|
inżynieria memetyczna
Wpisy z tagiem: John Hughes
wtorek, 22 czerwca 2010
Jennifer zrobiła sobie nos
Znacie smutną historię Jennifer Grey? Aktorki, która po paśmie sukcesów w latach osiemdziesiątych zrobiła sobie operację plastyczną nosa - i zniknęła. Z nową (notabene śliczną) twarzą nikt jej nie poznał. Tyle dobrego, co wynikło z tej przykrej przygody, to genialna autoironiczna kreacja, jaką dała w sitcomie "It's like, you know...". Anyhow...
A dziś, w upiorny wtorek, obejrzałem głupią komedię z końca lat 80. na takim śmiesznym kanale "Polsat Film". Rzecz jest o nastolatce, która z dnia na dzień wypiękniała (stary numer z aparatem na zęby, końskim ogonem i okularami), więc ku utrapieniu ojca kręcą się wokół niej chłopacy. Aktorka odtwarzająca główną rolę w chwili kręcenia filmu miała lat dwadzieścia, co z ciekawości (no bo cycki, wtf) sprawdziłem w IMDB. I wtedy okazało się, że grała Sloan, dziewczynę Ferrisa Buellera. Wait a minute, przecież dziewczynę Ferrisa grała księżniczka z "Legendy" Ridleya Scotta! No tak, a rzeczona Ami Dolenz zagrała Sloan w serialu TV, o którym słyszałem same niedobre rzeczy, ale dziś się przemogłem i zajrzałem w otchłań youtube. Kolejna znajoma twarz - siostrę Ferrisa, którą w filmie grała nasza znajoma Jennifer Grey (jeszcze z nosem) tutaj gra nieznana wówczas Jennifer Aniston (spotkają się za parę lat, gdy Grey dostanie epizod w "Przyjaciołach"): You see what they did there? Makabra. Więc taki żarcik, że film Hughesa to był fejk na podstawie życia tego serialowego Ferrisa, a tu jest true story, ok, ale dlaczego się zatrzymać, skoro można ciągnąć żart (JESTEŚMY W LATACH 90., DO CHOLERY!), mówiąc, że siostra Ferrisa zrobiła sobie nos, tłumacząc transformację Jennifer G. w Jennifer A. Narracja układa się sama - po prostu widzę, jak Grey ogląda "Ferrisa" w telewizji i czuje, jak po niej pojechano, dotyka garbka na nosie, po czym ze łzami w oczach wykręca numer chirurga plastycznego. Tagi:
John Hughes
23:47, mrwisniewski ,
popculture, alienation, boredom and despair
Link Komentarze (17) »
wtorek, 25 maja 2010
Teenage Dreams Electric
"Weird Science" (w Polsce funkcjonujący pod mało sprytnym tytułem "Dziewczyna z komputera") w odróżnienu od "Pretty in Pink" czy "Some Kind of Wonderful" nie jest filmem obyczajowym, ale komedią z elementami fantastyki, dzięki którym na ekran wylewa się zawartość umysłu nakręconego hormonami sfrustrowanego nastolatka. Fantazje o pięknych kobietach i sportowych samochodach, lęki uosobione bandziorami z Mad Maxa i Terminatora.
Na blogu Barta miała miejsce żenująca dyskusja ze zwolennikami psychologii ewolucyjnej, pseudonauki polegającej na ssaniu palucha na temat źródeł współczesnych zachowań ludzkich na mitycznej sawannie. Że na ten przykład w Playboyu pokazują się dwudziestoletnie dziewczyny, bo to najlepszy wiek dla kobiety atrakcyjnej w sensie psych-ewo, czyli nęcącej samców doskonałymi warunkami rozpłodu. Jako zwolennik Kultury (wprawdzie rodzimy się pedałami, ale to kultura wpływa, czy wolimy młodego Leo Di Caprio czy włochatych teddy bearów) uważam, że chodzi o coś zupełnie innego: głównym targetem Playboya byli piętnastolatkowie (dziś jest pełno golizny w necie, co pokazał ładnie "Kick-Ass", więc Playboya czyta się naprawdę dla artykułów albo dla wyszopowanej gołej dupy jakiejś celebrytki). Widać to właśnie w "Weird Science", gdzie zdjęcie króliczkowej dziewczyny jest jednym ze składników idealnej kobiety syntetyzowanej komputerowo przez dwóch nerdów (przy użyciu wojskowego mainframe'a, co owocuje arcygibsonowską sceną hackowania). Gra ją dwudziestopięcioletnia wówczas Kelly LeBrock, dziewczyna zaiste piękna i zmysłowa. I starsza tylko o 10 lat od bohaterów. Starsza, ale nie aż tak, by alienować target gołą kobietą w wieku jego matki. Jak każdy młodzieżowy film Johna Hughesa, także ten mówi o dojrzewaniu, więc na końcu pryskają gówniarskie marzenia, a nasze nerdy są bogatsi o Dobrą Nauczkę. (Przy okazji polecam brytyjską komedię z odwróconymi rolami płciowymi "Virtual Sexuality" - głupiutka, ale i strasznie urocza, zwłaszcza ze względu na rolę Laury Fraser). Byłem ciekaw co stało się z cudowną Kelly i wolałem nie wiedzieć. Wyszła za Stevena Seagala (fuuuj), urodziła mu trójkę dzieci, promowała homeopatię (!) przed komisją senacką (!!!), a teraz prowadzi fundację leczącą raka komorami hiperbarycznymi. Also this:
W przyszłości wszyscy idole będą wirtualni, co pozwoli zapobiec gaśnięciu gwiazd.
sobota, 06 marca 2010
Jeśli chcesz coś powiedzieć, wyraź to piosenką
Fajny numer musicalowy z "(500) Days of Summer" przypomniał mi świetny opening "Get Over It" z Kirsten Dunst, komedii młodzieżowej z popularnymi wówczas wątkami z Szekspira:
To wyraźna spuścizna Johna Hugsesa, w którego filmach muzyka zawsze odgrywała dużą rolę - nawet tytuły zaczerpywał z piosenek: "Pretty in Pink", "Some kind of wonderful", "Sixteen Candles". W tym ostatnim pojawiała się postać Japończyka z wymiany studenckiej, przez co na soundtracku znalazł się utwór "Turning Japanese"...
...dzięki któremu wracamy do Kirsten Dunst. Wrzucałem tu kiedyś jej fotki z cosplayu w Akihabarze, gdzie kręciła teledysk z McG. Jego producentem był superflatowy artysta Takashi Murakami, a gotowy videos stał się częścią jego londyńskiej wystawy. Murakami występuje w nim razem z Kirsten, odziany w swoje, hmm, rzeźby.
Kawaii~! Tagi:
John Hughes
otakizm
16:33, mrwisniewski ,
a collection of great dance songs
Link Komentarze (1) »
czwartek, 24 grudnia 2009
Sam w domu
Dziś wigilia specjalnego odcinka Doktora Who, więc gazety i portale od kilku dni publikują żelazną świąteczną pozycję - teksty o filmach, "które zawsze lecą w święta".
Dla większości "Home Alone" to "film z Macaulayem Culkinem", ewentualnie "film w reżyserii Chrisa Columbusa". Dla mnie to przede wszystkim film ze scenariuszem zmarłego w tym roku Johna Hughesa. Odcisnął swój ślad w piaskach historii zeitgeistowymi komediami obyczajowymi o dorastaniu, zapadł w pamięć filmami z cyklu "National Lampoon", ale właśnie w "Home Alone" miał okazję wrócić do swoich korzeni, do rzeczy, która wciągnęła go w świat komedii - zamiłowania do starego, dobrego slapsticku. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Tagi
|