać, a zrozumieć, to bardzo różne rzeczy. Jaki kuźwa eksperyment formalny, jakie SF przepakowane w fantasy, weś się ogarnij. A ty michio ogarnij się i nie siej mema "przypieprzanie się do Białołęckiej".

    "ale na dłuższą metę jednak nudne."

    Wyciąganie przez autorów jak najbogatszych i najciekawszych konsekwencji fabularnych i interakcji postaci, z założeń, czy wręcz ontologii, światów przedstawianych w fantastyce, to jest na dłużą metę nudne? Albo przybredzasz, albo fundamentalnie nie zrozumiałeś sporu JD z fantasy, i po co i o czym jest Ruch Generała.

  • mrwisniewski

    @A ty michio ogarnij się i nie siej mema "przypieprzanie się do Białołęckiej".

    Ty no ależ oczywiście, że przypieprzanie; gdyby chodziło tylko o ten motyw z rozwijaniem logiki świata, to by nie poruszał tematu, że Białołęcka pomyliła runy z ideogramami.

    I mam wrażenie, że trochę missnął pointa, bo fantasy po prostu zwykle czemu innemu służy (a jak ktoś próbuje to zrobić co postulował Dukaj, to a) albo zrobi z tego wielkie ogłoszenie, jak Dukaj z Innymi Pieśniami, albo b) mało kto na to zwróci uwagę (Brzezińska z Wodami głębokimi jak niebo, gdzie ma taką samą konsekwencję jak Dukaj w IP, ale nie zauważyłem, żeby było to szeroko dyskutowane).

  • nosiwoda

    @wyparlem kto to popelnil (Baxter?).
    No i "Lód".

    O tyle śmiesznie, że to Baxtera nazywa się "Antylód".

  • igorwaw

    @mrwisniewski

    Bo jednak "Wody" skupiały się na czymś innym. Przynajmniej dla mnie najmocniejszym punktem było pokazanie, jak historia zamienia się w legendę, jak wyglądało to samo wydarzenie opisane z perspektywy jego uczestników i kilka pokoleń później. W IP były całe wykłady o tym, jak działa ten świat.

  • mrwisniewski

    @Bo jednak "Wody" skupiały się na czymś innym. Przynajmniej dla mnie najmocniejszym punktem było pokazanie, jak historia zamienia się w legendę, jak wyglądało to samo wydarzenie opisane z perspektywy jego uczestników i kilka pokoleń później. W IP były całe wykłady o tym, jak działa ten świat.

    Ale jednak tam to jest, odrobione, spójne i przemyślane. Ale że nie jest to sednem, to nikt nie zauważa. Więc nie dziwię się, że np. Białołęcka, w której opowiadaniu też sednem jest coś innego, olewa sprawę technicznej strony działania iluzji. Point jest taki, że Dukaj missuje pointa i faktycznie domaga się od gatunku, żeby był innym gatunkiem i czemu innemu służył.

  • krystyna.ch

    @nosiwoda
    "Może się czepiam."

    Chyba nie, a może raczej - ja też bym się czepiała. Dzięki, właśnie utwierdziłeś mnie w decyzji, żeby w razie czego obstalować oryginał, a polskie wydanie niech się... wydaje.

    @login99195
    "A takiego np. Westerfelda nie wliczasz do Steampunka czy to jest jedna z tych kiepskich młodzieżówek?"

    Jedna z młodzieżówek niewątpliwie. Czy kiepska, nie wiem, bo nie czytałam, te które widziałam, są dość bolesne.

    @weirdnik
    "No i "Lód"

    Świadomie pominięty. Jeśli Wieki Światła mogą być (jako eterpunk), to pewnie i Lód też może (jako tungetytpunk), ale technologia parowa jest tam z grubsza na takim poziomie, jak wtedy była, i trochę ciężko się to porównuje z tymi wszystkimi sterowcami. Może ta niechęć do grupowania go z resztą zegarków to tylko kwestia osobistego dysonansu poznawczego, bo niby spełnia kryteria formalne, ale czyta się inaczej.

  • blue.berry

    podczytywana dyskusja narobiła mi chęci na poczytanie czegoś w temacie. czy możecie mi podpowiedzieć co z niżej wymienionych pozycji nadaje się najbardziej (rzeczy altualnie możliwe do kupienia)?

    W dziwnej sprawie Skaczącego Jacka, Mark Hodder
    Podróże. Pieśń czasu / Wieki światła, Ian R. MacLeod
    Kościotrzep, Cherie Priest
    Nakręcana dziewczyna / Pompa numer sześć, Paolo Bacigalupi

    ewentualnie coś innego? ale musiałoby być niestety w polskim przekładzie.
    (Stephenson, Gibson, Blaylock przeczytani)
    będę bardzo zobowiązana.

  • janekr

    "panel "Świat, fabuła, bohaterowie" z okazji premiery "Nieba ze stali" Wegnera i "Alkaloidu" niejakiego Głowackiego; "chempunkowej" wersji "Lalki" Prusa."

    A tak z ciekawości - kto z szacownych czytelników tego bloga był na tym panelu na Pyrkonie?

  • krystyna.ch

    @blue.berry

    "Wieki światła" bardzo, bardzo warto; "Dom burz" słabszy, ale też daje radę. "Nakręcana dziewczyna" - nie powiedziałabym, że to steampunk, raczej dystopijne SF z alternatywnymi źródłami energii (widziałam gdzieś określenie "biopunk"). Napisane jest to nieźle, można zaryzykować, jeśli komuś nie przeszkadza, że autor popełnia techniczne nonsensy i onanizuje się egzotyką Azji tak energicznie, że aż robią mu się otarcia. Poza tym, jako przykład fantasy-world steampunku: cykl Bas-Lag Chiny Mieville'a, czyli "Dworzec Perdido", "Blizna" i "Żelazna Rada" (te trzy książki z kolei trochę cierpią na syndrom przeładowania pomysłami, o którym pisał nosiwoda, ale trzeba przyznać, że w tym przypadku wszystkie te "parówki" to nie jakieś zombie z odzysku, ale uczciwe owoce chorej wyobraźni autora), ewentualnie Alan Campbell "Noc blizn" (parę fajnych postaci i pomysłów, pierwszy tom to kawał porządnej rozrywki, o pozostałych dwóch należy zapomnieć szybko i gruntownie).

  • wojtekrr

    @Mieville

    Ostatnio przeczytałem "Miasto i miasto" oraz "Krakena" i mam fundamentalny problem z ich odbiorem. Pomysły autor ma fajne, ale czyta się to ciężko, bohaterów się nie lubi, akcja też jakaś niemrawa. A nagrody się sypią. Nie wiem, czy to może częściowo kwestia tłumaczenia, czy po prostu mi to jakoś słabo wchodzi?

  • blue.berry

    @krystyna.ch
    dziękuję pięknie. zacznę od Wieków i Dworca.

  • janekr

    "Tego Alkaloidu jeszcze nie znam i trochę się boję. "


    Przeczytałem. Sam nie wiem, co o tym sądzę, musi mi się ułożyć. Chyba za dużo i za mało naraz wszystkiego.
    Można przeczytać.

    Nie, do cokolwiek-punku bym tego nie zaliczał.

  • nosiwoda

    @A tak z ciekawości - kto z szacownych czytelników tego bloga był na tym panelu na Pyrkonie?
    Ja. Pierwszy rząd, prawa strona sali.

  • mrwisniewski

    @Ja. Pierwszy rząd, prawa strona sali.

    I nie powiedziałeś "cześć"? Trochę dąs.

  • janekr

    "Ja. Pierwszy rząd, prawa strona sali."

    Pierwszy rząd z lewej, druga osoba od przejścia...

Dodaj komentarz

© pattern recognition
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci