inżynieria memetyczna

Wpisy z tagiem: osama

wtorek, 03 maja 2011
Thor spotyka Osamę ibn Ladena

Wczoraj byłem na filmie "Thor", kolejnym z cyklu przygrywek (Hulk, Ironman, Captain America) przed "Avengers". Film znakomity (z takim reżyserem i obsadą to nie dziwota), polecam, fajnie połączył komiksowego bohatera (w wydaniu zwykłym i Ultimate) z poetyką marvelowskich filmów. 

Wczoraj, kiedy newsem dnia było zabicie Osamy ibn Ladena, obejrzałem film o Thorze, wojowniku, który musi dorosnąć. Ale tak na serio, nie symbolicznie; nie ma tu głównego bossa, którego należy rozjebać, żeby zaświeciło słonko, co jest zwykle tematem filmów o superherosach i amerykańskiej polityki zagranicznej. 

Amerykański pomysł na "wojnę z terrorem" polegał na tym, żeby wszystkim spuścić wpierdol, co jest oczywiście pomysłem na rozwiązanie problemów w komiksach. Bohaterowie komiksowi są generalnie konceptem prawicowym, dokładnie takim jak mściciel grany przez Charlesa Bronsona w "Życzeniu śmierci". Nawet Batman, który od Busha i Obamy (ODDAWAJ NOBLA, NIE JESTEŚ GODZIEN, tak jak Thor nie jest godzien nosić swojego młota po wybrykach z pierwszej części filmu) różni się tym, że Jokera łapie, a nie zabija, do problemu przestępczości w Gotham podchodzi od strony WYŁAPAĆ PRZESTĘPCÓW (w dodatku realizując prawicowy ideał milionera-dobroczyńcy: charity zamiast socjalu), zamiast zastanowić się, skąd się przestępcy lęgną. 

  • Jest w tym też coś gówniarskiego, takie marzenie sklepanego gimbusa, żeby zajebać swoim prześladowcom. Ale prawicowość jest infantylna, generalnie. 

No ale to są komiksy, fantazja. Uwielbiam GITS, który opowiada o przygodach ubeków z Sekcji 9, takich jak nielegalne morderstwa przeciwników politycznych, którzy owszem, mają za uszami i im się należy, ale właśnie tak się składa, że co jest dopuszczalne w cyberpunkowym komiksie, nie powinno się dziać w o wiele bardziej skomplikowanym realu. 

Co dobrego przyniosła "Wojna z terrorem"? Nic nie przychodzi mi do głowy. Nawet zakładając (a nic o tym nie świadczy), że w Iraku i Afganistanie żyje się lepiej, to - skoro Ameryka jest komiksem - obowiązkiem moralnym superherosa byłoby nieść pomoc jak Superman, a nie wpierdalać się z pomstą jak Punisher, antybohater. Skoro Ameryka jest komiksem, to Obama powinien brać przykład z Batmana i Osamę aresztować, właśnie dlatego, że coś powinno odróżniać naszą cywilizację od cywilizacji terrorystów. 

Ameryka jest komiksem i skazana jest na popełnianie komiksowych błędów. Batman nie może zrobić porządku w Gotham od ponad siedemdziesięciu lat. Wbrew godwinowej analogii Węglarczyka, Osama nie był bossem jak Adolf, jego śmierć niczego nie zmieni.  Ta wojna się nie skończyła. 

I zamiast się cieszyć powinniśmy mieć głupie miny.

Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly