Menu

pattern recognition

inżynieria memetyczna

popculture, alienation, boredom and despair

Antropopixaryzacja

mrwisniewski

Hayao Miyazaki tłumaczył kiedyś, że w różnych tradycjach animacji widać wpływy kultur, z których wyrosły. Disney rotoskopował numery taneczne z musicali i do dziś w każdym filmie śpiewają. Rosjanie "Królową Śniegu" oparli na balecie. And so on and so on.

I teraz porozmawiajmy o Pixarze. Ich pierwszy film, "Toy Story", opowiadał o ożywionych zabawkach, co wynikało z ograniczeń ówczesnej technologii -- nie dało się w przekonujący sposób animować ludzi (dolina niesamowitości, problem rozwiązany dziś ucieczką w karykaturalne projekty postaci). I ten założycielski pomysł z antropomorfizacją (o tym, jakie z niej wynikają problemy, mam pomysł na esej) do dziś jest powielany w kolejnych filmach Pixara. Co by było, gdy X byli jak ludzie?

  • Toy Story (1995) -- co by było, gdyby zabawki były jak ludzie?
  • Dawno temu w trawie (1998) -- co by było, gdyby robaki były jak ludzie?
  • Toy Story 2 (1999) -- co by było, gdyby zabawki były jak ludzie?
  • Potwory i spółka (2001)-- co by było, gdyby strachy były jak ludzie?
  • Gdzie jest Nemo? (2003) -- co by było, gdyby ryby były jak ludzie?
  • Iniemamocni (2004) -- co by było, gdyby superherosi byli jak ludzie?
  • Auta (2006)-- co by było, gdyby auta były jak ludzie?
  • Ratatuj (2007) -- co by było, gdyby szczury były jak ludzie?
  • WALL·E (2008) -- co by było, gdyby roboty były jak ludzie?
  • Odlot (2009) -- co by było, gdyby starcy byli jak ludzie? *
  • Toy Story 3 (2010) -- co by było, gdyby zabawki były jak ludzie?
  • Auta 2 (2011) -- co by było, gdyby resoraki były jak ludzie?
  • Merida waleczna -- co by było, gdyby dziewczyny były jak ludzie? **
  • Uniwersytet potworny -- co by było, gdyby studenci byli jak ludzie?
  • W głowie się nie mieści -- co by było, gdyby uczucia były jak ludzie?
  • Dobry dinozaur -- co by było, gdyby dinozaury były jak ludzie?
  • Gdzie jest Dory? -- co by było, gdyby ryby były jak ludzie?

*) to nie żart -- główny bohater "Up" to antropomorfizacja staruszka, tak jak myszka Miki jest antropomorfizacją myszy. To postać zaprojektowana jako stara, a potem nie odmłodzona, tylko przerobiona na niby młodszego; wciąż spod niego wystaje ten starzec (por. "Ruchomy zamek Howla" Miyazakiego, jak tam jest skontrastowana młodość i starość)

03_PixarUp_EdwardEllie11

**) odczuwałem, że coś mnie uwiera w narracji tego filmu, i zrozumiałem dopiero po odświeżeniu sobie Ronji. Ronja jest wolna (znowu, wymaga to osobnego tekstu).

God Hates Poland

mrwisniewski

Napisałem drugą książkę. Ukaże się na początku listopada 2015!

godhatespolandcoverbig- God Hates Poland - powiedziała, a ja na to, że jak to, za co? Za wszystko, rzecz jasna. A dlaczego po angielsku? Żeby każdy zrozumiał, że BÓG NAPRAWDĘ HEJTERZY POLSKĘ.

4 lipca 2014 roku, piątek. Ludzie się rodzą, umierają, spotykają i rozstają. Kochają, nienawidzą i tęsknią. Cierpią na jetlag i bezsenność. Ruszają w miasto i wracają do domu. Pod czujnym okiem dronów i kamer internetowych.

Dla trojga z nich to początek drogi, na końcu której znajduje się odpowiedź na pytanie "skoro Bóg nienawidzi Polski, to dlaczego ją stworzył?"

Nagroda Conrada

mrwisniewski

Z przyjemnością zawiadamiam, że Jetlag został nominowany do Nagrody Conrada!

  • Z tej okazji w czasie Festiwalu Conrada w Krakowie 22.11.2015 odbędzie się spotkanie ze mną -- informacje tutaj.

jetlagconrad

W tym roku po raz pierwszy w historii Festiwalu wręczona zostanie Nagroda Conrada dla najlepszego literackiego debiutu ubiegłego roku.

Wyróżnienie ma być wsparciem dla początkujących pisarzy, ale i zachętą dla wydawnictw do śmielszego inwestowania w młodych twórców. Dzisiaj z radością ogłaszamy listę pięciu nominowanych, spośród których wy sami – czytelnicy – wybierzecie laureata. Zapraszamy do oddawania głosów!

Przyłączam się do zaproszenia!

PS. GŁOSUJCIE NA JETLAG!

Postgeekism

mrwisniewski

W portalu "Polityka" pojawił się nowy blog pt. "Geek". Prowadzi go ambitny i wyjątkowo aktywny młody człowiek, redaktor działu prozy zagranicznej "Nowej Fantastyki" i dzierżyciel innych niezliczonych funkcji, Marcin Zwierzchowski.

Muszę przyznać, że nieco osłupiałem czytając inauguracyjną notkę. Teza, że "popkulturniejemy" podbudowana jest kuriozalnymi wywodami:

obecnie fani popkultury przeżywają prawdziwą Złotą Erę. Spójrzcie na kino – tam królują fantastyczne blockbustery, nie tylko komiksowe, ale i widowiska SF, ekranizacje popularnych książek, nowe fabuły o podboju kosmosu czy walce ze smokami. Króluje kino rozrywkowe, efektowne, dające radość z oglądania.

Polecam piękny film "Hugo" Martina Scorsese, który opowiada o początkach kina. W którym od początku królowały fantastyczne opowieści o podboju kosmosu czy walce ze smokami. Jakiej to zmiany jesteśmy świadkami, czy bloger nie słyszał o tzw. "kinie nowej przygody"? Gigantycznym fenomenie Star Wars? "Supermenie" z Christopherem Reevem? Nie pamięta Batmanii z roku 1989? "Terminatora 2"? Przekraczającej granice getta s-f popularności "Matrixa"? "Harry'ego Pottera"? "Władcy Pierścieni"? "Zmierzchu" nawet?

Ale to nic wobec akapitu

Bo przecież od filmów, od sztuki w ogóle, nie zawsze wymagamy warstwowych przekazów, zaangażowania czy skłaniania do refleksji. Czasami po prostu fajnie jest obejrzeć, jak wielkie roboty naparzają się w wielkimi potworami („Pacific Rim”!) albo jak Hulk coś rozwala.

oraz kończącego notkę PS

Czy mówiącym wiele zwiastunem przemian nie jest fakt, że ten blog, TAKI blog, rusza pod szyldem POLITYKI?

Faktycznie, mam wrażenie, że zaszły wielkie zmiany, których wpis Marcina jest jedynie wybroczyną.

Raz, że patrząc na różne dzisiejsze gwiazdy blogosfery piszące o "popkulturze" odczuwam przepaść pokoleniową, której nie mogłem dokładnie zwerbalizować aż do tego właśnie zdania: "Czy mówiącym wiele zwiastunem przemian nie jest fakt, że ten blog, TAKI blog, rusza pod szyldem POLITYKI?" To hasło POLITYKA sprawiło, że doznałem olśnienia. To wszystko są ludzie, którzy nie wychowali się na Zygmuncie Kałużyńskim.

Bo gdyby pamiętali teksty Wielkiego K., nie tylko nie mogliby się dziwić "Batmanowi" w kinach, ale i pisać, że "nie zawsze wymagamy warstwowych przekazów, zaangażowania czy skłaniania do refleksji". Bo za każdym razem, kiedy na ekrany wchodził nowy "Batman", POLITYKA publikował tekst Zygmunta Kałużyńskiego o tymże Batmanie. I nagle okazywało się, że

Właśnie w kinie zwanym komercjalnym, w popularnej piosence, w romansie kryminalnym, odczuwa się oddech tego wieku, tu właśnie przesuwają się wielkie sprawy naszego stulecia: zdobycie kosmosu, groza atomowa, podział polityczny świata i także zmiany odczucia moralnego, i także nowy erotyzm, i jeszcze sto innych powodów, zaś każdy jest żywy, palący, aktualny. Przypomina się, co powiedział Heisenberg, że w jednej powieści policyjnej znajduje on więcej prawdy o życiu niż we wszystkich rocznikach "Kwartalnika Filozoficznego".

źródło

Moje pokolenie wyrosło na Kałużyńskim i gdy przejęło władzę i publikatory, zaczęło pisać na poważnie o niepoważnych filmach. Na konwentach, w usenecie, na grupie pl.hum.x-muza i w mediach (Michał Chaciński, Wojtek Orliński), ślady znajdziecie przecież i na tym blożku.

Ale przecież to dziedzictwo nie tylko Kałużyńskiego, to też podejście Maćka Parowskiego, którego bardziej od gry aktorskiej czy udolności reżysera (na co głównie zwraca w recenzjach Zwierzchowski, który o "Królewnie Śnieżce" miał do powiedzenia jedynie, że reżyser nie dał rady) interesuje o czym jest, jakie idee w sobie niesie, co ciekawego może powiedzieć nam o świecie. To jest "geekizm", jaki pamiętam: popkultura jako punkt wyjścia do rozmów o poważnych sprawach (zupełnie jak w tym filmie Žižka). Koszulka z Batmanem to tylko nieistotny dodatek.

Trend, o którym pisze Marcin w pierwszej części swojego wpisu, nazwałbym postgeekostwem. Ze starego geekostwa wyniósł jedynie obsesyjny fetyszyzm, kult postaci, franczyz i aktorów (plus - często pożyczoną - nostalgię). Oraz logo wars (Marvel vs. DC). Cała masa ludzi, która nie ma niczego ciekawego do powiedzenia, poza replikacją memów z tumblra, przepisywaniem "plotholi" z postgeekowych portali, wklejaniem animowanych gifów oraz dzieleniem filmów na cacy i fuj.

niechcemisie

Read me:"Jetlag"

mrwisniewski

No więc napisałem powieść o współczesnych trzydziestolatkach i wyjdzie w czerwcu. 

Jet lag

1. [wym. dżet leg] «zmęczenie, ból głowy, problemy ze snem itp. po długiej podróży samolotem, wywołane zmianą stref czasowych»

2. «zespół objawów wynikających z nagłego znalezienia się w innej strefie okupacji kulturowej» 

Jetlag

1. [wym. dżet lag] «powieść, sitcom, pokolenie biurowej klasy średniej i fetyszystów, szukający sensu w bezsensie oraz miłości w czasach nienawiści, głos tych, którzy nie mają nic do powiedzenia, twoje zdanie, które nikogo nie obchodzi»

2. «to nie jest moja historia, to jest twoja historia»

Targi Poznańskie

mrwisniewski

Prrryt, robi iPhone i zerkam, na ekranie pojawia się powiadomienie, że Łukasz Najder, literat, zamieścił coś na moim facebookowym wallu. 

Wzdycham ciężko, bo domyślam się, jaki to psikus mógł mi spłatać tym razem ów kronikarz Zakutasia. Otóż aby przygotować mnie do ciężkiego losu pisarza głównonurtowego w Polsce Łukasz podsyła mi co rusz a to laureatkę Bator w słynnym kimonie, w którym napisała swoją nagrodzoną powieść, a to pisarza Miłoszewskiego zasiadającego nago w wygodnym fotelu przed maszyną do pisania, w otoczeniu pomiętych kartek. 

Więc co będzie tym razem? Jakie nagie łono twórcy? Czyj wąs wystający zza hipsterskiego rekwizytu?

Wstyd, Michał. Wstyd. Nic z tych rzeczy. Łukasz tym razem po ludzku, w geście przyjaźni, wrzucił mi linka do informacji o wystawie Lego w Łodzi. Pewnie dlatego, że od ponad tygodnia spamuję facebooka Unikitty. 

No miło, ale nie będę się tłukł aż do Łodzi oglądać klocki. Za to obejrzę sobie wystawę zorganizowaną przez LUGPol z okazji Pyrkonu 2014, gdyż się tam wybieram. 

Pyrkon odbywa się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. W latach 80. byłem tam parę razy z tatą oglądać co słychać w wielkim świecie handlu koparkami, samochodami i radzieckimi miastami orbitalnymi. Do dziś mnie to fascynuje. Nie potrafili wyprodukować porządnego plastiku, ale brali się za miasta orbitalne. Nie podobało mi się, wydawało mało kosmiczne, wielka kopuła, miasto, dacze, łódki na sztucznym jeziorze, może miałem 8 lat, ale wiedziałem kurde, że orbitalne miasto powinno być zbudowane na pierścieniu!

Ale większe wrażenie niż radzieckie mrzonki czy autokar pełen arabskich biznesmenów (do którego wlazłem przez przypadek myśląc, że można go zwiedzać), robił na mnie oczywiście pawilon Lego. Był 1987, seria Space przechodziła rewolucję. W miejsce klasycznych kosmonautów o łamliwych kaskach (uroczo przestawione w "The Lego Movie") pojawił się Futuron. Nowoczesne kombinezony, kaski z szybkami, i oczywiście MONORAIL. 

Do dziś pamiętam ekspozycję -- zamiast jedynie zbudować i pokazać gotowe zestawy, zrobiono z nich wielką, wielopoziomową bazę orbitalną. Mało rzeczy w życiu zrobiło na mnie takie wrażenie. To było w 1987. Rok później dostałem pierwszy i jedyny zestaw z tej serii, mały statek kosmiczny 6830. Cieszyłem się strasznie, ze świadomości, że jest on częścią czegoś tak niesamowitego.

W 1989 byłem ostatni raz na MTP. Pamiętam gigantyczną kolejkę do stoiska Lego, żeby odebrać darmowy katalog. Dziś leżą na stojakach w sklepach z zabawkami, wtedy były skarbem. 1989, rok w którym wprowadzono piratów, a do klasycznej uśmiechniętej buźki dołączyły oblicza brodate i wąsate; wtedy też pojawiła się po raz pierwszy uszminkowana główka kobieca. 

Odstałem swoje i potem oglądałem całą drogę pociągiem do domu, w kółko i w kółko. Na drugi dzień zabrałem do szkoły, żeby pochwalić się kolegom.

Do dziś nie wiem, kto go ukradł. 

Barbie Doll & Ken Doll Giftset

mrwisniewski

Znalazłem dziś w skrzynce awizo i bardzo się zdziwiłem, a jednocześnie ucieszyłem -- wedle informacji na stronie przewoźnika paczka wyleciała z LA 29 października, planowa dostawa -- między 7 a 22 listopada. A tu taka niespodzianka!

Samo pudełko jakąkolwiek niespodziankę psuje (dziękuje mojej uroczej asystentce, która jak nigdy pasuje do obrazka)...

...no bo co to może być?

W środku -- kolejne pudełko owinięte bibułą:

Z tyłu wygląda tak:

A z przodu -- tada!

Yup, po czterech latach udało mi się dorwać zestaw Trixie i Speed Racera na ebayu, w dobrej cenie, nówka nieśmigana. Chyba nie wypakuję ich z pudełka. 

Na razie. 

Jakie piękne detale!

I jak cudnie ujęty charakter Trixie, idealna mina!

Hubba-hubba!

N

mrwisniewski

N jak Niziurski.

N jak nostalgia. 

N jak nie chcę uczestniczyć we wspomnieniach o Niziurskim w formie wszechobecnych wątków nostalgicznych, gdzie się wymienia różne nazwiska pisarzy młodzieżowych jednych tchem; bo nie traktowałem i nie traktuję książek Edmunda Niziurskiego jako czegoś, co trzyma się w pudełku w pawlaczu i wyciąga jak starą fotografię; dla mnie to wciąż proza żywa, żywa w moim języku i skojarzeniach. 

-- [...] Twoja nagła elokwencja mnie zdumiewa, Ciamciara.
-- Ćwiczę wymowę.
-- Albo błazenadę.
-- Być dobrym błaznem to też sztuka.

© pattern recognition
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci