|
inżynieria memetyczna
Wpisy z tagiem: Szczecin
środa, 27 lipca 2011
Projekt Szczeciniak
Jakbym miał robić Projekt Szczeciniak na podobieństwo różnych żenujących akcji miastyzmowskich, to bym wziął kamerę, zebrał trochę luda i kazał im śpiewać znany hymn witajcie w Szczecinie / jebane kurwy i świnie który, jak chyba wspominałem, pierwszy raz usłyszałem po powrocie z Wrocławia, późnym szczecińskim wieczorem, w wykonaniu dwóch kloszardów na kładce na dworcu w Dąbiu. Jakby przydoić Unię, to może by nawet Wycleff zaakompaniował? Ale tymczasem nie ma co się nabijać z Marcela i jego śląskiego pochodzenia, kiedy o Szczecinia powstają takie piękne piosenki (widziałem kiedyś ten zespół na festiwalu i to co wtedy napisałem, podtrzymuję):
Ojej, to jest takie smutne; ale czy mówi więcej o pustce miasta, czy autora? Nie umiem odpowiedzieć. Tagi:
Szczecin
09:54, mrwisniewski ,
popculture, alienation, boredom and despair
Link Komentarze (5) »
piątek, 29 kwietnia 2011
Odciski małych stóp i gąbka w pochwie
Na początku, jak se wieszali bannery na kościółkach, byłem like "i chuj z wami, patafiany", ale wczoraj organizatorzy "Marszu Dla Życia" zdewastowali moją klatkę schodową:
więc z hejtu przeszedłem w rage. Zobaczcie, jaka akcja, naklejki, bannery, ulotki (zachęcające, oprócz uczestnictwa, do wysyłania esów na dom samotnej matki). Ale nie będę gniewu kierował w stronę sutanniarzy, bo to jakby mieć pretensje do gówna, że śmierdzi. Pohejterzę dziennikarzy prasy lokalnej.
Chyba mają za dużo czasu, ale tej kwestii nikt nie poruszy. Tytuł na portalu Głosu Szczecińskiego brzmi "IX Marsz dla Życia w Szczecinie. Przemaszerują w obronie życia". Tekst podpisany jest Paulina Targaszewska; po krótkim guglu można przeczytać jej inny tekst "Prostytucja uzależnia od seksu. Gąbka pomocna w ukryciu miesiączki", tak dla skalibrowania perspektywy. A co w środku? Ochy i achy, bo księżulo w tym roku wpadł na genialny pomysł i oprócz antyaborcyjnego pierdololo i duchowej adopcji zarządził zbiórkę krwi pod flagą biało-czerwoną. Tu sięgnijmy już po szczecińską Gazetę Wyborczą:
"Też", nieprawdaż, drodzy czytelnicy. Za krew księżulo zapłaci flagami:
To mi robi tak wszysto naraz, że się porzygam, żeby do takiej cudownej i czystej idei, jaką jest oddawanie krwi (dostałem swego czasu sześć porcji, dzięki którym żyję) doczepiać tak chujowe ideolo. I dlaczego agent wpływu obcego państwa dysponuje polską flagą? Ręce precz! Tymczasem dziennikarze prasy lokalnej przynoszą kolejne WAŻNE WIADOMOŚCI: PIELGRZYMKA SIĘ SPÓŹNIŁA Z POWODU POPSUTEGO AUTOBUSU A JEDNA PANI ZASPAŁA. DRAMAT.
sobota, 04 grudnia 2010
W paszczy szaleństwa
Zima, więc zimno, więc wsiadamy w autobus i dwie godziny grzejemy kości w SPA. Sauna, łaźnie, jacuzzi (grotę śnieżną sobie, prawda, odpuścimy) i człowiek odżywa (przeszedł mi okropny nerwoból męczący od czwartku). Nie wiem jak w innych miastach, ale w Szczecinie wizyta kosztuje tyle co bilet do kina plus popcorn (kupujecie popcorn w kinie?). Anyhow. Pora obiadu. Pod wpływem przeczytanych komiksów wybieramy:
Humor poprawia mi się, kiedy dwie przecznice dalej trafiamy do nowo otwartego sklepu z Lego. Life is good.
środa, 18 sierpnia 2010
Słodki symbol Szczecina
A te muszle to co mają w środku - spytałem panią podającą mi razowca. Eee, Baśka, co te muszle mają w środku? Aha, nadzienie śmietankowe, bakalie, mak... To poproszę dwie.
...coz' I ated it. Na próbę, bo jak tu nie spróbować najnowszego produktu regionalnego z pięknego polskiego miasta Szczecin? Czasem ktoś z blogonautów zahaczy o nadmorską stolicę Polski i czuję się w obowiązku dać hinta, co zjeść, a co nie. Szczecińskie muszelki nieco rozczarowują. Tzn. są pyszne, jak pyszne potrafi być tylko słodkie, kruche ciacho, ale samego nadzienia zbytnio się nie czuje, i gdyby nie kontrolne zerki w czasie szamania, mógłbym stwierdzić, że go nie ma. A kosztują 39 zyka za kilo, znacznie więcej niż zwykłe pyszne kruche ciacha. Nie podoba mi się też ideolo tego ciastka. Producent słodkości Asprod tak pisze na swojej stronie:
Sam pomysł muszli jest może hahaha podtrzymujący morską tradycję miasta, ale jeszcze ten święty Jakub, nowa nieświecka tradycja (u nas wszystkie tradycje są siłą rzeczy nowe). Zaczęło się od kleszej imprezki (typowy jarmark, wyroby rzemieślnicze i pajdy ze smalcem) pod Świętą Wieżą, a teraz jeszcze chcą patrona, a co jest dodatkowo głupie, jako argument pojawia się "a bo Poznań tak ma!". |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Tagi
|