inżynieria memetyczna

Wpisy z tagiem: singstar

czwartek, 26 kwietnia 2012
Singstar is magic

Te uczucie, jak widzisz, że ktoś, kto się "ale ja się wstydzę śpiewać", wysłuchawszy kilku sinstarowych pojedynków z pewno tako nieśmiałościo łapie za majka, żeby wspólnie zaśpiewać powiedzmy "Bad Romance"

 

a potem jest na ten przykład "Pure Morning"

 

i już nie wypuszcza tego majka z ręki; nie do opisania.

Rating: awesome. 

niedziela, 01 stycznia 2012
Disco 2012

Było tak:

 

I said let's all meet up in the year 2000
Won't it be strange when we go back in time


Dziś mam tyle lat, ile miał Jarvis w 1995, kiedy teledysk z "Disco 2000" hulał na MTV. Mój 2000 wypada w 2016 i już się boję. 

 

środa, 09 listopada 2011
Głodny jak wilk

#teuczucie jak z marszu robisz #over9000 w Sinstarze za pierwszym podejściem, chociaż ostatni raz słyszałeś tę piosenkę jakieś 20 lat temu.

#teuczucie jak gra ci w głowie przez resztę wieczoru.

niedziela, 25 września 2011
Złote popołudnie

Trochę zapuściłem Singstara, aż tu nagle leży sobie w Krrfrr przeceniona płyta "Singstar Party", whoo-hoo, 30 piosenek w cenie 5 z Singstora i większość b. fajnych w dodatku. 

A moja najulubieńsza to chyba ta - "Gold" grupy Spandau Ballet:

 

Mocny refren i ten piękny teledysk, tak ładnie grający mitem złotej dziewczyny z "Goldfingera". 

Akurat na takie złote jesienne popołudnia. 

czwartek, 18 sierpnia 2011
Morrissey wybacza

Czegóż można słuchać w tych ponurych letnich dniach jak nie Morrisseya? Zaczęło się od tego, że mi się wylosował kawałek:

którego łupię teraz w Singstara (na razie 8400, ale damy radę), a potem puściłem na replay all całą płytę i tak od kilku dni leci. Np. ten numer, najładniejsza piosenka o księdzu jaką w życiu słyszałem:

 

Sama radość. Płyta jest z 2004, troszkę się zastarzała, gdy Morrissey śpiewa 

In America, The land of the free, they said,
And of opportunity, In a just and a truthful way.
But where the president, is never black, female or gay, and until that day,
you've got nothing to say to me, to help me believe

to jest już lekko nieaktualne.

Morrissey to wciąż dla mnie zagadka; jest w nim (i jego fanach) jakieś przedziwne źródło lola, a jednocześnie jakoś tak mnie ta muzyka porusza.

Zagubiony w postironii kiwam się na boki.

poniedziałek, 04 lipca 2011
Nie ma towaru w mieście

Portfel prawie pusty (ach, skusiłem się na "Beyond Good&Evil HD"). Trzeba doładować, bo przecież po ostanich wybrykach hakierów nie będę podpinał karty kredytowej do Playstation Network. A tu - nie ma towaru w mieście. W jednym Euro AGD nie ma zdrapek. Po drugiej stronie ulicy też się ciulikom skończyły. Może zajrzę do Vobisu zatem. 

A tam - kolejka. Jeden sprzedawca robi interes życia wciskając krapowatego Samsunga parze osowiałych bkś'ów, drugi zaś obsługuje parę emerytów. Brodaty siwy typ chce otóż nabyć kabel do drukarki USB. Najkrótszy jaki się da. I podwójnie ekranowany. 

Po co komuś krótki kabel USB podwójnie ekranowany? Pierwszy raz o czymś takim słyszę w ogóle. Zdziwił się również sprzedawca, więc typek tłumaczy - działa drukarka, a skaner już nie, więc zadzwonił do HP do Warszawy i mu powiedzieli, żeby kupił krótki kabel, podwójnie ekranowany.

Hahaha emeryci i komputery hahaha. #mamto #znamto

Więc mu sprzedali jakiś kabel co mieli na składzie. A potem typek chciał jeszcze płyty do nagrywania zdjęć, więc przez pięć minut dyskutowali czy lepsze będzie CD czy DVD, ustalili, że DVD, po czym się okazało, że DVD nie ma.

Nie ma też zdrapek, o co w końcu mogłem zapytać. Dramat, będę musiał chyba zamówić na Allegro. A za ostatnie pięć złotych kupiłem piosenkę, którą właśnie dodali do singstarowej oferty. Jedna z najpiękniejszych piosenek świata:

 

Solowa wersja Gene'a Pitneya też jest cudna:

 

Ta zresztą też.

poniedziałek, 28 marca 2011
Voice of Australia

John Farnham. Słyszeliście o nim? Nie ma nawet hasła w polskiej wikipedii. To australijski piosenkarz, którego znam z przeboju "You're the Voice" (właśnie zrobiłem OVER9000 w Singstarze):

A było to tak, że kupując Amigę w 1992 w bonusie mogłem sobie wybrać nagranie 10 dyskietek (to było jeszcze przed Ustawą). Poprosiłem zatem o program graficzny (Deluxe Paint IV, och och och), muzyczyny, coś do animacji i jakieś inne użytki (na MSX nauczyłem się cenić bardziej programy użytkowe niż gry).  Program muzyczny - nie pamiętam jak się nazywał [edit: Aegis Sonix] - operował na zapisie nutowym, syntezatorze i samplach, miał kilka piosenek w wersji demo, w tym właśnie "You're the Voice" z zdigitalizowanym refrenem. Wtedy usłyszałem ją po raz pierwszy (i się zakochałem), a jakiś czas później wyłapałem ją w MTV.

A teraz właśnie znalazłem w sklepiku Singstara i z tej okazji kliknąłem w wikipedię. John Farnham, który w mojej świadomości funkcjonował jako one hit wonder, okazał się rycerzem orderu Australii z 40 letnim stażem w showbiznesie. Zaczynał jako nastoletni idol i w każdej dekadzie umieszczał swoją piosenkę na czele listy przebojów. Album, z którego pochodzi utwór-bohater dzisiejszej notki, jest do dziś najlepiej sprzedającym się australijskim krążkiem.

Kto by pomyślał!

niedziela, 13 lutego 2011
Tańczmy!

Great succes! Udało nam się wreszcie pokonać naszego ARCYWROGA. CHOLERNEGO BOSSA SINGSTARA. David Bowie - "Let's Dance". To chyba pierwsza piosenka Davida, jaką pamiętam. I pierwszy utwór, z jakim zmierzyliśmy się grając w Singstara.

Jakie to było żenujące za pierwszym razem. Jak trudno było w ogóle otworzyć japę. Śpiewanie było kiedyś dla mnie jedną z tych czynności, które są jak przebieranie na plaży albo sikanie do pisuaru, kiedy ktoś stoi obok. Potrafiłem sobie coś zacząć śpiewać, bezwiednie, nucąc pod nosem,  ale jak ktoś by mnie poprosił "zaśpiewaj mi cośtam", to bym się zablokował i zamknął w sobie.

Teraz śpiewam nieproszony, a czasem i przy zdecydowanym sprzeciwie, bo chociaż wreszcie zrobiłem OVER9000 na cholernym "Let's Dance" nie oznacza, że śpiewać umiem.

Ale na ten fakt mam letko wyjebane.

piątek, 28 stycznia 2011
Strzał z gitary

Rzeczy, który były na Singstar Guitar i są w pytę - Kasabian "Fire":

Teledysk przywołuje oczywiście klasyka:

którego dawno temu poznałem dzięki Beavisowi i Butt-headowi.

niedziela, 05 grudnia 2010
Och Wiedeń

Z cyklu Tyle Radości Za Głupie Pięć Zyka - "Vienna" Ultravox. Jedna z moich ulubionych piosenek odkąd ją usłyszałem, tak dawno, że już nie pamiętam, zimne beaty elektronicznej perkusji vs. niesamowita solówka na smykach. Zrobiłem OVER9000 za drugim podejściem, bo w przeciwieństwie do ciulików, których występy można obejrzeć na PSN, nie śpiewałem falsetem, ale przeponą.

Piosenka została użyty w trailerze i pierwszym odcinku "Ashes to Ashes". Lata 80. zawsze będą dla mnie tymi zimnymi dźwiękami; dominujące dziś kolorowe skojarzenia w stylu Wham to tylko Disneyland.

 
1 , 2 , 3
Ostatnio na Blip:
Coś pozytywnego mrw@poly