|
inżynieria memetyczna
Wpisy z tagiem: Manic Street Preachers
niedziela, 29 kwietnia 2012
Memories from Manics
Koncert był zajebisty. Najpierw zagrał Peace, potem chwilę czekaliśmy w ciemnościach, aż wreszcie - dym, światła, Nicky w marynarce z logo Batmana na plecach, James w czerwonej koszuli z pagonami i ukryty za perksują Sean, a także młody człowiek wspomagający zespół na gitarze.
Na początek Motorcycle Emptiness, z wciąż aktualnymi słowami "this wonderful world of purchase power" (moc nabywcza sprawiła, że tu dzisiaj jestem, yo), dobrze, że Szpro i Inżynier trenowali przed wyjazdem. Potem Your Love Alone Is Not Enough, który z Kariną zdarliśmy na singstarze; w oryginale duet z Niną Persson z The Cardiganss, tu w wersji solo Jamesa (z małą pomocą Nicky'ego), wciąż doskonale.
Foto: Szpro Ocean Spray, smutek odchodzenia i rockowa napierdalanka, z partią saksofonu (Sean zagrał na nim w Szczecinie) zaaranżowaną tym razem na gitarę; Love's Sweet Exile, gitarowa napierdalanka z duchem Richeya; (It's Not War) Just The End Of Love, numer z ostatniej płyty studyjnej, na trasę po niej się nie załapaliśmy, bo grali głównie na dużych festiwalach, cieszę się, że mogłem jej posłuchać, publiczność - młodzi ludzie, ale i, jak zauważa ze sceny James, sporo starszych, my lokujemy się gdzieś w środku stawki - no więc publiczność słabiej słychać przy tych najnowszych piosenkach, ale ja znam je na pamięć i kontynuuję zdzieranie gardła. James wspomina tłuste lata britpopu, wielki koncerty w porównaniu z tym małym klubem i grają The Everlasting; w Szczecinie i Poznaniu była jej akustyczna wersja, teraz idzie pełen wykurw. Na pełnym wykurwie brzmi też Found That Soul i klasyczny cover Suicide is Painless. Potem umieram ze szczęścia - The Love Of Richard Nixon z Lifeblood; gdy na koniec piosenki wchodzi nagrany głos Nixona, wrzeszczę razem z nim I HAVE NEVER BEEN A QUITTER!!!!!!! Nie ma czasu na odpoczynek, bo czas na Revol, pięści w górze, nie mam już gardła, dźwięk leci prosto z przepony, REVOL! REVOL! LEBENSRAUM! KULTURKAMPF! RAUS! RAUS! FILA! FILA! Młoda Niemka odwraca się i patrzy na mnie, ale nie zwracam na nią uwagi; no to co, że wnoszę faszystowskie okrzyki w centrum Berlina? Dziś w nocy jesteśmy młodzi. Teraz piękne Tsunami, a po nim czas na hymn pokolenia prekariatu - A Design For Life. Ilu z nas, ryczących pod sceną, ma minijoba? Pierwsza zwrotka From Despair To Where jest cicha i delikatna, ale zaraz wchodzi wykurw; There by the Grace of God kontynuuje temat cierpienia. Wtem! Nieoczekiwana zmiana planów - Faster! W innych setach z trasy zamiast niego wykonują cover This is the day, ale my dostajemy coś znacznie lepszego. Everything Must Go, kolejny singstarowy hit; pożegnanie i przeprosiny. I nagła zmiana klimatu - delikatna i piękna ballada Let Robeson Sing. Potem kolejny skok w odległą przeszłość - You Love Us (TAK, KOCHAMY WAS); hicior You Stole The Sun From My Heart; znowu jedna z nowszych piosenek - Some Kind Of Nothingness, którą James wykonuje z małą pomocą Nicka. Cudowny klasyk - Little Baby Nothing z pierwszej płyty, piękny jak zawsze. I nagle dźwięki, których nikt nie kojarzy; ale to tylko zgrywa, intro do Motown Junk (w Szczecinie był nim "Stop in the name of love"); wykurw nakurw rokendrol! i tradycjnie na koniec - jeśli się na to zgodzisz, twoje dziatki będą następne. If You Tolerate This Your Children Will Be Next, piękne zakończenie wieczoru; żadnych bisów, tak jak zawsze, zamknięta księga. Papieros, picie, szatnia i spadamy. Zajebisty koncert; nanoimprowizacje Jamesa, Nicky mówiący po niemiecku, starzy faceci, starsi ode mnie o 10 lat, skaczący po scenie jak szaleńcy. Trzeci raz byłem na Manikach, a jakbym pierwszy raz był. Tym razem nie robiłem zdjęć i nic nie nagrywałem. Same wspomnienia. Never forget. Tagi:
Berlin
Manic Street Preachers
23:57, mrwisniewski ,
a collection of great dance songs
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 lutego 2012
MSP w Berlinie
Odliczanie czas zacząć:
Tego tam z pewnością nie zagrają, więc sobie posłucham teraz:
Bo tak. Tagi:
Manic Street Preachers
15:52, mrwisniewski ,
a collection of great dance songs
Link Komentarze (3) »
piątek, 08 października 2010
Rewolucja będzie dostępna w downloadzie
Jest piątek, więc nie rozmawiamy o miłości, chcemy tylko się nawalić. I nie wolno nam wydawać, co brzmi wyjątkowo ironicznie w kontekście tego, że właśnie wolno nam wydawać (nie jesteśmy iksboksiarzami, kurde), więc za pięć złotych wyjęte z cybernetycznego portfela ściągnęliśmy sobie tę piosenkę do Singstara. Bo przecież wszystko musi zejść:
więc możemy zmienić się z feudalnego poddanego w konsumenta, dzięki cudownej sile nabywczej (dziwnie musiałby brzmieć te słowa śpiewane na Kubie):
bo przecież sama twoja miłość to za mało:
(najlepszy duet, jaki śpiewaliśmy na Singstarze) Najlepiej wydane dwie dychy ever.
wtorek, 28 września 2010
Pocztówki od młodego człowieka
Kiedy starsi panowie słuchają sobie doskonale nijakiej muzyki gasnących starców, ja sobie wrzucę nowych Maników. "Postcard from a Young Man", płyta od chłopaków, którzy w zasadzie też już starszymi panami, ale wyciągają na tej płycie jakąś taką rześką, młodzieńczą energię.
Pocztówka od młodego człowieka to coś, co można znaleźć na dnie szuflady, cień przeszłości - bo skąd dziś młody człowiek ma w ogóle wiedzieć, co to jest pocztówka (w "Zero History" Williama Gibsona jest karta pamięci wielkości znaczka pocztowego, ale nie ma znaczka; zostało jego wspomnienie jako jednostki miary, anachronizm podobny parowozom rysowanym na znakach A-10). I proszę, można nawet przytulić chórki gospel, bo nagle ta muzyczna klisza ładnie współgra ze zrytym głosem starego liverpoolczyka i ledwie dekadę młodszego Walijczyka.
Na okładce Tim Roth, z aparatem polaroida. Starość udaje młodość przy pomocy gadżetów z przeszłości. Tagi:
Manic Street Preachers
11:29, mrwisniewski ,
a collection of great dance songs
Link Komentarze (9) »
piątek, 25 grudnia 2009
"Stacja 9: Papież upada pod babą."
...jak poetycko skomentował wydarzenia zeszłego wieczoru Inżynier Mruwnica. A ja uznałem, że to dobry moment na posłuchanie piosenki Jamesa z Manic Street Preachers.
Tagi:
Manic Street Preachers
21:55, mrwisniewski ,
a collection of great dance songs
Link Komentarze (6) » |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Tagi
|