inżynieria memetyczna

Wpisy z tagiem: lego

piątek, 30 marca 2012
Pełnoletność

[...] Frodo podówczas był jeszcze smarkaczem, jak hobbici nazywali nieodpowiedzialnych dwudziestolatków, którzy wprawdzie wyrośli z dzieciństwa, lecz nie osiągnęli pełnoletności, czyli trzydziestu trzech lat.

--J. R. R. Tolkien "Władca Pierścieni"

Oczywiście, że skoro staliśmy się długowieczni jak hobbity, trzeba przykładać do nas hobbicką miarę. Wedle niej osiągnąłem właśnie pełnoletność ze wszystkimi szykanami; przyjdzie mi pewnie spoważnieć, zmienić garderobę i zainteresowania; jako mąż dorosły zapomnieć o dziecięcych sprawach. 

Tyle refleksji, a teraz się pochwalę, jaki piękny prezent dostałem od żony:

Tagi: lego
23:51, mrwisniewski , jetlag
Link Komentarze (9) »
wtorek, 27 marca 2012
Zębatki muszą być w ruchu

A kiedy w sobotę nagle potrzebowałem przysiąść, obok akurat trwał panel "Świat, fabuła, bohaterowie" z okazji premiery "Nieba ze stali" Wegnera i "Alkaloidu" niejakiego Głowackiego; "chempunkowej" wersji "Lalki" Prusa. Ów *punk chemiczny skłonił prowadzącego spotkanie Michała Cetnarowskiego do poruszenia tematu pokrewnej literatury steampunkowej i mody na nią.

Nie mogłem się wypowiedzieć, bo raz, że umierałem, to jeszcze mikrofon nie opuszczał podium, ale pomyślałem sobie kilka myśli. Jak każdy *punk, steampunk szybko zmutował do samej estetyki; jeśli nawet pojawiały się dzieła, w których element retrofantastyczny był twardy jak hard s-f, to modę napędzał mem sztafażu. Napisałem o tym parę lat temu zresztą większy tekst do Nowej Fantastyki.

No ale teraz zastanowiło mnie, co ma z tego - poza ładnymi okładkami - literatura. Steampunk pięknie wygląda w filmie i komiksie. Ale w książce? Bezsensu. 

Tymczasem moda faktycznie ma się dobrze - już na Polconie pełno było ludzi poprzebieranych w wiktoriańskie akcesoria z doklejonymi zębatkami i obowiązkowe gogle. Na Pyrkonie było ich chyba jeszcze więcej. 

 

No i powiem, że drażni mnie ten fandom steampunkowy. Przez te cholerne poprzyklejane zębatki. Znów - degeneracja steampunkowej idei, którą jest fascynacja żywą maszyną, przeciwieństwem współczesnej zamkniętej elektronicznej puszki (o tym też zresztą już pisałem w cyberczwartkowym felietonie). I kiedy w niedzielę siedząc w ogródku na pyrkonowym dziedzińcu zobaczyłem parowego hipstera, który nie dość, że miał jedną parę gogli zawieszoną na szyi, to jeszcze drugą, oplatającą cylinder, to coś we mnie umarło na zgon. 

DOBRZE ŻE MASZ DWIE PARY GOGLI NA WYPADEK JAKBY CI SIĘ ODKLEIŁA ZĘBATKA I TRAFIŁA W OKO krzyknąłem, ale nie wiem czy usłyszał.

Kate Beaton się ze mną zgadza.

Potem zrozumiałem, dlaczego mnie drażnią te unieruchomione zębatki. Jestem dzieciakiem wychowanym na Meccano i Lego Technic, zębatka nigdy nie była dla mnie ozdóbką, ale żywym elementem, dzięki któremu działały maszyny, skręcały koła, przenosiła się moc z silnika. Zębatka naklejona na goglach jest jak kość małego zwierzęcia.

Ale oprócz steampunkowców na Pyrkonie byli właśnie dorośli fani Lego. Zrobiłem Olivii kilka zdjęć z niektórymi eksponatami:

Hurra, wojna!

Wszystkie orki muszą umrzyć!

Tu pozuje na warhammerowym czołgu. Tym mniejszym, bo były dwa. Zdalnie sterowane, pięknie wymodelowane maszyny. Zapisałem się dziś na forum LUGpol.pl i znalazłem wątek poświęcony tym wspaniałym kreacjom:

 

I oto co pisze Jerac w poście na temat swojego megaczołgu:

Napędzanie dwoma XLami jednego kółka okazało się być, lekko mówiąc, ciut problematyczne. Mocy mi nie brakowało, ale klocków tak, szczególnie jak kolejne wkładane zębatki nie tylko pękały, ale wprost wybuchały. Jeden z fragmentów dość mocno dziabnął mnie w oko, tak więc mamy już naoczny dowód na to że zabawa klockami jest niebezpieczna i powinna być dozwolona od lat 18tu.

WYBUCHAJĄCE ZĘBATKI. Oto prawdziwy steampunkowiec! Uczcie się, pozerzy.

wtorek, 13 marca 2012
HWDP!

Zajrzałem do sklepu z Lego i proszę co mieli, chociaż polska premiera jest przewidziana dopiero na kwiecień:

Seria "Friends", najnowszy pomysł Lego na dotarcie do dziewczynek (a raczej - rodziców dziewczynek). Zrobię osobną notkę, w której umieszczę ten podbrand w kontekście innych serii Lego dla dziewcząt wprowadzanych na rynek przez lata, a dziś się nacieszę laboratorium Olivii.

Olivia jest uroczą nerdówą i postanowiła zbudować nową lepszą Gwiazdę Śmierci, z której będzie rzucać w chłopaków kamieniami:

Dużo (zbędnych) kontrowersji wzbudziły nowe figurki, ale mi się bardzo podobają -- są nieco większe, dzięki czemu zestawy mogą skupiać się na detalach (bardziej wnętrza niż zewnętrza), dzięki czemu mógł powstać taki oto warsztat wynalazczyni. Jednocześnie wszystkie akcesoria klasycznych figurek pasują do nowych lalek - narzędzia, jakie widzicie na zdjęciu, to zwykłe narzędzia znane z serii City. Pasują także czapki, kaski i peruki:

Te zestawy bardzo ubogacają dotychczasowe propozycje - fajnie pobawić się w coś innego niż kompleks industrialno-policyjny; to możliwość budowy zupełnie nowych narracji. 

GIRL POWER!

wtorek, 31 stycznia 2012
Jedność ze wszystkim

Opisana wcześniej historia miała dziś swoje szczęśliwe zakończenie:

Wbrew głosom w komentarzach do poprzedniej notki, sugerujących załatanie tej dziury wyobraźnią lub (głupawą) narracją, uzupełnienie ubytku okazało się bardzo satysfakcjonujące. Tak jak ułożenie ostatniego kawałka puzzle, tak jak poukładanie sobie różnych spraw w głowie i w życiu. Quantum of solace, okruch szczęścia. 

sobota, 21 stycznia 2012
Pustka i forma

Forma jest pustką. Pustka jest formą. Pustka nie jest czymś innym niż forma; forma również nie jest czymś innym niż pustka - mówi Sutra Serca i to jeden z powodów dla których (obok Czterech Szlachetnych Prawd, które w zasadzie polecają owinąć się w prześcieradło i czołgać w kierunku cmentarza) odrzuca mnie od buddyzmu. 

Pustka nie jest formą, a forma nie jest pustką. Trafiło mi się oto pudło klocków jedno na milion - z brakującym elementem:

O tu. Ciężki przypadek, dachówka w niecodziennym kolorze. Im dłużej wpatruję się w pustkę, tym bardziej nie widzę tam formy; mógłbym wprawdzie użyć mocy wyobraźni i udawać, że tam jest (albo za posłuchać 4SP i pozbyć się pragnień, które prowadzą tylko do cierpienia). 

Na szczęście świat materialny nie działa w ten sposób. Wypełniam formularz na stronie serwisu LEGO i po chwili dostaję dwa maile, w których oprócz przeprosin i zapewnienia o dokładaniu starań jest zapowiedź, że klocek zostanie wysłany na podany adres (w pierwszym mailu) i że klocek już do mnie jedzie (w drugim). Serwis oferuje też opcje dla gap, które jakiś klocek zgubiły lub połamały w czasie budowy.

Żadne halo, nie, tak działają BOK-i we wszystkich porządnych firmach, ale ja ciągle pamiętam - ponieważ wszystko pamiętam - z lat 80 pudełka z enerdoskimi grami planszowymi kupowanymi na tzw. kiermaszach (z okazji jakiś świąt rozstawiało się targowisko, gdzie można było kupić różne niedostępne na co dzień rzeczy).  I to, że ciągle zdarzało się, że brakuje jakiegoś żetonu czy pionka, albo kilku elementów z Małego Mechanika. I to było normalne. Kupowałeś towar z usterką i się cieszyłeś, że w ogóle coś dostałeś. 

Nic dziwnego, że ludzie wychowani w takim ustroju szukali jakiejś duchowej pociechy w parareligiach pozwalających zniekształcać rzeczywistość. Łyżka nie istnieje, nie mamy pańskiego płaszcza, i co nam pan zrobi. 

czwartek, 05 stycznia 2012
Ograniczenie wyobraźni

Krąży taki mem, że kiedyś, panie dzieju, to klocki Lego były takie uniwersalne, że można było z nich wszystko budować, a teraz to się wyspecjalizowały i już się nie da. Nie, to nieprawda. Chociaż pojawiło się dużo nowych klocków, o niekiedy zadziwiających kształtach, to nadal da się z nich wszystko zbudować, co więcej - można budować rzeczy, o jakich się wcześniej nie śniło - zarówno dzięki nowym częściom, jak i technikom budowania. Polecam połazić po forach i galeriach dorosłych fanów Lego. 

Źródło tego memu bierze się pewnie z oglądania pudełek z modelami Star Wars - wyglądającymi na bardzo wierne repliki pojazdów z filmów. Ale wystarczy spojrzeć nie na gotowy model, a na kupkę klocków potrzebnych do jego konstrukcji by się okazało, że to nadal są stare dobre legosy. 

Mam strasznie dużo klocków, co jednocześnie ułatwia, jak i utrudnia budowanie (TYLE TEGO). Dlatego moja ulubiona zabawa polega na wzięciu prostego modelu (np. minipojazd kosmity 7049) i zbudowaniu coś z tej ograniczonej liczby klocków. O tak:

Hokus-pokus i z latającego spodka mamy wielkiego robota. Spróbujcie sami!

sobota, 24 grudnia 2011
Jak Dalek uratował święta

Nie spodziewałem się niczego dobrego w te święta, napełniały mnie wręcz rozpaczą, którą przelałem w gorzkie wersy poezji publikowanej na blipie:

Jebać święta, jebać święta, 
niech odejdzie w chuj przeklęta
pora żarcia i radości
nudy gówna niestrawności

albo

a cóż tak śmierdzi po choinką?
to mikołaj zrobił kupę
zeżarł karpia, wypił barszcza
siankiem wytarł dupę

A tu - niespodzianka. Patrzcie co dostałem od Masaki i Rafała (ありがとう!!):

Wbrew obrazku na pudełku w środku nie ma Doktora (i dobrze, jest nieco pokraczny), za to jest piękny Dalek (klockowa scena przedstawia narodziny nowych lepszych Daleków). Zabawna sprawa - te klocki, kompatybilne z Lego, to Cobi. Polskie klocki robione w Polsce. Ale u nas nie kupicie zestawów z Dalekami, są za to przechujowe serie Mała Armia (z licencją Jeepa! - to zapełnienie niszy, której Lego z powodu zasad nigdy nie zajmowało) czy Grunwald 1410Cobi to dobre klocki, jakościowo znacznie lepsze od przeróżnych chińskich klonów czy kanadyjskich Megabloksów, ale wciąż gorsze niż oryginał - np. krawędzie płytek są ostre, podczas gdy Lego jest lekko wygładzone, by nie kaleczyć niepotrzebnie paluchów. No i mają znacznie brzydsze ludziki, ale o tym zrobię osobną notkę.

Ale sam Dalek to mistrzostwo świata. Tu - w starciu z Panem Godzillą z klocków Lego:

A tu - duch świąt - choinka:

I prezenty:

(pieski z gry Superfarmer, wkrótce na owczy.blox.pl)

A tu - magia FX, czyli naprawdę w Dalekach siedzą ludzie:

Dalek uratował święta.

czwartek, 21 lipca 2011
Batman vs. Wolverine

Nie mówię o filmie "Prestiż" (spoiler: to były jego sanki) Nolana, w którym wystąpił Christian Bale i Hugh Jackman, tylko o nowym dealu firmy Lego - otóż umówiła się na licencję z DC i Marvelem. To nie pierwszy romans klocków i herosów - były zestawy Lego związane z pierwszym i drugim Spider-Manem, a także seria batmańska w okolicach premiery nolanoskiego "Dark Knigth", choć z oczywistych przyczyn doń nie nawiązująca (poza modelem filmowego Batmobila). Jakoś nie udało mi się wtedy nic kupić i byłem nieszczęśliwy, że nie mam w moim mieście Batmana, ale to się wkrótce zmieni.

 Supek, Batman, Green Lantern

Jaki śliczny Superman! Spójrzcie na ten loczek! 

A tu możecie zobaczyć fotki reszty prototypowych figurek zaprezentowanych na ComicConie. Wonder Woman! Thor! Iron Man! HULK! Ajajaj.

niedziela, 20 czerwca 2010
Muszki są w pytę

I dlatego, z okazji finałowego dwuczęściowca "Doctor Who", this week I'm mostly wearing bow tie:

Muszki są w pytę!

(to białe co trzymam w łapach to zbudowane cegiełki do złożenia wielkiego wozu strażackiego)

Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly