Menu

pattern recognition

inżynieria memetyczna

a collection of great dance songs

Uszy Ecclestona

mrwisniewski

Byliśmy dziś na pięknym koncercie Gaby Kulki promującej płytę "Wersje" i musicie uwierzyć mi na słowo; nic nie nakręciłem, bo to było w filharmonii, wiecie, ą-ę, i głupio było, jakoś tak, wyciągać iPhone'a, tu obok panie w garsonkach i panowie w kołnierzykach wystających spod swetrów, to nie miejsce na rockendrolowe zachowania, nie?

Zresztą -- na siedząco zupełnie inaczej odbiera się muzykę, chociaż nie mogłem powstrzymać od tupania nogą, do takiego basu ciężko nie. 

A w ogóle to się za późno zorientowałem, że koncert ma być w filharmonii, więc miejsca są nie dość, że siedzące, to jeszcze numerowane, więc się nie pośpieszyłem z zakupem biletów i wylądowaliśmy w jedenastym rzędzie, i tak dobrze, bo sala była full pełna (część puli wykupują jakieś zakłady, widziałem pannę co "a, przyszłam bo dostałam", jak tłumaczyła spotkanej znajomej).

No i przez to, że ciemno i że rząd jedenasty wyszło tak, że jak Gaba K. zapytała czy ktoś na sali ogląda serial "Doktor Who", to chociaż machaliśmy rękami, nie zauważyła. A pytała z okazji zapowiedzi pięknej piosenki "Bad Wolf" (tu możecie jej posłuchać), zainspirowanej przygodami Rose Tyler. Oprócz tego w repertuarze -- covery Ciechowskiego, QotSA, Beastie Boys, parę kawałków z następnej płyty i kilka starszych. 

Koncert był, jak wspomniałem, piękny; Gaba K. ma przecudowny głos, a do tego umie na instrumentach (reszta zespołu zresztą też); a pomiędzy piosenkami jest uroczo ("w marcu nagrywamy nową płytę, tak się cieszę!") i zabawnie (zwłaszcza przekomarzanie z basistą). Polecam, jak będziecie mieli okazję. 

Po koncercie można było tradycyjnie nabyć płyty i zdobyć autograf, jak również uczynić sobie podobiznę cyfrową:

Skorzystałem z okazji i przeprowadziłem mikrowywiad:

Ja: Który Doktor?

Gaba Kulka: Aaa... (szok, niedowierzanie, chwila wahania) Matt Smith.

Ja: Yyy...

GK: No wiem, niestety. Eccleston też, te jego uszy, ale Matt Smith miał taką najszerszą... (robi gest pokazujący na szeroki zakres zdolności aktora czy coś w tym rodzaju)

Ja: Szczękę? A który Doktor był Twoim pierwszym?

GK: Eccleston!

Ja: A-ha!

GK: No tak, przecież stąd właśnie "Bad Wolf"! 

Ja: (kiwam z uznaniem głową) 

I tak to właśnie było.

[AC2013] Dzień czternasty.

mrwisniewski

Dzień czternasty -- soundtrack.

Słuchałem dziś muzyki lecącej z radiowęzła centrum handlowego i zacząłem się zastanawiać, dlaczego ludzi tak drażni utwór "Last Christmas". A przecież to takie urocze, że hymnem zimowego święta stała się piosenka o homoseksualnej miłości. 

Zamiast czekoladki -- piosenka, która grała mi cały dzień w głowie, na przekór wszystkiemu, co puszczali w mallu:

 

[AC2013] Dzień dwunasty.

mrwisniewski

Dzień dwunasty -- kolędowanie. 

W singstarze pojawiła się wczoraj świąteczna piosenka; okazało się, że chociaż wszyscy słyszeli ją tyle razy, że wychodzi nosem, to wcale nie jest taka prosta, żeby ją z marszu zrobić na #over9000. 

A potem przełączyłem na Stars.TV, kanał z najbardziej odczapistyczną playlistą świata i leciała akurat inna piosenka, którą tu położę, zamiast czekoladki; dużo bardziej potrzebna w te ponure dni:

 

[AC2013] Dzień jedenasty.

mrwisniewski

Dzień jedenasty -- święta alternatywne.

Ładna data, 13.12.11. 11.12.13, jak ktoś woli. Albo po amerykańsku -- 12.11.13, głupki. 

Święto alternatywne:

które sugeruję uczcić taką piosenką zamiast czekoladki:

 

[AC2013] Dzień ósmy.

mrwisniewski

Dzień ósmy -- wieczny grudzień. Pada cały dzień. Zaczynam tęsknić za listopadem. 

Zatem -- zamiast czekoladki:

 

© pattern recognition
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci