inżynieria memetyczna

Wpisy z tagiem: corobićjakżyć

środa, 08 września 2010
Przechodzić jesień

Przyszła jesień, to kicha, ale jestem na nią przygotowany - mam płaszczyk, kilka sweterków i co najważniejsze, nowe buty. Latem, które coraz bardziej przypomina to z opowiadań Raya Bradbury'ego, noszę Adidasy. I chciałem pozostać wierny marce, odkąd przeczytałem w "Spook Country" Gibsona o GSG9:

“Carlito sends you shoes.” He passed Tito the bag. The high-topped black shoes still had their white-and-blue Adidas logo tags. Tito sat on the edge of the bagged mattress and removed his boots. He laced the Adidas shoes and pulled them on over medium-weight cotton socks, removed the tags, and carefully tightened the laces before tying them. He stood up, shifting his weight, taking the measure of these new shoes. “GSG9 model,” Brotherman said. “Special police in Germany.”

Tito, nielegalny kurier i miejski ninja, do biegania zakłada buty taktyczne. Wojskowe obuwie kojarzy się wszystkim z ciężkimi trepami i glanami, ale rzeczywistość wygląda inaczej. Można dostać lekkie, miejskie buty o sportowych podeszwach, które w dodatku są ślicznie cyberpunkowe:

gsg9

No ale jedyną opcją był zakup na ebayu (i to z Austrii), co trochę mi było nie w smak, bo stopę mam dużą i wolę przymierzyć (also: drogie). Ale na buty taktyczne byłem zdecydowany (zwłaszcza, że mam płaszczyk do kolan i chciałem wyglądać mniej więcej jak pan z teledysku, bo dobry ciuch musi być umocowany w popkulturze). Rozważałem stary model Magnum, ale zanim się zdecydowałem, ktoś kupił ostatnią parę. Zapytałem więc o radę i miły i kompetentny pan ze sklepu "Shotgun" polecił mi (z doświadczenia) polskie (jak głosi napis na pudełku "trzewiki męskie") Protektor GROM. Plusy: cena (dwie stówy, w sieci można znaleźć taniej) i możliwość sprowadzenia mojego rozmiaru.  No dobra, pan ściągnie, to sobie je przymierzę.

Protektor Grom

I jak je włożyłem tydzień temu, tak je do dziś noszę. W życiu nie miałem równie wygodnych butów - nie trzeba ich rozchodzić, świetnie się w nich biega (pokazałem znajomemu maratończykowi, dostały fokę akceptacji), a nawet tańczy. Bardzo lekkie, sportowa podeszwa, antypoślizgowa. Stopa oddycha i się nie grzeje. I genialny system sznurowania - wystarczy pociągnąć i ziuuut, gotowe, dzięki serii umieszczonych nad sobą tubek; wkłada się je szybciej niż wysokie trampki Conversa. I są, czego nie widać na zdjęciu, bardzo ładne. Trochę się rozczarowałem, bo są megaciche - można skradać się w nich jak w grach komputerowych, ale o tupaniu jak u Lady Gagi można zapomnieć.

Polecam, jesień staje się nieco bardziej znośna.

10:26, mrwisniewski , jetlag
Link Komentarze (23) »
czwartek, 02 września 2010
Marmite sandwich!

Marmite

How about no? Zacznijmy klasycznie, od wersji w słoiczku. Przywiozłem sobie jeden "z wojaży", z ciekawości jak wypadnie w porównaniu z Vegemite. Australijski przysmak wygrywa (dla mnie) otoczką popkulturową, ale jak sprawdzą się w kuchni?

Brytyjskie smarowidło jest bardzo smaczne, znacznie delikatniejsze w smaku niż smar z Kraju Pod Spodem (nie wiem czy to zaleta czy wada, podoba mi się kop, jaki tu daje Vegemite). Ma też wkurzający ficzer - ciągnie się jak świeży miód, przez co nabierając nożem łatwo upaskudzić słoiczek i talerz.

Także, fajnie było, ale zostaję przy Vegemite.

13:54, mrwisniewski , jetlag
Link Komentarze (11) »
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly