Menu

pattern recognition

inżynieria memetyczna

Nurek salonowy

Srogi Janke (is now a meme)

mrwisniewski

Kto walczy dramą, od lulzów ginie. Może sympatyczna pani Bogna nie została radną, ale jej dzielny mąż ma wciąż szansę na zostanie popularnym memem. Forsowanie mema wygląda tak - bierze się obrazek i dokleja cytata:

#srogijanke

#srogijanke

A to nie cytat, tylko zmyślone, ale uważam, że pasuje:

#srogijanke

Blogonauta Cześć Jacek, w przerwie w pisaniu nowego wspaniałego blogaska, odpalił nawet jedną z internetowych maszyn nienawiści - memegenerator. Powiel mema!

Urodziny Salonu24

mrwisniewski

Jakbyście się wahali, czy warto wybrać się na jubel, pragnę zwrócić uwagę, że

PS@S24

Nigdy nie słyszałem, ale od czego jest tuba:

...

Elementy kulturalnej padliny

mrwisniewski

Dopiero dziś zauważyłem, że Wojtek zrobił sobie zakładkę "Psych Watch" -  przypomniało mi to, że dawno niczego nie tagowałem "Nurkiem salonowym". Głównie z powodu, że przestałem bywać; poziom żeny idącej nosem przekroczył bowiem stan alarmowy. Ale powiodło mnie na pokuszenie i zajrzałem. Najpierw zaliczyłem małego puke'a czytając promowaną na głównej notkę o Madonnie ("15 sierpnia magiczna data. W 1982 roku autostopem wybraliśmy się z moją późniejszą żoną autostopem do Częstochowy. Okłamała swych rodziców, a jej koleżanka skłamała także, że jadą do domku nad jezioro… Tak więc była to grzeszna wyprawa, ba, i bez ślubu."), a potem zajrzałem do Leskiego, bo też pisał o Madonnie:

Zdecydowanie nie należę do tych, którzy nazywają Madonnę Krolową Pop. Dla mnie to raczej królowa niesmacznego kiczu z elementami kulturalnej padliny. Trochę jednak szanuję sukces, jaki odniosła. Nie przeszkadza mi ani jej koncert, ani jego data, choć na miejscu organizatorów niewątpliwie starałbym się uniknąć kontrowersyjnej koincydencji.

Jakże kulturalny łaskawca. A teraz czas na WTF:

[...]Oto przykład bardziej neutralny: ród Gandhich. RP oddzieczyła po PRL kult... Indiry. To ona czczona jest wciąż ulicami, placami, szkołami. Nie neguję jej dokonań, ale czym się nam zasłużyła? Polityką zbliżenia Delhi-Moskwa?

Mahatma dopiero ostatnio dorobił się paru uliczek - wiem, że są w Warszawie, Łodzi. Ale to zaułki, o których niemal nikt nie wie. Przeciętny Polak, jeśli w ogóle zareaguje na hasło "Gandhi", poda odzew: "Indira".

  1. Proszę, niech mi ktoś wyjaśni o co chodzi w tym akapicie ("ród Gandhich"? I to ma się do Mahatmy i Indiry właściwie jak?).
  2. Jedyne słuszne skojarzenie z Gandhim:

Ale skąd ma o tym wiedzieć taki subtelny znawca popkultury (tj. "kulturalnej padliny") jak Leski.

Parcie na papier

mrwisniewski

Jeśli komuś jest przykro, że jego blogaska nie ma na liście "Przekroju", to wygrzebałem odpowiedni cytat z Wilqa: "Gondor to dobry glina. Twardy glina. Powiedział mi kiedyś: Wilq - nie czytaj Przekroju. To jest gazeta, na którą nawet szkoda by mi było się odszczać. Taki jest twardy".

lol

A propos parcia na papier - u Radkowieckiego mały komentarz w sprawie konkursu "Wydamy ci bloga".  Zgodnie z przewidywaniami właściciela "Zsypu" wygrał pamiętniczek gospodyni domowej; pozwoliłem sobie zauważyć, że niczego innego nie kupi generał publiczny, biurowa klasa średnia i pokolenie enka.

Jakże się myliłem!

Zapomniałem przecież o Polsce!

ZIEMKIEWICZ W SIECI

Inne wcielenie publicysty znanego z książek i tekstów prasowych − jeszcze bardziej kąśliwe i bezlitosne w negliżowaniu głupoty, obłudy, zadęcia i małości polskich elit. Wybór felietonów „szybkiego reagowania” ze stron Interia.pl. Salon24.pl. niezalezna.pl i rp.pl. − zwięzłych i ostrych, pisanych żywym językiem, mimo aktualnej tematyki ponadczasowych.

Zgadzam się! Np. propagowany dziś przez Ziemkiewicza mem "pedały nienawidzą kobiet i promują chude modelki" słyszałem jakieś piętnaście lat temu; zakładam, że usłyszę za kolejne piętnaście, gdy wybiorę się na wakacje do Strefy Specjalnej utworzonej przez litościwą Unię dla niedobitków korwinizmu.

Autor tropi mendy i upiory codziennego magla, a polskie horrory, skandale i hańby pokazuje jak na widelcu z odważną zaczepnością. Z brawurą nokautuje podejrzane mity i okrzyknięte niepodważalnymi autorytety. Smakowity kąsek dla wielbicieli dobrej publicystyki!

I tu dochodzimy do sedna: dlaczego bezsensem jest wydawanie blogów drukiem. Drukiem można wydać klasyczny dziennik Passenta, ale nie rewolwerowe blogonotki. Prawdziwy blog jest żywym organizmem (już nie mówię o tubach i obrazkach), notka to często tylko baza dla dużo ciekawszej treści "pod belką": komentarze, trackbacki, memy i linki. Przecież blog Ziemkiewicza jest niczym bez komcia użytkownika o nicku eli.wurman "100% racji, panie redaktorze" albo trollowo podrzuconego linka do komiksu Slow Beara, w którym widać, jak "autor tropi mendy".

Ale klient się znajdzie: dziwnym zresztą nie jest, że na stronie wydawcy "... w sieci" jest również zapowiedź książki niejakiego Wawrzyńca Pruskiego.

Mockbusting

mrwisniewski

Słyszeliście zapewne o zjawisku mockbusterów - ludzie żyją z tego, że kręcą filmy o tytułach łudząco przypominających tytuły aktualnych hiciorów licząc na to, że jakiś frajer się złapie: dlatego po "Mrocznym Rycerzu" znajdziecie na półkach wypożyczalni "Powrót Czarnego Rycerza", a trzy dni przed premierą nowego Terminatora na rynek trafi "The Terminators". 

W podobny sposób próbują pogrywać katolicy i stąd wymyślony został "nowy feminizm Jana Pawła II", którego, khem, naukowym, khem, badaniem zajmuje się psychiatrykowa inicjatywa "Kobieta 21". Składa się na nią adiunkt Gawkowska, matka czworga Szczepkowska, redaktor Wiater i rodzynek teolog Bartłoszewicz.

W ramach zamieniania świata w bardziej przyjazny kobietom odebrałyśmy panom kolejną przestrzeń, w której mogliby się wykazać swoją odpowiedzialnością i dzięki temu dojrzeć pisze pani redaktor zakonnego pisemka na temat pigułki antykoncepcyjnej. Zabójcza logika - ponieważ kobieta ma narzędzie, by się zabezpieczyć, teraz to już tylko jej i wyłącznie jej sprawa, bo przecież przed pigułą bywało i tak, że to facet zachodził w ciążę, dzięki czemu mógł wykazać się odpowiedzialnością (pani redaktor rzecz jasna nie zająka się na temat prezerwatyw). I dojrzeć. Byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie było takie smutne.

Kobiety, jak uczą na katechezach, mają od bozi dane dary takie jak empatia. Oto jak to trudne słowo na "em" działa w praktyce: któż nie zrozumie lepiej bezpłodnych pragnących dziecka, niż błogosławiona cudem narodzin matka czworga? Not. W ramach bonusu rodzynek teolog dokonuje egzegezy parszywej lewackiej mentalności, bo prof. Senyszyn powiedziała "prawo do posiadania dzieci". A dzieci, jak wiadomo, się nie posiada, bo to nie przedmiot, o czym najlepiej wie każdy prawicowy zwolennik zakazu bicia dzieci. Oh wait, komputer mówi "nie".

I jeszcze plwają na girl power, by tej obleśnej parodii feminizmu klasy B dopełnić.  

Redakcja coraz bardziej wali w chuja

mrwisniewski

Ok, rozumiem, że ktoś jak ja czy Bart uprawia tę psychonautykę dla beki czy rozrywki; fascynujący są natomiast obywatele o lewicowym odchyle, którzy postanowili tam zamieszkać. Podczytuję czasem całkiem fajny blog Galopującego Majora; pamiętam tego młodego człowieka jeszcze z pionierskich czasów blogu Passenta, gdzie wydał się sensowny, potem zaczął robić karierę w Psychiatryku, gdzie zaliczył kilka etapów wtajemniczenia (jak łyknięcie mema o Orlińskim, który obraził kobietę tj. Kataryna), trafił nawet do "Warto rozmawiać" i Jankeskiej auducji w TokFM. A teraz  jebnął focha:

Ponieważ coraz trudniej wpaść na stronę główną salonu, gdzie Igorek załatwia swoje geszefty z kumplami z redakcji , reklamuje im książki, myzia im  jajkach i żebrze by na salon głosować. Ponieważ salon stał się słupem ogłoszeniowym dla Teologii, Faktu, Magazynu Obywatel i cholera wie czego jeszcze , pora na przerwę. Słowem, ponieważ  redakcja coraz bardziej wali w chuja, przerywam blogowanie na pewien czas, wracam do lektur i Tapas Baru (w sobotę druga część). Jak będę chciał pisać w kiblu na dworcu w Katowicach to wrócę.

No na pewno wróci, bo nie jest to ani jego pierwszy foch, ani pierwsze odejście. Czy to zwierzęcy magnetyzm Igora, który swego czasu nawrócił młodego demokratę na ipeenizm, czy need to belong, choćby i do bandy psycholi; Major jest stracony na zawsze. Kto długo patrzy w otchłań itd.

You hates us twice

mrwisniewski

JA :) 

Niepoprawna politycznie konserwatystka

Na pierwszym miejscu : Pan Bóg
dalej : Mąż, Rodzina i przyjaciele
i jeszcze dalej : reszta ;)

Urodzona 30 lat temu w roku wyjątkowym - wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową.

z wykształecnia - mgr nauk o rodzinie i dziennikarz (Ukończyłam Instytut Studiów nad Rodziną na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Studium Dziennikarstwa im. Maksymiliana Marii Kolbego w Toruniu, a także diennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim)

Na codzień : sprzedaje licencje na filmy ;) , ale też jestem dziennikarzem :)

w swoim życiorysie mam doświadczenia pracy wokół polityki i bycie rzecznikiem prasowym w Ministerstwie Edukacji Narodowej za czasów najsłynniejszego ministra ;)

Praca w biurze prasowym nie jest mi obca :) szlifowałam tam też propagandę polityczną;)

Pracuję także (społecznie) jako redaktor portali internetowych o tematyce, społecznej, rodzinnej i duszpasterskiej.
 
Pochodzę z Rydułtów, z Górnego Śląska. Mam najcudowniejszych i kochanych Rodziców! O niezwykłych sercach, szlachetnych zasadach i mocnym kręgosłupie moralnym! Mój Ojciec jest chirurgiem, a Matka – germanistką.
Mam też czworo uroczego starszego rodzeństwa, w tym siostrę bliźniaczkę, która też jest starsza, bo przyszła na świat 2 minuty wcześniej ;)

Na co dzień mieszkam na warszawskiej Pradze

Moi Dziadkowie – jedni byli góralami z Andrychowa, a drudzy od pokoleń Lwowiakami. Moja rodzina ma bogatą historię i tradycję.

Angażuję się w liczne społeczne inicjatywy. Biorę czynny udział w akcjach obrony życia.

Interesuję się problematyką rodzinną w Polsce i świecie, a także psychologią, pedagogiką, historią, teologią.
 
Moją pasją jest fotografia – kolorowa, czarno-biała, tradycyjna i cyfrowa. Najchętniej czytam wiersze Baczyńskiego i ks. Twardowskiego. Weszłam na wszystkie szczyty polskich Tatr. Uwielbiam jazdę na nartach i pływanie. A ostatnio pokonuję warszawskie trasy rowerowe :)   

Kocham swój kraj i służbę Bogu, Ojczyźnie i człowiekowi traktuje serio ...

Zawsze będę w opozycji do feministek i lewactwa

Jestem szcześliwą żoną Janka :)
najlepszego Męża na świecie! Albo jednego z dwóch najlepszych, bo takim też jest mój Tata:)
(moje siostry będą polemizować ;)))

Kiedyś chciałabym odpocząć w Niebie :)

sause

"Okiem teologa"

mrwisniewski

Jestem wiceprezesem Zarządu Głównego Stowarzyszenia KoLiber i prezesem oddziału lubelskiego oraz redaktorem "Gońca Wolności". Przez ponad dwa lata byłem redaktorem naczelnym serwisu internetowego Tolle et lege (www.tolle.pl). Moje publikacje możesz odnaleźć w licznych portalach internetowych oraz czasopismach.

oko teologa

W dniach od 22 września do 1 października miałem okazję przeżyć wraz z moją cudowną Żoną wspaniałą podróż poślubną – pielgrzymkę po sanktuariach francuskich i nie tylko. W kilku wpisach chciałbym się z Wami podzielić moimi/naszymi wrażeniami, a czasem dłuższymi refleksjami. Zapraszam do towarzyszenia mi w tych kolejnych odcinkach.
[...]
Przyznać jednak trzeba, że ta podróż było to przede wszystkim ogromne przeżycie duchowe. Głównie za sprawą naszych księży (Adama z Dziurowa, Bernarda ze Zwolenia oraz Aleksandra ze Starachowic), którzy nas prowadzili oraz dzięki takiemu a nie innemu wytyczeniu przez księdza Bernarda oraz biuro wycieczkowe „Panorama” z Wrocławia trasy wyjazdu. I oboje z Anią musimy przyznać, że z naszą podróżą trafiliśmy absolutnie w dziesiątkę. To było coś jakby stworzonego dla nas.
[...]
Drugi dzień poświęcony był na przejazd już do samego Paryża. Nasze pierwsze zetknięcie z Paryżem było porażające, bo zobaczyliśmy zawalone śmieciami ulice „kolorowych”, na których było nam dane spożyć obiadokolację. Taki syf jest nie do pomyślenia w żadnym z polskich miast. To było jak obrazki z amerykańskich slumsów – koszmar. 

Jeszcze gorzej było w hotelu. Standard pokoju był niby wyższy niż w Niemczech, ale dywan był brudny, jakby ktoś wycierał sobie o niego buty z błota albo go zarzygał, na ścianie ślady krwi, w drzwiach do łazienki pięścią wybita dziura, pościel poplamiona, a żeby było jeszcze zabawniej to po nakaslikach i biurku łaziły mrówki. Tak było też w innych pokojach, bo jeśli ktoś był mnie rozważny od nas, to stracił przez nie resztki jedzenia przywiezionego z Polski.

sause

© pattern recognition
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci